Wojna, geopolityka i finanse
Napięcia geopolityczne eskalują, a Izrael przeprowadził atak na Iran. Jak te wydarzenia i zbliżający się szczyt NATO wpłyną na rynki finansowe? Omawiamy rosnące wydatki na zbrojenia, potencjalne konsekwencje dla gospodarki i nowe umowy handlowe, w tym porozumienie USA-Chiny.
Film analizuje wpływ napięć geopolitycznych, takich jak atak Izraela na Iran, na światową gospodarkę i rynki finansowe. W kontekście zbliżającego się szczytu NATO, omawiane są rosnące wydatki na zbrojenia przez państwa członkowskie. Eksperci zastanawiają się nad konsekwencjami tych wydatków dla budżetów i społeczeństw.
- Atak Izraela na Iran: Omówienie przyczyn i potencjalnych konsekwencji ataku.
- Szczyt NATO: Dyskusja na temat planowanych wydatków na zbrojenia i ich wpływu na bezpieczeństwo.
- Umowy handlowe: Analiza negocjacji handlowych między USA a Chinami i ich potencjalnego wpływu na globalny handel.
Dodatkowo, film porusza tematykę wotum zaufania dla rządu Donalda Tuska i planowanej rekonstrukcji rządu.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Izraelskie siły powietrzne zaatakowały w piątek nad ranem Iran. Premier Beniamin Natiahuchu ogłosił, że są to ataki wyprzedzające, a ich celem jest uniemożliwienie Iranowi zdobycia broni atomowej, która zagrażałaby istnieniu Izraela. Pozostały dwa tygodnie do haskiego szczytu NATO. Ile wydawać w kontekście podwyższonego ryzyka? NATO wydaje na zbrojenia 10 razy więcej niż Rosja, która według szefa NATO, Marka Rute może być gotowa do użycia siły wojskowej przeciwko NATO w ciągu najbliższych pięciu lat. Sejm udzielił w środę wotum zaufania rządowi Donalda Tuska. Za wotem zaufania dla rządu było 243 posłów. Przeciw opowiedziało się 210 posłów. Nikt nie wstrzymał się od głosu. To oczywiście powoduje, że układ sił nie uległ zmianie, ale w lipcu ma dojść do rekonstrukcji rządu, którą zapowiedział Donald Tusk. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Zaczynamy rynkowy alert, w którym podsumowujemy wydarzenia, które mają wpływ na twoje finanse. Jeżeli nie chcesz, żeby omijały cię najważniejsze wydarzenia, to koniecznie dołącz do ponad 100 000 subskrybentów kanału. Sponsorem programu jest EFtor świadczący usługę finansowania firm efaktor.com.pl. 24 czerwca w Warszawie odbędzie się bezpłatne spotkanie z ekspertami CMC Markets. Czego się dowiesz? zobaczysz jak w profesjonalny sposób wykorzystywać w swoich inwestycjach narzędzia od Trading View, czyli najpopularniejszej platformy do analizy wykresów na świecie. Oszczędzi ci to sporo pracy i doda mega ciekawe wnioski do twoich analiz. Wydarzenie jest bezpłatne. Link wrzucam w opisie. Liczba miejsca jest ograniczona, dlatego swoje zarezerwuj już teraz. [Muzyka] Izraelskie siły powietrzne zaatakowały w piątek nad ranem Iran. Premier Beniamin Nataniach ogłosił, że są to ataki wyprzedzające, a ich celem jest uniemożliwienie Iranowi zdobycia broni atomowej, która zagrażałaby istnieniu Izraela. Irańskie media poinformowały o eksplozjach między innymi w Teheranie. Izrael przygotowuje się na odwet Iranu. To decydujący moment w historii Izraela. Oświadczył Nataniachu w orędziu do narodu wygłoszonym po rozpoczęciu nalotów. W piątek rano rozpoczęła się operacja Powstający Lew, której celem jest powstrzymanie irańskiego zagrożenia dla istnienia państwa Izrael. dodał premier Nataniachu. Zaznaczył, że celem tej