Spadek wydatków na AI – czy to koniec hossy?
Czy rekordowe inwestycje w sztuczną inteligencję (AI) przez technologicznych gigantów, w tym spółki z grupy Mac 7, są zrównoważone? Analitycy i inwestorzy zastanawiają się, czy obecne tempo wydatków nie jest zbyt ryzykowne i czy nie przypomina to bańki internetowej z przełomu wieków. Film analizuje potencjalne zagrożenia wynikające z nadmiernego uzależnienia rynku od sektora AI.
Zależność rynku od siedmiu spółek
Od 2014 roku udział spółek Mac 7 w indeksie S&P 500 wzrósł do rekordowego poziomu ponad 36%. Oznacza to, że kondycja dużej części indeksu zależy od zaledwie siedmiu firm. Wiele spółek spoza Mac 7 również jest zależnych od hossy AI, zawierając umowy z Nvidią czy Microsoftem.
Potencjalne zagrożenia i scenariusze
Co się stanie, jeśli jednej z firm Mac 7 powinie się noga? Spadek zamówień dla takiego kręgosłupa, jak NVIDIA, może pociągnąć za sobą cały łańcuch powiązań. Inwestycje w AI mogą nie przynosić oczekiwanych zwrotów, a Chiny mogą w końcu zaatakować Tajwan, co sparaliżuje produkcję chipów TSMC. Czy to możliwe, że nakłady inwestycyjne w sztuczną inteligencję nie przyniosą zadowalających zwrotów, powodując wycenę Google, Microsoft, Amazona i innych spółek?
Inwestycje i wydatki w sektorze AI
Wydatki na infrastrukturę AI przez Meta, Alphabet, Amazon i Microsoft po raz pierwszy przekroczyły 100 miliardów dolarów w jednym kwartale. Apple, w przeciwieństwie do innych, prezentuje bardziej powściągliwe podejście. Analiza wykazuje, że o ile Apple ma bezpieczną pozycję, to ich potencjał wzrostowy jest mniejszy. Ważnym aspektem jest również to, że obecne nakłady finansowe płyną do rentownych firm, w przeciwieństwie do bańki dotcomowej, gdzie kapitał trafiał do startupów z wątpliwymi modelami biznesowymi. Hossa AI jest napędzana wydatkami, które generują realne przychody i zyski przedsiębiorstw.
Ryzyko i potencjał wzrostu
Czy obecna sytuacja jest porównywalna do bańki dotcomowej? Film analizuje różnice i podobieństwa, uwzględniając kwestie finansowania i realnych zysków. Mimo potencjalnych zagrożeń takich jak spadek popytu na AI czy trudności finansowe gigantów, wiele wskazuje na długotrwały okres wzrostów.
Freedom24 – dostęp do rynku AI
Dla tych, którzy chcą inwestować w sektor AI, broker Freedom24 oferuje dostęp do najważniejszych rynków i wielu instrumentów finansowych. Nowi klienci mogą otrzymać darmowe akcje przy odpowiednim zasileniu konta.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Panuje obecnie takie szaleństwo
wydawania pieniędzy, bo wszyscy giganci z Mac 7, czyli Microsoft, Amazon, Google
Meta, Tesla, Apple, Nvidia wydają miliardy, nawet dziesiątki, a nawet
setki miliardów dolarów w rozwój sztucznej inteligencji, a przecież już
tyle poszło w ten sektor. A spółki z Mac 7 w ostatnich sprawozdaniach
zapowiedzieli, że jeszcze wpompują kolejny góry pieniędzy w tę rewolucję
sztucznej inteligencji. Więc gdyby jakiś wasz kumpel, o którym wiecie, że dobrze
zarabia, mówił, że tu kupuję samochód, tam kupuję dom, tam kupuję jakiś biznes,
tu restaurację, tam siłownie, jeszcze gdzie indziej powiedzmy fabrykę
izotoników i później mówi, że kolejną fabrykę sfinansuje zyskami z tych
pierwszych przedsięwzięć i to wszystko dzieje się tylko w kilka miesięcy, to
czy nie powiedzielibyście, że on trochę przesadza, czy nie wpadł w hura optymizm
i przeszacowuje swoje możliwości, deklaruje się na ogromny inwestycje z
zysków, z jeszcze nieukończonych inwestycji i to wszystko może naprawdę
wyglądać imponująco na zewnątrz, ale zastanawiacie się, czy przypadkiem nie
jest to wszystko zbyt piękne, aby mogło się udać. No właśnie w spółkach z grupy
