Analiza aktualnej fazy makroekonomicznego cyklu
W materiale przedstawiono dogłębną ocenę sytuacji w gospodarce amerykańskiej, koncentrując się na kluczowych wskaźnikach takich jak krzywa rentowności obligacji, wskaźniki inflacji CPI i PCE, dane z rynku pracy (payrolls, bezrobocie, initial claims) oraz wskaźnik SAM RÓŻ.
Omówiono również proces normalizacji odwróconej krzywej rentowności, przedstawiając dwa możliwe scenariusze: klasyczny spadek stóp przy słabnącej inflacji oraz alternatywny wzrost długoterminowych rentowności przy utrzymującej się presji inflacyjnej.
Analiza obejmuje monitoring spreadów kredytowych (high yield), sytuację w segmencie private credit, wpływ finansowania infrastruktury AI oraz związek między zabezpieczeniami kredytowymi a ryzykiem wartości rezydualnej GPU.
Dodatkowo oceniono stan rynku nieruchomości poprzez analizę pozwoleń na budowę, stóp kredytu hipotecznego oraz realnych cen mieszkań, wskazując na schłodzenie bez jeszcze widocznych oznak kryzysu.
- Kluczowe alerty: wysoki spread high yield (>3,5%), spadki rentowności 10‑ i 30‑letnich obligacji poniżej 5%, trzy kolejne miesiące słabych payrolls, wzrost initial claims ponad 250 k, wskaźnik SAM RÓŻ zbliżający się do 0,5.
- Monitoring core PCE poniżej 3% oraz pozwolenia na budowę poniżej 1,3 mln jednostek.
- Obserwacja stóp kredytu hipotecznego powyżej 7% jako sygnał zwiększonej presji na popyt mieszkaniowy.
Prezentowane wnioski mają charakter analityczny i nie stanowią porady inwestycyjne; służą jako baza do własnej oceny scenariuszy recesyjnych lub fiskalno‑inflacyjnych.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
SP500 wybija nowe all time high. Bitcoin wyróżnia się rekordowo niską zmiennością, a metale szlachetne mocno spadły w ostatnich miesiącach. Ale słuchajcie, za kulisami tych wykresów dzieje się o wiele, wiele więcej i to nie bez przypadku. Tak się składa, że kilka miesięcy temu nagrałem materiał, w którym pokazałem wam gdzie znajdujemy się w kilku nakładających się na siebie cyklach. Mieliśmy na przykład 18letni cykl kredytowo-nieruchomościowy, mieliśmy cykl społeczny oraz psychologię rynku. I na tej podstawie doszedłem do wniosku, że znajdujemy się w bardzo późnej, potencjalnie niebezpiecznej fazie całego procesu. No i od tego czasu minęło kilka miesięcy. Zatem dzisiaj nie chcę po prostu znaleźć danych, które potwierdzą to, co mówiłem wcześniej. Chcę zrobić dokładnie odwrotnie. sprawdzimy gdzie miałem rację, gdzie rzeczywistość nie poszła zgodnie z oczekiwaniami, co się poprawiło, co się pogorszyło i przede wszystkim jakie konkretne sygnały musimy obserwować przez następne tygodnie i miesiące, aby móc je odpowiednio rozegrać. Podejdziemy do tematu obiektywnie na tyle ile się da, bo jeżeli cykle mają mieć dla nas jakąkolwiek wartość, to nie mogą być bezpodstawną przepowiednią. muszą być modelem, który jesteśmy gotowi odrzucić albo dostosować, kiedy dane przestają się zgadzać. To oczywiście nie jest porada inwestycyjna. To jest analiza danych i scenariuszy, na podstawie których każdy podejmie własne decyzje. Ja na przykład częścią swoich zagrań dzielę się na Telegramie, który znajdziesz w opisie. Zaczniemy sobie od tematu, który często dominuje w rozmowach o nadchodzącym kryzysie, a mianowicie odwrócona krzywa rentowności i procesie jej normalizacji. A tak się składa, że nie zrobiła tego dokładnie w taki sposób, jaki byłby najbardziej korzystny dla takiego klasycznego, typowego scenariusza recesyjnego. Słuchajcie, ostatnio rentowność amerykańskich obligacji dwuletnich wynosiła około 4,15%. 