Analiza Krachu na Rynku Metali Szlachetnych
Film analizuje gwałtowne spadki cen srebra, platyny i palladu, które miały miejsce w krótkim czasie. Autor omawia przyczyny tych zjawisk, odwołując się do historycznych analogii i bieżącej sytuacji na rynkach surowcowych. Szczegółowo analizuje mechanizmy rynkowe, które doprowadziły do krachu, zwracając uwagę na rolę spekulacji, inwestorów indywidualnych i decyzji giełdy COMEX.
Przyczyny i Mechanizmy Spadków
W materiale omówiono następujące kwestie:
- Nagły spadek cen srebra, platyny i palladu.
- Wzrost zainteresowania metalami szlachetnymi wśród inwestorów indywidualnych.
- Rola spekulacji i dźwigni finansowej.
- Podwyżki depozytów zabezpieczających na giełdzie COMEX i ich wpływ na rynek.
- Analogia do krachu na srebrze z 2011 roku.
- Czynniki fundamentalne i deficyt na rynku srebra.
Implikacje dla Inwestorów
Materiał zwraca uwagę na wysokie ryzyko związane z inwestowaniem w metale szlachetne, szczególnie w okresach wzmożonej zmienności i spekulacji. Podkreśla znaczenie analizy fundamentalnej i technicznej, a także konieczność monitorowania decyzji regulacyjnych, takich jak zmiany depozytów zabezpieczających.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Poniedziałek jeden dzień i rynek metali szlachetnych dostaje potężny cios. Trzy z nich tracą kilkanaście, a nawet ponad 20% wartości. Dla wielu inwestorów to był szok, dla niektórych zimny prysznic. Ale czy to naprawdę było zaskoczenie? Wręcz przeciwnie, krach na rynku metali szlachetnych wcale nie wziął się znikąd. Kilka dni wcześniej pojawił się wyraźny sygnał ostrzegawczy. Niektórzy go dostrzegli, odpowiednio wykorzystali i sporo na tym zarobili. To nie jedyny niepokojący sygnał. Bo jeśli cofniemy się pamięcią do 2011 roku, to zobaczymy sporo podobieństw. Wtedy krach na srebrze nie zaczął się od złych danych makroekonomicznych, upadku fundamentów, ani od globalnego kryzysu. Rozpoczął się od rozgrzanego rynku i agresywnej spekulacji, a także tego, że na rynek masowo wyszła tak zwana ulica. Dziś widzimy uderzająco podobny obraz. Lawinowy wzrost zainteresowania metalami szlachetnymi, rekordowa aktywność inwestorów indywidualnych, spekulanci grający na szybkie ruchy cenowe i rynek, który stał się ekstremalnie wrażliwy na jeden pozornie techniczny impuls. I właśnie ten impuls pojawił się w poniedziałek. Okej. Trochę uspokoił nastroje. To nie jest nagranie o tym, że srebro się skończyło albo że hossa dobiegła końca. To raczej przyjrzenie się mechanizmom rynku, gdy entuzjazm mainstreamu spotyka się z dźwignią finansową i decyzjami giełdy. Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego powinno to zapalić lampkę ostrzegawczą i co z tego może wynikać dalej, to zostań do końca. Postaram się to wam wyjaśnić krok po kroku, bo to rynkowy alert w FX Mac, gdzie przyglądamy się ważnym bieżącym wydarzeniom na rynkach finansowych. Zapraszam do nagrania. Partnerem biznesowym kanału jest firma zajmująca się kompleksowymi usługami doradczymi i pośrednictwem w imporcie towarów z Chin. Sprawdź ofertę na jaopentrading.com. Partnerem odcinka jest giełda Bybit, która uruchomiła nową usługę automatycznych regularnych cyklicznych zakupów krypto. Ustalasz harmonogram, ustawiasz kwotę i wybierasz token. Wszystko się dzieje automatycznie. To idealne narzędzie dla tych osób, które o rynku kryptowalut myślą długoterminowo i chcą regularnie budować swoją pozycję. Link do Bybit znajdziesz w opisie. [Muzyka] W poniedziałek, tuż po osiągnięciu nowego rekordu, cena srebra w zaledwie kilka godzin spadła aż o 13%. To wyraźna wyrwa w dotychczasowym trendzie wzrostowym. W ciągu ostatniego miesiąca biały metal zdrożał bowiem o około 30%. We wtorek odrabia tylko