Mac 7 tak to wygląda. Obecne deklaracje nie pozostawiają miejsca nawet na taką
drobną zadyzkę. Więc czy te absolutnie rekordowe nakłady inwestycyjne
technologicznych gigantów nie są przypadkiem zbyt ryzykowne i czy nie
dzieje się to wszystko po prostu zbyt prędko? Czy może coś w ogóle pójść nie
tak? Czy dojdzie kiedyś do katastrofy? Jeżeli tak, to co wtedy? O tym trochę
porozmawiamy w dzisiejszym odcinku. Zapraszam. Kanał napędza Freedom 24. Międzynarodowy
broker, który nowym klientom daje akcje w prezencie i o szczegółach opowiem wam
w dalszej części materiału. Cześć, witam was na kanale Giełda Inwestycje Trading,
który powstaje we współpracy z blogiem Pamiętnik Giełdowy, którego otwier
Daniel. Ja jestem Patrik. Jeszcze nigdy los tak wielu nie zależał od tak
niewielu. To akurat powiedział Churchill w kontekście bitwy o Anglię, ale można
zrobić taki mały twist i powiedzieć: "Jeszcze nigdy tak wielu nie zarabiało
dzięki tak niewielu" i nadać temu wtedy kontekst bitwy o sztuczną inteligencję,
bo od 2014 roku do 2024 roku udział podmiotów zaliczanych do Mac 7 w
indeksie S&P 500 wzrósł o 25 punktów procentowych do absolutnie rekordowych
poziomów wynoszących 34,6%. I w tym roku ten udział jeszcze bardziej
się zwiększył, przebijając 36%. Co to więc oznacza? Coś absolutnie tak
naprawdę szalonego, bo 1/3 najważniejszego indeksu świata
składającego się z 500 podmiotów jest zależna tak naprawdę od tylko siedmiu
spółek. W ten indeks inwestują wszyscy. Tak, fundusze emerytalne, firmy
ubezpieczeniowe, banki, domy maklerskie i zapewne w jakiś sposób większość
prywatnych inwestorów. Nie musicie więc mieć ekspozycji konkretnie na te siedem
spółek, aby być potężnie od nich zależni. Jeśli inwestujecie w S&P 500,
to prawie 8% tej inwestycji zależna będzie tylko od Nvidii. Z Mac 7 jedynie
Apple projektuje własne chipy, a pozostałe firmy, czyli Metal Alfabet,
Tesla, Microsoft i Amazon, one wszystkie kupują u Nvidi. Pozostałe 493 spółki z
tego indeksu S&P 500, te które nie są objęte w gronie Mac 7, również są w
dużej mierze zależne od panującej obecnie hossy sztucznej inteligencji, bo
tak naprawdę co kilka dni słyszymy o nowych umowach, które podpisuje Nvidia
czy Microsoft czy Alphabet z kolejnymi podmiotami. I nie zdziwiłbym się, jak za
chwilę byśmy usłyszeli, że taka NVIDIA podpisuje jakąś strategiczną umowę z
dużym producentem AGD, by wspierać lodówki AI i czajniki AI. I w tym zdaniu
jest tak naprawdę mniej żartu niż może wam się wydawać. To wszystko tylko
zwiększa stopień uzależnienia całego rynku od sztucznej inteligencji i ta
liczba powiązań kapitałowych firm podpisujących deale z reprezentantami
Mac 7 rośnie wręcz w niepokojącym tempie. Bo taka przykładowa Nvidia
podpisała ostatnio partnerstwo z Open AI, z Oracle, z AMD, z Microsoftem, z
Intel, z Nokią, z Palantier, z Fujitsu, z Samsungiem, z Hyundai i Nvidia to
tylko jedna z tych firm, które tak robią, bo pozostałe z Mac 7 również tak
robią, pompując euforię wokół tego, jakie zyski im przyniesie w przyszłości
sztuczna inteligencja. Więc co by się stało, gdyby nagle jednej z tych firm
powinęła się noga? Co gdy pogorszy się kondycja finansowa któregoś z obecnych
liderów? Taka sytuacja odbiłaby się nie tylko na wynikach tej jednej firmy, ale
w sumie każdej kolejnej, która wchodzi w skład tego skomplikowanego łańcucha
zależności. Wyobraźmy sobie, że taka meta albo taki alfabet, które inwestują
dziesiątki i setki miliardów dolarów w rozwój sztucznej inteligencji, że taka
firma nagle ogłasza, że te inwestycje się nie zwracają w takim tempie, jak to
wcześniej zakładano. W związku z tym obniżyliby oni swoje dalsze nakłady
