Czego dowiesz się z filmu?
Tracisz na giełdzie? Ten film zdradza 5 podstawowych błędów inwestycyjnych, które mogą sabotować Twoje zyski. Dowiedz się, jak unikać pułapek psychologii tradingu i podejmować lepsze decyzje finansowe. Zrozumienie i opanowanie emocji jest kluczowe, a pomocny może być dziennik tradera, który pozwoli analizować Twoje decyzje i unikać powtarzania błędów.
- Brak konsekwencji w strategii: Dlaczego ciągłe zmienianie strategii i „gonienie” krótkoterminowych zysków prowadzi do strat.
- Strach przed kupnem na górce: Jak odróżnić cenę od wyceny i wykorzystać okazje inwestycyjne.
- Zbyt wczesna sprzedaż: Dlaczego nie warto realizować zysków zbyt szybko i jak pozwolić wygranym rosnąć.
- Sprzedaż w panice: Jak radzić sobie z emocjami podczas spadków i wykorzystać okazje do zakupów. Przypomnij sobie zasady dyscypliny w tradingu, które pomogą Ci utrzymać chłodną głowę.
- Uprzedzenia do spółek: Dlaczego ważne jest obiektywne podejście do inwestycji, nawet po poniesieniu strat.
Film omawia wpływ psychologii na decyzje inwestycyjne i pokazuje, jak ważne jest długoterminowe, strategiczne podejście do inwestowania. Piotr Cymcyk, autor materiału, wyjaśnia, jak unikać typowych błędów, które popełnia wielu inwestorów. Porusza kwestie takie jak:
- Różnica między ceną a wyceną
- Znaczenie konsekwencji w strategii inwestycyjnej
- Psychologiczne aspekty inwestowania
- Sposoby na kontrolowanie emocji
Ten film to lekcja nie tylko o inwestowaniu, ale o kontrolowaniu własnych emocji i podejmowaniu racjonalnych decyzji na giełdzie. Odkryj, jak poprawić swoje wyniki i zacząć zarabiać mądrzej!
„`
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Giełda to takie miejsce, gdzie jedni robią fortuny, a drudzy tracą wszystkie oszczędności. I wiecie co różni te osoby? Wcale to nie jest dostęp do jakichś informacji. Wcale nie musi to być jakieś niesamowite doświadczenie czy tajemna wiedza. Niektórzy po prostu non stop popełniają te same błędy. W kółko te same, a wystarczyłoby ich po prostu nie popełniać i niemal od razu byłyby pozytywne efekty w wynikach. W tym materiale opowiem wam o pięciu takich absolutnie klasycznych błędach, które regularnie popełniają niemal wszyscy inwestorzy. To nie tak, że rynek działa przeciwko wam. To wy sami podkładacie sobie ciągle na tym rynku nogę. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDAQ. Dołącz do ponad 1800 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie ponad 61 000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] teraz. Lećmy od razu do konkretów. Wiecie co robicie źle? Żonglujecie swoimi strategiami i podejściem jak piłkami w cyrku. Ciągle zmieniacie inwestycje, kupujecie, sprzedajecie. Wszystko dlatego, że po prostu krótkoterminowo najprawdopodobniej zazdrościcie wyników albo innym, albo porównujecie swoje krótkotermowe wyniki do innych inwestorów lub indeksów lub zazdrościcie indeksom. Wszystko jedno. Kiedy widzimy jak nasz portfel stoi w miejscu w sytuacji, kiedy zwykły indeks rośnie 20 30% w skali roku, to ja naprawdę rozumiem, że krew zalewa. Tyle czasu poświęcam na analizowanie, czytanie, wyliczanie. ten pieprzony indeks osiąga lepsze stopy zwrotu, to może po prostu kupię ETFA i przestanę zawracać sobie tym wszystkim głowę. Słyszałem takie teksty setki razy. Wszystko to jest efekt nadmiernej ekscytacji bieżączkół. Każdy z nas ma ograniczony portfel. Nie można sobie pozwolić na dodanie do niego wszystkich dobrych spółek świata. Często inwestorzy rezygnują w efekcie z pozycji, gdzie jeszcze potencjał nie zdążył się zrealizować na rzecz jakiejś nowej spółki, bo akurat się nią podjarali. albo sąsiad właśnie na niej zarobił 20% w miesiąc. takie gonienie krótkoterminowych, tymczasowych zwycięzców czasem się uda, ale w długim terminie generuje jednak głównie