Zarobili miliony, żeby stracić wszystko! Szokujące historie giełdowych upadków. [Giełdowe Upałki i Ryzyko]

<>

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Historia giełdy pełna jest ludzi, którzy rzucili wyzwanie rynkowi i na chwilę mogło się wydawać, że nawet go pokonali. No ale potem już nie poszło tak lekko. Spekulanci, wizjonerzy, ryzykanci zarobili fortuny, ale potem tracili wszystko. I w tym materiale chcę przyjrzeć się dla was trzem takim spektakularnym inwestycyjnym wzlotom i upadkom. Każdy miał miejsce trochę z innego powodu, ale wszystkie łączy jedno i to samo. Ryzyko, które absolutnie wymykało się wtedy spod kontroli. Każdy z tych inwestorów, z tych trzech inwestorów działał na własnych zasadach. Był przekonany, że odkrył sposób na magiczne pokonanie rynku. No ale problem w tym, że rynek nie wybacza wtedy błędów, a strategia, która działała w danym momencie następnego dnia może się okazać katastrofą. I kiedy wszystko idzie zgodnie z planem, to łatwo uwierzyć w taką nieomylność, ale wystarczy naprawdę jeden błąd, jeden niespodziewany zwrot, zwrot akcji, żeby wszystko runęło wtedy i to runęło bardzo szybko. Potraktujcie ten odcinek i te histori jako przestrogę. Przestrogę dlatego, jak inwestujecie, albo raczej jak spekulujecie i czego lepiej wtedy nie robić. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDA. Dołącz do ponad 14650 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie prawie 59,500 subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] Zapraszamy państwa na program pod tytułem Historia z cymcykiem. Zaczniemy sobie naszą historię trzech upadków od Jessiego Livermora, jednego z ulubieńców polskiej sceny tradingowej swoją drogą. Postać, która faktycznie na zawsze zapisała się w historii spekulacji i tradingu, a jego podejście do rynku było zdecydowanie dalekie od takiego klasycznego inwestowania. Specjalizował się w krótkoterminowym tradingu, który wymagał ogromnej odporności psychicznej i ogromnej umiejętności szybkiego podejmowania decyzji. Dla większości ludzi taki styl spekulacji będzie zdecydowanie zbyt wyczerpujący psychicznie. No jak się bodem okazało, Livermore też nie był w stanie unieść tej presji. Jego historia to pasmo spektakularnych wzlotów. ale też upadków. Wielokrotnie budowany majątek wart miliony dolarów i potem wielokrotne wpadanie w bankructwo. Jessie urodził się 26 lipca 1877 roku w Massachusetts w biednej dość rodzinie. Jego ojciec był rolnikiem, matka zajmowała się domem i w wieku nawet podobno 3 i pó roku potrafił czytać i pisać, a mając 5 lat podobno czytywał finansowe gazety. Podobno. W każdym razie gdy skończył 14 lat to ojciec chciał, żeby rzucił szkołę, pomagał na farmie. Matka pomogła mu uciec z domu. Dała 5$. Wtedy to była równowartość odpowiadająca kilku tysiącom dzisiejszych dolarów i zorganizowała transport do miasta. Ale Jessie zamiast sobie pojechać pod wskazany adres, przekonał kierowcę, żeby ten go zawiózł tam, gdzie chciał naprawdę pracować. A było to biuro maklerskie Pain, Weber and Co i tam zaczął karierę jako tak zwany kredowy chłopiec. Była kiedyś taka funkcja i takie stanowisko. Chodziło o to, że ktoś musiał stać z kredą i zapisywać na tablicach cenę akcji co 10, 15 minut, żeby klienci mogli je sobie śledzić. No i w trakcie tej pracy zaczął dostrzegać wtedy pewne schematy. Mu się przynajmniej wydawało, że to schematy, które dostrzega w ruchach cen na giełdzie. zauważył, że zmiany ceny nie są zupełnie przypadkowe i na podstawie jakiś różnych historycznych cen opracował własny system przewidywania tych najlepszych momentów do wchodzenia w inwestycje. Dziś po prostu nazwalibyśmy to w dużym stopniu analizą techniczną, bo do decyzji inwestycyjnej Livermore nie potrzebował żadnych fundamentów. Livermore potrzebował wiedzy o tym, jak kształtowała się cena. No czyli wypisz wymaluj analiza techniczna. Po kilku miesiącach pracy w biurze maklerskim udało mu się zaoszczędzić trochę pieniędzy, żeby spróbować sił na rynku inwestując realne pieniądze, już własne pieniądze. No ale tylko, że ponieważ kapitał wciąż był niewielki, nie można sobie było od razu pozwolić na zakup prawdziwych akcji, bo prowizje byłyby wtedy zdecydowanie przekraczające zyski, to trafił do tak zwanych bucket shopów. Bucket shopy to były miejsca, w których obstawiało się w jakim kierunku będą podążać ceny akcji bez faktycznego kupowania tych akcji. No trochę takie dzisiejsze kontrakty CFD, tylko bardziej ekscytująco nazwane. A dzięki temu mógł sobie Livermore testować swoje strategie spekulacyjne i zdobywać doświadczenie na prawdziwych pieniądzach. No i jak się okazało dość szybko zaczął zarabiać te pieniądze, bo jego zakłady, ciężko to nazwać inaczej, okazywały się wyjątkowo trafne. Zyski z tradingu wkrótce przekroczyły test pracy. No więc Liverpool rzucił pracę i całkowicie poświęcił się spekulacji, a jego systemy okazywały się bardzo, bardzo skuteczne, nawet zbyt skuteczne, bo bucket shopy myślały, że Jessie dysponuje jakimiś poufnymi informacjami i wkrótce jak zbyt dobrego gracza w kasynie po prostu przestaną go do tych Bucket Shopów wpuszczać. W wieku 20 lat już Livermore zgromadził dziesiątki tysięcy dolarów, co na tamte standardy już czyniło go milionerem. Pomimo tego sukcesu yyy no walczył z dużymi problemami, z którymi boryka się jednak większość również dzisiejszych traderów. Brak mu było dobrej dyscypliny emocjonalnej, a przez to jego stopa zwrotu była bardzo, bardzo niestabilna, bo już w wieku 23 lat przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie postawił na korektę rynku i ten handel kosztował go fortunę, bo zbankrutował i musiał z kolei się wyprowadzić z Nowego Jorku. Rok później już stał na nogi i z kolei zmienił 10 000 doarów na 500 000 do$arów. A jeszcze większe pieniądze przyniosła mu krótka sprzedaż zaraz po trzęsieniu ziemi w San Francisco z 1906 roku. Livermore, który wtedy postawił na spadek rynku, w końcu się go doczekał. Rynek spadł o 49% od szczytów. No a Jessie zarobił miliony. Zdarzył się nawet jeden dzień, kiedy zarobił milion dolarów, czyli około 30 milionów dzisiejszych dolarów. W jeden dzień to całkiem niezły wynik. Przez całe życie jednak miał tendencję do życia ponad stan. Kupował masę rezydencji, masę limuzyn, masę jachtów. A taki styl życia miał swoją cenę, bo w 1915 roku znowu zbankrutował i później znowu został na wrócił na rynek i znowu został multimilionerem. W 1924 roku jego majątek oscylował wokół 10 milionów tamtejszych dolarów. No tak czy inaczej pewnie widzicie, że ciężko nazwać to jakimś stabilnym albo statycznym funkcjonowaniem w świecie inwestycyjnym. Raz w górę, raz w dół. Masa problemów również w życiu osobistym z tego wynikała, bo w końcu w 1934 roku miał kolejne bankructwo z ponad d milionami dolarów długu do do spłacenia i finalnie popełnił samobójstwo. Tu wykazują się fani teorii spiskowych, bo mówią, że ostatnia żona Livermora miała przed nim czterech mężów i w sumie każdy z nich ołnił samobójstwo. Ona po każdym dziedziczyła spory majątek, ale w tym wypadku nie bardzo było już co dziedziczyć. No tak czy inaczej Livermall był traderem, który jakby na to nie patrzeć kompletnie nie myślał o zarządzaniu ryzykiem. Jego historia pokazuje, że nikt nie jest w stanie w długim terminie być dobrym traderem bez odpowiedniego zarządzania tym ryzykiem. To generuje ogromne obciążenie psychiczne, czego zresztą też nie krył sam Livermore, bo mówił wprost, że największym wrogiem każdego tradera jest on sam. Gdyby, gdyby Livermore równie umiejętnie zajmował zarówno pozycję na rynku, czego nie można mu odmówić, jak i dbał o to, żeby jego ekspozycja na ten rynek nie była przesadzona, no to może nie zbankrutowałby ani razu i może historia zapamiętałaby go jako nie tylko jednego z najlepszych traderów, ale jednego z najlepszych inwestorów w całej historii. Na dziś zdecydowanie ciężko tak powiedzieć, a wy powinniście wbić sobie do głowy, że każda ekspozycja na dźwigni, każda inwestycja lewarowana musi być dobrze zarządzana również w głowie. Przesadna ekscytacja dźwignią finansową i zachłyśnięcie się tą dźwignią finansową bardzo często dotyka zwłaszcza nowych spekulantów i traderów albo takich bardziej one be traderów. No i najczęściej niestety prowadzi wasz portfel do katastrofy. Kolejna z kolei historia dotyczy tradera, który doprowadził do bankructwa nie siebie, ale całej instytucji finansowej, a sam musiał w efekcie uciekać przed prawem. Niklison to jeden z chyba najbardziej znanych spekulantów finansowych w historii, bo jego nieautoryzowane transakcje na rynkach instrumentów pochodnych doprowadziły do strat rzędu 1,3 miliarda dolarów i jednocześnie do upadku Barings Banku, jednej z najstarszych instytucji finansowych w całej Wielkiej Brytanii. Nicolas William Lison urodził się 25 lutego 1967 roku w Watford w Anglii. No i zamiast iść na studia rozpoczął pracę jako urzędnik bankowy w Kotsbank. a następnie zdobywał doświadczenie w Morgan Stanley. Ale prawdziwa kariera czekała w Barings Banku. To ta kariera, po której go zapamiętano do końca. Tam szybko awansował na stanowisko tradera w Singapurze, również zatrudniony przez Barings Bank i zajmował się teoretycznie prostymi transakcjami arbitrażowymi na japońskim indeksie NKE. Teoretycznie strategię bardzo niskiego ryzyka, no bo w końcu to arbitraż. Lison zyskał wtedy reputację naprawdę skutecznego tradera. Generował dość duże zyski dla banku. No ale pojawiły się problemy. Później Lison zaczął stosować dość niebezpieczną strategię podwajania stawek, bo każdą stratę, którą wygenerował, próbował odrobić dokonując jeszcze większych transakcji. No trochę taki typowy błąd każdego tradera, hazardzisty, który po prostu chce się odkuć. W kasynie taki klasyczny martyngał, czyli podwajanie stawek jest ograniczony limitem postawionego zakładu, ale na rynku nie jest ograniczony. Problem w tym, że jeśli każda kolejna partia też okazuje się przegrana, to straty rosną już bardzo, bardzo wykładniczo. Wiele autorytetów w dziedzinie krótkoterminowej spekulacji przestrzega przed tą pokusą, przed pokusą podwajania stawek, żeby się odkuć. sugerują oni raczej coś zupełnie odwrotnego. Mianowicie zmniejszanie pozycji w trakcie pasma porażek i zwiększanie tej pozycji, kiedy już mamy pasmo sukcesów. W styczniu 1995 roku nadszedł punkt kulminacyjny, bo błędna strategia Lisona pokryła się w czasie z czarnym łabędziem. Nick oparł swoje zakłady na założeniu, że japoński indeks NKay będzie dalej rosnąć, ale 17 stycznia 1995 roku Japonię dotknęło katastrofalne trzęsienie ziemi w Kobe, a to spowodowało gwałtowny spadek wartości NIKE i również posłużyło za katalizator do dalszych spadków. A zamiast wycofać się z rynku i zrealizować stratę, Lison zaczął zwiększać swoje pozycje licząc na odbicie. Straty Barings banku rosły wtedy w gigantycznym tempie, bo w ciągu zaledwie kilku dni doprowadził je do 1,3 miliarda dolarów kwoty dwukrotnie przewyższającej dostępny wtedy kapitał całego banku. No i gdy sytuacja stała się dość oczywiście beznadziejna, Lison postanowił po prostu uciec. W lutym 95 roku opuścił Singapur i zostawił jedynie dość znaną później w świecie notatkę z napisem przepraszam i udał się do Malezji, potem do Tajlandii, w końcu do Niemiec i w końcu został aresztowany na lotnisku we Frankfurcie. Po ekstradycji usłyszał 11 zarzutów, w tym fałszowania dokumentacji i wprowadzenia w błąd audytorów banku. W grudniu 95 przyznał się do winy i został skazany na 6,5 roku więzienia. No ale Barings Bank, który istniał wtedy od 1762 roku i obsługiwał takich klientów jak na przykład królowa Elżbieta II, nie przetrwał tego skandalu. Instytucja ogłosiła bankructwo, a następnie została wykupiona przez holenderski bank ING za symboliczną kwotę 1 funta. Przypadek Lisona swoją drogą skłonił banki na całym świecie do wprowadzenia ściślejszych procedur kontroli wewnętrznej, żeby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości. Lison spędził finalnie w singapurskim więzieniu 4 lata i został zwolniony wcześniej ze względu na chorobę. Po powrocie do Wielkiej Brytanii napisał autobiografię. Nazywa się ona Rog Trader. A na jej podstawie powstał nawet film z Ewanem McGregorem w roli głównej. Można go obejrzeć nawet w sumie polecam jako taki zapjziur na jakiś wieczór. I chociaż Lison stał się symbolem nieodpowiedzialnego hazardu na rynkach finansowych, to jego historia odegrała kluczową rolę w całej reformie systemu bankowego. No to może w sumie nie tak źle wyszło, prawda? Ale ty jako inwestor musisz z tego wynieść jedną bardzo ważną lekcję. Jeśli spekulujesz, to nie możesz bić się z rynkiem. Udana spekulacja to nie jest tylko posiadanie racji, to też posiadanie racji w odpowiednim czasie. A taki miks występuje naprawdę bardzo rzadko i jeśli nie trafiłeś to wycofaj się. Nie brnij uparcie w swoje pomysły podbijając przy tym stawkę. Bo tak naprawdę to równie dobrze możesz iść wtedy sobie do kasyna i postawić na czerwone w ruletce. Statystycznie będziesz mieć takie same szanse, a przynajmniej szybciej będziesz wiedzieć o swoim wyniku. A ostatnim na naszej liście jest Victor Nederhoffer, również legendarna postać w świecie finansów i naprawdę genialny inwestor, który odnosił spektakularne sukcesy, ale również spektakularnie upadał. Jego historia to jest głównie lekcja o o tym, że trzeba spodziewać się na rynku absolutnie wszystkiego. Neerhoffer urodził się w 1943 i faktycznie od młodych lat wykazywał talent do analizy finansowej. zdobył wykształcenie na Harvardzie, potem zrobił doktorat na Uniwersytecie w Chicago. Szybko stał się cenionym ekonomistą, bardzo cenionym inwestorem. Założył fundusz hedingowy. Jego fundusz hedingowy przez 20 lat osiągał naprawdę imponujące wyniki, bo średnia roczna stopa zwrotu wynosiła około 30%. Średnia roczna stopa zwrotu. Nawet George Soros powierzył mu część swojego kapitału do zarządzania. Ale to co czyniło Niderhofera skutecznym inwestorem stało się też przyczyną jego upadku. przesadna pewność siebie i przesadna skłonność do ryzykownych strategii bez zabezpieczenia. Neerhoffer specjalizował się w sprzedaży opcji put, takich instrumentów pochodnych, które zobowiązywały go do odkupienia akcji w razie spadku ich ceny. To była strategia dość zyskowna, no ale jednocześnie narażona też na duże ryzyko w przypadku nagłego załamania się rynku. Sprzedając opcję P zgarniasz od kupującego te opcje, premię na start, czyli pieniądze i realnie grasz tak naprawdę longa. Czyli jeśli cena akcji wzrośnie, to twoje opcje, które sprzedałeś wygasają i zostaje ci pieniądze. Zostają ci pieniądze, które dostałeś, ale jeśli cena akcji spadnie, no to będziesz je musiał odkupić od kupującego twoją opcję. Czyli ogólnie najczęściej będziesz musiał je odkupić drożej niż chodzą one na rynku. Innymi słowy, jeśli sprzedajesz opcje pł jak Neerhoffer, to sprzedajesz niejako zabezpieczenie jego długiej pozycji na akcjach. Jeśli akcje dalej będą rosnąć i zabezpieczenie nie będzie potrzebne, no to super, zarobiłeś premię za sprzedaż, ale jak akcje spadną, to musisz wywiązać się z obowiązku i odkupić te akcje po cenie sprzed tego spadku. Przez lata ta strategia przynosiła fortunę, ale w 1997 roku Niderhoffer kontynuował agresywną sprzedaż opcji, wierząc, że rynki pozostaną stabilne. Ale przyszedł 27 października 1997 i gwałtowny spadek indeksu S&P 500 o 8% w ciągu jednego dnia. Wszystkie opcje sprzedane przez Nerhofera nagle stały się dla niego zobowiązaniem do zakupu akcji po znacznie wyższych cenach niż były warte na rynku. W efekcie w ciągu jednego dnia stracił 130 milionów dolarów. wszystkie swoje rezerwy gotówkowe, wszystkie swoje oszczędności i wszystkie swoje aktywa. Fundusz zbankrutował, a Niderhofer musiał nawet sprzedać swoją kolekcję srebra, żeby pokryć zobowiązania. Tak, takie dynamiczne indeksowe krachy się zdarzały i będą się zdarzać. Zresztą o kilku z nich przygotowałem nawet dla was osobny materiał. Zabawa instrumentami pochodnymi takimi jak opcje to jest wyższa szkoła jazdy. Indeks S&P 500 w kilka kolejnych sesji odrobił wtedy straty, ale to już nic nie zmieniało. Strategia Nerhofera oparta była de facto o założeniach, że indeks co do zasady rośnie, a zmienność nie jest gigantyczna. No i niby prawda, ale jednocześnie ta strategia musi zakładać, że wystrzały zmienności czasem mają miejsce i powinna być na to przygotowana. Mimo tej dość spektakularnej porażki jednak Niderhoffer nie poddał się i kilka lat później wrócił na rynek z nowym funduszem inwestycyjnym. W latach 2000-2007 ponownie odnosił sukcesy i udowadniał, że ta strategia w normalnych warunkach rynkowych może działać, ale jak się okazało nie wyciągnął żadnych wniosków ze swojej dawnej porażki, bo w 2007 roku historia się powtórzyła. Nieroffer znów zajął duże pozycje w opcjach Put, zakładając, że rynki będą stabilne, ale tym razem jego przewidywania pokrzyżował kryzys finansowy, który zaczął się od załamania rynku kredytów hipotecznych w Stanach Zjednoczonych. No i gdy rynki gwałtownie spadły, to znowu jego opcje stały się ogromnym obciążeniem, a fundusz znowu zbankrutował i został zmuszony do likwidacji. No drugi spektakularny upadek w ciągu jednej dekady i to oparty o dokładnie ten sam problem osoby, która w swoim czasie generowała fenomenalne zyski rzędu, tak jak wspomnieliśmy sobie, nawet 30% średniorocznie stopy zwrotu portfela. Historia Nierhofera to jest taki klasyczny przykład tego, że musisz być przygotowany na czarne łabędzie na rynku, na niespodziewane wydarzenia, które całkowicie zmienią sytuację i które mogą się wydarzyć. Zawsze mogą się wydarzyć. Porażki Inderhofera wynikały z przekonania, że rynki są w 100% przewidywalne, ale nie są. Nigdy nie były i nigdy nie będą. Gdy rynki działały zgodnie z jego przewidywaniami, to faktycznie potrafił on osiągać gigantyczne stopy zwrotu, ale w momencie zwrotu rynku ta strategia prowadziła niemal natychmiast do całkowitego bankructwa w ułamku sekundy. No i po drugim bankructwie Niderhoffer nie podjął już prób prowadzenia kolejnego funduszu. Skupił się na działalności akademickiej. Może to i lepiej, biorąc pod uwagę, że za drugim razem nie wyciągnął żadnych wniosków ze swojej porażki. Trzy historie. Trzy historie niby inne, ale w gruncie rzeczy dość zbliżone do siebie. Ryzykowne strategie, które oferują ogromny potencjał wzrostu, wiążą się z ogromnym ryzykiem i prędzej czy później mogą wyzerować konto nawet największych autorytetów. I chociaż takie opowieści potrafią brzmieć fascynująco i z boku może się wydawać, że prowadzenie takiego szalonego inwestowania jest super, to niestety działa na krótką metę. Skup się na inwestowaniu, a nie na spekulowaniu, bo na 99,999% nie jesteś i nie będziesz dobrym spekulantem. Ale możesz być za to świetnym inwestorem, a do tego będzie ci potrzebny przede wszystkim dobry broker. Partner tego odcinka to Freedom 24, część notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDAQ grupy Freedom Holding, gdzie założenie konta możecie do końca lutego odebrać od trzech do nawet 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $ każda. Nie trzeba zrobić nic niesamowitego. Wystarczy otworzyć rachunek, wpłacić odpowiedni depozyt, podać kod promocyjny i już można sobie odbierać akcje. A jeśli chcesz też poznać bardziej bieżące poglądy nasze na rynki, na konkretne sektory, to zapraszam już do wersji premium DNA, gdzie można dołączyć do ponad 1650 inwestorów. Więcej na ten temat znajdzie na stronie premiumdnarynków.pl. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry