Stworzył STRATEGIĘ, która OBLAŁA test, a mimo to jest GENIALNA [Strategia obronna Kulawa Żółwica]

Analiza strategii Kulawa Żółwica – defensywne podejście do inwestowania na akcjach

W materiale przedstawiono szczegółową analizę autorskiej strategii inwestycyjnej o nazwie Kulawa Żółwica, stworzonej przez użytkownika Rankii i przetestowanej na 18‑letnim historycznym zestawie danych. Autor omawia trzy filary techniczne: trend wyznaczany przez trzy średnie kroczące (9, 18 i 40 sesji), wskaźnik stochastyczny służący do wyłapywania korekt oraz autorski wskaźnik CRI (indeks strachu i chciwości) wykorzystywany do zwiększania zaangażowania w momentach skrajnego strachu przy utrzymującym się trendzie wzrostowym. Opisano również zasady zarządzania ryzykiem – ograniczenie ekspozycji na jedną spółkę do 10 % portfela oraz zastosowanie trailing stopu jako ruchomego zabezpieczenia przed głębszymi spadkami. Wyniki backtestu pokazują, że w większości przypadków strategia przegrywa z prostym podejściem Buy and Hold głównie ze względu na cash drag (duża część kapitału pozostaje w gotówce), utratę efektu składania dywidend oraz trudność w śledzeniu akcji o bardzo dynamicznym wzroście (np. ASML). Jednocześnie przedstawiono wyjątkowy przypadek Deutsche Bank, gdzie dzięki trailing stopowi strategia wypracowała ponad 50 % zysku przy strat Buy and Hold wynoszącej –32 %. Film kończy się wnioskiem, że Kulawa Żółwica nie ma na celu pobijania rynku w hossie, lecz pełni funkcję polisy ubezpieczeniowej w okresach bessy, bocznych ruchów lub długotrwałych kryzysów spółek.

  • Średnie kroczące 9/18/40 – identyfikacja trendu wzrostowego
  • Wskaźnik stochastyczny – sygnały kupna po korekcie
  • Wskaźnik CRI – zwiększanie zaangażowania w ekstremalnym strachu
  • Trailing stop i limit 10 % na pozycję – zarządzanie ryzykiem
  • Analiza cash drag, dywidend i akcji wzrostowych
  • Case study: Deutsche Bank vs. Buy and Hold

