Analiza wąskiego rynku giełdowego – co napędza S&P 500?
Film wyjaśnia, dlaczego indeks S&P 500 notuje rekordy, podczas gdy większość spółek znajduje się na minusie. Przy użyciu danych z ETFów sektorowych pokazano, że ponad połowa wzrostu pochodzi z sektora półprzewodników (+68% YTD) oraz energetyki, podczas gdy przemysł (-9%), budownictwo (-17%) i finanse (-1%) tracą.
Kluczowe wnioski:
- Wąski rynek – tylko garść spółek (chipowe i energetyczne) napędza indeks.
- Hyperskalerzy (Amazon, Microsoft, Google, Meta) planują wydać ~725 mld USD na centra danych, co bezpośrednio zwiększa popyt na chipy.
- Analiza Fed i wskaźników (PMI, zapasy/sprzedaż, stopa bezrobocia) wskazuje na późną fazę cyklów Kiczyna, Żuglar oraz 18‑letniego cyklu nieruchomości.
- Warunki dla 'swietnego’ scenariusza: zwrot z inwestycji w AI, ożywienie przemysłu i spadku kosztów pieniądza (ropa, rentowności, hipoteki).
Materiał ma charakter wyłącznie edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Indeks S&P 500 jest od początku roku na plusie o mniej więcej 13% i wybija kolejne rekordy. No po 10 miesiącach to brzmi jak impreza na całego. A teraz zobacz co dzieje się z przeciętną spółką. Od czerwca indeks, w którym każda firma waży tyle samo, jest na minusie. Spółki przemysłowe straciły w tym czasie 9%, budowlane ponad 17. To jak to możliwe, że indeks rośnie, mimo że większość rynku stoi w miejscu albo spada? No bo całą robotę robi jeden sektor. Półprzewodniki, czyli chipy, plus 68% od początku roku. Więc tak, hossa ma paliwo. Pytanie tylko na jak długo. Odpowiem na to w czterech krokach. Najpierw pokażę jak wąski wbrew pozorom jest dziś rynek, potem co w swoich analizach widzi rezerwa federalna, a dalej od kogo naprawdę zależy ta hossa. No i też sprawdzimy sobie jak to wszystko nakłada się na cykle gospodarcze, które są już w dość późnych fazach. I od razu powiem, to nie jest film o tym, że jutro będzie krach, trzeba wszystko sprzedać i uciekać na wyspy. Może być świetnie, ale żeby było świetnie, to kilka rzeczy musi ułożyć się na raz, a to wcale nie jest takie proste. Zapraszam do oglądania. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to nie jest porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest Saksobank, doński bank dla inwestorów, któremu zaufało już ponad półtora miliona klientów, powierzając ponad 150 miliardów euro aktywów. Dzięki platformom Saxo możesz inwestować na ponad 50 giełdach na całym świecie, między innymi w akcje, ETFY czy obligacje. Sprawdź koniecznie szczegóły promocji, bo w ramach niej nowi klienci mogą otrzymać równowartość do 250 € na pokrycie prowizji przez pierwsze trzy miesiące. Link znajduje się w opisie. Rynek ciągnie jeden silnik. Tak jak powiedziałem we wstępie, S&P 500 od początku roku jest jakieś 13,5% na plusie. Patrząc od czerwca, tutaj wynik wygląda już zupełnie inaczej. S&P 500 równoważony, czyli taki, który ma w sobie spółki o takiej samej wadze każdą, jest -5%. W tym samym czasie S&P 500 zwykły jest plus 3,5. Innymi słowy, kiedy potraktujemy każdą spółkę z indeksu po równo, to wypada on gorzej niż kiedy zostawimy go tak jak jest, czyli w takiej formie, gdzie te największe spółki odpowiadają za największą część wyniku. I półprzewodniki od początku roku plus 68%, kiedy to przemysł od czerwca -9, a budownictwo -17,4. To są dane wzięte z ETFów yyy indeksowych i sektorowych. No dobrze, więc zacznijmy od tego, co widać gołym okiem. Podzieliłem rynek na takie trzy strefy. No w blasku reflektorów mamy chipy i AI. Eksport Korei Południowej we wrześniu pokazał nam wynik plus 83,5% rok do roku. A sam eksport układów scalonych, czyli tego wokół czego dziś chyba najbardziej rynek wariuje, no to jest już plus 263%. Mówimy tu o wrześniu w stosunku rok do roku. A zamówienia eksportowe Tajwanu, czyli już nie tylko Korei plus 71,4% rok do roku. Tutaj mamy dane za sierpień. No ale mamy taką sytuację w półcieniu i tutaj jest przemysł i rynek pracy. Przemysł rośnie, ale nie jest to taka dynamika. Firmy w tym momencie dołożyły we wrześniu około 29 000 etatów. No w kraju, w którym pracuje ponad 160 milionów ludzi, w sensie w Stanach Zjednoczonych, no to jest tyle co nic. Natomiast zdecydowanie w cieniu stoi yyy kredyt i budownictwo. Tutaj mamy bardzo drogie kredyty hipoteczne, 30letnie 7,28%, pierwszy raz powyżej 7 od stycznia 25. No i tutaj spółki budowlane i finansowe słabną, mimo tego, że indeks jako całość bije rekordy, no same spółki budowlane -17%. I tu dochodzimy do pojęcia, które jest kluczem tak naprawdę do całego filmu. Szerokość rynku. Brzmi to bardzo poważnie i górnolotnie, ale to jest proste pytanie. Ile spółek naprawdę bierze udział we wzrostach? Kiedy rośnie prawie wszystko, to rynek jest szeroki i mówi się o tym, że wtedy ten wzrost jest zdrowy. Kiedy rośnie tylko i wyłącznie garstka, a reszta stoi, to znaczy, że rynek jest wąski. No i spójrzmy sobie na liczby. Od początku roku, tak jak mówiłem, półprzewodniki plus 68, S&P 500 plus 13, równoważony plus 10, co znaczy, że tam gdzie te spółki z dołu indeksu zaczynają mieć większy udział, wynik jest gorszy. przemysł plus 8, finanse -1, budownictwo - 7. Także za te 13% S&P 500 no w dużej w dużej mierze odpowiadają półprzewodniki oraz też sektor energetyczny, który no wobec konfliktu ma się wyśmienicie. Spółki paliwowe naprawdę ciągną ku górze, tak jak możemy spojrzeć na nasze podwórko, na przykład na Orlen, czy na zagraniczne podwórko, na przykład na Chevron czy Exon Mobile. Natomiast od połowy roku ta sytuacja zaczęła się troszeczkę zmieniać. To znaczy mamy korektę na półprzewodnikach i indeks delikatnie tylko sobie rośnie. Równoważony jest na minusie, przemysł nam spadł, finanse właściwie przez cały rok bez jakiś większych zmian. No i budownictwo jeszcze gorzej niż na początku roku. No między innymi dlatego, że niedawno mieliśmy podwyżki stóp procentowych i zapowiedzi, że będą kolejne. Trudno tutaj y zaprzeczyć temu, że rynek jest dziś jak taka drużyna, w której jeden zawodnik strzela wszystkie gole i ma jeszcze skrzydłowego w postaci sektora energetycznego, który mu cały czas asystuje. I teraz dlaczego to dotyczy też ciebie? Nawet jeśli nie masz ani jednej spółki od chipów, bo jeśli masz indeks, to ją masz. Tak czy inaczej jest ważony wielkością firm. Im większa spółka, tym mocniej ciągnie cały indeks i jeśli masz S&P 500 czy jakiś inny szeroki fundusz, no to i tak tam w środku będzie w większości ten motor napędowy, czyli półprzewodniki. Często będzie go więcej niż nawet myślisz. No dobrze, wąski rynek to jedno, wytłumaczyliśmy sobie o co chodzi, ale czy w samej gospodarce no widać coś, co powinno nas niepokoić? Tutaj rezerwa federalna opublikowała 2 października bardzo obszerną analizę, która pokazuje ważną rzecz. pokazuje nam, że recesje to prawie zawsze są recesje dóbr. To co widzicie tutaj na tym wykresie to dwie linie: czarną i czerwoną. Na czarno mamy właśnie dobra, na czerwono usługi. No i widzimy, że tam gdzie wykres jest szary, czyli kiedy mieliśmy do czynienia z Bessą, z jakimś kryzysem, z problemami gospodarczymi, no to wtedy ewidentnie udział dóbr we wzroście PKB był znacznie, znacznie mniejszy, był spadający. Natomiast kiedy popatrzymy na usługi, to one tak naprawdę niezależnie od tego, czy kryzys, czy nie kryzys, raczej poruszały się dość spokojnie, wyłączając jedynie przypadek 2020 roku i covidu. Tutaj shutdown no początkowo zaszkodził, ale myślę, że w długim terminie wręcz przyspieszył rozwój sektora usług właśnie. A to właśnie to, co widzimy na szaro, to są recesje zaznaczone właśnie według National Bureau of Economic Research. Problem z ich określaniem recesji jest taki, że są w stanie powiedzieć, że recesja była pół roku po tym, jak się zaczęła, bo muszą odczytać wskaźniki, które są z opóźnieniem. No ale tak czy inaczej widzimy, że to historycznie to głównie była recesja dóbr. Więc jeśli chcemy zobaczyć jakieś spowolnienie to warto spojrzeć na fabryki, magazyny i budowy. No