Rekordowe rentowności obligacji! Czeka nas powtórka z 2007? [Rentowności obligacji, inflacja, ropa]

Rekordowe rentowności obligacji – co oznacza dla rynku?

W najnowszym odcinku serii „W sam środek” Kacper Snela analizuje gwałtowny wzrost rentowności amerykańskich obligacji 10‑letnich, który dotarł do poziomu około 5,2 % – wartości nieobserwowanej od kryzysu finansowego z 2007 r. Autor wyjaśnia mechanizm związku między rosnącymi stopami procentowymi Fed, inflacją napędzaną drogą ropą oraz reakcją rynku akcji, który mimo podwyżek utrzymuje się w pobliżu historycznych maksimów.

Film pokazuje, dlaczego wyższe dochody z obligacji mogą przyciągać kapitał z akcji, jak sytuacja na Bliskim Wschodzie (wojna, blokada Cieśniny Ormuz) podsycha ceny ropy i przez to inflację, oraz co oznacza to dla polskich inwestorów – wzrost rentowności obligacji skarbowych do ok. 6,4 % i możliwe podwyżki stóp przez RPP.

  • Analiza wpływu Fed i progno dotplot na przyszłe stopy procentowe.
  • Wyjaśnienie mechanizmu cen obligacji przy rosnących rentownowościach.
  • Porównanie sytuacji w USA i Polsce – inflacja, stopy, złotówka.
  • Wzmianka o narzędziu InvestingPro i kodzie rabatowym Snela.
  • Informacje o Projekcie Portfel i nadchodzących wydarzeniach (InvestCuffs, debatę).

Materiały są prezentowane jako opinia autora, nie stanowią rekomendacji inwestycyjnej.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Obligacje to ta część portfela, która ma być spokojna i przewidywalna. Tymczasem w ostatnich tygodniach mocno tracą na wartości, bo rosną ich rentowności. Rentowność amerykańskich obligacji 10letnich, czyli to ile rząd USA płaci rocznie za pożyczone pieniądze, doszła do około 5,2%. No i tak wysoko nie było od tego legendarnego 2007 roku. Do tego mamy jeszcze Fed, który zamiast obniżać stopy procentowe, tak jak jeszcze niedawno się spodziewano, właśnie je podniósł. No i zazwyczaj to był zły sygnał dla akcji. A co przy tym wszystkim robi giełda? Nic. S&P 500 stoi zaledwie tyle od rekordu, a możliwe, że jak to oglądasz, to właśnie ten rekord przebija. Więc obligacje mówią uwaga, uwaga, coś jest nie tak. A akcje mówią: "Nie, nie, spokojnie, wszystko gra". Czy w takim razie któryś z tych rynków musi się mylić? W tym filmie pokażę ci, co tu tak naprawdę się dzieje, skąd biorą się te ruchy i co to znaczy dla twoich ETFów, obligacji i oszczędności. Sprawdzimy też jak ta sama historia wygląda nie tylko w Stanach, ale również w Polsce. Mam na imię Kacper, a to 55 odcinek z serii W sam środek. Zapraszam do oglądania. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to są moje opinie i nie jest to porada inwestycyjna. Partnerem tego odcinka jest XTB. To polski dom maklerski, który działa od 2002 roku i od 2016 jest notowany na warszawskiej giełdzie. Obsługuje już ponad 2,8 miliona klientów w kilkunastu krajach. Kupisz tu akcje ETFY bez prowizji do 100 000 € obrotu miesięcznie. Jeśli zakładasz konto, wpisz przerejestracji mój kod Snela. Po pierwsze, dzięki temu wspierasz ten kanał, a po drugie, dostajesz za darmo materiały edukacyjne. Link do XTB znajdziesz w opisie. Obligacje lecą, a giełda rośnie. Kto ma rację? Zacznijmy sobie od tego, co w ogóle się wydarzyło. 16 września amerykański bank centralny, czyli Fed, podniósł stopy procentowe o ćwierć punktu procentowego w tym momencie do przedziału od 3,75 do 4. No i jak spojrzymy sobie tutaj na ten wykres, no to tak jak po covidzie, kiedy rozkręciła się mocna inflacja, a raczej po dodruku covidowym i zerowych niemalże stopach procentowych, no mieliśmy bardzo szybkie podwyżki. No i ostatnie dwa tak naprawdę lata były pod znakiem obniżania stóp procentowych. No i teraz po raz pierwszy od bardzo dawna mamy y odwrócenie tego trendu, to znaczy mamy pierwszą podwyżkę i tutaj decyzja była jednogłośna w tym głosowaniu 12:0. A sam szef Fedu Kevin Worsh powiedział wprost, że inflacja jest za wysoka i jest taka zbyt długo, więc nie można obniżać czy utrzymywać stóp na tym samym poziomie. Kiedy popatrzymy sobie na CM i na predykcje dotyczące kolejnych poziomów stóp procentowych, no to widzimy, że tutaj na rok 27 wyceniane mamy jeszcze kolejne podwyżki, a nawet jeszcze w tym roku kolejną już na następnym nawet posiedzeniu. Tylko trzeba pamiętać, że te prognozy mocno się zmieniają i w dalszej części tego filmu zobaczymy sobie jak to było historycznie z tą skutecznością prognoz. Bo tyle o ile wyniki procentowe to jedno, o tyle tak zwany dotplot, gdzie