Materiał jest czysto edukacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Jeden z użytkowników rank stworzył własną strategię inwestowania na giełdzie. Zaprogramował ją, przetestował na 18 latach rzeczywistych danych, a potem sam opublikował wyniki pokazujące, że przegrywa ona ze zwykłym kup i trzymaj. I wcale tego nie ukrywał. Wręcz przeciwnie, pokazał wszystko. Co ciekawe, ta strategia przegrywa w bardzo konkretny sposób i właśnie dlatego może być świetnym rozwiązaniem dla inwestora, który bardziej za niespokojny sen niż wyciskanie z rynku ostatnich procentów zysku. Strategia nazywa się kulawa żółwica. Dzisiaj pokażę ci jak dokładnie działa, jakie są jej trzy główne filary i w jakich momentach ma chronić twój kapitał, kiedy na rynku zaczyna się prawdziwa przecena, bo nie została stworzona po to, żeby zarabiać więcej niż wszyscy. Została stworzona po to, żebyś w momencie, kiedy wszystko zacznie spadać, nadal stał na nogach. Zanim przejdziemy dalej, pamiętaj, żeby zostawić like i subskrybować kanał. W opisie znajdziesz też brokerów polecanych przez społeczność Rank i ciekawe oferty, które możesz wykorzystać. Ale zacznijmy od początku. Kulawa żółowica powstała z bardzo prostego pomysłu. Prywatny inwestor obejrzał na YouTubie film o pewnym systemie inwestycyjnym. Pomysł bardzo mu się spodobał i zamiast tylko o nim myśleć, postanowił stworzyć własną wersję. Pisze kod i testuje wszystko na prawdziwych danych rynkowych. Już sama nazwa sporo mówi o tej strategii. Żółwica, bo działa powoli, cierpliwie i ostrożnie, a kulawa dlatego, że nie biegnie za rynkiem, kiedy ceny ciągle wystrzelają. Zamiast tego czeka. I właśnie na tym opiera się cała filozofia tej strategii. Jest dokładnym przeciwieństwem tego, co podpowiada nam intuicję. Pomyśl jak inwestuje wiele osób. Widzą akcję, która rośnie. Cena idzie coraz wyżej. Wszyscy zaczynają o niej mówić, pojawia się FOMO i wtedy kupują. Czyli często dokładnie w momencie największej euforii. A kiedy przychodzi większy spadek pojawia się strach. Kurs leci w dół, inwestor zaczyna panikować i sprzedaje. Czyli dokładnie na dole. kupuje drogo i sprzedaje tanio, kierując się emocjami. Kulawa żółwica robi coś dokładnie odwrotnego. Nie dlatego, że jest odważniejsza. Po prostu nie kieruje się emocjami. Wchodzi tylko w akcje, którym sojusz w wyraźnym trendzie wzrostowym, ale nawet wtedy nie kupuje na szczycie. Czeka, aż cena trochę się cofnie i dopiero wtedy otwiera pozycję. Czyli próbuje kupować taniej w ramach trwającego trendu wzrostowego. A wszystkie decyzje podejmuje na podstawie konkretnych zasad i danych. Nie ma znaczenia, czy danego dnia inwestor jest podekscytowany, przestraszony, czy ma przeczucie, że tym razem będzie inaczej. I właśnie ta bezemocjonalność jest największą zaletą tego systemu. Odcina od procesu decyzyjnego tą część nas, która bardzo często odpowiada za najgorsze decyzje finansowe. Cała strategia opiera się na trzech głównych filarach. Pierwszy to trend, który autor nazywa pancerzem. Żeby sprawdzić czy dana akcja rzeczywiście znajduje się w trendzie wzrostowym wykorzystuje trzy średnie krączące z 9 18 i 40 sesji. Jeżeli te trzy linie układają się jedna nad drugą jak schody prowadzące w górę najkrótsza średnia jest najwyżej pod nią średnia 18 sesyjna a poniżej 40 sesyjna oznacza to, że trend jest wyraźny i na rynku rzeczywiście dominuje popyt. Jeżeli natomiast średnie zaczynają się przecinać i plątać ze sobą, oznacza to, że rynek porusza się bokiem i nie ma jasnego kierunku. Wtedy żłuwica nic nie robi, po prostu czeka. Drugi filar to potknięcie żłuwicy. Nawet jeśli akcja znajduje się w trendzie wzrostowym, strategia nie kupuje jej w momencie największej euforii. Czeka na korektę. Do jej mierzenia wykorzystuje wskaźnik stochastyczny, który pokazuje gdzie znajduje się aktualna cena w stosunku do zakresu cen z ostatnich dni. Kiedy wskaźnik schodzi do strefy wyprzedania, czyli kurs mocno się cofnął, a następnie zaczyna ponownie zawracać w górę, pojawia się sygnał kupna. Czyli strategia nie kupuje w trakcie gwałtownego spadku, czeka, aż pojawią się pierwsze sygnały odbicia. Trzeci filar to nastroje rynkowe. I tutaj robi się ciekawie, bo autor stworzył własny wskaźnik. Nazwał go CRI, czyli indeksem strachu i chciwości. Kiedy na rynku pojawia się skrajny strach, ale długoterminowy trend nadal pozostaje wzrostowy, traktuje go jako bardzo dobrą okazję do zakupu i zwiększa zaangażowanie. Z kolei kiedy na rynku panuje euforia i wszyscy kupują tak, jakby ceny miały już nigdy nie spaść, zaczyna realizować zyski. W skrócie kupuj strach, sprzedawaj chciwość. Do tych trzech filarów dochodzą jeszcze dwie bardzo ważne zasady zarządzania ryzykiem. Po pierwsze, strategia nigdy nie inwestuje więcej niż 10% całego kapitału w jedną spółkę. Dzięki temu problemy jednej firmy nie są w stanie zniszczyć całego portfela. Po