Dlaczego cena diesla rośnie szybciej niż benzyny?
Czy wojna na Bliskim Wschodzie doprowadzi do dalszego wzrostu cen paliw? W tym materiale omówiono szczegółowo, dlaczego ceny diesla w Polsce wzrosły o ponad 50% w zaledwie kilka dni, a co to oznacza dla gospodarki. Analiza obejmuje sytuację na rynku ropy, zamknięcie cieśniny Ormus, wpływ Iraku na globalne ceny, oraz skutki dla Polski jako importującego kraju.
W filmie wyjaśniono, że diesla jest kluczowe dla transportu i logistyki, a więc wzrost jego ceny szybciej przełoży się na koszty życia. Polska importuje 35-40% potrzebnego diesla, co czyni ją wrażliwą na zmiany na światowych rynkach.
Jak konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa na ceny?
Analiza przedstawia, jak ataki na Iran i zamknięcie cieśniny Ormus doprowadziły do skoku cen ropy o 30%. Omówiono także reakcje krajów OPEC, role Chin jako głównego odbiorcy ropy, oraz strategie amerykańskie.
Czy to koniec paniki na rynku?
W materiale omówiono deklaracje Iraku o zaprzestaniu ataków na sąsiadów, spotkanie Ligi Arabskiej, oraz reakcje rynkowe. Przedstawiono argumenty za i przeciwko dalszemu wzrostowi cen, w tym potencjalne alternatywne trasy transportu ropy.
Dlaczego ceny na stacjach rosną od razu?
Wytłumaczono mechanizm cen paliw, w którym stacje uwzględniają nie tylko koszty zakupu, ale także przyszłe ceny, co prowadzi do asymetrii cenowej. Omówiono również wpływ paniki na popyt i ryzyko wyczerpania zapasów.
Jakie są perspektywy cen paliw w Polsce?
Analiza zawiera porównanie obecnych cen z okresem inwazji na Ukrainę, wpływ tarczy antyinflacyjnej, oraz możliwości interwencji rządowej. Przedstawiono również reakcję Orlenu na sytuację rynkową.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Już każdy widział ceny za litr oleju napędowego w Nowym Targu, czyli 8 zł i 10 gr. I na ten moment jest to ekstremalny przypadek, bo średnia dla diesla to 6 zł i 36 gr. I to jest tan, który jeszcze może uciec zmianie, w szczególności po piątkowym, bardzo dużym wyskoku cen na światowych rynkach. Dlaczego patrzymy na olej napędowy, a nie na paliwa ogółem? Bo w przypadku diesla mowa o zdecydowanie bardziej ekstremalnej sytuacji, a więc medialnie generującej większe zasięgi, bo cena diesla rośnie ponad dwukrotnie szybciej niż cena benzyny. To zła informacja dla nas wszystkich, dlatego że olej napędowy przede wszystkim wykorzystywany jest w transporcie, logistyce i przemyśle, a to finalnie szybciej przełoży się na ceny zwykłych produktów na sklepowych półkach. Polska jest silnie uzależniona od importu oleju napędowego w zależności od roku. Import pogrywa około 35 do 40% krajowego zapotrzebowania na diesel. I dlaczego ceny paliw w Polsce poszybowały? Oczywiście wszystko przez wojnę na Bliskim Wschodzie. Iran swoją ropę sprzedaje w zdecydowanej większości tylko do Chin. Dlaczego zatem widzimy wzrosty na polskich stacjach? Bo Teheran dosyć mądrze stara się wciągać kolejne kraje w konflikt w rezultacie punktów zapalnych. Na Bliskim Wschodzie mamy teraz mnóstwo, ale w telewizji Aljazira pojawił się niezwykle ważny komunikat, który może świadczyć o tym, że aktualnie znajdujemy się na szczycie paniki. O jakie ogłoszenie chodzi? Czy to koniec paniki na stacjach paliw? Dlaczego ceny na stacjach rosną od razu, skoro zapasy robione są wcześniej po innych cenach? Dlaczego? Jak baryłka ropy była po 140 $arów, a dolar kosztował 5 zł, paliwa w Polsce nie kosztowały ponad 10 zł? Co na to wszystko, Orlen, mamy sporo pytań i na nie wszystkie w tym materiale odpowiemy. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Jeżeli nie chcesz, żeby omijały cię rzeczy ważne dla twoich finansów, to koniecznie dołącz do ponad 100 000 subskrybentów. Partnerem odcinka jest walutomat, gdzie tanio i przyjemnie wymienisz waluty. Skorzystaj z linku w opisie i zaoszczędź 50% przy pierwszej wymianie. Partnerem odcinka jest Non Agency. Zbuduj widoczność, która generuje sprzedaż. Przetestuj za darmo z kodem FX Mac. Link w opisie. Zacznijmy od najważniejszego pytania, czyli czy to może być koniec paniki na rynku ropy naftowej? Od momentu ataku Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran cena baryłki ropy Brand od 28 lutego rosła momentami nawet o 30%. zbliżając się w okolice psychologicznej bariery 100 $arów. To nie są poziomy, co do których powinieneś być zaskoczony. 2 marca w momencie zamknięcia cieśniny Ormus informowaliśmy w nagraniu na naszym kanale jak sytuacja może się rozwinąć, a także do jakich poziomów może podskoczyć cena ropy naftowej. Mamy 7 dzień marca, minęło 5 dni, scenariusz się zrealizował, a więc pora na kolejny. Czy to co się dzieje możemy nazwać paniką? Jak najbardziej. Mamy straszące nagłówki w mediach. Telewizje trąbią o tym, jak szybko rośnie cena. Analitycy podnoszą prognozy. Komentujący mówią o tym, że wcześniejsze prognozy można wyrzucić do kosza. A premier Donald Tusk zwołuje konferencję prasową, żeby pokazać, że nad sytuacją czuwa. Tak, to są wszystkie aspekty paniki. Jak dodamy do tego zainteresowanie frazą diesel na świecie w Google, to zobaczymy, że poziom ten jest najwyższy w historii. Wyższy niż chociażby w marcu 2022, kiedy to miejsce miała inwazja Rosji na Ukrainę. Wtedy cena za baryłkę wyraźnie przekroczyła 130 $arów. Ale rekord wszechczasów na ten moment to 2008 rok i wtedy baryłka sięgnęła 147 zielonych. Czy zobaczymy tego typu pułapy cenowe? Wszystko zależy od tego, jak wyglądać będzie produkcja i transport ropy na Bliskim Wschodzie, a także jak użyte zostaną alternatywne opcje. Cena rośnie dlatego, że mamy zamkniętą cieśninę Ormus, a także atakowana przez Iran do tej pory była infrastruktura produkcji ropy naftowej na Bliskim Wschodzie. Czy te ataki ustaną? Prezydent Iranu Mossat Pezeszkian oświadczył i tu cytuję, że irańska tymczasowa Rada Przywódcza zatwierdziła wczoraj, że sąsiednie kraje nie będą już atakowane, chyba że zaatakują one Iran. Wypowiedzi przekazanej przez irańskie media prezydent przeprosił również sąsiednie kraje za ataki, które miały miejsce w ostatnich dniach. Taką informację przekazała Aljazira. I tu oczywiście dochodzimy do tematu wiarygodności źródła, bo mowa o wyraźnie politycznych mediach, które kontrolowane są przez Katar, czyli kraj, któremu aktualnie zależy przede wszystkim na uspokojeniu sytuacji. Po tym ogłoszeniu jesteśmy dalej świadkami ataków chociażby za pomocą dronów na Dubaj. Zaobserwowaliśmy również tam, gdzie odbywa się handel w weekend, kontynuację fali wzrostowej na rynku ropy naftowej. Ale aktualnie inne media dalej podają tę informację. Jest coś jednak istotniejszego, co może mieć bardzo silne przełożenie na to, czy wojna będzie się wygaszać, czy eskalować. Już jutro, 8 marca odbędzie się nadzwyczajne spotkanie Ligi Arabskiej, czyli spotkanie Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu, Qataru, Omanu i Jordanii, żeby omówić między innymi wspólną strategię dotyczącą trwającego konfliktu. Powiedzmy sobie jasno, Arabia Saudyjska, Oman czy Katar sprzeciwiały się atakowi Stanów i Izraela na Iran. Teraz Iran prowguje te kraje regionu poprzez zaczepne ataki dronów i rakiet, próbując zaangażować je w konflikt. To jedna z niewielu metod, jakim Iran dysponuje do zmuszenia Ameryki do powrotu do negocjacji. Pola naftowe w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Kuwejcie znajdują się w zasięgu irańskich rakiet i dronów. Są one rozległe i trudne do obrony. I na pewno Iran liczy się z odwetowym uderzeniem ze strony sąsiadów. Iranowi zależy na wciągnięciu tych sąsiadów w kryzys, który jest kosztowny i zagraża intratnym interesom Kataru, Emiratów czy Arabii Saudyjskiej. No ale tutaj sytuacja powoli się zmienia. Co ważne, Iran wcale nie jest największym eksporterem ropy przez zamkniętą cieśninę Ormus. To tylko półtorej miliona baryłek dziennie wobec ponad 5 milionów Arabii Saudyjskiej, ponad Czech, Iraku czy niemal 2 milionów Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a jest jeszcze Kuwejt czy Katar. Zatem kryzys w regionie to cios głównie w największych eksporterów. W efekcie zależy im na tym, żeby w Zatoce perskiej trwał spokój, a nie wielkie zamieszanie, jakim jest wojna USA i Izraela z Iranem. Wracając do samej cieśniny Ormus, to jest ona obecnie niedrożna dla transportu ropy. Jest ona w pełni zamknięta dla ruchu morskiego po raz pierwszy w historii. Siły amerykańskie prawdopodobnie będą próbowały zlikwidować blokadę. Jednak cieśnina i tak stanie się na pewien czas nieprzejezdna, czy już jest nieprzejezdna i niebezpieczna dla newralgicznych tankowców. Zakłócenia satelitarne mogłyby zmylić sygnały statków, zwiększając ryzyko kolizji. Iran mógłby rozmieścić miny, aby jeszcze bardziej utrudnić żeglugę. Już teraz w obliczu tego zagrożenia ubezpieczyciele wycofali ochronę od ryzyk wojennych. Natomiast USA zadeklarowały gotowość do ekskortowania tankowców przez siły US Navy, co ma być warunkiem uzyskania amerykańskich gwarancji ubezpieczeniowych. Ale to nie jest tak łatwe i proste jak brzmi. Świat jest w dużym stopniu uzależniony od transportu morskiego ropy naftowej, a Iran doskonale o tym wie. Rynki ropy naftowej już częściowo uwzględniły tę sytuację w cenach. Koszt transportu 2 milionów bareyłek ropy naftowej z Bliskiego Wschodu do Chin wynosi obecnie około 425 000 dziennie, co stanowi najwyższy poziom od czasu pandemii w 2020. To blisko 15 razy więcej niż na początku stycznia. Kto może najmocniej ucierpieć na przerwaniu dostaw przez Ormus? Największym odbiorcą ropy zatoki perskiej są oczywiście Chiny. To właśnie do państwa środka trafia aż 1/3 ropy przepływającej przez Orbus i to Chiny kupują 80 do 90% irańskiej ropy. To co w takim razie, gdy ciśnina Ormus zostanie zamknięta na długo? No oczywiście chaos, bo przez jakiś czas tankowce mogą poczekać, ale długotrwała blokada lub ograniczony przepływ to mniej ropy trafiającej na rynek. Są oczywiście pewne alternatywne trasy, ale mają one ograniczone zastosowanie. Arabia Saudyjska może przekierować baryłki przez swoje rurociągi na zachód. Zjednoczone Emiraty Arabskie mają też takie drogi omijające cieśninę. Szacunki Rat Energy pokazują, że około 8 do 10 milionów baryłek dziennie może przepływać tymi rurociągami. W scenariuszu blokady cieśniny oznacza to niedobór kilku milionów baryłek sięgający nawet 10% globalnej podaży. Ormus jest też jedynym wyjściem morskim dla krajów produkujących ropę takich jak Kuwej, Katar Bachraj. Oznacza to, że kraje te nie mają innej bezpośredniej drogi transportu niż rurociągi, które mają ograniczoną przepustowość. Podsumujmy zatem sytuację. Cieśina jest dalej zamknięta. Stany oczywiście będą chciały ją jak najszybciej otworzyć, ale to jak wygląda sytuacja na Bliskim Wschodzie to naprawdę bardzo duży problem dla USA i dla samego Donalda Trumpa. Bo to, że Stany wydobywają własną ropę czy zabezpieczyły zapasy w Wenezueli nie oznacza, że amerykański obywatel nie odczuwa skutków ataków. Cena diesla w USA skoczyła z okolic 3$75 $arów za galon do poziomu ponad 4$ i 30 centów, co daje 15%. Zauważalny dla obywateli wzrost. A Trump idzie w zaparte. W piątek