straty. Czasem na giełdzie bywa tak, że dobre spółki cieszą się po prostu słabym sentymentem albo po prostu są akurat uważane w danym momencie za nudne. Werze rozwoju na przykład sztucznej inteligencji wiele konwencjonalnych branż może wydawać się nudne, nudzić inwestorów, nie rozpalać wyobraźni tak bardzo jak jazda autonomiczna, humanoidalne roboty czy modele językowe, ale to nie znaczy, że spółki z tych branż nie mogą się rozwijać i zarabiać kupy pieniędzy dla swoich akcjonariuszy. Czasem ten negatywny sentyment w danym sektorze może utrzymywać się przez lata i kursy akcji będą się kisić na dnie, kiedy główne indeksy będą wtedy sobie biły rekordy. Tylko, że jeśli dana spółka faktycznie jest dobra, to rynek w końcu to dostrzeże, a zmiana wyceny takiej spółki najczęściej dzieje się wtedy bardzo, bardzo szybko. Podobną sytuację przerabiał chociażby Peter Lynch i swoje doświadczenie opisuje w jednej ze swoich książek. Yyy, tutaj zacytuję: "Spadki akcji spółek mogą potrwać kilka lat, ale gdy już zaczną iść w górę, zanim odzyskają wartość, będzie mijać kolejnych kilka lat." Na przykład w 1977 roku, podobnym wyniku sektorów wschodzących na Wall Street panowała opinia, że ten sektor chodziło mu, chodziło mu o małe spółki już się wyczerpał i że czas pozbyć się akcji małych spółek kupować udziały dużych podmiotów. Ja jako młody menżer funduszu ignorowałem te opinie i trwałem przy małych spółkach, a dzięki tej decyzji mój fundusz przez kolejne 5 lat mocno prześcigał giełdową średnią. Innymi słowy, jeśli obieracie jakąś strategię, to trzymajcie się jej w horyzoncie, jaki sobie założyliście. Żonglowanie strategiami przez inwestorów i żonglowanie spółkami skłania głównie porównywanie się ciągle do czegoś, do benchmarków albo do innych. Jasne, po to inwestujesz aktywnie, żeby pobić indeks, ale musisz wiedzieć, że nie pobijesz go w każdym wybranym horyzoncie. Wasze tezy nie będą się realizować w horyzoncie kwartału czy nawet roku. Nie powinno się w takim horyzoncie porównywać do indeksów. Ocenę obranej strategii realnie można realizować dopiero po wielu, wielu latach, a czasem po dekadach. Ciągłe zmiany przypominają trochę stanie w korku na autostradzie, gdzie podejmujecie decyzję, że zmieniacie pas, bo ci obok jadą szybciej. No tylko, że co się najczęściej dzieje? Jak faktycznie zmieniacie ten pas? Wasz stary pas przyspiesza, a ten, na który wjechaliście zaczyna zwalniać. Spójrzmy zresztą na badanie, jak częste wykonywanie transakcji niszczy wyniki. Opublikowano je w 2000 roku i pokazuje, że im większa wartość dokonywanych transakcji w odniesieniu do średniej wartości portfela, tym gorsze wyniki netto osiągane są przez inwestora. Szare słupki, które widzicie to właśnie wielkość dokonywanych transakcji. czarne to stopa zwrotu netto, a białe stopa zwrotu brutto. No widać różnicę, prawda? Oczywiście w dzisiejszych czasach prowizje i opłaty maklerskie są niższe niż 25 lat temu, więc efekty pewnie nie byłyby aż tak tragiczne tego żonglowania portfelem, gdzie jednak prowizje mocno zjadają nasz wynik. Ale co do zasady i tak będzie to miało negatywny wpływ na ogólny wynik. I oczywiście to nie znaczy, że macie uparcie trzymać w portfelu badziewne spółki tylko dlatego, że jeszcze nie urosły. Kup, trzymaj i monitoruj, ale nie biegaj od przystanku do przystanku goniąc autobus. Faktem jest, że jeśli poczekasz odpowiednio długo na swoim przystanku, to ten autobus w końcu przyjedzie. Ale jak będziesz biegać od przystanku do przystanku, to jest szansa, że nigdy żadnego autobusu nie złapiesz. Błąd numer dwa. Boicie się kupować na górce. I to jest klasyczny błąd każdego, kto cenę utożsamia z wyceną. Cena to nie jest wycena. Każdy inwestor musi się tego nauczyć. Zyski i przychody większości spółek na giełdzie rosną. Po pierwsze dlatego, że świat się