Fundusze ETF – prosty i tani sposób na inwestowanie dla każdego
Chcesz inwestować, ale nie wiesz od czego zacząć? Fundusze ETF to idealne rozwiązanie dla Ciebie! ETF-y, czyli fundusze inwestycyjne notowane na giełdzie, pozwalają na dywersyfikację portfela i inwestowanie w różne klasy aktywów, takie jak akcje, obligacje, surowce czy rynki zagraniczne. Dzięki temu minimalizujesz ryzyko i zyskujesz ekspozycję na szeroki rynek.
W tym filmie dowiesz się:
- Czym są fundusze ETF i jakie są ich zalety?
- Jak wybrać odpowiedni ETF dla siebie?
- Jakie są najlepsze ETF-y dla początkujących inwestorów?
- Jak inwestować w ETF-y na różnych rynkach?
Fundusze ETF to idealne rozwiązanie dla osób, które nie mają czasu ani wiedzy, aby aktywnie zarządzać swoimi inwestycjami. Dzięki ETF-om możesz w prosty i tani sposób zdywersyfikować swój portfel i inwestować w różne klasy aktywów. Niezależnie od tego, czy jesteś początkującym, czy doświadczonym inwestorem, znajdziesz ETF, który odpowiada Twoim potrzebom. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o podstawach, sprawdź nasz kompletny poradnik o inwestowaniu w ETFy dla początkujących.
Przykłady ETF-ów idealnych dla początkujących:
- Vanguard Life Strategy: portfel 60/40 (akcje/obligacje) – idealny dla zrównoważonego podejścia.
- Ishares MSCI ACWI: ekspozycja na 2000 spółek z całego świata – maksymalna dywersyfikacja.
- Ishares US Treasury 0-1: inwestycja w krótkoterminowe obligacje skarbowe USA – bezpieczne parkowanie gotówki.
- Ishares Core S&P 500: inwestycja w 500 największych amerykańskich spółek.
- Invesco QQQ Trust: ekspozycja na sektor technologiczny (NASDAQ 100).
- Beta ETF mWIG40TR: inwestycja w 40 średnich spółek z GPW.
Oprócz tego omówione zostały również ETF-y na cyberbezpieczeństwo, półprzewodniki i firmy z fosą ekonomiczną. Dowiedz się, jak inwestować w te perspektywiczne sektory i zyskaj przewagę na rynku. Aby poznać konkretne rekomendacje długoterminowe, zobacz nasz artykuł o TOP 5 ETFach na całe życie. Nie zwlekaj, zacznij inwestować już dziś!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Popularność funduszy ETF rośnie jak szalona. No i naprawdę serio jest się czym jarać, bo ETFY to faktycznie jest tani, prosty i wygodny sposób, żeby każdy, naprawdę każdy bez żadnego doktoryzowania się w finansach mógł pomnażać swoje pieniądze. I zamiast ślęczeć nad jakimiś raportami, czy nie wiem, bać się o każdą złotówkę, to możecie sobie wrzucać pieniądze w ETFa i macie ekspozycję na cały rynek. To naprawdę jest proste, a ja dodatkowo w tym materiale jeszcze bardziej wam to uproszczę, bo fundusze ETF jest cała masa. Masa z nich jest jednak droga, przekomplikowana, trudna, może odstraszać bardziej niż przekonywać. Ja sam nagrywałem odcinek o funduszach ETF, których na pewno nigdy nie dotknę, ale w tym materiale chcę wam pokazać kilka takich, które będą się nadawać według mnie dla absolutnie każdego. Niezależnie od tego ile o inwestowaniu wiecie, ile chcecie inwestować i niezależnie od tego kim jesteście. proste, przystępne i skuteczne, bo inwestowanie naprawdę nie musi być skomplikowane. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nasdaq. Dołącz do prawie 1900 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie prawie 62 000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Aplauz] [Muzyka] Zacznę od tego, że ja sam rzadko inwestuję przez ETFY, ale to akurat wynika tylko z tego, że ja naprawdę lubię inwestować aktywnie w pojedyncze spółki. Mam na to czas, myślę, że mam do tego wiedzę i odpowiednie umiejętności i uważam, że na inwestowaniu w indywidualne spółki można zarobić w długim horyzoncie o wiele więcej, ale jednocześnie uważam, że to jest podejście, które nie będzie odpowiednie dla większości osób. Ryzyko związane z pojedynczymi spółkami jest zawsze o wiele większe. Pojedyncza spółka może zbankrutować, może stracić udziały w rynku, może trafić na masę przeróżnych problemów. Natomiast szeroki rynek zawsze znajdzie sposób, żeby iść sobie do góry. Z jednego ważnego powodu. ETFY odzwierciedlają indeks, a taki indeks zawsze po czasie wyrzuca z siebie te słabe spółki i przyjmuje do siebie te najlepsze. Więc zawsze masz w portfelu więcej dobrego niż złego. I w przypadku indywidualnych spółek, jeśli nie monitorujesz sytuacji na bieżąco, na to tego zawsze potrzeba trochę czasu, no to może być zupełnie odwrotnie. Więc wybierając odpowiedni ETF, inwestor nie musi martwić się o monitorowanie sytuacji, a to znaczy, że to jest naprawdę prosty sposób na długoterminowe inwestowanie bez ciągłego trzymania ręki na pulsie. ETFY otwierają też drzwi do inwestycji, które normalnie nie są realne dla indywidualnego inwestora. Amerykańskie obligacje skarbowe, rynek indyjski, wszystko to jest możliwe. Więc nic dziwnego, że liczba i zainteresowanie ETFami rośnie jak szalona. Dla przykładu w 2008 roku aktywa pod zarządzaniem ETFów wynosiły około biliona dolarów, a dziś przekraczają 9 bilionów dolarów. No i to skala, która najlepiej pokazuje jak dynamicznie rozwija się cały ten segment rynku. No tylko jak w tym całym świecie ETFów znaleźć coś dla każdego? A są takie ETFY i zaczniemy od takiej klasyki inwestowania. klasyki inwestowania od podręcznikowego niemalże portfela 6040, który jest przykładem w miarę bezpiecznego i zrównoważonego podejścia. Polega na tym, że 60% portfela lokujesz w akcję, no bo historycznie oferują wyższą potencjalną stopę zwrotu, a pozostałe 40% przeznaczasz na obligacje, które to pomagają ograniczać zmienność i obsunięcia portfela w jakiś gorszych dla akcji czasach. Obligacje często idą pod prąd akcją. Jak giełda leci w dół, to one rosną. Jasne, są wyjątkowe okresy, jak na przykład wtedy, kiedy szaleje inflacja, kiedy jest odwrotnie, ale to naprawdę rzadkie okresy w całej historii. Czy to jest w takim razie te 6040 podejście idealne? Nie, ale to trochę jak, nie wiem, kanapka z serem. Może nie będzie wybitnie smacznym daniem, ale każdy zje i z głodu nikt nie umrze. Jasne, nie będzie smakowała wybitnie, ale nada się dla każdego. Dawniej taki portfel budowało się przez akcję blue chiepów, czyli wielkich spółek oraz obligacji samodzielnie. Dziś nie ma takiej potrzeby, dlatego że jest na przykład taki ETF jak Vanguard Life Strategy, 60% equity. On inwestuje automatycznie 60% w akcje i 40% w obligacje. Koszty tego rozwiązania są naprawdę śmiesznie niskie, bo wynoszą 0,25% rocznie. a sam nic nie musisz więcej robić od po prostu sobie regularnie dokupujesz. Vanguard ma w ogóle całą rodzinę takich funduszy ETF, którymi w zasadzie możesz żonglować sobie w zależności od swojego wieku. Jesteś młodszy, no to wybierz Vanguard Life Strategy 80% Equity, który inwestuje w większości w akcje, jeszcze bardziej w