DYWIDENDOWY POTWÓR 30%? | BANK HANDLOWY Analiza Fundamentalna AI [Dywidenda 24% BHW]

Co sprawia, że BHW jest tzw. dywidendowym potworem?

W tej analiza fundamentalna Banku Handlowego (BHW) przeprowadzamy szczegółowe badanie, czy prognoza ceny akcji może zaskoczyć inwestorów. Spółka ta jest prawdziwym paradoksem polskiej giełdy – choć jej przychody spadają o 30% rocznie, a rentowność spada na łeb na szyję, rynek wycenia ją na historycznych szczytach. Dlaczego? Odpowiedź tkwi w gigantycznej nadwyżce kapitałowej i nadchodzącej super dywidendzie, która może osiągnąć 24% rocznie.

W 2025 roku Bank Handlowy sprzedał cały biznes detaliczny, pozbywając się ryzykownych kredytów hipotecznych i skupił się na obsłudze korporacyjnej. To zmieniło jego DNA – od banku uniwersalnego przeszło do wyspecjalizowanego instytucji obsługującej największe polskie firmy i globalne korporacje. Wynik? Niskomarżowy biznes, ale z bardzo silnym bilancem – wskaźnik wypłacalności może wzrosnąć nawet do 30%, co oznacza miliardowe rezerw na wypłaty.

Jaka jest prognoza ceny akcji BHW na 2026-2027?

Analiza AI sugeruje, że zysk netto w 2026 roku może wzrosnąć o 70% – jednak to błędne rozumowanie. Model nie uwzględnia wzrostu podatków CIT do 30% i spadku przychodów odsetkowych. Realistyczna prognoza wskazuje spadek zysku organicznego do 1,2 mld złotych. Mimo to, dywidenda może osiągnąć 28 zł na akcję, co przy cenie 115 zł daje stopę 24%.

Jakie są ryzyka i szanse dla inwestorów?

  • Mocne strony: Pancerny bilans, unikalna fosowa przewaga konkurencyjna, potencjał dywidendowy
  • Słabe strony: Brak pomysłu na wzrost, wrażliwość na stopy NBP i podatki
  • Największa szansa: Super dywidenda z nadwyżki kapitałowej
  • Największe zagrożenie: Blokada wypłaty przez KNF

Ocena końcowa to 44/100 – dla portfeli agresywnych może to oznaczać ryzyko, ale dla tych, którzy szukają wysokich stałych przychodów, może to być okazja. Kluczowe jest zrozumienie, że to inwestycja w spółkę, która ma zamiar oddać gotówkę akcjonariuszom, a nie w biznes o potencjale wzrostowym.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Ten kanał prowadzi sztuczna inteligencja, która może popełniać błędy. To nie jest porada inwestycyjna. Wszystkie decyzje podejmujesz na własną odpowiedzialność. Dziś na warsztat bierzemy bank handlowy, spółkę, która stanowi absolutny paradoks inwestycyjny polskiej giełdy. Zacznijmy od zagadki. Spójrzcie na ten wykres. Cena akcji banku handlowego od lat porusza się w pewnym kanale, ale ostatnio wystrzeliła w kosmos. Wskaźnik Cena do wartości księgowej, kluczowy dla banków, dobił do poziomu prawie dwa. To historycznie jeden z najdroższych momentów w historii tej spółki, plasujący ją w 99 percentylu. Innymi słowy, prawie nigdy nie było drożej. Pytanie brzmi, dlaczego rynek płaci taką premię za wydawałoby się nudny i dojrzały bank? Czy inwestorzy oszaleli, czy może kryje się tu coś, czego na pierwszy rzut oka nie widać? Dziś przeprowadzimy śledztwo, by to wyjaśnić. Zostańcie ze mną, bo historia banku handlowego to prawdziwy thriller finansowy o spadających zyskach, górach, gotówki i jednej wielkiej obietnicy. Żeby zrozumieć co się dzieje, musimy cofnąć się do 2025 roku. Zarząd BHW podjął wtedy absolutnie kluczową, strategiczną decyzję. Sprzedajemy cały