Krach na giełdzie! Sprzedawać czy kupować akcje? Co dalej planuje Trump i o co chodzi z cłami? [Cła Trumpa i Reakcja Rynków]

Co znajdziesz w tym filmie?

Krach na giełdzie? Donald Trump ponownie wstrząsa rynkami, zapowiadając wprowadzenie ceł na towary z wielu krajów. W najnowszym odcinku Finweek analizujemy wpływ decyzji byłego prezydenta USA na światowe rynki akcji, obligacji i surowców. Omawiamy możliwe scenariusze i szanse na globalną recesję. Czy warto teraz kupować akcje? Warto pamiętać o zasadach efektywnego zarządzania ryzykiem w tradingu, niezależnie od sytuacji na rynku.

  • Analiza ceł Trumpa: Dowiedz się, jakie kraje i branże zostaną objęte nowymi taryfami celnymi oraz jakie mogą być konsekwencje tych działań dla światowej gospodarki.
  • Reakcja rynków: Zobacz, jak giełdy akcji, obligacji i surowców reagują na zapowiedzi Trumpa. Czy obecna sytuacja to okazja do zakupu przecenionych aktywów? Zastanów się, czy handel na rynku Forex z firmą prop jest dla Ciebie odpowiedni.
  • Strategie inwestycyjne: Piotr Cymcyk dzieli się swoimi przemyśleniami na temat obecnej sytuacji na rynkach i omawia strategię inwestycyjną w swoim portfelu publicznym Freedom24. Dobrym pomysłem jest zapoznanie się z różnymi strategiami, takimi jak te opisane w artykule Prop trading – jakie instrumenty i strategie można stosować w prop firmach?.
  • Komentarz eksperta: Posłuchaj opinii eksperta na temat potencjalnego wpływu ceł na gospodarkę i rynki finansowe.
  • Dyskusja o przyszłości: Zastanawiamy się, jakie mogą być długoterminowe skutki wojny handlowej i jak przygotować się na ewentualną recesję.

Odbierz do 20 darmowych akcji dzięki Freedom24 (link w opisie). Inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Wcześniejsze wyniki nie gwarantują przyszłych zysków.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Wielkie rynkowe szaleństwo i wojna celna. Choć na razie dalej to tylko wojna na słowa. Donalda Trumpa zbija rynek akcji do poziomów ostatnio widzianych w sierpniu 2024 roku. Rynek krwawi. Portfele również moje krwawią. Więc pytanie brzmi, czy w tym szaleństwie jest jakakolwiek metoda, czy może po prostu wszyscy uznali, że czas wolnego handlu jest za nami i nie będzie już niczego. W środę po sesji prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił swoje długo zapowiadane cła wzajemne i rozgrzał tym trochę cały świat inwestycyjno finansowo, ekonomiczny, bo zarówno politycy, jak i ekonomiści, jak i inwestorzy z całego w zasadzie świata od kilku dni nie żyją niczym innym. Czy ten temat jest poważny? Tak. Ten temat jest poważny, ale ale momentami naprawdę ciężko będzie się nie śmiać. Zapraszam na odcinek. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nasdaq. Załóż konto i odbierz do 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $arów każda. Dołącz do ponad 2000 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie niemal 65 000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] teraz. Zacznijmy od trochę tego, co Trump w ogóle ogłosił. Cła Trumpa mają objąć wszystkich partnerów handlowych minimalną stawką 10%. Administracja Stanów Zjednoczonych podkreśla, że te minimalne cło 10% jest kluczowe, bo ma uniemożliwić innym krajom obchodzenie barier za pośrednictwem innych państw. Tutaj celem jest taka eliminacja schematu, zgodnie z którym towary miałyby być przekierowywane do Stanów Zjednoczonych przez jakieś państwa trzecie, które pośredniczą w handlu. Chodzi o uniknięcie takiej sytuacji, że na przykład jak Chiny mają duże cł, to wysyłają swoje produkty do Japonii i są trochę niższe, a z Japonii te same produkty do Stanów Zjednoczonych i wtedy cła są już niższe. Minimalna stawka celna ma jakoś rzekomo ukrócić ten proceder, ale to tak naprawdę jest takie pierdu pierdu i najmniejszy problem, bo zabawa dopiero zaczyna się dalej. Cała masa krajów została objęta ogromnymi cłami, które sięgają nawet ponad 50% i najlepsze jest to, że w przypadku niektórych krajów mają się dodawać do obecnych już stawek celnych, bo tak. Co to oznacza? Oznacza to tyle, że jeśli na przykład obecne cłana produkty z Chin wynoszą 20%, to ogłoszone w środę cłana Chiny w wysokości 34% mamy dodać do tych 20 i w sumie mamy 54%. Nikt do końca nie jest przekonany, czy tak jest na pewno, bo na przykład sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych, zapytano o to w wywiadzie, powiedział, że tak chyba jest. No więc tak chyba jest, ale no to tak czy inaczej jest prawie tak wysoka stawka, jak nawet zapowiadana w trakcie kampanii 60%. Tablica tych ceł jest bardzo długa. Na podium są różne kraje, między innymi azjatyckie, tak jak Wietnam ze stawką 46%, który w sumie jest głównym sojusznikiem stanów w tamtym miejscu. Czy na przykład Sri Lanka z 44%. Chiny są na szóstym miejscu ze wspomnianą stawką 34%, która być może jest stawką 54%, ale na przykład za Chinami mamy też RPA ze stawką 30%. Jest tego naprawdę cała masa. Jak widać Trump chce więc zrobić wszystko, żeby jak twierdzi wyrównać szanse handlowe pomiędzy no tymi obrzydliwie bogatymi krajami jak Wietnam czy Sri Silanka a biednymi Amerykanami, którzy są przez nich bezlitośnie wręcz wykorzystywani. No ale są też takie kraje, które na przykład na liście nie znalazły się wcale. Na przykład nie ma tam Rosji. Co zgodnie z przysłowiem prawdziwych przyjaciół poznaje się w Dniu Wyzwolenia, bo tak nazywał ten dzień ogłoszenia ceł cały Donald Trump i cała administracja Liberation Day. No dobra, ale fakt, że Stany Zjednoczone okazują się najbardziej bezlitosne wobec tych najsłabszych, to akurat mało zabawne. Lepszym jest fakt, że administracja tak się rozpędziła ze swoimi taryfami, że objęła nimi nawet mieszkańców wysp, które nie mają mieszkańców. Na przykład Haird Island and McDonald Island. Terytoria należące do Australii bez ludności, bez infrastruktury, bez czegokolwiek poza pingwinami otrzymały cła 10%. Cła na przykład otrzymało też brytyjskie terytorium oceanu indyjskiego, gdzie jedynymi mieszkańcami są amerykańscy żołnierze stacjonujący w bazie wojskowej. No poza tym inne smaczki dość jasno pokazują, że chyba ktoś w białym Domu obudził się w środę rano i stwierdził, że to jest najwyższy czas ogarnąć temat tych ceł, bo deadline się zbliża, przecież mamy wieczorem robić wystąpienie, więc trzeba coś ustalić i coś wybrać i o czymś się zdecydować. Nie zrobiono tego jednak jakoś super dokładnie, bo na przykład w cłach na Francję też jest trochę nieścisłości. Administracja Stanów Zjednoczonych nałożyła różne cła na kilka francuskich terytoriów zamorskich. W efekcie eksport z niektórych z nich jest bardziej obciążony albo bardziej uprzywilejowany w porównaniu do całego francuskiego handlu i jego obwarowań. Na przykład Guadelupa i Martynika na Karaibach, Gujana Francuska w Ameryce Południowej oraz Wyspy Marota. Wszystko to należy do Francji, a ma stawkę celną równą 10%, podczas gdy cała Francja ma 20%. Plotki swoją drogą mówią niepotwierdzone, no przecież nikt tego nie przyzna, że cła i kraje były wpisywane na podstawie domen istniejących, a nie tego, czyje to jest realnie faktycznie terytorium. Ciężko nadążyć za administracją prezydenta i wiele wskazuje na to, że cała ta szopka i przedstawienie była robiona umyślnie w pośpiechu i chyba umyślnie na kolanie. Wskazuje to też na to dość specyficzny sposób wyliczania tych ceł. No bo jeśli zastanawiacie się skąd wzięły się te liczby 46%, 34%, 27% i może na przykład myślicie, że skoro są to tak relatywnie precyzyjne wartości to na pewno stoją za tym jakieś skomplikowane wyliczenia, badania dotyczące struktury handlowej na przykład albo tego, czym faktycznie obarczani są Amerykanie w przypadku ceł wynakładanych przez na przykład Unię Europejską czy Chiny. Na pewno. Na pewno. No nie do końca, bo w oświadczeniu opublikowanym w środę wieczorem również mającym wyjaśnić metodologię wyliczania tych taryf, biuro przedstawicielstwa handlowego Stanów Zjednoczonych, tak zwany USTR, przedstawiło wzór oparty na danych amerykańskiego biura Spisu Powszechnego za 2024 rok. I te obliczenia polegały na podzieleniu nadwyżki handlowej danego kraju ze Stanami Zjednoczonymi przez całkowitą wartość eksportu do Stanów Zjednoczonych. Uzyskany wynik był następnie dzielony przez magiczny współczynnik równy 2. I to prowadziło do wyliczenia tej stawki celnej. Na przykład Chiny miały w ubiegłym roku nadwyżkę handlową w wysokości 295 miliardów dolarów przy łącznym eksporcie do stanu wynoszącym 438 miliardów dolarów, co daje stosunek 68%. Zgodnie z formułą Trumpa powiedział podział tej wartości przez 2 dawał stawkę celną wynoszącą widziane już na tablicy 34%. No i właśnie w podobny sposób obliczano sobie stawki dla innych gospodarek jak Japonia, Korea Południowa czy Unia Europejska. Kraje, w których Stany Zjednoczone osiągały nadwyżkę handlową, a nie deficyt, zostały wtedy objęte cłami na poziomie takiej stałej wartości 10%. Ale nawet nie używano do tego eksportu usług. Używano tylko eksportu towarów i produktów. Dziwna sprawa. No wychodzi na to, że podzielono przez siebie dwie łatwo dostępne dane dotyczące handlu międzynarodowego i w sumie faant pora na CS-a. A tam gdzie wyszło, że CAP powinny być ujemne, to dano sobie 10% i myk gotowe. Swoją drogą to jest niezwykle ciekawe, w odpowiedzi na pytanie jak szybko wprowadzić cła na cały świat, na różne kraje, Czat GPT podsuwa właśnie takie rozwiązanie, rozwiązania oparte na tym konkretnym wzorze. Ja tylko przypomnę, że pierwotnie zapowiadano, że Stany Zjednoczone, a sama administracja to zapowiadała, że Stany zbadają realne bariery handlowe, jakie są przedstawiane przez inne kraje. No ale to zadanie chyba ewidentnie albo przerosło urzędników USA, albo zrobiono to z premedytacją. Wświadczeniu USD stwierdzono, że choć technicznie możliwe byłoby obliczenie taryf na podstawie rzeczywistych barier handlowych, to zastosowana metodologia skuteczniej realizuje cel Trumpa, jakim jest zmniejszenie deficytu handlowego. No czyli ceł nie będzie, jeśli na przykład taki Wietnam zacznie kupować od Stanów Zjednoczonych tyle ile do Stanów sprzedaje. Nie bardzo wiem jak miałoby to wyglądać, bo Wietnamu nigdy w życiu nie będzie stać na to, żeby kupować tyle od Stanów, co do Stanów wysyła. Zwłaszcza, że wysyła koszulki i buty szyte przez dzieci za dolara, a miałby kupować na przykład iPhony. No ciężko to sobie wyobrazić. Tu jeszcze mała dygresja dla osób, które nie do końca czują czym są te cła. Cła to są opłaty nakładane przez rząd na towary importowane. To znaczy, że jeśli w Stanach Zjednoczonych swoje produkty będą sprzedawać na przykład Wietnamczycy, to po dostaniu się tego produktu do Stanów Zjednoczonych importer w Stanach Zjednoczonych będzie musiał opłacić dla rządu tą daninę w wysokości 46% wartości produktu. Czyli to Amerykanie będą płacić te cła. Jedyny sposób na to, żeby Amerykanie nie płacili tych ceł jest taki, że jakoś wynegocjują, że część tych ceł wziąłby na siebie eksporter w Wietnamie, co co do zasady jest mało prawdopodobne. Więc przedstawione przez Trumpa stawki celne są naprawdę kosmiczne, wysokie i jeśli rzeczywiście zostałyby wprowadzone, jeszcze nie zostały wprowadzone, ale jeśli rzeczywiście zostałyby wprowadzone i zostałyby utrzymane przez lata, no to mogą spowodować nie tylko zahamowanie rozwoju gospodarczego na całym świecie, ale realnie wywołać globalną recesję, globalną, którą każdy odczuje na własnej skórze. Wolny handel to jest klucz dynamicznego rozwoju gospodarczego całego świata z ostatnich dekad, który pozwala danym krajom skupić się na produkcji tego, w czym są dobrzy i korzystać z efektu skali, sprzedając swoje towary na całym świecie. Jeśli globalna gospodarka zaczęłaby się dzielić i coraz bardziej izolować, no to kraje będą musiały stać się bardziej samowystarczalne i ponosić większe koszty związane z produkcją rzeczy, w których nie mają doświadczenia, nie mają knoowu i nie wiedzą jak je robić. Co więcej, każdy region będzie musiał wtedy produkować na mniejszy rynek tylko dla siebie. No więc znikają efekty skali, a przez to rosną koszty jednostkowe produktów. Na czym cierpią konsumenci i cierpią przedsiębiorstwa. Każdy konsument i każde przedsiębiorstwo. Naprawdę w długim terminie nie ma tu żadnego wygranego. Jeśli wszystkie te zapowiadane cła naprawdę wejdą w życie, no to średnia stawka celna na świecie może wzrosnąć do najwyższego poziomu od ponad 100 lat. realnie cofniemy się na tej płaszczyźnie w rozwoju o wiele wiele dekad. A trzeba tu podkreślić, że w dzisiejszym świecie globalny handel odgrywa zdecydowanie ważniejszą rolę niż jeszcze na przykład 20, 30 czy 40 lat temu. No więc czy administracja Trumpa totalnie oszalała i rzeczywiście chce aż tak dowalić do pieca? No wiele wskazuje na to, że chyba jednak nie do końca i wiele wskazuje na to, że jednym z głównych celów, chociaż nie wprost powiedzianych, może być doprowadzenie do jak najszybszego obniżenia rentowności 10oletnich obligacji skarbowych, co już się zadziało, o czym zaraz będziemy sobie jeszcze mówić. Ale no jeśli nawet takie słowa zostały wypowiedziane, to powstaje pytanie, czy faktycznie jest szansa na utrzymanie takich konkretnych ceł, wprowadzenie ich i trzymanie, no nie wiem, dłużej niż na przykład tydzień czy półtora tygodnia czy dwa tygodnie, co realnie jeszcze absolutnie nic nie zmieni. Sceptyczny jestem do twierdzenia, że administracja Trumpa składa się z całego pokoju totalnych ekonomicznych oszołomów. Myślę, że tak nie jest. Prawdopodobieństwo tego jest niskie. A część administracji Trumpa wysyła sygnały, że to cały czas jest tylko punkt wyjścia do negocjacji. Sekretarz rolnictwa Brook Rollins zbagatelizowała reakcje rynków na nowe cła, twierdząc w rozmowie z Fox Business, że cytuje to negocjacje i krótkoterminowe zakłócenia. Z kolei sekretarz skarbu Scott Besent, gości naprawdę niesamowicie dobrym CV, gość z rynku określił nowe cła jako punkt wyjścia do rozmów. Nawet syn Trumpa, który oczywiście nie pełni żadnej funkcji, zasugerował możliwość negocjacji pisząc, że obserwował taki schemat działania ojca przez całe swoje życie. Nieprawdopodobnym scenariuszem w tych okolicznościach jest sytuacja, gdzie kraje zaczną iść do Stanów Zjednoczonych, obiecywać różne ubstępstwa, obiecywać różne zmiany, zmiany w swojej polityce, żeby móc zredukować cła ze strony Stanów Zjednoczonych. Trump wtedy może zacząć wyjść i się chwalić na tym, ile to już ustępstw wypracował i będzie mógł powoli zacząć zmieniać swoje zapowiedzi. blisko mi do tego toku rozumowania, bo jeśli faktycznie to jest nadrzędny cel i gdzieś ten cel końcowy, ta meta, do której ktoś chce dążyć, to może obrał dziwaczny środek na dojście do tego miejsca, ale w efekcie to może doprowadzić do tego, że bariery handlowe na całym świecie będą jeszcze niższe niż na samym początku tej całej zawieruchy. Oczywiście ten scenariusz jest tylko jednym z kilku, bo obecnie wiele państw przybiera na początku postawę obronną, a nie służalczą wobec Stanów Zjednoczonych. I to też ma swoje uzasadnienie. Kolektyw gospodarczy całego świata jest sumarycznie silniejszy niż Stany Zjednoczone. Nawet jeśli Stany Zjednoczone są najsilniejszym elementem gospodarki ogólnoświatowej, to cały świat zebrany do kupy i tak jest silniejszy od Stanów Zjednoczonych. Chiny zapowiedziały już nawet swój odwet. Kanada też zapowiedziała, zresztą to już od dawna, że będzie walczyć z cłami. Francja zapowiedziała, że jest gotowa na tę wojnę handlową. Macron wezwał europejskie firmy do wstrzymania inwestycji w Stanach Zjednoczonych, mówiąc, cytuję, jaki sygnał wysyłamy, jeśli wielkie europejskie firmy inwestują miliard w amerykańską gospodarkę podczas gdy Stany Zjednoczone w nas uderzają. Musimy wykazać się zbiorową solidarnością. To nie brzmi jak słowa kogoś, kto zamierza pójść i płaszczyć się przed Stanami Zjednoczonymi. Francja naciska całą Unię Europejską, aby odpowiedziała na amerykańskie cła, uderzając głównie w sektor największych technologii i usług. W grę wchodzi oczywiście tutaj podatek cyfrowy, który mógłby zaszkodzić najbardziej takim firmom jak Google czy Meta. No a w ten sposób Unia Europejska uderzyłaby w najbardziej czuły punkt Stanów Zjednoczonych, bo to największe technologiczne korporacje generują najwięcej z PKB Stanów Zjednoczonych, a prezesi tych największych w Stanach korporacji myślę, że mają jakieś przełożenie na działania administracji i wprost mogłyby wymusić na niej zahamowanie tych wybryków. Różne klasy aktywów oczywiście zareagowały nerwowo na całą sytuację, a giełdy akcji na całym świecie w większości spadały. Widać pewną zależność w tym, że najmocniej spadały akcje tych krajów, gdzie oczywiście ogłoszone cła były potencjalnie największe. Ale nie dotyczyło to Chin. Indeks chiński jakoś się tym w ogóle specjalnie przejmował. S&P 500 z kolei natomiast od środy stracił ponad 7%, a cała korekta od szczytu sięga już niemal 15%, przynajmniej w momencie, gdy to nagrywam. No i wiecie co? Tak, będziecie sobie pisać w komentarzach, że to nie jest czas na kupowanie, ale ja myślę, że to wspaniale. Jeszcze w grudniu, w grudniu 2024 nagrywałem dla was jasną prognozę, że oczekuję spadku S&P 500 o co najmniej 10% w 2025 roku. Mamy obecnie, gdy to nagrywam, ponad 15% i dla mnie to po raz kolejny moment na dokupowanie sobie akcji. Tak samo jak mówiłem o tym, że je dokupuję w sierpniu 2024. Uprzedzałem w materiale o prognozach na 2025, że zbudowałem sobie poduszkę gotówki na ponad 10% wolnych środków, a jej część aktywowałem przy okazji spadku S&P5 za to 10%. A teraz zamierzam aktywować kolejną część. Prawda jest jednak taka, że skala tych spadków dotychczasowych i tak nie odpowiada skali niebezpieczeństw