Jak zbudować portfel inwestycyjny zależnie od kolejności inwestowania?
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Większość osób zadaje złe pytanie. Mam 30 lat, w co powinienem inwestować? Mam 50 lat. Czy powinienem już uciekać z akcji? A prawda jest taka, że sam wiek mówi o nas dużo mniej niż nam się wydaje, bo można mieć 25 lat i potrzebować pieniędzy za 2 lata na wkład własny do mieszkania i wtedy portfel 100% akcji może nie mieć sensu, ale można mieć też 40 lat i inwestować z myślą o dzieciach, czyli realnie na 30, 40 albo nawet 50 lat do przodu. Wtedy robienie portfela jak dla emeryta może być bez sensu. Możesz też mieć 60 lat i wcale nie chcieć bezpiecznego portfela, bo masz wysoką emeryturę, własną firmę, nieruchomości, a inwestycje są tylko dodatkowym kapitałem na przyszłość dla kolejnych pokoleń. I właśnie dlatego w tym filmie postaram się nie dawać jakiejś jednej tabelki typu 20 lat to 100% akcji, 60 lat to 100% obligacji, bo to byłoby proste, ale nie będzie odpowiednio dla każdego. Pokażę ci jak zbudować własny profil inwestora, jak połączyć wiek, horyzont, tolerancję na ryzyko, cel inwestowania i konkretne aktywa. Zaczynajmy. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to nie jest porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. To polski broker, u którego założysz rachunki takie jak IKE czy XZE z myślą o swojej emeryturze. Możesz tutaj także inwestować w akcje ETFY i do 100 000 euro miesięcznego obrotu nie zapłacisz prowizji od transakcji. A zakładając konto z moim kodem Snela wspierasz ten kanał, a przy okazji dostajesz kurs dla początkujących za free. Myślę, że warto z tego skorzystać. Link do XTB jest w opisie. Wiek to jest tylko pewne przybliżenie. Wiele osób podchodzi do tego tak, że twój wiek determinuje to jaki powinieneś, powinnaś mieć horyzont i to generalnie jest prawdą, jeżeli myślimy o inwestycjach w kategorii samych siebie. Bo jeżeli myślimy w inwestycjach w kategorii przyszłych pokoleń czy zostawienia tego komuś, to okazuje się, że wiek nie do końca mówi nam o tym, jaki powinniśmy mieć horyzont. Horyzont to jest to, ile lat zamierzasz inwestować. W finansach często mówi nam się, że im jesteś młodszy, tym więcej akcji, więcej ryzyka i tak dalej. I to też jest prawdą, bo będąc młodszym jesteś w stanie znieść większą ilość stresu, przyswoić większą ilość informacji, wytrzymać większe obsunięcia kapitału i ewentualnie masz też więcej czasu na odrabianie strat. I jako ogólna zasada ma to dużo sensu. Natomiast nie jest to zasada, którą można zastosować zawsze. Problem zaczyna się wtedy, kiedy traktujemy tę zasadę jak jakieś prawo fizyki. Wyobraź sobie trzy osoby. Pierwsza osoba ma 25 lat i odkłada na mieszkanie i chce je kupić powiedzmy za d tr lata. No i mimo młodego wieku ma krótki horyzont. Jeżeli wrzuci wszystko w akcj i akurat zdarzy się tak, że za rok przyjdzie Bessa, no to może się okazać, że w momencie kiedy potrzebuje pieniędzy portfel jest 30% niżej. I co wtedy? Sprzeda ze stratą czy kupi mieszkanie za 10 lat? A może będzie płakać do poduszki i obwiniać giełdę, że to wszystko oszustwo kami i tak dalej. Wyobraźmy sobie teraz drugą osobę, która ma 40 lat i inwestuje dla swojego dziecka. I dziecko ma w tym momencie 5, 10 lat, a celem są studia, mieszkanie albo start w dorosłość. Czyli realnie coś za 2025 lat. Taka osoba może mieć 40, ale horyzont mieć taki jakby miała 20 lat. I tu przesadnie bezpieczny portfel znów może oznaczać, że kapitał przez lata będzie rósł zbyt wolno. A może być jeszcze