część strat. Co spowodowało ten nagły zwrot? Najpierw, aby zrozumieć sedno problemu, to zacznijmy od tego, że nie tylko srebro powinno teraz przyciągać wzrok inwestorów. Kluczowy trend, który tłumaczy obecną sytuację najłatwiej zauważyć na rynkach innych metali szlachetnych. Niekoniecznie chodzi jednak o złoto. W przypadku żółtego kruszcu spadki w poniedziałek ograniczyły się do zaledwie 4%. Na tle innych metali szlachetnych to dość niewiele. Spójrzmy zatem na innych przedstawicieli tej grupy. Zapewne gdy myślisz o metalach szlachetnych to masz przed oczami srebro i złoto. I słusznie, bo to ikony stabilności, które intuicyjnie postrzegamy jako szlachetne. Jednak gdy mówimy o ich szlachetności, to nie chodzi o królewskość, ale o konkretną odporność chemiczną na utlenianie czy korozję. Ta trwałość sprawia, że są one idealne do zastosowań jubilerskich, przemysłowych i inwestycyjnych. A jakie metale są właśnie takie? Złoto i srebro. I jakie jeszcze? Platyna i palę lat. W przypadku tych dwóch kolejnych metali szlachetnych wydarzyło się coś, co może szczególnie niepokoić tych, którzy ostatnio w nie zainwestowali. To pozwoli nam zrozumieć kontekst do ostatniej przeceny, której przyczyny są zaskakująco podobne do dramatycznych wydarzeń sprzed kilkunastu lat. Zacznijmy od palladu. Mamy tu do czynienia wręcz z krachem, bo jak inaczej nazwać sytuację, w której w jeden dzień metal ten stracił grubo ponad 20% swojej wartości i to zaraz po tym, gdy ceny palladu wspięły się na rekordowe szczyty. A platyna, jej cena runęła w poniedziałek o ponad 14%. To kolejny dwucyfrowy spadek na rynku metali szlachetnych w bardzo krótkim czasie. Co istotne, te błyskawiczne korekty Pallado i platyny miały miejsce w momencie, gdy zainteresowanie tymi surowcami w mainstreamie dosłownie eksplodowało. Jest ono najwyższe w historii. Potwierdzają to dane z wyszukiwań w Google. Spójrzmy na platynę. Na ekranie widzimy liczbę wyszukiwań frazy Platinum price w Google. To pokazuje jak często internauci z całego świata sprawdzali ceny platyny. Widzimy wyraźny trend wzrostowy zainteresowania. Ale uwaga, to co teraz widzicie na ekranie pokazuje sytuację tylko do końca zeszłego roku. Nie uwzględnia tego co działo się w tym roku. Jesteś gotowy? Bo to robi wrażenie. Zainteresowanie ceną platyny wzrosło aż czterokrotnie w porównaniu z tym samym okresem rok temu. Czterokrotnie. I kto najczęściej pyta o takie informacje? Zwykli przeciętni inwestorzy indywidualni, którzy nagle zaczęli pytać: "Ile teraz kosztuje platyna." Podobnie jest zresztą, gdy spojrzymy na wyszukiwania frazy cena palladu. To też czterokrotny wzrost na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy. Zresztą ogółem zainteresowanie metalami szlachetnymi jest bardzo wysokie. Teraz widzisz liczbę globalnych wyszukiwań wyrażania metale szlachetne na przestrzeni ostatnich 20 lat. Trudno to nazwać inaczej niż eksplozją zainteresowania tymi surowcami: złotem, srebrem, palladem i platyną. A najlepiej widać to po tych dwóch ostatnich. Lawinowy wzrost cen przyciągał coraz większą rzeszę inwestorów. Potwierdzają to najnowsze dane z amerykańskiej giełdy surowcowej w Chicago. W listopadzie liczba transakcji na kontraktach Microona srebro była o aż 238% wyższa niż rok wcześniej. Z kolei w przypadku analogicznych kontraktów, ale na złoto ich liczba była o 235% wyższa rok do roku. Ten impet był widoczny na wszystkich metalach szlachetnych. Wolumen obrotu kontraktami na metale szlachetne w listopadzie na amerykańskiej giełdzie wzrósł o ponad połowę w porównaniu z poprzednim miesiącem. Co było w tym kluczowe? Analitycy wskazują na rosnące zainteresowanie inwestorów indywidualnych. To oni napędzali rynek i podbijali aktywność