członkowie Fedu zaznaczają gdzie mniej więcej widzą stopy procentowe w najbliższych latach jest bardzo rozjechany. W długim terminie w perspektywie następnych czterech, pięciu lat, no mamy rozjazd od 2,8 aż do prawie 4. I każdy rok, rok tutaj z kolei tak naprawdę jest no pozaznaczany na różnych wartościach po kilka kropek, czyli po kilka decyzji i te prognozy, jak się później okaże, no długoterminowo nie są jakieś wyśmienite. Warto też spojrzeć na kontekst, no bo stopy procentowe to jedno, ale obok tego mamy jeszcze prognozy dotyczące chociażby real GDP, czyli PKB. No i tutaj ten wzrost no nie jest przewidywany, żeby jego dynamika się zwiększyła. Mamy tak naprawdę te 2% wzrostu PKB na każdy kolejny rok prognozowane. I inflacja, która w tym momencie jest wysoka, ale prognozowane jest przez to, że podnoszą stopy procentowe, że uda się ją uspokoić oczywiście w dalszym terminie. No jak cel inflacyjny wynosi dwa, no to długoterminowo muszą prognozować dwa. Natomiast czy faktycznie będzie, no to raczej czas zweryfikuje. Na ten moment 16 z 19 członków Fed zakłada jeszcze co najmniej jedną podwyżkę do końca roku. No więc powiedzmy sobie, że ta podwyżka teraz być może nie będzie jakimś jednorazowym wybrykiem. W takim krótkim terminie te prognozy są dość skuteczne. Natomiast w skali lat, no to zaraz sobie powiemy. No i teraz przechodzimy do tych rentowności obligacji. To co tutaj widzicie, to właśnie rentowność 10letnich y obligacji Stanów Zjednoczonych, która podjeżdża już nam pod poziomy 5,2%. Dlaczego to ważne? Bo przez ostatnie 15 lat cały świat przyzwyczaił się do taniego pieniądza. Kredyty były tanie, obligacje praktycznie nic nie płaciły, więc wszyscy pchali pieniądze w akcje. No i nawet też patrząc na rentowność obligacji, ona cały czas gdzieś tam spadała aż od roku 81. Kiedy oddalimy sobie właśnie wykres stóp procentowych, no to sami widzicie, że po kryzysie finansowym z 2007 roku praktycznie cały czas mieliśmy niemalże zerowe stopy procentowe. No czyli sytuacje, w których obligacje średnio się opłacają, kredyt jest tani, więc można go pompować w aktywa, zaciągać go niedużym kosztem. No i ten świat, te realia, które mieliśmy przez ostatnie 15 lat, mocno się zmieniły po tym, jak stopy zostały podniesione do poziomów w 23 roku, do poziomów niewidzianych właśnie jeszcze od czasów tego yyy kryzysu finansowego. I jeżeli chodzi o rentowność obligacji i ich cenę, to trzeba sobie wyobrazić to jako taką huśtawkę. Powiedzmy, jeżeli rosną rentowności, to maleje cena starszych obligacji. No bo dlaczego tak się dzieje? Jeżeli ktoś powiedzmy kupował sobie parę lat temu obligacje dające 4%, a dzisiaj może kupić obligacje dające 5, no to żeby ktoś chciał kupić te starsze obligacje, no to musi je kupić taniej, po niższej cenie niż te nowe. No i siłą rzeczy, kiedy rosną rentowności, to spadają z ceny tych starszych emisji. No dobra, ale co to ma wspólnego z obligacjami, które masz w portfelu? Jeśli masz detaliczne obligacje skarbowe tu u nas w Polsce, no to one ceny nie zmieniają, ale obligacje notowane na giełdzie, które możesz mieć kupione koszykowo na przykład przez fundusz ETF, już tak. I co ważniejsze, wyższy procent, który można otrzymać za inwestycje w taki dość bezpieczny produkt, no może zachęcać inwestorów, żeby porzucić po prostu jakieś aktywa ryzykowne na poczetu, żeby kupić sobie obligacje. No im więcej one płacą, tym większa ta zachęta będzie. I teraz na jakimś przykładzie liczbowym. Weźmy sobie 10oletnią obligację z kuponem 4,5%. Jeśli rentowności na rynku wzrosną o pół punktu procentowego, to jej cena spada o około 3,9. Jeśli wzrosną o cały punkt, to spada około 7,5%. Przy obligacji 20letniej ten sam wzrost o jeden punkt to już około 12% w dół. Tutaj na spokojnie możecie sobie też znaleźć wzory, z jakich się to liczy. Nawet kalkulatory w internecie gotowe wam powiedzą. W każdym razie ten mechanizm warto rozumieć. No dobra, ale dlaczego te rentowności w ogóle rosną? Wiemy, że poruszają się przeciwnie do ceny i tak dalej. Zależą od stóp procentowych. No ale to nie jest jedyny czynnik. Tu trzeba połączyć kropki. Od siedmiu miesięcy trwa wojna z Iranem. Cieśnina Ormus, przez którą płynie ogromna część światowej ropy jest zablokowana. Ropa jest droga. Diesel w Stanach też podrożał, nie tylko w Europie. U nas na stacjach to już montują nawet czwarty ekran, żeby można było wyświetlić 10 zł. Droga ropa to jest droższy transport. Droższy transport to droższe prawie