Jak skalować biznes nieruchomościowy i zarobić milion złotych w 3 miesiące?
Ekspert przedstawia praktyczne modele myślenia, które pozwalają przejść od pojedynczych flipów do skalowanej działalności poprzez większe projekty, współpracę z inwestorami oraz efektywne zarządzanie kapitałem i czasem.
Najważniejsze zagadnienia:
- Zmiana nastawienia – definiowanie dużych celów finansowych i otwartość na ryzyko.
- Wykorzystanie kapitału obcego i budowanie partnerstw jako dźwigni finansowej.
- Selekcja okazji o wysokiej marży oraz unikanie niskokalorycznych transakcji.
- Delegacja operacyjna – jak oddelegować papierologię, koordynację remontu i inne wąskie gardła.
- Modele skalowania: więcej flipów vs. większe projekty (deweloperka, kamienice, konwersje).
Dowiedz się, kiedy warto wchodzić w trudniejsze tematy oraz jak łączyć rozwój kompetencji z ekspansją finansową, aby osiągnąć stabilny wzrost bez utraty marży. Pamiętaj, że sukces wymaga konsekwentnego działania i ciągłego uczenia się z błędów.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Bo tak naprawdę wasze działanie zaczyna się od myśli, od tego jak jesteście zaprogramowani, jaką macie strategię wgraną do swojego systemu, to od tego zależy jak będziecie działali. Oczywiście mamy taki minima z Jackiem, że mówimy sobie temat, który my robimy osobiście, ja jestem w niego zaangażowany, Jacek również to jest temat, na którym musimy zarobić minimum milion złotych. To jest takie nasze socjalne minimum. Ja robię flipy, powiem wam szczerze, dla pieniędzy. To nie jest tajemnica, że robię dla pieniędzy. Nie robię tego z jakiejś misji, że zmieniam ulicę miasta. Robię to raczej po prostu, bo to jest mój model biznesowy i traktuję to po prostu jako maszynę do zarabiania pieniędzy. Jest taka zasada, że jeżeli chcesz, żeby twoje życie było łatwe i lekkie, musisz robić rzeczy trudne. Jeżeli chcesz, żeby twoje życie było trudne, to rób rzeczy łatwe. Zobacz moje wystąpienie podczas zjazdu absolwentów, w którym podzieliłem się swoimi przemyśleniami na temat tego, jak wznieść biznes na wyższy poziom. Chciałem wam dzisiaj powiedzieć o tym jak zwiększać swoją skalę, bo część z was tutaj jest, część z was zrobiła jeden, zrobiła kilka flipów, część z was być może jeszcze nie wystartowała albo jeszcze jest przed przed swoją drogą, a część z was na pewno zrobiła kilkadziesiąt flipów albo 100 kilkadziesiąt flipów albo albo jeszcze więcej. Każdy jest na trochę innym etapie. Ja się umówiłem z Jackiem, że poprosiłem jego, żeby on przedstawił te casy, które obecnie robimy, które mamy na tapecie, bo ja zawsze na każdym zjeździe opowiadałem o różnych perspektywach rozwoju, o różnych trudniejszych tematach. Ja przedstawiałem te casjy. Natomiast dzisiaj chciałem wam pokazać trochę inną perspektywę typu jak zwiększać swoją skalę, ale nie koncentrując się na konkretnych casach i i na konkretnych transakcjach, tylko bardziej na modelach myślenia i modelach działania. No bo tak naprawdę wasze działanie zaczyna się od myśli, od tego jak jesteście zaprogramowani, jaką macie strategię wgraną do swojego systemu. To od tego zależy jak będziecie działali. I ja bardzo ja widzę jak ja się zmieniałem przez lata, kiedy ja jestem inwestorem, co miałem w głowie kiedyś, co mam w głowie dziś i tą perspektywą i tą zmianą, którą zadziała się w mojej głowie chcę też się z wami podzielić, tak? Bo on ewaluuje. Ci, którzy mnie znają już wiele lat widzą, że ja dzisiaj robię ten biznes trochę inaczej, że ja przeformatowuję cały czas to ja, że ja zmieniam sposób działania, tak? Nie na taki, który jakby jest jednolity, tylko też szukam takiej najlepszej drogi, najbardziej optymalnej i efektywnej. Tak? I często jak prowadzimy zaskim mentoringi, to też pokazujemy tą perspektywę. Y i ta perspektywa dla nas jest nieoczywista. Jeszcze 5 lat temu, 10 lat temu ona była dla mnie nieoczywista. Kiedyś oczywiste było to, że rozwojem flippera jest deweloperka kropka albo rozwojem flippera są kamienice i kropka. Tak, ale dzisiaj ta perspektywa jest całkowicie szeroka i to jest pewnego rodzaju taki bufet, z którego można sobie wybierać. I ja dzisiaj ten bufet chciałem wam pokazać, bo dla jednego będzie lepsze to, dla drugiego będzie lepsze tamto. I pierwsza rzecz to jest chodzi o to, żeby jakby zmienić swój sposób myślenia, tak? żeby zobaczyć to, co dzisiaj macie, to co dzisiaj macie, jaki macie biznes, ile dzisiaj na tym zarabiacie, co robicie i żeby otworzyć się w ogóle na większą skalę, bo wiem, że część z was doszło do jakiegoś poziomu i już niekiedy wam się nie chce. Część z was bardzo agresywnie myśli o tym, żeby się zeskalować. Agresywnie myśli o tym, żeby pójść dalej, żeby zrobić coś więcej i to jest właśnie też dla takich osób. Więc przede wszystkim trzeba zacząć myśleć o takim wielkim marzeniu, o takich wielkich liczbach, o czymś, żeby pójść dalej. Tak. I są różne drogi, tak też, ale pamiętajcie, że taka większa skala to jest też większa odpowiedzialność. Trzeba podejmować trudniejsze decyzje, dużo bardziej ryzykowne, one to jest no odpowiedzialność jest większa, bo jak bierzecie większe kredyty, większe finansowania, większe transakcje, to to się z tym wszystkim wiąże. I ja kiedyś się bałem i nie robiłem i ja dalej się boję. Słuchajcie, jeżeli ja się czegoś nie boję albo nie obawiam, to Brzoska powiedział kiedyś coś takiego, że jeżeli wszystko jest pod kontrolą, to znaczy, że idziesz za wolno. Tak. I ja zawsze muszę czuć, że robię coś nowego, robię coś trudniejszego. Ale jak to robić jeszcze? Będę o tym mówił, bo nie chodzi o to, żeby wziąć, porwać się z motyką na słońce i robić coś, czego nie jesteś w stanie dowieźć. Chodzi o to, żeby być stymulowanym, żeby robić coraz to nowe rzeczy, trudniejsze rzeczy, ambitniejsze rzeczy, żeby to dawało stymulacje, żeby to dawało większe zyski, żeby biznes się rozwijał, a nie po to po prostu, żeby, żeby tylko robić, żeby robić, bo wiem, że część z was jest na takim etapie dzisiaj, że jest wygodnie. Robicie 10, 20, 30 flipów w ciągu roku. Są z tego bardzo dobre pieniądze, więcej niż potrzebujecie na życie i być może szukacie innych sposobów, żeby można było się realizować w inny sposób. Ja widzę jak patrzę na siebie na Daniela sprzed 10 lat to widzę, że mój biznes był totalnie inny. Nawet rok temu mój biznes inaczej wyglądał. Nawet pół roku temu wyglądał trochę inaczej. Może kierunek był podobny, ale widzę, że jak dużo się zmienia u mnie. Więc na początku wiecie trzeba umyć policzyć, później ocenić, zabezpieczyć i dopiero działać. I kolejna rzecz to właśnie nie bać się tych dużych kwot. Jak wchodziliście w ten biznes slipowy to pamiętałem, pamiętajcie, że kiedyś te 100, 200, 300 000 to były duże kwoty. Tak? Później się już tym oswoiliście. Później te 300 500 000 to już jest generalnie chleb poprzedni. Ile? 500. Nikt nie mówi, że to pół miliona. Każdy mówi 500. Tak, ja się na tym często łapię, że jak tworzę jakiś kontent albo jakiś webinar prowadzę i mówię: "No 500", tak to ludzie nie wiedzą czy tysięcy, czy czego. Tak, normalni ludzie, którzy wiecie zarabiają normalnie. Tak, ale wy wiecie, że chodzi o o albo mówię dychę. No to chodzi o 10 000, nie chodzi o 10 zł. I niektórzy się zastanawiają, parę razy mi się osoby zapytały, czy o co chodzi. Tak ja pamiętam zapytałem kiedyś swojego ojca jak jeszcze z nami mieszkał, co to jest ta bańka. No bo kiedyś bańka to było 100 zł, nie? I tak ktoś mówi: "No to bańkę to, bańkę tamto". I ja się pytam na ojca: "Ile, co to jest za bańka?" No i ojciec mi tutaj powiedział, że to jest 10 zł, nie? I pytam: "Tato, ile dałeś za tego żuka, nie?" A tata mówi 100 baniek, [śmiech] 100 starych małych baniek. Okej, więc bądź otwarty na tą skalę, żeby wiecie później przechodzić dalej, później przechodzić na milion. Mnie i Jacka również nie podniecają te liczby. My nie mamy z tym jakiegokolwiek jakby ryzyka, że robimy coś za 20, czy za 50 czy za 100 milionów, czy za 2 miliony. Chodzi o to, że to jest tylko liczba. My na wszystkie te deale je rozważając, analizując nie mamy pieniędzy. To mówię wam od razu, że jak ja wchodzi do mnie ktoś na spotkanie albo daje mi jakiś temat, to ja nigdy nie mam pieniędzy na to, żeby to zrobić. Ja muszę mieć pieniądze dedykowane na to, czy to z tej kupki, czy z tamtej, czy czy jak zawsze podchodzę do tego, że mam pieniądze, stoją za mną pieniądze, czy to moje, czy inwestorów. I nieważne jak duży jest temat, ważne jak jaki on jest i jaki on jest bezpieczny, zyskowny, czasowy i tak dalej. Od tego zależy czy czy to w to wchodzę, a nie od tego czy jest duży, czy to jest na 5 milionów. Oczywiście mamy taki minima z Jackiem, że mówimy sobie temat, który my robimy, który my realizujemy osobiście, ja jestem w niego zaangażowany, Jacek również, to jest temat, na którym musimy zarobić minimum milion złotych. To jest takie nasze socjalne minimum, takie funduszowe, fliperskie. Ale jeżeli my wchodzimy w partnerstwo z naszymi absolwentami, to minimum to jest 40 000 zł, bo wtedy całe, można powiedzieć, może nie ryzyko, ale ciężar pracy przychodzi na flippera. My dajemy głównie kapitał i to jest nasza dźwignia. My dajemy kapitał, on daje swoją pracę, to on jest zaangażowany, tak? I tu mamy trochę mniejsze, mniej niżej postawione cele, ale jeżeli ja robię, ja z Jackiem analizujemy działkę, jedziemy na nią, robimy transakcje osobiście, to my musimy zarobić tam ten przemień socjalny milion, nie tak to mamy, mamy tak i nieważne ile kasy wsadzimy, ile zapłacimy, ile zainwestujemy, to czy zainwestujemy 4 miliony i zarobiyimy milion, czy zainwestujemy 500 000 swoich, to i tak musi być milion. Tak, z tej działki, którą Jacek pokazywał, gdzie były slajdy, to wyjdzie koło miliona złotych zysku. Natomiast tam było inwestycja bodajże jakieś 200 000, tak łącznie. Okej. Kolejna rzecz to jest musisz sobie zadawać odpowiednie pytania. Nie pytaj czy mnie na to stać, tylko tak naprawdę jak te zasoby, które są potrzebne, żeby to zrobić zorganizować. To może być kapitał, to mogą być ludzie, to mogą być twoi partnerzy, eksperci, prawnicy, architekci i tak dalej. Tak my się z Jackiem też nie zastanawiamy, czy mamy na to pieniądze, tylko mówimy: "Daj te deale, analizujemy je i dopiero wtedy, kiedy jest już blisko, my dopiero nawet przed umową przedstępną nie możemy nie mieć finansowania." My dopiero wiecie kiedy myślimy skąd na to pieniądze, dopiero się zastanawiamy jak podpisem umowę przedstępną jak mamy zagwarantowane to, że temat jest już nasz. Oczywiście musimy mieć kasę na zadatek, tak to to ale to to są radyczne pieniądze takie, które zawsze są. Natomiast jeżeli coś kosztuje parę milionów, to nigdy nie zastanawiamy się skąd wejdziemy na te pieniądze, bo wiemy, że mamy ileść czasu na to, żeby ten temat rozwiązać. czy nam coś spłynie z jakichś inwestycji, czy jedna się zamknie, druga się otworzy, czy zaprosimy do współpracy inwestora i jakkolwiek. Tak więc trzeba sobie zadać dobre pytanie i nauczyć się pozyskiwać inwestorów. Ja wiem, że część z was pracuje na kapitale własnym, część z was pracuje na kapitale obcym, część z was pracuje hybrydowo, część z was w ogóle nie pracuje, bo pracuje wasz kapitał. Tak, to na przykład jest Paweł, który jest moim inwestorem, zaczy absolwentem. Już chyba dwa razy był na szkoleniu, repetuje cały czas. Raz nie zdał. >> Dwa razy nie zdał. Tak. I Paweł jest też nie tylko może być z flipperem, robi duże tematy, ale też finansuje flipperów. przychodzi na szkolenie nie po to, żeby można powiedzieć ten system jeszcze raz odświeżyć, ale głównie po to, już widzę ręka podana, wizytówka dana, ale po to, żeby znaleźć absolwentów, którzy wezmą kapitał i będą pracowali i będą dla Pawła dźwignią. Tak więc Paweł inwestuje, zarówno fundusz zainwestował, zarówno inwestuje w flipperów, robi też transakcje na całym świecie. Także część moich absolwentów to są nie fliperzy, to są ludzie, którzy chcą ogarnąć jak robi się flipy, żeby nimi zarządzić i je finansować. Ale teraz po co wam to mówię, bo ja również, ja jestem pod jednej i drugiej stronie. Finansujemy z Jackiem flipperów, ale sami też czasami jesteśmy dofinansowywani. Tak. I teraz i to czy to jest bank, czy to są inwestorzy, czy to są właściciele przede wszystkim, co lubimy najbardziej, czy to są klienci kupujący, my też z tego korzystamy i im jest większa skala, tym bardziej to robimy. Jeżeli byśmy nie korzystali z pieniędzy obcych, to byśmy tracili ogromny potencjał, mimo tego, że mamy swoje pieniądze, tak? Ale wtedy byśmy byli ograniczeni. Każdy z was ma ograniczenie finansowe. Nie ma takiej osoby na tej sali, która ma nieograniczoną ilość pieniędzy. Może są takie osoby, które mają więcej niż mogą wydać. To jest jakiś problem, tak? Natomiast każdy z was, ja również mnie ogranicza jakiś kapitał, tak, jakiś budżet, który mam. Natomiast mnie nie ogranicza to, że mówię, że nie wejdę w tego deala, bo nie mam na to pieniędzy, bo nie mam jak z tego sfinansować. Okej, może nie mam. Jak mnie zapytacie, czy jutro na jutro 10 milionów, no to może nie, ale pojutrze już w poniedziałek przelew wejdzie, nie? Jest jest taka opcja sornet w sobotę czy w niedzielę nie pracuje. Więc po pierwsze ten inwestor jeżeli nawet dzisiaj nie ma nie pozyskujecie inwestora, to ja uważam, że powinien się na to otworzyć, że niektórzy mówią: "Nie, ja nigdy kredytu nie wezmę", bo ojciec mi mówił całe