kapitałowe, przeznaczone do dalszego rozwoju sztucznej inteligencji, NVIDIA
jako kręgosłup tego ekosystemu otrzymałaby więc mniej zamówień, co
doprowadziłoby do spadku jej przychodów. Rynek mógłby jako całość zacząć
powątpiewać w lukratywność tego boomu i spadłyby notowania wielu innych
powiązanych spółek. Sama Nvidia przez mniejszą ilość zamówień również by mogła
przyhamować z wydatkami, co odbiłoby się następnie na jej głównym partnerze
handlowym, czyli TSMC, który jest taką glinianą nogą, jest kolosem, ale na
glinianej nodze, na której ta cała impreza się trzyma, bo TSMC leży na
Tajwanie i Tajwan według wielu źródeł jest najbardziej prawdopodobnym powodem
kolejnego wielkiego globalnego konfliktu zbrojnego. Ta firma odcięta od
finansowania również straciłaby znaczną część swoich przechodów. Więc by
utrzymać się na powierzchni, TSMC musiałoby albo poszukać nowych klientów,
albo zwiększyć dostępność swoich chipów obniżając marszę. I dlaczego ten TSMC
jest tak bardzo istotny, skoro mówiłem o spółkach z Mac 7 i tam TSMC nie było, bo
taka Nvidia, która trzęsie całym rynkiem, ona nie produkuje tak naprawdę
swoich chipów. NVIDIA je jedynie projektuje. Oni wymyślają te chipy, tak,
i infrastrukturę, dzięki której można te chipy wykorzystywać. A produkcja odbywa
się tak naprawdę w TSMC. I wspomniałem, że Apple też robi własne chipy, a nie
kupuje u Nvidi. Więc to nie jest tak, że te chipy powstają zupełnie gdzie
indziej, bo Apple również produkuje swoje chipy w fabrykach TSMC. I na
Taiwanie odbywa się produkcja 80 do 90% tych chipów, które w dużej mierze
odpowiedzialne są za obecny bum na sztucznej inteligencji. Więc to wszystko
to nie jest łańcuch zależności, który jest stabilny i nie wywołuje żadnych
zmartwień, tak? I sprawia, że wszyscy mogło spokojnie spać. Wystarczy tak
naprawdę tylko jedna informacja, jedne zachwianie rynkami, jeden gorszy
kwartał, którejś z tych bardziej istotnych firm, aby kolejne firmy
zaczęły padać jak muchy. Jeśli nakłady inwestycyjne w sztuczną inteligencję, na
przykład u Facebooka, nie przyniosą zadowalających zwrotów, a zapewne
nadejdzie taki moment, to podobnie rynek zacznie to wyceniać u Google, u
Microsoft, u Amazona i podobnie będzie z każdą inną inwestycją w tę technologię.
Ale zagrożenie pęknięcia obecnego Eldorado może być też po stronie TSMC.
Tak wystarczy, że Chiny, które od dekad tak naprawdę się czają na Tajwan, w
końcu przejdą do czynów. Już obecnie prowadzone są manewry symulujące ataki.
Swoją drogą obecna sytuacja Tajwanu jest godna osobnego materiału. Dajcie znać,
czy takie coś byłoby dla was ciekawe. W każdym razie widzicie, że inwestorzy na
całym świecie w przypadku takiego pierwszego zająknięcia prawdopodobnie by
spanikowali. mają bardzo dobre do tego powody, bo trudno nawet jest oszacować,
kto na ile jak jest z kim powiązany. I myślę, że gdyby doszło do jakiejś
poważniejszej zadyszki, to właśnie takiej reakcji można by było się
spodziewać, bo już ostatnio było widać duże poruszenie po kilku procentowych
spadkach na indeksach, więc to jest takie love me, hate me, tak, gdzie wiele
osób mówi już o bańce, ale zbyt bardzo chce uczestniczyć w obecnych wzrostach,
więc włącza się ten tryb chciwości i nie do końca wiadomo, czy to już jest moment
na wyjście, czy do ewakuacji już blisko, czy daleko. Więc co ja chcę przez to
powiedzieć? że potencjalne problemy gigantów mogą rozlać się w bardzo
krótkim czasie na cały rynek i te problemy mogą pojawić się bardzo
gwałtownie, ale równie bardzo nie muszą się pojawiać żadne problemy tak przez
bardzo długi czas. To trochę tak jak chcieć wychodzić z imprezy o 24:00, bo
lepiej już nie będzie, tak? A chcecie sobie zaoszczędzić przykrych widoków.