wszystko. No a to się równa po prostu inflacja. I przy samej ropie warto też pamiętać, że jej ceny y mogą się różnić zależnie od tego, o jakiej ropie mówimy. I tu trzeba zaznaczyć jedną ważną rzecz. Nie ma czegoś takiego jak jedna uniwersalna cena za baryłkę ropy dla całego świata. Kiedy popatrzymy na WTI, czyli West Texas Intermediate, czyli tą ropę powiedzmy w uproszczeniu ze Stanów Zjednoczonych, no to jej cena to jest w tym momencie 92 $ za baryłkę i widzimy jak się zachowywała historycznie. Ale kiedy popatrzymy na UK Oil, czyli na przykład ropę, którą mamy tu w Europie, no to widzimy, że już cena wynosi 97. A kiedy popatrzymy sobie na ropę z Dubaju, no to tutaj mamy 114. Tak więc nie wszędzie te ceny ropy zachowują się dokładnie w taki sam sposób. A trzeba też pamiętać, że one też baryłki ropy nie są kupowane po konkretnie takich cenach, jak wynika z kontraktów terminowych. Jeżeli jest gdzieś w ogóle niedostępna, albo są problemy z transportem, albo po prostu jej nie ma, to te ceny mogą być zupełnie inne i tak zdarzają się miejsca na świecie, gdzie już są wstrzymywane na przykład możliwości tankowania samochodów, czy absurdalne ceny zaczynają się pojawiać na stacjach. No i właśnie wyższa inflacja, która jest spowodowana między innymi tym, że surowiec, który wchodzi w cenę praktycznie każdej usługi i każdego produktu jest droższy, sprawia, że taki Fed czy inny bank centralny, którego dotknie inflacja, musi podnosić stopy procentowe. Obok tego wszystkiego trzeba zrozumieć mechanizm obligacji w taki sposób, że ich rentowności rosną, kiedy nie ma wystarczająco chętnych do kupna. Jeżeli rząd Stanów Zjednoczonych emituje dług i nie ma chętnych do kupowania, to żeby ich zachęcić, no to trzeba dać im wyższe rentowności i niższe ceny tych obligacji poprzednich, bo inaczej no nie będą w stanie sprzedać tego, co emitują. Więc tutaj ta niepewność też nie pomaga. I chciałbym tutaj zaznaczyć jedną rzecz, co może nie dotyczy stricte giełdy, ale jak widzę w ostatnim czasie komunikaty w telewizji, mediach, jakiś wiadomościach, to no można się naprawdę zirytować. No bo jak wiecie, no właśnie, montują czwarty ekran, żeby było za chwilę yyy po 10 zł. I kiedy popatrzymy na to, co wchodzi w skład tak naprawdę takiego litra diesla, no to okazuje się, że samo paliwo to jest mniej więcej 60%. Yyy, cała reszta to są wszelkiego rodzaju podatki, opłaty, marże i tak dalej. No i teraz politycy nieważne już nawet który już nieważne w którą stronę, bo paliwo jest zawsze po prostu taką kiełbasą wyborczą, że każdy tam będzie obniżał te ceny albo jakoś regulował i tak dalej. W każdym razie jak jakiś polityk mówi, że ropa w Polsce w sensie na stacjach jest taka bardzo, bardzo droga tylko dlatego, że wojna, wina wojny, że podrożał surowiec, no to warto spojrzeć na to, że to jest 40% prawie podatków w tej ropie. A w Stanach Zjednoczonych na takim dieslu to jest 11%. No i potem nie ma się co dziwić, że Stany nie dość, że mają tańszy surowiec, no to jeszcze mają niższe podatki, no i mają tańszą ropę. No i w tym momencie 934 to jest taka cena mniej więcej średnia. I problem tutaj u nas polega też na tym, że im bardziej drożeje cena surowca, czyli ropy, rafinacji, logistyki, tym potem jeszcze bardziej urosną podatki kwotowo, no bo stanowią większy procent do tej bazy właśnie y surowcowej, że tak powiem. Więc jeżeli ktoś wam mówi w telewizji, że ropa jest droga tylko dlatego, że podrożała baryłka, to nie jest to do końca prawdą, bo podatki też sprawiają, że ta ropa, a raczej to, co kupujemy na stacji, czyli czy to benzynę, czy diesel, są proporcjonalnie coraz bardziej drogie, im szybciej drożeje surowiec. Gdyby te podatki na przykład wynosiły 10%, to te wzrosty nie byłyby aż tak gwałtowne, bo proporcjonalnie podatki stanowiłyby mniej. No ale wróćmy do obligacji giełdy, bo tu wchodzą banki centralne. Kiedy inflacja rośnie, to bank centralny podnosi stopy, żeby ją załagodzić. A kiedy rynek widzi, że stopy mogą rosnąć dalej, to inwestorzy chcą dostawać więcej kasy za pożyczanie pieniędzy rządowi. No i właśnie dlatego rentowności idą w górę. To jest dla nich ta zachęta, o której przed chwilą powiedziałem. No i teraz rząd prędzej czy później musi zapłacić odsetki ten dodatkowy kupon, który jest przy wykupie obligacji albo na przykład płacony co roku. No i skąd weźmie te pieniądze? No nie zgadniacie z nowo wyemitowanego długu. Dlaczego to jest problem dla akcji? Teraz druga strona. No bo dlaczego rosnące rentowności mogą martwić też kogoś, kto ma tylko akcje? No postaw się na miejscu dużego inwestora. Rząd Stanów Zjednoczonych płaci ci ponad 5% rocznie. Praktycznie bez ryzyka. No to po co masz kupować jakieś aktywa, w których ryzykujesz, że w ciągu miesiąca, dwóch, trzech stracisz 20, 30, 40%. W takiej sytuacji akcje muszą zaoferować coś więcej i zwykle kończy się to tak, że ich ceny muszą albo spaść, żeby znowu były atrakcyjne, albo muszą już teraz przy obecnej cenie oferować spory potencjalny wzrost w najbliższych latach. Więc takie rosnące rentowności czasem nawet nie tyle powadują, że akcje będą spadać, co że akcje będą stały w miejscu do momentu, aż ich potencjał wzrostu czy ta to niedowartościowanie będzie tak duże, że znajdą się na nie kupujących. No i do tego właśnie teraz przechodzimy, bo analiza samych rentowności w oderwaniu od reszty rynku, no to nie jest jakaś szklana kula. I te właśnie rentowności są niestety często wykorzystywane do straszenia wszystkich wielkim krachem tuż za rogiem. Schowaj wszystko, idź do piwnicy, kupuj konserwy. Tak jak powiedziałem przy tych wszystkich rentownościach, jak patrzymy na S&P 500 w skali nawet ostatnich 10 lat, no to faktycznie krach pełną gębą, korekta bessa, świat się kończy. No tak to w tym momencie wygląda, że jesteśmy na ATH. Taką mamy bessę. I są ku temu fundamenty. To jest dużo ważniejsze niż tylko to, że cena jest wysoko. Kiedy popatrzymy sobie na to jak y zachowuje się cena indeksu S&P 500, a yyy zyski na akcje prognozowane na kolejne 12 miesięcy, to jest wykres do którego wracam co którąś aktualizację, bo uważam, że jest bardzo ważny. No to widzimy, że cena nawet w ostatnim czasie lekko nie nadąża za wzrostem tych zysków, co jakby oznacza, że no być może przyjdzie w końcu moment, w którym ta cena dość gwałtownie poleci do góry. No bo prognozowane zyski cały czas rosną i te prognozy stawiane na najbliższe kwartały są dowożone przez te najważniejsze spółki, więc siłą rzeczy może się to odbić jakimiś wzrostami w w niedługim terminie. I tutaj analitycy oczekują, że zyski spółek z S&P 500 w trzecim kwartale 26 urosną o 29%. I to byłby już trzeci kwartał z rzędu, kiedy zyski rosną o ponad 1/4. Jest też taki wskaźnik jak cena do zysku. W skrócie mówi nam ile płacimy za 1 dolara rocznego zysku firmy. Jest on też liczony dla całego indeksu S&P 500 na podstawie tutaj prognozowanych właśnie zysków. No i on w tym momencie wynosi około 19. Jak popatrzymy sobie na średnie, no to jest w okolicach 10letniej średniej i w takim ujęciu S&P 500 dzisiaj no nie jest wcale jakoś szalenie drogie i to nie nie wygląda już jak ATH i też może nie wygląda jak jakaś skrajna bessa, ale zdecydowanie no nie jest to moment w którym bym panikował, uciekał i zastanawiał się co dalej z tym S&P 500 zrobić. Nawet jak popatrzymy sobie na trailing PE, czyli takie kroczące, bieżące, aktualne, no to tutaj też no nie widać absolutnie jakichś szczytów. Owszem, jest ono wyższe, no bo bierzemy pod uwagę zyski tak naprawdę z przeszłości za ostatnie raporty, nie te zyski, które są teraz generowane. No ale nawet jeżeli tak na to spojrzeć, to wciąż tutaj wcale nie mamy jakiś absurdalnie wysokich wycen. No i kiedy popatrzymy sobie też na ratingi dla S&P 500, to widzimy w sumie wzrost rekomendacji buy w ostatnim czasie, co w połączeniu z tym malejącym PE i rosnącymi zyskami no nie jest jakimś dziwnym wnioskiem. W tym momencie około 60% rekomendacji według fachsetu, no to jest rekomendacja buy. No tutaj zawsze znajdą się tacy, którzy wieszczą krach, więc te 5% rekomendacji selle. Wniosek z tego jest taki, że mimo rekordów cenowych rynek wcale nie jest jakoś bardzo drogi w stosunku do tego ile firmy zarabiają. I nie ma co się oszukiwać, to jest bardzo mocny argument po stronie giełdy. I też ciekawostka, największy wzrost zysków w tym momencie ma sektor energetyczny. Dlaczego? No bo ta sama droga ropa i te same problemy z jej dostępnością, która na przykład szkodzi obligacjom, no nabija kieszenie firmom naftowym. I tutaj mała dygresja, no bo skoro mowa o spółkach naftowych, to też wam pokażę yyy to, co widzicie teraz na ekranie, jak dobrze radziły sobie portfele właśnie aktywnie zarządzane, te Proix AI z Investing Pro yyy właśnie na sektor energetyczny. Tutaj spółki wybierane przez algorytm no w ostatnim czasie naprawdę dały czadu. Zresztą nawet w szerszej perspektywie jak na to patrzymy, no to ten out performance ponad indeks y S&P 500 Energy