Odkryj potencjał japońskiego rynku
Japońska giełda skrywa perełki inwestycyjne! Poznaj 5 spółek z Tokio, które warto dodać do portfela.
Czy Japonia to tylko sushi i starzejące się społeczeństwo? W tym filmie analizujemy unikalne spółki z Kraju Kwitnącej Wiśni. Pomimo że większość inwestorów skupia się na Wall Street, giełda w Tokio oferuje wyjątkowe możliwości.
- Sanrio (Hello Kitty)
- Advantest Corporation (testy układów scalonych)
- Kotobuki Spirits (słodycze premium)
- One Career (platforma rekrutacyjna)
- Disco Corporation (obróbka wafli krzemowych)
Dowiedz się, dlaczego warto inwestować w japońskie spółki i jak zdywersyfikować swój portfel.
Dodatkowe informacje
Film omawia także specyfikę japońskiej gospodarki i rynku kapitałowego. Poruszamy temat zadłużenia Japonii i wpływu bessy z lat 90. na obecne podejście inwestorów. Dodatkowo, przedstawiamy publiczny portfel defensywny Saxo Banku.
Partner odcinka: Saxo Bank
Otwórz konto w Saxo Banku i zyskaj 250 euro bonusu. Szczegóły w opisie filmu.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Czy Japonia to kraj sushi, starzejącego się społeczeństwa i mocno zadłużonej gospodarki? Nie, znaczy nie tylko. To też kraj naprawdę niesamowitych spółek do inwestowania. I chociaż większość inwestorów ciągle gapi się tylko w kierunku Wall Street, to prawda jest taka, że giełda w Tokio to naprawdę wylęgarnia świetnych biznesów. W tej serii, w serii Geostocks, tak ją sobie nazwaliśmy, zabieram was w podróż po egzotycznych rynkach, mniej egzotycznych, bardziej egzotycznych i pokazuje tamtejsze perełki, których naprawdę nie znajdziecie na pierwszych stronach serwisów finansowych. I w tym materiale zaczynamy od Japonii, Japonii i pięciu naprawdę wyjątkowych spółek. Spółek od Hello Kitty po testerów układów scalonych. Każda może okazać się naprawdę fajnym dodatkiem do twojego własnego portfela inwestycyjnego. Partnerem odcinka jest Saksobank, duński bank inwestycyjny, w którym zyskujesz gwarancję depozytu aż do 100 000 oraz praktycznie zerowe prowizje przez nawet trzy miesiące. Dołącz do prawie 2100 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie ponad 67 000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Zanim przejdę do samych spółek, to warto powiedzieć sobie trochę o specyfice Japonii jako kraju do inwestowania, bo cała japońska gospodarka i tamtejszy też rynek kapitałowy jest dość nietypowy w zestawieniu z innymi krajami. Japonia jest dziś na przykład najbardziej zadłużonym sektorem publicznym na świecie. Relacja długu do PKB grubo przekracza tam 200%. Dla porównania Stany Zjednoczone, które często są postrzegane jako kraj zadłużony i to mocno zadłużony, mają ten sam wskaźnik na poziomie około 120% PKB. Z kolei Niemcy dla porównania uważane za takie dość ostrożne i konserwatywne fiskalnie utrzymują wskaźnik na poziomie około 65%. Więc Japonia funkcjonuje w zupełnie innej lidze jeśli chodzi o zadłużanie się. No i co? Jajco pomyśl przez chwilę. No i no i nic. Jak to jest, że ta Japonia obsługuje taki dług i spłaca wszystkie wynikające z tego zobowiązania? No mogą sobie na to pozwolić z dwóch prostych powodów. Po pierwsze, większość japońskiego długu jest w rękach Japończyków, takich jak banki japońskie, fundusze emerytalne czy chociażby bank centralny Japonii. A po drugie w tej wieloletniej swojej walce z deflacją, czyli spadkiem cen, w efekcie Japonia utrzymywała bardzo niskie, ekstremalnie wręcz niskie stowy procentowe, które sprawiają, że koszty obsługi tego ogromnego zadłużenia i tak są marginalne. Sam japoński rynek akcji też jest wyjątkowy. W głowach wielu trochę starszych Japończyków dalej dominuje i przebija się ta potężna Besa z lat 90. Często określana mianem straconej dekady, chociaż bliżej temu w sumie było do dwóch straconych dekad. Korzenie tamtej bezsy sięgały lat 80, kiedy Japonia przeżywała okres bardzo silnego wzrostu gospodarczego, dynamicznego wzrostu rozwoju technologicznego i też ekspansji na cały świat. W drugiej połowie lat 80 na rynku nieruchomości i akcji wyrosła wtedy gigantyczna wręcz bańka spekulacyjna. Wartość nieruchomości w Tokio osiągała absurdalne wręcz poziomy, a równolegle indeks giełdowy NKE 225 wzrósł z około 6000 punktów w 1980 roku do niemal 39 000 punktów na koniec 1989. Nie mówimy tu o spółce, mówimy o całym rynku akcji. Ta bańka pękła. Pękła na początku 1990 roku i w ciągu zaledwie kilku miesięcy Nike stracił 30%, a następnie kontynuował spadki przez kolejne lata, a nawet dekady, bo swój dołek zaliczył dopiero w 2003 roku na poziomie około 8000 punktów, niemal 80% niżej względem szczytu. Załamanie wtedy było początkiem długotrwałej stagnacji gospodarczej. Y, banki obciążone były niespłacanymi kredytami, ograniczały akcję kredytową, a konsumenci dotknięci deflacją odkładali zakupy na potem, licząc na dalsze spadki cen. No i w efekcie Japonia wpadła w taką spiralę deflacyjną i stagnację gospodarczą, z której to wychodziła przez ponad dwie dekady. Bessa z lat 90 na tamtej giełdzie to nie tylko przykład takiej ogromnej utraty wartości rynkowej, ale też lekcja. Lekcja o długofalowych skutkach pękania banki pani spekulacyjnej, z której konsekwencjami Japończycy walczyli przez kilkanaście lat i która to do dzisiaj sprawia, że niektóre porównań cen do przeszłości wybranych spółek nie mają sensu, a do tego mocno wpływają na dość zachowawcze podejście Japończyków do rynku, dalej zachowawcze. Ale w trakcie tych wszystkich lat w Japonii wyrosło wiele wspaniałych firm, które w efekcie mogą być dziś postrzegane często nawet jako bardzo niedowartościowane. I na pierwszy ogień weźmiemy sobie jedną taką firmę, spółkę Sanrio Company. Yyy to firma znana pośrednio na całym świecie, chociaż w sumie nie tyle ona sama, ile brand, za którym stoi. I mowa tu o Hello Kitty, jednej z najbardziej rozpoznawalnych ikon popkultury. Firma została założona w 1960 roku przez Shintaro Tsui i początkowo zajmowała się sprzedażą artykułów z różnymi wzorami, to tak zwane Kawai. Z czasem Sanrio przekształciło się w globalnego potentata licencyjnego posiadającego portfolio kilkudziesięciu postaci, między innymi Hello Kitty, a także Kuromi, My Melody, Cinamorol i Batsumaru. Model biznesowy jest dość prosty i opiera się na licencjonowaniu praw do tych postaci dla producentów zabawek, odzieży, akcesoriów, gier, filmów, wszystkiego zasadniczo, co może kupić konsument. Firma zarabia też przez czy własne sklepy detaliczne i parki rozrywki takie jak na przykład Sanrio Puroland, który jest oczywiście w Japonii, ale też produkuje animacje i współpracuje z różnymi markami modowymi albo z markami popkulturowymi jak Uniclo Adidas i Nintendo. Tu chodzi znowu o wykorzystanie prawdunków stworzonych przez siebie postaci. Sandrio wykorzystuje proste emocjonalne przywiązanie fanów do marek. No a to pozwala oczywiście utrzymywać pozycję jednej z najbardziej wpływowych marek na popkulturę w całej Japonii. W Europie może i niewiele osób jest w stanie zrozumieć skalę popularności Hello Kitty, ale według Title Maxa Hello Kitty jest drugą najbardziej dochodową franczyzą na całym świecie, która mocno przebija takie jak Gwiezdne Wojny czy na przykład Harry Potter. Sandrio było jednym z pionierów do licencjonowania treści. umieszczali Hello Kitty dosłownie wszędzie od cukierków po myszki komputerowe. Współpracowali z wielkimi markami jak Nike czy Gucci. A dziś można spotkać Hello Kitty niemalże wszędzie. Zaczynając od meczu bejsbolowego Los Angeles Dodgers w ramach specjalnego wieczoru z motywem Hello Kitty lub nawet w oficjalnych materiałach rządowych Japonii, które tłumaczą cele kraju związane z neutralnością klimatyczną i redukcją emisji CO2. [Muzyka] Hello Kitty naprawdę było i jest fenomenem i od razu po stworzeniu w latach 70 zaczęło odnosić ogromny sukces. Chociaż globalna rozpoznawalność przyszła dopiero po jakimś czasie. Po spadku popularności w drugiej połowie lat 80 Sanrio zmieniło strategię. Zaczęło kreować markę tylko do dzieci, ale też dla dorosłych. I to właśnie wtedy Hello Kitty stało się międzynarodową twarzą z tyłu kawaii i w efekcie zostało później pokochane przez różne gwiazdy popu od Lady Gag Bruno Marsa. Potem internet przyspieszył popularyzację Hello Kitty na cały świat i dzięki temu dotarło ono do szerokiego globalnego grona odbiorców i mimo tego, że rozpoznawalność Hello Kitty cały czas rośnie, to spółka też miała gorsze okresy, a sama Kitty już nie zapewniała spółce wzrostu i tak naprawdę przychody Sanrio przez wiele lat spadały. swój dołek wyznaczyły w 2021 roku, tylko że od tamtej pory zaliczyły naprawdę silne odbicie i rosną w dwucyfrowym niemalże tempie. Więc co takiego się wydarzyło, że twórcy Hello Kitty zyskali drugie życie w firmie, a ich biznes zaczął rosnąć w tempie naprawdę dobrego technologicznego startupu? Nowe postacie. Firma już od jakiegoś czasu rozwijała swój katalog postaci, które zaczynają w końcu generować coraz większe przychody z licencji i pozwala to Sanrio wyjść trochę poza wizerunek samego Hello Kitty. W lipcu 2020 roku stery w firmie przejął 36letni Tobokunitsui, wnuk założyciela całej firmy i od tamtej pory akcje Sandrio wzrosły o prawie 800%. Sandrio ma obecnie ponad 450 postaci. To nie tak, że tam jest tylko Hello Kitty. No i te postacie mają rosnącą popularność, a to się też zazębia z rosnącą popularnością japońskiej kultury na zachodzie. I dowodem może być rekordowa liczba turystów odwiedzających Japonię, którzy naprawdę chętnie kupują limitowane gadżety w sklepach Sanrio. W 2024 roku liczba turystów zagranicznych w Japonii była rekordowa i przekroczyła 35 milionów odwiedzających. Nowe postacie zaczynają wychodzić na prowadzenie i trochę zostawiać Hello Kitty w tyle. W ubiegłorocznym regłosowaniu na najpopularniejszą postać Sanrio, w którym oddano 57 milionów głosów z całego świata, nie wygrało Hello Kitty. Wygrał Cynamo rol. Puchaty piesek przypominający cynamonową bułkę. Swoją drogą Hello Kitty nie wygrała tego rankingu 2019 roku, a czasem nawet nie łapie się do pierwszej piątki. Jej udział w zysku brutto z licencji i sprzedaży gadżetów spadł do 30% w całej firmie. No a to mniej niż połowa tego, co było dekadę temu. Inne postacie w tym czasie podwoiły swoje udziały do łącznie ponad 50%. I niestety, niestety dla inwestora dynamiczne odbicie akcji w 2024 roku doprowadziło do tego, że latami tania spółka dziś jest akurat relatywnie droga. Wskaźnik EV do sprzedaży znajduje się na poziomie 10,5 wysoko ponad wieloletnią średnią na poziomie około 4, a wskaźnik cena do zysku przekracza w tej chwili wartość 40. Ale przykład Sanrio pokazuje jak wielką wartość może kryć w sobie prawo do wizerunku i powinien służyć za przykład