sumie w akcje. Jesteś starszy, no to wybierz Live Strategy 20% equity. proste i możliwe do dopasowania dla absolutnie każdej osoby. Ekspozycja akcyjna jest w ramach tych funduszy dobrze zdywersyfikowana. W części akcji mamy tak naprawdę i rynki rozwinięte, i rynki wschodzące. No i oczywiście dominują Stany Zjednoczone, ale w tym nic dziwnego, bo to po prostu największy rynek na świecie. Od momentu startu w grudniu 2020 ten fundusz 60% equity osiągnął zwrot na poziomie ponad 30%. No i niektórzy będą marudzić i narzekać, ale no słuchajcie, to wszystko przy naprawdę maksymalnym obsunięciu kapitału od szczytu na poziomie 15% to naprawdę niewiele jak na te niestabilne czasy, które wtedy przez cały ten okres były. Jeśli jesteś osobą, która akceptuje mniejszą stopę zwrotu w zamian za większe bezpieczeństwo, a masa ludzi to akceptuje, no to propozycje Life Strategy od Vanguarda są naprawdę warte uwagi. I oczywiście im większy udział equity, tym większa będzie potencjalna stopa zwrotu, ale też tym większe wahania. No dla przykładu Live Strategy 80% equity w 4 lata, czyli w mniej niż tamten zrobił 50% zysku. No ale zaliczył oczywiście większe obsunięcia kapitału. Coś za coś. No jeśli to akceptujesz, fakt, że im więcej akcji, tym więcej ryzyka, to warto też zwrócić uwagę na ETF, który inwestuje 100% w akcje. Na przykład Isheres MSCI Adzwi. Klejnot taki prawdziwy w koronie całej społeczności pasywnego ETF-owego inwestowania, bo za 0,2% rocznej opłaty mamy 2000 spółek z całego świata w portfelu od Bigtechów po wschodzące gwiazdy, więc taka dywersyfikacja totalna. Stany Zjednoczone i technologia oczywiście królują, ale no znowu nie trzeba nic samemu wybierać. Fundusz robi to za nas. Taki taki inwestycyjny Netflix. Cały świat macie w jednym kliknięciu guzika kupuj. Ale na rynku są też takie ETFY, które w zasadzie można traktować zamiennie do lokaty. Kiedy chcecie potrzymać sobie wolną gotówkę w oczekiwaniu na na cokolwiek. Zamiast pozwalać środkom na gnicie na koncie, no to możecie wykorzystać ETFy, które inwestują w krótkoterminowe papiery dłużne. Na przykład Isares US Treasury 01. To fundusz ATF, który inwestuje w krótkoterminowe obligacje skarbowe Stanów Zjednoczonych o terminie zapadalności do jednego roku, czyli bardzo krótkie. No i jego głównym celem jest zapewnienie inwestorowi ekspozycji właśnie na takie amerykańskie papiery skarbowe, które mają ekstremalnie krótki okres do wykupu, a to czyni go naprawdę bezpiecznym instrumentem do parkowania sobie gotówki. No tu w zasadzie nie istnieje żadne ryzyko kredytowe, czyli niewypłacalności kogokolwiek. W przeciwieństwie też do obligacji długoterminowych, obligacje krótkoterminowe mają bardzo niskie tak zwane duration, czyli wrażliwość na zmiany rynkowych stóp procentowych. Jeśli Fed, amerykański bank centralny, podnosi stawę procentowe, no to ceny obligacji na ogół spadają. A to wynika z prostego faktu, że nowe emisje będą mieć lepsze oprocentowanie przez to, że są wyższe stołe procentowe. No więc ceny obligacji wyemitowanych wcześniej przy niższych stopach spadają, żeby dostosować się do tych nowych rentowności. No w końcu jeśli za obligację, która normalnie wypłaca 1% rocznie zapłacicie 95% jej początkowej ceny, to wasza rzeczywista rentowność będzie większa niż ten początkowy 1%. No i tak ten mechanizm dostosowawczy właśnie wygląda. Przy czym