trzecia osoba w wieku 60 lat, która ma spłacone mieszkanie, dobrą emeryturę, poduszkę finansową, zdrowie i nie planuje w ogóle wypłacać tych pieniędzy i może i ma nawet horyzont inwestycyjny na 100 lat do przodu. No i czy taka osoba musi mieć portfel jak skarbiec NBP? No niekoniecznie. Dlatego ważna zasada brzmi: wiek jest dobrym odnośnikiem, ale nie możesz budować portfela tylko i wyłącznie na bazie wieku. Budujesz portfel pod cel i horyzont. Wiek jest tylko jedną z informacji pomocniczych. Wiek odpowiada na pytanie, ile prawdopodobnie mam jeszcze czasu. I tu dochodzimy do takich trzech filarów, które będą nam towarzyszyć właściwie przez cały film. Pierwszy, horyzont inwestycyjny, czyli kiedy będziesz potrzebował pieniędzy. Drugi filar, tolerancja na ryzyko, czyli jak znosisz spadki. I trzeci filar, cel inwestowania, czyli po co w ogóle inwestujesz. I dopiero jak połączymy te trzy rzeczy, to możemy jakoś tam modelować ten nasz portfel, jaka lokacja powinna być w aktywa ryzykowne, jaka w te bardziej bezpieczne i tak dalej. Teraz stworzymy sobie profil inwestora, przynajmniej taki przybliżony. Ja wiem, że to brzmi jak coś, co powinno się robić w garniturze z trzema krawatami w banku przy kawie za 25 zł i z panią, która pokazuje nam kwestionariusz na 20 stron. Ale tak naprawdę można zacząć sobie od kilku prostych pytań. Pierwsze pytanie, które musimy sobie zadać w takiej sytuacji, kiedy będziemy potrzebować tych pieniędzy? Fundamentalne pytanie, bo jeżeli będzie to za rok, dwa, trzy, ctery lata, to raczej powinniśmy myśleć o ochronie tego kapitału i wygenerowaniu jakiejś tam stopy zwrotu, ale nie maksymalnie wysokiej. Chodzi nam o to, żeby raczej te pieniądze przechować. Jeżeli to już jest 5, 10 lat, no to można rozważyć akcje. W najgorszym wypadku w 10letnich okresach S&P 500 wychodziło na zero, ale to były skrajne przypadki. Statystycznie już w ciągu 10 lat wychodziliśmy na plus. Jeżeli horyzont jest 20 lat, to nawet nie ma co myśleć o jakiś super bezpiecznych aktywach, bo to po prostu sprawi, że będziemy mieli zbyt niską stopę zwrotu w czasie w porównaniu do tego, co można było wypracować prostymi rozwiązaniami, takimi jak inwestowanie w ETFy indeksowe. Drugie pytanie brzmi: Co robisz kiedy portfel spadnie? Czyli jest to tak naprawdę określenie naszej tolerancji na ryzyko. Możemy z jednej strony trzymać nerwy na wodzy i nie przejmować się tym, że rynek spada. Zdajemy sobie sprawę, że to jest jego naturalna część i możemy sobie pozwolić na obsunięcia o 30, 40, 50%. Jeżeli wiesz, że tak jest, że jakieś większe obsunięcia nie stanowią ci problemu, bo masz zabezpieczenie, masz inne inwestycje, masz dobrą pracę, stabilne dochody i giełda nie jest dla ciebie jakimś wielkim problemem mentalnie, no to spoko. To można wtedy stawiać na duże ryzyko. Jeżeli czujesz niepokój, kiedy coś spada, bo może i masz stabilne dochody, ale jednak poduszka bezpieczeństwa jest mała, nie masz jakiś innych inwestycji i te zabezpieczenie twoje jest takie powiedzmy, w miarę, ale bez szału, no to wtedy możesz faktycznie takimi spadkami się przejmować. I warto rozważyć, czy w takiej sytuacji nie uspokoić nieco tego portfela chociażby obligacjami czy innymi takimi instrumentami, czy nawet gotówką, czy lokatami po to, żeby te obsunięcia nie były aż tak mocne i żeby nawet w trakcie spadków mieć jakieś elementy portfela, które generują procent, które rosną. No i są też osoby, które jak widzą, że spadło o 10%, to wyrzucam wszystko, pozbywam się, rynek to oszustwo, uciekać i ratuj