Wprowadzenie do historycznego precedensu NVIDIA i RCA
Odkryj fascynującą paralelię między obecną hossą za NVIDIA a spektakularnym krachą firmy Radio Corporation of America (RCA) z lat 20. XX wieku. Dowiedz się, dlaczego nawet najbardziej rewolucyjne technologie mogą stać się porażką inwestycyjną, jeśli ich wyceny eksponencjalnie rosną ponad fundamenty biznesowe. Film analizuje kluczowe czynniki: wycenę na poziomie 72 razy zysków roku (POE), dźwignię finansową i poryw trayectoria Żaden inwestor w 1929 roku nie przewidział, że spółka produkująca radia może zostać inną stroną krachu. Teraz zadaj sobie pytanie: czy NVIDIA zostanie podobna do Amazona czy katastrofą jak RCA?
Tematy obszerwie w filmie
- Ewolucja rynku radiowego w USA w latach 20. XX wieku
- Wyceny na poziomie 72 razy zysków i skale dźwigni finansowej
- Porównanie z świętoy histołycznym kryzysem z 1929 roku
- Rola Fedu w wywołaniu niestabilności rynkowej
- Ekspertów nie wiedzącącą o kryzysie: zobaczą jak „nieczuwaci”ą ekonomiści w 1930 roku
Gotowi na lekcja giełdowej pokory?
Kontynuuj edukację:
- Dzięki łączą za free fundusze Twoja analiza: Szwajcarskiej platformie Maclear
- Zamieniaj polski złoty na USDT i BTC z bonusami: Zarabiaj bez limut!
Społecznośćowe wnioski
Analitycy w filmie podkreślają, że similarne sygnały cenowe z 2023 roku (POE ~ 50x) wymagają ostroży kontroli. Warto uważać na: •
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Każda wielka hossa ma tą jedną spółkę, o której mówią wszyscy. Mówi fryzjer, mówi taksówkarz, a nawet twój wujek przy okazji rodzinnej imprezy. >> Tanio kupić, drogo sprzedać, tak się waha, bo to piramida finansowa jest. >> Odpalasz internet, Instagrama czy nawet nasz kanał. No i znowu o tej spółce. Generalnie wszyscy mają jej akcję, a jak nie mają, to żałują, że nie kupili wcześniej. Dzisiaj w 2026 roku to jest Nvidia. Każde kolejne wyniki kwartalne są coraz lepsze, prognozy przebijane, a jak nowa rekomendacja, to analitycy mówią, że akcje tej spółki pójdą w górę. Ale ja chcę dziś opowiedzieć o spółce z kompletnie innej, zapomnianej już epoki. Zresztą wtedy i tak w Polsce nikt nie miał kompletnie żadnych szans kupić jej akcję. Ta spółka kiedyś też była tym, czym dzisiaj jest NVIDIA. To była giełdowa perełka, która stała za prawdziwą rewolucją technologiczną. No taką, która naprawdę zmieniała świat i zmieniła. Także teraz to jest czymś kompletnie domyślnym, a wtedy to był totalny przełom. I akcje tej spółki po ogromnym rajdzie o dziesiątki tysięcy w największej wówczas hossie w historii zaliczyły tąpnięcie tak duże, że ludzie, którzy kupili ją na samym szczycie na odrobienie strat czekali 35 lat, choć jej biznes cały czas miał się świetnie. Ta spółka to Radio Corporation of America o symbolu RCA. Pamiętasz ją? No spokojnie, no nie ma żadnych szans, żebyś ją pamiętał, bo to była gwiazda wielkiej hossy na Wall Street, która skończyła się słynnym krachem w 1929 roku. Więc dzisiejszy odcinek będzie taką pouczającą lekcją z historii. Jak podobno kiedyś powiedzieć miał Mark Twain, historia się nie powtarza, ale się rymuje. Więc to co stało się wtedy ze spółkami radiowymi to nie jest prognoza na dzisiaj. No ale to daje ważną perspektywę na dzisiejszy stan rynku, bo nikt nie wie co wkrótce stanie się na giełdzie. Ja też nie mam zielonego pojęcia co stanie się z Nvidią czy alfabetem za sze miesięcy, ale tutaj drugi ważny cytat. Ci, którzy nie znają historii, skazani są na jej