w przypadku obligacji o bardzo krótkim terminie wykupu papiery bardzo szybko rotują w portfelu funduszu. No mamy tylko rok, a w sumie to nawet krócej, no bo nie można czekać, aż wygasną. Więc bardzo szybko te stare emisje są zastępowane nowymi. W efekcie krótkoterminowe papiery są odporne, dużo bardziej odporne na wahania cen przy zmianie stóp procentowych. Zresztą na wykresie, który teraz macie przed sobą, jeśli to oglądacie, a nie tylko słuchacie, widzicie porównanie ceny obligacji krótkoterminowych i długoterminowych. No widać różnicę. Fundusz ETF tego typu generuje niewielki, ale relatywnie przewidywalny zwrot z inwestycji, który jest i tak lepszy od trzymania po prostu gotówki. jego roczny koszt też praktycznie nie istnieje, no bo sięga 0,07% rocznie. No to to naprawdę nikogo nie zaboli. A dla tych bardziej patriotycznych inwestorów albo takich, którzy chcą w trakcie tego przechowywania gotówki unikać ryzyka walutowego, jest też taki ETF jak beta ETF obligacji 6M. W skład portfela wchodzą denominowane w złotych obligacje skarbowe zmiennokuponowe. Znowu o bardzo krótkim terminie wykupu. Ten ETF jest znowu skrojony do takiego przechowywania gotówki. w tej postaci wystartował na początku 2024 roku, ale jego roczny koszt wynosi w tym wypadku akurat 0,64%, więc na tym tle wypada dużo gorzej od amerykańskiego kolegi. No jeśli faktycznie chcecie trzymać ten instrument bardzo, bardzo krótko, to nie wiem czy ten dodatkowy koszt jest warty tych potencjalnych wahań walutowych. To są takie fundusze krótkoterminowych obligacji skarbowych, które zawsze są dobrą alternatywą dla po prostu trzymania gotówki i zdecydowanie są dla absolutnie każdego. Oczywiście to nie jest esencja inwestowania. No ale dalej to lepsze niż nic i na pewnych etapach naprawdę bardzo skuteczne. Oczywiście kokosów się tu nie zarobi. No ale to nie o to akurat w tych ETF chodzi. To nie są ETFy do zarabiania kokosów. Od kokosów są inne ETFY. Na przykład dziś nikt chyba nie powinien mieć wątpliwości, że spółki ze Stanów Zjednoczonych są najlepsze na świecie. Jasne, możecie sobie dyskutować o ich wycenach i tak dalej, ale fundamenty amerykańskich biznesów są na najwyższym światowym poziomie i nie dorównuje im nikt inny. Chcecie danych na potwierdzenie tych słów? Proszę bardzo. W 2023 roku 136 największych amerykańskich korporacji wypracowało 1,1 biliona dolarów zysków i to stanowi 37% w ogóle globalnych zysków. Chiny, choć niewiele ustępują pod względem liczby globalnych korporacji, bo mówimy o 135, osiągnęły zysk na poziomie zaledwie połowy tego, co korporacje z USA, czyli 18% globalnego zysku. O Europie lepiej w ogóle nie mówić. Kiedy spojrzymy sobie na 10 najbardziej dochodowych w ogóle firm na świecie, to i też zauważymy, że połowa z nich to właśnie spółki ze Stanów Zjednoczonych. Sam wzrost cen akcji również to potwierdza i dlatego właśnie kolejną kategorią funduszy ETF dla każdego, dla naprawdę każdego są te na rynek amerykański. Ja naprawdę ciągle i wszędzie słyszę marudzenie o tym, jak to giełda niby w długim terminie zarabia. No to spójrz na WIG 20. Po cholerę, po cholerę mam patrzeć na WIG 20? Nie żyjecie w latach 80. ubiegłego wieku. Możecie inwestować gdzie chcecie. Jeśli nie wybieracie inwestowania w Stanach Zjednoczonych, to robicie to świadomie i z premedytacją. Dlaczego to robicie, tego nie wiem i nie