życie, że kredyty są złe, banki są złodziejami, ale trzeba to przekuć na na pozytyw i brać te pieniądze od kapitału zewnętrznego. Ja wam powiem moją sytuację. Ja w 2016 roku czy 15 roku podjąłem decyzję, że chcę się skalować i robiłem wtedy 30 kilka flipów rocznie i postanowiłem, że okej, flipy są fajne, ale widziałem potencjał w deweloperce, bo też jako pośrednik i biuro nieruchomości sprzedawałem mieszkania deweloperom i ja widziałem, że dostawałem od nich 2%, a oni dostawali 98 [parsknięcie] i widziałem, że tej marży jest tam 20 30% ja chciałem tą marżę, nie chciałem tych 2% i wiedziałem, że sposobem na to, żeby tą marżę ich zgarnąć jest to, żeby przejść wejść w ich buty, wejść na ich miejsce. I zacząłem się rozwijać jako deweloper. W 14 roku bodajże byłem na studiach deweloperskich. Miałem doświadczenie we flipach i kupiłem sobą pierwszą działkę. Oczywiście bez pieniędzy finansowałem to właścicielem. Natomiast później projekty, które robiłem, potrzebowałem kapitału. Ja poszedłem w taką strategię, że ja nie wycofałem się nigdy slipów, ale pozyskałem inwestora na coś, co już działa, na flipy, czyli zaprosiłem wspólnika, który mi finansował ten biznes, a ja swoje pieniądze z flipów przetransferowałem do deweloperki. I to był taki ruch, bo nie chciałem brać inwestora do do tematów, na których się dopiero uczę, do tematów, które są dopiero jeszcze dla mnie czymś nowym, więc wolałem go wziąć na wiedziałem jakie są zwroty, wiedziałem na co jest na co mnie stać, wiedziałem ile się na tym zarabia, więc sam zaprosił inwestora, to było dla mnie bezpieczniejsze i dla inwestora też nie chciałem nikogo zawieść. Okazało się, że ten inwestor, jak się później okazało, nie miał kasy, że miał kasę, ale coś tam jak to deweloper, brakowało mu i później ja go finansowałem, ja mu pożyczałem pieniądze, a później zacząłem z nim budować, bo to był deweloper i budowaliśmy wspólnie trochę. Dzisiaj już nie robimy nic razem, ale się kolegujemy. Tak. Natomiast to była taka relacja, że w pierwszym roku on mi finansował, dał mi, nie wiem tam parę setięcy czy z milion, a dwa lata później ja mu popożyczałem moje pieniądze. Tak. I to to była taka ciekawa ciekawa relacja. Natomiast pokazuję wam to dlatego, że modeli do przerzucanie pieniędzy jest mnóstwo, ale ja jestem otwarty zarówno na pieniądze od innych, ale też i na pieniądze dawane innym ludziom, bo flipper, który ode mnie bierze pieniądze, mój partner jest wiecie kim? Jest dla mnie dźwignią. Bo ja dla mnie dzisiaj łatwiej jest dać komuś pieniądze niż samemu pójść znaleźć, kupić mieszkanie, wyremontować i sprzedać. Tak, bo ja znam cały ten proces, ale nieefektywne jest dla mnie dzisiaj, robiąc różne kaloryczne tematy razem z Jackiem, żeby zajmować się koordynowaniem remontu, wyszukiwaniem okazji. Ja wolę to zlecić komuś, kto ma na to czas, ma tą przestrzeń, a ja skupię się na tych na tych dużych milionach. I to jest dla mnie dźwignia i być może to jest też dla was pewnego rodzaju droga. I teraz to co trzeba zrobić to trzeba zidentyfikować swoje wąskie gardła, bo każdy z was ma jakieś takie wąskie gardła. Na przykład dla mnie wąskim gardłem jak zaczynałem swoją firmę były papierologia. Od razu wiedziałem w szóstym miesiącu swojego biznesu zatrudniłem asystentkę, powiedziałem, że dalej nie dam rady. zapniłem dziewczynę, która po prostu zajmowała się papierami i ja wtedy po pół roku prowadzenia biznesu pojechałem na wakacje. Ona się tym zajęła wszystkim. Tak. Ja wiem, że jak ja bym miał robić papiery, to generalnie daleko bym nie zajechał, więc wiedziałem o tym, że jeżeli ja nie oddeleguję wielu rzeczy, to nigdy się nie zeskaluje. Tak? I część z was już dzisiaj poszło moimi śladami, macie swoich koordynatorów, macie być może asystentkę, macie kogoś, kto robi najbardziej y niekaloryczną i nieproduktywną robotę, którą najłatwiej jest oddelegować. Tak to może być kapitał. Tym wąskm gardłem może być kapitał. Może być wasze przekonanie, że robię tyle na ile mam kapitału. Nie mam kapitału, to nie robię więcej. Tak to może być czas. Ale słuchajcie, czasu każdy ma tyle samo. Ja mam tyle samo czasu co wy. Dokładnie. Nie mam więcej. Mam tyle samo. Ale teraz pytanie, co ja robię w tym czasie, a co wy robicie w tym czasie? Tak czy robicie rzeczy, których nie powinniście robić? Ja mam taką zasadę, tego się nauczyłem od Amerykanów, że nie robię niczego, co jest mniej warte niż mój czas. To znaczy, że mam swoją stawkę godzinową, niech to będzie 200 zł i zastanawiam się, czy ktoś coś może zrobić za mnie w te 200 zł. Oczywiście to jest nieco wyższa kwota, ale chodzi o to, że jeżeli mój ogrodnik kosi trawę za dużo mniej, to po co ja mam robić coś, czego nie lubię? Tak? I tak naprawdę praktycznie 95% rzeczy można oddelegować i tego nie robić. I ja staram się oddelegować totalnie wszystko. No chyba, że chodzi o nie wiem wkręcenie żarówki, że ja dłużej będę po niego dzwonił niż sam ją wkręcę, to czasem się zdarzy, że sam coś zrobię. Tak rzadko, ale tak samo pewnego rodzaju wąskim gardłem może być proces, że robisz coś za każdym razem na hura. Czyli wiesz jak się robi remont, ale robisz to po prostu chaotycznie. To znaczy nie masz listy zakupów, jedziesz do sklepu, jak ekipa zadzwoni, że coś potrzebuje. Zamiast zrobić sobie listę, podzielić tą listę na dwa, trzy wizyty w sklepie i kupisz to, co trzeba. A jeżeli czegoś zabraknie, to zgonisz na ekipę, że oni ci tego nie powiedzieli i oni mają zapierdzielać do marketu po to za swój czas, swoje paliwo, bo pamiętam moje początki, znam początki wielu z was, że to ekipa dzwoni: "Słuchaj mordo, brakuje uszczelki albo kupiłem złokalanko, weź dowieź". No ale to jest, słuchajcie, to jest mała rzecz, ale jeżeli takich małych rzeczy jest mnóstwo w waszym czasie, to to się przekłada później na na duży wynik. Nie jesteście skoncentrowani nad tym, co jest ważne. I teraz wzrost i rozwój bez wzrostu kompetencji nie jest możliwy. Tak, bo na początku ci, którzy byli na szkoleniu wiedzą, że to był taki fundament, to był taki start. Później poznaliście też ludzi, ale też i zaczęliście działać, tak? I dopiero jak zdobyliście doświadczenie, to to jest ten moment, żeby się skalować. To jest ten moment, który tak naprawdę spowodował to, że możecie działać dalej. I teraz nie musisz umyć wszystkiego sam. Tak, możesz oprzeć się o wspólnika. Ja na przykład w wielu rzeczach opieram się o Jacka. Jacek opiera się o mnie. My razem dzięki działamy wspólnie dlatego, że wiemy, że razem możemy więcej niż każdy z nas indywidualnie. Czy ja potrzebowałem Jacka, żeby robić wielkie tematy? Nie. Czy ja by potrzebował, czy byłem mu niezbędny? Nie. Ale doszliśmy do wniosku, że razem jesteśmy w stanie robić więcej i lepiej i efektywniej. I ta współpraca będzie trwała dopóki dalej tak będziemy uważali. Tak i sobie to powiedzieliśmy na samym początku, że dopóki każdy z nas dostarcza wartość, to to działamy. I to się bardzo fajnie układa, bo jesteśmy inni. Ja w tamtym roku pokazywałem co Jacek robi, co ja robię. Mamy różne charaktery, różne osobowości i to się świetnie uzupełniamy. Natomiast przy wspólnikach ja przekładałem różne różne modele, ale to o tym później. Teraz ty nie musisz umieć wszystkiego. Może znajdziesz kogoś, kto będzie umiał wszystko albo będzie umiał rzeczy, których ty nie robisz. Ja na przykład, wiecie, już trochę mnie znacie, wiecie, że jestem świetny w pewnych rzeczach, ale w niektórych jestem gorszy. Na przykład jak chodzi o rysowanie na tablicy, to nie jest mój konik. Tak generalnie to są zaniedbania wczesnoszkolne z nauką pisania i dlatego dzisiaj jak rysuję na tablicy to pomaga mi wiecie formułować myśli, ale to nie ma żadnej wartości dla tych tych co na to na to patrzą, nie? Totalnie. Yyy, natomiast łatwiej mi się przekazuje wiedzę na szkoleniu i natomiast mam pewne yyy super moce, ale mam też pewne, jakby to powiedzieć deficyty, tak, których wiem, że co bym nie robił, to nie nadrobię. Czyli, że ktoś by powiedział: "Daniel, mam dla ciebie pomysł. Znasz się na nieruchomościach, może byś był notariuszem?" To jak sobie to wyobrażacie, ile by było pomyłek na każdym, w każdym akapicie? No teraz jest AI, to może trochę mniej, ale generalnie po pierwsze ja bym nie wytrzymał psychicznie, tak że to by było dla mnie zbyt trudne. Ja mam problemy z pisaniem czytaniem, to o czym mowa w ogóle? Nie, natomiast mój wspólnik, jeżeli byłoby trzeba mieć taką osobę w zespole kompetentną, już bym mógł mnie w tym zastąpić. Tak. I ja bym sobie po prostu z tym nie dał rady. Mimo tego, że mam wysokie kompetencje inwestycyjne, tak? To yyy są pewne rzeczy, których na przykład ten wspólnik jest niezbędny. Ja miałem wielu wspólników, chcę wam powiedzieć, różne modele współpracy y przekładałem i ze wspólnikiem jest tak trochę jak jak y z partnerstwem życiowym, jak z żoną, tak trzeba trochę kogoś sprawdzić. Nie można, ja często mówię na szkoleniu, nie można na pierwszej randce wyciągać pierścionka albo umowy spółki. Po pierwszym melanżu wspólnym na zjeździe absolwentów nie jedziecie do notariusza, nie podsiecie umowy spółki fliperskiej, tak? Bo się z kimś dobrze gadało. Trzeba kogoś sprawdzić, trzeba z kimś trochę zrobić tematów. Ja pamiętam, miałem taką bardzo dużą nauczkę, kiedy przyjechali do mnie Ukraińcy w 14 roku, jak się wychna, przyjechali z dużym kapitałem i mieli bardzo duże pieniądze i trafili na mnie, ktoś mnie polecił i ja wtedy robiłem kamienicę i oni chcieli zrobić ze mną różne tematy, bo oni powiedzieli, że ja trochę kasy dam, oni dadzą dużo kasy. No i jeździliśmy po całej Polsce, byliśmy w Krakowie, spotkaliśmy się z włazami, wody się trzeba było opić. Naprawdę tam opór szedł. No i wszystko szło dobrze. Natomiast ja mówię: "O, hola, hola, zróbmy jednego małego flipa na początek w ogóle, żeby się poznać taką grę wstępną". I co się okazało? Na poziomie deklaracji byliśmy na tym samym poziomie, ale na poziomie rozumienia jak nasza współpraca ma wyglądać się okazało, że oni mają totalnie wschodnio ukraińską mentalność. To był wielki, wielka różnica. Ale oni sobie też wyobrażali t sytuację, że ja jestem paropkiem, a oni są tutaj bosami. Tak to byli ludzie w ogóle z parlamentu tacy można lokalni, tak gdzieś tam z z wojewódzkiego jakieś tam władze można powiedzieć. Sąd, stąd były te pieniądze. W każdym razie to był też starszy człowiek, starszy ode mnie w wieku może starszy od mojego ojca, więc też trochę ta różnica wieku była duża. I okazało się, że mieliśmy być partnerami, a na końcu się, że ja miałem być tam paropkiem i były takie różnice jeszcze, że ja m oni mówili: "No idź do tego urzędu, daj im tam łapówkę, to przyspieszysz to wszystko". Ja mówię: "Tak to nie działa" w Polsce. Z flaszką czy kiełbasą można się tam zjawić, ale ale nie od razu z kopertą, tak? z dolarami. Więc jakby oczywiście żartuję sobie i myśmy się oboje jurnęli, że to nie jest dla nas i ja nie jestem dla nich, a oni oni są dla mnie, bo ja oczekiwałem partnerstwa, a oni oczekiwali generalnie paropka. Tak więc y i to mnie uchroniło, bo gdybyśmy kupili, założyli spółkę, ja bym wsadził milion złotych, oni by wsadzili 10, to byśmy byli związani pewnie jeszcze do tej pory, a minęło 11, 12 lat od tamtej sytuacji. Tak, bo spółkę się łatwo zakłada, ale gorzej się, ciężej się z niej wychodzi. Okej. I teraz ważne jest to, żeby szukać nowych narzędzi i nowych inspiracji. Fajnie, że tu jesteście, bo tu jesteście właśnie po nową inspirację. Po to, żeby usłyszeć coś nowego, żeby z kimś porozmawiać, żeby zobaczyć inną perspektywę i na przykład jak można inaczej finansować. Myślę, że Jacek wam w święty pokazał jakie są inne możliwe narzędzia. Mamy też Inwestoro, które też się zmienia i mam czasem takie wrażenie, jak badamy jak korzystacie z Inwestoro, to mam wrażenie, że nie wykorzystujecie potencjału całego tego narzędzia, bo my widzimy co wy klikacie. W sensie oczywiście nie każdego jest osobne, ale jakby są raporty do tego i widzimy, że wykorzystujecie kilka procent potencjału tej aplikacji. Widzimy, że to jest tak, jakbyście mieli najnowszego iPhonea 17 Pro Max, a używali go jako [odchrząknięcie] kalkulatora albo tak naprawdę kołysanki dla dzieci. Nie, cały potencjał tego narzędzia jest niewykorzystywany, tak? Tam jest naprawdę mnóstwo rzeczy, które można i trzeba użyć. Tak więc te opcje wyszukiwania okazji też są całkowicie inne. I teraz zależy mi na tym, żebyście wy podpatrywali modele współpracy, nie ślepowali jeden do jednego, bo to co jest dla mnie dzisiaj dobre, co mnie łączy z Jackiem, to jeżeli wy nie jesteście tacy jak ja i nie macie tego partnera jak Jacek, to pamiętajcie, że to nie zadziała. Tak, czyli jakby jak ja wam dam radę, ułóż sobie tak relację z partnerem, to po pierwsze ty nie jesteś mną, ani twój partner nie jest Jackiem. To nie zadziała. Są różne partnerstwa. Ja na przykład miałem kiedyś spółkę finansującą pożyczkową, tak? I bardzo dużo się na niej nauczyłem. Dowiedziałem się, dowiedziałem się, że nie chcę tego mieć, tak? Bo jeżeli mój księgowy do mnie dzwoni i mówi, że twój wspólnik od roku nie wysyła dokumentów, to trzeba było z tej spółki uciekać. I niejednokrotnie było tak, że ja spłacałem moich wspólników i wychodziłem ze spółki i oni spłacali mnie i wychodzi i się rozstawaliśmy. I to jest normalne. To jest tak samo jakbyś miał dziewczynę i to jest normalne, że się rozstaliście i za d lata