można to różnie interpretować. Osobiście uważam, że widać gdzieś pewne rysy na szkle, żeby nie powiedzieć, że powoli pęka. PMI, czyli taka ankieta wśród menedżerów w Przemyśle w tym momencie dała nam wynik 54,5. Wynik powyżej 50 oznacza wzrost, więc przemysł według ankietowanych menedżerów rośnie. W lipscu było 55,6. Dynamika troszeczkę nam spadła, ale dalej powyżej 50, czyli jedziemy dalej. Tylko może już nie jest to gaz do dechy i też paliwo nam troszeczkę podrożało. Do tego mamy kredyt i tutaj niestety, ale no to ciągnie za sobą koszty. Koszty dla wszystkich, którzy są w jakikolwiek sposób zadłużeni, bo chociażby przy oprocentowaniu 6% rata kredytu na 400 000, czyli mniej więcej mediana dzisiaj jeśli chodzi o ceny nieruchomości w Stanach. W poprzednim filmie pokazywałem dokładnie 440 000 ta Mediana wynosi, więc przy takim kredycie na 6% no to miesięczna rata no to jest około 2400 przy 728 to już jest ponad 2700 to jest ponad 300 $ar miesięcznie więcej do zapłacenia potencjalnie 300 $arów mniej które takie gospodarstwo domowe wydałoby na konsumpcję w takiej sytuacji mniej ludzi stać na dom więc mniej tych domów się buduje i między innymi stąd właśnie te 17 na spółkach budowlanych i nieruchomościowych od czerwca i tutaj nawet widać ciekawy przypadek Trochę mogę anegdotkę wpuścić. McDonalda. Wydawałoby się, że spółka od spożywki, no ale absolutnie nie. No McDonald, która przede wszystkim w swoich aktywach ma przeogromne ilości nieruchomości. No i właśnie w obecnym rynku McDonald całkiem nieźle zanurkował. No jak popatrzymy na rynek pracy, no to plus 29 000 etatów, natomiast w samych tylko finansach min 130, w ubezpieczeniach aż -90. I część z tego to też efekt AI, bo banki i fundusze automatyzują co tylko się da i w przypadku pracy biurowej te automatyzację faktycznie da się wprowadzać. To nie jest linia produkcyjna, gdzie wymaga to no dużo, dużo więcej czasu. Zautomatyzowanie pewnych prostych procesów klikania w klawiaturę jest szybsze i już realne do wdrożenia przy dzisiejszych możliwościach. Stopa bezrobocia we wrześniu wyniosła 4,2% i kiedy spojrzymy na to w ujęciu historycznym, to nie jest to bardzo wysoki odczyt. No i reguła sama, czyli taki sygnał recesji z bezrobocia dzisiaj pokazuje nam -0,7, gdzie od progu pół dopiero gdzieś historycznie zgrywało się to z rozpoczęciem recesji. Także nie zamierzam tutaj nikogo straszyć bardziej niż pokazują dane. To nie jest recesja. To jest etap, w którym przemysł jeszcze rośnie. Natomiast gdzieś powoli widać problemy, które mogą ten wzrost przyhamować. I zanim pójdziemy dalej, to mam do ciebie jedną prośbę. Jeśli ten film pomaga ci poukładać sobie w głowie co się dzieje na rynku, to zostaw łapkę w górę i subskrypcję. Dla ciebie dwa kliknięcia, a dla mnie naprawdę realna pomoc. Podbicia też mile widziane. Dziękuję. Wszystko zależy od hyperskalerów. Dobrze, skoro reszta gospodarki zwalnia, no to przejdźmy do tych, którzy trzymają te hossę przy życiu, czyli do hyper scalerów. Brzmi jak nazwa jakiegoś potwora z filmu science fiction, ale chodzi po prostu o największe firmy, które budują i wynajmują chmurę obliczeniową. Te, które teraz inwestują w gigantyczne centra danych, w których działa między innymi, a dzisiaj w sumie głównie sztuczna inteligencja. To już na pewno wiecie i te liczby znacie. Czterech największych Hyperskylerów zapowiedziało, że w tym roku wydadzą jakieś 725 miliardów dolarów na inwestycje. I mówimy tu o Amazonie, Microsofcie, Googleu i Mecie. To są cztery największe yyy firmy. Tak dla porównania to mniej więcej 3/4 rocznego PKB Polski wydane przez cztery firmy w jeden rok. No i teraz dokąd płyną te pieniądze na serwery. A serwery to między innymi chipy i pamięci. Koszt budowy takiego centrum danych w tym momencie znacząco wzrósł, między innymi przez to właśnie, że drożeją chipy i drożeją pamięci. A że popyt jest duży, to doskonale widzimy właśnie po tym eksporcie układów scalonych z Korei, gdzie we wrześniu mamy do czynienia ze wzrostem o 263% rok do roku. I stąd też fabryki chipów w Stanach, a raczej trwające budowy, którym do realizacji jeszcze trochę brakuje. Natomiast tutaj nakłady również rosną. No i to wszystko przekłada nam się na indeks. Indeks, który jest dźwigany właśnie tym sektorem, który się dynamicznie rozwija. No i według semi, czyli organizacji producentów sprzętu do chipów, wydatki na maszyny w tych amerykańskich fabrykach mają właśnie wzrosnąć z około 8 do 28 miliardów dolarów między czwartym kwartałem 25 a czwartym kwartałem 27, więc można powiedzieć, że jesteśmy już no za połową nawet. No i to co widzicie tutaj na wykresie to na taki turkusowy kolor equipment, czyli wyposażenie właśnie tych fabryk. No i construction, czyli te prace budowlane. Tutaj chodzi głównie o o hale, w których te fabryki będą funkcjonować. No i teraz wygląda to w ten sposób, że na początku roku 26 mieliśmy właśnie prognozę, w ramach której te to budownictwo na początku budowa hal miała troszeczkę spowolnić, kiedy to wyposażenie, czyli to co jest najdroższe tak naprawdę w tych fabrykach, cały czas pnie się ku górze. Natomiast prognoza na czwarty kwartał tak czy inaczej jest dość wysoka. No i to ma sens. No fabrykę stawia się tak naprawdę jak mieszkanie. Najpierw mury, a potem wykończenie. No tutaj tym wykończeniem są właśnie maszyny warte miliardy. I teraz widzisz jak to się spina z pierwszą częścią. Wąski rynek to nie jest przypadek, tylko pewnego rodzaju łańcuch. Hyperskalerzy wydają, producenci chipów zarabiają, indeks rośnie. Cała hossa wisi dziś na tym, ile kilka zarządów zdecyduje się wydać na serwery w kolejnym roku lub też nie. No i co może pójść nie tak? No nie tak mogą pójść dwie rzeczy. Pierwsza rzecz, te inwestycje muszą się kiedyś zwrócić. No na razie firmy wydają, bo wierzą, że ja przyniesie ogromne zyski i tu uczciwie trzeba przyznać, że te zyski już częściowo widać i mają tendencję do tego, żeby dalej rosnąć. Zwrot z tych inwestycji przychodzi relatywnie szybko. Druga klasyczny problem w sumie branży chipów, tak? kiedy wszyscy budują na raz, kiedy mamy właśnie takie prognozy dotyczące wzrostu tych nakładów, kiedy mamy takie prognozy od hyperskalerów, że chcą tyle wydać, a w ratach kolejnych jeszcze więcej i widzimy, że chipy schodzą na potęgę, czyli chętnych do ich produkcji bądź pośredniczenia w tej produkcji będzie coraz więcej. No to może dojść do sytuacji, w której wszyscy budują na raz te fabryki, no bo popyt wygląda świetnie, tylko po kilku latach robi się za dużo mocy produkcyjnych i wtedy ceny chipów spadają, a inwestycje są cięte. No fabryka chipów to są dziesiątki miliardów dolarów w dużej mierze pożyczonych. Im droższy jest ten kredyt, tym trudniej wszystko spiąć, szczególnie w krótkim terminie. Skoro już wiesz jak mocno ta hossa zależy od jednego sektora w jednym kraju, który wydaje kasę, to dobry moment, żeby zadać sobie pytanie czy twój portfel nie wygląda dokładnie tak samo. Nie chodzi tylko o to, w co inwestujesz, ale też o to, gdzie trzymasz pieniądze. W osobnym filmie pokazałem, dlaczego przy większym portfelu warto rozkładać inwestycje pomiędzy nie tylko aktywa, ale też instytucje. I dlaczego sam mam konto w Sakso u partnera tego odcinka? Saxo to duński bank z pełną licencją bankową, który został uznany przez duński nadzór za instytucje oznaczeniu systemowym. czyli ważną dla całego systemu finansowego. Poważny podmiot. Jego właścicielem też jest szwajcarska grupa Safra Sarasin. No i zaufało mu naprawdę już wielu klientów, a szczególnie imponująca jest skala tych depozytów. Link do tamtego filmu znajdziesz tutaj. Jest też w opisie na dole. Jeśli poważnie myślisz o edukacji finansowej, to mam jeszcze jedną ciekawą informację. Saxo jest partnerem studiów podyplomowych w SGH. Finanse osobiste, oszczędzanie, inwestowanie, finansowanie, tak się ten kierunek nazywa. Nowa edycja rusza 22 października, więc całkiem niedługo. Także jeśli chodzi ci po głowie, żeby poukładać sobie wiedzę o finansach, to może to jest właśnie coś dla ciebie. Program i link też znajdziesz w opisie. Cykle, późna faza, ale bez dokładnego zegarka. I teraz najciekawsze, bo wszystko o czym mówiłem, no nie dzieje się w próżni, nakłada się na cykle gospodarcze i tutaj opiszę trzy. Pierwszy najkrótszy cykl Kiczyna to jest cykl, który trwa zwykle od trzech do pięciu lat. Występowanie tego cyklu jest możliwe dlatego, że firmy najpierw produkują za dużo, potem wyprzedają nadmiar z magazynów i znowu zaczynają uzupełniać zapasy. No i na giełdzie zwykle takie cykle kończą się gdzieś tam korektą, ale nie potężną recesją, o ile nie nałożą się z innymi cyklami. I tutaj mamy do czynienia z raczej korektami sięgającymi -1-2%, kiedy patrzymy na S&P 500. I podstawy na udokumentowanie tego, że ten cykl występuje, są dość spore, bo jest on krótki i mamy wiele takich obserwacji właśnie, czy to po dołkach właśnie na S&P 500, czy nawet po danych gospodarczych, że ten cykl występuje. Drugi cykl, nieco dłuższy to żuglar. I tutaj około 7 do 11 lat to jest czas trwania takiego cyklu i ten cykl opiera się już bardziej na tym, że firmy budują fabryki, kupują maszyny, aż w końcu jest za dużo fabryk i maszyn, no i inwestycje stają, bo jest nadpodaż mocy produkcyjnych. Brzmi znajomo. No to jest dokładnie to, co o czym przed chwilą mówiłem o chipach i o tym, co może się tam wydarzyć w przyszłości. No bo kiedyś ten popyt zacznie spadać. Póki co jeszcze tego nie widać. No i tutaj końcówki żuglara, no to były pełne bessy historycznie i też mamy dość konkretne podstawy w danych, bo ten cykl też już wiele razy występował i faktycznie się to spina. No i mamy też cykl 18letni i on jest powiązany stricte z nieruchomościami i kredytem hipotecznym. To są te wielkie szczyty i załamania na amerykańskim rynku nieruchomości i one wypadały mniej więcej co 18 lat. I tu od razu uczciwie ten cykl analitycy zaznaczają w różny sposób i danych historycznych nie ma aż tak dużo, żeby uznać jeden bądź drugi sposób za bardzo dokładną miarę. Więc tutaj patrzyłbym na to z przymróżeniem oka, ale jednak te krachy gdzieś tam y koło siebie występowały w całkiem podobnych odstępach czasu. No dobrze, to gdzie jesteśmy dziś? Czy już w tym momencie trzeba wyciągać plecak ucieczkowy, jak to na niektórych kanałach mówią i zasuwać gdzie się da, bo giełda amerykańska padnie? Jeśli chodzi o kiczyna i zapasy, gdybyśmy mieli zrobić z tego taki dobowy zegarek, to raczej jest to takie późniejsze południe niż noc. Stosunek zapasów do sprzedaży w lipcu wynosił 1,3. Rok temu 1,37. Jeśli chodzi o rentowność 10olatek, teraz mamy 5,3. To już jest troszeczkę troszeczkę wyższa wyższy odczyt. No i też Fed podniósł nam stopy. No i teraz o co chodzi? Magazyny są chudsze, co widać właśnie po tym wskaźniku zapasów do sprzedaży. Natomiast firmy zaczęły je uzupełniać. A to zwykle jest początek cyklu, a nie jego koniec. I część tego chudnięcia to jest inflacja. To znaczy sprzedaż w dolarach rośnie, bo towar drożeje, a nie dlatego, że schodzi go więcej. Siłą rzeczy wartość towaru, czyli tej sprzedaży, która jest w mianowniku, jak nam rośnie, no to odczyt wskaźnika maleje. No z tej perspektywy jest dobrze. Natomiast rynek pieniądza mówi co innego, no bo Fed podniósł stopy, rentowności obligacji są wysokie, ropa dalej trzyma się wysoko, więc takie rzeczy z kolei raczej widać gdzieś pod koniec cyklu niż na jego początku. Dlatego tutaj stawiałbym gdzieś tego kiczyna bliżej właśnie środka. Jeżeli chodzi o żuglara, czyli inwestycje, ten cykl od 7 tam do 11 lat, no to możemy go uczciwie policzyć właśnie od dołka 2020 roku. No i patrząc tutaj typowo 711, no to minęło nam 6,5, więc wiekiem już teoretycznie powinien wchodzić w końcówkę i tutaj akurat dane to potwierdzają. To znaczy mamy PMI, które rośnie dziewiąty miesiąc z rzędu, ale ta dynamika wzrostu gdzieś nam się lekko skurczyła w ostatnim czasie. No i też ceny podawane przez ankietowanych menedżerów są wyższe. I do tego wszystkiego mamy też coraz mniej etatów dokładanych, 29 000 miejsc pracy, tak jak przed chwilą pokazałem. Jedynym wyjątkiem w tych inwestycjach są hyperskalerzy. No i teraz jeżeli uznać ich za jedyny sektor, który bierzemy pod uwagę w ramach tego cyklu, no to raczej jest to wczesny poranek, czy nawet taki późniejszy poranek niż koniec dnia, jeśli chodzi o ten cykl. Natomiast jeśli chodzi o cykl 18letni, no to tutaj ciężko się doszukiwać jakichkolwiek pozytywów. Widzimy w tym momencie, że nawet 26 wypada nam jako szczyt tego cyklu po 18 latach. Kolejna sprawa, mamy bardzo drogie hipoteki. Kolejna sprawa, już widzimy, że spółki budowlane nurkują. Także tutaj faktycznie widać, że ten cykl jest gdzieś bliżej tego szczytu, bliżej końca niż początku. Wniosek z tego jest taki, że nie mamy teraz sytuacji, w której wszystkie cykle wskazywałyby początek, czyli moment, w którym no w sumie co nie kupisz, to powinno rosnąć. Mamy tutaj pewien pewnego rodzaju problem, bo trzeba być wybiórczym w tych decyzjach inwestycyjnych. No bo jeden cykl widzimy, że jeszcze ma gdzieś tam przestrzeń do rozwijania się i że to raczej jest jeszcze bliżej środka niż końca tego cyklu. Drugi taki już troszeczkę bliżej końca, no i trzeci, który niewątpliwie już jest bardzo blisko końca. I teraz jeżeli nałożymy sobie to właśnie na oś czasu, yyy, kiedy popatrzymy na takie liczenie bardziej na podstawie danych gospodarczych, no to teoretycznie koniec tych cykli powinien nam się zgrać y gdzieś tutaj w okolicach 29-2030. Kiedy policzymy sobie po dołkach, to bardziej gdzieś rok 2027. I tu trzeba pamiętać, że cykle to nie jest miara co do dnia. To nie jest bomba stykającym zegarem, że jak zegar wytyka dokładnie datę, która ma być, to rynek wybuchnie. Nie, to tak nie działa. Natomiast no w różny sposób możemy patrzeć na te cykle i to jest też ich pewnego rodzaju wada, że co analityk to inaczej je będzie oznaczał. No i dobra, dlaczego to jest w ogóle ważne? Po co mi w ogóle informacje o tych wszystkich cyklach, o tych wąskich hossach, szerokich hosach? No dlatego, że prawdopodobnie na giełdzie masz ulokowane jakieś pieniądze i to jak te cykle przebiegają ma wpływ na performance indeksów, bo historycznie największe spadki przychodziły właśnie wtedy, kiedy kilka cykli kończyło się jednocześnie. Sam Kitchen to są dosyć płytkie korekty. Patrząc rynkowo, no to są one gdzieś tam do 20%, czyli tak naprawdę takie przyjemne nawet do tego, żeby kupować sobie yyy po prostu w ramach DCA na przykład większej ilości czy coś takiego. Kiedy kitchen łączy nam się z dłuższymi cyklami, czyli z żuglarem albo z tym 18letnim cyklem nieruchomości, no to wtedy mamy do czynienia z całkiem poważnymi obsunięciami, kiedy taka sytuacja występuje, a według niektórych licząc rynkowo jesteśmy blisko, licząc gospodarczo może troszeczkę dalej, no to wtedy możemy zobaczyć całkiem duże obsunięcia. To jest pewnego rodzaju czerwona lampka, którą warto mieć z tyłu głowy, ale to, że ona gdzieś tam miga, to nie oznacza, że musimy się od razu wycofywać ze wszystkiego. Co musi się wydarzyć, żeby było świetnie? Po pierwsze, inwestycje w AI zaczynają się nie tylko zwracać korporacjom, ale też zaczynają pobudzać gospodarkę poprzez wzrost produktywności. To znaczy firmy pokazują rosnące zyski, wyższą produktywność, więc hyperskalerzy no mają powód, żeby dalej wydawać. Trudno zaprzeczyć temu, że już widzimy u tych hyperskalerów zwrot. Widzimy jak jest duże zainteresowanie usługami w chmurze, czy to popatrzymy na Googlea, Microsofta, na Metę czy na nawet na Amazona. Tutaj widać, że te inwestycje zaczynają się zwracać, tylko że są w tak ogromnej skali, że zanim zwrócą się w całości albo chociaż w połowie, no to jeszcze trochę czasu przyjdzie nam poczekać. Szczególnie, że one cały czas przyspieszają, więc to jest taki króliczek, którego gonimy, ale on zaczyna zasuwać jeszcze szybciej. Po drugie, reszta gospodarki no też w którymś momencie powinna dołączyć do wzrostu, żebyśmy uznali go za taki zdrowy. To znaczy przemysł dostaje nowe zamówienia, magazyny się odbudowują, budownictwo łapie oddech i tutaj zdecydowanie jakaś deeskalacja napięć na świecie mogłaby pomóc i jest to jakby nie było kwestia kilku decyzji politycznych. Tylko, że odbudowanie zniszczonej infrastruktury to nie będzie kwestia miesiąca ani tygodnia. To mówiłem też w poprzednim materiale. No Qatar prognozuje, że 3 do p lat, żeby odbudować to, co zostało zniszczone. Stany Zjednoczone nawet widać, że dogadują się z Rosją na to, żeby wziąć od nich ropę naftową. I to też pokazuje, gdzie tak naprawdę mają nas rządzący i jak to jest naprawdę z tymi wszystkimi konfliktami i tak dalej. Chodzi o interes, a nie o jakieś kwestie haseł, które są rzucane po to, żeby uzasadnić coś takiego. W każdym razie jest jeszcze trzeci warunek, czyli to, że pieniądz tanieje. Ropa w dół, rentowności w dół, hipoteki w dół. Każda z tych rzeczy z osobna jest możliwa. Jak najbardziej możemy znaleźć scenariusz, w którym właśnie te rzeczy się realizują. No tylko problem w tym, że do świetnego scenariusza najlepiej żeby wydarzyły się dwie te rzeczy albo trzy na raz. A dziś ceny energii i rentowności obligacji no właśnie przez te konflikty nam rosną. Gdybym miał to tak skategoryzować, jeśli chodzi o scenariusze, które wydają się prawdopodobne, no to poszerzenie się hossy póki co uważam, że będzie mało prawdopodobne. To znaczy no półprzewodniki to jest temat numer jeden, sektor energetyczny temat numer dwa przez to, że mamy konflikt, no i trudno wskazać coś dalej, co by dorównywało tym wzrostom. Drugi scenariusz, który moim zdaniem jest bardzo prawdopodobny, to że technologia wciąż będzie ciągnąć sama, bo tak naprawdę performance technologii m nie jest aż tak zależny od tych napięć, jakby się mogło wydawać. Jasne, można powiedzieć, że tam przez ciśninę Ormus płynie Hell, on jest potrzebny do produkcji współprzewodników. Natomiast no nie chce mi się wierzyć, że nie znajdzie się na to jakieś obejście. Po prostu rynek zawsze jak jest próżnia to ją w pewien sposób wypełnia. Natomiast jeszcze trzeci scenariusz, czyli taki, w którym wszystko się sypie, czyli AI przestaje się zwracać, gospodarka jako reszta poza y technologią też w dół, no i jeszcze mamy eskalację konfliktów, jeszcze rosnące rentowności i bankructwo, bankructwo kredytobiorców, no to wtedy faktycznie będzie krach, będzie źle. Natomiast tutaj też jest to mało prawdopodobne, bo to znów wymaga, żeby te wszystkie trzy czynniki się ze sobą zgrały w czasie, tylko że w drugą stronę, gdzie jeden z nich jest póki co ewidentnie takim pozytywnym. No to co, sprzedać wszystko i czekać na krach, nie? I zaraz pokażę dlaczego. Od 1948 roku recesja w USA trwała średnio 10 miesięcy. Mieliśmy 12 recesji. Od dwóch do 18 miesięcy wynosił czas trwania. Długo, niedługo. Myślę, że w skali dekad inwestowania poczekać półtora roku to nie jest koniec świata. Średnia natomiast ekspansja, czyli faza, w której rynek rośnie, to było 68 miesięcy. I co jeszcze warto zauważyć, to że mimo tak napiętych czasów i takich problemów szeroko pojętych, ta częstotliwość tych problemów znacząco zmalała. To znaczy no między rokiem 2008 a 20 mieliśmy najdłuższe wzrosty, licząc jeszcze od tego 48 roku. Jeszcze w poprzednim stuleciu tych konfliktów i problemów było znacznie więcej, a teraz gdzieś te bessy się cały czas nie dość, że spłycają, to jeszcze występują rzadziej. I tu, żeby być uczciwym, niektóre z tych besły bolesne. No -48, 49 czy-57 i rynek potrzebował trochę czasu, żeby wrócić do poziomu wyjścia. Tylko, że tu patrzymy na sytuację, w której ktoś kupił sam szczyt i czekał, aż mu się zwróci. Wtedy faktycznie 7 lat. Ale robiąc jakiekolwiek, jakąkolwiek formę DCA w trakcie tych spadków, no to ten czas się znacząco skracał do dwóch, trzech lat. W przypadku kryzysu w 2008 czy nawet po bańce docomowej, to też się skracało do trzech, ctere lat, nie do siedmiu czy nawet ośmiu, dla NASDAKA to nawet 15. Więc tak, Bessy na pewno kiedyś przyjdą. Natomiast tutaj, jeżeli mamy długi horyzont, to te bessy trwają statystycznie na tyle krótko, że trudno jest no jakoś niesamowicie się tym zamartwiać. I tu mamy pewnego rodzaju trzy rzeczy, które warto obserwować, które powiedzą nam dużo więcej niż jakaś data z kalendarza wynikająca z cykli, bo cykle lubią się przesuwać. Informacja, dane, które trzeba śledzić jako pierwsze moim zdaniem, czy przemysł dostaje nowe zamówienia, czy ten przemysł faktycznie rośnie. ISPMI to jest całkiem ciekawy odczyt, który warto w tej w tym kontekście obserwować oraz też relacje właśnie zapasów do sprzedaży. Drugi czynnik, który warto monitorować, czy wydatki hyperskalerów rosną i się zwracają. Mamy w tym momencie taką właśnie prognozę do końca 26. No i tu trzeba patrzeć na raporty kwartalne, na tych gigantów, czy faktycznie chmura rośnie, czy zostaje z tego gotówka, czy nie zaciągają jakiegoś absurdalnie dużego długu, którego obsługa jest coraz droższa. czy semi prognozuje dalsze wydatki na AI i przede wszystkim też komunikuje skąd pieniądze się na to wezmą i czy rosną nam eksporty z Korei i Tajwanu. Tak naprawdę te dane eksportowe to jest taki wskaźnik wręcz wyprzedzający, jeśli chodzi o wyniki na przykład spółek w Stanach Zjednoczonych czy wyniki spółek produkujących te podzespoły. Kolejna sprawa, czy rynek pracy wskazuje na jakieś problemy, czy raczej się poprawia. Kiedy dzisiaj spojrzymy na bezrobocie, na initial jobless claims, na continuous jobless claims, czyli wnioski o zasiłek, te poziomy są dzisiaj jednymi z najniższych historii Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo reguła sama też jest na wartościach ujemnych, gdzie dopiero od progu 0,5 zaczynały się recesje. Więc tutaj warto obserwować raporty o zatrudnieniu, to co mówi Fed. Natomiast na ten moment no rynek pracy nie wygląda aż tak źle, jakby się mogło wydawać, że w dobie AI będzie wielka katastrofa. I na koniec coś tak trochę na otuchę jakby nie było. Spójrz, jak to wygląda w skali dekad. Od 59 roku S&P 500 urósł mniej więcej 142rotnie. W tym samym czasie podaż pieniądza w Stanach Zjednoczonych 78okrotnie. Oczywiście po drodze było trochę recesji, krachów, ale mimo to ta linia idzie cały czas w górę i niezależnie czy recesje były czy nie, podaż pieniądza też szła ku górze. I kiedy popatrzymy sobie na bilans Fedu właśnie, no to widzimy, że jedynie biorąc pod uwagę to ostatnie zacieśnianie pasa po roku 2021 i drugim tak naprawdę, no to widzimy, że w szerszej perspektywie ten bilans Fedu cały czas rósł i na ten moment S&P 500 to jest w dużej mierze technologia. Na to też warto zwrócić uwagę. Jeśli masz szeroki ETF, szeroki z pozoru na przykład na świat czy Stany, to i tak już w tą technologię inwestujesz i prawdopodobnie ma duży udział w portfelu. I ja sam widząc, że wzrost jest głównie w jednym sektorze, no nie próbuję się na niego jakoś kurczę obrażać i dywersyfikować na siłę i kupować sektory, które spadają. Raczej staram się po prostu ten sektor poznać, jak ten sektor zarabia, dowiedzieć się co może go zatrzymać i ile już tego sektora jest w moim ETFie. I tyle. Podsumujmy to. Rynek jest wąski i ciągnie go jedna branża. W gospodarce widać pierwsze rysy, chociaż to nie są jeszcze takie dane jak z recesji. Ten silnik wzrostu zależy od decyzji kilku największych firm na świecie. Niektóre cykle są już w późnych fazach, więc pewne sektory mogą obrywać w tym czasie i w sumie już obrywają, a inne mogą mieć się świetnie. Może być doskonale, ale do tego wszystkiego musi ułożyć się kilka rzeczy jednocześnie po naszej myśli. Napisz w komentarzu, jaki procent twojego portfela to dziś technologia albo spółki z USA. Jestem ciekaw jak to u was wygląda. A jeśli chcesz porozmawiać o takich rzeczach na bieżąco to wpadaj na przystań Inwestorów, naszą społeczność na Discordzie. Nie naganamy tam na Lambo i nie obiecujemy miliardów w pół roku. Link znajdziesz w opisie. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia w następnym.