drugie, wykorzystuje trailing stop, czyli ruchome zlecenie stop loss. Kiedy kurs rośnie, poziom zabezpieczenia przesuwa się razem z nim. Jeśli później teren zacznie mocno spładać, pozycja zostanie automatycznie zamknięta. To coś w rodzaju siatki bezpieczeństwa, która ma chronić przed pełnym skutkiem dużego załamania kursu. Na razie wszystko brzmi całkiem dobrze. Mamy zdyscyplinowany system, który próbuje kupować po korektach i chronić kapitał podczas większych spadków. Ale autor zrobił coś, czego wiele osób tworzących własne strategie nigdy nie robi. Postanowił naprawdę ją sprawdzić. Wybrał osiem spółek i przez 18 lat porównywał wyniki swojej strategii z najprostszym możliwym podejściem. Kupuj akcje i nigdy ich nie sprzedawaj, czyli klasyczny kup i trzymaj. I wynik. W przypadku prawie wszystkich spółek kulawa żółwica przegrała i warto zrozumieć dlaczego. Pierwszym problemem jest tak zwany cashdrak, czyli po prostu koszt trzymania zbyt dużej części portfela w gotówce. Strategia działa ostrożnie i nie inwestuje całego kapitału od razu. Efekcie spora część pieniędzy przez długi czas czeka na odpowiedni moment wejścia. W przeprowadzonym teście około 70% kapitału pozostawało niewykorzystane i praktycznie nie pracowało. Tymczasem inwestor stosujący strategię kupi trzymaj ma cały kapitał zainwestowany przez cały czas. W perspektywie 18 lat różnica robi się ogromna. Drugi problem to dywidendy. Dobrym przykładem jest Endesa, czyli spółka energetyczna wypłacająca wysokie dywidendy. Inwestor, który po prostu kupuje akcje i ich nie sprzedaje, może przez wiele lat reinwestować otrzymane dywidendy, a wtedy do gry wchodzi procent składany. W bakteście strategia kupi trzymaj dla NDES przyniosła ponad 1198%. Kulawa żółwica przez ciągłe wchodzenie i wychodzenie z pozycji przerywa ten mechanizm długoterminowego reinwestowania i zostaje daleko w tyle. Trzeci problem to spółki, które zachowują się jak rakieta. Dobrym przykładem jest ASML, którego kurs w analizowanym okresie wzrósł około 30okrotnie. Jeżeli masz akcję, która przez lata niemal cały czas rośnie, każdy system próbujący regularnie realizować zyski ma problem. Sprzedajesz, żeby zabezpieczyć wyniki. Kurs idzie dalej w górę, a później musisz odkupić akcję znacznie drożej. Jeżeli wysiądziesz z rakiety w połowie lotu, trudno później dogonić jej wynik. Czy to oznacza, że kulawa żłówica jest złą strategią? Niekoniecznie, bo w całym teście pojawił się jeden bardzo ciekawy wyjątek i właśnie on pokazuje po co ten system właściwie powstał. Deutche Bank. W analizowanym okresie akcje banku straciły 32, 73%. Czyli ktoś kto kupił je na początku i po prostu trzymał przez 18 lat stracił prawie 1/3 swojego kapitału. Wyobraź sobie takiego inwestora. Przez 18 lat patrzysz jak wartość twojej inwestycji maleje. Przechodzisz przez kolejne kryzysy, kolejne spadki i za każdym razem powtarzasz sobie, że kiedyś kurs przecież musi wrócić i właśnie tutaj pojawia się największy problem strategii kupić trzymaj. Matematycznie możesz mieć rację i kiedyś doczekać się odbicia, ale psychicznie możesz nie wytrzymać znacznie wcześniej. Tymczasem na tych samych akcjach kulawa żółwica zarobiła 50, ponad 52%. Skąd taka różnica? przede wszystkim z triling stopa. Za każdym razem, kiedy kurs zaczynał naprawdę mocno spadać, strategia wychodziła z pozycji. Tak było między innymi podczas kryzysu w 2008 roku czy podczas pandemii COVID-19. Kapitał trafiał wtedy do gotówki i czekał, aż sytuacja na rynku się uspokoi. Podczas gdy inwestor stosuje kupi trzymaj przechodził przez cały spadek razem z kursem. Żółwice stała z boku i czekała. I właśnie na tym polega sens tej strategii. Nie chodzi o to, żeby pokonywać rynek wtedy, kiedy wszystko rośnie. Chodzi o to, żeby ograniczać straty wtedy, kiedy cały rynek spada albo kiedy konkretna spółka przez wiele lat nie potrafi wyjść z marazmu. Bo właśnie w takich sytuacjach strategia kup i trzymań potrafi być najtrudniejsza do wytrzymania i dlatego wniosek autora jest wyjątkowo uczciwy. Ta strategia nie została stworzona do pokonywania silnej hossy. W przypadku spółek, które przez lata mocno rosną, technologicznych, wzrostowych czy z sektora dóbr luksusowych, zwykłe jak kup i trzymaj, zazwyczaj wypada znacznie lepiej. Ale w przypadku spółek znajdujących się w długotrwałym kryzysie podczas Bessy albo na rynku przez który przez lata porusza się bokiem, kulawa żółwica może działać jak swego rodzaju polisa ubezpieczeniowa. Nie sprawi, że nagle zostaniesz milionerem. ma raczej pomóc ci uniknąć sytuacji, w której podczas kolejnego krachu tracisz połowę swojego kapitału. A to, czego bardziej potrzebujesz zależy już od ciebie, od twojego wieku, podejścia do ryzyka i tego na jakim etapie cyklu rynkowego twoim zdaniem obecni jesteśmy. To już wszystko na dziś. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia. M.

Przewijanie do góry