Kluczowe zagadnienia:
Gospodarczy chaos a rynki finansowe. Analiza wpływu ceł na gospodarkę USA, prognozy dla S&P500 i WIG20 oraz omówienie cyklu na miedzi. Dawid Augustyn z FXMAG omawia bieżącą sytuację na giełdzie w kontekście wojny handlowej i potencjalnego pokoju na Ukrainie.
- Wpływ wojny handlowej na gospodarkę USA i wyniki spółek
- Analiza techniczna S&P500 i WIG20
- Prognozy dla rynku miedzi i potencjalny cykl spadkowy
- Czy wojna handlowa doprowadzi do recesji w USA?
- Wpływ polityki Donalda Trumpa na rynki finansowe
Dowiedz się, jak cła wpływają na ceny surowców i jakie są potencjalne scenariusze dla amerykańskiej i polskiej giełdy. Ten film to niezbędnik dla inwestorów śledzących globalne trendy gospodarcze.
Partnerem materiału jest XTB
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Czy ten moment przejdzie do historii konfliktu zbrojnego na Ukrainie jako moment zwrotny, moment niezwykle symboliczny i historyczny, bo przecież do spotkania między Zełońskim a Trumpem doszło przed pogrzebem papieża Franciszka. Czy tak naprawdę to bardziej medialne wydarzenie niż rzeczywisty punkt zwrotny w rozmowach? Na swoim telegramie prezydent Zełeński napisał: "W cztery oczy: "Zdołaliśmy omówić wiele. Mamy nadzieję na wynik wszystkich rzeczy, o których mówiliśmy. Obrona życia naszych ludzi, pełne i bezwarunkowe wstrzymanie ognia, solidny i długotrwały pokój, który uchroni przed powtórzeniem się wojny". Rzecznik Zełeńskiego Sergi Nicky Forow powiadomił, że rozmowa trwała około 15 minut, a do zapowiadanego drugiego spotkania już nie doszło. I pomimo oczywiście całej tej otoczki i charakteru tego spotkania, należy mieć na uwadze, że Trump ma dosyć dynamiki, albo inaczej jej braku w rozmowach pokojowych. Brytyjski Times pisał o tym, że jeżeli w tym nadchodzącym tygodniu nie dojdzie do zawarcia porozumienia, to Trump wycofa się z procesu pokojowego. Po pierwsze nie powinniśmy ani wierzyć w terminy rzucane przez Trumpa, bo mało z tych terminów jest w jakikolwiek sposób dotrzymywane. A po drugie, plan USA zakłada przede wszystkim oddanie Krymu oraz de facto uznanie rosyjskiej kontroli nad obszarami na wschodzie i południu Ukrainy. Czyli w skrócie Zełeński musiałby zaakceptować oddanie ukraińskich ziem. A to przecież nie koniec warunków pokojowych, które w dużej mierze uderzają w Ukrainę. Jak na to wszystko reaguje giełda? Europejskie indeksy mają ze sobą bardzo dobry okres. W szczególności dobrze wygląda odreagowanie na naszym rodzimym WIGU 20, którego wartość wróciła do poziomów z końca marca. A więc przekroczyliśmy próg cenowy, który miał miejsce w tak zwanym dniu wyzwolenia Ameryki. I tutaj ten czynnik pokojowy według mnie jest dosyć jasny. Pokój to oczywiście wzrosty indeksów w regionie, natomiast brak pokoju w giełdy nie powinien uderzyć. Nawet w sytuacji, gdy Trump powie, że od stołu odchodzi i do niego nie wróci. Bo dalej ja osobiście w słowa prezydenta USA nie zamierzam wierzyć. Czynikiem, który ostatnio też dobrze wpłynął na sytuację giełdową było odpuszczenie przez Trumpa tematu pozbycia się Pela. Co oczywiście zwiększało rynkową niepewność. Natomiast już teraz mówi się o tym, kto w maju 2026 miałby odchodzącego Powela zastąpić i według medialnych doniesień byłby to Kevin Warsh, czyli amerykański finansista i były członek Fedu w 2000 czy od 2006 do 2011 roku. więc osoba, która swój urząd piastowała w czasie wielkiego kryzysu finansowego i która miała rzekomo doradzać Trumpowi, żeby odpuścił temat pozbycia się Pawela. To podrzucam jako ciekawostkę, bo rynek scenariusza w stylu Worsch będzie kolejnym szefem Fedu nie wycenia i zdziwiłbym się, gdyby przy tym całym zamieszaniu nagle zaczął myśleć o tym, jak wyglądać będzie sytuacja od maja 2026, skoro tak naprawdę nie wiemy jak wyglądać będzie za dwa tygodnie. zdecydowanie dzieje się za dużo, a zapewne już 7 maja Trump ponownie uderzy w Powela, bo stopy procentowe powinny zostać na niezmienionym poziomie w USA. Kolejnym czynnikiem, który umocnił giełdowe indeksy w minionych dniach była sytuacja z wojną handlową i nie można tego nazwać wywieszeniem białej flagi przez Stany Zjednoczone, bo to jednak byłaby przesada, ale mimo wszystko Trump zmiękł i zmienił swoje podejście. Dalej mamy cła, dalej mamy wojny handlowe i w przypadku większości krajów mamy zawieszenie celnej broni na 90 dni, a już mija nam prawie miesiąc tego zawieszenia. Te nadchodzące na początku maja dane gospodarcze z USA będą tutaj niezwykle kluczowe i może też na to rynki czekają przed jakimiś większymi wzrostami czy większą euforią. Zresztą mówiło się też o tym, że to inwestorzy indywidualni kupowali dołek na amerykańskiej giełdzie. Według informacji udostępnionej przez agencję Reuters JP Morgan przekazał, że inwestorzy indywidualni kupowali najmocniej od 10 lat. Czy zatem tym razem zobaczymy sytuację, w której to Detel ma szansę wcielić się w rolę smartmany? Czy już teraz coś wiemy na temat z potencjalnych wyników spółek w związku z nałożonymi taryfami i jak wyglądać będą najbliższe miesiące na jednym z najważniejszych surowców? Bo to co sobie teraz omawialiśmy to update sytuacji, którą giełda już teraz wycenia. Stałych widzów proszę o kredyt zaufania w postaci łapki w górę. Ja nazywam się Dawid Augustyn. Ty trafiłeś na kanał FX Mac. A to przygotowanie do handlu, w którym omawiamy bieżącą sytuację na giełdzie. Partnerem odcinka jest dom maklerski XTB, gdzie możesz tak jak ja handlować bez prowizji, zakładając konto wprowadź kod FX Mac i odbierz dodatkowe szkolenie dla początkujących inwestorów. Zacznijmy analizę albo jeszcze inaczej popatrzmy na to, jak do tej pory Cła wpłynęły na gospodarczy krajobraz. Do 8 lipca trwa stan zawieszenia dodatkowych ceł wzajemnych poza Chinami. W tym przypadku zważywszy na trzycyfrowe cła to w zasadzie można mówić o faktycznym embargo. Niemniej na biurku prezydenta USA napływają zapewne różne raporty pokazujące jak sobie radzi gospodarka amerykańska w obliczu 10% podstawowej taryfy i dodatkowych ceł sektorowych. radzi sobie nie tak jak spodziewali się decydenci z obozu republikańskiego. Wielu z nich obstawiało, że eksporterzy zdecydują się na zejście ze swoich marsz, byle by tylko nie stracić dostępu do lukratywnego rynku amerykańskiego. zapominając przy tym, że 10% cła powszechne ograniczają zasadniczo pole manewru, nawet gdyby przedsiębiorstwa zareagowały zgodnie z oczekiwaniami republikanów. Większość ekonomistów przekonywała, że cięcia swoich marsz przez korporacje to marzenie sennne, bo eksporterzy prędzej przeniosą podwyżkę ceł podstawowych na konsumentów, niż przytną sobie palce. Lecz decydenci z białego Domu trwają w niezłomnym uporze. Co więcej, zapomniane zapomniano o tym, że taryfy importowe stanowią fantastyczny pretekst do tego, żeby firmy krajowe też odpowiednio podziałały. A o tym, że rzeczywiście podziałały na swoją korzyść, co odbije się na budżetach gospodarstw domowych i sektorze przedsiębiorstw, świadczy sytuacja, którą obserwujemy w segmencie produkcji wyrobów stalowych w USA. Ceny wielu półproduktów stalowych produkowanych w USA, zatem nieimportowanych, skoczyły znacząco w górę. Na przykład stalowe płyty standardowe czy stalowe okręgi walcowane na gorąco