do rozgrzanych poziomów. Potwierdza to szturm inwestorów do funduszów ETF. Mowa o instrumentach, które są najpopularniejszą formą inwestowania w srebro bez konieczności fizycznego transportu metalu do inwestora. Niebieska linia na poniższym wykresie pokazuje, że zapasy nabywane przez inwestorów konsekwentnie rozpędzały się w tym roku. Działo się tak dlatego, że na rynek napływał kapitał i to w dużej mierze właśnie od inwestorów indywidualnych. Wśród tych inwestorów byli zarówno ci, którzy chcieli zabezpieczyć swoje oszczędności przed inflacją, jak i ci, którzy szukali sposobu, by pomnożyć zarobione pieniądze. Byli też tacy, którzy skuszeni dynamicznymi zwyżkami postanowili wskoczyć do wagonika. Ale uwaga, nie twierdzę wcale, że ten wagonik już odjechał i metale szlachetne osiągnęły szczyt. Nie przypowiadam spadków. O tym powiemy jeszcze w dalszej części nagrania, bo to co stało się w poniedziałek jest niezwykle podobne do dramatycznych wydarzeń z przeszłości. Najpierw spróbujmy jednak ogarnąć tło na rynku. To pozwoli nam spojrzeć na całą sytuację z nowej perspektywy i lepiej zrozumieć, co tak naprawdę się dzieje. W tym roku na rynku srebra szczególnie aktywni są spekulanci. To odzwierciedla czerwona linia na wykresie. Gdy jest ona powyżej zera, na funduszach ETF na srebro przeważają pozycje długie kapitału spekulacyjnego. Innymi słowy, więcej jest graczy liczących na szybki wzrost cen niż na spadek. W praktyce oznacza to, że taki kapitał próbuje wyłapać dynamiczne ruchy cen srebra niezależnie od fundamentów rynkowych. To istotne, ale do tego wrócimy jeszcze za chwilę. Najpierw wyjaśnijmy, dlaczego fundusze ETF są tak ważne dla rynku srebra. Wskazują na to analitycy z banku Unicredit, którzy piszą: "W przeciwieństwie do rynku złota, napływy do funduszy ETF stanowią znaczną część całego rynku srebra. Stało się to w sytuacji, gdy zapasy są ograniczone. W związku z tym nawet niewielka zmiana stanu posiadania srebra w funduszach ETF może spowodować znaczny wzrost ceny tego kruszcu. Mamy więc rynek, na którym cena srebra reaguje nawet na niewielkie zmiany w zasobach posiadanych przez giełdy dla funduszy ETF. Podobnie jest w przypadku rynku kontraktów terminowych i właśnie tutaj kryje się wskazówka do wyjaśnienia bezpośredniej przyczyny nagłej poniedziałkowej korekty na srebrze, palladzie i platynie. Dobrze ujął to Daniel Kostecki, z którym miałem przyjemność porozmawiać w poniedziałek, zaledwie kilka godzin po tym, gdy stroma przecena na metalach miała miejsce. bezpośrednio można to połączyć z ogłoszeniem CME jeszcze z końca ubiegłego tygodnia, że od dziś wchodzą wyższe depozyty zabezpieczające na rynku futures, y no bo tam jednak też gro tej spekulacji, co tutaj dużo nie mówić, się odbywało. W związku z tym, że trzeba uzupełnić yyy depozyt czy też no wprowadzić nowe pieniądze do już zawartych transakcji, no to część inwestorów ma dwie opcje. albo dopłaca depozyt, albo zamyka pozycję, żeby tego depozytu nie dopłacić. >> Okej, to jeszcze raz. Wyższe depozyty na kontrakty terminowe na metale szlachetne oznaczają, że spekulanci muszą wpłacić więcej pieniędzy, by utrzymać swoje zakłady na wzrost ceny. Ci ze słabszym portfelem po prostu nie dają rady i sprzedają pozycję i to masowo. Tak powstaje fala podaży, która popycha ceny w dół, a ETFY na srebro podążają za tym ruchem, co jeszcze dodatkowo podkręca spadki. No jak widać dominuje aktualnie podejście, że okej już tyle urosło, co ja będę teraz depozyt jeszcze zwiększać. >> A do tego dochodzi kwestia lewara, czyli dźwigni finansowej. To mnoży zyski przy wzroście ceny, ale też straty przy spadku. >> Pamiętajmy, że to są pozycje też lewarowane. Nikt tam za własne pieniądze do końca nie