NVIDIA może podwoić swoją wartość (a mało kto to zauważa) [Wzrost przychodów i ryzyka NVIDIA]

NVIDIA – analiza wzrostu, wyceny i ryzyk

Najnowsze kwartalne wyniki spółki wykazały przychody na poziomie 96,2 mld USD oraz marżę brutto 75%, przy czym ponad 90% sprzedaży pochodzi już z centrów danych napędzających rozwój sztucznej inteligencji.

Spółka po raz pierwszy przedstawiła prognozę rocznego wzrostu przychodów około 70%, co znacząco przewyższa wcześniejsze oczekiwania rynku (~44‑45%). Wskaźnik P/E spadł z około 43 do około 21, co czyni wycenę NVIDIA niższą niż Microsoft, Amazon czy Google mimo dynamicznego tempa wzrostu zysków.

Analizujemy trzy główne ryzyka, które mogą ograniczyć przyszły wzrost: (1) brak uwzględnienia przychodów z Chin w najbliższej prognozie czyni część potencjalnego przyrostu zależną od decyzji politycznych; (2) szybki wzrost zadłużenia korporacyjnego po emisji obligacji o wartości 25 mld USD podniósł całkowite zobowiązania do ponad 33 mld USD; (3) inwestycje cyrkularne – finansowanie przez NVIDIA firm takich jak Open AI tworzy silne powiązania między dostawcą sprzętu a jego klientami, co może wpływać na obiektywność prognoz popytu.

Mimo imponujących fundamentów i atrakcyjnej wyceny relatywnej, inwestorzy powinni brać pod uwagę zarówno możliwości wynikające z dominacji w sektorze AI, jak i wymienione zagrożenia przed podjęciem decyzji inwestycyjnych.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

NVIDIA właśnie pokazała najlepsze wiki w swojej historii, a mimo to są analitycy, którzy uważają, że jej akcje mogą jeszcze niemal podwoić swoją wartość. I nie mówimy o żadnej mało znanej spółce z ogromnym potencjałem, tylko o największej firmie giełdowej na świecie. Co ciekawe, pod względem zysków Nvidia jest dziś wyceniana niżej niż Microsoft czy Amazon, mimo że rośnie znacznie szybciej. Przyjrzymy się jej rekordowym wynikom, prognozie jakiej spółka nigdy wcześniej nie podawała, argumentom analityków mówiących o niemal dwukrotnym wzroście kursu i kilku pozycjom w bilansie, o których mówi się zdecydowanie mniej. NVIDIA właśnie pokazała najlepszy kwartał w swojej historii. Przychody wyniosły 96,2 miliarda dolarów, czyli ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej. I pamiętajmy, że mówimy o największej spółce giełdowej na świecie, a nie o małej firmie, której łatwo [parsknięcie] rosnąć w trzycyfrowym tempie, bo zaczyna z bardzo niskiego poziomu. Ponad 9 na każde 10 dolarów przychodów Nvidi pochodzi dziś z centrów danych napędzających rozwój sztucznej inteligencji. Gaming, czyli biznes, dzięki któremu Nvidia stała się kiedyś znana, ma dziś znacznie mniejsze znaczenie. Do tego marża brutto spółki wynosi aż 75%. To poziom, który osiąga naprawdę niewiele firm na świecie. Przy takich wynikach można byłoby się spodziewać, że kurs od razu wystrzeli. Tymczasem tuż po publikacji wyników akcje początkowo spadły o około 3%. Rynek rekordowych wyników właśnie ciwie już oczekiwał i liczył na coś jeszcze lepszego. I ta niespodzianka rzeczywiście pojawiła się mniej więcej godzinę później, odwracając sytuację na rynku. Nie była jednak ukryta w samych wynikach finansowych. padła podczas rozmowy z analitykami. Powiedziała to Colet Kres, dyrektor finansowa Nvidi. Podczas konferencji wynikowej zrobiła coś, czego firma wcześniej właściwie nie robiła. Przedstawiła oczekiwania dotyczące wzrostu przychodów w kolejnym roku obrotowym. Do tej pory Nvidia koncentrowała się przede wszystkim na prognozach na następny kwartał. Tym razem Kres powiedziała, że w kolejnym roku obrotowym spółka spodziewa się wzrostu przychodów o około 70%. Wall Street zakładała mniej więcej 44 do 45%. Jensen Huang poszedł jeszcze dalej. Według niego popyt jest na tyle duży, że firma mogłaby rosnąć jeszcze szybciej. Problemem nie jest dziś znalezienie klientów, tylko możliwość wyprodukowania wystarczającej liczby chipów. Zamówień jest więcej niż Nvidia jest w stanie obecnie obsłużyć. Już na najbliższy kwartał spółka prognozuje 108 miliardów dolarów przychodów. To pierwszy raz, kiedy kwartalna prognoza Nvidi przekroczyła granice 100 miliardów. I tę skalę popytu widać również w sprawozdaniu finansowym. Klienci coraz częściej wpłacają Nvidi pieniądze z wyprzedzeniem, żeby zabezpieczyć sobie dostęp do produktów. Jednocześnie sama Nvidia musi z ogromnym wyprzedzeniem rezerwować komponenty i moce produkcyjne potrzebne do realizacji przyszłych zamówień. i zobowiązania związane z zabezpieczeniem dostaw i mocy produkcyjnych wzrosły w ciągu zaledwie jednego kwartału ze 119 do 279 miliardów dolarów. I właśnie przy takich liczba łatwiej zrozumieć, dlaczego część analityków uważa, że akcje Nvidi mogą być warte znacznie więcej. Ich argument jest w gruncie rzeczy bardzo prosty. NVIDIA od lat zarabia coraz więcej, ale jej wycena w stosunku do generowanych zysków nie rosła w tym samym tempie. Efekt jest dość nietypowy. Firma jest większa i bardziej rentowna niż kiedykolwiek wcześniej, a jednocześnie za każdego dolara jej zysku inwestorzy płacą dziś znacznie mniej niż 2 lata temu. Wskaźnik PDE spadł w tym czasie z około 43 do około 21. Na tle Microsoftu, Amazona czy Google Nvidia również nie wypada dziś szczególnie drogo, zwłaszcza jeśli zestawimy wycenę z tempem w jaki rosną jej przychody i zyski. I właśnie dlatego niektórzy analitycy podnieśli swoje cen ceny docelowe w okolicy 400 dolarów za akcje, a pojedyncze prognozy są jeszcze wyższe. Przy obecnym kursie oznaczałoby to potencjał wzrostu zbliżony do podwojenia wartości akcji. Jeśli po tych wynikach sam zastanawiasz się nad kupnem akcji Nvidi, link do XTB, gdzie możesz kupić spółkę bez prowizji do 100 000 EUR miesięcznego dochodu zostawiam w opisie. Do tej pory wszystko brzmi niemal idealnie. Dlatego warto też powiedzieć o kilku rzeczach, które znacznie rzadziej pojawiają się przy omawianiu wyników Nvidii. Pierwsza to Chiny. W prognozie na najbliższy kwartał Nvidia nie uwzględnia ani jednego dolara przychodów ze sprzedaży chipów do centrów danych w Chinach. Z jednej strony może to oznaczać dodatkowy potencjał. Jeśli ten rynek ponownie szerzej otworzy się dla Nvidii, byłyby to przychody, których dzisiejsza prognoza w ogóle nie zakłada. Z drugiej strony oznacza to również, że część potencjalnego wzrostu pozostaje uzależniona od decyzji politycznych, nad którymi NVIDIA nie ma kontroli. Druga kwestia to zadłużenie. Jeszcze na początku roku jego wartość bilansowa wynosiła około 8,5 miliarda dolarów, a pod koniec lipca było to już ponad 33 miliardy. Głównym powodem było wyemitowanie przez Nvidię w czerwcu obligacji o wartości 25 miliardów dolarów. Przy ilości gotówki i zysków generowanych przez te firmę absolutnie nie oznacza to problemów z wypłacalnością. pokazuje jednak, że istotną zmianę w sposobie finansowania działalności i warto mieć ją z tyłu głowy. Trzecia rzecz, o której mówi się chyba najmniej, Nvidia sprzedaje infrastrukturę ogromnej części sektora AI, ale jednocześnie sama inwestuje miliardy dolarów w firmy, które są lub mogą stać się jej klientami. Dobrym przykładem jest Open AI, w które Nvidia zainwestowała 30 miliardów dolarów, a które jednocześnie wykorzystuje infrastrukturę opartą na jej technologii. NVIDIA angażuje się też finansowo w budowę infrastruktury dla całego ekosystemu AI. To tworzy bardzo mocne powiązanie między dostawcą sprzętu, klientami i finansowaniem ich dalszego rozwoju. Nie oznacza to automatycznie, że dzieje się tutaj coś nieprawidłowego. Warto jednak wiedzieć skąd bierze się popyt i jak duża część całego ekosystemu jest ze sobą finansowo powiązana. Zwłaszcza, że część ogromnych prognoz dotyczących przyszłych zamówień opiera się na deklaracjach samej Nvidi i jej partnerów, a nie na przychodach, które już zostały zaksięgowane. Do tych trzech kwestii dochodzi jeszcze jeden, na razie znacznie mniejszy sygnał ostrzegawczy. Po raz pierwszy od dłuższego czasu Nvidia zaczyna odczuwać wzrost kosztów. Wdrożej przede wszystkim pamięć i inne komponenty potrzebne do produkcji systemów AI. Sama spółka przewiduje, że w kolejnym roku jej marża brutto może spaść z obecnych około 75 do 7273%. To nadal fantastyczny poziom i nie jest to dziś poważny problem, ale po latach systematycznego wzrostu rentowności pojawiła się wreszcie presja działająca w przeciwną stronę. Czy więc analitycy mówiący o niemal dwukrotnym wzroście kursu mają rację? Z jednej strony mamy firmę, która rośnie w praktycznie niespotykanym przy tej skali działalności tempie, a jednocześnie pod względem zysków nie wygląda dziś na szczególnie drogą na tle innych gigantów technologicznych. Z drugiej mamy realne ryzyka, rosnące koszty, ogromne zobowiązania związane z zabezpieczeniem przyszłych dostaw oraz coraz większe zaangażowanie finansowe w cały ekosystem AI i prognozę sięgającą kilkanaście miesięcy do przodu. A na giełdzie nawet najbardziej imponujące prognozy nie zawsze stają się rzeczywistością. Każdy musi więc sam zdecydować, która strona tego równania jest dla niego najważniejszą. A skoro zobaczyliśmy już jak kilka liczb potrafi w ciągu paru godzin zmienić postrzeganie największej spółki na świecie, jest jeszcze jedna firma, której akcje wykonały ostatnio ruch, który kompletnie zaskoczył wielu inwestorów. Chodzi o moderny. W tym materiale pokazuję, co dokładnie stało się z tym wzrostem. To już wszystko na dziś. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia.

Przewijanie do góry