zaliczyły zwyżkę rzędu 30-40%. Podobny trend, choć mniej intensywny, występował w przypadku innych produktów stalowych. Nie da się tego uzasadnić jakimikolwiek wzorcami sezonowymi, ani ogólnoświatową koniunkturą, ponieważ przykładowo według danych Steel Benchmarker cena kręgów walcowanych na gorąco w sprzedaży eksportowej wręcz spadła i to prawie o 10%. Skoro już jesteśmy przy tym wyrobie, to warto zauważyć, że Amerykanie obecnie płacą za niego 127% więcej niż wynosi przeciętna eksportowa w skali globalnej. Nie trzeba raczej dodawać jak negatywny wpływ ma to między innymi na projekty budowlane czy infrastrukturalne za które w wielu przypadkach zapłaci przeciętny wyborca Donalda Trumpa, a może przyczyniać się to do podbijania stopy inflacji. I w tym kontekście nie powinno dziwić wstrzęliwość Roma Powela, szefa VMC, który nie chce opowiedzieć się za dalszym luzowaniem polityki stóp pieniężnych. Kto ma bardziej stalowe nerwy? Donald Trump rozpętał krucjatę handlową przede wszystkim przeciwko Chinom. A tam cena kręgów walcowanych na gorąco prawie nie drgnęła. Nawet mamy spadek o trochę ponad 1% w tym samym okresie co te dane wcześniejsze. Za tonę metryczną tego produktu trzeba tam zapłacić około 380 $arów, a to dużo mniej niż w USA, bo tam cena przekracza 1000 do$arów. Różni amerykańscy urzędnicy sugerowali przyszłą amerykańsko-chińską umowę handlową, ale jak dotąd Pekin nie wydaje się mieć dużego apetytu na przyjęcie taktyki Art of the Deal w wydaniu Trumpa. Chiny pozycjonują się jako dorosły w pokoju, twierdząc, że zlekceważą i dalsze podwyżki ceł w USA. Jednocześnie korzystając z takich instrumentów jak ograniczania eksportowe na metale krytyczne, umieszczenie amerykańskich firm na czarnej liście i wstrzymanie zakupów beingów czy gazu ziemnego wyjaśniał 24 kwietnia, czyli nie tak dawno starszy ekonomista niderlandzkiego ABN Amro. Dodawał on też, że Chiny mają również wpływ na Stany Zjednoczone poprzez duże zasoby amerykańskich obligacji skarbowych. Pekin prawdopodobnie czuje, że ma teraz przewagę, ponieważ Stany Zjednoczone stoją w obliczu makroekonomicznych i rynkowych skutków swojej polityki celnej. Chiny również odczują ból z powodu wojny handlowej, ale w przyszłym roku nie odbędą się w nich wybory połówkowe, a zatem mogą mieć wyższą tolerancję na ból. No i teraz łańcuchy i to jest dosyć istotny kolejny element układanki, że łańcuchy zakłócenia dostaw zdają się być coraz bardziej pewne. Według danych yyy instytuu Waptech Corporation, która zarządza portem morskim w Los Angeles na zachodnim wybrzeżu, dane wyprzedzające pokazujące import kontenerowy dla najbliższych tygodni wskazują na załamanie przywozów. W 18 tygodniu kalendarzowym roku liczba kontenerów, która dotrze miasta aniołów spadnie o około 10% w ujęciu rocznym. Jeszcze gorzej ma być w kolejnym 19 tygodniu, gdyż ten ubytek ma wynieść prawie 1/3. W poniedziałek odbyło się spotkanie za zamkniętymi drzwiami pomiędzy prezydentem a szefami największych sieci detalicznych USA. Walmart i Target. Dyrektorzy obu firm przestrzegali Trumpa, że jego szeroko zakrojona polityka celna może zakłócić łańcuchy dostaw i doprowadzić do pustych półek w nadchodzących tygodniach. W tym kontekście nawet zabawnie może brzmieć oświadczenie Briana Cornela, czyli prezesa sieci Target, który powiedział, że konsumenci prawdopodobnie zobaczą wzrost cen w ciągu najbliższych kilku dni. dni, nie tygodni czy miesięcy. Wcale nie trzeba szukać szczęścia u wróżki, żeby dojść do posępnych wniosków, że wojna taryfowa do niczego dobrego nie doprowadzi. Wystarczy odwołać się do dwóch poprzednich. Fakt, że