Widoki z Wieży #114 – Analiza Rynków Finansowych
W najnowszym odcinku „Widoki z Wieży” eksperci z mBanku, Bartek Grelewicz i Grzegorz Fiborek, omawiają najważniejsze wydarzenia na rynkach finansowych. Analizują dane makroekonomiczne z USA, nowe szczyty na amerykańskim rynku akcji, słabość dolara oraz wpływ sztucznej inteligencji (AI) na przyszłość inwestycji.
Kluczowe Tematy:
- Stopy procentowe w USA: Eksperci omawiają wpływ ostatnich danych z rynku pracy na decyzje FEDu w sprawie stóp procentowych.
- Nowe szczyty na rynku akcji: Analiza przyczyn dynamicznego odbicia rynku akcji po korekcie oraz dyskusja na temat wycen.
- Słabość dolara: Omówienie przyczyn i potencjalnych konsekwencji osłabienia dolara. Czy to początek długoterminowego trendu?
- Wpływ AI na inwestycje: Eksperci porównują obecną sytuację z bańką internetową i zastanawiają się, które spółki skorzystają na rozwoju sztucznej inteligencji. W kontekście AI w inwestycjach, warto również zwrócić uwagę na 10 Narzędzi AI, Dzięki Którym Inwestowanie Staje Się Proste, które mogą ułatwić podejmowanie decyzji.
- ETF na Bitcoina: Dyskusja o rosnącej popularności ETF-ów na Bitcoina i ich wpływie na rynek kryptowalut.
Odcinek zawiera również omówienie wpływu działań Donalda Trumpa na rynki finansowe, a także analizę rentowności amerykańskich obligacji. Warto przyjrzeć się, jak polityka Donalda Trumpa wpływa na notowania w filmie „Dolar stał się memecoinem, czy to tylko kwestia dolarowej płynności? | "AleAkcja" [Dolar, płynność, memcoin, Trump]”. Eksperci dzielą się również przemyśleniami na temat stock pickingu i strategii inwestycyjnych.
Zapraszamy do obejrzenia filmu i zapoznania się z najnowszymi trendami na rynkach finansowych!
„`
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Cześć, witamy w kolejnych Widokach z Wieży. W tym tygodniu między innymi o stopach procentowych, o nowych szczytach na amerykańskim rynku akcji, o tym, czy jest już może za drogo w Stanach, czy jeszcze nie. Trochę o dolarze i dosłownie parę słów o Trumpie, bo trudno o nim nie wspomnieć. Zapraszamy. Witam jeszcze raz. Ja nazywam się Bartek Grelewicz, jestem w z mBanku. Ze mną dzisiaj Grzegorz Fiborek, również w z mBanku. I tradycyjnie zaczynamy od pytania tygodnia. Także czyń, Grzegorz, honory. Dzięki wielkie. Cześć wszystkim. A więc pytanie tygodnia brzmi, jaki produkt generuje obecnie więcej przychodu niż ETF na indeks SP&P 500 w instytucji zarządzającej największymi aktywami na świecie? Dodam tutaj, że chodzi o ETF-a, którego ta instytucja wypuściła, który generuje już dla tej instytucji więcej przychodu niż wspomniany wcześniej ETF na indeks największych amerykańskich spółek. Odpowiedź na to pytanie tradycyjnie na koniec naszego odcinka, natomiast teraz przechodzimy do tematów, które chcielibyśmy omówić i prosiłbym, Bartek, o slajda kolejnego. Dzięki. Na początek zapromujemy nasz blog Kompas Inwestycyjny, na którym nasz kolega z zespołu Marcin Chwedczuk podsumowuje miniony kwartał. Wiadomo, zaczęliśmy kwartał od wojny handlowej, skończyliśmy na wojnie kinetycznej. Marcin bardzo fajnie to podsumowuje i przedstawia na wykresie, także zachęcamy do lektury. A teraz już przechodzimy do omówienia tego, co się działo w nieco bliższej przyszłości. Mowa tutaj o zeszłym tygodniu i danych makroekonomicznych, które wyszły z amerykańskiego rynku pracy. Mowa tutaj o nowo otwartych miejscach pracy, tak zwanych payrollsach. Liczba była, że tak powiem, Dobra, nowe miejsca pracy na poziomie stu czterdziestu siedmiu nowych miejsc pracy, natomiast warto zwrócić uwagę na to, że stopa bezrobocia spadła. Ona miała tam taki swój moment, że od czterech procent wzrosła do czterech i dwóch procenta, natomiast przy ostatniej publikacji ta zmienna spadła nam do poziomu cztery jeden, więc mamy, można powiedzieć, dość dobry klimat w gospodarce amerykańskiej. a to sprawi, że prawdopodobnie nie do końca FED będzie zainteresowany obniżką stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu. Jeszcze przed danymi wycena taka prawdopodobieństwa na to, czy będzie obniżka była na poziomie mniej więcej dwudziestu procent, natomiast teraz ona spadła prawie, że do zera, więc na najbliższą obniżkę możemy czekać przynajmniej do jesieni, czyli do wrześniowego posiedzenia. Natomiast czemu pokazujemy na slajdzie rentowność amerykańskiej dziesięcioletniej obligacji? Mianowicie warto rozważając inwestowanie w takie instrumenty zwrócić na to uwagę, sytuację, co się dzieje dzisiaj w amerykańskiej makroekonomii versus to, co się działo historycznie. I tutaj dzisiaj dość sporo będziemy mówili o nowych szczytach, o tym, że wchodzi do naszego życia rewolucja sztucznej inteligencji. I w tym kontekście warto porównać sobie historię do tego, jak wchodziła do naszego życia ostatnia rewolucja, czyli rewolucja internetowa. I tutaj w latach dziewięćdziesiątych, można powiedzieć, że dane makroekonomiczne, czyli stopa bezrobocia, poziom inflacji, czy chociażby stopa procentowa, były na w miarę porównywalnym poziomie, jak mamy dzisiaj. I tutaj na tej zielonej strzałce, zaznaczyliśmy wzrost rentowności. To był moment, kiedy Fed postanowił podnosić stopy procentowe, tylko w takim kontekście bardziej prewencyjnym. Napływ na amerykańską giełdę był dość silny w tamtym okresie i żeby trochę złagodzić takie zapędy inwestorów, Fed postanowił podnosić stopy procentowe, żeby sprawić, żeby ta gospodarka nie była tak rozgrzana. Pytanie, czy teraz będziemy mieć taki scenariusz. Mówi się o tym, że pięć procent rentowności na amerykańskich dziesięciolatkach to jest dość atrakcyjny poziom, kiedy inwestorzy decydują się na to, żeby rozważać zakup obligacji bardziej niż akcji, ponieważ relacja ryzyka do potencjalnego zysku jest na dość atrakcyjnym poziomie. Czy będziemy mieli taki wystrzał i pięć procent zostanie przełamane i będziemy widzieli tak jak na zielonej strzałce sześć, a nawet prawie siedem procent? Czas pokaże, natomiast warto patrzeć w kontekście tego, że jeżeli mówimy o jakiejś potencjalnej rewolucji, sztucznej inteligencji, która mogłaby trochę przyspieszyć wzrost gospodarczy, to taki scenariusz trzeba też mieć z tyłu głowy, inwestując w amerykańskie obligacje. Z obligacji przechodzimy teraz płynnie do rynku akcji. Tutaj odnotowaliśmy nowe szczyty. Na wykresie widzimy, na wykresie liniowym poziom cenowy indeksu S&P, który od początku roku widzieliśmy, że tam Do lutego spotkał się z poziomem ponad sześć tysięcy sto punktów. No i później weszła retoryka CEU, które Trump miał wprowadzić. Później te słowa zostały opublikowane w czasie Dnia Wyzwolenia i odnotowaliśmy w tym czasie, w czasie trzydziestu pięciu sesji korektę sięgającą prawie dwudziestu procent. Podkreślam, że prawie dwudziestu procent, ponieważ nie osiągnęliśmy na obserwacjach dziennych tego poziomu, więc można powiedzieć, że rynku niedźwiedzia nie rozpoczęliśmy, natomiast później jak osiągnęliśmy dno, no to odbicie było dość dynamiczne. Może nie było tak szybkie jak spadek, trzydzieści pięć sesji versus pięćdziesiąt sześć sesji, tutaj ten obraz Ładnie pokazuje, że mówi się o takim powiedzeniu, że niedźwiedzie wyskakują przez okna, a byki wchodzą po schody. Widać, że tutaj to odbicie jest nieco dłuższe, natomiast jest bardzo szybkie. Dwadzieścia procent w niecałe trzy miesiące to jest naprawdę całkiem szybkie odbicie. I jeżeli mówimy o nowych szczytach, to standardowo wchodzi rozważanie, czy akcje nie są za drogie. Bartek, wiem, że masz trochę do powiedzenia w tym temacie. Tak, ja bym tu jeszcze dodał do tego powiedzenia, o którym wspomniałeś, że byki tym razem chyba nie weszły po schodach, tylko wjechały windą, bo ta relacja z pięćdziesięciu sześciu sesji do trzydziestu pięciu sesji to jest bardzo szybkie odbicie, naprawdę bardzo szybkie. No właśnie, co z tymi wycenami? Często się mówi, że jeśli mamy nowe szczyty, to pewnie nie warto inwestować. My już o tym mówiliśmy nie raz na Widokach z Wieży, że statystyki udowadniają, że jest dokładnie odwrotnie, ale często właśnie pojawia się taki dylemat, co z wycenami, bo jest już drogo. Drogo w tym sensie, że jeśli spojrzymy na taki prosty wskaźnik typu cena-zysk, czyli ile spółki kosztują w stosunku do tego, ile zarabiają, to te wskaźniki są po prostu wysokie w relacji do tego, jak to wyglądało historycznie. Tylko problem z tymi historycznymi wskaźnikami jest taki, że to zależy, na który fragment historii patrzymy. I jakbyśmy spojrzeli sobie na właśnie wykres tego wskaźnika cena-zysk dla indeksu S&P, od lat siedemdziesiątych, to w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych było tak, że te wskaźniki były znacznie niższe. To było, tak jak widać, średnia to było czternaście, czyli to jest praktycznie dwa razy mniej niż mamy dzisiaj na S&P, ale od dziewięćdziesiątego szóstego roku wzwyż, nagle średnia znacznie wyższa, było dwadzieścia trzy. I teraz mogłoby się wydawać, że to nie ma żadnego uzasadnienia, że po prostu te wyceny są rozdmuchane, ale nie do końca tak jest, bo jest konkretny powód, dla którego te wyceny wzrosły, mianowicie spółki po prostu więcej zarabiają, bo jakby podzielić sobie te historie na te same dwa okresy, czyli od lat siedemdziesiątych do dziewięćdziesiątego szóstego i później drugi okres od dziewięćdziesiątego szóstego do teraz, to też mamy zupełnie inną, na przykład zwrot ze sprzedaży spółek z S&P Czyli kiedyś te spółki wyciągały, że tak powiem, pięć procent zysku ze sprzedaży, a po dziewięćdziesiątym szóstym siedem procent. No i tak jak Grzesiek wspominałeś, rewolucja AI pewnie dopiero się zaczyna, tak jak mówiliśmy niedawno w Widokach z Wieży, niecałe dziesięć procent biznesów w Stanach wykorzystuje tę technologię, więc ten przełom odnośnie produktywności i również w związku z tym wpływu tej produktywności na zyskownej sprzedaży pewnie jest dopiero przed nami, to też może uzasadniać pewnie jeszcze naprawdę wyższe wyceny mnożnikowe. No i jakby spojrzeć, bo mówiliśmy, że to odbicie było bardzo szybkie, jakby spojrzeć w historii, jak to wyglądało, jeśli mieliśmy do czynienia właśnie z szybkim odbiciem, to co nam takie szybkie odbicia mówią o przyszłości? Ja jeszcze tak dodam co do tych wyceń, że niektóre firmy potrafią być drogie, ale zazwyczaj one tym swoim wskaźnikiem krzyczą, że płacisz za to, za co dostaniesz. Czyli jeżeli firma potrafi bardzo szybko zarabiać, to te wskaźniki szybko są duszone tymi swoimi kolejnymi zyskami. No i wracając już do tego odbicia. Tutaj na wykresie mamy indeks NASDAQ, który ma zaznaczone okresy, kiedy zaliczył dwudziestoprocentową korektę, a później osiągnął nowy szczyt, w niespełna trzy miesiące. Jak widzimy takich okresów, włącznie z tym, który teraz mieliśmy miejsce, było