Więc wychodzicie, a okazuje się, że to była impreza stulecia i wy się z tej
imprezy zbyt szybko ewakuowaliście. A z drugiej strony nie chcecie też
przesadzić, tak pozostawiając zbyt długo, bo może się okazać, że chcecie
bawić się do rana, a po północy już okazało się, że było naprawdę źle. Więc
kiedy jest ten moment, żeby schodzić ze sceny? I coraz więcej osób stara się
znaleźć odpowiedź na to pytanie, przyrównując obecny okres do
bańki.comowej, bo obecna sytuacja faktycznie może, nie musi, ale może
skończyć się analogicznie. I choć istnieje wiele różnic między tym, co
działo się wtedy, a co dzieje się dzisiaj, są też istotne podobieństwa, na
przykład wydatki. W czasie trwania bańki docomowej na giełdzie pojawiała się cała
masa startupów, które aspirowały do roli liderów tworzących internet. I ten czas
charakteryzował się tym, że nakłady inwestycyjne płynęły bardzo szerokim
strumieniem z myślą o późniejszym osiągnięciu zwrotu z inwestycji. Nie
przejmowano się, że startupy, w które inwestowano przynosiły niewielkie zyski
lub nie przynosiły ich wcale. Nie przejmowano się również tym, że modele
biznesowe części z tych firm nie miały żadnego sensu. Liczył się tani pieniądz,
łatwo dostępny kapitał, nadmierna pewność siebie i panowała tak w zasadzie
czysta spekulacja. Więc jak jest dzisiaj? Jesteśmy w trakcie trwania
sezonu wynikowego za trzeci kwartał, gdzie część hyperscalerów AI, czyli tych
największych spółek, opublikowała informacje na temat zaplanowanych przez
siebie wydatków na infrastrukturę sztucznej inteligencji. I w
zaprezentowanych danych przez metę, Alphabet, Amazon i Microsoft było widać,
że te zadeklarowane wydatki tych czterech firm po raz pierwszy w historii
w jednym tylko kwartale przekraczają poziom 100 miliardów dolarów. To są
gigantyczne kwoty. Zupełnie inny poziom wydatków zaprezentował Apple. Można by
uznać, że wręcz na przekór pozostałym spółkom właśnie wymienionym z Mac 7, bo
Apple w roku fiskalnym, który zakończył się we wrześniu, wydał na inwestycję
jedynie 12,72 miliardów dolarów. Jest znacznie
mniejsza niż to, ile wydają inni hyperskalerzy w ciągu jednego tylko
kwartału. Podane informacje dotyczą już poniesionych wydatków oraz prognoz na
kolejne lata. I te informacje wywołały mieszane reakcje. Najbardziej negatywnie
po opublikowanych wynikach zareagowały akcje Meta. Mimo względnie dobrych
wyników po stronie przychodów i zysków akcje mety spadały po tym jak Zuckerberg
zapowiedział wdrożenie planu wydatków firmy o wartości około 71 miliardów
dolarów do końca 2025 roku. Co więcej, w 2026 roku wydatki te mają jeszcze
bardziej wzrostnąć, więc już na tym etapie pojawiają się obawy, czy aby na
pewno taka skala wydatków jest uzasadniona. Jeszcze nie tak dawno
Zuckerberg równie ochoczo pompował pieniądze w Metavers, który pochłonął
ponad 46,5 miliardów dolarów, nie przynosząc spółce i jej akcjonariuszom
żadnych realnych korzyści. O zwiększeniu tempa wydatków poinformował również
Alphabet i Amazon. Choć w przypadku tych spółek odbiór informacji był znacznie
cieplejszy. Alfabet poinformował, że spodziewa się wydać w tym roku około 92
miliardy dolarów na nakłady inwestycyjne, a podniósł swoją prognozę
wydatków na ten rok o 6% do 125 miliardów dolarów. Nieco bardziej
ostrożny w wydatkowaniu pieniędzy jest zarząd Microsoftu, który dał znać, że w
kwartale wrześniowym wydał około 34,9 miliardów dolarów na inwestycje i że w
roku fiskalnym 2026 przeznaczą nie więcej niż w poprzednim roku. Tutaj u
nich więc ten poziom wydatków ma być utrzymany, co przy rosnącym biznesie
może zwiększyć przychody i zyski. Więc na tle tych wydatków kwoty, które podał
Apple są w zasadzie niedostrzegalne, co nie oznacza, że Apple całkowicie
rezygnuje z wyścigu o sztuczną inteligencję, bo zamierzają zrobić to po
prostu trochę innymi metodami, czego przykładem jest chociażby plan
wykorzystania modelu sztucznej inteligencji opracowanej przez alfabet,
aby wspomóc długo zapowiadaną przebudowę asystenta głosowego Siri. I z tytułu tej
umowy Apple ma płacić Google około miliard dolarów rocznie za dostęp do
technologii Google. Jeśli sztuczna inteligencja od Google wypali, Google
zarobi krocie, a Apple częściowo na tym skorzysta. Jeśli sztuczna inteligencja
od Google okaże się totalną klapą, to Google straci na tym ogromne pieniądze,
a Apple przeniesie się do innego konkurenta, który zaoferuje lepsze
rozwiązania. Może to być dobre podejście. Pozycja Apple w tym wyścigu
sztucznej inteligencji jest więc trochę bardziej bezpieczna, ale za to potencjał
wzrostowy z tej spółki jest też znacznie mniejszy. Jak dotąd nie poznaliśmy
jeszcze planów najważniejszej spółki w tym ekosystemie sztucznej inteligencji,
czyli Nvidi na temat wydatków w tym roku i w kolejnym roku kalendarzowym. W
drugim kwartale tego roku Nvidia wcale jednak nie wydawała tak dużo, bo
przeznaczyła jedynie 2,5% swoich przychodów na wydatki inwestycyjne. Ale
to może się też zmienić na kanwie ostatnio ogłaszanych licznych umów
inwestycyjnych. Niezależnie jednak od tego, czy hossa się skończy za kilka
miesięcy, czy dopiero za kilka lat, póki trwają wzrosty, to warto do tych
wszystkich spółek, które właśnie wymieniłem, mieć dostęp. Dlatego jednym
z miejsc, gdzie ja też sam inwestuję, to jest Broker Freedom 24. Ja jestem ich
klientem już teraz od ponad dwóch lat i nie mam żadnych zastrzeżeń. dają dostęp
do wszystkich najważniejszych rynków. Więc niezależnie od tego, czy interesuje
was sektor sztucznej inteligencji, finansowy, farmaceutyczny, czy jeszcze
jakiś inny, defensywny i tak dalej, u nich to wszystko znajdziecie, bo dają
oni dostęp do ponad miliona różnych instrumentów finansowych, a nowi klienci
mogą u nich otrzymać przy odpowiednim zasileniu swojego konta inwestycyjnego
akcje za darmo. Ja też sam z tej promocji już kiedyś skorzystałem.
Zarobiłem wtedy na tym kilkadziesiąt dolarów, bo akcje, które otrzymałem za
darmo od razu sprzedałem. Inni nasi widzowie odbierając darmowe akcje
zarobili czasami o wiele więcej, bo można dostać też takie, które są warte
po kilkaset dolarów, a nawet takie ponad 1000 $arów. Także jeśli szukacie brokera
z dostępem do wszystkiego co ważne i chcecie dać sobie szansę na rozpoczęcie
z przytupem, to zachęcam sprawdzić szczegóły tej oferty. Wszystko wraz z
linkami znajdziecie w opisie pod filmem. I to czy warto się teraz zainteresować
którąś z właśnie wymienionych spółek, warto zderzyć jeszcze z szacunkami
analityków, bo na przykład według analityków Barklece do końca 2025 roku
wydatki mety Google, Amazona, Microsoftu i Oracle mają wzrosnąć łącznie o 71% rok
do roku, zaś w 2026 roku o 38%. Więc na tym stoimy obecnie. Tak, tak wyglądają
wydatki na inwestycję tych gigantów z grupy Mac 7. I czy to da się porównać?
czy powinno się to porównywać do bańki.comowej. No to tak jak właśnie
wspomniałem, te nakłady finansowe ponad 25 lat temu płynęły przede wszystkim do
tych mało rentownych startupów i to jest obecnie ta najbardziej kluczowa różnica.