zamierzchłych, bardzo dalekich, ale innych nie mamy w podręczniku epizodów. Chodzi o wojny celne Ameryki ze światem, jakie wybuchły przed dekadami. Dotyczy to zaoszczenia taryf usyłku XIX wieku za czasów McKinleya. To był pierwszy epizod i w latach 30. XX wieku z inicjatywy Smuta Holea, czyli nasz drugi historyczny epizod. Według obliczeń japońskiego Mufuk obecny poziom taryf celnych wprowadzanych za sprawą decyzji Trumpa jest najwyższy od 130 lat. Menisz Cabra, szef strategów do spraw akcji amerykańskich Societ General, przeanalizował, co się działo z zyskami spółek zza oceanu, które wchodziły w skład ówczesnego indeksu S&P 500 podczas obu wspomnianych epizodów. Tam nie do końca to był ten indeks S&P 500, no bo wiadomo, że giełdy się delikatnie mówiąc w tym czasie zmieniły. Wyszło mu na to, że zysk na jedną akcję w okresach ponadprzeciętnych taryf McKinleya i SMA Hole zmniejszał się firmom uwaga, o 60 do nawet 70%. Tak tragicznych oczekiwań nie mają aktualni analitycy banków inwestycyjnych, którzy spodziewają się, że zysk na akcj dla korporacji z S&P 500 pójdzie w górę o nieco ponad 10%. Choć trzeba przyznać, że tendencja w porównaniu z początkiem roku jest malejąca. Po dwóch latach z rzędu, gdy S&P 500 zwyżkował o ponad 20%, weszliśmy w ten rok z naprawdę wyśrubowanymi oczekiwaniami i prezydentem, który miał sprzyjać giełdowemu otoczeniu. Swoje do tego dorzucili analitycy firm inwestycyjnych, z których dominująca większość spodziewała się kolejnego udanego roku dla akcji. Polityka Trumpa spowodowała, że ekspertom banków inwestycyjnych przyszło w niektórych przypadkach drastycznie zredukować swoje oczekiwania. W tym gronie znalazły się między innymi najbardziej rozpoznawalne marki na Wall Street. JP Morgan, Royal Bank of Canada, Bank of America, Goldman ZX czy Barkleys. Nie wszyscy tak postąpili. Przykładowo uparcie obstają przy tym, że S&P 500 zbliży się do 7000 punktów na koniec tego roku. Analitycy Wells Fargo i Deutsche Banku. Pytanie, czy nie zachowują się z tego powodu, jak jelenie na drodze oślepione nocą światłami nadjeżdżającego pojazdu. Jest też kolejna ważna kwestia. Rzadko zdarzają się równoległe spadki akcji i obligacji i to jest fakt. Tylko jakie wnioski można z tego wyciągnąć? Podpowiedź podrzucili ostatnio analitycy First Trust Advisors, czyli FTA, amerykańskiej firmy zarządzającej aktywami rzędu 200 miliardów dolarów. Przygotowali oni matrycę finansową, na której porównali rentowności 10letnich obligacji skarbowych USA z potencjalnymi zmianami zysku spółek z indeksu S&P 500. Ten model jest o tyle wartościowy, że opiera się na długim ciągu czasowym, bo mowa o latach 1955 do 2025 roku. S&P 500 kwotowany jest w okolicach 5500 punktów, zaś dochodowość 10olatek nieznacznie przekroczała 4,2% okolice 4,3%. To implikowałoby, że rynek zakłada wzrost zysków firmy z indeksu na poziomie, uwaga, 25%. Anality twierdzą, że zyski wzrosną w tym roku o nieco ponad 10%, a przy utrzymaniu rentowności 10olatek na teraźniejszym poziomie wartość godziwa S&P 500 jest bliższa 4800 punktów, co dawałoby potencjał, ale spadków i to uwaga o 12% od aktualnych poziomów. Ta matryca naszym zdaniem jest przydatnym narzędziem. Żeby uzyskać odpowiedni wynik, wystarczy tak naprawdę znać rentowność 10letnich obligacji skarbowych USA i ostatni poziom notowań S&P 500. Wówczas należy odszukać na matrycy właściwy punkt odpowiadający obukwotowaniom, żeby uzyskać odpowiedź, jakie tempo zmiany zysków wycenia aktualnie rynek akcji. Porównując również aktualną sytuację do tej sprzed lat, należy mieć na uwadze fakt, że skład indeksu S&P 500 uległ znaczącym zmianom. To nie są firmy starych technologii, starego biznesu i to nie są przede wszystkim firmy przemysłowe. I to oczywiście poddaje pod wątpliwość te dane statystyczne i te statystyczne prawidłowości, o których sobie tutaj mówimy. Zastanawiając się nad gospodarką, warto tutaj trochę popatrzeć na surowce, w szczególności na miedź, która oddaje też to, jak wyglądają rynkowe nastroje. Na razie na miedzi obserwujemy potężną zmienność cenową. Od początku roku kurs surowca odnotował solidny dwucyfrowy wzrost. Później, na początku kwietnia Donald Trump zaserwował lodowaty prysznic taryfowy, który sprowadził notowania miedzi niemal do punktu wyjścia. Lecz dalsza część tego miesiąca stała pod znakiem dynamicznego odrabiania strat. Ręce z powodu takiego rozwoju sytuacji zacierają zapewne niektórzy inwestorzy operujący w segmencie instrumentów pochodnych na miedź. o ile trafnie, odgadli w którym kierunku będzie poruszał się rynek. Takie nastawienie nie cechuje zapewne firm wydobywczych i tych, które znajdują się w dalszej części łańcucha tworzenia wartości, czyli przetwórstwo i handel, bo jak w takich warunkach można planować wiarygodnie cokolwiek na dalszą przyszłość? Kilka dni temu SNP opublikował najnowszy konsensus prognoz dla miedzi. Analitycy tego segmentu surowcowego spodziewają się, że cena metalu będzie minimalnie zwyżkowała na koniec bieżącego roku, no może o 1% w ujęciu rocznym. Można zatem powiedzieć, że niemal się nie zmieni. O tym, że rynki podlegają cyklom wiadomo. Uzasadnienie takiego zachowania bywają różne. W sumie to z punktu widzenia inwestora nawet nie jest to istotne, dlaczego dane aktywo porusza się tak czy inaczej. Ważne jest to, czy na zmianie wyceny da się zarobić. Według analityków Season X jesteśmy o krok od wejścia w wiosenny cykl miedziowy. Trwa on w okresie od 27 kwietnia do 19 czerwca, a zatem niespełna dwa miesiące. W ciągu ostatnich 15 lat średnia zmiana notowań surowca była ujemna -4,2%. W tym czasie tylko w dwóch przypadkach kurs miedzi zyskał, czyli 2 na 15 przypadków, czyli jakieś 13% sumarycznych rezultatów. W wyniku tego przeważająca reszta epizodów kończyła się spadkami. Wyłączając z nich zyskowne okresy okazuje się, że przeciętna stopa zwrotu w ciągu wspomnianych kilku tygodni zamknęła się wielkością 5,6% zysku na spadku przy największym obsunięciu w wysokości 12,6%. Na potrzebę tej analizy Marcin Kuchciak przetestował to, czy wiosennemu cyklowi miedziowemu podlegały też akcje KGHMU. I odpowiedź potwierdza ogólne spostrzeżenie dla surowca. W ciągu minionych 15 lat w 11 przypadkach strategia szortująca oparta na cyklu dawała zarobić, bo to jest 73% przypadków. Przeciętnie w całym okresie kurs akcji miedziowego koncernu tracił w ujęciu średniej 3,3% w przypadku mediany 4,7%. Jednocześnie w okresach spadkowych stopa zwrotu z szortowania spotowego KGHM-u wyniosła bez względu na to, czy chodziło o średnią czy medianę 8,6%. Jak na niespełna 2 miesiące utrzymywania pozycji krótkiej to zupełnie przyzwoita stopa zwrotu, zwłaszcza, że w obrocie na Prin Street są notowane kontrakty futures na KGHM, które pozwalają zmulyplikować zyski w porównaniu z rynkiem kasowym. Przeskoczmy do platformy i zobaczmy jak możemy te fundamenty, o których sobie mówiliśmy, połączyć z analizą techniczną. Mamy nasz indeks S&P 500. Ja tutaj cały czas podkreślam, że mówiliśmy sobie o takiej oto strefie, która miała być taką strefą dla nas dyktującą kierunek, w którym nasz indeks miałby się poruszać. I w przypadku gdybyśmy się znajdowali pod tą strefą to sygnały spadkowe należy traktować poważnie. Nad sygnały do kupna powinny być dla nas kluczowe. Bardzo ładnie sytuacja wyglądała 21 kwietnia. Mieliśmy test tego poziomu i objęcie hossy, ładny sygnał do kupna. No ale jeżeli wierzymy danym to tutaj w tym okresie kupował przede wszystkim inwestor detaliczny. Teraz dochodzimy do i fundamentalnie, i technicznie ważnych i to bardzo ważnych poziomów. Ten dzień tutaj w tym miejscu, to jest ten dzień wyzwolenia Ameryki. Wtedy kiedy Donald Trump zaczął nam cła wprowadzać i zaczął nazwijmy yyy i wejdźmy w nomenklaturę Donalda Trumpa, ratować amerykańską gospodarkę. I tutaj mamy ten oto pułap. pułap, który sugeruje nam spadki czy oznacza spadki na indeksie S&P 500 na poziomie 7%, co oczywiście przy spadkach, które sięgały 21% jest fajnym wyciągnięciem. Zaznaczając te takie najbardziej optymistyczne dane, czyli Wells Fargo i Bank of America America 7000 tam był Wells Fargo i Deuter Bank, przepraszam, 7000 punktów to oczywiście byłyby potężne wzrosty indeksu S&P 500. 4800 punktów, które aktualnie daje nam ta matryca y, o której mówiłem, zestawiająca rentowności obligacji 10letniej z poziomami indeksu S&P 500. To są te poziomy 4800 to są okolice tego dołeczka wcześniejszych spadków, które aktualnie oczywiście sugerują, że mamy około 12% przestrzeń do spadku, albo inaczej, że to tutaj w tym miejscu znajduje się aktualnie wartość godziwa indeksu S&P 500 przy takim zestawieniu z rentownościami obligacji Stanów Zjednoczonych, ale te rentowności, one będą nam ulegały zmianom. Dlatego też to poruszanie się po tej matrycy, żeby zobaczyć gdzie jest aktualnie ta wartość godziwa, ona będzie w tym przypadku niezwykle istotna. Mamy bycze odreagowanie i tutaj możemy sobie też zmierzyć tak zwaną korektę prostą, bo yyy w maju i dlatego też wspominałem o tym, że czekać nas będą niezwykle istotne dane, y, możemy mieć sytuację, w której indeks S&P 500 będzie pokazywał nam bardzo byczy charakter, bo możemy podejść i dla mnie to jest taki pierwszy target tych ruchów, które tutaj mamy, że uda nam się podejść w okolice 5800 no tego wierzchołka. i tej tego odreagowania w przypadku tej pierwszej pierwszego ruchu korekcyjnego, który miał miejsce w przypadku indeksu S&P 500 i następnie będziemy bombardowani danymi gospodarczymi, które zapewne będą odbiegały od oczekiwań od oczekiwań analityków, ekonomistów w związku z polityką, którą realizuje Donald Trump. I pytanie, czy te dane będą bodźcem do tego, że Donald Trump dalej wycofywać się będzie z ceł? Co będzie oznaczało, że indeks S&P 500 dalej powinien podążać w górę? czy te dane będą na tyle dobre i spokojne dla administracji Trumpa, że Donald Trump stwierdzi, że z powrotem wracamy do tej sytuacji zaogniania tej tych gospodarczych realiów i wtedy od tego poziomu się odbijemy. I chciałbym, żebym technicznie był w stanie powiedzieć: "Okej, to taka taka jest droga i tak to będzie wyglądało bez względu na to, co Donald Trump powie, ale tak się tego analizować nie da." I jeżeli utrzymamy się w tym reżimie taryfowym do 8 lipca, to te odczyty gospodarcze w stylu czy będzie recesja, czy też recesja nie będzie, czyli pod kątem technicznym, czy dwa kolejne kwartały z rzędu będą i przyniosą nam spadek PKB Stanów Zjednoczonych. To jest bardzo prawdopodobne. Natomiast pytanie, czy my w przypadku indeksu S&P 500 rzeczywiście ten scenariusz tutaj odczujemy. Tak patrzę na amerykańskie indeksy. Jeżeli chodzi o o odreagowanie w przypadku WIGu 20 też mając na uwadze, że rynek w maju oczekuje cięć stóp procentowych przez Narodowy Bank Polski, a dokładnie przez organ o tym decydujący, a więc Radę Polityki Pieniężnej, to