wynikających z zapowiedzianych ceł. Rynek nie daje wiary, według mnie słusznie, że takie cła wejdą w pełni w życie. gdyby uwierzył w to, to S&P 500 spokojnie byłoby kolejne 15, a może nawet i 20% niżej. Kolejne do tego, co już spadło. Obligacje Stanów Zjednoczonych zaczęły z kolei dynamicznie wyceniać recesje w Stanach. rentowność 10letnich obligacji spadła już poniżej 3,9% i zbliża się do 3,8 i jest najniżej od czasu wyboru Trumpa na prezydenta w 2024 roku. No więc wychodzi trochę na to, że jakimś dziwnym cudem, znowu jeśli to był cel, Trumpowi udało się obniżyć rentowność obligacji skarbowych o 100 punktów bazowych od szczytu w styczniu, bez jakiejkolwiek zmiany stóp procentowych realizowanych przez Jerome Powela z Fedu. No jeśli to był cel i te mityczne szachy 5D, no to faktycznie się udało. Myślę, że to raczej pochodna tego, co się dzieje, nie cel sam w sobie. Ale na pewno jeśli o to chodzi to administracja Stanów Zjednoczonych, która musi zrolować swój dług jeszcze w 2025 roku, osiągnęła tu spory sukces. Co prawda wygląda to trochę jak podpalenie całego domu, żeby ugotować sobie i upiec steka, ale finalnie stek jest upieczony, a równocześnie rynki pieniężne zaczęły wyceniać 50% szans na to, że Fedkona czterech i nawet obniżek stóp procentowych o 25 punktów bazowych jeszcze w 2025 roku, choć jeszcze kilka dni wcześniej taki scenariusz był kompletnie niebrany przez nie pod uwagę. obawy, że największy od 100 lat wzrost ceł w Stanach Zjednoczonych osłabi wzrost gospodarczy wywołały zresztą hossę na praktycznie każdym globalnym rynku obligacji. Rentowności papierów dłużnych w Europie, w Wielkiej Brytanii, nawet w Polsce również znacząco spadły, a inwestorzy zwiększyli swoje zakłady na dalsze luzowanie polityki pieniężnej w praktycznie każdej gospodarce. Logika, jaka za tym przemawia jest bardzo prosta. Cła mają doprowadzić do recesji. Recesja ma zmusić banki do obniżania stóp procentowych, żeby pobłudzić gospodarkę, a niższe stocowe to niższe oprocentowanie przeszłych emisji obligacji, więc ceny obecnych obligacji rosną. Natomiast wzrost cen obligacji to naturalne obniżenie rentowności tych notowanych na rynku obligacji. I zachowanie całych obligacji, całego rynku obligacji pokazuje dość jasno, że rynek zdecydowanie bardziej boi się recesji jako następstwa ceł niż ponownego uderzenia inflacji. Gdyby rynek bał się bardziej inflacji to wyceniałby utrzymywanie. wysokich stóp procentowych, ale ciężko oczekiwać wielkiej inflacji, gdy indeks mierzący inflację w czasie rzeczywistym, tak zwany troflation, jest niemal najniżej od roku i pokazuje dla Stanów odczyt rzędu lekko ponad 1%. A do tego obserwujemy kolosalny wręcz spadek cen ropy naftowej, która spadła o ponad 10% w 2 dni i znalazła się najniżej od maja 2023 roku. Oczywiście trochę może być na wyrost przypisywanie całego spadku ropy naftowej do obaw o recesj. Nie wiadomo czy przypadkiem dużego udziału nie odegrała w tym w czwartek Arabia Saudyjska, która też ostro namieszała w kwestii polityki wydobywczej ropy naftowej. Podczas tej czwartkowej wideokonferencji Koalicja Producentów ropy na czele właśnie z Arabią Saudyjską i Rosją miała jedynie przypomnieć niektórym członkom tej koalicji, a tak naprawdę kartelu, o konieczności przestrzegania limitów produkcji, a następnie zatwierdzić wcześniejszy plan stopniowego zwiększania wydobycia. Tak miało być, ale zamiast tego ogłoszono dość niespodziewane posunięcie. Wzrost podaży w maju aż trzykrotnie większy niż planowano. Delegaci OPEC Plus poopisali