masz inną dziewczynę. Tak to nie jest nic, to jest pewnego rodzaju kolej rzeczy. Ze spółkami jest tak trochę inaczej, że możesz mieć kilka spółek na raz. Tak. Chcę wam powiedzieć, że nie ma jednego dobrego modelu. Nasz model z Jackiem jest dobry dla nas. I teraz ja oprócz tego, że mam z Jackiem spółkę, to mam jeszcze jakieś spółki, które są z przeszłości, tak że buduję z jakimś kolegą osiedle domów, tak? Totalnie mi na tym nie zależy i jeżeli ja mam nawet cokolwiek zrobić w tym osiedlu, to generalnie niechętnie to robię. Na przykład wczoraj dzwonił do mnie pośrednik, że uchwałę muszę podpisać, tak? I naprawdę tam zostały nam tylko cztery domy do wybudowania i to jest tak mały temat, że czuję, że to podpisanie uchwały nie da mi dużo, dużo zarobić. I jakie są jeszcze inne modele, co możecie wypracować? Modele, że pozyskujecie kasę od inwestora. Modele, że macie wspólnika innego flippera i działacie razem i macie pewnego rodzaju synergię jak ja z Jackiem. Ale tu bym uważał, bo widziałem takie spółki u nas w grupie naszych absolwentów, które pokazywały, że jak już się ludzie związali, to później działali ramię w ramię bardzo długo. A co się okazywało po czasie, w pewnym momencie jeden ze wspólników zwalniał, bo widział, że ten drugi jest rozpędzony. I to jest okej, że ktoś ma jakiś gorszy czas, ale że to jest permanentnie, że oni mieli, umówili się, że będą działali jeden yyy na full time, a później jeden mówi: "Ja wyjeżdżam na wakacje na rok, ale i chcę połowę zysku". No to ten drugi się ma prawo zdenerwować. Tak? I teraz chcę, żebyście widzieli, że jest taka zasada, że wspólnika nie da się zmusić do pracy. Pracownika jesteście w stanie zmobilizować i mu kazać pójść do pracy, prawda? No bo to jest taki kontrakt. On pracuje, dostaje wynagrodzenie. Jeżeli nie chce pracować pracownik, to też macie możliwość coś z nim zrobić. Ale jeżeli macie wspólnika, gdzie umówiliście się, że oboje pracujecie, to to jest już pewnego rodzaju pułapka. Jak jest dosyć duża firma, to można sobie to rozwiązać tak, że zatrudnicie na jego miejsce kogoś, prawda, a ten drugi dostanie wynagrodzenie normalnie. I tak też można sobie to ułożyć. Natomiast są różne totalne partnerstwa, więc ja wchodzę w partnerstwa z wami jako flipperami i robimy pojedyncze deal, tak z Dominikiem, takż z innymi osobami, które też są na sali, robiliśmy deale, tak i zarabiamy na tym, ale są partnerstwa stałe, natomiast to, co my mamy z dckim, to nie jest małżeństwo. Myśmy sobie powiedzieli od razu, że musimy mieć opcję rozwodu, opcję wyjścia z tej sytuacji, jeżeli któryś z nas uzna, że po prostu y ta wartość, którą albo z wiecie my się zmieniamy, ja się rozwijam, ja jeżdżę na szkolenia, ja tak jeździ na szkolenia, jeździmy czasem razem nawet na szkolenia i teraz jeżeli byśmy się rozwijali w innym, nazwijmy to kierunku, jest coś takiego jak inna prędkość rozwoju. Często się to zdarza w małżeństwach, że jedna strona się rozwija, druga się nie rozwija i po dwóch, trzech, pięciu latach się okazuje, że jedna osoba jest tu, a druga już jest gdzie indziej i się nie mogą dogadywać. Już jest wtedy za późno czasem. Tak. I teraz ja jestem pewny, że za 10 lat będę innym inwestorem i mam nadzieję, że będę szedł z Jaaskiem razem to po tej samej drodze. Tak, ale może być tak, że mi coś odwali i będę chciał medytować na bali, tak? A Jacek będzie chciał dalej pracować i mieć wyzwania życiowe. Tak. I tego nie wiemy. Ja, słuchajcie z moim ADHD jestem pewny, że będę dalej pracował, że to jest tylko taki żart z tym bali, że nie jestem w stanie wysiedzieć na medytacji. Okej. I teraz są dwa modele skalowania, o którym chcę, żebyśmy pogadali. Po pierwsze to jest robić więcej, czyli więcej flipów, więcej transakcji, więcej i więcej i więcej. Czyli to co już umiecie to powtarzać, powtarzać, powtarzać. Natomiast drugim opcją jest takie, że robić większe rzeczy, czyli robić deweloperkę, robić flipy hurtowe, robić kamienice, robić bardziej wymagające tematy. I to jest ten taki drugi jakby drugi model. Który jest lepszy? Słuchajcie, który jest lepszy? >> I ten i ten. Tak to jest tak samo, wiecie, nie ma tutaj dobrej odpowiedzi, który A który ja wybrałem? Oba. Nikt nie powiedział, że nie można mieć wszystkiego. Ja ja robię oba. I teraz natomiast chcę wam powiedzieć jakie są plusy, minusy. Po pierwsze ten gdzie jest więcej projektów, mamy więcej mieszkań, mamy więcej ekip, mamy więcej roboty, mamy więcej do skoronowania, więcej operacji i więcej procesów. Natomiast jeżeli mamy większe projekty, to mamy większy budżet, ale większy też zysk dzięki temu, że są większe budżety na jednym temacie. Mamy powiększony potencjał, czyli wiecie, czasem mniej czasu i zaangażowania nam wejdzie, żeby zrobić na przykład kamienice z 10 mieszkaniami, niż 10 mieszkań oddzielnie. Tak? Czyli łatwiej zrobić remont 10 mieszkań w jednej kamienicy niż czasami pięciu mieszkań rozstrzelonym po całym mieście, tak? I możemy zrobić większą skalę. Natomiast proces sam w sobie, jeżeli chodzi o same flipy jest podobny, że mamy analizę, mamy negocjacje, mamy finansowanie, mamy dokumenty. Tylko, że te wszystkie rzeczy mamy raz przy dużym temacie, a nie ileś razy przy flipach. Mamy też ludzie, którzy są potrzebni, mamy nadzór, decyzję i mamy sprzedaż. Tak. I teraz popatrzcie na to z tej perspektywy, że więcej projektów to jest większe zaangażowanie operacyjne, to jest większy czas i energia jest na maksa. I teraz nie da się tego zaskalować na maksa. I teraz to co muszę wam powiedzieć i to już mówiłem nieeraz, ale czasem od niedawna mówię to na początku szkolenia, że ten biznes ma sufit. Biznes flipowy ma szklany sufit, którego ja nie wiem jak przebić. Jeżeli znajdziecie flipera, który robi kilkaset flipów w ciągu roku, to poznajcie mnie z nim, bo ja takiego nie znam. Chodzi o to, że ten biznes ma pewien sufit, bo jeżeli chcesz robić więcej, to co się dzieje z marżowością? Spada. Nie sposób jest być selektywnym. Znaczy nie trudno być selektywnym i znajdywać jednego flipa, na którym zarabiamy 100 000 ze 100 000 w ciągu roku, ale zrobić takich flipów 10, 20 powtarzalnych już jest to wyzwanie. Więc im jest taka zasada, że im robisz więcej flipów, chcesz przemielić tych okazji więcej, to musisz się godzić na pewne kompromisy, musisz używać więcej źródeł, ale też kupować prawie wszystko z rynku, co tylko na czym da się zarobić. A jak kupujesz wszystko, co się dzieje? Nasza marża spada. Tak. I ja dlatego nie przekroczyłem, chyba maksymalnie miałem 30 kilka flipów yyy w obsłudze w ciągu roku i nigdy tego nie przekraczałem, bo wiedziałem, że jak zrobię 40, 50, to moje wzrosty, moje zyski nie będą rosły. Więc ja zacząłem się rozwijać w trudniejsze tematy, w tematy większe, w tematy bardziej bardziej skalowalne, a nie w ilość. No bo gdyby to było takie proste, to ci najwięksi flipererzy w Polsce mieliby oddziały w całej Polsce. A jak wiecie, jak są oddziały, to co w tych oddziałach jest? koszty, są pracownicy, są biura, są samochody są i jakby nad tym się tak nie da zapanować. Więc im mniejszy biznes, tym jest bardziej zwrotny, tym jest bardziej rentowny. Więc ja mówię często, że na flipach można zarobić spokojnie milion złotych. Niektórzy zarabiają dwa, niektórzy zarabiają parę setięcy w zależności od tego, jakie mają zaangażowanie, ile chcą pracować i tak dalej. I to jest za taki milion złotych da się byle jak, ale żyć naprawdę. Nie można przeżyć, ale jeżeli chcecie zarabiać naprawdę duże pieniądze, te kilka milionów w ciągu roku, to pojedyncze flipy indywidualne, robione własnymi ręcoma nie dadzą wam tego. I teraz pytanie teraz co chcecie, co, co wybieracie. Można robić i jedno i drugie, natomiast trzeba nauczyć się być bardziej selektywnym. tak te okazje, które są niskomarżowe wyrzucać i wyrywać tego chwasta przypowego, tak po prostu nie brać tego. Ja bardzo często jestem selektywny. Niektórzy widzę wręcz, że irytują się, jeżeli na przykład ja w coś nie wchodzę, bo tam wychodzi niby na styk, ale de facto ten zysk zmniejsza potencjalne ryzyko, którego to nie bierze w ogóle pod uwagę. Tak? I ja na przykład wolę nie wejść w w deala i potencjalnie stracić okazję niż to, żeby okazja stała się nie okazją. Żebym się przekonał po pół roku, że to nie była okazja, tylko to była pozorna okazja. Więc ja zawsze wolę stracić deala niż nie zarobić na tym tyle ile powinienem, bo wtedy stracę pieniądze. I wielokrotnie było tak, że nie kupiłem czegoś z mojej decyzji, a czasami nawet nie z mojej decyzji. I zawsze było tak, że na to miejsce i na te slot finansowy, czasowy zaangażowania wpadał lepszy temat. Mieliście to tak kiedyś, że coś nie kupiliście, bo się wystraszyliście, może podjęliście taką decyzję, że za mało się spinało i i byliście dalej w trybie poszukiwania i wtedy właśnie wpadła ta okazja, ta, której, na której zrobiliście rekordowe pieniądze. I dobrze wiecie, że jeżeli byście nie w tamto weszli, to ona by się nigdy nie pojawiła, bo już byście nie mieli pieniędzy, energii, czasu, byście byli zajęci czym innym. Tak, to jest tak samo jak być może, nie wiem, nie zostawiłaby was dziewczyna, to nie poznalibyście dzisiaj swojej żony, tak? Albo gdybyś, nie wiem, czasami jest tak, że kogoś potrąci samochód, no i nagle się okaże, że trafił do szpitala. No chyba mi to wczoraj mówiła Justyna, że leżała w szpitalu i tam nie miała co robić i oglądała na YouTubie mój kanał na YouTubie i dzięki temu właśnie jest w tym biznesie. Tak. bo miała jakieś tam swoje swoje perturbacje i dzięki temu właśnie tu jest. Tak więc jest takie przysłowie, które jest bardzo dobrze oddaje, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ja kiedyś przegrałem przetarg, bo tam podpuściłem innych deweloperów trochę można powiedzieć, już nie będę wchodzić w szczegóły, ale przegrałem przetarg i byłem bardzo zły. Wydałem pieniądze na warunki zabudowy, na przygotowanie tego wszystkiego. Inni to podpatrzyli i mi działkę dziabnęli. I ja trochę popłakałem i mówiłem: "Nie ma tego złego". I wiecie co się okazało? Że na tej samej ulicy dzięki temu, że ją przegrałem ten przetarg, znalazłem inną działkę, dużo lepszą i ją zadatkowałem, ale jej nie kupiłem, bo niektórym z was mówiłem tą historię na szkoleniu. Gość się nazywa Papież, hasło papież to może skojarzycie. No i nie kupiłem tej działki i wiecie co się okazało? Nie wydałem tych pieniędzy na tą działkę i dzięki temu kupiłem jeszcze lepszy temat, na którym zarobiłem więcej niż na tych dwóch bym zarobił razem. A wtedy byłem na takim etapie, że więcej bym nie udźwignął. To nie jest kolejna działka tak jak robiłem z Jackiem, że czy pić działek, czy 10 działek, to nie ma znaczenia dla nas w naszym portfolio. Tak, mamy kim robić, mamy pieniądze i tak dalej. Wtedy to było albo to, albo to dla mnie. Więc żebyście się nauczyli, że wybierać te działki, które mają kaloryczność, czyli odrzucać te, które są nisko kaloryczne. Czyli jeżeli coś kosztuje was czas, że mówię: "A zrobię, zrobię wezmę tego flipa, bo nie mam co robić, to po prostu nie bierz tego flipa, bo, bo on ci zabierze czas, energię, bo to tak się mówi, a tu tylko zrobię, przerzucę pieniądze". Nie, bo wtedy jeżeli wyzerujesz się z kapitału, to nie będziesz otwarty, nie będziesz wchodził na inwestoro i szukał nowych okazji. Ja wiem to, bo ja więcej szukam w inwestora wtedy, kiedy mnie swędzą pieniądze, wtedy, kiedy siedzę na kapitale, wtedy najbardziej jestem zmotywowany do szukania. A kiedy nie jest tak, to generalnie no nie szukam, nie siedzę, nie szukam, tylko czekam, aż do mnie przyjdzie coś, nie? Tak po prostu jest i wiem, że u was jest tak samo. Tak więc musicie umyć rozpoznawać te naprawdę, ale to naprawdę kaloryczne okazje, bo słaby deal to jest duży wysiłek, ale niski efekt. I teraz popatrzcie, jeżeli macie y duże doświadczenie, to lepiej wam będzie selekcjonować to. Tak, ja dzisiaj naprawdę ostro selekcjonuję, bo ja od zawsze chyba od kiedy pamiętam mówiłem to, szkoliłem, że po prostu nie wchodzę w słabe tematy. Ktoś z was pewnie pamięta, że dużo albo bardzo dużo, to jest moje hasło, albo zarabię dużo, albo bardzo dużo. Jeżeli jest tylko dobry deal, to nie jest odpowiedni, żeby w niego wchodzić. Tak. I ja mam coś takiego jak pewnego rodzaju awersję do utrac pieniędzy. Ja się nie godzę z tym mentalnie, żebym stracił jakieś pieniądze. Ja nie, ja podejmuję ryzyko i ryzykuję w tym biznesie, ale nie biorę pod uwagę to, że nie tylko nie strracę, ale nie zarobię mniej niż tak. I tak jest skonstruowany cały mój fundusz, że nie zarabiaj mniej niż. I to co musicie sobie zrobić to sobie zadać jedno ważne pytanie. Nie czy da się na tym zarobić tylko czy ten projekt pasuje do skali na którą chcę wejść. Czy on mnie zaniesie dalej? Czy on mnie czegoś nauczy? Czy on wyciągnie z jakąś lekcje? Czy mnie zaprowadzi gdzieś? Czy poznam ludzi dzięki temu, że go zrobię, czy wprowadzi mnie do innego biznesu, wprowadzi mnie na inne tryby całkowicie. To jest bardzo ważne pytanie, a nie czy się zarobi na tym. Ja często mówię, że kupujemy wszystko na czym, co się tylko rusza, tak? No bo mam trochę inny model, ale jeżeli ja miałbym ograniczone zasoby, to wybierałbym tylko to, co mi da korzyści pozafinansowe. No bo część z was, które robi flipy od lat, to sobie zdaje sprawę, że każdy kolejny flip nie jest wyzwaniem, ani nie jest czymś, co wiecie, robicie czasami po ciemku, jakby w