rozumiem, ale na pewno nie jest to argument do tego, żeby nie patrzeć na Stany Zjednoczone jako wyznacznik rynku. Dlatego też uważam, że absolutnie każdy, każdy powinien mieć ekspozycję na rynek w Stanach Zjednoczonych. Do tego nada się chociażby Isare Score S&P 500, taki fundusz ETF, który śledzi wynik indeksu S&P 500, który to obejmuje 500 największych amerykańskich spółek notowanych na giełdzie w Stanach Zjednoczonych. Jego strategia inwestycyjna to jest po prostu pasywne replikowanie indeksu, co oznacza, że fundusz kupuje akcje w proporcjach odpowiadających udziałowi w indeksie i dzięki temu macie szeroką dywersyfikację w stosunkowo różnych sektorach amerykańskiej gospodarki z największym udziałem technologii, ale też minimalizujecie oczywiście ryzyko związane z pojedynczymi spółkami, a jednocześnie skupiacie się na tym najsilniejszym rynku świata, czyli na Stanach Zjednoczonych. Są też minimalne koszty tego ETFa, bo pobiera on od inwestora znowu zaledwie 0,07% rocznie. No a największe pozycje to oczywiście amerykańskie bigtechy, czyli podobnie jak w przypadku indeksu MSCI Adwi, który był wcześniej wspomniany. Tylko, że tutaj ważą one odpowiednio dużo więcej, no bo ten fundusz nie rozszerza ekspozycji na resztę świata. To ma oczywiście swoje zalety i wady, no bo z jednej strony pozycjonujecie się oczywiście pod ten najlepszy rynek w długim terminie, no ale z drugiej strony ograniczacie jakoś swoją dywersyfikację. Oczywiście nikt nie zna przyszłości i może wydarzyć się tak, że akurat coś się stanie z giełdą w Stanach Zjednoczonych, a z innymi nie. No i wtedy doświadczycie mocniejszych spadków niż ten ETF na akcje globalne. Prawdopodobieństwo tego jest stosunkowo niewielkie, ale zawsze jakieś istnieje. Można też pójść o krok dalej i skupić się na inwestowaniu nie tylko w najlepszy rynek na świecie, ale też w najlepszy sektor najlepszego rynku na świecie. I tak zdecydowanie uważam, że ekspozycja na technologię jest dla każdego. Po prostu w zależności od wieku powinna być w różnych proporcjach udziału w portfelu. Inwestowanie w technologię Stanów Zjednoczonych umożliwia chociażby taki ETF na indeks NASDAQ 100, który śledzi wyniki indeksu NASDAQ 100, który to obejmuje 100 największych spółek notowanych na giełdzie NZDAQ, czyli tej giełdzie technologicznej. W porównaniu do S&P 500 nasza ekspozycja spada tu z 500 firm do 100 firm. Jasne, ale dzięki o wiele silniejszej ekspozycji właśnie na sektor technologiczny, to tenże indeks w przeszłości osiągał o wiele, wiele lepsze stopy zwrotu niż S&P 500. Oczywiście coś za coś również dostarczał większego, silniejszego obsunięcia kapitału w trakcie spadń. No przy czym na przestrzeni ostatnich 20 lat NZDAK zyskał ponad 1300%, a S&P 500 w tym samym czasie jedynie jedynie około 400%. Tylko, że w czasie ostatniej Bessy z 2022, kiedy S&P 500 spadał o 25%, to NZD tracił ponad 35%. Znowu coś za coś i musisz być tego świadomy. No mimo wszystko NZDAQ i tak zachowuje jakiś poziom dywersyfikacji taki, że dalej mogę zakoklasyfikować go jako ETF dla każdego, a jego roczny całkowity koszt to 0,3% co też jest bardzo przyzwoitą ceną. I naprawdę sądzę, że jeśli nie masz ekspozycji w swoim portfelu na amerykański sektor technologiczny, to sam sobie szkodzisz. Ale nachwaliłem te Stany Zjednoczone, a jednocześnie uważam, że jeśli jesteś inwestorem w Polsce, to powinieneś