bezprecedensowej operacji jest uderzenie w irańską infrastrukturę nuklearną, fabryki pocisków balistycznych oraz inne instalacje militarne. Ostrzegł, że Iran ma wciąż znaczące zdolności, które mogą być wykorzystane przeciwko Izraelowi. Dodał, że operacja będzie kontynuowana tak długo, jak to będzie konieczne. Premier podkreślił, że Iran w ostatnim czasie zdecydował się na działania, których wcześniej nie podejmował. i których celem jest przekształcenie wzbogaconego uranu w broń. Ostrzegł, że jeżeli reżim w Teheranie nie zostanie powstrzymany, będzie w stanie w bardzo krótkim czasie wyprodukować broń atomową i ma wystarczającą ilość wzbogacanego uranu, by zbudować dziewięć bomb. W nalotach zginęli dwaj czołowi irańscy naukowcy jądrowi Feredonu Abbasi Dawani oraz Mohamed Mehdi Tehranki. Irańskie media państwowe poinformowały także o śmierci generała Mohameda Hussejina Bacheriego, szefa sztabu generalnego Sił Zbrojnych Iranu oraz generała Hose Salamiego, naczelnego Dowódcy korpusu strażników rewolucji islamskiej. Al Camenei, najwyższy przywódca Iranu, potępił decyzję Izraela i zapowiedział w publicznym wystąpieniu odwet za ataki. Irańskie media państwowe poinformowały, że zaatakowane zostały między innymi osiedla mieszkaniowe w Teheranie. Są ofiary śmiertelne, w tym dzieci. Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio ogłosił, że Izrael podjął jednostronne działania przeciwko Iranowi, a USA nie są zaangażowane w ataki. Telewizja CNN podała, że prezydent Donald Trump, który jeszcze kilka godzin przed uderzeniem wyzywał do dyplomatycznego rozwiązania napięć z Iranem, zwołał pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W minionym tygodniu informowaliśmy o rozmowie pomiędzy Putinem a Trumpem, który miał pomóc w rozmowach z Iranem. Jak widać Izrael nie był skory do poczekania na efekty tych rozmów. Pozostały dwa tygodnie do haskiego szczytu NATO, ile wydawać w kontekście podwyższonego ryzyka kinetycznego rozwoju wydarzeń wydaje się kwestią dyskusyjną. Jasne jest jednak to, że wiodące gospodarki świata coraz więcej wydają na zbrojenia. NATO wydaje na zbrojenia 10 razy więcej niż Rosja. Wyłączając z tego USA to i tak będzie ponad trzykrotnie więcej. Już niebawem niderlandzka Haga będzie gościć uczestników kolejnego szczytu NATO. Dojdzie do niego w dniach 24-25 czerwca 2025. Wiąże się on ze znacznym wysiłkiem organizacyjnym, a do tego dochodzą spore koszty. Jeszcze rok temu były one szacowane na 95 milionów euro. Obecnie mowa jest już o przeszło 183 milionach euro, na co złożą się cztery niderlandzkie resorty sprawiedliwości bezpieczeństwa 82 miliony euro, spraw wewnętrznych 53 miliony euro, obrony 42 miliony euro oraz infrastruktury i gospodarki wodnej 6 milionów euro. Szczyt odbędzie się w środku tygodnia roboczego, wtorek, środa, co przełoży się na utrudnienia komunikacyjne dla lokalsów i innych podróżujących. W promieniu 93 km wokół Hagi będą obowiązywać ograniczenia w ruchu lotniczym. Uczestniczyć w nim może komercyjne duże lotnictwo pod warunkiem uzyskania pozwolenia od Ministerstwa Infrastruktury i Gospodarki Wodnej. W pobliżu epicentrum, czyli w promieniu 16 km wokół Hagi, ruch lotniczy nie będzie dozwolony poza drobnymi wyjątkami. Większość ograniczeń w przestrzeni powietrznej wejdzie w życie w poniedziałek 23 czerwca i potrwa do środy 25. Limity ruchu dotyczą też transportu wodnego i lądowego. Dwudniowy