do tego, jak bardzo niedoszacowane potrafią być posiadane przez różne firmy prawa autorskie. Kłania się trochę yyy Cyberpunk i CD Projekt, prawda? A te prawa autorskie można potem przekuwać w totalnie inne projekty. Sandrio to jest taka spółka, która świetnie pasowałaby do portfela spółek defensywnych, które prowadzone są dla was, no partnera tego odcinka w Saksobanku. Na początku marca 2025 uruchomiliśmy dla was właśnie taki kolejny portfel publiczny. Łącznie są więc już trzy. Jeden to publiczny portfel kwartalny oparty o fundusza ETF, a drugi to portfel aktywny spółek mocno agresywnych. Portfel w Saxfot też jest portfel aktywny, ale oparty o spółkach w moim przekonaniu o wiele spokojniejszych. Na dziś są tam akcje Google, Ferrari, Taiwan Semiconductor Manufacturing oraz No New Holdings. A w kolejce do zakupów jest jeszcze Autodesk, który omawiany był w tym materiale. No ale tutaj czekamy jeszcze na nową wpłatę do portfela, która to ma się pojawić na początku nowego miesiąca. W pierwszej kolejności więc do portfela trafi zapowiedziany Autodesk. Sandrio tam nie trafi, ale uczulam was, że spełnia wszystkie warunki do tego, żeby do takich defensywnych portfeli sobie wpadać. Jeśli chcecie się też takim portfelem inspirować, y, no to bez prowizji możecie to robić całkowicie dzięki rachunkowi w Saaksoanku. A to też nie jest jedyna promocja, którą tam dostajecie. Po pierwsze, otwierając konto z linka w opisie tego materiału otrzymujecie 250 € bonusu do wykorzystania na prowizję. A że prowizje w Sakso są naprawdę, naprawdę, naprawdę niskie, to te 250 € w zasadzie niemal na pewno wystarcza do handlowania sobie przez trzy miesiące bez żadnych kosztów. Ale do tego otwierając rachunek możecie odebrać bezpłatnie najbliższe wydanie naszego miesięcznika Stockcal. No i tutaj po szczegóły odsyłam was już do opisu tego nagrania. Swoją drogą Saxo ma też naprawdę dużo innych zalet. Dla polskiego inwestora taką najważniejszą to wystawianie gotowego rozliczenia podatkowego PIT oraz dużo wyższe gwarancje depozytowe od nawet polskich domów maklerskich. W Saxobanku wasz depozyt jest objęty gwarancjami do 100 000 € gdzie standardem również dla polskich domów maklerskich jest 20 000 €. No to według mnie nie ma na co czekać. Klik, zakładacie konto, a ja lecę do kolejnej spółki, bo pora zerknąć na coś z całkowicie innej branży, a jednocześnie chyba coś nawet bardziej popularnego niż obecnie postacie od Sanrio, bardziej popularnego na całym inwestorskim świecie. Sektor półprzewodników. Japonia również ma swoich reprezentantów w tej kategorii. Advantest Corporation, firma znana przede wszystkim jako wiodący producent zaawansowanych systemów testowych stosowanych w branży półprzewodnikowej. Spółka specjalizuje się w projektowaniu i wytwarzaniu urządzeń, które umożliwiają precyzyjne testowanie układów scalonych i różnych innych komponentów na różnych etapach produkcji. Model biznesowy całej firmy opiera się właśnie na tym, żeby dostarczać rozwiązania do testów. Y, no a sprzedaż systemów testowych stanowi oczywiście taki podstawowy strumień przychodów, ale działalność spółki nie ogranicza się do jednorazowej płatności za te systemy, bo Advant Test oferuje szereg usług wspierających, jak wsparcie techniczne, jak modernizacja urządzeń, jak regularne aktualizacje oprogramowania, co z kolei umożliwia generowanie stałych i bardziej cyklicznych przychodów poza tą jednorazową płatnością na starcie. No a dzięki temu firma nie tylko dostarcza sprzęt, ale też buduje sobie długoterminowe relacje z klientem, no i poniekąd przyzwyczaja tego klienta do siebie. Jak dokładnie działa sprzęt robiony przez Advantest? Produkty funkcjonują na zasadzie symulacji warunków, w jakich układy scalone mają pracować w rzeczywistych urządzeniach. Yyy, urządzenia od Advantestu generują szereg różnych precyzyjnych sygnałów elektrycznych, które to poddaje się właśnie testowanemu układowi. Sprawdzane są yyy takie parametry jak na przykład napięcia progowe, jak czasy reakcji, jak marginesy błędów, jak odporność na zachłócenia. No i producenci półprzewodników chcą korzystać z takich produktów, jakie daje Advantest, bo chcą mieć pewność, że każdy wyprodukowany przez nich komponent został poddany rygorystycznym testom jakościowym. A dzięki tym systemom można znaleźć błąd już na wczesnym etapie produkcji. W efekcie takie testery Advantestu no są kluczowe w zapewnieniu, że półprzewodniki, które trafiają do masowej produkcji spełniają oczekiwane przez producenta standardy. Spółka więc w oczywisty sposób będzie korzystać i korzysta na boomie inwestycyjnym w sztuczną inteligencję i w centra danych. No bo to generuje większe zapotrzebowanie na półprzewodniki, a to z kolei generuje większe zapotrzebowanie na systemy do testowania. W ciągu ostatnich 12 miesięcy spółka wygenerowała rekordowe przychody i rekordową wartość zysku netto. Średnioroczny wzrost przychodów Advantestu w trakcie ostatnich 10 lat wynosi niecałe 16%, a wzrost zysku netto w tym samym ujęciu sięga 24% rocznie. W skali całej branży półprzewodników segment testowania to jest niewielka nisza i dominują tam tylko dwaj gracze. Jednym z nich jest właśnie Advantest, a drugim amerykański Teradine. Łączny udział w rynku obu tych firm wynosi ponad 95%. Dla Advantestu przypada według badań około 60% udziału w całym rynku, a to daje z kolei japońskiej spółce ogromną siłę cenową do dyktowania własnych warunków. No i w efekcie prognozy przewidują, że kolejny rok obrotowy przyniesie wzrost przychodów dalej o 15%, a zysku na akcję o 29%. Ostatnia przecena na rynku półprzewodników w marcu kwietniu 2025 roku doprowadziła do spadku ceny akcji Advantestu o ponad 50% w zaledwie cztery łącznie miesiące. Yyy, spółka więc bardzo szybko wymazała de facto wszystkie zyski, jakie na kursie wygenerowała przez cały ostatni rok i dzięki temu wycena wyprzedzającym wskaźnikiem cena do zysku znalazła się o wiele poniżej wieloletniej, średniej. No a z całym biznesem tak naprawdę nic się nie stało. Advantest to taki świetny przykład na to, że każda branża ma w sobie takie ukryte perełki, które nieraz pozwalają zarabiać nawet lepiej niż liderzy sektora, którzy są na świeczniku. i dziś wydaje się być naprawdę atrakcyjnie wyceniony. A podobnie ukrytą niszową perełką jest japoński producent słodyczy Kotobooky Spirits. Spółka specjalizująca się w produkcji i sprzedaży ciastek, ciast albo czekolad. I mimo nazwy mogącej się kojarzyć z alkoholem, to głównym obszarem działalności nie są napoje, tylko właśnie ciastkarstwo. Przedsiębiorstwo ma swoje korzenie w 1952 roku. Jego siedziba mieści się w Jonago w Japonii, a Kotobooki Spirits prowadzi działalność przede wszystkim właśnie na japońskim rynku. Tylko, że duża część oferty trafia do odbiorców zagranicznych, zwłaszcza w kontekście zainteresowania takimi oryginalnymi smakami, które się wywodzą z tamtej tradycji kulinarnej. Firma stara się wyróżniać na całym rynku, przede wszystkim akcentując precyzj wykonania bardzo japońskie i atrakcyjne wzornictwo opakowań również bardzo japońskie, co bywa kluczowe w branży słodyczy traktowanej często w tym wypadku jako segment produktów prezentowych albo pamiątkowych. Przychody spółki od 10 lat rosną w średniorocznym tempie przekraczającym 12%, a zyski w tempie 25% i to pomimo załamania sprzedaży w roku obrotowym 2021. 2021 dlatego, że trwał on w tamtym wypadku od kwietnia 2020 do marca 2021, czyli w efekcie w tym największym lockdownie i największej pandemii. Lockdowny ograniczały ruch w miejscach publicznych jak centra handlowe, dworce czy różne atrakcje turystyczne, a to w efekcie wpłynęło mocno na spadek sprzedaży. No bo firma specjalizuje się w słodyczach segmentu premium kupowanych często w Japonii jako pamiątki. No i spadek turystyki wewnętrznej, międzynarodowej mocno odbił się w efekcie na wynikach, ale prognozy na przyszłość są dalej bardzo pozytywne i utrzymują, że spółka dalej będzie rosła w tempie około 12-13% przez przynajmniej kolejne 2 tr lata. Cena akcji z kolei przez ostatnie 10 lat rosła w tempie 29% a wycena zarówno wskaźnikiem cena do dysku jak i EV Bidda znajduje się poniżej wieloletniej mediany. No więc Kotobooki stanowi naprawdę ciekawą propozycję do portfela z branży niby spożywczej, ale jednocześnie takiej, która utrzymuje bardzo silny wzrost i działa w stosunkowo niszowym segmencie, który można zdefiniować jako taka prezentowa spożywka. Y, w zasadzie bazując bardziej na wzroście ruchu turystycznego w Japonii i dzięki temu ma o wiele większą siłę cenową. No naprawdę niezwykle, niezwykle wręcz ciekawy biznes. A my lecimy dalej do chyba jeszcze ciekawszego, bo do spółki One Career, która działa na rynku od 2015 roku, ale na giełdzie jest dopiero od 2021 i wbrew pozorom pomimo tego, że na giełdę wchodziła u szczytu poprzedniej hossy, to wykres akcji wcale nie przypomina jakby spadał w jakimkolwiek okresie. Od debiutu dała zarobić już ponad 130%, a dla porównania nic w tym samym czasie urósło 24%. Produkt One Career to takie japońskie pracuj.pl połączone z LinkedInem i to wszystko na sterydach. specjalizuje się w obszarze wsparcia, rozwoju kariery zawodowej i rekrutacji, która wykorzystuje nowoczesne rozwiązania cyfrowe do tego, żeby łączyć firmy poszukujących jakiś kandydatów właśnie z kandydantami pragnącymi się rozwijać i rozwijać też swoje kompetencje wewnątrz całego ekosystemu. Firma stawia na takie technologie do analizy Big Data, co umożliwia jej z kolei precyzyjne dopasowanie ofert pracy do indywidualnych umiejętności, które są wypisane na profilach zawodowych użytkowników platformy. I dzięki temu zarówno przedsiębiorstwa jak i kandydaci otrzymują bardzo spersonalizowane rozwiązania, które usprawniają cały proces rekrutacyjny i pomagają w budowaniu długoterminowej relacji. Model One Carriera opiera się na budowaniu takiej kompleksowej platformy rekrutacyjnej, która integruje różne usługi wspierające rozwój zawodowy. Model biznesowy One Career polega na generowaniu przychodów głównie przez pobieranie opłat od pracodawców, zapublikowanie ofert, korzystanie z zaawansowanych narzędzi analitycznych i wspieranie w selekcji i dopasowywaniu kandydatów. Również platforma umożliwia kandydatom dostęp do szkoleń, do webinarów, do innych programów rozwoju kompetencji, co dodatkowo ma zwiększać ich własną wartość na rynku pracy, no i rozposzerzać kompetencje, które potem są polecane dla pracodawców. Jedna z kluczowych funkcji całej platformy to dostęp do szczegółowych informacji o procesach rekrutacyjnych w różnych firmach. No i dzięki temu użytkownicy mogą sobie przeglądać dane dotyczące etapów rekrutacji, rodzaju pytań zadawanych podczas rozmów kwalifikacyjnych, do oczekiwań pracodawców. To z kolei pozwala im się lepiej przygotować do aplikowania na dane stanowisko i zwiększa ich szansę na sukces, a w efekcie też zwiększa zadowolenie i użytkownika, no i pracodawcy. Platforma ma też analizę danych dotyczących ścieżek kariery, absolwentów różnych uczelni. Użytkownicy mogą sobie zobaczyć w jakich firmach pracują absolwenci konkretnych kierunków studiów, jakie stanowiska zajmują, jakie były ich ścieżki awansu. No to wszystko są narzędzia, które bardzo pomagają w planowaniu własnej kariery i w wyborze odpowiednich kierunków do swojego rozwoju. Dla pracodawców z kolei One Career daje narzędzia analityczne umożliwiające porównywanie efektywności własnych procesów rekrutacyjnych z konkurencją. Więc firmy mogą sobie przeanalizować dane dotyczące liczby aplikacji, czasu trwania procesu rekrutacyjnego, skuteczności poszczególnych kanałów pozyskiwania kandydatów. To z kolei pozwala na optymalizację strategii do rekrutowania, no i po prostu większą efektywność w działach hrowych. No i dzięki temu wszystkiemu biznes spółki rośnie od 2019 roku w tempie 41% średniorocznie. Jeśli spojrzymy na zyski, to jeszcze 5 lat temu spółka nie była nawet rentowna, a dziś marża netto przekracza już 17%. Prognozy wzrostu przychodów na przyszły rok zakładają, że spółka dalej będzie się rozwijać w tempie około 30% i to równolegle z dalszą poprawą marży, a jednocześnie wycena wskaźnikiem cena do zysku ledwo przekracza 11. To naprawdę jest świetny pomysł biznesowy, zwłaszcza w kraju, gdzie praca jest tak społecznie ważna, a do tego realizowana w kraju o gigantycznej populacji. Polska byłaby na takie cuda trochę za małym rynkiem. No ale już z kolei Indie, Chiny, wszędzie tam One Career spokojnie może pójść i poszerzać biznes w zagranicznej ekspansji, a razem z tym pójdzie jeszcze większy wzrost całej firmy. No i na sam koniec mamy jeszcze piątą spółkę. Znowu coś y lekko powiązanego z pspółprzewodnikami. Wcześniej mieliśmy systemy do ich testowania, a teraz opowiemy sobie kilka słów o firmie, która fizycznie je obrabia. Disco Corporation specjalizuje się w produkcji precyzyjnych maszyn do cięcia, szlifowania i polerowania krzemowych wafli, czyli cienkich płytek, które są używane do produkcji chipów. dostarczają piły, dostarczają szlifierki, dostarczają polerki. Wszystko co jest wykorzystywane w końcowej fazie produkcji półprzewodników, kiedy z wafla należy już wyciąć pojedyncze chipy. Disco dostarcza do tego też materiały eksploatacyjne, jak diamentowe ostrza czy różne tarcze ścienne, które są kluczowe do tego, żeby precyzyjnie coś uciąć i precyzyjnie przeprowadzić cały proces produkcyjny. a dodatkowo oferuje oprogramowanie sterujące różne systemy kontroli jakości i usługi serwisowe, a także inżynieryjne, które mają wspierać klientów w tym, żeby jak najbardziej efektywnie mogli korzystać z tych maszyn. Model disco opiera się zasadniczo na sprzedaży samego sprzętu, jak i tych materiałów niezbędnych do wykorzystywania ich sprzętu, a to z kolei znowu daje jednorazowy strumień płatności na początku i potem stały powtarzalny strumień przychodów w przyszłości. Firma obsługuje w zasadzie większość czołowych producentów chipów. w Japonii, w Korei Południowej, w Tajwanie, w Chinach, w Stanach Zjednoczonych. No a w ostatnich latach gigantyczne wzrost zapotrzebowania na chipy oczywiście przekłada się na wzrost zamówień na urządzenia, które oferuje disco. Podobnie jak Advant Test, disco także ma ogromny udział w swojej niszy i w całym swoim rynku. A to z