10letnich 4,63%, a 30letnich aż 5,2%. Aspet 10olatek minus dwulatek wynosi około pół punkta procentowego. Zatem ewidentnie inwersji już nie ma od dłuższego czasu, ale przypomnijmy sobie coś, co mówiłem w poprzednim materiale. Są dwa różne sposoby, w jakie krzywa może się normalizować. Pierwszy jest stosunkowo pozytywny, bo gospodarka zwalnia, inflacja spada, bank centralny może ciąć stopy procentowe, a krótkoterminowe rentowności lecą w dół i krzywa wraca do normalności. Ale istnieje też drugi wariant, czyli krótkoterminowe rentowności spadają albo stoją w miejscu. Natomiast rentowności długoterminowe pozostają bardzo wysoko lub jeszcze rosną, ponieważ inwestorzy domagają się większej premii za inflację, podaż długu, ryzyko fiskalne albo ogólną niepewność. I obecnie dane są zdecydowanie bliższe mieszance tego drugiego scenariusza. A na lipcowym posiedzeniu to Fed pozostawił przedziały stóp procentowych. na tym samym poziomie i co ważne to ten sam przedział stóp procentowych obowiązywał już na posiedzeniu w styczniu. Czyli pomimo oczekiwań na dalsze luzowanie to Fed przez cały dotychczasowy 2026 rok nie dostał komfortowych warunków do agresywnych obyniżek. No i w tym wszystkim długie obligacje nie dostały jeszcze środowiska, które by wskazywało na recesję za rogiem. A dlaczego? A dlatego, że inflacja nadal komplikuje sytuację. A żeby ją zrozumieć, musimy znać kilka podstawowych terminów. Więc na ekranie widzisz teraz definicję CPI, czyli consumer price index. Zatem wskaźnik cen konsumpcyjnych pokazuje jak zmieniają się ceny koszyka dóbr i usług kupowanych przez gospodarstwa domowe. No i taki lipcowy CPI wyniósł 3,4% rok do roku, co oznacza, że przeciętny poziom cen w lipcu był o 3,4% wyższy niż w lipcu rok wcześniej, a inflacja bazowa CPI wyniosła 2,5% dlatego, że pomija zwykle żywność i energię i to jest poprawa względem wcześniejszych miesięcy, ale nadal nie jest sytuacją, w której problem inflacji całkowicie znika. Następnie słuchajcie mamy definicję teraz headline CPI, czyli pełny CPI, zatem inflacja obejmująca cały koszyk, w tym żywność i energię. I to jest bardziej zmienny temat, bo ceny paliw, energii czy żywności potrafią szybko skakać. No i w czerwcu headline PCE wynosiło 3,7% rok do roku, czyli mamy gospodarkę, która traci część momentum, ale jednocześnie inflacja nie daje Fedowi pełnej swobody. I właśnie tutaj pojawia się scenariusz, który kilka miesięcy temu uważałem za alternatywny, a dziś traktuję znacznie poważniej. Czyli nie czysta recesja deflacyjna, lecz środowisko słabszego wzrostu, uporczywej inflacji i wysokich długoterminowych rentowności. No i słuchajcie, tak w materiale sprzed kilku miesięcy mówiłem o podwyższonym ryzyku recesji między 2026 a 2027 rokiem i na dzień nagrywania tego teraz materiału, który oglądasz, nie mamy klasycznego obrazu recesji w danych makroekonomicznych. To przyznaję bez jakiegoś nakręcania narracji, aby wyjść na bezbłędnego. Faktem obecnie jest to, że gospodarka zwalnia, ale nadal rośnie. A jeszcze ciekawszy jest rynek pracy, słuchajcie, bo w lipcu amerykańskie payrolls spadły o 23 000 miejsc pracy, podczas gdy stopa bezrobocia wynosiła 4,1%. Ale dużo ważniejsze moim zdaniem jest to, co stało się z poprzednimi miesiącami. Maj został zrewidowany w dół o 66 000, a czerwiec o kolejne 37 000 miejsc pracy. Czyli łącznie dwa poprzednie miesiące miały 103 000 miejsc pracy mniej niż pierwotnie raportowano. Do tego tak zwany participation rate spadł od stycznia o 0,7 punktu procentowego. To jest realne osłabienie, ale tutaj może się przydać tak zwany sam ró, który jest wskaźnikiem rynku pracy służącym