Trump, podatki i geopolityka w pratique
W najnowszym materiale z kanału FXMAG Przemysław Tabor analizuje kluczowe wydarzenia przyciągające uwagę globalnej społeczności finansowej. Tematem centralnym jest decyzja o wykladzeniu skarbówki amerykańskiej z możliwości kontroli podatkowych zeznań Trumpa i jego firm, co wiąże się z kontrowersyjnym funduszem 1,8 mld dolarów. Analista również komentuje wizytę Putina w Chinach, negocjacje na temat rurociągu Siła Syberii 2 oraz rosnące stresy spowodowane atakami na Iran.
- Polityczne skandale w USA: Zeznania podatkowe Trumpa i zasadność interwencji skarbówki.
- Relacje USA–Chiny Rogu: Spotkanie Putina z Xi Jinpingiem – sygnały dla pozostałej świata.
- Ekonomiczny wpływ wojny z Iranem: Straty firm i ich skutki dla globalnego rynku.
- Rewolucja robotyczna w Chinach: Walka z demograficzną spadającą przez automatyzację.
Dlaczego to ważne?
Film łączy nie tylko aktualne wiadomości, ale i ich długotrwałe konsekwencje dla gospodarki, sektora energetycznego oraz marke inwestycyjnych zagrożeń. Specjaliści z Maclear, o którym mowa w opisie, podkreślą potencjalne korzyści płynące z rygorystycznej analizy 60 parametrów lokalnych przedsięwzięć finansowych.
Świat finansów w jednym miejscu
Skontaktuj się z nami, aby wiedzieć więcej o tym, jak te wydarzenia mogą wpłynąć na decyzje inwestitorów. Subskrybuj kanał FXMAG – największego źródła wiedzy finansowej na złotym polu!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
W dzisiejszym materiale amerykańska skarbówka została na zawsze pozbawiona prawa kontrolowania zeznań podatkowych Donalda Trumpa, całej jego rodziny i wszystkich jego firm. Trump z Chin ledwo wyjechał, a Putin już tam przybył. Przywódcy Chin i Rosji omawiają ostatnie sprawy i dobijają targów. Chiny mają nowy plan na walkę z demografią. Dzieci rodzi się coraz mniej, rąk do pracy nie przybywa. to lukę wypełnić mają humanoidalne roboty. To jest geopolityczny alert, czyli przegląd ważnych wiadomości ze świata, więc łapka w górę i zaczynamy. Urząd skarbowy Stanów Zjednoczonych nie będzie już mógł kontrolować zeznań podatkowych Donalda Trumpa. Innymi słowy, amerykańska skarbówka jest, to cytat na zawsze pozbawiona prawa do prowadzenia jakichkolwiek dochodzeń w takich sprawach. Ochrona obejmuje nie tylko samego prezydenta, ale też członków jego rodziny, Trump Organization oraz wszystkie powiązane z Trumpem firmy, spółki zależne i trasty. Departament Sprawiedliwości zastrzegł, że zakaz dotyczy wyłącznie już toczących się audytów, ale nie przyszłych. Jednak oczywiście skala ochrony i tak budzi poważne wątpliwości prawne. Jak do tego doszło? Tak potężną ochronę dla Trumpa i jego najbliższych zapewnił swoim podpisem pełniący obowiązki prokuratora generalnego Tod Blansch. Blansch pracował kiedyś jako prywatny adwokat Trumpa. Swoją lojalność wobec urzędującego prezydenta podkreślił jakiś miesiąc temu, kierując w stronę Trumpa słowa: "Kocham pana". Zalążki całej sprawy sięgają jeszcze pierwszej kadencji Donalda Trumpa. W latach 2018-2020 Charles Little Jones, pracownik urzędu skarbowego, nielegalnie ujawnił zeznania podatkowe Donalda Trumpa, dziennikowi New York Times oraz serwisowi śledczemu Proublika. Little John finalnie został skazany na 5 lat więzienia, a Trump wystąpił z pozwem o odszkodowanie w wysokości 10 miliardów dolarów. I to jest ewenement, bo jeszcze nigdy wcześniej prezydent nie pozywał własnej administracji. Mimo tego Trump domagał się z tego tytułu tych 10 miliardów dolarów. Ostatecznie Trump zawarł ugodę. Ale to nie wszystko. Dodatkowe warunki ugody, o których właśnie się dowiedzieliśmy, zostały po cichu dodane w odnośniku do poniedziałkowego komunikatu prasowego Departamentu Sprawiedliwości. Zawiera on porozumienie w sprawie utworzenia funduszu o wartości prawie 1,8 miliarda dolarów przeznaczonego na wypłatę odszkodowań dla osób lub organizacji, które zostały wykorzystane jako narzędzie przez poprzednią administrację. Departament Sprawiedliwości ogłosił, że każdy kto padł ofiarą wykorzystywania polityki i wojen prawnych, to był cytat, ze względu na swoje poglądy polityczne może złożyć wniosek o odszkodowanie, a informacje o tym, kto i ile odszkodowania otrzymał, pozostaną niejawne. I teraz uwaga. Fundusz powstał w wyniku prywatnej ugody, a to sprawia, że stanowi on wygodny dla Trumpa sposób na obejście Kongresu w dysponowaniu wydatkami. I tu na scenę wkroczył J. Wens, który zapewnił, że prezydent nie otrzyma ani centa z tego funduszu. Jednak Wens nie chciał zarazem zadeklarować, że pieniędzy nie otrzymają uczestnicy zamieszek na Kapitolu w styczniu 2021 roku. Eksperci jednak twierdzą, że właśnie te osoby otrzymają środki w ramach nowego funduszu. Oczywiście cała sprawa tego funduszu i ugody wywołała duże oburzenie wśród demokratów. Niektórzy nazwali ją czystym oszustwem i rabunkiem pieniędzy Amerykanów. Inni twierdzą, że to naruszenie prawa federalnego i już blisko 100 kongresmenów demokratycznych złożyło sądową skargę o zablokowanie tej ugody, mówiąc o bezprecedensowej korupcji. Dosłownie kilka dni po tym, jak Shinjin Ping przyjął u siebie Donalda Trumpa, do Pekinu we wtorek przyleciał Władimir Putin. Oficjalnie to wizyta państwowa i mamy czerwony dywan, orkiestrę wojskową, no wszystkie ceremonie dokładnie takie same jak kilka dni wcześniej SH zorganizował dla Trumpa. I ta wizyta Putina też jest dwudniowa. No i symbolika oczywiście jest kluczowa, a cel dość czytelny. Chiny i Rosja stoją ramię w ramię bez względu na to, co dzieje się na arenie międzynarodowej. A do tego kolejność spotkań raczej też nie jest przypadkowa. Chiński prezydent wysyła w ten sposób światu dość jasny sygnał. No owszem, możemy rozmawiać z Amerykanami, możemy nawet poprawiać relacje z Waszyngtonem, no ale Rosja na tym nie straci. Rzecznik Kremla potwierdził zresztą, że obaj przywódcy omówią między innymi niedawną wizytę Trumpa w Chinach. Czyli mamy dwóch przywódców, którzy od lat dążą do tego, żeby zakwestionować dominację Stanów Zjednoczonych. Zapewne wymienią się oni nie tylko opiniami, ale być może też i informacjami wywiadowczymi, szczególnie na temat ostatnich operacji wojskowych Trumpa przeciwko Wenezueli i Iranowi, czyli krajom no tradycyjnie bliskim zarówno Pekinowi, jak i Moskwie. Ale jednocześnie obaj liderzy mogą próbować zbudować swoją silniejszą pozycję w tym sojuszu, w tym tandemie, bo układ sił między Chinami a Rosją radykalnie zmienił się po 2022 roku, czyli w ciągu ostatnich czterech lat. I raczej no nie jest to już relacja między równymi sobie partnerami. Rzecz jasna, Chiny doskonale zdają sobie z tego sprawę, że Moskwa potrzebuje Pekinu znacznie bardziej niż Pekin potrzebuje Moskwy. Rosja potrzebuje chińskiego wsparcia gospodarczego oraz chińskich towarów, które oficjalnie mają zastosowanie cywilne, ale nieoficjalnie. Równie dobrze mogą służyć celom wojskowym. No to teraz konkrety. Co Putin chce osiągnąć w trakcie tej wizyty? Dwie rzeczy. Po pierwsze, gazociąg. Od lat obie strony negocjują projekt o nazwie Siła Syberii 2. To rurociąg o długości ponad 2600 km, który miałby transportować do 50 miliardów mów gazu rocznie ze wschodniej Rosji do Chin przez Mongolię. No czyli naprawdę dużo. A Rosja desperacko potrzebuje nowego rynku zbytu, bo europejski w dużej mierze przecież straciła. Problem w tym, że budowa może potrwać nawet 10 lat i nawet wtedy nie zastąpi w pełni tego, co Rosja straciła na europejskich kontraktach na gaz. A Chiny rzecz jasna wiedzą jak bardzo Rosji zależy na nowym rynku zbytu, więc twardo negocjują w tej sprawie. Pekin nie chce uzależniać się od jednego dostawcy w więcej niż 20% swojego importu energii, a ten próg z Rosją no już jest osiągnięty, więc to daje Pekinowi silną kartę przetargową. Swoją drogą Trump twierdzi, że podczas swojej wizyty w Pekinie przekonał Chiny do kupowania więcej amerykańskiego gazu i ropy. Brzmi świetnie, ale to na ten moment wyłącznie słowa Donalda Trumpa, a konkretów ze strony prezydenta USA jak i Shin Pinga brak. Po drugie, Putin chce mieć pewność, że Chiny nadal będą wspierać Rosję w wojnie na Ukrainie. Wymiana handlowa między Rosją i Chinami wzrosła przez ostatnie 5 lat o ponad połowę, bo to jakieś 55%. Rosja sprzedaje Chinom swoje surowce energetyczne i innego typu surowce, a od Chin no kupuje wiele rzeczy, których potrzebuje do funkcjonowania swojej gospodarki i swojej armii. Pekin oczywiście oficjalnie zaprzecza, że dostarcza Rosji broń, no ale przecież wiele zeksportowanych towarów ma to podwójne zastosowanie. Shijin Ping z kolei liczy na rosyjską pomoc i technologię do budowania możliwości chińskiego wojska. No szczególnie jeśli chodzi o drony, ale też podobno o podwodne siły. No dobra, ale pamiętajmy też o tym przecież, że Chiny jeszcze niedawno były największym nabywcą rosyjskiego uzbrojenia w skali świata. No dziś kupują tego coraz mniej, bo same produkują technologii militarnej coraz więcej, ale pewne technologie, których jeszcze Chiny nie mają, no to chętnie by od Rosji pozyskały. Trzeba też pamiętać o tym, że jakiekolwiek konkretne ustalenia o współpracy wojskowej między Chinami i Rosją, no niemal na pewno nie zostaną publicznie ogłoszone po tym spotkaniu. Komunikaty będą pewnie ogólne i grzeczne politycznie, jak to zwykle bywa w relacji między takimi ocarstwami. Pozostają nam tylko domysły, no i weryfikacja faktów. Ale długo po czasie. No i na koniec, żebyśmy mieli jasną perspektywę, jak wygląda bilans spotkań Shijin Pinga z Trumpem i z Putinem. Amerykański prezydent spotykał się z przywódcą Chin siedmiokrotnie od 2017 roku, z czego tylko dwa razy w Chinach i nigdy w USA. A Putin i Shjin Ping spotkali się już jakieś 40 razy. I ta różnica w polityce na tym poziomie ma duże znaczenie. Inwestowanie to nie tylko giełda. Szwajcarska platforma MACIARIR pozwala zarabiać na pożyczkach dla europejskich firm zabezpieczonych realnymi aktywami. Co ważne, aż 90% wniosków jest odrzucanych po rygorystycznej analizie 60 parametrów. To szwajcarska precyzja w służbie twojego kapitału. Kliknij link w opisie, aby odebrać 3% cashback przez pierwsze 90 dni i zacznij inwestować już od 50 €. Tymczasem Trump znowu zagroził Iranowi, czyli na wschodzie bez zmian. Tym razem amerykański prezydent ogłosił, że był już o godzinę od podjęcia decyzji o rozpoczęciu ataków. Trump oświadczył, że Stany Zjednoczone mogą przeprowadzić nowe ataki, jeśli Teheran nadal będzie odmawiał znaczących ustępstw, których Iran domaga się przed zawarciem porozumienia pokojowego. Bo jak mówi łacińskie przysłowie: "jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny". Eksperci twierdzą, że decyzja Trumpa mogła wynikać z niechęci sojuszników do wznowienia działań wojennych. chodzi o sojuszników zatoce perskiej, Arabię Saudyjską, Katar Zjednoczone Emiraty Arabskie. Ale Trump w swoim stylu ogłosił też, że przywódcy Iranu błagają o zawarcie porozumienia, ale jeśli nie dojdzie do jego zawarcia, w najbliższych dniach nastąpi poważny cios w postaci nowego ataku ze strony USA. I tu cytuję: "Cóż, mam na myśli dwa lub trzy dni, może piątek, sobotę, niedzielę, coś w tym rodzaju. Może na początku przyszłego tygodnia ograniczony okres czasu, ponieważ nie możemy pozwolić im na posiadanie nowej broni jądrowej. Zatem mamy kolejny tydzień, kolejne groźby Trumpa coraz silniejsze, no ale ich realizacji brak. 25 miliardów dolarów. Tyle wynoszą już stwierdzone i udokumentowane straty firm na całym świecie z tytułu wojny z Iranem. i to liczone tylko do połowy maja. Reuters przeanalizował komunikaty blisko 300 dużych spółek notowanych w USA, Europie i Azji. I analitycy doszli do takiego rezultatu, że co najmniej 279 firm, takich dużych firm przyznało, że musiało już ponieść koszty wojny w Iranie, czy to przez podniesienie cen, czy przez zawieszenie dywidend, czy wnioskowanie o jakieś wsparcie finansowe. I tu ważne zastrzeżenie. To są jedynie kwoty potwierdzone i już zgłoszone przez firmy, także suma jest zapewne już na ten moment znacznie większa, bo nie wszyscy takie koszty i straty już ogłosili. Kwota oczywiście będzie też rosła w miarę rozwoju i zapewne pogarszania się sytuacji, zwłaszcza w sektorach energetycznym czy transportowym. No ale obrywają też oczywiście inne segmenty gospodarki jak górnictwo, przemysł chemiczny oraz linie lotnicze. I to właśnie linie lotnicze odnotowały największe straty. Agencja Reuters szacuje dodatkowe koszty w tej branży na około 15 miliardów dolarów. Powód no to rzecz jasna wzrost cen paliwa lotniczego i to dwukrotny na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy. Reuters podał również, że straty koncernów motoryzacyjnych i dostawców części samochodowych wyniosły około 5,5 miliarda dolarów. Z kolei jeśli chodzi o dobra konsumpcyjne to firmy w tym sektorze zanotowały straty około 2,4 miliarda dolarów a firmy wycieczkowe i żeglugowe blisko półtora miliarda dolarów wśród największych którzy już zgłosili bieżące i oczekiwane straty jest na przykład japońska Toyota, której strata w zysku po opodatkowaniu wyniosła około 4 miliardy 300 milionów dolarów czy na przykład amerykańska Pro and Gumble której strata wyniosła około miliard dolarów i te straty tak jak już mówiłem będą rosły wiele Wiele firm jeszcze nie zamknęło kwartałów, jeszcze nie przeliczyło swoich ksiąg i nie zobaczyło pełnych rachunków od dostawców energii, dopiero je zobaczy. No i jest jeszcze inna kategoria kosztowa, która pewnie wszystkich interesuje. Pentagon podał, że wydatki wojskowe USA związane z konfliktem na Bliskim Wschodzie wyniosły do połowy maja 29 miliardów dolarów, a to 4 miliardy więcej niż wcześniej raportowano. A szef agencji ONZ do spraw rozwoju ostrzega o czymś, co giełdy czy korporacyjne analizy, a zwłaszcza amerykańskie wojsko rzadko wliczają do kosztów. Chodzi o skutek zakłóceń w zastawach paliw i nawozów, które mają wypchnąć ponad 30 milionów ludzi na całym świecie z powrotem w ubóstwo. Czyżby nadchodziła robotyczna rewolucja na rynku pracy w Chinach według banku Barkleyce? Jak najbardziej. Zacznijmy od tego, że Chiny mają poważny problem demograficzny. U nas z zastępowalnością pokoleń jest nieciekawie, bo w Polsce mamy wskaźnik dzietności na poziomie około 1,1, ale w Chinach jest jeszcze gorzej, bo tam wskaźnik dzietności ma wartość około jeden, co oznacza, że na jedną kobietę rodzi się tylko jedno dziecko. Chiny skutki takich procesów demograficznych odczują już bardzo prędko. Bank Barakley szacuje, że w ciągu najbliższej dekady liczba osób aktywnych zawodowo w Chinach może zmniejszyć się o 37 milionów, ale jest i rozwiązanie. Nadzieją mają być roboty humanoidalne, które mogłyby zrekompensować nawet 60% tej luki. W optymistycznym scenariuszu analitycy Barkra przewidują, że do 2035 roku w Chinach może zostać zainstalowanych około 24 miliony robotów humanoidalnych. to około 4% chińskiej całkowitej siły roboczej, co miałoby wystarczyć do zrekompensowania większości tego demograficznego niedoboru. Dziś robot humanoidalny to wciąż drogi sprzęt, ale Barkle mówi o aż 40okrotnym spadku ceny w ciągu pięciu kolejnych lat do około 100 000 doarów za sztukę. Chiny już teraz dominują w tym sektorze, bo odpowiadały za około 85% wdrożeń robotów humanoidalnych w zeszłym roku. I optymizm wśród analityków Barkle jest tak duży, że twierdzą, że cały światowy rynek robotów humanoidalnych ma urosnąć do aż 200 miliardów dolarów przez następne 9 lat. To naprawdę sporo, bo dziś to zaledwie od dwóch do 3 miliardów dolarów, więc mówimy tutaj o kilkudziesięciokrotnym wzroście. Analitycy oczekują też, że rozbudowa tego sektora robotów humanoidalnych miałaby pobudzić popyt na konkretne metale i różnego rodzaju surowce, przynosząc korzyści rynkom wschodzącym eksportującym surowce na przykład y Chile, Peru, Brazylii, Indonezji, ale też Chinom. Z kolei Morgan Stanley szacuje, że udział w Chin w produkcji przemysłowej świata może wzrosnąć do 16,5% do 2030 roku właśnie dzięki robotyce. Czy tak się stanie? Szczerze mówiąc, ja osobiście prognozuję, że nie zamierzam być zastąpiony przez humanoidalnego robota w najbliższym czasie. W sumie to i tak nie miałoby większego sensu. No a to z kolei pokazuje, że humanoidalne roboty wszystkich profesji nie zastąpią, ale to może dlatego, że wcześniej zastąpi mnie jakiś algorytm albo sztuczna inteligencja. No to ma więcej sensu. Tak czy siak, z ludzkimi pozdrowieniami na ten moment. Żegnam się z tobą dzisiaj. Do zobaczenia w następnym materiale. Cześć.