siedem. Jeżeli sobie teraz spojrzymy na tabelę pod spodem oraz na ostatnią kolumnę tej tabeli, to widzimy, że rok później od takiego momentu średnio Nasdaq był czterdzieści procent wyżej. rozpala oczekiwania co do tego, żeby inwestować w indeks spółek technologicznych. Na pewno w kontekście tego, że mamy jakąś tam rozwijającą się rewolucję sztucznej inteligencji, jest to jakaś baza do tego, żeby rozważać potencjalnie takie zyski i takiego oczekiwać. Natomiast w krótkim okresie, przejdźmy tutaj do kolejnego slajdu, warto trochę schłodzić nasze umysły i spojrzeć na to, że jeżeli chodzi o trzeci kwartał, czyli ten, który zaczęliśmy, no to w historii Nasdaqa zwykle on jest najgorszy, jeżeli chodzi o kwartalną stopę zwrotu. Także warto mieć to z tyłu głowy, że jeżeli nawet dzisiaj będziemy inwestować, to że korekty Nasdaqa będą spotykały i wchodząc nawet na nowych szczytach, gdzie możemy oczekiwać, że ta stopa zwrotu będzie rok później wyższa, no to że w krótszym terminie tą zmienność będziemy odnotowywać na swoim portfelu. No i teraz jeżeli chodzi już o spółki technologiczne, jeżeli już przy tym Nasdagu jesteśmy, warto odnotować to, Tutaj Bartek prosił bym o kolejny slajd, o właśnie dzięki, że jeżeli sobie podzielimy indeks SP-Pięćset na spółki wzrostowe, czyli te, które nie wypłacają tak chętnie dywidendy, raczej wolą zyski swoje reinwestować w dalszą działalność operacyjną versus spółki wartościowe, które jednak już mają tak dojrzały biznes, nie mają za bardzo koncepcji na to, jak się dalej rozwijać, więc po prostu swoimi zyskami dzielą się z inwestorami i płacą te wyższe dywidendy. Jeżeli podzielimy sobie ten indeks S&P 500 na dwie takie grupy, to ostatni kwartał pokazał, że te spółki wzrostowe zarobiły o szesnaście procent osiągnęły wyższy wynik niż spółki wartościowe. Dokładnie spółki wzrostowe zarobiły tam ponad dziewiętnaście procent, a wartościowe dwa i pół procenta, więc stąd ta różnica szesnaście i trzy dziesiąte procenta. I jak widzimy przez ostatnie trzydzieści lat, to jest najlepszy wynik, jeżeli chodzi o tą dominację spółek wzrostowych nad spółkami wartościowymi, więc w kontekście znowu rozwoju i reinwestowania swoich zysków w dalszy biznes, można by było powiedzieć, no to w takim razie nie inwestujemy w ogóle w value, inwestujemy w spółki wzrostowe, ponieważ one mogą pretendować do tego, żeby wygrywać w tej rewolucji sztucznej inteligencji. Natomiast warto spojrzeć na to, że jeżeli sobie spojrzymy znowu na kontekst z przeszłości, czyli okres rewolucji internetowej, tam też się stawiało na firmy, które były bezdyskusyjnymi wygranymi w tej całej rewolucji. Mowa tutaj o Cisco, o Verizon, AT&T czy IBM. To były firmy, które stawiały infrastrukturę, kładły światłowody, stawiały serwery, na których te wszystkie strony internetowe były. I wtedy inwestorzy rozważali, że to będą te pewniaki, te firmy, które zarobią krocie na tym, że ten Internet będzie w naszym życiu. Historia pokazała, że jednak było inaczej. Internet tak naprawdę zdominowały takie firmy jak Google czy Amazon. Czyli wygrani byli zupełnie gdzie indziej. I pytanie, czy dzisiaj, jeżeli rozważamy wytypowanie takich wygranych w tej rewolucji internetowej, a tutaj mowa dzisiaj o Microsof, Amazonie, Google, w ogóle całej tej wspaniałej siódemce, to pytanie, czy nie będzie tak, że znowu oni stawiają infrastrukturę, czyli inwestują w te centra obliczeniowe, stawiają elektrownie atomowe po to, żeby zasilać te centra obliczeniowe. Także widać, że działają na szerokim polu tego, żeby tą infrastrukturę stworzyć. A na koniec może w smallcapach czy midcapach pojawić się taki wygrany, który jednak skorzysta z tej sztucznej inteligencji i stworzy na tym produkt. I to się okaże, że wcale infrastruktura nie będzie tym najbardziej dochodowym elementem w tej całej rewolucji, tylko jednak ten produkt, tak jak to miało miejsce w bańce internetowej. Znowu, jeżeli sobie pomyślimy, że dobra, ale nam się uda, ponieważ my wiemy jak patrzeć na te rynki i w takim razie zróbmy sobie tak zwany stack picking i wybierzmy spółeczki, które na pewno na tym wygrają, ponieważ dużo czytamy i możemy sobie wywnioskować, które to na tym wygrają. Otóż statystyka nie będzie po naszej stronie. Ja przyznam, że ten slajd ukradłem od Bartka. Bartek Piątek miał u nas taki wewnętrzny webinar, gdzie przedstawił taką statystykę i tutaj mi od razu nasunęło się na myśl właśnie ta koncepcja stack pickingu, czyli wybierania spółek, a nie trzymania się indeksu. Ja wiem, co jest na tym slajdzie, ale myślę, że Bartek, Ty lepiej opowiesz, co na nim się znajduje. Tak, to jest takie przypomnienie jak trudno jest wybrać te spółki, które mają być właśnie zwycięzcami, tak jak o tym wspomniałeś. Tu jest bardzo szeroki zakres danych od lat dwudziestych ubiegłego wieku do dwa tysiące siedemnastego roku, czyli ponad dziewięćdziesiąt lat danych, które pokazuje jakie są przeciętne wyniki z amerykańskich spółek. Jak weźmiemy sobie średnią arytmetyczną po lewej stronie, to ten wynik jest fantastyczny, prawie dwadzieścia trzy tysiące procent, rewelacja, więc wydawałoby się, że nic tylko właśnie wybierać tych zwycięzców, to pewnie jeszcze nam się bardziej uda te stopy zwrotu podkręcić, ale pewien niepokój nam się może wkraść, jak spojrzymy sobie na medianę, bo mediana to jest minus siedem i cztery dziesiąte procent, czyli przypomnijmy czym się różni mediana od średniej arytmetycznej, mediana oznacza, że połowa spółek ma gorszy wynik średnio niż te minus siedem i cztery dziesiąte, a połowa ma lepszy wynik niż minus siedem i cztery dziesiąte. Gdybyś tak na chybił trafił, wybralibyśmy sobie taką spółkę, to właśnie możemy liczyć na wynik w okolicach mediany. Problem polega na tym, że jak właśnie patrzymy sobie na to, jak bardzo się różni ta średnia od mediany, to możemy się bardzo zdziwić, jak to w ogóle jest możliwe. Jest to możliwe w taki sposób, że bardzo wąski grono spółek potrafi niezwykle mocno ciągnąć indeksy w górę, I to jest tak, że po prostu przeciętna spółka nie jest w stanie nawet dotrwać do końca takiego dziewięćdziesięcioletniego okresu badawczego, bo po prostu bankrutuje po drodze. I jeśli mielibyśmy właśnie wybierać jakieś wąskie grono spółek, no to statystycznie niestety, ale prawdopodobnie wybierzemy właśnie taką spółkę. Musielibyśmy mieć niezwykłe szczęście czy niezwykłe umiejętności analityczne, ale tu myślę, że można by mocno dyskutować, czy umiejętności analityczne by tu wystarczyły, żeby wybrać właśnie tego zwycięzcę. Więc na tym właśnie polega cały ten problem ze stock pickingiem, o którym Grzegorz wspomniał. Ja się tak z kalkulatorem przygotowałem do tego, żeby unaocznić na prostym przykładzie. Mamy indeks, który składa się z trzech spółek. Z tego jedna właśnie minus siedem po stu latach prawie zarabia. Druga spółka będzie miała minus dziesięć procent, a trzecia prawie siedemdziesiąt tysięcy procent. Więc tak naprawdę mamy jedną trzecią szansy na to, że trafimy w tą, która zarobi nam te siedemdziesiąt tysięcy procent, natomiast dwie trzecie szansy mamy, że jednak stracimy na tym całym biznesie. Pytanie, czy chcemy bawić się w stock picking i być po tej gorszej stronie statystyki, czyli mieć mniejsze szanse, czy jednak zainwestować w indeks, kupić trzy spółki po jednej trzeciej w portfelu i po prostu cieszyć się z tych dwudziestu dwóch tysięcy procent. Wydaje mi się, że dla spokoju łatwiej jest wybierać drugi scenariusz i być wygranym. Też tak myślę. A teraz jeden z zapowiedzianych we wstępie tematów, czyli dolar, a właściwie to, jak słaby jest dolar w tym roku. Pewnie każdy to zauważył. On jest tak słaby, jak nie był od pięćdziesięciu ponad lat, bo jak sobie spojrzymy tutaj właśnie na wykres, jak fatalnie w tym roku wyglądają notowania indeksu dolara, no to widzimy, że ten spadek od początku roku jest największy od siedemdziesiątego trzeciego roku, czyli naprawdę bardzo długo. No i zawsze w takiej sytuacji pojawiają się sugestie, analizy, które mówią o tym, że Pewnie to jest dopiero początek jakiegoś dłuższego trendu, No i rzeczywiście, jeżeli spojrzelibyśmy na indeks dolara w takim bardzo długim ujęciu od lat sześćdziesiątych, no to widzimy, że w przeszłości to wyglądało w ten sposób, że jeśli już zaczynał się jakiś trend na dolarze, to nie był krótki, tylko po pierwsze trwał długo, jeśli chodzi o czas, a po drugie był głęboki, jeśli chodzi o zmiany. Czyli na przykład jeszcze przed odejściem od standardu złota, przed Bretton Woods, indeks dolara zanurkował jakieś trzydzieści procent, potem bardzo mocno z kolei dolar się umocnił, następnie w połowie lat osiemdziesiątych był pięćdziesięcioprocentowy spadek indeksu dolara, potem znowu umocnienie, znowu spadek, ostatnio znowu umocnienie, no i właśnie te ostatnie miesiące to znowu było osłabienie dolara, więc patrząc na taki bardzo długoterminowy wykres, można by z tego wysnuć wniosek, że okej, jeżeli zaczyna się jakiś długoterminowy trend osłabienia dolara, no to w takim razie powinniśmy sobie pewnie sprawdzić, jakie aktywa zachowują się dobrze, jeżeli dolar się osłabia, kupić sobie te aktywa i cieszyć się drinkami z palenką. Tylko problem polega na tym, że po pierwsze bardzo trudno jest w ogóle przewidzieć, czy taki dolar jest tani, rzeczywiście ten długoterminowy trend. osiągnąć, no a po drugie problem jest też innej natury, do czego za moment przejdę. No więc mamy taką tabelkę. Przygotowaliśmy się, także nasi widzowie mogą sobie teraz spojrzeć, co warto kupować, jeżeli dolara się osłabia. Tu akurat są wzięte dane od dziewięćdziesiątego dziewiątego roku i wzięty jest spadek indeksu dolara o przynajmniej dziesięć procent. No i widzimy, że na czele tej tabeli ze wzrostami na najbliższe dwanaście miesięcy od takiego wydarzenia, czyli właśnie osłabienia dolara, no to w czołówce mamy złoto, mamy akcje z rynków schodzących, dużo wtedy zarabiają też obligacje, również właśnie z rynków schodzących, ale nie tylko, bo z rynków rozwiniętych też. No więc wydawałoby się, że właśnie nic prostszego, tylko weźmy sobie Najwyższe słupki z tej tabelki kupmy do portfela i problemów z głowy. Natomiast właśnie tak jak wspomniałem, po pierwsze dolara jest bardzo trudno przewidywać, a po drugie identyczne pomysły na proste rozwiązanie i recepty inwestycyjne mogliśmy mieć bardzo niedawno, bo dwa tygodnie temu. Dwa tygodnie temu, przypomnijmy, Stany zbombardowały Iran. No i co mogłoby się wydawać tak na... Coś, czego bardzo w Widokach z Wieży chyba nie lubimy, czyli na tak zwany chłopski rozum. Co powinno się w takiej sytuacji kupować czy też sprzedawać? Pewnie słabo by sobie radziły globalne akcje, bo trzecia wojna światowa u progu. Pewnie bardzo dobrze sobie poradzi ropa