kolei znowu zapewnia im gigantyczną siłę cenową, która znowu na co się może przekładać? No na rosnące i wysokie marże. Disco ma około 1/3 udziałów w całym tym rynku i jest to dominująca pozycja. która w efekcie prowadzi do tego, że marża netto spółki w ciągu ostatnich 12 miesięcy przekroczyła 32%, a marża brutto przebija nawet 70%. Dla wyjaśnienia w tym wypadku marża brutto nie uwzględnia tak zwanych kosztów stałych i jest obliczana w ten sposób, że od przychodów ze sprzedaży odejmujemy najczęściej jedynie bezpośrednie koszty produkcji. No i w ten sposób możemy się dowiedzieć, ile spółka wydaje na samą produkcję i jak efektywny jest sam proces produkcji w firmie. Więc marża brutto nie będzie uwzględniała kosztów marketingu, wydatków na badania i rozwój, kosztów odsetkowych od zadłużenia i tak dalej, i tak dalej. Ma ona posłużyć do oceny efektywności samego procesu produkcyjnego. No i 70% to jest gigantyczna marża brutto. Dla porównania Apple osiąga ją na poziomie 46%. Na wykresie też dobrze widać, że spółka od lat coraz bardziej poprawia efektywność tej działalności, bo od dekady marże konsekwentnie rosną. Sam biznes natomiast zaczął wyraźnie rosnąć zwłaszcza kilka lat temu, czyli po 2021 roku i od tamtej pory wzrost przychodów utrzymuje się na średnim rocznym poziomie ponad 20%. I znowu jako Advant Test od pół roku spółka zaliczyła silną przecenę, która sięgnęła nawet 70%, a w efekcie wycena, która jeszcze rok temu była naprawdę wymagająca, dziś wróciła sobie poniżej swojej 10letniej średni. No więc znowu bardzo ciekawa niszowa alternatywa dla sektora półprzewodnikowego. Jak widzicie Japonia to nie są tylko globalne korporacje jak Sony czy jak Toyota. to cały ekosystem różnych innowacyjnych, dochodowych, często zupełnie niedocenianych spółek, które w ostatnich latach naprawdę nieźle się rozpędziły i mogą jeszcze naprawdę długo nie zwalniać tempa. Od licencyjnego Imperium Popkultury jak Sanrio, przez producenta precyzyjnych maszyn dla sektora pspółprzewodników, podcy cyfrowe platformy kariery czy luksusowe słodycze premium. Japoński rynek akcji skrywa naprawdę dużo, dużo więcej niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Warto się nim zainteresować choćby dlatego, że inwestorzy wciąż boją się tej straconej dekady, której naprawdę od dawna już nie ma. Tymczasem wiele z omawianych dziś firm to liderzy w swoich niszach, które mogą stanowić naprawdę fajne uzupełnienie każdego portfela inwestycyjnego. Dajcie znać w komentarzu, która z tych spółek zrobiła na was największe wrażenie i czy Japonia ma szansę wejść do waszego portfela inwestycyjnego. A jeśli chcecie być z tym inwestycyjno technologiczno biznesowym światem jeszcze bardziej na bieżąco, to pamiętajcie też, że zawsze możecie dołączyć do wersji premium DNA, gdzie jest z nami już prawie 2100 innych osób. To wielka społeczność, która ja jestem przekonany staje się każdego dnia coraz lepszymi inwestorami, a gdy do niej dołączycie, to zyskujecie masę materiałów edukacyjnych, masę analiz, przemyśleń o rynkach, o gospodarce, o różnych spółkach i ode mnie od całego naszego zespołu. A także możecie oglądać jak sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości ponad 3,5 miliona złot. To duże pieniądze, dużo emocji, ale przede wszystkim masa nauki. I to właśnie naukę jesteśmy ci w stanie zagwarantować. A więcej na ten temat znajdzie na stronie premiumdnarynków.pl. No i nie zapomnijcie też skorzystać z oferty partnera odcinka Saksobanku przez link w opisie. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