szczyt będzie toczył się w centrum kongresowym przy Johan Witlan, czteropasmowej drodze w Haz, która jest jedną z głównych arterii komunikacyjnych miasta. Została ona zamknięta dla ruchu jeszcze w kwietniu. Władze państwa przyznały, że organizacja szczytu NATO jest największą operacją logistyczną w historii Holandii. Według oficjalnych zapowiedzi w spotkaniu weźmie udział około 45 szefów państw i rządów, w tym Donald Trump, a także około 90 ministrów spraw zagranicznych i obrony. Poza decydentami najwyższego szczebla politycznego szczyt zaszczyci około 8500 osób, z czego 2000 przypadnie na dziennikarzy. Spotkanie haskie jest ważne między innymi dlatego, że zapewne zapadną na nim wiążące decyzje dotyczące poziomu wydatków na bezpieczeństwo i obronę. Poprzednio przełomowy okazał się szczyt, który miał miejsce w 2014 roku w walijskim Newport. Spotkanie odbyło się we wrześniu, a zatem kilka miesięcy po rosyjskiej aneksji Krymu i wybuchu wojny domowej w obwodach donieckim i Ługańskim na terytorium Ukrainy. Członkowie sojuszu zgodzili się, aby wydatki na obronę stanowiły co najmniej 2% PKB, a dodatkowo co najmniej 20% budżetów obronnych zostało przeznaczone na sprzęt, w tym na związane z nim badania i rozwój. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda zupełnie w porządku. Zgodnie z szacunkami na to w 2024 państwa członkowskie paktu wydały 2,1% PKB na obronę, a w tym 30% trafiło na nowy sprzęt. Tyle że to jest mediana dla sojuszu. Siłą rzeczy w gronie państw NATO mamy państwa, które solidnie przyłożyły się do zobowiązań i te, które zlekceważyły postanowienia z wali. Na tej grafice pokazane zostały różne zmienne dla poszczególnych państw. W tabeli po lewej stronie na czerwono oznaczono kraje, które w przypadku choć jednego z dwóch parametrów były na bakier. W tej grupie były Belgia, Chorwacja, Hiszpania, Kanada, Luksemburg, Portugalia, Słowenia i Włochy. Nie da się powiedzieć, żeby którekolwiek z tych państw znajdowało się w bezpośredniej bliskości Frontu Wojny rosyjsko-ukraińskiej. O wiele bardziej na serio przejęły się deklaracją z Newport kraje, które były zlokalizowane bliżej zmagań na polach bite w Ukrainie. to przypadki między innymi Polski, Finlandii, Danii, Rumunii i Szwecji. Decyzje, które zapadną niedługo w Hadze zdają się nieprzypadkowe. Żyjemy w wyjątkowo niespokojnych czasach, gdy wiele państw, wbrew prawu międzynarodowemu, stara się dokonywać rewizji granic za pomocą siły. Dla Europejczyków zapewne najważniejsza pod tym względem jest wojna rosyjsko-ukraińska. To jednak nie wyczerpuje wszystkich ognisk zapalnych, które bez wysiłku można dostrzec w wielu miejscach globu. Tlą się one, a niejednokrotnie wybuchają w postaci wybuchu konfliktu zbrojnego między innymi na Bliskim Wschodzie, czyli Strefa Gazy, Izrael, Iran, Jemen na Kaukazie, Armenia, Azerbejdżan w relacjach indyjsko-pakistańskich czy chińsko-tajwańskich, nie wspominając Afryki, która od dawna jest rozżarzonym tyglem pełnym rozwiązywania problemów przy użyciu przemocy. Pod koniec kwietnia ceniony szwedzki fing tang, który specjalizuje się w kwestiach obronności, opublikował swoje najnowsze szacunki na temat sytuacji w zakresie wydatków wojskowych. Według obliczeń instytucji światowe wydatki wojskowe zwiększyły się do 2,7 biliona dolarów w 2024, co było 10 rokiem z rzędu kolejnych wzrostów nakładów. Ponad 100 krajów na całym świecie