Factor Investing: SEKRETNA metoda Warrena Buffetta na pokonanie rynku [Value, rentowność i float]

Factor Investing – jak mieralne cechy spółek wyjaśniają przewagę Warrena Buffetta

W materiale analizujemy, dlaczego długoterminowe przewyższanie rynku przez Warrena Buffetta nie jest wynikiem wyłącznego talentu, lecz systematycznego podejścia opartego na czynnikach inwestycyjnych (factor investing). Przedstawiamy pięć kluczowych faktorów – wielkość (size), wartość (value), rentowność, ostrożne inwestycje oraz momentum – oraz wyjaśniamy, jak każdy z nich generuje premię za ryzyko. Szczególną uwagę poświęcamy roli tzw. floatu z firm ubezpieczeniowych Buffetta, który zwiększył jego ekspozycję o około 1,6 raza, oraz obalamy mit dywidend jako źródła nadzwyczajnych zwrotów, wskazując na efekt Millera‑Modiglianiego. Na koniec pokazujemy, jak uzyskać ekspozycję na wybrane faktory za pomocą ETF‑ów (np. State Street MSC USA Small Cap Value Weighted, Avance Global Small Cap Value, Edge MS World Value Factor) oraz na co zwrócić uwagę pod kątem kosztów i podatków.

  • Definicja faktora i premia za ryzyko
  • Analiza AQR: value, profitability i float
  • Pięć najważniejszych czynników: size, value, profitability, investment, momentum
  • Dlaczego dywidendy nie tworzą przewagi – efekt Millera‑Modiglianiego
  • Praktyczne zastosowanie: ETF faktorowe i uwagi podatkowe
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Warren Buffett od 60 lat bije rynek i przez większość tego czasu źle tłumaczyliśmy, skąd bierze się jego przewaga. Mówiliśmy o talencie, instynkcie albo wyjątkowym umyśle, który trafia się raz na pokolenie, ale kiedy badacze rozłożyli jego wyniki na czynniki pierwsze, odkryli coś znacznie bardziej użytecznego dla zwykłego inwestora. Dużą część tej przewagi można wyjaśnić tym, że Buffet przez lata konsekwentnie kupował określony typ spółek. Nie chodziło więc wyłącznie o intuicję, ale o podejście, które da się zmierzyć i częściowo odtworzyć. Za chwilę zobaczysz jakie cechy spółek pomagają wyjaśnić, dlaczego jedne portfele osiągają lepsze wyniki od innych, gdzie kryje się pułapka inwestowania pod dywidendę i za pomocą jakich konkretnych produktów można dziś uzyskać ekspozycję na takie strategie bez konieczności wybierania pojedynczych akcji. Cześć, ja jestem Gabrysia, a to jest kanał Rankia Polska. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, zostaw like i subskrybuj kanał. W opisie filmu znajdziesz linki do ciekawych ofert od znanych brokerów. Zacznijmy od przekonania, które inwestorzy słyszą od lat. Długoterminowe pokonywanie rynku jest praktycznie niemożliwe. A jeśli komuś się udaje, to albo miał ogromne szczęście, albo jest geniuszem, którego nie da się naśladować. I jest w tym trochę prawdy. Regularne wybieranie pojedynczych zwycięskich spółek przez dziesięciolecia rzeczywiście udaje się bardzo niewielu osobom. Ale istnieje też druga droga, która nie polega na znalezieniu jednej genialnej inwestycji. Naukowcy od dzięcioleci badają, co naprawdę sprawia, że jedne portfele zachowują się lepiej od innych i nie znaleźli listy magicznych akcji. Znaleźli natomiast zestaw mierzalnych cech, które nazywamy czynnikami inwestycyjnymi, czyli faktorami. Faktor to konkretna cecha spółki, która przy systematycznej ekspozycji w portfelu historycznie wiązała się z wyższą długoterminową stopą zwrotu. Dlaczego