do szybkiego rozpoznania, czy gospodarka prawdopodobnie weszła już w recesję. On nie próbuje przewidzieć recesji 2 lata wcześniej, a bardziej służy do ocenienia, czy pogorszenie rynku pracy stało się już na tyle duże, że historycznie zwykle oznaczało recesję. No i ten sam ról wynosi obecnie około -0,03, podczas gdy klasyczny próg recesyjny tej reguły to plus 0,5. A jeszcze bardziej kontrariański sygnał daje cotygodniowy rynek pracy, bo czterotygodniowa średnia nowych wniosków o zasiłek wynosi około 199 000, czyli wcale nie pokazuje jeszcze gwałtownego wzrostu zwolnień i z tego płynie bardzo ważny wniosek. Rynek pracy osłabł, ale jeszcze nie pękł i to jest ogromna różnica. Następnie przejdźmy do tematu kredytu. Tutaj na pierwszy rzut oka mamy argument przeciwko tezie, że jesteśmy bezpośrednio przed kryzysem. A metryka, którą teraz widzisz, pokazuje o ile wyższej rentowności inwestorzy żądają od ryzykownych obligacji korporacyjnych względem bezpiecznych obligacji skarbowych USA. I im szybciej ten spread rośnie, tym większy stres i obawa przed niewypłacalnością firm. Ta metryka, jak widzisz, wynosi obecnie około 2,70 punktu procentowego. To nie jest poziom sugerujący panikę w kredycie. Jakby co, Fed ostatnio raportował zasadniczo niezmienione standardy dla kredytów oraz co ciekawe łatwiejsze standardy w części rynku komercjalnych nieruchomości i to może być pewna poszlaka. Czyli na razie nie widzimy klasycznej sekwencji, w której banki się boją, odcinają kredyt, spredy eksplodują, a refinansowanie staje się problemem i system zaczyna delewarować się w panice. Nie, ale dla mnie będzie to jedna z najważniejszych rzeczy do monitorowania w następnych miesiącach i w późniejszej części tego materiału pokażę ci jak można to zrobić na bazie konkretnych danych. Ale jest jeszcze jeden element, którego kilka miesięcy temu nie mogliśmy uwzględnić i paradoksalnie pojawił się dokładnie w momencie, kiedy publiczny rynek kredytowy nadal wygląda spokojnie. Chodzi o finansowanie obecnej banki dookoła sztucznej inteligencji, bo 10 sierpnia Nvidia ogłosiła współpracę z Apollo, Black Rock, Blackstone, Brookfield, Goldman Saxs i KKR w celu stworzenia nowych platform finansowania infrastruktury AI. Docelowo mają one zmobilizować ponad 500 miliardów dolarów z zewnętrznego kapitału. I tutaj zaznaczę, że nie oznacza to, że 500 miliardów dolarów zostało właśnie komuś pożyczone. To jest dopiero planowana skala finansowania, które ma być stopniowo tworzone. Ale jeszcze ciekawszy jest sposób w jaki ten rynek zaczyna być finansowany, bo coraz częściej nie mamy sytuacji w której Microsoft, Meta czy inna firma po prostu bierze swoje pieniądze i kupuje serwery. Powstają osobne wehikuły finansowe, prywatne kredyty, [odchrząknięcie] leasingi GPU oraz struktury, w których kredyt może być zabezpieczony samymi procesorami i kontraktami na moc obliczeniową albo przyszłymi płatnościami klientów. I żeby zrozumieć dlaczego mnie to zainteresowało na tyle, aby uwzględnić w tym materiale, to musimy poznać termin sekurytyzacji. Otóż sekurytyzacja polega na tym, że zbieramy przyszłe przepływy pieniężne albo wiele pożyczek do jednego wehikułu finansowego i następnie emitujemy przeciwko nim papiery wartościowe. W 2008 roku robiło się to między innymi z kredytami hipotecznymi, a dzisiaj Wall Street zaczyna robić podobne rzeczy z infrastrukturą cyfrową i mocą obliczeniową. I nie mówię, że to jest już teraz drugi rynek Subprime, który możecie kojarzyć z filmu Big Short, ale mechanizm [odchrząknięcie] jest na tyle podobny, że warto go bardzo dokładnie obserwować, szczególnie