zwiększyło swoje wydatki wojskowe w 2024, ponieważ rządy coraz bardziej priorytetowo traktują bezpieczeństwo wojskowe często kosztem innych obszarów budżetowych, ekonomiczne i społeczne kompromisy mogą mieć znaczący wpływ na społeczeństwa w nadchodzących latach powiedział Xiao Langityk tego instytutu. W Europie znaczące nakłady na obronność poniosły w zeszłym roku Rosja i Ukraina, toczące już ponad trzyletnią krwawą wojnę, której końca nie widać. Mimo że wiele państw stara się mniej lub bardziej udolnie zapobiec kontynuacji konfliktu. W cenach bieżących Rosja wydała prawie 150 miliardów dolarów. W 2024 zaś Ukraina około 65 miliardów. W porównaniu z 2014, gdy relacje rosyjsko-ukraińskie nabrały wymiaru kinetycznego, koszty na obronność ponoszone przez Rosję poszły w górę o 76%, a Ukrainy eksplodowały 15okrotnie. Niektórzy Europejczycy kontestują potrzebę przeznaczenia potężnych pieniędzy na zbrojenia, bo spożytkować je można w inny sposób. To odwieczny problem społeczny. Czy lepiej zapewnić sobie odpowiednią siłę odstraszania i nie dopuścić do wojny za cenę mrówczo ponoszonych znaczących wydatków na Orange, czy pląsać po łąkach latem jak konik polny, z myślą, że jakoś to będzie zimą. Zima może przyjść sroga i wielu koników polnych może nie doczekać kolejnej wiosny, a mrówki ufortyfikują kopiec, z którego trudno będzie je wygnać. Z takim dylematem zmagali się decydenci polityczni podczas ostatniej wojny światowej. I gdy wojna wyciągnęła w swoje krwiożercze macki, wielu okazało się, że nakłady na zbrojenia liczone jako odsetek dochodu narodowego wystrzeliły w grube dziesiątki procent. Przy czym obecnie kilkrocentowe nakłady na obronność wydają się niewinną i graszką. W 1943, gdy wojna światowa zmierzała ku rozstrzygnięciom, najważniejsze państwa uczestniczące w konflikcie wydawały co najmniej 40% dochodu narodowego. Stany, Niemcy, Wielka Brytania, Związek Sowiecki, Japonia. Wyjątkiem były Włochy, ale i one nie szczędziły grosza na wojsko, ponieważ wspominany odsetek przekraczał 20%. Jak wygląda wyglądała dynamika wydatków na obronę w cenach bieżących w latach 2014-24? Dla wybranych państw uwikłanych w konflikty zbrojne lub zagrożone takim scenariuszem, wnioski jakie z niego płyną są jednoznaczne. Glob się uzbroi na potęgę, chcąc za sprawą tego zadbać o swoje interesy w ramach różnorakich odcieni stosunków międzynarodowych. Polska wydatkowała w 2014 nieco ponad 10 miliardów dolarów. Obecnie mówi o kwocie ponad 40 miliardów dolarów. Izrael, kraj położony w niesprzyjającym otoczeniu świata arabskiego, wydał blisko 47 miliardów dolarów w minionym roku, co okazało się najwyższym rezultatem od czasów wojny sześciodniowej w 1967. 9 czerwca w Chatham House wygłosił przemówienie Mark Rutte, sekretarz generalny NATO. Forum na którym szef sojuszu podzielił się swoimi spostrzeżeniami w kwestiach obronności było do prawdy opiniotwórcze. Zdaniem wielu ekspertów Chatham House, który powstał w 1920 roku, mieści się przy St. James Square w okolicach pałacu Buckingham w Londynie. Jest najważniejszym brytyjskim i jednym z ważniejszych na świecie fing tanków, który zajmuje się badaniem stosunków międzynarodowych. Wystąpienie Rute było o tyle istotne, gdyż do czasu szczytu NATO w Hadze już ponoć ma nie zabrać głosu publicznie. Holender powiedział, że oczekuje, iż państwa NATO zobowiążą się do wydawania 5% PKB na obronę. swój pogląd