rynek miałby za nią płacić? Najczęściej dlatego, że wiąże się ona z dodatkowym ryzykiem albo wymaga cierpliwości, której większość inwestorów nie ma. Rynek wynagradza więc tych, którzy są gotowi znosić coś, czego inni wolą unikać. Kupienie małej, nudnej i zapomnianej spółki zwykle jest psychologicznie trudniejsze niż kupienie firmy, o której mówi się we wszystkich mediach. Jeżeli miliony inwestorów mają podobne obawy, może powstawać premia dla tych, którzy mimo wszystko decydują się takie spółki trzymać. Przez lata zaproponowano setki różnych faktorów. Kiedy jednak zaczyna się je testować na dużych zbiorach danych i w różnych okresach, większość znika. Zostaje tylko kilka najważniejszych i właśnie ekspozycje na część z nich przez dzięciolecie miał Buffet. Jeżeli więc część jego sukcesu można wyjaśnić powtarzalnym systemem, pojawia się proste pytanie. Dlaczego wciąż wybierać akcje wyłącznie na podstawie intuicji albo dlatego, że płacą wysoką dywidendę? Przez lata sukces Buffeta przedstawiano jako niedostępny dla zwykłego inwestora talent. Dopiero badacze związani z Aquuar spróbowali rozłożyć jego przewagę na konkretne elementy. Okazało się, że Buffet przez dekady kupował bardzo podobny typ przedsiębiorstw. Z jednej strony spółki tanie w relacji do ich fundamentalnych wartości, czyli ekspozycja na factor value. Z drugiej strony firmy rentowne, dobre jakościowo i generujące stabilne zyski, czyli ekspozycja na czynnik rentowności. Ale był jeszcze jeden element i nie to był kolejny faktor. Buffet korzystał z bardzo taniego finansowania. Nie chodzi tutaj o zwykły kredyt bankowy. Backshire Halfway jest właścicielem firm ubezpieczeniowych. Ubezpieczyciel dostaje od klientów składki dzisiaj, a odszkodowania może wypłacić dopiero wiele lat później. Pieniądze znajdujące się więc pomiędzy tymi dwoma momentami to tak zwany float. Buffet może ten kapitał inwestować. W praktyce jest to wyjątkowo tanie źródło finansowania. Badacze oszacowali, że dzięki niemu Buffet mógł zwiększyć swoją ekspozycję mniej więcej 1,6 raza. Wziął więc strategie faktorowe, które same w sobie miały określone wartości i dołożył do nich wzmacznia, którego zwykły inwestor niestety nie ma. Tego elementu nie jesteśmy w stanie łatwo skopiować, ale samą ekspozycję na faktory już tak są dobrze opisane, można je mierzyć i istnieją produkty, które pozwalają w nie inwestować. Przejdźmy więc po kolei przez najważniejsze z nich, bo właśnie tych nazw później będziemy szukać w ofercie brokera. Pierwszy to faktor wielkości, czyli size. Małe spółki historycznie dawały wyższe stopy zwrotu niż największe przedsiębiorstwa. Między innymi dlatego, że są bardziej ryzykowne i znacznie mniej intensywnie analizowane przez rynek. Drugi to value. Spółki tanie w relacji do swoich fundamentów historycznie wypadały lepiej niż firmy drogie i młodne. Trzeci to rentowność. Firmy, które regularnie generują wysokie zyski mają tendencję do radzenia sobie lepiej niż przedsiębiorstwa ledwo wychodzące na plus. Czwarty to inwestycje. Spółki bardziej ostrożne, które nie spalają ogromnych ilości kapitału na agresywną ekspansję, historycznie zachowywały się lepiej niż firmy inwestujące bez większej dyscypliny. I piąty to momentum. Aktywa, które mocno rosły w ostatnich miesiącach mają tendencję do kontynuowania tego trendu jeszcze przez pewien czas. Momentum różni się jednak od