się kto może. Jeżeli ktoś ma takie podejście, to szczerze bym się chyba w ogóle nie brał za inwestowanie i po prostu wyłączył ten film. Jakiego instrumentu byśmy nie trzymali, to takich drobnych spadków o 1020% to doświadczymy niemalże zawsze. No i jeżeli ktoś reaguje nerwowo już nawet na taki spadek, no to chyba po prostu zostałbym przy jakichś lokatach, kontach oszczędnościowych i trzymał kciuki, że inflacja wszystkiego nie zeżre, chociaż i tak to zrobi. Trzecie pytanie to jest pojemność na ryzyko, takie risk capacity. I to jest coś innego niż tolerancja, bo tolerancja mówi nam ile my tak psychologicznie jesteśmy w stanie znieść. Natomiast ta pojemność mówi nam raczej bardziej ile pieniędzy kwotowo możemy stracić i nie będzie to nam niczego zaburzało w życiu. Kiedy możemy wziąć więcej ryzyka to prawdopodobnie znaczy właśnie, że mamy stabilną pracę, że mamy poduszkę, że nie mamy kredytów i że pieniądze nie są nam potrzebne na szybko. Ale nie możemy pozwolić sobie na duże straty, jeżeli mamy niestabilne dochody albo kredyt pod korek, który najpierw wypadałoby spłacić, a potem zająć się inwestycjami. Możemy mieć też dzieci na utrzymaniu czy dzieci w drodze i niekoniecznie być jeszcze na to gotowi finansowo. Możemy planować zakup mieszkania, samochodu, przeprowadzkę. Może ktoś planuje podróż dookoła świata i wie, że będzie potrzebował za chwilę 200 000 zł i też nie może ich stracić. Różne są powody. Chodzi o to, żeby sobie samemu określić w którym miejscu jesteśmy. I to jest bardzo, bardzo, bardzo ważne. Profil inwestora to nie jest jakiś konkurs na to, kto ma większą odwagę. To nie jest pojedynek o to, kto jest w stanie zaakceptować więcej ryzyka. Tu nie chodzi o to, żeby wypracować 200% stopy zwrotu, ryzykując tym, że po drodze nam się kapitał obsunie o 80%. To jest jazda bez trzymanki i to wcale nie jest moim zdaniem najlepsze podejście. I tu musisz pamiętać, że dobry portfel to jest taki, który jesteś w stanie trzymać przez lata, czyli taki, który będzie pasował do twojego profilu inwestora. I ten profil też może się zmieniać w czasie. Dlatego warto sobie czasem wrócić do tych pytań. Możesz zapisać sobie ten film, możesz porobić zrzuty ekranu, whatever i co roku, co pó pół roku, co kwartał zadać sobie ponownie te pytania, bo ten profil na pewno będzie z czasem się zmieniał. No i skoro mówimy o budowaniu portfela, to naturalnie pojawia się pytanie, gdzie taki portfel można prowadzić. Jak wiesz, partnerem odcinka jest XTB. To jest polski broker, u którego możesz inwestować długoterminowo, między innymi w akcje i w ETFy. I dla większości początkujących inwestorów ETFy są tak naprawdę najprostszym sposobem na zbudowanie portfela bez wybierania pojedynczych spółek, szczególnie ETFy indeksowe i w XTB możesz je kupić bez prowizji do 100 000 euro miesięcznego obrotu. Link do XTB jest w opisie. Polecam sprawdzić. A my wracamy do tematu. Akcje, obligacje i gotówka, czyli z czego w ogóle budujemy portfel. Najprostszy portfel inwestycyjny można zbudować z trzech głównych klocków i zdaję sobie sprawę, że tych klocków mogłoby być dużo, dużo, dużo więcej. Natomiast patrząc na to, kto prawdopodobnie ten film ogląda, raczej jesteście zainteresowani właśnie giełdą, obligacjami, a niekoniecznie będziemy tutaj mówić o nieruchomościach, metalach szlachetnych czy nie wiem, tantiemach, prawach autorskich i tak dalej, bo to też w pewnym sensie jest jakaś inwestycja. A więc jedziemy po kolei po tych naszych trzech klockach. No i pierwszy z nich to akcje. Akcje, które dla większości najczęściej będziemy kupować poprzez ETFY akcyjne. To ma być wzrostowa część portfela. Akcje same w sobie mają większy potencjał do długoterminowego budowania kapitału niż na przykład obligacje skarbowe, ale no też mają większe wahania i to jest w pewnym sensie cena, którą płacimy za to, żeby mieć wyższą stopę zwrotu. Nie oznacza to jednak, że też powinniśmy sobie wziąć ETFa na NZdach 100 na potrójnej dźwigni i wytrzymywać spadki minus 90% w besie, bo tego pewnie większość z was nie wytrzyma. Ja sam bym pewnie też nie wytrzymał. To też nie o to chodzi. Natomiast ETF akcyjny nie jest jakimś zakładem o jedną spółkę. To nie jest tak, że dzisiaj wchodzisz na giełdę i enter, biorę Microsofta. No i liczysz na to, trzymasz kciuki, że Microsoft przeżyje kolejne 10 lat. Kupując ETF indeksowy, kupujesz kilkadziesiąt, czasem nawet kilkaset spółek i to czy któraś z nich upadnie czy nie w ogóle cię nie interesuje, bo ty kupujesz tak jakby cały fragment gospodarki, duży fragment gospodarki i obstawiasz, że gospodarka jako całość będzie rosła. I najczęściej wybierane są właśnie ETFY globalne, ETFy na S&P 500, czasem też ETFy na Nasda DAX 100, które są w sumie lepsze niż S&P 500 i ETF globalny, jeśli patrzeć na statystyki. No i tak jak mówiłem, mają największy potencjał do wzrostu. To nie znaczy jednak, że ten wzrost będzie jutro, pojutrze i za trzy dni i tak codziennie będzie tylko rosło. To jest maraton, a nie sprint i im dłuższy mamy horyzont, tym mniejsze będzie miało znaczenie, że coś tam krótkoterminowo się waha, bo będzie się wahać i to bardzo. Drugi element, o którym też pewnie większość z was myśli, no to właśnie obligacje skarbowe. Taki hamulec bezpieczeństwa, powiedzmy, ale taki hamulec, z którym też nie można przesadzić. Jest to część, która ustabilizuje portfel, przynajmniej jeżeli mówimy o obligacjach detalicznych, skarbowych, które można kupić jako zwykły inwestor naszych polskich, ponieważ są też obligacje notowane na giełdzie i takie obligacje w ostatnim czasie mają dość dużą korelację z akcjami, z aktywami wzrostowymi. Mimo że powinny być zabezpieczeniem, to okazuje się, że ceny obligacji tych notowanych na giełdzie potrafią spadać razem z cenami akcji. Natomiast te obligacje detaliczne, które możemy kupić właśnie, no poprzez nasz skarb państwa, a raczej zadłużyć skarb państwa wobec nas, no one mają stałą wartość i jasno określone jaki procent będą generować na przestrzeni lat. Więc tutaj no strata jest praktycznie niemożliwa. Jedynym ryzykiem jest upadek skarbu państwa, natomiast te faktycznie nadają się jako stabilizator. Właśnie te nasze polskie obligacje, czyli indeksowane na przykład inflacją, najczęściej wybierane, mają stałą cenę i są bardzo proste w zakupie. To są ich zalety, ale ETF obligacyjny, czyli taki, który ma ekspozycję na obligacje notowane na giełdzie, będzie miał zmienną cenę. Ma też spore ryzyko stóp procentowych. No i trzeci element, trzeci taki klocek to jest gotówka. I to nie znaczy, że masz trzymać w papierze tą gotówkę koniecznie. Można. To też jest jakaś forma przechowywania poduszki bezpieczeństwa. Natomiast chodzi tutaj raczej o gotówkę, która no nawet może leżeć czy to na rachunku oszczędnościowym, czy nawet w krótkoterminowych obligacjach, z których w razie czego możesz zrezygnować, wypłacić te pieniądze, czy też będzie ta gotówka leżała sobie powiedzmy na jakiejś lokacie krótkoterminowej. Gotówka w takim znaczeniu, że faktycznie są to złote, euro, dolar czy jakaś inna waluta fiducjarna. Po prostu tak dla zabezpieczenia się na 3 s miesięcy do przodu. To mniej więcej tyle powinniśmy mieć w takiej poduszce. Jeżeli ktoś ma duże wydatki, no to będzie to większa kwota. Jeżeli ktoś ma małe wydatki, będzie to mniejsza. Też jeżeli ktoś ma na utrzymaniu całą rodzinę, to może i lepiej zrobić na 9 miesięcy do przodu, może nawet na 12, chociaż powyżej roku to już się tak kwestionuje, czy jest w ogóle sens trzymać taką poduszkę. I teraz zobaczmy jak zmiana proporcji tego, co mamy w portfelu wpływa na ryzyko i potencjalny wynik. Vanguard przygotował bardzo szczegółowe badania na ten temat. No i co się okazuje, w skali jednego roku, jak sami widzicie, te wahania potrafią być bardzo duże. Jeżeli mamy 100% akcji, no to w skali jednego roku ten wachlarz ruchów wynosił od - 41% w najgorszym roku do prawie 69% na plusie w najlepszym roku. Średnio 7,3. Dla 100% obligacji w portfelu mamy tu wahania między -21 a 47% średnio 4% rocznie. Więc jak sami widzicie ta średnia stopa zwrotu jest coraz to wyższa. Im wyższe tak naprawdę jesteśmy w stanie zaakceptować wahania. Czyli im bardziej wysoki jest ten słupek, tym średnia stopa zwrotu jest wyższa. Jak popatrzymy sobie natomiast jak to wygląda dla 20letnich okresów, czyli kupujemy aktywa teraz i trzymamy 20 lat, to w mieszance, w której występują akcje w jakiejś formie, nie jesteśmy w stanie doszukać się takich 20letnich okresów, w których wychodzilibyśmy na minus. Jak sami widzicie, w 20letnich okresach nasza stopa zwrotu przy 100% w akcjach waha się między 2,9 a 17,2% ze średnią 7,5. To jest liczone na latach 1901-2020. Jak pewnie sami wiecie, 2020 to też jest taki bardzo negatywny okres, który można sobie było wybrać do mierzenia tego, no bo w 2020 mieliśmy spore spadki, natomiast nawet mimo tego mamy bardzo ciekawe stopy zwrotu właśnie jeśli chodzi o 100% akcji, nawet 100% w obligacjach, no praktycznie też nie dało się wyjść na minus. też około 4% średniorocznej stopy zwrotu. W długim terminie tak naprawdę akcje są bezpieczne w pewnym sensie, bo ta zmienność jest tłumiona przez to, że mamy bardzo, bardzo, bardzo długi horyzont. I to sam też mówił Warren Buffett, że gotówka jest bezpieczna w krótkim terminie, ale niebezpieczna w długim, a z akcjami jest odwrotnie. No i to właśnie nam się obrazuje na tych badaniach. Horyzont zmienia wszystko. 3 lata to nie to samo co 30 lat. Właśnie od tego co mówi Warren Buffett przechodzimy do kolejnej części, mianowicie tego w krótkim terminie akcje są ryzykowne w długim terminie brak akcji jest ryzykowny. To jest ważny element tego filmu i chcę, żebyście tutaj zobaczyli dokładnie co mam do omówienia, ponieważ tak jak widzieliście, no w jednym roku te spadki potrafią być naprawdę spore. 41% w ciągu jednego roku to jest przepaść. No macie na początku roku milion złotych, a w trakcie gdzieś tam w ciągu roku nagle jest 590. Jasne, to skrajny scenariusz, to był najgorszy rok historycznie, ale jeżeli inwestujemy na 20, 30 lat, kto wie czy to się nie powtórzy. To jest jak najbardziej możliwe. No i dla portfela czysto akcyjnego w ciągu jednego roku to jest ogromna strata i jeżeli potrzebujemy pieniędzy za rok na zakup mieszkania, no to mamy problem. Natomiast kiedy nasz horyzont przełączy się na 20 lat, to tak naprawdę trudno było na akcjach stracić. Nawet w najgorszym możliwym 20letnim okresie i tak wychodziło plus 3% rocznie. Jasne, to się zrównuje z inflacją, ale wciąż no jest to lepsze niż nic. I to wymagało tylko kupienia ETFa. To nawet nie był jakiś taki bardziej wzrostowy ETF, tylko bodajże globalny w tych badaniach. Więc naprawdę nie jest źle w długim terminie. I tak jak już mówiłem na początku, mimo że mamy ten sam wiek, możemy mieć totalnie różny horyzont, bo możemy mieć 30 lat i horyzont na kolejne 30, a możemy mieć na dwa do przodu. Możemy mieć 65 i mieć horyzont na kilka miesięcy, a możemy mieć na 100 lat. To już jest pytanie, które trzeba zadać sobie samemu. To jest bardzo fajny wykres, który teoretycznie obrazuje nam jak to wygląda, jeżeli horyzont dotyczy stricte nas, naszej własnej emerytury, czyli nie kolejnych pokoleń, nie przekazywania majątku, tylko nas. To tak, mniej więcej powinny się zmieniać proporcje, jeśli chodzi o ilość akcji i obligacji w portfelu idąc w stronę emerytury. Czyli kiedy jesteśmy młodzi, no to minimum tych y obligacji, a udział akcji jak największy. Natomiast kiedy stajemy się coraz starsi, no to żeby tych akcji było mniej, a obligacji było więcej. Tak to wygląda, jeżeli myślimy o emeryturze, o emeryturze tylko w naszym konkretnym przypadku. Tylko pamiętaj, że to jest tylko model, a nie jakaś wyrocznia. Bo ty możesz mieć lat na przykład 50 i bardzo wysoką tolerancję na ryzyko, mieć 100% akcji, 20 lat doświadczenia w inwestowaniu i też będzie w porządku. To jest indywidualna kwestia. To teraz przejdziemy sobie przez takie powiedzmy modelowe portfele według wieku. I to są portfele przygotowane przeze mnie. Tutaj bardzo ważne zastrzeżenie. To, że ja wskazałem jakieś proporcje, to nie znaczy, że wy macie zrobić dokładnie takie same. To nie znaczy, że macie sobie skopiować ten portfel i trzymać się go całe życie. To jest tylko i wyłącznie model, przybliżenie tego, co można by mieć ewentualnie w portfelu. Tak więc idźmy po kolei. Pierwszy wariant, czyli no taki wiek, w którym ja też sam się mieszczę, czyli możemy śmiało powiedzieć, że mamy do czynienia z osobą młodą, że mamy poduszkę bezpieczeństwa i możemy inwestować na bardzo, bardzo długo. Horyzont prawdopodobnie z 30 lat, jak nie więcej. No to wtedy od 80 do 100% w ETfach akcyjnych czy ogólnie w aktywach wzrostowych jak najbardziej. Obligacje od zera do 20 jak najbardziej. Nawet można rozważyć kryptowaluty, nawet można rozważyć jakieś pojedyncze spółki, stock picking. Jest na to przestrzeń. Kiedy mówimy o takim wieku 30, 45 lat, to tutaj mocno zależy, bo może się okazać, że ktoś w tym wieku jest dużo pewniejszy i dużo spokojniejszy i dużo chętniej przyjmie wielkie ryzyko niż w tym wieku, kiedy dopiero to buduje swój kapitał, a tu już ma coś zbudowane. Więc to znów bardzo zależy, bo znam osoby, które mają 30 parę, 40 lat i inwestują bardzo agresywnie w bardzo wzrostowe spółki i bardzo mocno ryzykują na giełdzie, ale znajdą się i tacy, którzy najchętniej to kupiliby tylko i wyłącznie obligacje i trzymali do śmierci, bo możemy mieć w perspektywie emeryturę, możemy mieć w perspektywie edukację dziecka na przykład na studiach, a możemy mieć tutaj w ogóle perspektywę, żeby zachować to, co już wypracowaliśmy i nie cisnąć jakoś bardzo, żeby to pomnażać, bo na przykład mamy 40 lat, od 20 lat prowadzimy firmę i nagenerowało się tyle milionów, że w sumie czy to pomnożymy, czy nie, to już wielkiej różnicy nie robi. Ważne, żeby to przetrzymać przed inflacją. Wariant C, czyli tak 45, 60 lat, no to są takie przybliżone zakresy. Jeżeli myślimy o emeryturze w kontekście samych siebie, to jest to już bardzo blisko wypłat. I tutaj osobiście poszedłbym w stronę takiego 7030, może nawet fifty50 z obligacjami, żeby jednak mieć zabezpieczenie przed sytuacją, w której to mamy, nie wiem 58 lata do emerytury i przychodzi Bessa. Szkoda byłoby na tej Besie być całym portfelem pod wodą, jeżeli możemy być tylko połową portfela pod wodą, co zrobi ogromną różnicę. I tu też można przegiąć w obie strony, mieć za dużo ryzyka, ale można też mieć za mało. No bo znowu zrzucenie wszystkiego 100% w obligację, no to też może być średni pomysł, jeżeli i tak w wieku 45 na przykład mamy jeszcze 20 lat horyzontu. Jeżeli już to jest 60 plus lat i mówimy raczej o emeryturze, to też wiele osób stosuje takie strategie kubełkowe. To nie, że ja sobie to wymyśliłem, to akurat zaczerpnąłem. Trochę z internetu, trochę właśnie z też książek. Polecam między innymi finansową fortecę. Taką strategię wiele osób też stosuje, żeby podzielić sobie cały duży portfel na kilka części, gdzie każda odpowiada różnym celom i to jest bardzo często stosowane. I przykładowo w pierwszym kubełku mamy gotówkę i płynne środki na pierwsze rok, dwa lata do przodu wydatków. W razie gdyby giełda spadła i na spadkach, gdybyśmy nie chcieli podbierać jednak z tego portfela. Mamy drugi kubełek, taki powiedzmy w miarę bezpieczny, ale dalej rosnący na kolejne kilka lat. No i możemy mieć też trzeci kubełek, czyli część wzrostową na bardzo długi termin. Więc teraz podsumujmy sobie to wszystko, co było w tym filmie, bez już takiego rozgadywania się mocno o tym. Po pierwsze, portfel można budować na podstawie wieku, ale nie jest to jedyny element, który trzeba brać pod uwagę. Musimy go budować na bazie celu, czyli co my w ogóle chcemy osiągnąć, jaki mamy horyzont, czyli kiedy będziemy potrzebować tych pieniędzy. Potem musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, ile jesteśmy w stanie znieść spadków. I zdaję sobie sprawę, że wiele osób może tego nie wiedzieć jeszcze, zanim zacznie inwestować. Dlatego warto sobie pomyśleć, zarobiłem na giełdzie milion, ile z tego mogę stracić. I też trzeba określić swoją sytuację życiową, bo można mieć stabilną pracę, można jej nie mieć. Można mieć kredyty, można ich nie mieć. Można mieć poduszkę, można ich nie mieć. I można mieć piątkę dzieci, a można nie mieć wcale. To wszystko determinuje jaki ten portfel będzie i nie budujemy go tylko i wyłącznie na podstawie wieku biologicznego. To jest jakiś tam punkt odniesienia, ale każdy z nas to jest inny przypadek. Wybierając cel, jeżeli jest blisko, to raczej idziemy w stronę ochrony tego, co już mamy i przetrzymania. Jeżeli jest średni, to robimy powiedzmy pół na pół. Może część po prostu zostawiamy, żeby faktycznie przechować, a resztę, która jest nadwyżką, żeby rosła. Jeżeli cel jest bardzo odległy, no to ja osobiście stawiałbym tylko i wyłącznie na wzrost, bo jeżeli chcę coś zrobić za 10 czy za 20 lat, no to nie będę tego trzymał w obligacjach czy w gotówce. I tu pewne mity do obalenia. To, że jesteś stary wcale nie oznacza, że musisz mieć defensywny portfel. To, że jesteś młody też wcale nie oznacza, że musisz mieć 100% akcji. I to, że twój wiek biologiczny oznacza horyzont inwestycyjny również jest w pewnym sensie mitem. I to by było na tyle w tym filmie. Dajcie znać, co myślicie o tym właśnie, co wam tutaj pokazałem. Czy zgadzacie się z tym, że właśnie wiek nie zawsze oznacza tolerancję na ryzyko, horyzont i to co powinniśmy mieć w portfelu. Czy może jednak jest tak, że niezależnie od tego jaki mamy horyzont, w pewnym wieku już powinniśmy ten portfel zabezpieczać. Dajcie znać co o tym myślicie. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia w następnym. Yeah.