każdy z nas wie. Wiemy, że bardzo ładnie odreagowaliśmy. W tym odreagował sektor bankowy. Niektóre banki, w tym Santander, poprawiły sobie yyy ATH. Y polskie spółki omówimy sobie na osobnym odcinku, bo jeszcze w tym nadchodzącym tygodniu zupdjujemy sobie sytuację z kontem XE yyy w które mam, bo tam dokonałem zakupów między innymi indeksu S&P 500. zgodnie zresztą z tym, co sobie tutaj na tym kanale mówiliśmy po uspokojeniu się sytuacji, a nie oczywiście w tym największym panicznym momencie dla giełdy dla mnie. I tak jak powtarzałem, nawet komentowałem komuś, kto napisał, że widzisz, nie miałeś racji, bo miałeś dobre nastawienie do do giełdy. Ja odpowiedziałem, że dalej mam to dobre nastawienie do giełdy, pomimo tego, że mieliśmy tąpnięcie. No i teraz uważam, że tutaj ten nasz warszawski indeks, on zacznie poprawiać nam te najwyższe poziomy, czyli poprawimy wierzchołek z 2011 roku, czyli znajdziemy się najwyżej od wielkiego kryzysu finansowego. I tak tego scenariusza się spodziewam jako takiego podstawowego, czyli mamy tutaj jeszcze kilkrocentocentową przestrzeń do wzrostów tudzież oczywiście zobaczymy jak sytuacja na Ukrainie będzie wyglądała, bo jeżeli doszłoby do pokoju i pokój o ile uważam, że jest odległy, o tyle nie wykluczam takiego scenariusza, no byłby oczywiście impulsem, który krótkoterminowo powinien nam troszeczkę popytu na ten warszawski parkiet wrzucić. Jeżeli natomiast chodzi o miedź i jeżeli wierzymy sobie tym naszym cyklicznym statystykom, które mówią o tym, że przez najbliższe dwa miesiące, to w przypadku miedzi powinniśmy statystycznie zobaczyć spadki. A gdy patrzymy sobie na to odreagowanie i na to co się tutaj z sceną miedzi wydarzyło, oczywiście też z jednej strony te tutaj dynamiczne spadki to jest oczywiście efekt polityki Donalda Trumpa, odreagowanie mieliśmy na wszystkich giełdach. miedź tutaj nie odbiegała w żaden sposób od tego, co na innych parkietach obserwujemy, ale w przypadku miedzi uważam, że takim drogowskazem jest ta luka startu z tego momentu. Jeżeli otrzymamy, nie wiem, objęcie bezsy, albo inaczej, jeżeli ja otrzymam, bo mówimy tutaj o tym, jak ja to będę starał się rozegrać, jeżeli otrzymam jakiś sygnał w stylu objęcie bez, że pojawi się podażowe momentum, no to spróbuję zobaczyć, czy ten, oczywiście otwierając pozycję, czy ten rynkowy cykl trzymania pozycji krótkiej przez dwa miesiące w przypadku miedzi będzie miał prawo bytu. Tylko, że o tym czy będzie miał prawo bytu czy nie, przekonamy się dopiero za około 2 miesiące yyy no bo wtedy ten cykl nam się skończy. Zobaczymy, czy w tym przypadku ta statystyka będzie miała znaczenie, pomimo też tego, co oczywiście wyczynia nam na rynkach finansowych Donald Trump, o czym ja tutaj cały czas wspominam, bo nie sposób o tym zapomnieć. I to w zasadzie tyle, jeżeli chodzi o to nasze przygotowanie do tych najbliższych dni. Maj będzie niezwykle ważny, bo mamy pierwsze dane z kwietnia gospodarcze, które będą nam w końcu mówiły, co się dzieje realnego. A tak jak na przykładzie tych rzeczy, których się doszukałem w przypadku tych produktów związanych ze Stalą. Oj, tutaj może być naprawdę, naprawdę ciekawie i pytanie, czy uda się utrzymać wtedy ten giełdowy optymizm na giełdach. Tym bardziej, że mamy też kolejny ważny cykl, czyli i to giełdowe powiedzenie selling may go away. I czy ta cykliczność nam teraz nie zacznie indeksy dołować? Zobaczymy. Trzymam kciuki za twój handel. Jeżeli podobał ci się ten odcinek, zostaw łapki w górę. Wiem, że jest dużo znaków zapytania, ale trudno, żeby w tym otoczeniu tych znaków zapytania nie było. [Muzyka]