przez jedną fundamentalną różnicę, bo w kredycie hipotecznym zabezpieczeniem jest nieruchomość. Tutaj częścią zabezpieczenia mogą być właśnie GPU, czyli procesory graficzne. A GPU jest bardzo specyficznym aktywem, bo może generować bardzo wysokie przychody, ale jednocześnie bardzo szybko pojawiają się jego kolejne generacje. Jeżeli więc założenia kredytowe mówią, że za kilka lat procesory będą warte 30% pierwotnej ceny, a technologia rozwinie się tak szybko, że rynek wtórny wyceni je na 10%, to pożyczkodawca nagle odkrywa, że zabezpieczenie nie wystarcza do pokrycia długu. I jakby co, takie coś nazywamy ryzykiem wartości rezydualnej. I tutaj pojawia się następny ciekawy element, bo Jensen Huang powiedział, że Nvidia może backstopować nawet 125 miliardów dolarów, czyli do 25% potencjalnych transakcji. I ten backstop nie oznacza automatycznie, że Nvidia pokryje 25% każdej straty. To jest forma takiego dodatkowego zabezpieczenia, której dokładne warunki będą zależały od konkretnej transakcji. Ale oznacza coś ważnego. Producent GPU nie jest już wyłącznie sprzedawcą sprzętu. zaczyna być również i jednym z elementów jego ekosystemu finansowego. I wtedy pojawia się kolejne pojęcie, czyli vendor financing, czyli producent albo jego partnerzy pomagają klientom zdobyć pieniądze potrzebne do zakupu produktu tego samego producenta. To nie jest z definicji nic złego. Problem pojawiłby się dopiero wtedy, gdyby bez takiego finansowania znacząca część popytu na GPU przestała istnieć. wtedy wzrost sprzedaży coraz mniej zależy od organicznego cashflow klientów, a coraz bardziej od możliwości zdobywania kolejnego finansowania. I to, słuchajcie, będzie jeden z sygnałów, które będę obserwować w następnych miesiącach. Następnie mamy pożyczki udzielane firmom poza klasycznymi bankami i publicznym rynkiem obligacji. I w 2026 roku zaczęły być widoczne pierwsze pęknięcia. W części dużych private credit funds klienci próbowali wyciągnąć w pojedynczym kwartale ponad 10% swojego wkładu, a w przypadku jednego z funduszy Apollo prawie 17% swojego kapitału. No i te fundusze zgodnie ze swoimi zasadami ograniczały te wypłaty do około 5%. I raz jeszcze to nie oznacza bankructwa Apollo czy Black Rocka, ale pokazuje natomiast problem płynności, bo taki ja albo taki ty możesz chcieć swoje pieniądze już jutro, ale taki fundusz może posiadać siedmioletnią pożyczkę prywatnej firmy, której nie da się jutro sprzedać bez dużego dyskonta. No i do tego dochodzi pik, czyli payment in. W normalnym kredycie firma płaci odsetki gotówką, ale przy takim piku to może odsetek nam nie zapłacić dzisiaj i zamiast tego dopisać je do długu. Czyli jeżeli nie może zapłacić 10 milionów odsetek, jej zadłużenie może po prostu wzrosnąć o kolejne 10 milionów. To jasne. Kupuje czas, ale nie rozwiązuje problemu. Więc według Financial Stability Board takie rozwiązania występują już w około 12%. analizowanych pożyczek Private Credit i ich wykorzystanie znacząco wzrosło po podwyżkach stóp. I tutaj poniekąd czuję się zobowiązany, aby poprawić jedną dosyć popularną narrację, bo nie ma wiarygodnych danych pokazujących, że aż 60% prywatnych pożyczkodawców albo startupów jest już niewypłacalnych. FSB, czyli Financial Stability Board pokazuje znacznie niższe liczby i są to około 1% formalnych defaultów i około 5% jeśli dołożymy restrukturyzację klasyfikowane jako selective defaults. Czyli jeszcze nie mamy systemowego pożaru, ale mamy nowy mechanizm, którego niedociągnięcia mogą być przetestowane w nasilającej się bańce. Pamiętajmy, że w 2008 roku z perspektywy czasu widzimy nie tylko