Wtedy kapitał płynął głównie z funduszy Venture Capital i były przekazywane
firmom, które nie podlegały tym samym standardom audytu co obecnie. Wtedy
szaleństwo oparte było na obietnicach, a nie na osiąganych wynikach finansowych.
Dzisiaj giganci, o których mówię, wykazują duże zyski dzięki swoim
nakładom inwestycyjnym. Więc tutaj mamy taką zasadniczą różnicę. Do pęknięcia
bańki.comowej przyczyniła się szczególnie firma Worldcom, której
wydatki były mieszanką agresywnych wydatków, ale także masowych oszustw
księgowych, z którymi inne firmy z tamtej epoki próbowały konkurować. I
dlatego, aby taka sytuacja się nie powtórzyła, w 2002 roku wprowadzone
zostały nowe standardy audytu, które zmniejszyły odsetek nieuczciwych praktyk
rynkowych. i doprowadziły do urealnienia obecnych źródeł finansowania inwestycji
i faktycznych stóp zwrotu z nich. W czasach bańki.comowej pieniądze trafiały
także do takich firm, których modele biznesowe były, mówiąc delikatnie
wątpliwe. Wizja biznesu była po prostu niemożliwa do zrealizowania, co
pokazywały późniejsze sprawozdania finansowe. Natomiast obecnie za Boom AI
odpowiadają największe firmy świata, których zarówno przychody, zyski, jak i
zaplecze finansowe są nieprawdopodobnie wielkie. Firmy te inwestują środki,
które realnie już teraz posiadają i jednocześnie to finansowanie odbywa się
w ramach własnych ekosystemów. NVIDIA na przykład inwestuje głównie we własne
technologie, własny rozwój i własną ekspansję produktową. To jest dla nich
priorytetem, a podpisywane partnerstwa są jedynie dodatkiem. Firmy
technologiczne mają obecnie również najsilniejsze bilansy wśród sektorów, co
nie miało miejsca w czasach bańki.comowej, gdzie startupy bazowały
na zewnętrznym finansowaniu, a nie na własnym modelu działalności. No i firmy
biorące udział w tym boomie AI nie zadłużają się nadmiernie, tylko bazują
na wypracowanych przez siebie przychodach, więc są po prostu rentowne,
ich działalność się opłaca, tak to można nazwać. Różnicę między bańką docomową a
tym bumem sztucznej inteligencji, którą mamy obecnie, widać najlepiej, gdy
spojrzymy na wzrosty przychodów największych hyperskalerów od roku 2019.
To wtedy Microsoft nawiązał tą strategiczną współpracę z Open AI o
wartości miliarda dolarów, która zapoczątkowała nową erę w rozwoju
komercyjnym sztucznej inteligencji. I od tego momentu rosły nie tylko wydatki na
rozwój sztucznej inteligencji, ale także przychody i zyski przedsiębiorstw
inwestujących w rozwój najnowocześniejszych technologii. Od
2019 roku przychody Microsoftu wzrosły dwukrotnie, tak samo jak przychody
spółki Alphabet, a Nvidzły 13okrotnie i tak dalej. To wszystko świadczy o tym,
że ekosystem sztucznej inteligencji jest napędzany wydatkami, które generują
realne przychody i realne zyski. To, że zwiększają się wydatki nie wynika z
pozyskiwania zewnętrznego finansowania. Tak, spółki z Mac 7 nie emitują
nadmiernej ilości obligacji korporacyjnych oraz nie pozyskują
kapitału poprzez emisję nowych akcji. Koszty inwestycji pokrywają własnymi
zyskami, który przynosi rewolucję sztucznej inteligencji. To, że są
podmioty, które są gotowe im za to zapłacić nam tak naprawdę pokazuje, że
sytuacja, którą widzieliśmy w dobie powstawania internetu nie jest taka sama
jak ta, którą obserwujemy obecnie. I nigdy nie jest tak samo. Tak, każda
sytuacja się różni. Więc te podobieństwa do bańki internetowej nie świadczą
jednoznacznie o tym, że obecnie mamy bańkę i podobnie te różnice nie świadczą
jednoznacznie o tym, że teraz jesteśmy bezpieczni. Ryzyko obecnie jest jak
najbardziej realne. Tak, tempo zwiększania wydatków na inwestycje w
sztuczną inteligencję obecnie jest potężne. To jest motor napędowy dla
rozwoju dostawców różnych ekosystemów niezbędnych do podtrzymywania rozwoju
AI. I mówię nie tylko o TSMC czy ASML, który dla TSMC produkuje maszyny do
produkcji chipów, ale też o dostawcach jeszcze niższego rzędu. problemy
finansowe, które mogą dotknąć gigantów w razie spadku popytu na sztuczną
inteligencję, mogą zainicjować ciąg zdarzeń, który doprowadzi do
niewypłacalności spółek uzależnionych od kontraktów z tymi właśnie gigantami.
