Wrześniowa sezonowość na rynkach – analiza S&P 500, zbóż i polityki pieniężnej
W dzisiejszym materiale Daniel Kostecki analizuje wpływ sezonowości wrześniowej na amerykański indeks S&P 500, gdzie średnia zmienna wynosi –0,5 % przy dużym rozrzucie wyników (od –9,34 % w 2000 r. do ponad +8 % w 2010 r.). Przedstawiono także długoterminową tendencję wzrostową zbóż – kukurydzy i pszenicy – która zazwyczaj rozpoczyna się w pierwszej połowie września i utrzymuje się do końca roku, co ma bezpośredni wpływ na inflację żywnościową oraz na decyzje polityki monetarnej.
Omówiono debatę pomiędzy Scottem Besentem a Kevinem Warshem dotyczącą podwyżek stóp procentowych w obliczu szoku podażowego na rynku ropy. Besent argumentuje, że należy czekać na efekty drugiej i trzeciej rundy inflacji, podczas gdy Walls opowiada się za wcześniejszymi podwyżkami. Analiza uwzględnia także spadkowy trend personal savings rate w USA, który obniżył się do około 2,6 %, oraz rosnące premie terminowe obligacji, osiągające poziomy niewidziane od kryzysu finansowego 2008 r.
Dodatkowo zwrócono uwagę na rekordowe napływy netto do ETF‑ów Etherum – 8,6 mln USD w jednej sesji – oraz ich konsekwencje dla rynku kryptowalut w kontekście nadchodzących decyzji regulacyjnych (Clarity Act). Wideo kończy się podsumowaniem, jak sezonowość zbóż, sytuacja na rynku ropy oraz postawy decydentów mogą kształtować przyszłe ruchy na rynkach akcji, obligacji, walut oraz kryptowalut.
- Średnia wrześniowa zmiana S&P 500: –0,5 %
- Rozrzut wrześniowych wyników S&P 500 (2000‑2020): od –9,34 % do +8,2 %
- Kukurydza: 10/10 pozytywnych miesięcy wrzesień‑grudzień w ostatniej dekadzie
- Pszenica: sezonowy trend od września do listopada w ciągu 26‑letniej historii
- Personal savings rate USA: spadł do ~2,6 %
- Premia terminowa 30‑letnich Treasuries: poziomy niewidziane od kryzysu 2008
- Netflow do Ether ETF‑ów: 8,6 mln USD w jedną sesję
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Dzień dobry. Witam państwa bardzo serdecznie. Z tej strony Daniel Kostecki. Zaczynam nasze dzisiejsze spotkanie. Kolejne wydarzenia w rejonie zatoki perskiej oraz działania zarówno administracji amerykańskiej, jak i Iranu powodują jeszcze większy wzrost napięcia niż jak to było do tej pory. Zaczynaliśmy tydzień od wymiany ognia. Natomiast później niestety leg w gruzach zapowiadany przez Donalda Trumpa bezpieczny przepływ przez cieśninę Ormus pod nadzorem amerykańskiej marynarki wojennej. Dlatego że wczoraj dowiedzieliśmy się, że dwa super tankowce zostały no trafione pociskami, kiedy to chciały już cieśninę opuścić, więc to nadal pokazuje, że przepływ przez cieśninę nie jest bezpieczny. Tak jak próbował to wmawiać Donald Trump, po raz kolejny jego słowa rozbiły się o dosyć trudną i niewygodną dla niego rzeczywistość. istotnie podbijając notowania ropy naftowej, ale przede wszystkim paliw gotowych, czego świadkami jesteśmy. Y, no na polskich stacjach też po zniesieniu już programu CPN i po tych wielkich kolejkach, tak jakby wszyscy o tych tankowcach jeszcze wiedzieli, co to się dopiero wydarzy w poniedziałek, poza tym, że ceny wzrosną, bo zostanie zlikwidowany maksymalny poziom na dany dzień oraz przywrócona stawka podatków VAT. Natomiast same te wydarzenia, które mają miejsce w rejonie zatoki powodują, że ceny chociażby hurtowe benzyny rosną i to istotnie, bo powyżej 6 zł za litry, co jest najwyższą ceną od listopada 2022 roku. I to już nie wygląda jakoś super optymistycznie na ten moment. Natomiast znowuż podbicie cen ropy naftowej, podbicie oczekiwań inflacyjnych podbija także rentowności obligacji amerykańskich. No tylko dlatego, że słowa Trumpa znowu nie spotkały się z rzeczywistością i marynarka wojenna USA nie jest w stanie zapewnić bezpiecznego przepływu przez cieśninę. Natomiast to wszystko powoduje, że mamy dalsze rozważania na temat polityki monetarnej, czyli czy podczas szoku podażowego należy podnosić stopy procentowe, czy ich podnosić nie należy. W związku z tym tak na Cracksprezie akurat nie ma żadnych wielkich wystrzałów, natomiast jest największy wystrzał na dieslu, na spreedach dieslowych. tam ponad 100 $ar za baryłkę yyy mamy już yyy crackspread. Więc jeżeli mówimy sobie o tym, który rynek najbardziej jest tym dotknięty, no to na crack spreadach oczywiście to nie amerykański 321 cracks spread, a bardziej spreedy dieselowe yyy są tutaj jeszcze mocniej rozszerzone. Natomiast rozważania wchodzą w [parsknięcie] akademickie tony, prawda? czyli czy należy podnosić stopy procentowe w momencie szoku podażowego. No i mamy pewnego rodzaju znowuż polemikę Scotta Scotta Besenta z Kevinem Worschem, który wspominał o tych ostatnich danych inflacyjnych, że go za bardzo nie przekonują, tylko w zasadzie no chciałby podwyżki stóp procentowych. Tak to już odbiera rynek jednoznacznie wręcz. biorąc pod uwagę szansę na podwyżki na 70% szans. Natomiast co mówi Scott Besent? Scott Besent mówi, że tradycyjnie czy zazwyczaj nie podnosi się stóp procentowych podczas trwania szoku podażowego, dopóki nie zobaczy się efektów drugiej czy trzeciej rundy. Tak to po naszemu zazwyczaj nazywamy. No i jak to dodał jeszcze Besen, że widzimy, że bazowa inflacja no nie jest w sumie to podwyższona i to powoduje, że mamy pewnego rodzaju ciekawą narrację między jednym a drugim panem, którzy tak jak Besent wspomniał po Jackson Hall, mają stać w jednej linii, jeżeli chodzi chociażby o rynek amerykańskich obligacji. Bo w jednej linii na pewno nie stoją z besentem inwestorzy, którzy już mają na razie amerykańskich papierów dosyć, no i wyprzedają je do poziomów sprzed tej zapowiedzi większych bbacków. treasurery, zwłaszcza jeżeli chodzi o ten najdłuższy koniec, 30letnie rentowności tam wyskoczyły. Ale nie tylko to, bo również jak popatrzymy sobie na premię terminową, no to administracja Trumpa ze Scottem Besentem na czele w tej sprawie doprowadziła do wydarzeń historycznych, niewidzianych tutaj w zasadzie, a mianowicie doprowadziła do wzrostu, znaczy historycznych, no przesadzam historycznych w ostatnim tam dęleciu, powiedzmy, bo kiedyś było wyżej, ale doprowadzili do wzrostu premii terminowej jakby we współczesnej. yyy rzeczywistości ta premia terminowa jeszcze tak wysoka nie była. Ona była yyy tak wysoka jeszcze w czasach w okolicach wielkiego kryzysu finansowego, no gdzie trochę inaczej świat też wyglądał. Natomiast dziś y udaje im się powodować, że inwestorzy cały czas wymagają jeszcze większych odsetek od trzymania długu do jego zapadalności. To wszystko oczywiście też podbija oczekiwania inflacyjne, które dla 10oletnich rentowności dalej rosną, bo rośnie indeks censurowców i to bardzo gwałtownie ta pomarańczowa linia. No i rosną w ostatnim czasie ceny ropy. Co za tym idzie, mamy też zwrot na realdach. Rentowność ta realna idzie w stronę 244. Za nią podąża gwałtownie złoto, które yyy już teraz oderwało się trochę od dolara, a zaczęło być dociskany przez rentowności obligacji. Przypomnę, że ten ostatni wzrost cen złota mocniej korelował ze słabością dolara poprzez interwencję, poprzez short squiz na euro. Natomiast nie korelował ze zmianami w realdach, a teraz znowuż bliżej jeldom zachowaniu złota aniżeli samemu dolarowi. Więc to złoto gdzieś sobie od czasu do czasu wybiera ten główny driver. No plus jest taki, że nie jest przynajmniej na razie na poziomach 4000 do$larów, na co by realy wskazywały na tę chwilę. Natomiast dopóki to się nam nie odwróci, jeldy się nie odwrócą, no to przypomnę, że dolar tylko się osłabił. Nie poprzez właśnie zmianę fundamentów, czyli zmianę oczekiwań na działania Fed czy zmianę notowań rentowności długu USA ani na zmianę notowań ropy, tylko się osłabił poprzez działania zewnętrzne w postaci interwencji i squeizu wybijając poziomy z połowy czerwca, jakby to tylko były główne drivery. No i to jest też takie pewnego rodzaju delikatne cały czas zagrożenie dla dolara. No bo jeżeli nie dojdzie do sytuacji zmiany fundamentalnej, no to dolar jakby może próbować wracać do trendów, które miały miejsce wcześniej, nim te dwa, te dwie interwencje się wydarzyły. Na razie dolar sobie wraca do strefy wcześniejszej, a przynajmniej górnej bandy wcześniejszej konsolidacji, oczekując być może właśnie na troszkę zmianę tego całego reżimu. Ale żeby ta zmiana reżimu fundamentalnego wystąpiła, no to musi wystąpić zwrot na rynku ropy. A to z kolei jest zależne cały czas od jednego gościa, który o to wszystkim decyduje. Natomiast jest jeszcze jedna taka ciekawa sprawa dotycząca właśnie stóp procentowych i tego, czy jak gdyby są pieniądze na to, żeby to wszystko dalej dźwigać w amerykańskim społeczeństwie. Może tak do tego sobie przejdźmy, no bo yyy mamy coś takiego jak personal savings rate i ogólnie yyy personal savings, a więc po prostu oszczędności ludzi. Jak popatrzymy sobie na te oszczędności ludzi w ostatnim czasie w Stanach Zjednoczonych, no to one tak jakby sobie zaczęły schodzić w dół kwartał do w kwartał niżej, niżej, niżej, niżej, niżej. No to to oznacza, że po prostu w bilionach dolarów czy tam w miliardach tutaj na skali widzimy, że zwyczajni Amerykanie mają coraz to mniej oszczędności. W związku z tym można powiedzieć, że nawet jeżeli tak, no mamy jakby stopę oszczędności, która spada, no mamy tam jeszcze dochody po drodze, które rosną, no ale ten personal savings rate no dobił do 2,98%. Teraz mamy, przepraszam, do 2,6, teraz mamy 3%. Natomiast koniec końców to są najniższe poziomy od 2022 roku. Wtedy stopa oszczędności Amerykanów leciała na łeb, na szyję, no bo też gwałtownie rosły ceny ropy. Tutaj możemy dokleić do tego szczytu twarz Putina. Tutaj do tego szczytu możemy dokleić twarz premiera Izraela oraz prezydenta USA, którzy dziś za to odpowiadają. Także taka ładna trójca nam się tutaj robi. Natomiast z perspektywy właśnie personal savings rate, jak jeszcze do tego dorzucimy sobie podwyżki stóp procentowych przy jednocześnie rynku pracy, który zdecydowanie hamuje, który ma rewizję w dół, wczoraj rewizję Jolsów w dół, zero Hedge tam sobie szybko liczy, że taka rewizja job openings może spowodować, że w piątek zamiast znowu pozytywnych payrolli, tak jak rynek oczekuje, to zobaczymy ujemne ponownie wartości w NFP. Więc jakby rynek pracy, gdzie tych rąk do pracy jest coraz mniej, jednocześnie stopa oszczędności spada, konflikt sobie trwa, benzyna droga, jeszcze do tego stopy miałyby zostać podniesione, no to to robi taki miks, jak to niektórzy uważają, deflacyjny. No bo jeżeli nie mamy oszczędności w Stanach nie ma takiej zabawy jak w Polsce, w Europie, czyli dotujemy powiedzmy paliwa z budżetu, tak więc wrzucamy jakieś CPNY, może za chwilę będzie jakiś bon paliwowy, nie wiadomo, tak? Znaczy nie będzie, bo nas nie stać na to teraz, ale generalnie w Stanach nie ma takiej zabawy populistycznej, przynajmniej na tę chwilę i nigdy nie było. Po prostu jaka jest cena, każdy widzi. No i hello, żyjemy z tym, nie? Jakby czysty kapitalizm, czysty rynek. Natomiast no kto na ten rynek wpływa, to już wyborcy muszą ukarać takie osoby za takie rzeczy. Yyy, natomiast yyy chodzi głównie o to, że bez działań populistycznych, zresztą Stanów też na to nie stać przy takim deficycie i przyroście długu. Yyy mimo że nie mają właśnie działań yyy populistycznych, co jest najzabawniejsze, yyy, że jakby Stany były Polską, to ja nie wiem jaki tam byłby y wielki dług przy takiej ilości socjalu, co my tutaj mamy, a tam go takiego rozdmuchanego przecież w ogóle nie ma. Także jak gdyby chodzi o to, że ta przestrzeń na to, żeby ten konsument to cały czas dźwigał na swoich barkach jest coraz to mniejsza. Przynajmniej tak to wygląda z wykresów. Nie jestem w Stanach, nie żyję w Stanach, nie znam opinii Amerykanów na ten temat, ale z wykresików tak by to jakoś wyglądało. Więc jeszcze przywalić podwyżkę stóp w momencie, kiedy ludzie już mają coraz mniej pieniędzy odłożonych na poduszką. Benzyna jest droga i zabiera im te oszczędności. Właśnie praca hamuje, etaty hamują, więc ciekawy miks się z tego wszystkiego zrobił, taki gospodarczo polityczny. E, no i dlatego niektórzy zaczynają wspominać, że jest to deflacyjne i dlatego się nie podnosi wtedy stóp procentowych, bo zwyczajnie Amerykanom z kieszeni wylatują pieniądze na droższe paliwa, na to, żeby dojechać do tej pracy, żeby ją mieć, a następnie mają mniej pieniędzy na inne dobra i usługi. W związku z tym, skoro popyt na te inne dobra i usługi będzie spadać, no to i ceny tych usług dóbr nie mogą rosnąć, no bo tym bardziej popyt będzie spadać, więc to działa wtedy hamująco. Gdyby savings rate było wysokie, no to dalej konsumpcja mogłaby się utrzymać na podobnym poziomie, ale że jest nisko i oszczędności spadają, takie teorie po prostu się zaczynają mocniej pojawiać. Zobaczymy, co z tym Fed zrobi, bo przypomnę, że dwa tygodnie jeszcze po decyzji Fed będziemy mieli tą rewizję pięcioletnią inflacji PC, jak to nam BA w ostatnim czasie podało. My natomiast mamy jeszcze rozważania sezonowe, bo mamy wrzesień. wrzesień pojawił się wątek tego, że mamy jeden z gorszych miesięcy dla amerykańskiej giełdy. No i tak zaiste jakby popatrzeć sobie na te dane właśnie sezonowe, no to faktycznie pół% średnio spada rynek S&P 500 we wrześniu, no przy dodatnich innych miesiącach. Natomiast rozrzut takiego września jest już nieco większy za ostatnie badane 20 lat. No bo taki zakres sobie przyjęliśmy tutaj od minus tam 934% w 2000 właśnie 22 roku, czyli przy tym pierwszym szoku paliwowo-naftowym y po z kolei wzrosty, które sięgały ponad 8% w 2010, więc średnia jest jaka jest, pół% na minusie, natomiast rozrzut jest o wiele większy. To też nie oznacza, że mimo tej średniej na minusie, ogólnie wrześnie na S&P kończyły się łącznie jakoś dużą przewagą spadków, no bo tylko yyy 45% przypadków kończyło się spadkami, a 55 wzrostami. Więc generalnie wrzesień jest bardziej statystycznie wzrostowy niż spadkowy, ale skala po prostu 2008 roku, 2011 roku i 2022 powoduje, że łącznie wrzesień na S&P jest tym miesiącem średnio ujemnym. No i po prostu te nagłówki gdzieś tam trafiają, że ten wrzesień jest taki dosyć kiepski, tak na amerykańskiej giełdzie. Natomiast gdybyśmy mieli jeszcze określić sobie to datami, jakie tutaj daty na przykład mogłyby wchodzić w grę, no to patrząc od dziś, no to od dziś krótko mówiąc, a więc od dziś drugiego yyy 2 m września zaczyna się taka silniejsza sezonowość za y drodzy państwo ten ostatni okres w tym wypadku 10 lat i tak mniej więcej od tego czasu aż do końca miesiąca w zasadzie mamy taki sezonowe okienko, kiedy to mieliśmy cofnięcie, no ale też no ono jakby nie jest tutaj średnio przynajmniej sezonowo nie wiadomo jak wielkie. Tak to było za 10 lat, a za 20 lat aż tak źle nie wygląda. A cała historia z kolei od roku 1928 pokazuje nam, że też od w zasadzie dziś mamy tą sezonowość dla S&P do 27 września. Ewentualnie drugi dołeczek 27 października. No i wtedy też ci, którzy patrzą na y cykl prezydencki, na to, że jesteśmy właśnie w mittermach, no to patrzą na ten okres, że właśnie aż do tego momentu giełda może być pod presją i dopiero później od listopada, czy też przełomu października, listopada zaczyna się ten właściwy ruch wzrostowy. wtedy także jeżeli ktoś patrzy na sezonowość, no to właśnie otwiera mu się okienko do albo trendu bocznego, albo do korekty, która mogłaby potrwać. No i teraz w zależności od przyjętego horyzontu czasowego, albo w tych krótszych ramach 10letnich, no powiedzmy do końca miesiąca, albo w ramach całej historii od roku 28 do nawet 26 października. mogą być tak niemrawie, ale to nie jest też tak, że y będziemy mieli powiedzmy rynki, które są ospałe w tym wrześniu, bo są też rynki, które ospałe we wrześniu nie są. I tutaj y za takie rynki yyy można by uznać rynki yyy które są no mniej popularne, ale istotne też z punktu widzenia indeksu cen żywności, a więc również wpływające na to, co dzieje się z oczekiwaniami inflacyjnymi, czyli pszenica i kukurydza, a więc zboża, o których sobie bardzo rzadko mówimy na naszych livewach. Ja nie czuję się absolutnie w ogóle ekspertem w analizowaniu danych USDA czy tego co się dzieje w krajach największych producentów, pszenicy, kukurydzy, czynników pogodowych. Oprócz tego, że wszyscy wiemy, że zbliża się Super El Ninho i są jakieś tam duże duże prawdopodobieństwo jego wystąpienia, co również na rynki zbóż może mieć istotne przełożenie na ceny żywności, no i na wszelkie innego rodzaju czynniki pogodowe. Natomiast statystyka, przynajmniej historia, która może, ale nie musi się powtórzyć, jasno nam pokazuje, że właśnie zboża wydają się być tymi tymi miejscami, inaczej miejscami, tymi rynkami, które sezonowo wyglądają całkiem nieźle w tym okienku. Co ciekawe, na przykład taka kukurydza ma 10 na 10 strzałów za ostatnie 10 lat pozytywnych, a więc nie było okresu, w którym to kukurydza by y tana, nawet jak był 23 rok, to i tak pół% podróżała. W okresie to akurat od 5 września do 29 grudnia, czyli już tutaj patrzymy sobie do końca roku, no bo ta sezonowość na zbożach właśnie trwa od teraz, od września do aż końca roku. No chyba, że pszenica za ostatnie 10 lat, no to nawet gdzieś tam do do początku listopada, a od 2000 roku, czyli za 26 lat, mamy do czynienia też z sezonowym trendem właśnie na zbożach. Pamiętam, że kiedyś sobie tak strzeliliśmy właśnie w zboże. Nie pamiętam czy to było rok temu, czy jeszcze wcześniej, bo ten czas tak drodzy państwo szybko leci, że ja już lat nie łapię, kiedy o czym sobie mówiliśmy. To to to właśnie trafialiśmy sobie też w sezonowość gdzieś na zbożach, ale nie wiem, czy to nie było tu w 24 roku. Zresztą no to się powtarza, tak? 24 rok, ruch na kukurydzy, 25 rok ruch na kukurydzy. No i dzisiaj dopiero zaczyna się wrzesień, a jesteśmy już po dosyć silnym sierpniu, który spowodował wybicie z lokalnej konsolidacji na tym rynku. Pary z jenem. No właśnie tutaj też państwo wspominacie, że coś ciekawego się tam dzieje, więc możemy sobie zerknąć. Scott Besent no cały czas mówi jasno, że yyy znowuż uważa, iż władze japońskie zrobią wszystko, żeby doprowadzić do sytuacji, w której będzie mocniejszy. Dzisiejszy ruch jeszcze nie dotarłem, chociaż możemy sobie spróbować zobaczyć, co tutaj ciekawego się wydarzyło na jenie, bo akurat spoglądałem sobie na inne tematy niż pary jenowe. Okej. to tak jak było wcześniej powiedziane, czyli podwyżka stóp procentowych, [parsknięcie] która jak widać może być jeszcze większa niż być może rynek zakłada. No Scott Besent mocno ciśnie na Japończyków. Japończycy go bardzo mocno też y słuchają. Y bo przecież mamy yyy mamy przecież sytuację, w której ta więź japońsko-amerykańska, ona bardzo mocno kwitnie po zmianie rządu w Japonii i Scott Besen ochoczo odwiedza kraj kwitnącej wiśni tam przybijając piątkę z nową władzą. No i co zresztą widać po tej ostatniej interwencji, że działają ramię w ramię. także każdego yyy rodzaju działanie spekulantów na rzecz osłabiania jena, no musi się liczyć yyy z świadomością kontry ze strony albo Japończyków, albo m Treasery, które zachęca Japończyków do zastawiania obligacji na rzecz poczynienia tychże interwencji. Na razie technicznie powiedzmy rynek sobie próbuje złamać jakąś linię trendu. Technicznie również to odbicie, które miało miejsce wcześniej wygląda jak próba rysowania takiej korekty w stylu troszeczkę AB, B oraz C. No i to łupnięcie też jest pewnego rodzaju, drodzy państwo, poduszką dla dolara. Jak sobie wcześniej mówiliśmy, dolar zaczął zbliżać się jego siła właśnie, która rosła wraz z oczekiwaniami na jastrzębie działania Kevina Warsha, czy też na podwyżkę stóp. powodowała, że dolar zbliżył się do takiego terytorium, po przekroczeniu którego za moment, czy to za miesiąc, czy za kwartał, mógłby powodować, że zacznie negatywnie wpływać na wzrost gospodarczy USA. No tego administracja absolutnie nie chce, no bo też oczywiście niższy wzrost, niższe wpływy podatkowe, niższe wpływy podatkowe przy dalej tych samych wydatkach i poziomie długu, no to jest kicha, no bo trzeba jeszcze więcej zacząć długu emitować, żeby deficyt pokryć między wpływami z podatków a wydatkami, które się nie zmieniają. Więc jakby te działania jenowe można by odbierać trochę też jako bufor. To znaczy, jeżeli dojdzie do sytuacji, w której rynek uderzy w dolara kupując go tak jak już to miało miejsce wcześniej sobie o tych squeizach mówiliśmy, o tych rekordowych szortach na euro etca, no to wtedy daje im to podkładkę razem z Japończykami. Okej, uderzamy interwencją i znowu strącamy dolara. Więc można wtedy nawet przy Worshu, który chciałby mieć tą narrację jastrzębią yyy powodować, że dolar wcale nie będzie się umacniać adekwatnie do oczekiwań co do zmian stóp w Stanach, bo po prostu będą go blokować tym, co się dzieje na jenie. No i ma to jakiś dla nich oczywiście sens. Także stawianie na jakiegoś turbo silnego dolara w tym momencie jest ciężkie, dlatego że mamy ciągle jena, który może temu przeciwdziałać w porozumieniu politycznym. A na razie technicznie wygląda to na próbę znowu rysowania jakiegoś impulsu i wyciągnięcia naprawdę wszystkich ciężkich dział do tego, aby m nie powtórzyła się sytuacja z poprzednich interwencji, czyli w dół i znowu nowe szczyty w dół nowe szczyty. To już był taki totalny policzek dla administracji i Trumpa i japońskiej, że nie są w stanie w żaden sposób powstrzymać tych sił rynkowych, które na to wenę próbują mieć rację, no bo grają pod zwyczajnie różnic w stopach procentowych. Dlatego Japończycy muszą zwiększać ewentualnie skalę i tempo podwyżek stóp, żeby ta różnica w stopach zaczęła się znowu kurczyć. Yyy, no i tutaj widzimy próbę podjęcia takich działań. Yyy, natomiast no nie jest to, no nic niespodziewanego. I teraz przejdźmy sobie jeszcze yyy dalej co do co do działań samego Fedu, tak jak wspomniałem, bo padło pytanie. Na razie patrząc na dane, jakby stojąc w linii Besenta to właśnie nie widać tych efektów ani drugiej czy tam trzeciej rundy w gospodarce amerykańskiej, ani PPI, CPI, ani PCE nie pokazują tego, żeby inflacja cen paliw się rozlała. Dlatego jakby na razie jesteśmy tam, gdzie jest besend, czyli kiedy jest szok podażowy, zazwyczaj nie podnosi się stóp, dopóki się to nie rozleje szerzej. Tu jest zupełnie inna narracja niż na przykład w europejskim Banku Centralnym, bo Europejski Bank Centralny jasno mówi, że będziemy podnosić stopy procentowe, bo my yyy mamy z kolei już widoczne efekty. Czy za moment zobaczymy te efekty drugiej, trzeciej rundy, czy tam drugiej rundy. Tak. I dlatego EBC jest z kolei zdania, że już teraz trzeba temu przeciwdziałać. Natomiast yyy czy Worsh będzie tego zdania? Zobaczymy. Tylko dodaję jeszcze, że dwa tygodnie później będzie rewizja yyy rewizja yyy danych. W mojej opinii na razie tej podwyżki mogłoby nie być, bo jakby jest za dużo jeszcze niewiadomych, zwłaszcza po rewizji, aby działać na danych, które są z założenia nieaktualne. To jest po prostu takie trochę dziwne. Jakby można by zachować jastrzębiton w komunikacie i w konferencji prasowej, jednocześnie dając sobie chwilę na zobaczenie na jakich danych my właściwie pracujemy. No bo to jakby GUS miał dwa tygodnie po decyzji RPP, która miałaby podnosić stopy, powiedzieć, że słuchajcie, my za dwa tygodnie rewidujemy dane, za 5 lat do tyłu, więc pytanie, czy oni zdecydowaliby się też podnieść stopy na przykład wiedząc, że za dwa tyg, że jakby działają na bieżących danych, które są za dwa, za dwa tygodnie zostaną zdezaktualizowane. To jest takie najciekawsze. Zobaczymy, co z tym Worshrobi. No i czekamy jeszcze na ruch Besenta. A propos mbacków, bo tutaj też jeszcze niczego nie wiemy. No ale gra na podwyżki stó procentowych, drodzy państwo, to zaczęła się nie tylko dla Stanów, nie tylko dla strefy euro, ale również dla Polski. Rynek po zniesieniu CPN nagle się obudził, że w Polsce to przecież teraz ceny paliw mocniej będą oddziaływać na inflację i zdecydowanie zaczął podnosić nasze wyceny dla stóp procentowych. Tak jakby wcześniej nie wiem co zapomniał. że CPN się skończy, no bo proszę zobaczyć między 28 sierpnia a dzisiaj 2 września jaka kolosalna różnica o 30 punktów skacze nam wraz na długim końcu krzywej. No i wychodzimy na prowadzenie oczekiwań co do podwyżek stóp procentowych. No to jest też taka dziwna specyfika tego rynku, który już teraz chciałby zobaczyć podwyżki stóp procentowych, wiedząc, że do końca roku faktycznie polska inflacja wyleci gdzieś być może w okolice 4%. Natomiast jeżeli nie będzie tych efektów drugiej rundy, to ona po grudniu zacznie gwałtownie spadać w stronę celu Narodowego Banku Polskiego. [parsknięcie] No i zgodnie z tym założeniem bez sensu jest teraz podnosić stopy, żeby później zobaczyć, że inflacja jest i tak w celu. Takie jest bardziej podejście rady aniżeli rynku, który myśli troszkę chyba inaczej. Yyy, niemniej jednak nadal wyłączając Polskę mamy większe szanse na podwyżki stóp w strefie euro aniżeli w Stanach Zjednoczonych, no co jest zgodne z narracją Europejskiego Banku Centralnego. I teraz jeszcze zobaczmy sobie, co ciekawego dzieje się w świecie krypto, bo to jest dosyć fenomen. Fenomenem staje się trochę napływów Etherium, dlatego że niezłomnie nawet wczoraj 8,6 miliona Netflow wleciało do Etheru, do ETFów i jest to już w zasadzie 12 sesja napływów z rzędu do Etherium. Najdłuższa seria od końca lipca 2025. Rekord napływów to jest 20 sesji z rzędu. A zobaczymy czy Ether idzie na na rekord. To kwestia tego co się tam dzisiaj jeszcze na rynkach wydarzy. Bo na razie ani WARSH nie jest w stanie tych napływów skorygować, ani właśnie wczorajsze wzrosty rentowności. Co innego na Bitcoinie, bo tutaj i Wars zrzucił napływy i wczorajszy dzień zrzucił napływy do Bitcoina, ale właśnie Ether jest jakiś taki turbo jak popatrzymy sobie nawet na cenę Etheru do Netflowów skumulowanych, to jest w ogóle ciekawa sytuacja, bo od 21 sierpnia cena to sobie idzie w bok, a netflowy są kontynuowane, więc można powiedzieć jasno, że rynek spotowy czy też ten natywny krypto, czyli kryptogiełdy i tam uczestnicy sypią eterem, natomiast wchłaniają to ETFY, no bo inaczej nazwać tego nie można. Rynek stoi w miejscu lub ma tam delikatną tendencję korekcyjną. Jednocześnie cała ta podaż, która utrzymuje ten rynek trafia na popyt, który inaczej podaż, która sypie, tak trafia na popyt ETFowy, który trzyma cenę i po prostu podkłada sobie w tej konsolidacji koszyki. No i to jest dosyć ciekawa rozgrywka. Kto tutaj te cenę przepchnie? Czy skapitulują kupujący w ETFA, czy skapitulują sprzedający Ether, którzy wykorzystali to podbicie być może do pozbycia się A idź już mnie pan z tym eterem już mam dosyć. E, podbiło. Dobra, na razie idę stąd i wchodzę w kukurydzę na przykład. Nie, to jest też ciekawe. Ciekawe jest to, że na przykład Koreańczykom jak zablokował y regulator lewarowanych ETFów, no bo przecież poszaleli trochę na nich, to pojawiła się Kimchi Premium, a więc zaczęli wchodzić w Bitcoina i ceny Bitcoina w Korei ponownie zaczęły rosnąć, znaczy stały się wyższe. Nie tyle, że rosnąć, co stały się wyższe niż ceny gdzie indziej na świecie. Także ten naród jednak mocny mocny hazard tam we krwi płynie. W każdym razie, w każdym razie jeżeli chodzi o właśnie Ether, to jest to dosyć interesujące. No i widzimy też taką powiedzmy implikowaną cenę przez przepływy, tak samych ETFów, które które dają tą implikowaną cenę na razie przynajmniej wyżej. Co tu jest grane jeszcze od strony y regulatora? No to oczywiście czy też ustawodawcy w tym wypadku 15 września, a więc już niedługo, za dwa tygodnie niecałe, ma pod zostać podjęta decyzja w Senacie o zakończeniu debaty nad Clarity Act, czyli to nie jest jeszcze klepiemy, idzie na biurko prezydenta, tylko kończymy już tutaj nasze debatowania. Mamy już dogadane, co kto robi. Procesujemy dalej już w stronę finału do mety po prostu. Więc zobaczymy, czy uda im się 15 września 60 głosami przegłosować zakończenie debaty bez już dalszych poprawek, bez dalszych rozkmin, czy Ether to jest to Comodity, czy jest to security. Kto ma się tym zająć, CFTC czy SE. Jeżeli CFTC będzie to commodity, no to jakby branżowe media opisują to jako ulgę dla ETU, ulgę dla całego Deffi, ulgę dla stackingu i jasne ramy prawne dla całego ekosystemu właśnie bardziej opartego na Etherze czy też altów, które działają w podobny sposób, a nawet aniżeli dla Bitcoina. No nie wiem, można sobie próbować kombinować, że te Netflowy w ostatnim czasie poza squeezem to jest jeszcze yyy próba być może pozycjonowania się pod clarity act, albo przynajmniej sobie tak to próbuję dzisiaj wyobrazić. Y a jak będzie, oczywiście czas nam to pokaże. Także to chyba taki najciekawszy najciekawsza rozbieżność, tak rynkowa dwóch różnych rynków. No ciekawa rozbieżność też cały czas jest widoczna na TLT. No bo z jednej strony mamy właśnie pchanie tego krótkiego końca, krótkiego końca krzywej, dwulatki, 10olatki mocno w górę, a TLT jeszcze próbuje tutaj na 30latkach bronić dołków. Cały czas czy to CT, czy pozycjonowanie czwandów jest tam, gdzie jest, czyli jest na spadek cen amerykańskich obligacji. Cały czas nie mamy czynnika przełomowego dla takiej narracji, bo Trump robi wszystko, żeby tego czynnika na razie nie było. I zobaczymy, czy jak długo jeszcze no uda się TLT bronić z tych dołków. Na razie się udaje. Po raz kolejny się udaje, więc jak tak dalej pójdzie, no to zobaczymy, czy to nie jest jakaś próba dobijania jeszcze po w okolicach tak tych minimów. M i próba klepania dna. Zobaczymy. W każdym razie, w każdym razie wygląda to dosyć interesująco na tym wykresie, że ten długi koniec no gdzieś tam próbuje się ratować. Założenie też jest dosyć proste, bo yy jeżeli mielibyśmy jastrzębi mocno fed, no to szanse na wcześniejsze podwyżki powodują być może trochę kompresję właśnie jeldów na długim końcu. To było widać po tej konferencji Warsha. Jdy na krótkim końcu wzrosły, na długim spadły. No bo on za chwilę podniesie stopy. To jak za chwilę podniesie stopy, to za chwilę nie będzie inflacji, przynajmniej w cudzysłowie. Więc te długoterminowe obligacje mogłyby wtedy odetchnąć. To byłby taki być może plus. Pamiętają państwo sytuację, w której Fed ciął stopy, a długoterminowe obligacje rosły. Można zrobić odwrotnie, utrzymując jastrzębią narrację. To zobaczymy wtedy w jaki sposób, w jaki sposób zareagowałby ten długi koniec krzywej. No jeszcze rynek rynek złota czy srebra. O złocie już sobie chwilę powiedzieliśmy. Niemniej jednak to nadal jest poza jeldami, które wczoraj mocniej szarpnęły złotem czy srebrem. Rynek zależny też od dolara. Więc stanął w takim klinczu pomiędzy tym, co może na bardziej na niego wpływać. Aczkolwiek technicznie mamy srebro, które próbowało zakończyć nawet jakąś w miarę czytelną piątkę eliotowską. Próbowało sobie dotrzeć do poziomów z czerwca. Więc y jeżeli to nie jest tylko jakiś fragment korekty na zasadzie pierwsza korekta, druga korekta, trzecia korekta i ubudu, no to zobaczymy, czy tu się uda rozbudować jeszcze jakieś jakąś próbę podbicia jako korektę i potem kolejne zejście jako kolejną nogę korekty, czyli coś w rodzaju ABC po piątce w górę. No piątka w górę może być albo pierwszą falą, albo falą A, albo zakończeniem korekty na fali C. Więc kwestia, co rynek nam wyrysuje w zejściu tutaj w podbiciu i jak zacznie ewentualnie przechodzić do kolejnej nogi w dół, bo ta też w teorii mogłaby się jeszcze pojawić. W Polsce w miarę stabilizacja na euro złotym po osiągnięciu najwyższych poziomów w przebiciu delikatnie szczytów z lipca. 26 € PLN idący sobie w bok. Niewiele się tutaj u nas dzieje. USD PLN śledzący ruch eurodolara, więc też powrót. Y natomiast na tę chwilę bez jakiejś dużej kapitulacji PLNj i ogólnie nasz rynek dalej pozostaje rynkiem dosyć y stabilnym i silnym jak na otoczenie. Mowa tutaj też przede wszystkim o wpływie rynku długu na wyceny akcji, bo nasz dług, tak jak i zresztą dług Niemiec, Francji i innych krajów, w tym Stanów Zjednoczonych czy Japonii, leci sobie w kosmos, jeżeli chodzi o rentowności obligacji. Natomiast to wciąż nie ma istotnego, negatywnego wpływu na notowania akcji, ani waluty. [odchrząknięcie] Wcześniej bywało też tak, że ucieczka z rynku obligacji automatycznie powodowała dosyć istotną wyprzedaż waluty. No tutaj też no dobra, no trochę ją widzimy, no bo jak Jeld poszedł tutaj od 25 sierpnia w górę, no to i waluta poszła w dół. Natomiast akcje wciąż idą w bok jako najsilniejsza klasa aktywów, jak widać nie tylko w naszym kraju, no bo przecież w Stanach Zjednoczonych jest tak samo. Też jeldy idą w górę, a akcje idą sobie na razie bardziej w bok, rysując delikatną korektę. Hyk chodzi niżej. Wcześniej ustanawiając ATH, teraz schodząc do poziomów z 18 sierpnia. W związku z tym na razie S&P za hygiem nie podążyło, aczkolwiek historia pokazuje, że to jest też tylko kwestia w tym wypadku nieco dłuższego czasu. Normalnie cztery, pić sesji jest przełożenie pomiędzy szczytem na Hygu, a kontynuacją z S&P 500. Natomiast bywają też okresy, w których po wykonaniu takich szczytów wchodzimy w konsol jakby w korekty. Niemniej następnie te korekty kończą się i tak nowym ruchem w górę. Przypomnijmy, że na razie nie mówimy o rewizjach zysków spółek, tylko mówimy o wzroście stopy dyskonta i takiego powiedzmy ryzyka m związanego ze stopami procentowymi, ale też niepewności, bo dużo również y w ramach w ramach na przykład premii terminowej jest niepewności. Fed ogranicza komunikację, w związku z czym rynek ma mniej informacji niż do tej pory i tym samym musi sobie dodać taką premię za tą niepewność, której by nie było, gdyby komunikacja była tak jak wcześniej jasna i klarowna, więc ta premia za niepewność też tutaj może być. Natomiast na razie S&P 500 wracające w stronę poprzednich lokalnych szczytów, a więc 7580 wyglądające na yyy rysowanie delikatnej korekty. I teraz tak jak wcześniej sobie wspomnieliśmy, ci co patrzą sezonowo, no to dla nich to jest urlop. Były wakacje, fajnie, a teraz po wakacjach czas do października czy nawet początku listopada sobie od giełdy ochłonąć. Natomiast dla innej grupy nie patrzącej na sezonowość to będziemy sobie patrzeć na czysto ruch ceny. Na razie ruch ceny jest typowo korekcyjny po wcześniejszym strzale wzrostowym i wyczekiwać y tego, co wydarzy się na jeldach i na ropie naftowej w związku z działaniami już czysto politycznymi, a koniec końców również na dolarze w związku z coraz większą presją ze strony władz japońskich, o czym sobie powiemy w kolejnym naszym na kolejnym naszym spotkaniu, no bo wtedy możemy sobie też nieco więcej tematowi Japonii poświęcić o co tam w ogóle z tym jenem chodzi. Także dziękuję państwu bardzo serdecznie za dziś, zapraszając na kolejne spotkanie. A teraz życzę państwu spokojnego, udanego dnia. No i oczywiście jeszcze warto pamiętać, że w piątek payrollsy, dane, które jeszcze mogą w jakiś sposób wpłynąć na wycenę oczekiwań co do stóp Fed. No bo dziś jakby WARSH idzie w linii, rynek pracy jest fajny, jest silny, tam się nic złego nie dzieje, więc zajmijmy się inflacją. Fed kiedyś w swoich opracowaniach powiedział też jasno, że jeżeli dojdzie do sytuacji, w której rynek pracy się będzie psuć, a inflacja będzie iść w górę, przynajmniej za Pela jeszcze, no to wybiorą jednak rynek pracy. Tak jak w Polsce, lepiej mieć wyższą inflację przez jakiś czas, niż lepiej mieć wyższe bezrobocie przez jakiś czas. Z wyższą inflacją i pracą da się jakoś żyć. Z niższą inflacją bez pracy to i tak bez sensu, nie? Zwłaszcza, że nie ma socjalu. Także, także tak to wtedy wyglądało. Dlatego dzisiaj jakby ta narracja idzie w tę stronę. Więc Payrolsy gdyby były słabsze, to też mogą te narracje jeszcze do góry nogami nam wywrócić. Wrócimy do tego tematu w piątek, no bo wtedy właśnie będziemy w dniu publikacji NFP. Serdecznie państwu dziękuję za dziś i do usłyszenia. Wszystkiego dobrego.