słabe kredyty, widzimy ogromny lewar, sekurytyzację, złe założenia dotyczące zabezpieczeń oraz koncentrację ryzyka oraz finansowego systemu, który nie był w stanie przeżyć gwałtownego spadku wartości zabezpieczeń. A dzisiaj część tych elementów zaczyna się pojawiać, ale dookoła infrastruktury AI, ale nie wszystkie. Dlatego ustawiam sobie kilka konkretnych alertów. Na przykład jeżeli zacznie gwałtownie rosnąć wykorzystanie Pig defaulty oraz selective defaulty w private kredycie. Kolejne fundusze będą dostawały coraz większe żądania wypłat, a agencje ratingowe zaczną obniżać ratingi długu związanego z data centers, a jednocześnie spadną ceny wynajmu i wartość używanych GPU. Wtedy dopiero ten scenariusz zaczyna robić się znacznie poważniejszy. Jeżeli dodatkowo zacznie się rozszerzać publiczny high yield spread, który wcześniej omawialiśmy, otrzymujemy już dwa niezależne dodatkowe kanały stresu w infrastrukturze AI. A teraz słuchajcie, przechodzimy do nieruchomości, które rzeczywiście już się schładzają. Tutaj moja teza sprzed kilku miesięcy trzyma się już o wiele lepiej, bo w czerwcu pozwolenia na budowę nowych prywatnych jednostek mieszkalnych spadły do poziomu 1,367 miliona, czyli o 3% względem maja i 2,3% rok do roku. Pozwolenia dotyczące jednostek jednorodzinnych spadły do 871 000, a jednocześnie 30letni kredyt hipoteczny kosztuje około 6,67%. A mimo tego ceny mieszkań nie runęły. W maju nawet można było zobaczyć wzrost nominalnych cen o około 1,1% rok do roku. Jednak przez 12 kolejnych miesięcy ceny domów spadały w ujęciu realnym, ponieważ to inflacja przewyższała wzrost cen nieruchomości. Czyli mamy tutaj bardzo ważne rozróżnienie. Mamy schłodzenie, ale nie mamy jeszcze takiej fazy stresu. Nie widzimy jeszcze masowych przymusowych sprzedaży, paniki bankowej czy gwałtownego nominalnego załamania cen. Właśnie dlatego nadal traktuję ziemię i nieruchomości bardziej jako rynek do obserwowania i przygotowywania się niż jako moment, w którym desperacko trzeba kupować wszystko, co potiało o 10%. Dlatego teraz gładko wrócimy do 18letniego cyklu kredytowo-nieruchomościowego i w tym modelu mamy około 14letnią fazę wzrostową ceny ziemi podzieloną na expansion, midcyle recession oraz późniejszy land boom, mania i summit, czyli szczyt. Następnie ten model zakłada przeciętnie około czteroletnią fazę spadkową obejmującą crash i rescue. Właśnie późne fazy Landbom i Mone są związane z FOMO, rosnącą skłonnością do ryzyka, wieloma historiami o łatwym bogaceniu się oraz oszustwami wychodzącymi na jaw dopiero wtedy, kiedy warunki finansowe zaczynają się pogarszać. Ale pamiętajmy też to, co wcześniej wspomniałem, to jest model cyklu, a nie przepowiednia. I na chwilę obecną dane nie dają mi na dzisiaj podstaw, żeby powiedzieć, że tak, jesteśmy już w fazie krachu. Natomiast mam podstawy, aby przyznać, że nadal znajdujemy się w późnej fazie cyklu, w której część realnej gospodarki się chłodzi, ale system finansowy nadal utrzymuje płynność i apetyt na ryzyko. No i niestety lub stety to w tej fazie rynki mogą trwać dłużej niż może się wydawać. Nie bez powodu mówi się, że rynek potrafi zachowywać się irracjonalnie [odchrząknięcie] dłużej niż ty będziesz wypłacalny. Tym bardziej, że jest coś takiego jak sprzężenie zwrotne, w którym wcześniejsze wzrosty cen podnoszą pewność inwestorów, a większa pewność prowadzi do kolejnych zakupów. A dalsze wzrosty cen stają się dla ludzi dowodem, że ich pierwotna teza była słuszna. I to jest bardzo ważne, bo późna faza cyklu nie musi wyglądać jak strach, a wręcz przeciwnie, może wyglądać jak przekonanie, że