Jednocześnie tego rodzaju sytuacja jest bardzo niebezpieczna także dla rynku
pracy, bo Amazon zatrudnia ponad półtora miliona pracowników na całym świecie,
Nvidia około 36 000 pracowników, Alphabet 183 000 pracowników. Więc w
razie jakiegoś niepowodzenia dokonanie redukcji zatrudnienia jest najprostszym
i najszybszym sposobem zmniejszenia kosztów. Więc takie zagrożenie w postaci
spadku przychodów może spowodować utratę pracy przez znaczną część osób, przez co
wzrosłaby liczba bezrobotnych i spadłoby tempo wzrostu gospodarczego. To
bezpośrednio wpłynęłoby na całą gospodarkę, bo odbiłoby się to chociażby
na inflacji, co pociągnęłoby za sobą kolejne duże ruchy i to poczuliby
wszyscy. Choć historia lubi się powtarzać, to Piorun podobno nigdy nie
uderza dwa razy w to samo miejsce. Wszyscy mówią, że spokojnie, tak to
dopiero jest kilka chmur. Jednocześnie wszyscy patrzą, czy mają za sobą
parasolki. Ale choć wyceny niektórych przedsiębiorstw oraz wydatki, które
zapowiadają na przyszłość, mogą wydawać się już teraz iracjonalne, to jeszcze
nie jest to powód, by szukać podobieństw jeden do jeden, wieszcząc ogólnoświatowy
krach i pęknięcie bańki. Owszem, przyznaję, że jest coraz więcej,
może nie red flagów, ale dość martwiących faktów, ale wciąż nic nie
mówi o tym, że zaraz dojdzie do jakiegoś krachu. Tak wiele przemawia nawet za
tym, że przed nami wciąż bardzo długi czas wzrostów. Oczywiście też nie
wszystkie inwestycje tych gigantów będą trafione, niektóre będą nierentowne, ale
to jeszcze nie sprawi, że cała ta hossa sztucznej inteligencji i zbudowany na
jej kanwie ekosystem się zawali. Bańka dotcomowa była napędzana wydatkami tak
samo jak obecna rewolucja, ale w zasadzie to każda rewolucja wymagała
potężnych nakładów finansowych i podjęcia pewnego ryzyka. I czy każda
rewolucja spowodowała rynkowy krach i spadki indeksów? Też nie. Gdy więc
chcemy porównać to, co się działo przed laty z tym, co się dzieje obecnie, to
nie patrzmy tylko na jeden wskaźnik. Tak, patrzmy możliwie jak najszerzej i
nie porównujmy przeszłości do dzisiejszej sytuacji, bo nie wszystko
jest porównywalne. Moim zdaniem, naszym w sumie moim i Daniela zdaniem, choć
firmy technologiczne obecnie wykładają potężne środki na działalność
inwestycyjną, to ma to też finansowy sens. Te środki idą na konkretne
inwestycje, które faktycznie zmieniają otaczającą nas rzeczywistość. I mimo
tych zależności i tych wąskich gardeł, chociażby to co wspominałem na początku
odcinka o T SMC, to wszystko może równie dobrze działać sobie tak przez kolejne
wiele lat, bo da się funkcjonować w stanie permanentnego stresu zadziwiająco
długo. Myślę, że to wiedzą wszyscy studenci i rodzice. Ale każda hossa się
też kiedyś skończy, tak? To jest nieuchronne. Sami możecie ocenić, czy
obecne powiązania wyglądają jak bańka, czy nie. Oglądając taki osobny film,
tutaj go zostawię, w którym wytłumaczyliśmy dokładniej te wzajemne
relacje w sektorze AI. Polecam obejrzeć.