powtarzanie. To z kolei powiedział Santa Jana. No dobra, to cofnijmy się do 1929 roku, albo nawet jeszcze kilka lat wcześniej, więc łapka w górę i wsiadamy do wehikułu czasu. Inwestowanie to nie tylko giełda. Szwajcarska platforma MACIAR pozwala zarabiać na pożyczkach dla europejskich firm zabezpieczonych realnymi aktywami. Aż 90% wniosków jest odrzucanych po rygorystycznej analizie. To szwajcarska precyzja w służbie twojego kapitału. Kliknij link w opisie, aby odebrać 3% cashback przez pierwsze 90 dni. Mamy to. Na BBITu ruszyły właśnie pary handlowe z polskim złotym. Koniec z przymusowym przewalutowaniem. Możesz handlować parami USDC do PLN, a także kupować BTC, ETH i solan za złotówki. Z tej okazji do 3 czerwca trwa specjalna promocja. Za pierwszy depozyt o wartości 450 zł zgarniecie 10 USDC premii oraz aż 20 € w Bitcoinie jako bonus powitalny. Link do promocji w opisie. Lata 20 w Ameryce to czas ogromnego bumu gospodarczego. Gospodarka ma się dobrze. Nastał czas pokoju. Pojawiają się nowinki technologiczne, które dziś traktujemy jak coś oczywistego. Wiadomo, samochody, samoloty, ale taką niedocenianą obecnie rzeczą jest radio. I to było coś, czego ludzie wcześniej nie znali. Pierwszy raz w historii świata cały kraj mógł w tej samej sekundzie słyszeć ten sam głos, na przykład prezydenta czy słuchać wiadomości jakiegoś koncertu albo meczu. Dzisiaj patrzymy na to. No i radio to radio, no i co z tego? Ale wtedy to było coś powiedzmy jak pojawienie się internetu w Polsce. Może pamiętasz te czasy, jak wchodziły pierwsze smartfony, może telefony komórkowe, a może jeszcze nawet pamiętasz jak wchodziła telewizja w PRL-u. No to był skok tego typu. Wielki przeskok i ogromna pula potencjalnych słuchaczy radia. To jest coś, czego nie używał wcześniej nikt, a 10 lat później praktycznie każdy. 1920 rok. Pierwsza komercyjna stacja radiowa ruszyła w Pittsburgu. Pierwszy program to relacja z wyborów prezydenckich. Słucha jej jakieś 1000 osób na jeszcze amatorskich odbiornikach. Oto jej fragment. Ale potem zaczyna się jazda bez trzymanki. W 1921 roku działa już pięć stacji. Rok później w 1922 już 30, a w 1929 już 618. Rynek sprzętu radiowego pojawił się znikąd i wystrzelił. W 1920 roku, pamiętasz 1000 użytkowników, ale już w 1925 roku niecałe 3 miliony, a w 1929 już ponad 10 milionów. Ludzie pisali w gazetach, że radio zmienia świat, że nigdy więcej nie będzie wojny, bo ludzie po obu stronach Atlantyku będą się nawzajem słyszeć i dogadywać. No i jesteś inwestorem wtedy i widzisz taki bum, taką eksplozję całego nowego rynku, no to jak nie inwestować w taką przełomową technologię? No trochę może to brzmieć znajomo w perspektywie dzisiejszej sytuacji, prawda? Że przełomowa technologia, że zmienia świat, wiadomo. I w środku tego wszystkiego była ta jedna spółka Radio Corporation of America. Ona zdominowała rynek i nadawała i produkowała sprzęt. W skrócie skąd się wzięła ta spółka? RCA RCA powstała tuż po Ierzej wojnie światowej jako wspólny projekt kilku największych korporacji tamtych czasów. General Electric, Westing House, AT&T oraz United Fruit Company. Więc całkiem potężny moloch. Potem z RCA wydziela się też NBC, to jej obecne logo i NBC to była w pełni krajowa sieć radiowa w Stanach. Ale przede wszystkim RCA produkuje też radioodbiorniki, czyli ten hardware, sprzęt do zasilenia całej tej rewolucji, układy elektryczne i tak dalej. Brzmi znajomo. RCA ma kluczowe patenty i jest jedyną siecią ogólnokrajową. W praktyce to był dominujący podmiot na amerykańskim rynku radiowym. Więc jesteś w 1927 roku, masz na rynku spółkę, która kontroluje całą nową, najbardziej rozchwytywaną technologię świata i dominuje na tym rynku. Jej przychody rosną dwucyfrowo każdego kwartału. Ta spółka zatrudnia najlepszych techników, najlepszych menadżerów, ma kluczowe patenty i kluczowe stacje. I do tego jeszcze sprzedaje urządzenia, te swoje radia, do milionów amerykańskich domów, które dopiero co dowiedziały się, że pragną tej technologii, a za nimi idą kolejne miliony potencjalnych klientów. Więc co byś zrobił jako inwestor w takiej sytuacji? Jak tu nie kupować takich papierów? No to teraz przechodzimy do sedna całej tej historii, bo ludzie kupowali te akcje. Kupowali. Cena akcji RCA w 1921 roku po uwzględnieniu wszystkich splitów wynosiła około dolara, może dolara i kilkadziesiąt centów, ale już 7 lat później, w 1928 roku, mamy już 420 $ar za jedną akcję. A to jeszcze nie szczyt, do tego jeszcze jest całkiem trochę. W marcu 1929 roku spółka robi split, dzieli akcję 5:1, bo akcja jest po prostu za droga. Ludzie nie mogą jej kupować. I tutaj spoiler alert. W październiku 1929 roku wydarzy się ten słynny czarny czwartek na Wall Street. Ale mamy jeszcze marzec, potem kwiecień, nasza spółeczka RCA dalej rośnie. 3 września 1929 roku RCA, jeśli liczyć w starych cenach przed splitem, osiąga jakieś 540 560 $ar za jedną akcję, a niektóre źródła podają nawet 570. Więc łącznie jeżeli ktoś kupił RCA w 1921 roku i sprzedał na samym szczycie to pomnożył swój kapitał blisko 200 razy i tak tworzy się majątki. Oglądałeś albo czytałeś wielkiego Gatbiego? Ten film w nieco karykaturalny sposób pokazuje jakie fortuny robili ludzie na giełdzie w tamtych czasach i jakie szaleństwo wtedy trwało. Jeśli włożyłeś 1000 do$arów w 1921 roku w spółkę RCA to wyciągnąłeś potem 200 000 8 lat potem. Oczywiście, jeśli wiedziałeś, że to szczyt, ale do tego jeszcze oczywiście przejdziemy, bo sygnały były, ale ludzie trzymali. A wskaźnik cena do zysku, czyli POE dla RCA w tym czasie to 72. Czyli kupując akcje spółki RCA płaciłeś za 72 razy roczne jej zyski. to już nawet na obecne bigtechowe standardy jest całkiem sporo, ale wtedy, gdy giełda 100 lat temu była w innym miejscu, to była kwota wręcz astronomiczna, bo takie inne dobre firmy przemysłowe w tamtym czasie miały wskaźnik C do Z na poziomie 10 czy 12. Zresztą Benjamin Graham, mentor Buffetta w książce Inteligentny inwestor mówi, że powyżej wartości 15 to już jest droga spółka, a tu mamy 72 w przypadku RCA. Ale to nie wszystko, bo spółek radiowych było więcej. RCA nie była sama. Cały sektor radiowy oszalał w podobny sposób. Była też taka spółka Colster Radio. Też produkowała odbiorniki, podobnie jak Radio Company of America, tylko była to mniejsza firma. Akcje Colstera wybiły z 10 $ar w 1927 roku do 95 w 1929, czyli zwyżka na poziomie 850% w 2 lata. Później powiem ci jeszcze co stało się z Colsterem, ale w naszej historii zbliża się 1929 rok. To pewnie już się domyślasz. Była też spółka Victor Talking Machine, producent gramofonów. RCA ich zresztą przejęła w 1929 roku, częściowo dlatego, że radio zabijało rynek gramofonów. No bo po co kupować płyty, jak muzyka leci za darmo z Etheru. Tego typu sytuacja podobna jak mieliśmy z YouTubem, Spotify czy Tajdalem, który zabił rynek płyt CD. No i znowu jakaś tam powtórka z historii. Ale co do spółek radiowych 100 lat temu, to żebyśmy sobie powiedzieli jedną rzecz jasną, te wzrosty nie były całkiem oderwane od rzeczywistości. W jakimś sensie były, bo wycena była absurdalna, ale stały zatem pewne jasne, klarowne fundamenty. Radio naprawdę robiło furorę. sprzedaż naprawdę dynamicznie się zwiększała, no i liczba słuchaczy też rosła, no w sumie to wykładniczo. Inwestorzy w Radio Company of America w 1929 roku mieli rację co do tego, co to jest za technologia. I to faktycznie był przełom, który został z nami. No zostanie pewnie z nami jeszcze długo i każdy ma radio i to pewnie nie jedno. Czyli mieli rację? No mieli. 100 lat później dalej słuchamy radia. Tylko ci inwestorzy wtedy mylili się co do ceny, jaką trzeba za to zapłacić na rynku. To musi wybrzmieć, więc powiem to jeszcze raz innymi słowami. Inwestorzy mieli rację, inwestowali w prawdziwą rewolucyjną technologię i jednocześniej nie mieli, bo słono przepłacali za akcj, co się potem okaże. Oczywiście nasza spółka Radio Company of America RCA nie istniała w próżni. cała giełda oszalała i to też jest ważny punkt wobec dzisiejszego szału giełdowego. Indeks Dow Jones, główny zresztą indeks amerykański, który do dziś jest śledzony, ale w ostatnich kilkunastu latach patrzymy już raczej na S&P 500, nie na Dow Jonesa. No i ten Dow Jones latem 1921 roku był na poziomie około 65 punktów. We wrześniu 1929 roku, miesiąc przed krachem 381, czyli to jakieś plus 500% w jakieś 8 lat. Na giełdzie zarabiali wszyscy. Taksówkarz, robotnik, fryzjer, wszyscy. Ludzie, którzy nie mieli pojęcia o akcjach, wchodzili do biura maklerskiego, mówili: "Kupcie mi coś, bo rośnie tam, więc jak rośnie, to kupujcie". No i wychodzili z papierami wartościowymi. Krąży taki cytat, że Pucybut na Wall Street dawał porady inwestycyjne Joe Kennedyemu, czyli ojcowi prezydenta Stanów Zjednoczonych później. I Kennedy wtedy stwierdził: "No jak puybut wie, że trzeba kupować, to znaczy, że trzeba sprzedawać". Nie wiem ile prawdy jest w tej anegdocie, ale to z tamtych czasów się to wzięło. To znane powiedzenie trochę teraz w innej formie znane w wersji raczej z taksówkarzem. I jeszcze takie jedno porównanie do dzisiaj, bo o tym się teraz wokół giełdy często mówi. Wysoki lewar, czyli wysoka dźwignia, no i kupowanie na kredyt. W latach 20 w Stanach Zjednoczonych można było kupić akcje wpłacając czasem nawet i tylko 10% wartości. No a resztę pożyczał broker. Brokerzy pożyczali z kolei z banków. banki pożyczały od rezerwy federalnej, a jakby tego było mało, to korporacje też wrzucały kasę do tego całego rynkowego systemu. Nawet takie jednodniowe pożyczki miały miejsce, no ale oczywiście na wysoki procent. Więc to znaczyło, że jak miałeś powiedzmy 1000 do$arów, to kupowałeś akcji za 10 000, więc miałbyś taką dźwignię pozwalającą ci zarobić 100% na wzroście ceny akcji o tylko 10%. Czyli wynik procentowy mnożony jest 10okrotnie. Czyli jeśli akcje rosną o 50% to masz 500% zysku. No oczywiście nie licząc kosztu pożyczki. Wobec tego nikt nie myślał o stracie, no bo jak ma spadać jak wszystko tylko rośnie. I tych pożyczonych pieniędzy na giełdzie było naprawdę sporo. Źródła mówią, że latem 1929 roku to było około 8,5 miliarda doarów i to było 12% całej wartości nowojorskiej giełdy. No i to jest chory poziom, bo dzisiaj to jest jakieś 2% i już pojawiają się alarmy, że taki stopień zakredytowania rynku to jest dużo, a tam było 12%. I jeszcze do tego, jakby tego było mało, to trwała moda na trusty inwestycyjne, takie fundusze powiernicze, coś takiego jak gdzieś lewarowane fundusze ETF. Goldman ZX miał taki swój trust, nazywał się Goldman ZX Trading Corporation, który potem stracił 99% wartości. Banki oczywiście coś przeczuwały i same się trochę bały, więc zmniejszały dźwignię, zwłaszcza na spekulacyjnych pozycjach. To działo się już pod koniec tej rynkowej pompy, tak w połowie 1929 roku, z tego co udało mi się wyczytać. I wtedy wchodzi rezerwa federalna cała na biało. Sierpień 1929 roku Fed podnosi stopę procentową z 5 do 6%. No niby niewiele, ale w tamtych warunkach rynkowych to był jasny sygnał, że zacieśniamy politykę pieniężną. A wiadomo, wyższe stopy procentowe to gorzej dla giełdy, ale mimo tego, mimo sygnału nadchodzenia cyklu zacieśniania, ludzie kupowali, sprzedawali obligacje skarbowe i różne jeszcze obligacje wojenne, wtedy popularne, brali kredyty, zastawiali się całymi swoimi majątkami czy domami. Kupowali akcje podkórek. Na tej ostatniej prostej, o czym jeszcze inwestorzy nie wiedzieli, jeszcze rynek się rozpędzał i pociąg odjeżdżał. Ludzie tak myśleli. Teraz albo nigdy, no to jest ostatnia szansa. Problem w tym, że no nie wiedzieli, że to faktycznie ostatnia szansa przed wielkim ruchem, ale niestety dla nich nie w tę stronę. I tak wrzesień, początek października zaczynają się spadki, jeszcze nic dramatycznego i nadchodzi środa 23 października 1929 roku. Spadek o 4,5% w jeden dzień. A następnego ranka, zanim jeszcze Wall Street się otworzyła, zanim rynek się rozpoczął, to już gazety dudniały o fali wyprzedaży, o tąpnięciu i tak dalej. Ci co kupowali zapożyczone na dźwigni to już byli mocno zestresowani. Ale środowa przecena to była jeszcze drobnostka przed tym, co miało nadejść. Czwartek 24 października, słynny czarny czwartek. I tu się dopiero zaczęła prawdziwa panika. Giełda otworzyła się i od pierwszych minut mocno leciała. Spadki sięgały 11%, no i się zaczęło. Ludzie szturmowali biura maklerskie. Już nawet nie patrzyli po ile sprzedają, tylko sypali papierami. I wtedy wśród tych dramatycznych chwil, spadków na giełdzie, no krwawych wydarzeniach, oczywiście metaforycznie tutaj mówię, główni bankierzy z Wall Street zebrali się w siedzibie JP Morgan. To byli szefowie największych banków i oni postanowili, że powstrzymają te lawinę wyprzedaży. Wykupili ogromne pakiety akcji największych spółek i to po cenach wyższych niż rynkowe, żeby pokazać, że nadal są optymistami wobec stanu giełdy. I ta wiadomość rozeszła się po parkiecie, rynek odbił i w ten czarny czwartek spadki sięgnęły finalnie tylko 2%. Wszystko niby było pod kontrolą. No a potem przyszedł poniedziałek 28 października, czyli czarny poniedziałek. Dow Jones rypnął o 12%. No i potem następnego dnia, czarny wtorek, kolejne 12% spadku, a to już od szczytu przed miesiącem jest korekta, czy nawet już krach o 50% w niecałe dwa miesiące. No zniknęła połowa całego rynku. No dobra, ale wróćmy do naszej spółeczki, naszej perełki. Jak poradziła sobie Radio Company of America? RCA na szczycie była po około 570 $ar w starych cenach przed splitem i 3 września mieliśmy ten rekordowy szczyt. Niecałe dwa miesiące później, końcówka października, czarne dni dla giełdy, akcje RCA są już warte tylko 26 $ar, czyli z blisko 600 zjazd do 26. W dwa miesiące spółka traci 80%. To jest spółka, która nie zrobiła nic złego, nie pogorszyły się jej fundamenty, nie miała gorszych wyników finansowych, dalej produkowała radia i dalej miała klientów i dalej nadawała yyy swoją stację NBC. No i dalej miała swoje patenty i cały jej biznes normalnie działał i nadal ta spółka się rozwijała wtedy i w kolejnych latach. No tylko cena jej akcji była o 80% niżej. Ale to jest wciąż początek przeceny, bo do dna spadków było jeszcze daleko. Dno przyjdzie dopiero w 1932 roku i wtedy kurs Radio Company of America sięgnie 2,62 $. I teraz ważna sprawa, bo to jest dla mnie najciekawsze w całej tej historii, bo to się przewija przez każdą hossę. W tych dniach i tygodniach bezpośrednio po krachu. Najważniejsi analitycy, ekonomiści, mądre głowy Ameryki mówiły, że to nie jest krach, że rynek odbije i tak dalej. Nawet sam prezydent tweetował na True Social, znaczy przepraszam, przemówił przez ówczesne medium komunikacyjne, czyli radio, że cytuję, fundamentalna sprawa naszego kraju, czyli produkcja i dystrybucja towarów opiera się na zdrowych i pomyślnych podstawach. I to było gdzieś w okolicach czarnego czwartku. Kilka dni później, 30 października, tuż po tym czarnym wtorku, czyli już po serii spadków kilku dni z rzędu, Huver znowu wypowiedział się publicznie, powtórzył, że gospodarka jest fundamentalnie solidna. I dwa tygodnie później prezydent jeszcze raz mówi: "Jakikolwiek brak wiary w gospodarczą przyszłość Stanów Zjednoczonych jest głupotą". A jesteśmy już tutaj na wykresie i nawet najmądrzejsi ludzie tamtych czasów nie widzieli nadchodzącej katastrofy. Takim człowiekiem był na przykład Irving Fiser, najsłynniejszy amerykański ekonomista tamtych czasów. Człowiek, który de facto stworzył makroekonomię jako oddzielną naukę i do tej pory na pierwszym semestrze ekonomii uczy się o równaniu fishera i to nie jednym. Noebski gość. I ten człowiek fiser jeszcze 15 października, czyli kilka dni przed czarnym czwartkiem w 1929 roku, wygłosił zdanie, które potem przeszło do historii. Powiedział tak: "Ceny akcji osiągnęły to, co wygląda na trwale wysoki poziom. i jeszcze dorzucił, oczekuję, że zobaczę giełdę znacznie wyżej w ciągu kilku miesięcy i to było kilka dni przed krachem. I trzeba uczciwie powiedzieć, że on pewnie w to wierzył i naprawdę uważał, że tak jest, bo postawił na to swoje pieniądze i stracił zresztą cały swój majątek w kolejnych miesiącach, bo trzymał akcję. No nie on jeden. Ten krach nie będzie miał dużego wpływu na biznes. To powiedział Artur Reynolds szef Continental Illinois Bank of Chicago 24 października 1929 roku. Więc nawet bardzo inteligentni ekonomiści, analitycy, oni też się mylą, bo jak coś idzie w górę 10 lat, to trudno sobie wyobrazić, że to może spaść. Skoro inwestor trwał w tej hossie, choć były korekty, przeceny i tak dalej, to po kolejnej korekcie też będzie kupował. Andrew Melon, sekretarz skarbu Stanów Zjednoczonych, w grudniu 1929 roku, powiedział: "Stan finansów rządu jest dobry" i powtarzano to przez kolejne miesiące. Recesja przejdzie, najgorsze za nami. I sam prezydent Hver 8 marca 1930 roku przewiduje, że najgorsze skutki krachu dla bezrobocia miną w ciągu 60 dni. Tymczasem bezrobocie osiągnie szczyt dopiero za 3 lata, gdy będzie to aż 25% siły roboczej. czyli co czwarta osoba będzie bez pracy. To jest dla mnie najbardziej intrygująca część tej całej historii. Nie sam krach, tylko kompletny rozjazd między tym, co się działo naprawdę, a tym, co mówili ludzie, którzy mieli być ekspertami od rynku i którzy byli decydentami. Prezydent, sekretarz skarbu, prezesi banków, najbardziej szanowani ekonomiści. Po czarnym czwartku mówili, że to jest chwilowe i oni nie kłamali. Oni naprawdę tak myśleli, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieli, bo lata hossy przyzwyczaiły ich do tego, że takie korekty się po prostu zdarzają, a potem rynek odbija i leci znowu na nowe szczyty. I intuicja podpowiadała, że jak gospodarka jest fundamentalnie zdrowa, to giełda odbije. Swoją drogą taka zdrowa nie była, ale ówczesne modele ekonomiczne pokazywały w danych, że jeszcze taka niby jest. pęknięcia jakieś tam się pojawiały, ale ważna rzecz, można odnieść wrażenie, że to krach na giełdzie spowodował wielki kryzys. Otóż nie. Krach był symptomem raczej takiej choroby, a nie przyczyną. No i jeszcze ten cały lewar, który to wszystko rozpędził, bo jak rynek spada, to broker dzwonił, żeby dopłacić do straty, albo automatycznie sprzedawał za klienta, a klient, skoro pożyczał, to nie miał z czego dopłacić i sprzedawał. I tak spirala wyprzedaży się rozpędzała. I taka fala Bessy trwała aż kolejne trzy lata. I spójrzmy na to, ile trwało odrobienie tych strat. Szczyt z 1929 roku został odrobiony nie do końca II wojny światowej, nawet nie do końca lat 40. Ale dopiero w listopadzie 1954 roku, czyli po 25 latach. ćwierć wieku i wojna światowa po drodze, a nasza radiowa spółka Radio Company of America, w sumie podobna historia tu się wydarzyła na wykresie, bo po uwzględnieniu w dywidend do poziomu z września 1929 roku RCA wraca dopiero w latach 60, po jakiś 35 latach. Jest jeszcze jeden wątek, który chcę dorzucić zanim skończę ten odcinek. Radio Company of America jako spółka nie zniknęło. To nie była ofiara krachu jak na przykład Leman Brothers w 2008 roku. RCA istniało dalej. To ta firma opracowała telewizję, a potem wprowadziła telewizję kolorową w Stanach Zjednoczonych. No i w sumie to był debiut na całym świecie. To jest właśnie ta spółka, która stworzyła amerykańską telewizję NBC, która działa do dzisiaj i była w sumie tak duża, że przymusowo wydzielono z niej inną dużą amerykańską telewizję ABC. I to się działo długo po krachu, więc biznes działał cały czas i to bardzo prężnie. I to jest ważny wniosek, że giełda była kompletnie oderwana od rzeczywistości w przypadku Radio Company of America, ale technologia radiowa i kolejne technologie wprowadzane przez RCA radziły sobie bardzo dobrze. Niemniej akcje nadal przez lata były poniżej szczytów z 1929 roku. I w sumie RCA nie upadło, tylko zostało wykupione w 1986 roku z powrotem przez General Electric, czyli głównego pierwotnego właściciela. Ale mój wniosek jest taki. Radio Company of America było jedną z najważniejszych spółek technologicznych pierwszej połowy XX wieku i jednocześnie w pewnym momencie jedną z najgorszych inwestycji XX wieku. I to jest dla mnie najmocniejszy morał z tego wszystkiego, że dobra spółka, dobra technologia i dobra inwestycja to nie zawsze to samo. Można mieć absolutnie rację co do trendu, technologii, fundamentów firmy i że to wszystko co jest hajpowane to naprawdę zmieni świat. I dalej można na tym stracić 98%. Bo cena akcji to jest osobna sprawa. Cena akcji nie wynika z technologii, bo to znacznie więcej. Cena zależy od też emocji rynku, od oczekiwań, od dźwigni na rynku, od parcia inwestorów na te akcje i tak dalej. I cena czasem wraca do realiów, czasem nie. Pytanie, gdzie te realia są? No to dowiadujemy się już raczej po fakcie. Ale zanim wyciągniesz zbyt pochopne wnioski, to uczciwie trzeba powiedzieć jedną ważną rzecz, bo bylibyśmy chyba nieco nieuczciwi, gdybyśmy zakończyli ten materiał z takim wrażeniem dla ciebie, że Nvidia to jest RCA. To nie o to chodzi. To nie jest porównanie 1 do1nego, bo oczywiście historia zna też zupełnie inne przypadki spółek technologicznych z przełomowymi technologiami, które poradziły sobie dobrze. Radio Corporation of America to jest przypadek oczywiście ekstremalny, ale nadal będący ważną przestrogą. Nie zawsze ta spółka gwiazda, ta perełka, jedna spółka, o której wszyscy mówili kończyła tak źle. Przykładem jest na przykład Microsoft. Po bańce.com w 2000 roku kurs tej spółki załamał się o ponad 60% i potem szusował poniżej szczytów jakieś 15 lat. No ale potem przebił z dużą nawiązką poprzednie Maxima. Dziś to jedna z największych spółek giełdowych świata. Albo Amazon po rekordach z 1999 roku spadł o 90%. No i co? Ktoś kto kupił na szczycie stracił wszystko. No nie. Jeśli nawet kupił na samym szczycie w 2001 roku i potem trzymał twardą akcję, to potem cieszył się kilkudziesięciokrotnym wzrostem wartości inwestycji. I tu jest właśnie sedno, bo historia wyników pokazuje, że można mieć rację co do technologii, kupić na szczycie i stracić 98%, a potem już w sumie tego nie odrobić, czy mając dalej akcję, ale również kupując na samiutkim szczycie Hosse i mając rację co do technologii i nawet zaliczając pokaźną korektę, patrz, Microsoft i Amazon po pęknięci.com wyjść potem bardzo mocno na plus. Więc morał z RCA to nie jest sprzedawaj już, bo to będzie krach, tylko raczej zrozum i dokładnie przeanalizuj cenę, którą płacisz. I miej świadomość, że nawet jeśli masz rację co do technologii i jej znaczenia, to można się mocno skuć przepłacając. I właśnie dlatego ta historia jest warta opowiedzenia w dzisiejszym materiale. Nie jako przepowiednia czy prognoza, tylko jako lekcja pokory i zachęta do dokładnej analizy, jako taka równowaga wobec zbytniej pewności siebie. I to była historia z 1929 roku, czyli prawie 100 lat temu. Nie chcę z tego wyciągać żadnych jakichś nadętych wniosków, ale rzucę za to dwa nadęte cytaty, z którymi warto zostać po tym nagraniu. Pierwszy to historia się nie powtarza, ale się rymuje, a drugi to tutaj raczej już przewrotnie, tym razem jest inaczej. W sumie to może masz jakieś swoje ulubione giełdowe maksymy, wyrażenia czy rynkowe powiedzenia? No podrzuć w komentarzu, to razem podyskutujemy o tym. A co Radio Company of America ma do powiedzenia w 2026 roku? Tu już musisz wniosek wyciągnąć sobie sam i dokonać pewnego porównania samemu. Ja w każdym razie, gdy czytam o tych miesiącach pomiędzy wrześniem a listopadem 1929 roku, to za każdym razem łapie się na jednej myśli, że ci ludzie w 1929 roku, oni naprawdę byli pewni, że są na początku nowej ery i myśleli tak nawet na szczycie giełdowych indeksów. i pod pewnym względem mieli rację. Radio, samochody, lotnictwo, elektryfikacja, to wszystko było prawdziwe. Tylko, że mieć rację co do rozwoju świata, co do rozwoju technologii, a mieć rację co do oceny spółek na giełdzie, to są dwie zupełnie inne sprawy. Tyle na dzisiaj w tym nieco historycznym odcinku. Dzięki za uwagę. Jeśli nagranie przypadło ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. I jeszcze na sam koniec chcę podziękować Łukaszowi, naszemu specowi od montażu, który jest niewidocznym bohaterem naszego kanału. Dzięki Łukasz za dobrą robotę. Trzeba to doceniać. Do zobaczenia w następnym materiale. Cześć.