działa, tylko zapożyczone od kogoś innego z rynku. Je lokuje na na SIMI jako zabezpieczenie. Za to kupuję sobie futures. No i teraz skąd szybko na koniec roku wziąć dodatkowe pieniądze na na zabezpieczenie? >> Okej, ale czy poniedziałkowy spadek dało się przewidzieć? Czy można było spodziewać się, że akurat w tym dniu srebro potanieje? Okazuje się, że tak. I sugestia odpowiedzi już częściowo pojawiła się w tym materiale. Chodzi o wspomniane wyższe depozyty na chicagowskiej giełdzie surowcowej Comex. Informacja o ich wzroście została przekazana przez jej zarządcę Siemi jeszcze w piątek 26 grudnia, czyli 3 dni kalendarzowe przed faktyczną zmianą, która weszła w życie w poniedziałek 29 grudnia. Od poniedziałku 29 grudnia marża dla kontraktów terminowych na metale szlachetne wzrosła znacząco. W przypadku złota o 10%, srebra o blisko 14%, a platyny aż o 23%. Informacja ta została rozpowszechniona przez traderów na Twitterze jeszcze w piątek wieczorem. Zresztą już nad ranem w sobotę 27 grudnia ostrzegał o tym Daniel Kostecki zwracając uwagę na spodziewaną wysoką zmienność. Zanim przejdziemy do tego, dlaczego z tej sytuacji płynie dość przykra lekcja z historii, spójrzmy, kto zarobił na poniedziałkowym spadkowym ruchu na Srebrze. To trader, który w ogniu kontrowersji w ostatnich miesiącach praktycznie zniknął z radarów polskiego świata inwestycyjnego. Teraz po długiej przerwie w aktywności na Twitterze pochwalił się serią nowych zagrań. Mowa o królu polskich spekulantów, Rafale Zaorskim, który niemal idealnie wyłapał poniedziałkową górkę na kursie srebra, zajmując pozycję krótką przy pułapie 8360 $ar. Był to tak zwany szort, czyli Zaorski zarabiał, gdy cena spadała, a spadła wyraźnie, bo już około 15:00 wynosiła 70,5. Finalnie popularny Zaor zamknął pozycję po 7140 $ar, realizując spory zysk. Całkiem niezły powrót do publicznej aktywności. Wróćmy jednak do zapowiadanej już dość pesymistycznej lekcji z historii rynku srebra. Podobieństwo obecnych wydarzeń do tych z przeszłości jest bowiem uderzające. Teraz giełda Comex w Chicago podniosła depozyty zabezpieczające, a rynek metali szlachetnych odpowiedział gwałtowną przeceną. Dla tych, którzy znają historię rynku, zapala się tutaj żółte światło, bo coś bardzo podobnego już kiedyś widzieliśmy i to wcale nie tak dawno. Wystarczy cofnąć się do 2011 roku. Wtedy mieliśmy jeden z najsłynniejszych przykładów pęknięcia bańki spekulacyjnej na rynku srebra. Bezpośrednią przyczyną była właśnie seria podwyżek depozytów zabezpieczających w COMEX w Chicago. Na początku 2011 roku srebro znajdowało się w fazie parabolicznego wzrostu. Cena wzrosła z około 17 $ar w 2010 roku do niemal 50 $ar za uncję pod koniec kwietnia 2011 roku, wyrównując tym samym historyczny rekord z 1980 roku. Rynek był skrajnie rozgrzany, a wielu spekulantów korzystało z wysokiej dźwigni finansowej. Wtedy CMI postanowiła interweniować. W kwietniu i maju 2011 roku, widząc ogromną zmienność, giełda CMI zdecydowała się na drastyczny krok, podwyżkę wymogów depozytów zabezpieczających, aby schłodzić rynek. I tu dochodzimy do sedna. Nie była to pojedyncza podwyżka, lecz cała seria, a na dodatek w bardzo krótkim czasie. To było jak seria ciosów jeden po drugim. W ciągu zaledwie 9 dni od 26 kwietnia do 4 maja 2011 roku CME podniosła wymogi depozytowe na srebro aż pięć razy łącznie o ponad 80%. Efekt natychmiastowy i brutalny. Gracze na dźwigni zostali postawieni pod ścianą. Mieli taki wybór albo dosypać gotówki, albo zamknąć pozycję. Wielu nie miało ani czasu, ani kapitału. Zaczęła się przymusowa sprzedaż kontraktów. Ta sprzedaż zapchnęła cenę w dół, co generowało kolejne uzupełnienia depozytów, a to wymuszało kolejne sprzedaże. I ruszyła lawina. W ciągu niespełna dwóch tygodni srebro straciło ponad 30% wartości. Z okolic 50 spadło w rejon 33 $arów za uncję. Wtedy hossa skończyła się w miesiąc i wówczas był to koniec tego cyklu na srebrze. Wróćmy do dnia dzisiejszego. Warunki początkowe są podobne. Wystąpił gwałtowny wzrost ceny srebra. Miała miejsce podwyżka depozytów zabezpieczających. Ale uwaga, daleko jeszcze do tego, by wyciągać wniosek, że historia potoczy się dokładnie tak samo. To, że raz tak się stało, nie oznacza, że drugim razem będzie dokładnie tak samo. Rynkowe czynniki są bowiem inne. Przede wszystkim depozyty zostały podniesione w znacznie mniejszym stopniu. Miał miejsce tylko jeden ruch ze strony COMEX, a nie pięć. Po drugie, zarząd giełdy, inwestorzy, uczestnicy rynku odrobili już lekcje z przeszłości. Trudno oczekiwać, że historia powtarza się dokładnie w ten sam sposób, zwłaszcza, że po trzecie rynek srebra jest w wysokim deficycie i to już piąty rok z rzędu. A ten deficyt w 2025 roku według szacunków Instytutu Srebra sięgnie aż 15% całkowitej rocznej światowej produkcji, a w 2026 roku ma być o połowę wyższy niż w 2025 roku. To solidny fundament dla rynku srebra, bo jest to potencjalny czynnik prowzrostowy, ale wpływ jednego z elementów działań szkagowskiej giełdy już widać i rynek srebra już na to wyraźnie zareagował. Implikowana zmienność wystrzeliła. Innymi słowy, rynki szykują się na duże skoki ceny srebra, ale inwestor od razu pyta, czy to będą wahania w górę, czy w dół. No i to już nie takie proste. To przyglądnijmy się wykresowi implikowanej zmienności dla srebra. Tutaj spróbuję to odkodować to, co widać na ten wykres, na poziomy cenowe, które mogą pojawić się na srebrze w terminie, znaczy inaczej, które są wyceniane po prostu przez rynek w terminie do jednego y do jednego miesiąca, które mogłyby być notowane pomiędzy 56,5 dolara za uncję u dołu do 88 $arów u góry, licząc od bieżącej ceny futuresów na poziomie 7225. No i takiej zmienności rynek obecnie oczekuje. No jak widać to nie są rzeczy normalne. Ta niebieska linia to jest historyczna zmienność, czyli tyle ile cena faktycznie jakby realizowała tej zmienności. A to żółte to jest implied volatility, a więc zmienność z rynku opcji na ETF SLV. >> Jednak pamiętajmy o tym, że to o czym powiedział Daniel Kostecki to nie jest prognoza. To maksymalny zakres wahań wynikający z implikowanej zmienności szacowanej przez rynek opcji dla ETF na srebro. Teoria mówi, że w ciągu najbliższych 30 dni istnieje 70% prawdopodobieństwo, że cena poruszy się w korytarzu między 88 a 55,5 dolara. >> Istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że się będzie poruszać poza tym korytarzem w ciągu miesiąca. >> Podsumowując, rynki wyceniają całkiem spore prawdopodobieństwo, że srebr może naprawdę mocno zachwiać w kolejnych tygodniach, ale to może być zarówno ruch spadkowy, jak i wzrostowy. To może być prawdziwy sprawdzian dla inwestorów. Zresztą rynek przyzwyczajał inwestorów w ostatnich miesiącach, że srebro jest bardzo zmienne. Nie tylko srebro, ale również platyna i pallat, a nawet złoto. Historia rynku metali szlachetnych w 2025 roku to opowieść o silnych, dynamicznych wahaniach. Przez niemal cały rok był to mocny ruch w górę. Warto patrzeć na przeszłość, by wyciągać z niej wnioski. Jednak nie warto ślepo wierzyć, że powtórzy się ona w ten sam sposób. Zapinajmy pasy, bo rollercoaster metali szlachetnych rozpędzony wjeżdża w nowy 2026 rok. Czy sądzisz, że czekają nas strome zakręty ceny srebra, a może podjazdy wagoników notowań w górę lub w dół? Daj znać w komentarzu, a jeśli spodobało ci się to nagranie, to dorzuć łapkę w górę. udanych inwestycji i do zobaczenia w kolejnym materiale. [Muzyka]