wyraźnie powiedział, że oczekuje tylko i wyłącznie bezwzględnego poddania się Iranu i ten wpis umieścił kilka godzin po tym, jak irański prezydent Mossat Pezeszkian zasygnalizował rozpoczęcie wysiłków mediacyjnych przez kraje trzecie. Dla Donalda Trumpa cel jest jasny, czyli zmiana reżimu, a to wydaje się planem wręcz niemożliwym do zrealizowania. Rosnące ceny ropy naftowej to jedno, a niezadowolenie krajów Bliskiego Wschodu na działania Izraela i USA to drugie. Iran wyciągnął rękę i pokazał, że chce mediacji i kraje takie jak Arabia Saudyjska czy Katar zapewne będą naciskać na stany. Wypowiedzi arabskich liderów i wpływowych postaci na temat wybuchu wojny z Iranem w 2026 są podzielone między oficjalne potępienie agresji Iranu a ostre pretensje do Donalda Trumpa o wciągnięcie regionu w konflikt. W marcu 2025 Zjednoczone Emiraty Arabskie zobowiązały się do zainwestowania niemal półtorej biliona zielonych w amerykańską gospodarkę w ciągu najbliższych 10 lat. Fundusze te mają wspierać sektory przyszłości, takie jak sztuczna inteligencja, półprzewodniki czy czysta energia. Ale wygląda jednak na to, że te relacje dały Abu niewielki wpływ na przebieg konfliktu. Oprócz 10letniego zobowiązania inwestycyjnego, podmioty ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich ściśle dostosowały się do priorytetów administracji Donalda Trumpa, a relacje biznesowe obejmują również rodzinę prezydenta. Dla przykładu wraz z partnerem Trump Organization realizuje budowę nowego wieżowca w Dubaju, a fundusz MGX z Abu Zabi zainwestował ponad 2 miliardy dolarów w Binance, wykorzystując stable coina powiązanego z rodziną Trumpa. Niezależnie od krytyki pod adresem Waszyngtonu w regionie powszechne jest oburzenie z powodu irańskich ataków. Nastąpiły one mimo że Zjednoczone Emiraty Arabskie i inne państwa zatoki nie pozwoliły siłom amerykańskim ani izraelskim korzystać ze swojego terytorium ani przestrzeni powietrznej do uderzeń na Teheran. W sobotę wysoki doradca prezydenta Mohamed Binaj wezwał Iran, aby opamiętał się i wrócił do rozsądku. Ale wracając do Donalda Trumpa, sytuacja na rynku ropy naftowej zrobiła się na tyle trudna, że Stany wydały ogólną licencję pozwalającą indyjskim rafineriom skupować z powrotem rosyjską ropę. I tu trzeba dodać, że Rosja jest jednym z największych beneficjentów sytuacji na Bliskim Wschodzie. Jeżeli chodzi o sytuację na rynku ropy naftowej, warto dodać, że Międzynarodowa agencja energetyczna zrzeszająca największe kraje konsumenckie energii stwierdziła, że na razie nie widzi potrzeby skoordynowanego uwolnienia strategicznych zapasów ropy. A to kolejny czynnik, który powinien studzić emocje. Jest sporo czynników, które mogą świadczyć o tym, że jesteśmy na szczycie albo bardzo blisko szczytu rynkowej paniki, ale jej niestety dokładnie nie jesteśmy w stanie przewidzieć, niezależnie od tego, jakimi narzędziami prognostycznymi byśmy nie dysponowali. Zajmijmy się kolejnym ciekawym wątkiem na rynku paliw, czyli dlaczego ceny na stacjach rosną w zasadzie od razu, skoro zapasy robione są wcześniej po innych cenach. Słuchajcie, tankowałem wczoraj paliwo sobie. Ja mam benzynowy samochód 6,49. Boże drogi. Dzisiaj rano tankowałem że oni ona ma diesla 7 zł bez grosza, bo i ten na stacji facet mówi mi benzynowej, że jeszcze mówi nie pan tankuje, bo za chwilę ma zdrożyć, że nie słuchaliście tego, paniki żadnej nie było za chwilę. E i ten i powiedzcie mi jak to jest, bo jak na przykład słyszymy nas, że na giełdach stanieje ropa naftowa na świecie, to nasze koncerny, nasi nam tłumaczą tutaj ekonomiści, że nie można tej benzyny potanieć czy diesla, ponieważ to kupowali jeszcze po starej cenie. To czy te na stacjach benzynowych teraz ten ten diesel i ta benzyna już jest kupowana po sobocie, kiedy Trump zaatakował Iran? Czy onaż tak zorżała? >> To co robią nas bambu? Przepraszam. Marcin, >> właściciel stacji nie wycenia paliwa na podstawie tego, ile za nie zapłacił tydzień temu, ale na podstawie tego, ile będzie musiał zapłacić za nową dostawę jutro. Jeśli cena hurtowa skacze o 50 gros stacja musi podnieść ceny od razu, aby mieć kapitał na zakup kolejnej cysterny. Gdyby sprzedawała tanio stare zapasy, po ich wyczerpaniu nie miałaby dość pieniędzy, by uzupełnić zbiorniki po nowych, wyższych cenach. Paliwa to towary jak złoto czy akcje. Ceny na stacjach są powiązane z notowaniami na światowych giełdach. Gdy Donald Trump ogłasza wojnę z Iranem, inwestorzy natychmiast kupują kontrakty na ropę, obawiając się jej braku. Cena rośnie w systemach informatycznych w sekundę, a cenniki hurtowe w rafineriach aktualizują się niemal natychmiast. W sytuacjach kryzysowych jak obecna wojna dochodzi element paniki. Stacje mogą podnosić ceny profilaktycznie, aby ograniczyć popyt. Ale jeżeli rzucimy się do tankowania, to w takich sytuacjach sami sobie robimy krzywdę, bo tankowanie na zapas, czyli tak zwany ran na stację, to gwarancja tego, że stacja ta lokalna będzie podnosić cenę jeszcze mocniej i w rezultacie może dojść do paraliżu dostaw albo wyczerpania zapasów na tej stacji. Oczywiście występuje też pewna niesprawiedliwość, czyli asymetria cenowa. Zjawisko psychologiczno-ekonomiczne, które polega na tym, że ceny paliw rosną jak rakieta, natychmiast po złych wieściach, ale spadają jak piórko, czyli powoli i oportnie, gdy sytuacja się uspokaja. Właściele stacji szybko przerzucają koszty na klienta, aby chronić marżę, ale bardzo powoli obniżają ceny, by zrekompensować sobie okresy mniejszych zysków bądź też bardzo drogich zakupów, co powoduje, że jak zobaczymy tą cen na rynku kontraktów terminowych, to tak szybko na stacjach tego tąpnięcia nie zobaczymy. Publicznie podnoszony jest jeszcze jeden wątek. Dlaczego jak baryłka ropy była po niemal 140 $ar, a dolar kosztował 5 zł, to paliwa w Polsce nie kosztowały znacznie więcej niż aktualnie. Po pierwsze, nigdy nie było takiej kombinacji cenowej. W marcu 2022 roku cena baryłki na chwilę zbliżyła się w rejony 120 $ar, a kurs USDPLN wynosił wtedy ekstremalnym punkcie 4, i 58 gr. Natomiast 6 miesięcy później, kiedy osiągał wartość 5 zł, to kurs Rob spadł w okolic 83 dolców za baryłkę. W 2022 średnie ceny detaliczne w najgorszym okresie przekroczyły poziom 8 zł. Mowa zarówno o dieslu jak i o benzynie, czyli były o 25% wyższe niż aktualne średnie ceny. I tu ważna rzecz, bo ceny powinny być jeszcze wyższe w 2022, czyli okresie inwazji Rosji na Ukrainę, ale weszła w życie tarcza antyinflacyjna. VAT na paliwa spadł z 23 do 8%. Obniżono akcyzę do minimalnego dopuszczalnego poziomu w Unii Europejskiej. Dlatego jak patrzymy na wykres cen paliw wyrażony w amerykańskim dolarze to możemy mieć złudne wrażenie wygładzenia cen paliw na polskich stacjach. Ale to też pokazuje jedno. Rząd ma możliwości do tego, żeby zbijać ceny paliw, ale na razie z tych możliwości nie korzysta. A sytuacja daleka jest od spokojnej. O czym świadczy to oświadczenie Orlenu. I tutaj osobiście podpinam się pod punkt czwarty tego oświadczenia, czyli to, że trwająca sytuacja ma charakter przejściowy, nawet jeżeli wydawać by się nam mogło, że konflikt jeszcze bardziej się za ognia. Natomiast powiedzmy sobie otwarcie, ten komunikat prasowy nie jest napisany w sposób godny tak wielkiej spółki, jaką jest Orlen. Daj znać w komentarzu, jak według ciebie kształtować się będzie sytuacja na stacjach paliw udanych inwestycji.