największe ryzyka zostały właśnie pokonane. Dodajmy do tego Wix, który znajduje się na bardzo niskich poziomach. Jest to rynek opcji, który wycenia stosunkowo niską krótkoterminową zmienność i podkreślam, to niski Wix nie sygnalizuje, że jutro będzie krach. jest sygnałem, że rynek obecnie nie płaci wysokiej ceny za ochronę przed dużym stresem. Idąc dalej, to uczciwie przejdziemy do mojej tezy o 30letnich obligacjach USA. Wspominałem, że pierwszą transzę 30letnich amerykańskich obligacji mam już w portfolio i że to aktywo zaczyna przechodzić z kategorii za wcześnie do po prostu interesujące. Natomiast fundamentalnie jeden element scenariusza się nie wydarzył. Otóż rentowność 30letnich obligacji nie zaczęła trwałego trendu spadkowego. Wręcz przeciwnie, pozostaje nadal w okolicy 5%. Zatem aby bardziej agresywnie zacząć akumulację potrzebuję silniejszego potwierdzenia i na dzisiaj nie wystarczy mi samosłabnięcie payrolls. Chcę zobaczyć słabszy rynek pracy razem z dalszym spadkiem inflacji i co najważniejsze rzeczywistym spadkiem 10 i 30letnich rentowności. Jeżeli natomiast gospodarka słabnie, a 30latki nadal idą na 5,3, 5,4 czy 5,5%, no to rynek mówi nam coś zupełnie innego. Mówi, że problemem nie jest wyłącznie recesja. Problemem staje się również inflacja, fiskalność albo premia za posiadanie bardzo długiego długu. I teraz możemy przejść do kolejnego tematu, a mianowicie metale szlachetne, a w szczególności złoto i srebro. W materiale sprzed kilku miesięcy mówiłem, że gold to silver ratio spadł poniżej 50 i że historycznie taki poziom sugeruje słabnącą przewagę srebra. No i od tamtego czasu cena srebra poleciała ze 117 $ar nawet do 56 $arów. Podobnie było z Bitcoinem. Obecnie jesteśmy około 50% poniżej szczytu i całą drogę w dół udało się publicznie szortować, co można bardzo łatwo zweryfikować oglądając mój materiał dotyczący właśnie jednego z szortów, który wrzuciłem, gdy Bitcoin kręcił się w okolicy 120 000 $arów. Jakby co, częścią swoich zagrań przypominam, że dzielę się na Telegramie, który wam podlinkowałem w opisie i przypiętym komentarzu. I to właśnie na nim wrzuciłem konkretne zlecenia dotyczące tego szorta, a ostatnio nawet wrzuciłem nową pozycję. Dodatkowo w temacie potencjalnego dołka Bitcoina nagrałem 50 minutowy materiał z dosyć obszernym omówieniem tematu. Okej, więc podsumowując to wszystko, gdzie obecnie jesteśmy? Jeżeli miałbym dzisiaj umieścić jedną kropkę na naszej cyklicznej mapie, powiedziałbym, że nie jesteśmy jeszcze w fazie systemowego krachu, ale też zdecydowanie nie wygląda to dla mnie na początek świeżego, zdrowego cyklu. Mamy schłodzony rynek mieszkaniowy, wysokie oprozentowanie kredytów hipotecznych, znacznie słabszy rynek pracy niż kilka miesięcy temu, uporczywą inflację, która ogranicza Fed oraz bardzo wysoko długi koniec krzywej rentowności. Ale z drugiej strony jednocześnie spreedy kredytowe pozostają spokojne. Cotygodniowe jobless claims są niskie. Sam ról nie sygnalizuje recesji, a banki nie pokazują jeszcze powszechnego załamania kredytowania, a VIX jest niski, czyli system już pęka miejscami, ale nie jako całość. I właśnie dlatego następne miesiące mogą być ważniejsze od tych minionych. Dlatego przedstawię wam konkretne metryki, które osobiście będę obserwować. One nie są jakimiś magicznymi wartościami, ale traktuję je jako takie robocze alerty, które zmuszą mnie do ponownej oceny scenariusza. Więc po pierwsze high yieldas. Dzisiaj około 2,7% i dopóki pozostaje mniej więcej poniżej od 3 do 3,5% nie widzę potwierdzenia systemowego stresu kredytowego. Wybicie ponad 