argumentował tym, że Ameryka zbyt długo dźwigała ciężar ochrony państw członkowskich sojuszu. Jeśli chodzi o amunicję, Rosja produkuje w ciągu trzech miesięcy to, co całe NATO produkuje w ciągu roku. Wyjaśnił Rut. Oczekuje się, że tylko w tym roku jej baza przemysłu obronnego wprowadzi 1500 czołgów 3000 pojazdów opancerzonych i 200 pocisków Iskander. Rosja może być gotowa do użycia siły wojskowej przeciwko NATO w ciągu pięciu lat. Dodał główny urzędnik NATO zaznaczył, że nie ma sensu oszukiwać się, gdyż teraz wszyscy są na wschodniej flance. Uzasadnieniem tej opinii jest to, że rosyjskie pociski nowej generacji poruszają się z prędkością wielokrotnie większą od prędkości dźwięku. W efekcie tego odległość między europejskimi stolicami to tylko kwestia minut. Wśród europejskich członków części NATO istnieje pewna rozbieżność w ocenie celowości skali nakładów na zbrojenia. Państwa najbliżej sąsiadujące z linią frontu rosyjsko-ukraińskiego są zdania, że trzeba wydawać szczodrze, gdyż ryzyko niepożądanych zdarzeń jest zbyt wielkie. Państwa, którym daleko od tego, jest bliżej do mniej szczodrych wydatków. Propozycja, która moim zdaniem padnie w Hadze, będzie zmierzała w kierunku kompromisu. 3,5% PKB w bliżej nieokreślonej perspektywie na obronę. być może pokaże się 10letnie okno, aby to spełnić, tak jak było to w przypadku walijskich 2%, a do tego 1,5% PKB na bezpieczeństwo. W sumie dałoby to wspomniane 5%. Warto w tym miejscu wspomnieć, że 3,5% PKB na bezpośrednie zbrojenia jest sporym wyzwaniem dla większości państw NATO, nawet dla Stanów Zjednoczonych, które zmagają się z szeregiem nierównowag makroekonomicznych. Partnerem odcinka jest E-Ftor, lider w szybkim finansowaniu biznesu. Jeśli prowadzisz firmę i wystawisz faktury, E-Faktor zmieni je na gotówkę nawet w 24 godziny do 15 milionów złotych bez wykluczeń branżowych i zbędnej biurokracji. Wejdź na efaktor.com.pl i sprawdź jak to działa. Sejm udzielił w środę wotum zaufania rządowi Donalda Tuska. Za wotum zaufania dla rządu było 243 posłów. Przeciw opowiedziało się 210. Nikt nie wstrzymał się od głosu. To oczywiście powoduje, że układ sił nie uległ zmianie, ale w lipcu ma dojść do rekonstrukcji rządu, którą zapowiedział Donald Tusk. Co się zmieni? Przede wszystkim premier chce zredukować wielkość rządu. Obecnie rząd liczy 26 ministrów plus premier, w tym siódemka to ministrowie bezeki. Szefów resortów jest 19, wiceministrów w rządzie jest ponad setka. Według informacji opublikowanej przez portal Many Donald Tusk miał zapowiedzieć, że chce odchudzić rząd o 12 ministrów i około 60 wiceministrów. Kto odejdzie, kto zostanie? Największe szanse na pożegnanie się z rządem mają szefowie tych ministerstw, które ostatecznie mogą zostać zlikwidowane. Na tej liście znajduje się więc Marzena Czarnecka, minister przemysłu. Co do innych resortów, rozmówcy portalu Many spekulują, że łatwym ruchem jest likwidacja Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nie można także wykluczyć, że nauka zostanie połączona z innym resortem. Pod znakiem zapytania są rządowe kariery Sławomira Nitrasa i Marcina Kulaska. Z innych ministrów słychać o prawdopodobnym odejściu dwóch ludowców, Krzysztofa Paszyka i Czesława Siekierskiego, ale także na liście jest szefowa resortu klimatu i środowiska Paulina Hening Kloska. Ministra skarbu Jakuba Jaworowskiego może zastąpić Jan Grabiec, ale