rozwija, osiągamy wzrost gospodarczy, po drugie dlatego, że mamy chociażby inflację. No jest masa powodów. Spółka może być notowana przez rok po tej samej cenie, a rzeczywiście jej wycena spadnie, bo firma tak bardzo poprawi wyniki finansowe w tym samym czasie. Dopóki tego nie zrozumiesz, to skupiasz się na wykresie, powtarzając, że ale urosło i podrożało. Nie, to, że cena urosła wcale nie oznacza, że coś podrożało. Może nawet potaniało. Nie wierzę. Ja też nie. Dopóki tego nie zrozumiesz, to czekasz na korektę, która realnie może nigdy nie nastąpić. Z perspektywy wyceny nawet konsolidacja na kursie może być korektą. Więc nie skupiajcie się na tym, że wykres jest wysoko na górce czy w dołku. Skupcie się na biznesie firmy. Przykład, proszę bardzo. Jeden z moich ostatnio ulubionych. NVIDIA. Cena akcji rośnie tam ponad 2 lata. Wycena wyprzedzającym wskaźnikiem cena do zysku oscyluje jednak w tym samym czasie na bardzo podobnych poziomach. Więc czy Nvidia jest droga? No to nie jest oczywiście temat dzisiejszego odcinka, ale na pewno nie jest droższa niż rok temu czy 2 lata temu, mimo że co chwila osiąga nowe szczyty na kursie akcji. Musicie zapamiętać, że inwestowanie w akcje to inwestowanie w jakieś biznesy. Te firmy działają, świadczą usługi, sprzedają produkty, zarabiają pieniądze. To nie są loga i tickery, które reprezentują wykres, żeby na jego podstawie zgadywać, czy coś jest drogie czytanie. To wszystko ma relatywny stosunek do tego, co dana firma robi i jakie osiąga efekty swoich działań, jak kończy się brak kupowania na górce. No najczęściej tak, że nie kupujesz obiektywnie dobrych spółek, bo wiecznie czekasz na okazję, która finalnie się nie pojawia. Strach przed kupowaniem czegoś, czego kurs rośnie, to po prostu pozbawianie siebie samego, możliwości uczestniczenia we wzroście akcji świetnych biznesów. Możecie czekać na korektę. Jasne. A skąd wiecie, że kolejny dołek nie będzie wyżej niż dzisiejsza górka? No nie wiecie tego i nie możecie tego wiedzieć i nie będziecie tego wiedzieć. A przykładów mógłbym naprawdę mnożyć w nieskończoność, ale podajmy sobie pierwszy lepszy, który przyszedł mi do głowy. Spółka Broadcom. Broadcom jesienią 2023 roku miała za sobą już bardzo pokaźny wzrost. W ciągu roku cena urosła o 100%. No i na pewno wielu zainteresowanych nią inwestorów odpuściło sobie wsiadanie na pokład, no bo górka, bo lada moment korekta, bo jeszcze dziesiątki innych bojale, które wynikały jedynie z irracjonalnego strachu przed aktualnym kształtem wykresu, bo rośnie. Jak wygląda Broadcom dziś? No jak lot rakiety. Ta górka była przy 80 $, nie było dołka, a dziś broadcom jest po 230. Zresztą nawet jak spojrzymy na średnie stopy zwrotu z S&P 500 po kupowaniu na szczycie to właściwie nie odstają one za bardzo od średnich stóp zwrotu jakie osiągamy inwestując w dowolny inny dzień a dla okresu roku i pięciu lat są nawet lepsze. To znaczy że średnia stopa zwrotu dla S&P 500 kupowanego na szczycie jest lepsza niż średnia stopa zwrotu z S&P 500 kupowanego w dowolny inny losowy dzień. O czymś to świadczy, prawda? Idźmy dalej. Błąd numer trzy. sprzedajecie za wcześnie, nie pozwalacie swoim wygranym wygrywać dalej. I to w sumie jest trochę pokłosie strafu przed tymi wszelkimi górkami. Zbyt częste sprzedawanie najczęściej przecież ma miejsce na lokalnych szczytach, bo w naszych głowach rodzą się wtedy różne myśli, że być może rynek jest wykupiony, że pewnie uda się odkupić taniej. Zaczynamy się tak ekscytować zyskiem, że myśli o jego skurczeniu nie pozwalają nam spać, że chcemy już mieć zaksięgowany ten zysk na koncie. Budzi się trochę w nas takie przeświadczenie, że cena urosła tak bardzo, że trochę musi spaść, prawda? Do tego dochodzą różne myśli w stylu: "A co jeśli za rogiem czeka Bessa?" I to nie będzie zwykła korekta. Nasza