ciemno te flipy i to to nie jest nic, nic nowego. On daje pieniądze, ale nie daje wyzwania. Ja robię flipy, powiem wam szczerze, dla pieniędzy. To nie jest tajemnica, że robię dla pieniędzy. Nie robię tego z jakieś misji, że zmieniam ulicę miasta. Robię to raczej po prostu, bo to jest mój model biznesowy i traktuję to po prostu jako maszynę do zarabiania pieniędzy. Nie ma tam za bardzo szczegól szczególnych emocji w związku z tym, tak? Bo to nie jest dla mnie jakiekolwiek ryzyko. Ale jeżeli robimy z Jackiem nowe tematy, wchodzimy na nowe tereny, to tutaj już jest pewna adrenalinka, są pewne emocje i jest ciekawie. I teraz jakie są możliwości skalowania? To mogą być flipy. One mogą być w hurcie, czyli robione ilościowo więcej. I do tego też was zachęcam. To nie jest tak, że ja mówię, że flipy hurtowe są złe. Tak, to mogą być konwersje budynku. To co też wam mówiłem na niejednym zjeździe. Pokazywaliśmy wam też konkretne projekty, czyli przebudowywanie budynków usługowych na mieszkalne, przebudowywanie jakiś lokali na na mieszkalne, zmiana sposobu użytkowania, podział, konwersje, tak inaczej mówiąc konwersje i grunty, tak? I jakby ja jestem specjalistą od mieszkań, ale od zawsze robiłem flipy na gruntach i zrobiłem tych flipów dużo, natomiast nigdy tyle nie zrobiłem flipów i nie zrobię pewien na mieszkaniach. I chcę, żebyście wiedzieli to też, że ten biznes ogólnie nieruchomościowy jest trochę tak jak gra w monopolii. Jest trochę tak, że na początku kupujesz pierwsze aktywo, kupujesz pierwsze mieszkanie, wchodzisz w te flipy, później kupujesz więcej tych nieruchomości, później te nieruchomości powodują, że kupujesz coraz to większe, ale to większe. Teraz chodzi o to, żeby wejść na tą planszę i grać zgodnie z zasadami, które pomogą wam się rozwijać, bo możecie tak naprawdę chodzić dookoła, ale nic nie kupować. chodzić dookoła, ale de facto przypadek będzie wami rządził. Tak. Natomiast zasada, ten biznes i to życie i budowanie majątku ma proste zasady. Ma proste, czyli wystar nawet na flipach coś może się dorobić, bo kupujesz jedno mieszkanie i dostajesz coraz więcej pieniędzy. kupujesz kolejne mieszkanie i później masz już kapitału na dwa, trzy mieszkania i tak i tak w kółko. Tak samo jest tutaj, że ja na przykład mam aktywa, mam mieszkania i mam budynki, kamienice, natomiast zamierzam jeż mam w jednym budynku 40 mieszkań, zamierzam je sprzedać i za pieniądze, które wezmę ze sprzedaży wybuduję 60 mieszkań i je być może wynajmę na jakiś czas. Jak mi się trochę znudzi, to sobie te 60 sprzedam na wolnym rynku w pojedynkę, zrealizuję marżę deweloperską i wybuduję za te 60 mieszkań 80 mieszkań. Tak? Czyli można powiedzieć, że będę robił kolejny krok z kapitału, który już jest i nie będę dokładał kolejnych pieniędzy, tylko ta marża, którą będę odcinał będzie powiększała mój majątek w tych mieszkaniach, które mam. Tak? I teraz kiedy najlepiej wejść na ten wyższy poziom? Kiedy po pierwsze to jest pierwszy krok to jest nauka. To jest taki fundament w ogóle. Byliście na szkoleniu większość z was to to wiecie, że od tego trzeba zacząć. Później robimy pierwsze kroki, to jest doświadczenie. Później nabywamy kompetencje krok po kroku i robimy powtarzalność. I dopiero wtedy, kiedy coś nam wychodzi powtarzalne, powtarzalne, powtarzalne, dopiero to jest moment na to, żeby szukać innych sposobów na większe rzeczy. Bo ja spotykam z ludźmi, że oni przychodzą na szkolenie, mówię: "Dobra, jedziemy z tematem. W tym roku kupię 100 mieszkań. Nie mam kapitału, żeby była jasność. Nie. Albo jedziemy od razu. Ja nie chcę na Filipie się zapisać. Pamiętam takich ludzi. Ja od razu chcę na hurty. Ale to tak samo jak ktoś powiedział: "Ja nie umiem jeździć na rowerze, ale dawaj mi tutaj ścigacza". Nie, śmierć na miejscu. Do dwójki nawet nie dojdzie, nie? I tu i tu jest podobnie, że żeby to skalować trzeba przejść krok po kroku. Jakby można się wywrócić. Dlatego ja uważam, że jeżeli ktoś jest, nie zrobił pierwsze flipy, to powinien się nauczyć błędy, wyciągnąć lekcje z tych błędów, powtórzyć wszystko, proces kilka razy i dopiero później szukać alternatyw do tego, co mu będzie lepiej działało. Tak, kiedy kiedy proces działa, kiedy wyniki są powtarzalne, kiedy kompetencje rosną, to jest ten moment, żeby sprawdzić, czy to to jest dla ciebie to zadaj se pytanie, że jeżeli zaczynasz, to nie jest moment, żeby się skalować. Dopiero, dopiero później. I teraz temu wszystkiemu na pewno będzie towarzyszył stres. To wam powiem na 100%. Czy ja mam stres w swoim życiu? Ja go tak nie czuję, bo go nie widzę. On jest niewidzialny, ale oczywiście, że mam i mam czasami pewną pewną obawę i się często z dziadkiem dzielę tymi obawami, ale on będzie i teraz trzeba będzie podejmować decyzje stracujące i ja też takie decyzje podejmuję. Na przykład jest taka zasada, że jeżeli chcesz, żeby twoje życie było łatwe i lekkie, musisz robić rzeczy trudne. Jeżeli chcesz, żeby twoje życie było trudne, to rób rzeczy łatwe. Popatrzcie sobie na osoby, które nie skończyły szkoły żadnej i nie chcą się rozwijać, nie chcą nic robić, to jedyne co mi zostało, to praca fizyczna bardzo często o niskich kompetencjach za niskie pieniądze. Je daliby z siebie więcej, to poszliby do lepszej pracy. być może mieliby lepsze stanowisko i więcej pieniędzy. Tak, to nie są ludzie, którzy o których mówimy, ale tu jest tak samo. Jeżeli ty robisz cały czas proste rzeczy, to będziesz ograniczony do tych flipów za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Tak, na życie starczy. Tak, ale już na nowe Ferrari to trzeba będzie uzbierać ze d lata. Dlatego ja was zachęcam do tego, żebyście pomyśleli o tym, żeby [parsknięcie] mimo tego, że to jest ryzykowne, mimo tego, że się wiąże z tym stres, to wzięli tą większą odpowiedzialność, podejmowali te trudniejsze decyzje yyy i zaakceptowali to większe napięcie. No to jest związane, jakby to jest nieuchronna rzecz, ale to co ja i my robimy, to my nie robimy więcej niż jesteśmy w stanie udźwignąć. I ja się nauczyłem kiedyś miałem na swoich barkach jako lider prowadzący trzy projekty deoperskie czy cztery projekty deeloperskie w jednym czasie i ja byłem operacyjnym zarządzającym tymi projektami, bo miałem wspólników, którzy się nie angażowali i widziałem, że było tego tak dużo i mój zespół, który miałem był zbyt mały, że mi w pewnym momencie spadało z talerza i ja żeby załóżmy zrealizować te projekty normalnie w półtorej roku, to realizowałem je w d lata, ponieważ byłem niewydajny po prostu. miałem na talerzu zbyt dużo i z tego talerza spadało i przez to mój kapitał nie był efektywnie zarządzany. Zyski były, ale do czasu podsumowując do czasu były nie tak duże jak powinny być i sobie zdałem sprawę z jednej rzeczy, że powinienem robić mniej. One nie były, każdy z tych projektów nie był wyzwaniem, ale w sumie to były, wolałbym zrobić jeden duży projekt tak naprawdę niż trzy średnie, bo więcej bym z tego miał, bo miałem wiecie każdy projekt deweloperski on rodzi pewne problemy, bo na tym się zarabia, na tym, że je rozwiązujesz, że je bierzesz na klatkę, tak? Jeżeli masz trzy projekty, trzy różne budowy, różne trzych, trzy różne działki, to często masz trzy różne problemy razy trzy. Okej. I teraz jak można zrobić? Można pójść ambitniej, pójść w skalę, wziąć pod uwagę ten stres. No to będzie będzie pani profesor Dobrowolska będzie mówiła o tym, jak sobie z tym stresem poradzić, wziąć ten rozwój albo robić bez zmian, mieć spokój, mieć te same wyniki, mniej ryzyka, stabilność. I teraz decyzja należy do was, co tak naprawdę chcecie i co byście chcieli robić, bo jakby ja tutaj nikogo nie zmuszam, nie zachęcam. Uważam, że każda droga jest dobra jedna i druga. Jeżeli chcecie sobie odpocząć i robić flipy na tym poziomie, który robicie, spoko. Tak, ale chcę wam pokazać, że na tej całej palecie możliwości są jeszcze inne opcje i takie opcje, o których pewnie nawet mi się nie śniło jeszcze. Wam też tak? One one są, można po nie sięgnąć. Tak. I na przykład jeżeli chodzi o te partnerstwa, to one mogą mieć różny charakter. Ja miałem jakieś partnerstwa, kiedy to ja byłem, nazwijmy to, prowadzącym i moi partnerzy byli albo inwestorami, albo byli, nazwijmy to, dostarczali pewnego rodzaju inne rzeczy, albo działkę, albo knohow, albo jakieś kontakty, a ja byłem tym na froncie. Tak. Yło, było też tak, że ja dzisiaj jestem tym, tym, który głównie daje kapitał, też się angażuje i te modele są różne i na przykład dobrze mieć takiego partnera, który czasem sporzy z perspektywy, bo jak ty jesteś w problemie, masz ten stres, masz na sobie dużą odpowiedzialność, masz inwestorów, to często nie widzisz rozwiązań, ale jeżeli twój na przykład wspólnik jest troszkę mniej w to zaangażowany, bo ty ten liderujesz w tym projekcie, to może widzieć całkowicie co innego. I tak było też u nas z Ja dzi Jackiem, że negocjowaliśmy od półtorej roku zakup dwóch budynków od Orange. I te negocjacje były trudne, bo każda linia, każda yyy linia na mapie, na rzucie to była jakaś teletechnika warta tryliony złotych i każda taka linia, która została w tym budynku, który kupowaliśmy była negocjowana, kalkulowana ile kosztuje jej przeniesienie, czy zostanie, jak ma być zabezpieczona służebności dla przyszłych mieszkańców tego bloku, które będą musieli serwisowanie tego kabla i negocjacje korporacyjne trwało trwały gdzieś z pół p roku i byli tam nasi prawnicy, byli prawnicy Orange i de facto ja w pewnym momencie mimo tego, że mieliśmy już projekt zrobiony prawie że tak, mieliśmy już Lex deweloper na jedną działkę pod nas zrobioną, uchwaloną mieliśmy wszystko, żeby kupić te dwa tematy w pakiecie mieliśmy dogadaną cenę, to ja potem powiedziałem Jackowi: "Jacek, musimy stąd, bo to trwa za długo. Jesteśmy zbyt bardzo zaangażowani czasowo. Na tym zarobimy 2 miliony czy 3 miliony, na tym zarobimy może pięć, ale de facto ile to namedzie energii i im dalej negocjujemy, tym pojawiają się kolejne ryzyka ze strony Orange, że będą nas chcieli zajmować karami. I ja mówię, ja mam trochę większy dystans do tej sytuacji, bo jestem w negocjacjach, jestem na tych spotkaniach, ale ty jesteś mocniej zaangażowany i z mojej perspektywy powinniśmy iść tam, gdzie są szybsze, łatwiejsze pieniądze, a nie tam, gdzie coraz gęściej się robi od różnych kruczków prawnych i od różnych ryzyk, które są. I taki partner właśnie pokazuje pewną perspektywę, bo jak jesteś w problemie, to jest tak trochę byś był obrazem, albo inaczej byłbyś ramą i nie widzisz tego obrazu będąc ramą. A ktoś kto patrzy, stoi naprzeciwko ciebie to widzi ten obraz i widzi całą sytuację. Ja taką sytuację widziałem i ja zaproponowałem Jackowi, że Jacek robimy aut, wychodzimy z tych negocjacji i [parsknięcie] ostatnio Jackowi wysyłam w takiś fajny budynek i Jacek mówi: "No nie wiem czy się teraz dogadamy z nim, jak im tyle czasu zabraliśmy i i w końcu się nie wycofaliśmy tej transakcji, tak? Bo to było za duże zaangażowanie i i spodziewaliśmy się, że będzie jeszcze większe przez to niż potencjalne zyski. Tak? I to było bardzo dobrze, bo nie wiem czy byśmy zrobili tego deala, tego deala o którym mówimy, tego z pięci milionów zyskiem w ctery miesiące gdybyśmy byli na maksa zaangażowani w budowę czegoś nie w naszym mieście nawet. Tak, czyli to już się po prostu robiło robiło zbyt małe. Może też przez te półtora roku lekko zmieniła się nasza strategia inwestycyjna, może się trochę ewoluowała i być może jak będziecie za dwa lata na zjeździe moja strategia będzie jeszcze inna. Chcę, żebyście o tym wiedzieli, tak że ten partner to osoba, która jest czasem jest ważna. Tak. I teraz taki kluczowy wniosek, który chciałem wam powiedzieć, to po pierwsze, żeby się skalować to trzeba myśleć o dużych liczbach. Tak, trzeba być otwartym na inwestorów, mimo tego, że dzisiaj masz może kapitał. Nie masz kapitału, to to jesteś na dobrej drodze. Jeżeli masz myśleć o kompetencjach, żeby się rozwijać, być może moje szkolenie to jest dopiero wasz początek waszej edukacji. Wiem, że część z was była jeszcze na innych szkoleniach i bardzo dobrze i cieszę się bardzo, tak, że się rozwijacie, bo ja nie byłbym tu gdzie jestem, gdyby nie to, że ja cały czas jeżdżę na szkolenia, warsztaty i się rozwijam. Ja uważam, że edukacja to jest najlepsza inwestycja, lepsza niż nieruchomości nawet pod warunkiem, że się to wdraża w życie. A nie tylko się kolekcjonuje wiedzę i odkłada na półkę. Tak, bo kolekcjonerów wiedzy jest mnóstwo, a chodzi o to, żebyście byli praktykami. I są pewne wąskie gardła, których czasami nie widzicie. No bo kto miał tak kiedyś, że jest w jakimś problemie i na przykład ma taką sytuację, że dzielił się na przykład z przyjacielem, przyjaciółką i ktoś wam pokazał prawdziwą sytuację, jak to wygląda, a wyście tego nie widzieli. Sprawa była prosta, tak? Roanie było proste, ale wy tego nie widzieliście, bo wy byliście tą ramą, która nie nie widziała tego obrazu. I tak jakby to, co może wam się przydać i to, co może spowodować to, że dzisiaj jesteście w jednym miejscu w punkcie A, ale za chwilę będzie w punkcie B, jest na przykład mentor. jest ktoś, kto wam pomoże, was wesprze, ma inną perspektywę i jest kilka kroków przed wami. Jest miejscu, w którym wy byście chcieli być może być za rok, za dwa, za pięć i to jest ktoś, kto jest w stanie wam się właśnie tym podzielić. Yeah.