nic nie jest przesądzone. Przymiarki dopiero się zaczną, a ich finał mamy poznać w lipcu. Restart rządu miałby być połączony także z nowym otwarciem programowym, którego zabrakło w środowym ekspozer. Scott Besent, minister finansów Stanów Zjednoczonych, przekazał komunikat, że Ameryka jest gotowa wstrzymać okres zawieszenia wyższych ceł dla partnerów. Jeśli ci rozpoczną negocjacje w dobrej wierze, czy wygórowane stawki ulegną zmianie, USA? Zagroziło również, że dla wszystkich kontrahentów, którzy nie będą prowadzili rozmów w dobrej wierze, stawki celne powrócą do tych obowiązujących sprzed Dnia Wyzwolenia. Co to oznacza dla Europy? Przede wszystkim wzrost cełu z 10 do 20%. Aktualnie obowiązujący dekret odsłag wzajemnych obowiązujący do 9 lipca oraz obietnice Trumpa o 90 umowach w 90 dni. miały zmusić kontrahentów do negocjacji, do realizacji tej obietnicy wciąż daleko, a USA poza trwającymi negocjacjami z wieloma państwami i ogólnymi ustaleniami z Wielką Brytanią wciąż nie podpisało żadnego porozumienia. Stagnacja w tej sprawie może jednak zostać przełamana za sprawą rozmów prowadzonych z Chinami. Według doniesień z białego Domu Trump miał wycofać się z nakładania nowych ceł na chińskie towary, dodając do siebie jedynie istniejące już cła. Finalnie jednak te pozostają niezwykle wysokie, wynosząc aż 55%. Co więcej, ustalenia między USA i Chinami zmierzają w dobrą stronę. Porozumienie otrzymało już aprobatę Trumpa i czeka jedynie na podpis prezydenta Chin Shidpinga. Na mocy wspomnianej umowy USA rozwiązałoby problem z niedoborem rzadkich minerałów, między innymi magnezu. Z kolei Chiny otrzymałyby możliwość wysyłania swoich studentów do amerykańskich koledzy. Rozwiązaniem tego problemu wydaje się przesunięcie daty wygaśnięcia dekratu, z czym zgadza się minister finansów Stanów Zjednoczonych. Mamy 18 ważnych partnerów handlowych. Pracujemy nad porozumieniami w tej sprawie. Jest wysoce prawdopodobne, że dla tych krajów lub bloków handlowych, jak w przypadku UE, które negocjują w dobrej wierze, przesuniemy datę do przodu, aby kontynuować negocjacje w dobrej wierze." Powiedział Besent podczas wystąpienia przed komisją budżetową Izby Reprezentantów. Decyzja Stanów Zjednoczonych o wydłużeniu terminu negocjacji może mieć również swoje drugie dno. Początkowo bowiem Trump zagroził Unii Europejskiej nałożeniem aż 50% ceł na produkty, aczkolwiek wycofał się z tej deklaracji prośbą szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von Derleen. Ustalono wówczas, że negocjacje prowadzone będą do 9 lipca. Specjaliści zaznaczają jednak, że odważna deklaracja USA mogła być dramatyczną próbą opanowania ogromnego zadłużenia Stanów Zjednoczonych. Świadczy o tym chociażby odmówienie podania konkretnej daty, w której USA osiągnie poziom prawnego limitu zadłużenia wnoszącego 36 bilionów dolarów. Besent przekazał jedynie, że w połowie lub pod koniec lata do tego dojdzie. Do tego czasu Kongres musi podjąć decyzję nad podniesieniem limitu zadłużenia, aby formalnie USA uniknęły ogłoszenia bankructwa. Minister finansów deklaruje, że nie pozwoli na taką ewentualność. Warto również dodać, że dla losów polityki celnej kluczowy będzie wyrok sądu apelacyjnego oraz ewentualnie decyzja Sądu Najwyższego ze Stanów Zjednoczonych. O tym, jak te wyroki wyglądają powinniśmy się dowiedzieć w perspektywie najbliższych tygodni. Stany Zjednoczone dogadały się z Chinami. Informacja pojawiła się po dwudniowych negocjacjach między amerykańskimi a chińskimi przedstawicielami, które miały miejsce w Londynie. Nasza umowa z Chinami została zawarta zastrzeżeniem ostatecznego zatwierdzenia przez prezydenta XInie. Wszelkie magnesy i niezbędne metale ziem rzadkich zostaną dostarczone z góry przez Chiny napisał Donald Trump dodając, że w zamian Stany Zjednoczone zgodziły się dać Chinom to co zostało uzgodnione, w tym dostęp chińskich studentów do amerykańskich uniwersytetów. Dostajemy w sumie 55% cła. Chiny otrzymują 10%. Relacje są doskonałe. Dziękuję za uwagę poświęconą tej sprawie. Dodał Trump we wpisie na platformie True Social. Z wypowiedzi prezydenta Stanów Zjednoczonych wynika, że porozumienie nie zostało jeszcze formalnie podpisane. Niemniej jednak doniesienia stanowią istotny przełom w napiętych relacjach między USA a Chinami, które uległy zaostrzeniu po tym, jak pierwiastki ziem rzadkich szeroko wykorzystywane w sektorze motoryzacyjnym i obronnym stały się kluczowym punktem spornym pomiędzy dwoma krajami. Po wpisie Donalda Trumpa cena ropy Brand wzrosła nawet do ponad 70 $arów za baryłkę. Informacje o możliwym porozumieniu Stanów i Chin nie spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem ze strony amerykańskich firm. Ich główną obawą są nadal obowiązujące cła, które szkodzą płynnej wymianie handlowej między państwami. Alan BK, dyrektor generalnej firmy logistycznej OL USA powiedział, że obowiązujące 55% odsłone chińskie towary importowane do Stanów Zjednoczonych zagrozi setkom, jeśli nie tysiącom firm. Ostatecznie może wpłynąć również na utratę miejsc pracy przez wielu pracowników. Bardzo niewiele firm ma siłę przebicia, aby zaabsorbować cła lub podnieść cenę, aby zrównoważyć ich wpływ. Ostatecznie płaci konsument. Zaznaczył Bayer. Steve Lamart, dyrektor generalny American Apparent and Foodwar Association, również potwierdził, że doniesienia o 55% ograniczeniu handlowym na największego dostawcę amerykańskiej odzieży i obuwia jest wygraną dla Ameryki. Uważnie obserwujemy więcej szczegółów, ale rzeczywistość jest taka. Prawie wszystkie ubrania i buty sprzedawane w USA podlegają teraz podwyższonym stawkom celnym. Koszty te mocno uderzą w amerykańskie rodziny, zwłaszcza w okresie przygotowań do zakupów szkolnych i świątecznych. Nowe umowy handlowe, które przyniosą niższe cła, nie mogą nadejść wystarczająco szybko. Stwierdził Lamer. Dan Croke, analityk w Dat Fright and Analytics, również wyraził zaniepokojenie sytuacją w branży, wskazując, że obecne nastroje mogą nie ulec poprawie nawet w dalszej części roku. Myślę, że w tym roku szkody zostały już wyrządzone. Przewoźnicy będą mieli trudności z odbudową. W tym roku łańcuchy dostaw nie odbudują się dopóki te umowy handlowe nie zostaną zawarte. Kiedy tracisz zaufanie, jak podejmujesz decyzje biznesowe, skoro można je cofnąć jednym tweetem, trzeba spodziewać się najgorszego scenariusza, a wszystko to, co lepsze jest plusem. Nie widzę sposobu, by rynek odzyskał równowagę. powiedział Croke. Indeks odzwierciedlający wolumen rezerwacji kontenerów oceanicznych wskazuje, że do tej pory w 2025 odnotowano nieznaczny ich spadek w porównaniu z poprzednim rokiem. To tyle w tym rynkowym alercie. Mam nadzieję, że przypadł ci do gustu. Zostaw łapkę w górę i subskrybuj po więcej informacji ze świata finansów. [Muzyka]