psychika nie może znieść poczucia, że te zyski, które udało się wypracować mogą zostać wymazane. Nawet jeśli jesteśmy święcie przekonani o długoterminowym wzroście spółki, to jednak ta myśl o utracie papierowych zysków każe wielu osobom próbować oszukać rynek. Sprzedam na górce, odkupię w dołku. No niestety statystyczna szansa na wasze trafienie w górkę i w dołek jest naprawdę mizerna. Więc jedyne co rzeczywiście robimy to sprzedajemy dobrą spółkę i pozbawiamy się szans na dalsze korzystanie ze wzrostu akcji albo odkupujemy ją potem jeszcze drożej. Z badania przeprowadzonego w 1998 roku przez Terensa Odena wynika, że inwestorzy sprzedawali akcje z zyskiem o ponad 50% częściej niż te, które generowały straty. Wynika to z bardzo prostego faktu dotyczącego punktu odniesienia, jaki przyjmuje inwestor, który zawsze odnosi wartość swoich obecnych papierów do własnej ceny zakupu, która w rzeczywistości nie ma absolutnie żadnego znaczenia dla nikogo. Ale jak to? Zdradzę wam pewien sekret. Spółka nie wie po ile ją kupiliście i nic ją to nie obchodzi. Swoje trzy grosze do dodania ma tu też teoria perspektywy, która mówi, że zadowolenie z rosnących zysków zwalnia wraz ze wzrostem tych zysków. Najbardziej cieszymy się, kiedy nasza inwestycja osiąga pierwsze progi rentowności, a trochę obojętniej jemy wobec dalszych wzrostów, co doskonale widać na tym wykresie z kolei, który macie przed sobą, gdzie oś X, ta pozioma, reprezentuje rzeczywiste zyski, a oś Y, pionowa nasze subiektywne odczucia co do tych zysków. Widać, że nasze zadowolenie z zysków najmocniej rośnie na początku, a to sprzyja temu, żeby ulegać emocjom i sprzedawać za wcześnie. Do czego jednak ostatecznie prowadzi zbyt wczesne realizowanie zysków? Po prostu do pozbawiania się z portfela bardzo ładnego kwiatka i najczęściej zmieniania go na jakiegoś chwasta. Kwiatki się podlewa, chwasty się wyrywa. Zamiast trzymać pieniądze w tej dobrej spółce, często przenosicie się więc kapitałem na inne aktywa, które prawdopodobnie będą gorsze, bo naprawdę nie ma wiele spółek, które finalnie okazują się fenomenalne. Nie każda realizacja zysków jest oczywiście zła, ale sprzedawanie spółki tylko dlatego, że ciężko wam żyć z myślą, że część zysków w krótkim terminie zniknie. No to jest po prostu głupota, która kosztuje was potem sporo pieniędzy, a raczej sporo braku kolejnych zysków. I kolejny błąd. Sprzedawanie w trakcie paniki. Każdemu zdarzyło się, że jakieś akcje lecą na łeb, na szyję o 10, 20, 30% w trakcie jednej sesji. Może po wynikach kwartalnych, może w efekcie jakiejś rynkowej paniki, wszystko jedno. Bardzo często na wykresie wtedy jest taka formacja wodospadu. No i nas ogarniają wtedy silne emocje. Patrzymy jak cena spada, spada i spada. Zaczynamy myśleć gdzie może dojść i w efekcie też sprzedajemy. Już nawet nie po to, żeby ucinać straty, które są ogromne być może w tej chwili. najczęściej po to, żeby się już nie przejmować, żeby nie stresować się sprawdzaniem notowań. Ale prawda jest taka, że to nic innego jak decyzja w emocjach. Dynamiczne krachy są bardzo często efektem lawinowego efektu grupowego myślenia i grupowych emocji. W historii mieliśmy masę takich wydarzeń. No i co? I nic się ostatecznie nie stało, bo okołorynkowa, ogólnorynkowa panika naprawdę rzadko cokolwiek znaczy. Oczywiście w którymś momencie przyjdzie taki dzień, że dynamiczne spadki zapoczątkują głębszą korektę albo nawet bess. Tylko co z tego? W dołek ani górkę i tak nie traficie, więc zamiast sprzedawać po dynamicznych spadkach, to lepiej dokupować wtedy akcje i korzystać z okazji, jakie daje wam wtedy rynek. Opłacalność kupowania spadków potwierdza też prosta statystyka. Od 2010 roku strategia kupowania indeksu S&P 500 w trakcie obsunięć o 10% od szczytu przynosiła średnią stopę zwrotu na poziomie 22% w okresie kolejnych 12 miesięcy. Z takich okazji należy korzystać, a nie uciekać z rynku. Dlatego, że rynek ogólnie w większości swojej historii i tak oscyluje przy szczytach. Od 1950 roku indeks S&P 500 znajdował się 50% wartości poniżej szczytu. przez 0,1% całego czasu. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę jedynie spadki o 10%, to S&P 500 znajdował się poniżej tej wartości od szczytu jedynie przez niecałe 37% czasu. Większość czasu S&P 500 spędza przy swoich szczytach. jak zresztą inne indeksy, szerokie indeksy. To jasno pokazuje, że sprzedawanie w panicznych momentach daje nam statystycznie całkiem sporą szansę, że po prostu sprzedamy po beznadziejnych cenach, które na rynku nie występują zbyt często. Natomiast jeśli będziemy ten błąd powtarzać regularnie, no to tylko w odczuwalny sposób pogorszymy całą stopę zwrotu z inwestycji. I znowu zastrzegam, to nie znaczy, że macie trzymać wszystko do końca świata, nawet jeśli będzie ciągle lecieć w dół. Po prostu nie ulegajcie rynkowej panice, bo bardzo często rynkowa panika jest krótkotrwała i jest napędzana na przykład zamykaniem lewarowanych pozycji albo algorytmami, a nie fundamentalnymi zmianami na rynku czy nawet fundamentalnymi zmianami w jakiejś spółce. I na koniec błąd ostatni i jakże częsty, i jakże głupi jednocześnie obrażanie się na spółki. Często na giełdzie bywa tak, że stracicie na jakiejś spółce. No nie da się tego uniknąć. Po prostu nie ma inwestora, który na niczym by nie stracił. Czasem analiza była błędna, założenia nierealistyczne, wycena napompowana, zarząd oszukał, wszystko jedno, co to się wydarzyło. W efekcie tracicie na jakichś akcjach i budzi to w was tak silne emocje, że wiążecie z tą spółką tak negatywne wspomnienia, że sama myśl o zainwestowaniu w nią znowu już sprawia, że jest wam niedobrze. Na to przekłada się na awersję do jakichś konkretnych akcji i unikanie ich. Nawet kiedy sytuacja tej firmy całkowicie się zmieni i wygląda zupełnie inaczej niż w momencie księgowania straty. Może w spółce się zmienił ten zarząd, może uregulowała już jakieś zobowiązania, nie jest w bankructwie, może zwyczajnie wycena się unormowała yyy tak bardzo, że to w sumie głupio tego nie kupić, a wy nie kupujecie, bo nie lubicie tej spółki dla zasady. W imię zasad skur. Niezależnie od przyczyny, jeśli zmienia się sytuacja danej spółki to powinny się zmieniać wasze poglądy. Obrażać to się możecie, nie wiem, na innych, ale nie na spółki. One naprawdę nie wiedzą, że coś wam zrobiły. Psychika to jest największy wróg inwestora i jeśli uda wam się nad tym zapanować, to gwarantuję, że efekty w portfelu zobaczycie bardzo, bardzo szybko. No a wszystkie błędy, które tu były, tak naprawdę wynikają z psychiki. Ale przede wszystkim nie czekajcie, bo czekanie to w sumie największy inwestycyjny błąd. Czekanie to nie jest inwestowanie, a przy czekaniu pewno jest tylko jedno, na pewno nie zarobicie. A żeby nie czekać tylko zacząć to na pewno przyda się dobry broker. Freedom 24, który jest partnerem tego odcinka. To część notowanej na amerykańskiej giełdzie NZD grupy Freedom Holding, gdzie możecie za założenie konta do końca lutego odebrać od trzech do nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ każda. Co trzeba zrobić? Wystarczy z linka, który jest w opisie albo w przymięnym komentarzu otworzyć rachunek, wpłacić odpowiedni depozyt, podać kod promocyjny i już można odbierać akcje. A jeśli chcesz też y poznać nasze bardziej bieżące poglądy już na konkretne rynki i trochę dalszej edukacji, jak nie popełniać błędów, które tu omówiliśmy, to zapraszam do wersji premium DNA, gdzie można dołączyć do ponad 1800 już inwestorów. Więcej na ten temat znajdziecie na stronie premiumdnaryynków.pl. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]