3,5% zaczęłoby przyciągać moją uwagę, a szybki ruch w okolice 5% i wyżej byłby dla mnie jednym z najmocniejszych sygnałów, że rynek zaczyna realnie wyceniać problemy z kredytem. Drugi alert to 30letnie i 10letnie obligacje. Dzisiaj 30latki są w okolicy 5,2%. Dla mojego recesyjnego scenariusza chciałbym zobaczyć wyraźny ruch poniżej 5%, a później 4,75% razem ze spadającą inflacją. Jeżeli zamiast tego 30latki wybiją 5,3 czy 5,5% podczas gdy gospodarka słabnie, zwiększam wtedy wagę scenariusza fiskalno-inflacyjnego. Trzeci alert to payrolls plus rewizje. Jeden ujemny miesiąc mnie nie interesuje, jeżeli dwa albo trzy kolejne raporty pokażą bardzo niski lub ujemny wzrost zatrudnienia, a poprzednie miesiące nadal będą rewidowane w dół, to wtedy mamy dużo poważniejszy sygnał. Lipiec dał -23 000, a maj i czerwiec razem zrewidowano o -13 000. Następnie czwarty alert, czyli Initial Claims. Czterotygodniowa średnia wynosi dzisiaj około 199 000. Roboczo ustawiam pierwszy alarm przy trwałym przejściu ponad 225-250 000. Jeżeli pójdziemy w stronę 275 000 i jednocześnie payrollsy będą słabe, to rynek pracy zacznie wyglądać znacznie gorzej. Następnie wskaźnik sam ró. Dzisiaj -0,03, a oficjalny próg mojego sygnału to plus 0,5. Nie interesuje mnie zgadywanie, interesuje mnie kierunek. Jeżeli wskaźnik zaczyna szybko zbliżać się do 0,5, dostajemy wtedy potwierdzenie, że słabość rynku pracy przestaje być tylko historią z pojedynczych raportów. Następnie szósty alert, core PCE. Ostatnio 3,3% rok do roku i dla długich obligacji chciałbym zobaczyć trwały ruch pod 3% i dalszy trend w dół. Jeżeli korpis ponownie zacznie przyspieszać w stronę 3,5% lub wyżej, wtedy Fed będzie miał dużo mniej przestrzeni do luzowania. A siódmy alert to pozwolenia na budowę. Aktualnie całość to 1,367 miliona, a jednorodzinne jednostki 871 000. Jeżeli pozwolenia zaczną schodzić trwale poniżej około 1,3 miliona, a jednorodzinne jednostki pod 850 000, będę traktował to jako kolejne pogorszenie cyklu nieruchomości. No i jeżeli zamiast tego wrócimy powyżej około 1,45 miliona i utrzymamy te poziomy przez kilka miesięcy, teza o dalszym schłodzeniu zaczyna wtedy słabnąć. A ósmy alert to kredyt hipoteczny. Dzisiaj około 6,67%, a powrót trwale powyżej 7% zdecydowanie zwiększa presję na popyt, a zejście w okolice 6%, szczególnie wraz ze spadającymi Treasury Yields, byłoby pierwszym realnym oddechem dla rynku mieszkaniowego. Numer 9 w naszych alertach to SLO. Tutaj nie potrzebuję jednego magicznego poziomu. Patrzę po prostu, czy banki zaczynają jednocześnie raportować zaostrzanie standardów i spadek popytu. A dzisiejszy raport tego obecnie nie pokazuje. Jeżeli kolejne kwartały pokażą nagłe odwrócenie, to będzie bardzo istotny sygnał kredytowy. Jeżeli inflacja zacznie szybko spadać, to payrollsy słabną, a claimsy wzrosną, a credit spreads pójdą w górę i 30letnie rentowności zaczną spadać. wtedy będziemy mieli coraz mocniejsze potwierdzenie scenariusza recesyjnego. Jeżeli natomiast gospodarka będzie słaba, ale 30letnie obligacje nadal będą wyprzedawane, to inflacja pozostanie wysoko i Fed nie będzie mógł ciąć stóp procentowych. Będziemy mieli wtedy zupełnie inną sytuację i być może bardziej niebezpieczną dla źle ustawionych portfeli. Jeżeli chcecie, żebym robił taką aktualizację cykli, jak i danych makroekonomicznych oraz gospodarczych regularnie [odchrząknięcie] i za każdym razem rozliczał poprzednie tezy, zarówno te trafione, jak i błędne, dajcie znać w komentarzu. A w międzyczasie ja się z wami żegnam. Zatem do zobaczenia w kolejnym materiale już niebawem. Cześć. Yeah.