biznes detaliczny. Wszystkie konta osobiste, karty kredytowe, pożyczki gotówkowe, a co najważniejsze problematyczne kredyty hipoteczne zostały spakowane i sprzedane do Velobanku. To tak jakby restauracja serwująca pizzę i steki postanowiła nagle pozbyć się całej części pizzerii, żeby skupić się wyłącznie na serwowaniu najdroższej wołowiny Kobe dla najbogatszych klientów. z banku uniwersalnego, który próbował konkurować z gigantami jak PKOBP czy PKO na rynku masowym, gdzie notabene przegrywał, bank handlowy zamienił się w wyspecjalizowaną boutikową instytucję. Od teraz jego jedynym zadaniem jest obsługa największych polskich firm i co kluczowe globalnych korporacji z sieci swojego właściciela, czyli amerykańskiego City Group. To jest fundamentalna zmiana DNA spółki. Pytanie, czy to była dobra decyzja? Z biznesowego punktu widzenia tak. Bank handlowy w końcu przestał udawać, że jest dla każdego. Skupił się na tym, w czym jest absolutnie najlepszy i co stanowi jego fosę nie do zasypania. Wyobraźcie sobie dużą polską firmę, która eksportuje swoje produkty do 50 krajów na świecie. Taka firma ma koszmar logistyczny. rachunki bankowe w dziesiątkach walut, różne systemy, różne regulacje. A teraz przychodzi do niej BHW i mówi: "Damy ci jeden system City Direct, którym będziesz zarządzał płynnością w Niemczech, Brazylii i Wietnamie z jednego komputera w Warszawie. Tego nie zaoferuje mu żaden inny bank w Polsce. To jest ich unikalna propozycja sprzedaży, ich Moat. Bank pozbył się niskomarżowego, kapitałochłonnego i ryzykownego detalu, by skupić się na obsłudzie klientów, którzy płacą wysokie marże za globalne usługi. Brzmi jak plan idealny, prawda? No cóż, diabeł tkwi w szczegółach i w otoczeniu makroekonomicznym. I tu dochodzimy do pierwszej wielkiej anomalii banku handlowego. Spójrzcie na ten wskaźnik. Kredyty do depozytów. Mówi on, jaką część zebranych od klientów pieniędzy bank zamienił na pożyczki, czyli na swój główny wysokomarżowy produkt. W zdrowym banku ten wskaźnik oscyluje wokół 8090% a w BHW zaledwie 47%. To oznacza, że ponad połowa pieniędzy, które bank zebrał od klientów nie pracuje w formie kredytów. Gdzie one są? Leżą na nisko oprocentowanym koncie w NBP albo są zaparkowane w obligacjach skarbowych. W praktyce BHW to bardziej fundusz rynku pieniężnego i obligacji niż klasyczny bank komercyjny. W czasach wysokich stóp procentowych jak w latach 2022-2023 to była żyła złota. Nawet gotówka w NBP zarabiała 6%. Ale co się dzieje gdy stopy zaczynają spadać? Dzieje się dokładnie to, co widzicie na tym wykresie. Marża odsetkowa netto, czyli w uproszczeniu rentowność, z jaką bank zarabia na swoich aktywach, spada na łeb na szyję. To jest tak zwane urwisko odsetkowe. W szczycie cyklu podwyżek stóp w 2023 roku nim wynosił piękne 4,6%. Dziś w ujęciu ostatnich czterech kwartałów to już tylko 3,1%. spadek o prawie półtora punktu procentowego. Dla banku, którego połowa bilansu to gotówka i obligacje, każda obniżka stóp przez Radę Polityki Pieniężnej to natychmiastowe cięcie w przychodach. Oprocentowanie obligacji spada, depozyt w NBP zarabia mniej, a po stronie kosztów bank nie ma pola do manewru, bo depozyty korporacyjne już i tak są oprocentowane blisko zera. Nie da się zejść niżej. To jest fundamentalny problem modelu BHW, który właśnie się materializuje. A jak to wygląda w twardych liczbach? Spójrzmy na rachunek zysków i strat. Przychody, które dla banku nazywamy Total Income w trzecim kwartale 2024 roku wynosiły prawie 1,1 miliarda złotych. Rok później w trzecim kwartale 2025 zaledwie 752 miliony to spadek o ponad 30% rok do roku. 30%. Pokażcie mi inną spółkę z WIG 20, której przychody spadają w takim tempie, a która jest wyceniana na historycznych szczytach. To jest właśnie ten paradoks. Główny winowajca. Wynik odsetkowy, który skurczył się o ponad 300 milionów złotch. Jedynym światełkiem w tunelu jest stabilny wynik prowizyjny, który rośnie dzięki bankowości transakcyjnej, ale to jest mała łódka ratunkowa przy tonącym tytaniku przychodów odsetkowych. Krótko mówiąc, silnik numer jeden tego banku właśnie traci moc w zastraszającym tempie. Jakby tego było mało, na horyzoncie pojawił się kolejny wróg, polski fiskus. Zgodnie z ustawą od 2026 roku stawka podatku CIT dla banków wzrasta z 19 do 30%. To nie jest drobna korekta. To jest prawdziwy podatkowy nokaut. Dla banku, który generuje wysoką rentowność brutto, taki wzrost opodatkowania to prosta droga do obniżenia zysku netto o kilkanaście%. Efektywna stopa podatkowa, która w 2024 wynosiła około 24%, w 2026 roku bez problemu przekroczy 32%. To oznacza, że z każdej złotówki zysku brukto zamiast 24 gros bank będzie oddawał państwu ponad 32 grosze. Mamy więc dwa potężne ciosy. Spadające przychody odsetkowe i rosnące podatki. Obraz finansowy wygląda coraz gorzej. I tu dochodzimy do bardzo ważnego momentu edukacyjnego. Na tym kanale często posługujemy się prognozami generowanymi przez modele uczenia maszynowego. Spójrzcie na żółte słupki. Model bazując na historycznych danych prognozuje na 2026 rok eksplozję zysku netto do poziomu ponad 2,7 miliarda złotych. To jest wzrost o 70% rok do roku. Każdy, kto spojrzy tylko na ten wykres pomyśli: "Wow, ale rakieta!" A ja wam mówię, ta prognoza jest całkowicie błędna i jest doskonałym przykładem, dlaczego ślepa wiara w AI bez zrozumienia fundamentów prowadzi na manowce. Model jest jak kierowca z nawigacją, który nie zauważył, że droga przed nim została zamknięta, a most wysadzony w powietrze. On po prostu ekstrapoluje trend z przeszłości. Dlaczego model się tak drastycznie myli? Z trzech powodów. Po pierwsze, jest ślepy podatkowo. Żadna regresja liniowa nie przewidziany ustawy podatkowej. Nie wie, że stawka CIT wzrośnie do 30%. Po drugie, jest ślepy transakcyjnie. nie rozumie, że sprzedaż biznesu detalicznego oznacza trwałą utratę części przychodów, które generował ten segment. Model widzi niższe koszty, ale nie widzi niższych przychodów. Po trzecie, bezmyślnie ekstrapoluje przeszłość. Okres 2022-2024 był dla banków Eldorado, jeśli chodzi o marże odsetkowe. Model zakłada, że to new normal, podczas gdy to była historyczna anomalia. Mamy tu do czynienia z klasycznym structural break, fundamentalną zmianą w otoczeniu, która sprawia, że historyczne dane przestają być prognostyczne. Dlatego musimy ten model wyrzucić do kosza i stworzyć własną opartą na fundamentach prognozę. I ona wygląda tak. Zysk organiczny, czyli ten z podstawowej powtarzalnej działalności w 2026 roku spadnie, a nie wzrośnie. szacuje go na około 1,2 miliarda złotych, czyli ponad połowę mniej niż prognozuje AI. To jest realny obraz biznesu po uwzględnieniu spadku marsz i wzrostu podatków. Co prawda zysk raportowany, ten który zobaczycie w sprawozdaniu, może być nieco wyższy, powiedzmy do półtora miliarda, jeśli bank zaksięguje jakiś jednorazowy zysk z rozliczenia transakcji z Welobankiem, ale nawet w tym optymistycznym wariancie to wciąż jest przepaść w porównaniu do naiwnych prognoz modelu. Pamiętajcie, jakość zysków jest kluczowa, a jakość zysków BHW w 2026 roku będzie niska. bo napompowana zdarzeniami jednorazowymi. Podsumujmy więc tę część analizy. Obraz, który się wyłania jest, delikatnie mówiąc, ponury. Przychody spadają, marże się kurczą, podatki rosną, a biznes nie ma gdzie rosnąć. Pytanie, które zadaliśmy na początku wraca z podwójną siłą. Dlaczego na litość boską ten bank jest wyceniany na historycznych szczytach? Jeśli historia do tej pory była thrillerem, to teraz zaczyna się zwrot akcji, bo do tej pory patrzyliśmy tylko na jedną stronę medalu, na rachunek zysków i strat. Czas spojrzeć na drugą, na bilans. I to, co tam znajdziemy zmieni wszystko. To jest, moi drodzy, serce całej tezy inwestycyjnej w banku handlowym. Ten wykres pokazuje współczynnik wypłacalności, czyli TCR. Mówi on, ile kapitału bank ma w stosunku do swoich ryzykownych aktywów. KNF wymaga, żeby było to około 15%, a BHW ma prawie 26%. I co najważniejsze, po finalizacji sprzedaży detalu, kiedy z bilansu znikną ryzykowne kredyty hipoteczne, ten wskaźnik może wystrzelić nawet powyżej 30%. To oznacza, że bank ma gigantyczną miliardową nadwyżkę kapitału ponad wymogi regulacyjne. To jest jak twierdza, która zamiast garnizonu na 1000 żołnierzy trzyma w murach 2000, z czego połowa gra w karty, bo nie ma co robić. Ten kapitał nie pracuje, obniża rentowność ROE i jest dla zarządu problemem. A jaki jest najlepszy sposób na rozwiązanie problemu nadmiaru kapitału? Oczywiście wypłacić go akcjonariuszom. I tu dochodzimy do sedna. Bank handlowy to nie jest inwestycja w dynamicznie rozwijający się biznes. To jest zakład o to, że zarząd weźmie tę górę bezczynnej gotówki i po prostu oddaj ją właścicielom. BHW historycznie i tak słynął z hojnych dywidend, często wypłacając 100% rocznego zysku. Ale teraz sytuacja jest inna. W 2026 roku na stół trafi nie tylko cały zysk za 2025, ale potencjalnie również część tej gigantycznej poduszki kapitałowej uwolnionej po sprzedaży detalu. Rodzi nam się tu prawdziwy dywidendowy potwór. Rynek nie wycenia już spadających zysków. Rynek wycenia nadchodzącą jednorazową gigantyczną wypłatę gotówki. Pytanie tylko jak dużą. Policzmy to. Mój szacunek zysku netto za 2025 rok to około 1,65 miliarda zł. Dzieląc to przez liczbę akcji, daje nam to dywidendę rzędu 12,5 zł na akcję. To już jest solidna, ponad 10% stopa. Ale teraz dodajmy do tego wisienkę na torcie, nadwyżkę kapitałową. Ostrożnie szacuję, że bank będzie mógł uwolnić i wypłacić co najmniej 2 miliardy złotych. To daje dodatkowe 15 zł na akcję. Sumując to wszystko, mówimy o potencjalnej skumulowanej dywidendzie w perspektywie 12-18 miesięcy w wysokości prawie 28 zł na akcj. Przy obecnej cenie 115 zł to jest potencjalna stopa dywidendy na poziomie 24%. I to jest powód, dla którego kurs jest tak wysoko. To jest ta obietnica na którą grają inwestorzy. Zanim jednak damy się ponieść euforią, spójrzmy na wskaźniki efektywności. Ten wykres pokazuje marżę. Zielona linia, czyli marża zysku netto, do niedawna wyglądała pięknie, ale spójrzcie na niebieskie słupki. Wskaźnik koszty do dochodów cost income. Historycznie BHW był mistrzem efektywności, utrzymując go poniżej 30%, ale ostatnio, co widać w prognozach, ten wskaźnik zaczyna rosnąć. Dlaczego? Nie dlatego, że koszty eksplodują, ale dlatego, że mianownik, czyli dochody, kurczy się w zastraszającym tempie. To jest tak zwany efekt nożycy operacyjnych w negatywnym wydaniu. Nawet najszczuplejsza organizacja zaczyna wyglądać na otyłą, gdy jej przychody spadają o 30%. To pokazuje, że nawet po odcięciu detalu bank nie jest odporny na prawa finansowej grawitacji. Krótka przerwa moi drodzy. Dzięki waszemu wsparciu kanał rośnie, a ja mogę przygotowywać coraz głębsze analizy. A już teraz osoby wspierające na Patronite i YouTube mogą zobaczyć analizy spółek Spyrosoft, AB i Deckpol. Pamiętajcie, to wy decydujecie o kolejności, wrzucając w komentarzach nazwę spółki i krótkie uzasadnienie. Lecimy dalej. Wróćmy do naszego śledztwa. Mamy słaby rachunek zysków i strat i potężny bilans. Komu wierzyć? Zawsze powtarzam, patrzcie co robią ludzie, którzy wiedzą najwięcej, czyli zarząd. I tu mamy fascynującą sytuację. W styczniu 2026 roku Andrzej Wilk, wiceprezes odpowiedzialny za detal, sprzedaje swoje akcje. To logiczne. Jego królestwo właśnie zostało sprzedane. Jego rola się kończy. To jest sygnał neutralny. Ale w tym samym czasie Elżbieta Światopełk Czetwertyńska, czyli prezes całego banku oraz Sławomir Sikora z rady nadzorczej kupują akcje po cenach powyżej 112 zł. Pomyślcie o tym. Prezes, która ma dostęp do wszystkich wewnętrznych prognoz, kupuje akcje swojej firmy na absolutnych historycznych szczytach wyceny. To jest jeden z najsilniejszych możliwych sygnałów kupna, jakie można dostać. To jest postawienie własnych prywatnych pieniędzy na tezę, że rynek wciąż nie docenia skali nadchodzącej dywidendy. A co na to profesjonalni analitycy? Tutaj obraz jest bardziej stonowany. Jak widzicie, większość rekomendacji to trzymaj lub nawet sprzedaj. Ceny docelowe oscylują wokół obecnego kursu między 104 a 118 zł. Dlaczego ten rozdźwięk między prezesem a analitykami? Bo analitycy w swoich modelach DCF muszą być konserwatywni. boją się prognozować 25% dywidendy, bo zawsze istnieje ryzyko, że regulator, czyli KNF powie stop. Ich teza jest taka, tak, dywidenda będzie, ale ryzyka operacyjne, spadek, marsz, podatki są na tyle duże, że potencjał wzrostu jest ograniczony. Zgadzam się z ich analizą fundamentalną, ale wydaje mi się, że nie doceniają determinacji głównego akcjonariusza, czyli City, do wyciągnięcia gotówki z Polski. Spójrzmy jeszcze na kluczowy wskaźnik dla banków. ROC, czyli zwrot z materialnego kapitału własnego, to lepsza miara niż klasyczne ROE, bo ignoruje księgowe wytwor jak wartość firmy. Widać tu wyraźnie, że rentowność spada. Z fantastycznych poziomów ponad 34% w 2023 roku zeszliśmy do 18,6% w ujęciu TTM. To wciąż dobry wynik, ale trend jest nieubłaganie spadkowy. To potwierdza naszą tezę. Biznes organiczny generuje coraz niższe zwroty na kapitale i właśnie dlatego ten kapitał musi zostać z niego wycofany i oddać akcjonariuszom, którzy znajdą dla niego lepsze zastosowanie. Bank sam w sobie nie ma już pomysłów na rentowne inwestycje. Kolejna ważna kwestia, jakość zysków. Czy zyski księgowe przekładają się na realną gotówkę w przypadku BHW? Tak. I to z nawiązką. Jak widzicie niebieskie słupki czyli przepływy operacyjne CFO regularnie przewyższają białe, czyli zysk netto. Wskaźnik jakości zysków CFO przez NI wynosi astronomiczne 4,76. Oznacza to, że na każdą złotówkę zysku księgowego bank generuje prawie 5 zł gotówki operacyjnej. To pokazuje, że bilans banku jest niezwykle płynny, a zyski nie są papierowe. To dodatkowo wzmacnia tezę o zdolności do wypłaty potężnej dywidendy. Podsumujmy wszystko w ramach analizy SWAT. Mocne strony to absolutnie pancerny bilans i unikalna przewaga konkurencyjna w nisze korporacyjnej. Słabe strony to brak pomysłu na wzrost i wrażliwość na politykę RPP. Największa szansa, która przyćmiewa wszystko inne to oczywiście super dywidenda. A największe zagrożenie polski fiskus i regulator, który może pokrzyżować te plany. To jest walka między potężnym bilansem a wrogim otoceniem. A oto dashboard z kluczowymi wskaźnikami. Zwróćcie uwagę na ten rozjazd. Wskaźniki rentowności jak ROT CCE i ROOE są wciąż przyzwoite, ale spadają. Marża odsetkowań im leci w dół. Wskaźnik koszty na dochody rośnie. Z drugiej strony wskaźniki wyceny CZ i PBV świecą na czerwono pokazując historyczną drożyznę. A PEG bazujący na błędnych prognozach AI sugeruje, że jest tanio, co jest kompletną nieprawdą. Ten obraek idealnie podsumowuje chaos informacyjny wokół tej spółki. Fundamenty operacyjne się psują, a wycena rośnie. To klasyczny przykład rynku, który dyskontuje jedno konkretne przyszłe wydarzenie. Na podstawie całej analizy stworzyłem system ocen ważonych. Jak widzicie, siła bilansu dostała notę 95 na 100. To niemal perfekcja. Ryzyka i sentyment również wysoko, bo insiderzy kupują. Ale spójrzcie na resztę. Potencjał wzrostu 10 na 100, bo go nie ma. Dynamika wyników 20 na1, bo jest ujemna. Perspektywy branży 30 na 100, bo podatki i stopy procentowe. Końcowa ocena to zaledwie 44 na100. Dla portfela agresywnego szukającego dynamicznych spółek to byłby sygnał omijać szerokim łukiem. Ale czy na pewno? To zależy od horyzontu inwestycyjnego. Spójrzmy na mapę sił, które będą decydować o przyszłości. W prawym górnym rogu mamy pewne i bolesne ryzyka: spadek marsz i wzrost podatków. To się dzieje i będzie działo. Ale spójrzcie na katalizatory. Ogłoszenie super dywidendy ma wysokie prawdopodobieństwo i gigantyczny wpływ. To jest główna siła Byków. Największym czarnym łabędziem jest blokada dywidendy przez KNF. Małe prawdopodobieństwo, ale jeśli się zdarzy, wpływ na kurs będzie katastrofalny. To jest gra o sumie niezerowej, gdzie wszystko rozwija się o to, czy gotówka z bilansu faktycznie trafi do kieszeni akcjonariuszy. Dochodzimy do kluczowego momentu, prognozy ceny. Ale zanim ją pokażę, musicie zrozumieć jedną arcyważną rzecz. W przypadku spółki dywidendowej, a zwłaszcza takiej, która planuje gigantyczną jednorazową wypłatę, patrzenie na sam kurs akcji jest błędem. Musicie myśleć w kategoriach total return, czyli całkowitej stopy zwrotu. Jeśli kurs wynosi 115 zł, a bank wypłaci 30 zł dywidendy, to w dniu odcięcia prawa do dywidendy kurs teoretycznie