to jako celowy ruch mający na celu obniżenie cen i ukaranie krajów, które nie przestrzegają ustalonych limitów produkcji. No jak można się domyślić, to tylko pogłębiło problemy ropy i jeszcze mocniej napędziło spadki cen. Okej, ale wróćmy jeszcze na chwilę do tego kupowania przeze mnie. Dlaczego w takim razie dziś ja nagrywam ten materiał w piątek 4 kwietnia rzuciłem się na kupowanie za część reszty gotówki, która mi została. No dlatego, że moi drodzy na rynku okazje są po to, żeby z nich korzystać. A najlepszy czas do kupowania jest naprawdę wtedy, kiedy to jest ostatnie na co masz ochotę. Rynkami zawsze coś trzęsie. Ostatnio tak samo trząs nimi ten sierpniowy kary trade. Wcześniej pod koniec 2023 również były obawy o recesj i spadki. Wcześniej była Bessa w 2022. Wcześniej był krach koronawirusowy w 2020 i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Okazje na rynku są po to, żeby z nich korzystać. Na pewno nie po to, żeby czaić się na idealny dołek. To nie ma znaczenia, czy kupiłeś coś trzy dni za wcześnie, czy kupisz dziś, czy kupisz za trzy, czy cztery dni. Ja widzę najgorsze nastroje ulicy od lat i widać je również w ankiecie Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, tych amerykańskich, która wyrównała właśnie rekordy negatywnych odczytów z globalnego kryzysu finansowego. Widzę najniższy poziom alokacji na rynku profesjonalnych menadżerów funduszy inwestycyjnych od lat. Tak niskiej alokacji nie było nawet w tym carry tradzie nieszczęsnym w sierpniu. Widzę indeks strachu i chciwości na najniższym poziomie od 2022. roku. Widzę też indeks VIX, który omawiałem zresztą dla was w osobnym materiale, wskazujący wynik ponad 45, co jasno mówi o naprawdę ostrej panice i w ciągu ostatnich wielu lat tylko dwa razy był wyżej niż te 45. I naprawdę jest mi wszystko jedno, czy ten dołek będzie dziś, czy za tydzień, czy za dwa tygodnie. To nie ma dla mnie żadnego znaczenia, bo nie inwestuję na tydzień na miesiąc. Dlatego też naprawdę niezwykle się cieszę, że publiczny portfel firmy 24 właśnie dostał nową wpłatę i naprawdę bardzo bym chciał dopłacić do niego jeszcze więcej. No ale zasady to zasady i mogę jedynie dopłacić 600 €. Na początku zaznaczę jeszcze dla niewtajemniczonych, może oglądacie ten materiał po raz pierwszy, tego typu materiał, że publiczny portfel Fir 24 to jeden z trzech publicznie prowadzonych dla was yyy portfeli. Jeden to jest portfel kwartalny oparty o fundusze ETF, którego najnowsza aktualizacja będzie w przyszłym tygodniu. Miała być 6 kwietnia, no ale sytuacja się trochę pozmieniała, ale jak na razie ten portfel trzyma się całkiem nieźle. Miał świetny hedging w 4 lata pomimo tych spadków na rynku i tak daje około 160% zysku. Zdecydowanie bijąc szeroki indeks Stanów Zjednoczonych. dał nie tylko lepsze stopy zwrotu, ale też osiągnął to przy o wiele mniejszej zmienności, więc to jest wygrana i wygrana, podwójna wygrana. Jestem aż zmęczony tym wygrywaniem, jak mówi Donald Trump, portfel Freedom 24 to z kolei jest portfel o wiele bardziej agresywny oparty o indywidualne spółki zagraniczne, który ma udowadniać, że da się wygrywać szerokim rynkiem akcji ponownie w długim terminie. Nikogo nie obchodzi, czy wygracie z tym rynkiem w tydzień, czy w miesiąc. Nikogo to nie obchodzi. A ten portfel pomimo naprawdę totalnej zagłady ostatnio i przekręceniu się z plus 10% w tym roku na minus 10% w tym roku i tak dalej bije szeroki rynek, który spadł bardziej, więc zdecydowanie nie ma tragedii. Od stycznia 2024 pokazuje i tak po tych spadkach niezmiennie plus 26%, więc ponownie dalej ten szeroki rynek bije, co jak na ten ostatni miesiąc na rynku uważam, że jest naprawdę niemałym sukcesem. W każdym razie do tego portfela co miesiąc wpłacam nowe 600 €. Uzbierało się tam na razie 10200 € czystego kapitału. No i w ostatniej aktualizacji sprzed tygodnia tego portfela nic w nim nie zmieniałem. A w tym tygodniu wpadła dopłata, oczywiście to już jest 600 € ale to nie wszystko, bo szukając innych okazji zdecydowałem się na sprzedaż Tesli, którą kupiłem pod odbicie dosłownie trzy tygodnie temu. Był to sukces, dała szybkie 15% zysku, a na rynku pojawiło się o wiele więcej okazji. Nie zmieniam swojego zdania o Tesli. Dalej uważam, że chciałbym ją mieć w portfelu, ale koszt alternatywny jest taki, że obecnie inne rzeczy spadły o wiele bardziej i są dla mnie o wiele bardziej atrakcyjnie wycenione. Między innymi ostro dokupiłem Mercado Libre, ostro dokupiłem New Holdings, a także ostro dokupiłem akcje Amazona. Zapisałem wszystkie te rzeczy w opisie tego nagrania, tam sobie znajdziecie rozpiskę. Zawsze możecie też wejść w linka do tego portfela i obejrzeć sobie jak on dokładnie wygląda. W każdym razie wszystko co obecnie mam w tym portfelu naprawdę mi odpowiada. Niespecjalnie widzę sens w zmienianiu czegoś więcej albo na przykład sprzedawaniu, bo i tak wszystko mi się wydaje atrakcyjnie wycenione. Najchętniej to bym dopłacił jeszcze więcej, no ale nie mogę. Mogę dopłacić 600 €, bo takie zasady przyjęliśmy właśnie w tym portfelu. Przestrzegam was jednak tak czy inaczej, że to jest naprawdę portfel bardzo ryzykowny. Jeśli ktoś ma niską tolerancję na ryzyko, to absolutnie nie powinien się nim w żadnym stopniu inspirować. W każdej chwili, jak mówiłem, możecie go jednak podejrzeć w linku, który znajdziecie w opisie tego nagrania. Jeśli jednak chcielibyście, czujecie, że chcielibyście spróbować jakoś y inspirować się tymi portfelami, to analogiczny portfel można na pewno w całości odzwierciedlić na koncie Freedom 24, a nawet możecie kilka z tych akcji, które są w tym portfelu, dostać kompletnie bezpłatnie za założenie konta, bo zakładając konto Freedom 24 z linka w opisie, możecie otrzymać właśnie od trzech do nawet 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $arów każda. Lista tych akcji, które można otrzymać jest teraz widoczna na ekranie. Ta promocja trwa do końca kwietnia 2025. A żeby z nich skorzystać to trzeba otworzyć konto z tego linka, który jest w opisie, a następnie dokonać odpowiedniej wpłaty, podać specjalny kod promocyjny i już dostajecie akcje, które możecie sobie potem od razu sprzedać na rynku. A jeśli z kolei nie jesteście gotowi jeszcze na takie aktywne inwestowanie, to możecie na przykład też znaleźć sobie specjalny ETF ze stopu dywidendy rzędu nawet 5%, a teraz po spadkach pewnie nawet więcej w euro. Jednym z takich jest chociażby Ishers Euro Dividend. No i jest nie to nie jedyny taki jest naprawdę sporo i jak zapowiedziałem, że zrobię taki odcinek o takich ETFowych dywidendowych perełkach, które można znaleźć na przykład na rachunku Freon 24 będzie taki odcinek podtrzymuje t obietnicę. A w tym filmiku to już wszystko. Pamiętajcie, że powstał on dzięki partnerowi tego odcinka. Jeśli uważacie go za wartościowy, no to pomóżcie go znaleźć innym. Zostawcie lajka, zostawcie suba, napiszcie coś w komentarzu. Może na przykład czy wy też dokupujecie, czy jednak strach wziął nad wami górę i nie dokupujecie nic na rynku. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry