Kanada i Unia Europejska – nowy model współpracy
W materiale Michał Fitz analizuje przyczyny, dla których Kanada, jedna z największych gospodarek świata, pragnie nawiązać bliższą relację z Unią Europejską. Omówiono kontekst wojny celnej wywołanej przez administrację Donalda Trumpa, która skłoniła Ottawę do poszukiwania alternatywnych partnerów handlowych.
Kluczowe zagadnienia:
- Propozycja stworzenia instytucji „członka stowarzyszonego” i jej różnice od pełnego członkostwa.
- Rola kanadyjskich złóż 34 krytycznych minerałów w zapewnieniu stabilnego dostępu do surowców potrzebnych do transformacji energetycznej UE.
- Możliwość wzmacniania niezależności energetycznej Europy poprzez dostawy kanadyjskiej energii i surowców.
- Perspektywy współpracy w dziedzinie technologii, sztucznej inteligencji oraz programu Erasmus Plus dla studentów.
- Analiza reakcji politycznych zarówno w Kanadzie, jak i w krajach UE oraz potencjalnych następnych kandydatów do podobnej formy współpracy (Australia, Nowa Zelandia).
Film prezentuje obiektywne spojrzenie na geopolityczne i ekonomiczne aspekty proponowanego porozumienia, uwzględniając zarówno korzyści dla Unii, jak i wyzwania związane z akceptacją wewnątrz wspólnoty.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
W ostatnich latach głosy eurosceptyczne odbijają się coraz to szerszym echem i to nie tylko w Polsce, bo podobnie głośnych przeciwników Unii znajdziemy także w innych krajach. Mogłoby się wydawać, że Unia w niedalekiej przyszłości zamiast rozszerzać się to będzie się kurczyła. Tymczasem nagle zupełnie znikąd do tej tak powszechnie krytykowanej, uznawanej za przestarzałą Unii wprasza się 11. gospodarka świata, Kanada. Abstrakcyjny pomysł szybko staje się rzeczywistością. Choć oczywiście jego realizacja za kulisami trwała miesiącami, to gdy idea już wypłynęła na światło dzienne zmaterializowała się w zasadzie w kilka dni. Premier Kanady uśmiechał się od ucha do ucha, gdy Ursula Van Derleen oficjalnie zaprosiła jego kraj do wspólnoty. No i niewątpliwie może to wywoływać pewną konsternację u osób, które są przeciwne temu, by ich kraj był w Unii. Niezależnie od tego, czy mówimy o Polakach, Węgrach, czy Niemcach. Dlaczego tak duża gospodarka, wysoko rozwinięty kraj o bogatych złożach naturalnych tak bardzo chce zostać częścią Unii, choć geografia i logika temu przeczą? Otóż ma ku temu konkretne powody, nad którymi pochylimy się w dzisiejszym odcinku. Opowiem na jakiej zasadzie Kanada miałaby dołączyć do Unii, czym jej udział różniłby się od zwykłego członkostwa, które ma na przykład Polska i co w ogóle musi się stać, by oficjalnie przyłączyła się do wspólnoty. Wyjaśnię też, co Unia może dzięki temu zyskać. A na koniec powiemy sobie o kolejnych kandydatach, którzy już powoli ustawiają się w kolejce, choć do starego kontynentu mają tysiące kilometrów. Zapraszam na film. Masz dość teoretycznych porad i spędzania godzin na szukaniu sprawdzonych informacji o rynku? Wykorzystaj wiedzę ekspertów na żywo. Simc Market zaprasza na bezpłatne szkolenia inwestycyjne prowadzone przez wyśmienitych prelegentów. Dowiesz się z nich jak analizować aktualne tendencje, jak zarządzać ryzykiem i wykorzystywać okazje na giełdzie w praktyce bez zbędnego owijania w bawełnę. Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego zapisz się na najbliższe spotkanie już teraz 23 września widzimy się w Gdańsku. Link w opisie. Ja nazywam się Michał Fit, a ty oglądasz FX Mac, kanał, na którym tłumaczymy świat finansów już od 2016 roku. Jeśli chcesz być na bieżąco ze sprawdzonymi informacjami, które dotyczą twojego portfela, to nie zapomnij zostawić nam suba. A jeżeli szukasz źródła rynkowej wiedzy oraz analiz, to koniecznie zapisz się na nasz inwestycyjny FX Magowy Newsletter. Potrzebny do tego link znajdziesz w opisie. Cała procedura zajmie ci chwilę, a zagwarantuje pokaźną pigułkę rynkowej aktualnej wiedzy. Zanim przejdziemy dalej, krótki temat dla każdego, kto ma dość robienia zakupów i gotowania. Sprawdźcie catering dietetyczny Wygodna dieta. W diecie z wyborem menu sami wybieracie spośród 25 dań dziennie to, na co akurat macie ochotę każdego dnia. Z naszym kodem FX Mac macie 15% rabatu przy zamówieniu od 10 dni. Link z kodem ważnym tylko przez dwa tygodnie znajdziesz w opisie. Kojarzycie tego mema? >> Mniej więcej tak. Niemal cały świat, no oczywiście poza osobami wtajemniczonymi w całą intrygę, mógł zareagować na to, jak szybko zawiązała się współpraca między Kanadą a Unią Europejską. Długo w opinii publicznej temat po prostu nie istniał, a jakby ktoś go podjął, to cała reszta popukałaby się w głowę. I nagle 12 września renomowany Wall Street Journal publikuje doniesienia o tym, że Kanada chce na specjalnych zasadach niejako dołączyć do Unii Europejskiej. Tekst ma bardzo wymowny tytuł. Mówi bowiem o zuchwałym pomyśle premiera Kanady o dołączeniu do wspólnoty. Faktycznie na tamtym etapie pomysł wydaje się absurdalny i gdyby nie fakt, że publikuje go tak uznane medium, nikt nie brałby go na poważnie. W artykule czytamy o utworzeniu specjalnej instytucji, członka stowarzyszonego, która do tej pory nie istniała. Dowiadujemy się także, że Kernie od dawna miał rozmawiać z liderami czołowych krajów europejskich, by wybadać ich podejście do tego pomysłu. Ci, choć do tej pory byli bardzo sztywni, jeśli chodzi o zasady dołączenia do wspólnoty, mieli być na ten pomysł jak najbardziej otwarci. Już w tamtym momencie okazuje się, że sprawy, o ile nie okażą się dziennikarską wtopą, posuną się do przodu bardzo szybko. Już kilka dni po publikacji artykułu Kerni ma być w Parlamencie Europejskim, by dokładniej omówić ten pomysł. Następnego dnia do doniesień oficjalnie odnosi się sam Kerni i niczemu nie zaprzecza. Wyjaśnia jedynie, że Kanada nie chce wejść do Unii w klasycznym rozumieniu tego wyrażenia, a jedynie nawiązać z nią wyjątkową i bliską współpracę. 16 września, dosłownie 4 dni po publikacji doniesień, Kerni faktycznie jest już w Strasburgu. Pomysł, który jeszcze kilkadziesiąt godzin wcześniej uznawany był za zuchwały, szalony, kuriozalny, powoli zaczyna się materializować. Tego samego dnia w życie wcielają go już tak naprawdę słowa przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von Derleen. Ta z mównicy mówi w ten sposób. Tu cytat: "W tym nowym świecie musimy natychmiastowo przebudować nasze partnerstwa i stworzyć globalną koalicję. Chciałabym więc rozpocząć pracę nad otwarciem drzwi Kanadzie do zostania pierwszym w historii członkiem stowarzyszonym Unii Europejskiej." Reakcja premiera Kanady na oficjalne zaproszenie przewodniczącej mówi sama za siebie. Radość pomieszana z niedowierzaniem emanuje z twarzy Karneja. Wygląda trochę tak, jakby sam dziwił się, że to naprawdę udało się dopiąć. Dzień później Kernie z Wonderleen zamieniają się miejscami. To on wychodzi na mówicę, by przedstawić swoje stanowisko i wizję współpracy. Zanim tak naprawdę jest w stanie cokolwiek powiedzieć, w słowo wchodzą mu gromkie brawa. One poniekąd potwierdzają inne późniejsze doniesienia, które mówiły o tym, że wiele krajów było bardzo zadowolonych z pomysłu Kanadyjczyków i również zabiegało o ich dołączenie do wspólnoty. Z pomysłu wydają się być zadowoleni niemal wszyscy. To nie tak, że naród z drugiego kontynentu się wprasza. jest wręcz zapraszany, przyjmowany z otwartymi ramionami. W tym wystąpieniu pierwszy raz z ust samego zainteresowanego wreszcie padają jakieś konkrety dotyczące tego, jak nowo zdefiniowana relacja Kanady z Unią ma wyglądać. Kerni mówi o zacieśnieniu współpracy w zasadzie na każdej płaszczyźnie obronnej, finansowej, handlowej, technologicznej. podkreśla szczególnie te kwestie, które w dzisiejszym świecie są kluczowe, czyli zabezpieczenie krytycznych minerałów i rozwój sztucznej inteligencji. Szczególnie w tej pierwszej sprawie rzucam mocnym konkretem, podkreślając co Kanada może dać Unii, a nie tylko co może od niej dostać. Tu cytat. Kanada posiada złoża 34 krytycznych minerałów i jesteśmy jednymi z głównych producentów tych 10 z nich, które są kluczowe dla transformacji energetycznej. Nasz sojusz zaspokoi potrzebę Unii do posiadania stabilnego łańcucha dostaw tych surowców. Kanada może wspomóc niezależność energetyczną Europy. Szczególnie ostatnie zdanie tego fragmentu wypowiedzi świadczy o mocnej karcie przetargowej. W Europie właśnie trwa drugi poważny kryzys energetyczny w przeciągu raptem cter lat. Najpierw słabość Unii pod tym względem obnażyła wojna na Ukrainie, a teraz wojna na Bliskim Wschodzie. Posiadanie stałego sojusznika, który może na korzystnych warunkach finansowych zapewniać dodatkowe źródła energii, jest w tym momencie dla Unii szalenie istotne. A jeśli ty potrzebujesz dodatkowego źródła energii, to koniecznie wypróbuj dwie nowe opcje od naszego partnera Cafe Del Mondo. Wietnam i Saon to 100%owe robusty. Skorzystaj z linku w opisie i uracz się nimi już przy kolejnym naszym filmie. Padają też potwierdzenia medialnych doniesień, które mówiły o tym, że na nowych zasadach współpracy Kanada zniesie wiele ograniczeń handlowych z Unią, a także umożliwi jeszcze łatwiejszy przepływ obywateli, zarówno w celach zawodowych, jak i naukowych. Tu cytat. Musimy zacieśnić więzi międzyludzkie, pozwolić naszej młodzieży na to, by uczyła się, pracowała i żyła tam, gdzie chce, po obydwu stronach Atlantyku. Tu ważna wiadomość dla oglądających nas studentów. Kernie wprost mówi o dołączeniu Kanady do unijnego programu Erasmus Plus. To umożliwiłoby również polskim studentom, którzy chętnie i licznie korzystają z tego programu, przeżycie semestru na przykład w Toronto czy w Montrealu. Gdy Kernie już wyjaśnił jak chce, żeby to członkostwo stowarzyszone wyglądało, postanowił jeszcze doprecyzować czym ma ono nie być. I tu przy okazji wbił szpile Donaldowi Trumpowi. Tu cytat. nie proponuje trzeciego bloku, który miałby stać się kolejnym mocarstwowym rywalem, tyle że z lepszymi manierami. Trump dzień wcześniej zresztą w rozmowie z mediami nazwał pomysł dołączenia Kanady do Unii wrogim aktem. Dodał, że będzie musiał rozważyć nałożenie dodatkowych ceł lub nawet całkowite zerwanie relacji handlowych ze wspólnotą. Jeśli ten pomysł faktycznie się zrealizuje. No i właśnie takie podejście Trumpa jest jednym z głównych powodów, który pchnął ku sobie Kanadę i Unię. Ale o tym, dlaczego obie strony chcą takiego mariażu, opowiem za chwilę. Na razie skupmy się jeszcze na samym członkostwie. Wiemy już, że ma zmyślną nazwę członkostwo stowarzyszone. Ale czym dokładnie ono jest? No problem w tym, że tego dokładnie wciąż nie zdefiniowano. Wonderleje nierni mówią o szczegółach współpracy, konkretnych płaszczyznach i wspólnych projektach, ale nie o ramach prawnych. Te dopiero są tworzone. Jak donoszą media, specjalnie powołany do tego zespół kanadyjskich dyplomatów bacznie analizuje wszystkie umowy, które Unia ma podpisane z krajami, z którymi współpracuje, ale które nie są członkami. Tu wskazywane są na przykład Wielka Brytania, Norwegia czy Szwajcaria. Już teraz możemy jednak wskazać, czym będzie różniło się to od zwykłego członkostwa, na zasadzie którego częścią wspólnoty jest na przykład Polska. Kanadyjczycy najprawdopodobniej nie będą mieli prawa głosu w radzie. Nie będą też mieli swoich posłów do Parlamentu Europejskiego. Doniesienia sugerują, że nie będzie ich obowiązywała także wspólna polityka rolna. Niewykluczone, że celowo Kerni nie wspomniał o tej płaszczyźnie w trakcie swojego wystąpienia. Wiele wskazuje natomiast na to, że Kanadyjczycy będą składali się do budżetu unijnego. Nie wiadomo jednak na jakiej dokładnie zasadzie i czy będą to pełne opłaty, jakie uiszczać muszą zwyczajni członkowie. Ta kwestia prawdopodobnie jest dopiero teraz ustalana. Podobnie zresztą jak podległość pod orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Z tej politycznej kwestii Kanadyjczycy wciąż mogą się wyplątać. Więcej szczegółów dopiero przyjdzie nam poznać. Kiedy? Pewnie dopiero wówczas, gdy Kanadyjczycy faktycznie zostaną dołączeni do Unii na zasadzie członka stowarzyszonego. Biorąc pod uwagę to, jak szybko eskalowały ostatnie wydarzenia, obie strony będą pewnie chciały sfinalizować proces jak najszybciej. Kolejne kroki w tym kierunku mają zostać zrobione pod koniec października. Wówczas w Montrealu odbędzie się szczyt na linii Kanada Unia Europejska. Tam ma paść więcej konkretów, ale pewnych kwestii i tak nie da się przeskoczyć. Nie wystarczą słowa Ursuli von derleen oraz Marka Kerneya. Oboje muszą liczyć na to, że zgodzą się też ludzie, których reprezentują. Premier Kanady wspomniał już, że najpierw w tamtejszym parlamencie odbędzie się seria debat na temat samego przyłączenia się do Unii. Na koniec tego procesu parlamentarzyści przeprowadzą głosowanie. W teorii pomysł może więc spalić tam na panewce, ale Kerni zapewnia, że według sondaży Kanadyjczycy w większości opowiadają się za zbliżeniem współpracy z Unią. Ostatecznie kanadyjski parlament powinien więc pomysł zaakceptować. Zresztą gdyby Kerni się tego nie spodziewał, wątpliwe by tak otwarcie lobbował za tym pomysłem. Zgodzić musi się także wspólnota. I tu sprawa może być trudniejsza, bo taką zgodę musi wyrazić każdy z 27 krajów. Na ten moment wydaje się, że większość jest bardzo chętna na ścisłą współpracę z Kanadą. Ale czy wszyscy nie możemy wykluczyć scenariusza, w którym Amerykanie będą próbowali wywierać presję na któregoś ze swoich sojuszników w Europie, by ten zablokował cały proces swoim głosem? Wiemy bowiem, że Trumpowi i spółce ten pomysł bardzo się nie podoba. Najlepiej świadczy o tym przytoczony we wcześniejszej części materiału cytat. Nie tak miała się bowiem zakończyć wojna celna, którą Trump rozpętał z Kanadyjczykami pod koniec sierpnia i która tak naprawdę jest główną przyczyną rozpoczęcia całego procesu. Wówczas upadły negocjacje handlowe między Kanadą a USA i obydwa kraje przerzucały się winą za to fiasko. Kanadyjczycy twierdzą, że narzucone przez Amerykanów zasady miały za bardzo ingerować w ich kulturę oraz w język. Chodziło między innymi o konieczność drukowania etykiet i instrukcji również po francusku, gdyż to także język urzędowy w Kanadzie. A takie zobowiązanie to dodatkowe niepotrzebne koszty dla amerykańskich przedsiębiorstw, które chcą eksportować do Kanady. Amerykanom miało też nie pasować to, że według jednej z kanadyjskich ustaw amerykańskie serwisy streamingowe były zobligowane do tworzenia kanadyjskich treści z zysków wygenerowanych na tamtejszym rynku. Obie strony poobrażały się na tyle, że szybko wytoczyły potężne działa. Stany Zjednoczone w drugiej połowie sierpnia wprowadziły 50%owe cła na całą masę kluczowych produktów, w tym sprzęt hokejowy, odzież, cemento. Co ciekawe, żeby administracja Trumpa w ogóle mogła to zrobić, musiała wygrzebać przepis z ustawy z 1930 roku. To pierwszy raz, gdy się na niego powołano. Kanada w odwecie odpowiedziała takimi samymi stawkami celnymi. Już we wrześniu Amerykanie jeszcze dorzucili do pieca i nałożyli kolejne 50% cła tym razem na kanadyjskie samochody osobowe, ciężarowe oraz wyroby stalowe. Dorzucono jeszcze całkowity zakaz importu niektórych kanadyjskich napojów alkoholowych. Donald Trump liczył, że po takich działaniach Kanada się ugnie. Warto bowiem wspomnieć, że ponad 70% jej całkowitego eksportu z 2025 roku trafiało właśnie do USA. Stany są więc zdecydowanie największym partnerem handlowym Kanady. Dlatego prezydentowi wydawało się, że jeśli ją w ten sposób przyciśnie, to ta nie będzie miała wyjścia i wróci z podkulonym ogonem do stołu negocjacyjnego, akceptując nawet te niekorzystne dla siebie warunki. Ale Kanada nie chciała dać się stłamsić i dlatego wymyśliła sobie, że poszuka stabilnych partnerów gdzie indziej. Stabilny to zresztą słowo klucz. Mark Kerie w swoim wystąpieniu w Parlamencie Europejskim wymawiał je wielokrotnie. Stabilność jest bowiem w tym dzisiejszym szalonym, dynamicznie zmieniającym się i chwiejnym świecie na wagę złota. No a Unia tę kluczową wartość gwarantuje. To prawda, wspólnota z pewnością nie jest idealna, no ale jest stabilna, a na dzień dzisiejszy to już dużo. Dla Kanadyjczyków wystarczająco dużo. Nie jest też przypadkiem, że Kernie zgłasza się akurat do Europy o taką współpracę, a nie na przykład do krajów azjatyckich czy innych anglojęzycznych jak Australia czy Nowa Zelandia. Kernie studiował w Europie. Jego żona jest Brytyjką, a on sam przez 7 lat jako gubernator Banku Anglii kierował tamtejszą polityką monetarną. Zresztą już wtedy zajmując tamto stanowisko podkreślał w swoich wystąpieniach, że globalna gospodarka jest zbyt zależna od USA. Od dawna postuluje, że tak zwane średnie mocarstwa powinny ze sobą współpracować bliżej, by być mniej zależne od tych najsilniejszych. W przeciwnym razie to właśnie te drugie będą zawsze dyktować warunki z pozycji siły. Zresztą dokładnie taki scenariusz miał rozegrać się w wojnie celnej między Kanadą, USA, ale Kerny, wierny swoim postulatom, zaczął szukać alternatywy i wychodzi na to, że ją znalazł. A jeśli sprawa zostanie sfinalizowana i współpraca będzie szła jak należy, można spodziewać się, że wkrótce ustawi się kolejka innych chętnych, którzy również będą zainteresowani takim członkostwem stowarzyszonym w Unii. Pomimo tego, że od Europy dzielą ich tysiące kilometrów. Już wprost zaanonsowała to Roberta Metsola, przewodnicząca Europarlamentu. W rozmowie z Euronws powiedziała jasno tu cytat: "Nie mam wątpliwości, że obejmie to też inne państwa i kolejne zapukają do naszych drzwi." A na tym nie skończyła. Wskazała nawet już konkretnych kandydatów: Australię i Nową Zelandię. Szczególnie bliższa współpraca z tą pierwszą z wymienionych byłaby dla Unii kusząca z uwagi na duże złoża metali ziemadkich, jakie posiada. Na ten moment to jedynie pomysły, ale skoro tak otwarcie padają w przestrzeni publicznej, nie można wykluczyć, że zaczną się szybko realizować. To wszystko wywołuje przy okazji wyraźną irytację wśród krajów, które od dawna mają status kandydata do Unii i latami starają się dostosować swoją politykę tak, by wreszcie spełniała wymogi wspólnoty. W takiej sytuacji postawiono na przykład Bośnię i Hercegowinę. Ta, choć jest chętna na dołączenie do wspólnoty, nie ma do zaoferowania takich dóbr jak Kanada czy Australia. W związku z tym już długo mozolnie walczy o członkostwo. Takie boczne wejścia, jakie są oferowane większym gospodarkom spoza Europy wyraźnie się bośniakom nie podobają. Tamtejszy szef misji dołączenia do Unii obrad Kesic skomentował pomysł instytucji tak zwanego członka stowarzyszonego w dosadnych słowach. Tu cytat nie czuje się komfortowo z ciągle nowymi pomysłami na członkostwo przy jednoczesnym braku przyjmowania klasycznych nowych członków. Czy w takim razie Unia będzie chciała też ułatwić wejście tym mniejszym krajom, które przynajmniej ze względu na położenie geograficzne bardziej na to zasługują. No a może kompletnie zmieni politykę i zacznie dołączać na korzystniejszych zasadach tylko te kraje, od których może coś dostać, niezależnie od tego, gdzie leżą. Na ten moment wydaje się, że bardziej to drugie. Jedno jest pewne, jesteśmy właśnie świadkami przepoczwarzania się Unii. Czas pokaże, co się z tego narodzi. A jeśli ten odcinek przypadł ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. Do usłyszenia.