jest naprawdę naprawdę duży. Więc nie tylko jest sektor, który rośnie, ale też z niego jeszcze tam w środku wybrane ciekawe spółki. Ale nikt nie każe ci się ograniczać do spółek energetycznych, bo tutaj akurat w Proix AI tych yyy sektorów i tych tematów, które możemy znaleźć jest dużo. I tak na przykład spółki Small Cupy, czyli te mniejsze jako taki jeden z przykładów, czy nawet spółki technologiczne. No całkiem ciekawe są te portfele w Investing Pro. I z tych funkcjonalności, które jeszcze tutaj znajdziesz oprócz tego, no to masz też wszelkiego rodzaju wyniki finansowe dla spółek. Możesz sobie stworzyć swoją własną listę, gdzie obserwujesz spółki z portfela. Możesz sobie w nią wejść i zobaczyć raport, który podsumowuje ostatnie wyniki, który y porównuje tę spółkę właśnie na tle konkurencji, dokładnie w tym miejscu, jakie są za i przeciw dotyczące analizy takiej spółki. Jest też skaner, za pomocą którego możesz po właśnie takich parametrach finansowych przefiltrować sobie spółki i spośród nich znaleźć te najlepsze, najciekawsze i tak zejść do 26 godnych analizy, zamiast zajmować się kilkudziesięcioma tysiącami. I jeśli chodzi o same dane, no to ponad 1200 wskaźników jest tutaj dostępnych, więc z pewnością je znajdziesz. I coś ważnego, bo ta platforma się rozwija. W ostatnim czasie został wypuszczony Warren AI 2.0 i taki Warren AI 2.0 potrafi wam na przykład analizować dane spółek, które faktycznie pochodzą od tych spółek, nie szukać jakiś losowych w internecie. ma dostęp do tych wszystkich 1200 wskaźników i na przykład może wam zbudować model scoringowy, w ramach którego ocenia to, co macie w tym momencie w portfelu. Możecie dopytać o wyniki finansowe, o prognozy dane z ostatnich 10 lat, a także prognozy na kolejne pięć. Do tej pory Warren AI miał swoje ograniczenia, ale teraz właśnie ta jego nowa wersja, ten Senior Analyst 2.0, to naprawdę jest yyy no mocne narzędzie, które potrafi chociażby taki model scoringowy zbudować czy ocenić spółki, które macie w portfelu. I z pewnością będę z tego korzystał, bo przewaga tego nad czatem GPT na przykład jest taka, że czat GPT yyy no nie ma dostępu do tylu danych, a już na pewno nie tak daleko idąc wstecz i na pewno nie do takiej jakości danych prognostycznych. A tutaj yyy ten dostęp jest i to jest przewaga, którą będzie trudno pobić, bo same dane potrafią kosztować fortunę, a to narzędzie wcale tak drogie nie jest. i też z moim kodem Snella oraz z linku w opisie macie 15% zniżki. Więc jeśli ktoś chciałby właśnie udoskonalić swoje inwestycje, nawet w sekcji Ideas, podejrzeć sobie co robią znani zarządzający czy znane fundusze, to zdecydowanie z czegoś takiego bym skorzystał. No ja przy aktywnym portfelu nie wyobrażam sobie nie mieć takiego narzędzia. Także link zostawiam w opisie, a my przechodzimy dalej. To kto się myli? No moim zdaniem na razie nikt się nie myli. Obligacje reagują na inflację i na Fed. W sumie tak jak powinny. Nie widać tutaj jakieś nieścisłości, a akcje z kolei reagują na zyski i prognozy spółek. Oba rynki patrzą po prostu na co innego. Ryzyko mogłoby się pojawić wtedy, kiedy zyski zaczną zwalniać, a stopy dalej zostaną wysoko. No wtedy akcje no po prostu stracą ten swój główny argument. Natomiast ja na ten moment no nie widzę powodów do obaw wobec akcji. A wręcz przeciwnie, widzę, że indeks, który akumuluje co miesiąc staje się coraz tańszy względem zysków spółek, które się w nim znajdują. No bo jak tutaj jeszcze raz wrócimy sobie do tego PE ratio i popatrzymy gdzie w tym momencie znajduje się S&P czy nawet jak pojedziemy sobie do góry tego raportu i zobaczymy sobie jak wyglądają prognozy zysków na akcje względem obecnej ceny, to tutaj trudno się doszukiwać jakiś poważnych problemów czy takich wzrostów jak na przykład tutaj, gdzie ten wykres zysków stał praktycznie w miejscu. Sytuacja w Polsce. No dobrze, to wszystko jest Ameryka, Stany Zjednoczone, ale co to znaczy u nas? Jeżeli pamiętasz ten łańcuch, droga ropa, drogie wszystko, inflacja, to do tego właśnie wracamy. No bo on też działa w Polsce dokładnie w ten sam sposób. Tylko, że u nas decyzję o stopach nie podejmuje Fed, tylko podejmuje Rada Polityki Pieniężnej i zbiera się już za tydzień. W tym momencie inflacja w Polsce wynosi 3,4% rok do roku. Przynajmniej taki odczyt mamy podany. Z tym, że prognozy mówią już nam o tym, że gdzieś tam do 4% w kolejnym odczycie może podskoczyć. Dlaczego? No bo benzyna podrożała 22% rok do roku, diesel 31% rok do roku. No i te drogie paliwa przechodzą do każdej tak naprawdę ceny. I tu też jest cel inflacyjny, tak samo jak dla Fedu. Dla MBP wynosi 2,5%, górna granica tolerancji wynosi 3,5%. Czyli właściwie wychodzimy poza strefę, którą uważają w banku centralnym za akceptowalną. Czy to może się przełożyć na podwyżki stóp procentowych również u nas? No jeżeli taka inflacja się utrzyma, to pewnie tak. No tak samo jak w reakcji tutaj na te hiperinflacje z roku 22 i 23. I trzeba też uczciwie sobie powiedzieć, że odczyt inflacji PCE to jest jedno rok do roku, a inflacja, która faktycznie spotyka nasz codzienny koszyk, to jest coś innego. No bo jednak w ten koszyk y dóbr, taki modelowy bierze się czasem produkty, z których nawet nie korzystamy. Tak jak na przykład, nie wiem, alkohole jakoś super nie drożeją, no to są brane pod uwagę. Jeżeli ktoś nie kupuje w sklepie alkoholu, bo nie jest alkoholikiem, no to kupuje więcej innych produktów takich jak nie wiem masło czy czy jak woda przez kaucję, która podrożała dwukrotnie i nagle się okazuje, że te koszyki realnie mają wyższą inflację niż to co jest podane w PCE czy jak ktoś idzie zatankować samochód. Nie zmienia to jednak tezy, że jeśli dolar ma problemy, to waluty mniejszych gospodarek mogą mieć problemy razy dwa. Długoterminowo uważam, że złotówka no straci szybciej na wartości niż dolar. I kiedy popatrzymy sobie nawet na USD PLN, czyli złotówkę do dolara, no to już gdzieś widać jakieś odbicie i sam indeks dolara też już powoli zaczyna się gdzieś tutaj umacniać po tych no dosyć długich długich spadkach. Więc generalnie rzecz biorąc, no moim zdaniem to, że były był coraz tańszy dolar względem złotówki, fajnie, można było go kupić taniej, ale myślę, że w długim terminie no to perspektywa jest właśnie mniej więcej taka jak tu, czyli że złotówka będzie osłabiała się szybciej niż osłabia się dolar. To nie tak, że dolar się nie osłabia, on się też osłabia, tylko wolniej, a złotówka szybciej. Natomiast słabszy złoty w sytuacji, w której mam akcje i ETFy w dolarze oraz w euro, no jakoś mocno mnie nie uderza. Wręcz przeciwnie, bo nawet jak akcje będą stać, a złoty będzie się osłabiał, to portfel liczony w złotym będzie rósł. I żeby ktoś też tego źle nie zrozumiał, ja uważam, że bardzo dobrze, że mamy własną walutę, którą można emitować na własnych zasadach. Oddanie władzy nad walutą jakiemuś obcemu państwu czy bankowi centralnemu to jest moim zdaniem ogromny błąd, na który no nie można sobie pozwolić. Na szczęście sondaże pokazują, że jakieś 7080% Polaków nie chce euro. Chociaż pod tym względem jeszcze propaganda wszystkim głów spra, ale może i to się kiedyś zmieni. Oby nie. No i za tydzień właśnie mamy posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. Teraz mamy stopę referencyjną na poziomie 3,75. od marca tak naprawdę bez zmian. 7 i 6 października dowiemy się co dalej. I tak samo jak 6 i 7 października jest posiedzenie to 5 i 6 października będzie Invest Cavs w Poznaniu. Zapraszam was moi drodzy bardzo serdecznie. Poprowadzę tam wykład pod tytułem portfel idealny nie istnieje. Zbuduj taki, którego nie porzucisz. To będzie 14:15 we wtorek w sali trend. Koniecznie wpadajcie. Załatwiłem też wam zniżkę na wejściówki. QR jest gdzieś teraz na ekranie. Link też jest w opisie i będę też w debacie inwestowanie w erze influencerów i emocji. To z kolei o 16:5 też we wtorek w sali wartość. Także zapisujcie terminy, no bo będzie okazja, żeby w końcu spotkać się na żywo. No ale wracamy do Rady Polityki Pieniężnej. Są dwa scenariusze. Pierwszy, rada czeka, bo uznaje, że inflacja to nie nie ma problemu, możemy ją zostawić i odpuści. No albo drugi scenariusz jest taki, że stopy zostaną podniesione, no i to może się przełożyć chociażby na kredytobiorców, którzy będą mieli, którzy mają kredyt na zmiennej stopie i ta za chwilę może wzrosnąć. Ale z kolei też jeżeli oszczędzasz w obligacjach skarbowych albo na lokacie, no to w drugą stronę podwyżka stóp procentowych może poprawić twoje właśnie warunki, jeśli chodzi o odsetki, które dostajesz z tego tytułu. Więc zależy dla kogo. Dla jednych będzie to nawet dobra informacja, dla drugich niekoniecznie. Jak już o tym mówimy, to rządowe nasze obligacje w tym momencie już mają rentowności w okolicach 6,4%. Rok temu w tym samym okresie mniej więcej było to 5,5%. Więc tutaj też te nasze rentowności zaczynają rosnąć. Teraz się możesz zapytać o co tu chodzi. Tu obligacje mamy takie, a ja mam obligacje skarbowe, tam jest inny kupon. To są obligacje rządowe, które można kupić na giełdzie i to jest produkt bardziej dostępny dla takich dużych inwestorów czy instytucjonalnych. My co najwyżej możemy kupić na przykład jakiś fundusz za mniejsze oczywiście kwoty, który w sobie zawiera na przykład takie obligacje. Kiedy przejdziemy sobie do obligacji skarbowych, to tutaj na październik wciąż zostają te same oferty, więc być może pójdzie to w parze z tym, że tych podwyżek stóp procentowych też nie będzie. Zobaczymy. W każdym razie jeżeli ktoś posiada obligacje, na przykład EDO, no to rosnąca inflacja, o ile nie będzie hiperinflacją, też nie powinna być jakaś straszna. sam posiadam, więc y ta struktura, w której mamy marżę plus inflację jest yyy no zabezpieczająca pod tym względem. Europa naftowa. Zobacz, że w obu historiach amerykańskiej i polskiej, no na początku łańcucha stoi to samo, czyli ropa. Więc naturalne pytanie, które się nasuwa. Co się stanie, jeśli wojna się skończy? Czy wtedy wszystko wróci do normy? O tym, że Iran proponuje otwarcie cieśniny, Stany proponują otwarcie cieśniny, zamknięcie, otwarcie. To jest już co najmniej kilkadziesiąt artykułów. Natomiast tydzień temu pojawiła się taka konkretniejsza propozycja ze strony Iranu, że może się odbyć otwarcie cieśniny w ramach zawieszenia broni, zniesienia blokady i sankcji. Ale no Amerykanie chcą jednak pakietu takiego, że razem z nim oprócz tego wszystkiego idzie jeszcze wyłączenie tego programu atomowego, który to rzekomo się odbywa w Iranie. Przełomu żadnego nie ma. No i teraz tak uczciwie mówiąc, czy chodzi o jakiś program atomowy? Nie sądzę. Chodzi o destabilizację rynku ropy w sytuacji, w której ten, kto tę wojnę zaczął, jest jej największym posiadaczem. Wywołujesz wojnę, podbijasz ceny, niszczysz cudze rafinerie, ograniczasz popyt, a potem opychasz swoją drożej. To tyle na to wszystko jest jeszcze niestety nałożona ideologia wielkiego państwa, które leży gdzie chce. A więc mamy najgorszą możliwą mieszankę. Wojnę o pieniądze, światopogląd i religię w jednym. No i takie wojny nie kończą się szybko i obawiam się, że przyjdzie nam się uczyć o Bliskim Wschodzie na lekcjach historii, tak jak uczymy się o austriackim malarzu, bo to co się tam dzieje to naprawdę przechodzi ludzkie pojęcie. No ale w filmie nie będziemy mówić o polityce tylko o giełdzie. Kiedy popatrzymy na ostatni rok, no to tutaj gdzieś zaczął nam się konflikt. W okolicach czerwca mieliśmy już takie dość poważne przesłanki, żeby sądzić, że konflikt się zakończył. No i później rynek jak zawsze zrobił psikusa. Trump coś tam powiedział. Znowu się pokłócili, jakaś rakieta poleciała, zawieszenia nie ma, spokoju nie ma, ropa dalej podrożała. Ile w tym wszystkim jest manipulacji, spekulacji na kontraktach i krewnych Trumpa zarabiających na dźwigni? To już nie będę o tym mówił, bo to każdy wie jak to generalnie wygląda. W każdym razie pozostaje ropa droga i niestety jej powrót do cen jeszcze sprzed tego konfliktu jest bardzo trudny do osiągnięcia i już tłumaczę dlaczego. Otóż jeszcze w kwietniu tego roku pojawił się taki artykuł z raportem przeprowadzonym w marcu właśnie z Restat Energy, że odbudowa tego, co zostało zniszczone w ramach początku konfliktu miałaby kosztować około 25 miliardów dolarów. No w ramach takich reparacji, żeby na nowo postawić te wszystkie rafinerie i te punkty, które zostały zniszczone. Potem jednak dostaliśmy kolejne prognozy, że to już jednak sięga tak bardziej 60 miliardów dolarów i że oprócz tych placówek takich naftowych to trzeba jeszcze naprawić całą infrastrukturę dookoła. Mamy też komunikaty między innymi z Kataru, który mówi wprost, że odbudowanie tego co zostało zniszczone może potrwać nawet od trzech do pi lat. Więc w tym momencie cała sytuacja to nie jest tylko kwestia otwarcia cieśniny i przepuszczenia ropy, gazu, helu i wszystkiego innego, co tam się poruszało do tej pory. Tylko kwestia tego, że nawet jak ją otworzymy, to podaż nie jest w stanie wrócić na ten sam poziom, bo została zniszczona infrastruktura i to przenosi układ sił z Bliskiego Wschodu, który miał dużą kontrolę nad tym rynkiem, do Stanów Zjednoczonych, które w tym momencie mają kontrolę nad tym rynkiem i to właściwie pełną kontrolę. mogą sobie tą ceną sterować w jedną, w drugą stronę jak chcą. No a kiedy popatrzymy na Iran, to tutaj mamy już nawet takie prośby czy komunikaty o to, że jeżeli cokolwiek miałoby zostać uznane za reparację i za zadośćuczynienie, no to oni już sobie wyliczają jakieś 270 miliardów dolarów. Czy to jest ostateczna wycena, czy tyle wyniosły szkody? Uważam, że mogą wynieść jeszcze dużo, dużo więcej. Tak naprawdę w tym momencie nie ma żadnych przesłanek, żeby konflikt miał się skończyć. I sam Katar, który stracił te instalacje do skraplania gazu, bo to ich odbudowa ma długo trwać, yyy, mówi, że to potrwa te kilka lat. No i dlaczego tak długo? No bo na świecie jest niewielu producentów wielkich turbin, a ci mają zamówienia na kilka lat do przodu. Czy to jest nowy sektor do inwestycji? Wąskie gardło w odbudowie. Puszczam oczko w waszą stronę. Jeśli chcecie, to przygotuję taki materiał z analizą. W każdym razie, jeżeli ktoś sądzi albo myśli, że to jest takie proste, że kończymy wojnę, cena ropy spada i wszystko wraca tak jak było, no nie do końca nie wszystko wróci tak jak było. Oczywiście w ramach pokoju cena pewnie spadnie, tylko że na wysoką cenę też trzeba nałożyć inflację. to, że w ostatnich latach to jest kilkadziesiąt procent inflacji skumulowanej, więc dzisiejsze 90 arów za baryłkę to nie jest dokładnie to samo 90 $ar, co było jeszcze powiedzmy w roku 22, czy już tym bardziej nie jest to samo co w roku 2007. Dzisiejsze 90 parę dolarów to jest pod względem siły nabywczej taniej niż wtedy. No i sam przyznasz, że w tym wszystkim naprawdę łatwo jest się pogubić. wojna, ropa, stopy procentowe, inflacja, Trump, politycy, tu drożeje, tam tanieje, dzisiaj spada, jutro rośnie. No jak w tym wszystkim podejmować rozsądnie decyzje o swoich pieniądzach? Przede wszystkim spróbować sięi od tego odciąć. Jeśli czujesz, że w twoim portfelu jest chaos, a każdy kolejny nagłówek to jest pytanie, czy powinienem coś zmienić, to właśnie dla ciebie powstał program Projekt Portfel. To jest mój autorski program. Przez 6 tygodni krok po kroku przechodzisz od prześwietlenia obecnego portfela do zbudowania własnej strategii inwestycyjnej, takiej, której będziesz się trzymać przez lata, niezależnie od tego, co akurat dzieje się w wiadomościach. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, co program zawiera i jak działa, to po pierwsze na kanale jest playlista z trzema filmami. Po drugie możesz wejść właśnie na stronę projektu portfel, a także szczegóły i wszelkiego rodzaju informacje są na Discordzie, w odpowiednim kanale. Są też grupy, komunikatory na WhatsAppie. Do nich też możesz sobie dołączyć. Wszystkie linki znają znajdują się w opisie. Zapisy trwają do 2 października, więc jak to oglądasz, to zostało jeszcze yyy kilka dni i te zapisy zamykamy. No i raczej nie planujemy ich szybko wznawiać. Pierwsza tura też ma niższą cenę niż kolejne edycje projektu portfel. Także zapraszam. Myślę, że jest to coś, co wielu osobom y może się bardzo przydać i ja sam chciałbym taką skoncentrowaną dawkę wiedzy dostać już na samym starcie. Jest jeszcze jedna rzecz, bardzo ważna dla ciebie jako inwestora. Rynek przy konfliktach reaguje najmocniej tylko na początku. Potem się przyzwyczaja i w sumie przestajemy już o nich mówić. Najlepszy przykład. Ukraina od lat atakuje rosyjskie rafinerie i w lipcu tego roku Rosja przerobiła najmniej ropy od 24 lat, około 1/3 mniej niż zwykle przerabiała o tej porze roku. No i czy ktoś tą zniszczoną infrastrukturą się przejmuje i po jednej i po drugiej stronie? Czy giełda wycenia każdy nagłówek pochodzący z tego konfliktu? No nie, tutaj nawet na tym wykresie bardzo ładnie widać, jeżeli chodzi o jaki jest oil fruput, czyli no taka przepustowość powiedzmy ropy, jeśli chodzi o Rosję. No i tu w ostatnich latach na ten rok 26 widzimy, że ta przepustowość drastycznie spadła. No i na 27 prognozy też są znacznie niższe niż ten Fruput był do tej pory. I czy ktoś się tym przejmuje? Nie. Myślę, że z Bliskim Wschodem ten temat będzie się ciągnął, jeśli chodzi o konflikt, ale giełda będzie miała to coraz bardziej gdzieś tam z tyłu głowy, a nie jako główny temat do dyskusji. I koniec końców ceny akcji będą podążały za zyskami, będą podążały za rozwojem biznesów i wzrostem produktywności. I sam tego się trzymam w portfelu i to daje pewnego rodzaju spokój. długoterminowa perspektywa, bo w żagle wieją rosnące zyski do dróg pieniądza i dewaluacja wszystkich tak naprawdę walut, co sprawia, że aktywa w nich wyceniane rosną na wartości. I to by było na tyle w tym filmie. Ja wam bardzo dziękuję za oglądanie. Mam nadzieję, że się przydał. pewnie wyszedł dość długi.

Przewijanie do góry