pozostałych faktorów, bo wymaga częstszej rotacji portfela. Nie jest to strategia typu kup i zapomnij. A teraz spójrzmy na dywidendy, bo tutaj wielu inwestorów ma poważny, martwy punkt. Kiedy telefonica, Santander czy Iberdrola wypłacają dywidendy, nie dostajesz darmowych pieniędzy. Gotówka wychodzi bezpośrednio ze spółki, dlatego w dniu odcięcia dywidendy jej kurs powinien spaść mniej więcej o wartość tej wypłaty. To trochę tak, jakby przełożyć pieniądze z lewej kieszeni do prawej, a po drodze jeszcze zapłacić podatek. Ekonomiści Merton Miller i Franco Midi Giliani opisali t zależność już ponad 60 lat temu. Dlaczego więc portfele dywidendowe historycznie potrafiły działać bardzo dobrze? Niekoniecznie dzięki samej dywidendzie. Spółki wypłacające wysokie dywidendy bardzo często są jednocześnie tanie i rentowne. Innymi słowy, inwestor przez lata mógł korzystać z ekspozycji na value i rentowność, sądząc, że zarabia przede wszystkim dzięki dywidendom. Dywidenda była opakowaniem. To ekspozycja faktorowa mogła być jednym z powodów, dla których strategia działała. Zanim jednak ktoś rzuci się na strategie fakturowe, trzeba powiedzieć o ich mniej przyjemnej stronie. Faktury nie dają przewagi co roku. Potrafią przez bardzo długi czas przegrywać z szerokim rynkiem. Value może przez całą dekadę radzić sobie gorzej niż popularny indek. Wyobraź sobie, że wszyscy twoi znajomi inwestują w S&P 500 i przez kolejne lata osiągają lepsze wyniki niż ty. Rok po roku, spotkanie rodzinne po spotkaniu rodzinnym. A ty cały czas trzymasz swój portfel faktorowy. I właśnie tutaj pojawia się prawdziwy problem. Nie tylko to, czy faktory działają w bardzo długim terminie, ale czy jesteś w stanie przetrwać okres, w którym twoja strategia wygląda na błędną. Jeżeli wiesz, że po dwóch czy trzech latach słabszych wyników zrezygnujesz, strategia faktorowa może być po prostu nie dla ciebie. A teraz przejdźmy do praktyki. Jak uzyskać taką ekspozycję bez wybierania pojedynczych spółek za pomocą ETFów faktorowych? Jeżeli interesują cię małe i tanie spółki, istnieją na przykład State Street MSC USA Small Cup Value Weighted ETF dla Stanów Zjednoczonych oraz State Street MSC Europe Small Cup Value Weighted ETF dla Europy. Oba kosztują 3% rocznie. Jeżeli wolisz jedno globalne rozwiązanie, dostępny jest Avance Global Small Cup Value notowany pod tickerem AVWS. A jeżeli nie chcesz schodzić aż do najmniejszych spółek i wystarczy ci ekspozycja na value, wśród większych przedsiębiorstw istnieje Edge MS World Value Factor. Takie firmy jak Isher, Xtrackers czy JP Morgan oferują w Europie produkty dające ekspozycje na wiele popularnych faktorów, więc możliwości jest sporo. Wiesz już czym są faktory? Dlaczego część sukcesu Buffeta można wyjaśnić właśnie poprzez ekspozycję na nie za pomocą jakich produktów można te strategie częściowo odtworzyć? Brakuje jeszcze jednego elementu. Jak wkomponować niewielką ekspozycję faktorową w portfel, który można spokojnie trzymać przez 30 lat bez ciągłego zastanawiania się, czy trzeba coś zmieniać. I właśnie tutaj pojawia się portfel Core for Rica Feriego. Cztery proste elementy i wystarczająco dużo miejsca, żeby dodać do niego taki faktorowy tilt, o którym mówiliśmy dzisiaj. W tym materiale pokazuję go krok po kroku. To już wszystko na dziś. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia.

Przewijanie do góry