również mieć ekspozycję na rynek polski. Nie dlatego, że to jest jakoś wybitnie patriotyczne, ale dlatego, że zarabiasz w złotych, żyjesz za złote i wydajesz złote. A naturalne jest w takim razie posiadanie ekspozycji na lokalny rynek, zwłaszcza, że na GPW również można znaleźć dobre ETFowe perełki. Mimo wiecznego marudzenia lokalnych inwestorów na nasz główny indeks WIG20, to mamy też w Polsce inne indeksy. Inne indeksy, które systematycznie i regularnie pozwalają zarabiać i nie odstają wcale od zagranicznych rynków akcji. WIG 20 sam w sobie ma swoje problemy. Jasne. Są one nawet do tego stopnia zauważalne, że mówi się o czymś na kształt klątwy WIGu 20. Kiedyś nawet sprawdzaliśmy, czy ma odzwierciedlenie w statystyce i okazuje się, że tak, ma odzwierciedlenie w statystyce, bo w latach 2010-2024 większość spółek po wejściu do indeksu wigowała spadki w okresie zarówno tygodnia, miesiąca, jak i roku. No ale ponownie nie samym WIG20 polski rynek stoi. A idealnym według mnie indeksem z GPW dla każdego, który odpowiednio balansuje między zmiennością a potencjalnym zyskiem jest indeks MVIG 40 Total Return i jest na niego ETF. Beta ETF MV40 Total Return. Jeden zarządzających swoją drogą Beta ETF wprost powiedział kiedyś y zdanie, z którym się naprawdę bardzo zgadzam, że SWIG 80 to zakład na polską gospodarkę, Mig 40 to zakład o to, że polskie firmy mogą osiągnąć sukcesy w Europie, a VI WIG20 to po prostu zakład o rozsądek polityków. Dlatego też najlepiej wybierać te dwa pierwsze. No i indeks MVIG 40 obejmuje 40 średnich spółek z warszawskiej giełdy. Indeks jest o wiele bardziej zdywersyfikowany też sektorowo niż WIG 20. W W Wigu 20 skład jest zdominowany przez banki. No a w przypadku Migu 40 znajdziemy i firmy z branży przemysłowej i z IT i z gamingu, i z nieruchomości, czy chociażby z sektora konsumenckiego. Więc ta dywersyfikacja jest to o wiele, wiele większa. No i też M40 Total Return naprawdę nie ma się czego wstydzić. Za ostatnie 15 lat dał stopę zwrotu rzędu ponad 340%. Tu naprawdę nie ma powodów do wstydu. A poza wymienionymi na razie ETFami jest też masa funduszy bardziej specjalistycznych, które pomimo, że bardziej ryzykowne, to mimo wszystko uważam, że przy zachowaniu znowu odpowiednich proporcji dalej nadają się dla każdego inwestora. Oczywiście nie OLIN, nie za wszystko w te bardziej specjalistyczne ETFY, ale jako częściowy dodatek do każdego portfela. W dzisiejszych czasach, gdybym miał wyselekcjonować branże, które są najważniejsze dla dalszego rozwoju technologicznego, to wskazywałbym na pewno na cyberbezpieczeństwo i na sektor półprzewodników. Gdybym z kolei szukał specyficznego rodzaju biznesów, w które mogę zainwestować hurtowo przez ETFa, to byłyby to takie o dużej ekonomicznej fosie. Fosa ekonomiczna to nic innego jak taka przewaga konkurencyjna, która pozwala firmie utrzymać swoją dominującą pozycję na rynku i chronić swoje zyski przed konkurencją. To jest swoją drogą termin, który został mocno spopularyzowany przez Warena Buffetta, który to porównywał przewagi firmy do takiej fosy otaczającej średniowieczny zamek i im szerszy i trudniejszy jest on do sforsowania, tym lepiej zabezpiecza biznes przed swoimi rywalami. Taka fosa może przebierać różne formy. Na przykład może to być efekt skali, który sprawia, że większe firmy mogą produkować taniej i efektywniej. Może to być wartość marki, dzięki której konsumenci są gotowi płacić więcej za produkty. Ważnym elementem fosy mogą też być prawa patentowe czy własność intelektualna, które dają jakiś monopol na technologię, tak jak w przypadku wielu firm farmaceutycznych chociażby. Więcej o tym tłumaczyłem zresztą na stronie w osobnym dużym materiale. Zdecydowanie zachęcam do jego poczytania. No ale wracając do tematów, fundusze ETF dla sektor cyberbezpieczeństwa. Cyberataki są bardzo wszechobecne. Ich celem jest szeroki zakres branż od technologii przez opiekę zdrowotną usługi finansowe. I oczywiście wszyscy z nas mogą być narażeni na hakerów. A coraz większa ilość wypadków sprawia, że przedsiębiorstwa bardziej będą dbać i już bardziej chcą dbać o swoje cyberbezpieczeństwo. I właśnie dlatego ten sektor według mnie powinien interesować każdego inwestora, który wierzy w to, że internet będzie dalej coraz chętniej wykorzystywany, a chyba każdy w to wierzy. Z kolei branża współprzewodników jest takim kluczowym filarem współczesnej gospodarki. Chipy to jest nowa ropa. Branża półprzewodników dostarcza podstawowe komponenty dla każdego sektora technologicznego. Mikroprocesory, układy scalone, inne elementy oparte na półprzewodnikach są fundamentem do działania komputerów, smartfonów, samochodów, sprzętu przemysłowego, wszystkiego. Ostatnio sektor oczywiście szaleje na punkcie sztucznej inteligencji, ale prawda jest taka, że nawet bez sztucznej inteligencji półprzewodniki są i tak wszędzie. Dlatego żaden inwestor nie powinien według mnie bagatelizować tej branży. No i z kolei ekspozycje na te wszystkie trendy można zdobyć już właśnie przez bardziej wyspecjalizowane fundusze ETF. Dla cyberbezpieczeństwa to będzie na przykład Global X Cyb Security, który koncentruje się na globalnych firmach, które co najmniej 50% przychodów generują właśnie z sektora cyberbezpieczeństwa. Roczny koszt tego funduszu to jakieś pół%. Dla półprzewodników to będzie fundusz Vanek Semiconductors, który to kosztuje rocznie zaledwie 0,35%. A z kolei firmy z fosą ekonomiczną są hurtowo dostępne do zainwestowania dzięki na przykład takiemu ETFowi jak Vanek Morning Star Global Wide Mode. W tym przypadku roczny koszt to 0,52%. Wszystkie te fundusze ETF, które wymieniłem w tym materiale, to trochę dla mnie taki uniwersalny klucz. Pasują do każdego i niezależnie od tego, czy dopiero zaczynacie, czy macie już jakieś doświadczenie. Tylko potrzeba sobie odpowiednio dobrać ich proporcje do portfela. No ale to już jest temat na zupełnie inny materiał. Chcecie stabilności, no to macie Vanguard Life Strategy albo krótkoterminowe obligacje. Chcecie wzrostu, to macie S&P 500 i NASDAQA 100 czy nawet Mig 40 Total Return. Chcecie bardziej perspektywicznego przyszłościowego sektora, no to macie chociażby cyberbezpieczeństwo czy półprzewodniki. Naprawdę nie trzeba być ekspertem, żeby zacząć. I właśnie o to chodzi we wszystkich funduszach ETF. Okej, prawie każdy, bo nie te od beta ETF są do znalezienia na platformie Freedom 24, który to jest partnerem tego odcinka. Jeśli chcecie poznać nasze bardziej bieżące poglądy na różne fundusze ETF, to też zapraszam do wersji premium DNA, gdzie można dołączyć do prawie 1900 innych inwestorów. Więcej na ten temat znajdzie na stronie premiumdnarynków.pl. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]