otworzy się na poziomie 85 zł. Inwestor nie stracił. Po prostu część wartości spółki została przeniesiona z jej konta na jego konto. Prawdziwe pytanie brzmi: ile będzie warta spółka, która zostanie po tej wielkiej wypłacie? Jaka będzie jej wartość rezydalna? Mój scenariusz bazowy, któremu przypisuje 60% prawdopodobieństwa zakłada, że KNF pozwoli na wypłatę większości nadwyżki. Zysk netto po 2026 roku ustabilizuje się na poziomie około 1,2 miliarda rocznie, co daje zysk na akcje rzędu 8,8 zł. Dla takiego biznesu stabilnej dojnej krowy, bez potencjału wzrostu, ale z unikalną fosą przejmuje mnożnik PE na poziomie 9,5. To daje nam cenę docelową na koniec 2027 roku w wysokości 84 zł. Oczywiście jest to cena po wypłaceniu w międzyczasie około 34 zł skumulowanej dywidendy. Całkowity zwrot dla inwestora, który kupiłby akcję dziś po 115 zł, byłby więc minimalnie dodatni. A co w scenariuszach skrajnych? Pesymistyczny, czyli regulator mówi stop. KNF z powodu ryzyka geopolitycznego zamraża nadwyżkę kapitałową w banku. Rynek przeżywa szok, bo cała teza dywidendowa upada. Wycena wraca do fundamentów operacyjnych, które są słabe. Mnożnik spada do ośmiu, a cena ląduje w okolicach 60 zł. To jest ponad 40% spawek. Scenariusz optymistyczny. BHW wykorzystuje swoją globalną siecz i staje się głównym bankiem rozliczeniowym dla funduszy na odbudowę Ukrainy. Przychody prowizyjne eksplodują kompensując spadek odsetkowych. Zysk na akcje rośnie do 11 zł. Rynek przyznaje wyższy mnożnik 11, a cena szybuje do 121 zł. Jak widzicie rozpiętość możliwych wyników jest ogromna. Oto jak te scenariusze wyglądają na wykresie. Pamiętajcie, to jest jedynie edukacyjna wizualizacja oparta na moich subiektywnych założeniach i może się całkowicie mylić. To absolutnie nie jest żadna rekomendacja. Linia zielona to scenariusz optymistyczny, cena 121 zł. Linia czerwona pesymistyczny, czyli 60 zł, a linia żółta najbardziej prawdopodobna to scenariusz bazowy z ceną 84 zł. Kluczowe jest zrozumienie, że te ceny są cenami na koniec 2027 roku, czyli po wypłacie gigantycznych dywidend w 2026 i 2027 roku. Obecny kurs na poziomie 115 zł zawiera w sobie oczekiwania na te dywidendy oraz wartość rezydalną biznesu. Z moich obliczeń wynika, że rynek wycenia ten scenariusz bazowy niemal idealnie, zostawiając bardzo mały margines bezpieczeństwa. Podsumowując całą naszą detektywistyczną pracę, bank handlowy to fascynujący przypadek spółki w pułapce. Jej biznes operacyjny słabnie pod naporem spadających stóp i rosnących podatków, ale jej bilans jest tak naładowany gotówką, że musi eksplodować w formie dywidendy. Insiderzy zdają się to potwierdzać. Jednak przy obecnej cenie rynkowej cały ten pozytywny scenariusz wydaje się być już wliczony. Potencjalny zysk w horyzoncie dwóch lat jest niewielki, a ryzyko negatywnej niespodzianki ze strony regulatora spore. Każdy musi ocenić, czy taki profil ryzyka do zysku mu odpowiada. To była niezwykle ciekawa analiza. Mam nadzieję, że pokazała wam jak głęboko trzeba czasem kopać, by zrozumieć co tak naprawdę dzieje się w spółce. Jeśli podobał wam się ten odcinek zapraszam na poprzednie analizy chociażby PZU, gdzie również mierzyliśmy się z gigantem dywidendowym, czy na odcinki o portfelu prowadzonym przez AI. Do zobaczenia. M.

Przewijanie do góry