naftowa, bo przecież Bliski Wschód to wiadomo dużo tej ropy produkuje. I pewnie wzrośnie generalnie zmienność na rynku akcyjnym. Takie tezy można by tutaj trzy postawić dwa tygodnie temu właśnie po tym ataku. Trochę tak jak z tym dolarem tutaj właśnie pokazujemy. No i co się działo tydzień po tych wydarzeniach? No te pomysły nie zestarzałyby się najlepiej. S&P wzrósł, tak jak właśnie wspomniałeś, Grzesiek, historyczne szczyty, ropa staniała od tego bombardowania, no i zdecydowanie też spadła zmienność na rynkach. Więc mówimy tak trochę to ku przestrodze, że właśnie takie proste łopatologiczne rozwiązania mogą mieć opłakane skutki. No a poza tym, Jeszcze tak wracając jakby do sedna tego osłabienia się dolara, no to zwróćmy też uwagę, że generalnie przeważnie, jeżeli nie ma właśnie jakichś takich nietypowych wydarzeń, a ostatnio jest ich sporo, jeśli nie ma nietypowych wydarzeń, to przeważnie to, czy dolar się osłabia, czy umacnia, zależy głównie od różnicy w stopach procentowych. To świetnie widać na przykładzie właśnie kursu euro-dolar i na tym, jaka jest różnica w stopach procentowych właśnie w strefie dolara i w strefie euro, czyli im Im większa jest nadwyżka w stopie procentowej w strefie dolara, tym bardziej atrakcyjny jest dolar, tym bardziej to przyciąga inwestora do tego, żeby tam inwestować i wtedy dolar się umacnia. Jeśli jest odwrotnie, to się osłabia. Ostatnio ta pionowa linia wyznacza właśnie początek nazwijmy to nowej odsłony wojen handlowych. I od tego momentu wszystko się zmieniło, bo widzimy, że w zupełnie inną stronę poszedł kurs euro-dolar, czyli to euro po prostu się umocniło do dolara, a różnica w stopach procentowych w ogóle tego nie wskazuje. Więc tu też może się czaić jakaś pułapka, że ten potencjalnie długoterminowy trend, tektoniczna zmiana, jak to czasami jest opisywane, może po prostu za chwilę wrócić do tego trendu, który był wyznaczany przez ostatnie kilka lat i może się okazać, że te stopy procentowe będą ważniejsze. Rynki nie lubią nierównowagi, także tutaj widzimy na ten okres, który pokazujesz dużą dysproporcję, tylko pytanie, czy kurs spadnie, czy jednak yield w Stanach Zjednoczonych spadną? No właśnie, pytanie, na które chyba nikt nie zna odpowiedzi. Wszystkie odpowiedzi ma Donald Trump, tak a propos, to już pewnie każdy wie. Dosłownie parę słów, nie chcemy tutaj za dużo czasu zajmować antenowego o Donaldem Trumpem, ale pewnie warto wspomnieć, że w tym tygodniu, czyli w środę, mija dziewięćdziesiąt dni, od kiedy Trump zawiesił te cła na dziewięćdziesiąt właśnie dni. Jakieś umowy pewnie będą na dniach w niektórych krajach podpisywane, część już mamy podpisane. Trump właśnie wspomniał, że dzisiaj w południe zacznie rozsyłać listy do poszczególnych krajów z informacją, jaka stawka celna będzie danych krajów obowiązywała i możliwe są też ewentualnie jakieś przedłużenia. No i też przypomnijmy, że udało się Trumpowi... doprowadzić do uchwalenia tej ustawy, która obniża podatki, obniża też część wydatków, ale generalnie bilans jest taki, że deficyt budżetowy stanął zdecydowanie wzrośnie. No ale to tyle o Trumpie, nie chcemy tutaj przedłużać. Wracamy więc do tematu pytania tygodnia. Przypomnij Grzegorz, jakie ono było. Jaki ETF generuje obecnie więcej przychodu niż ETF na SP-Pięćset w instytucji zarządzającej największymi aktywami na świecie? Czyli to można powiedzieć, że to są dwa pytania w jednym. No bo po pierwsze, kto ma instytucję zarządzającą największymi aktywami na świecie? I tu odpowiedź brzmi BlackRock. A jaki to jest ETF? To jest ETF na Bitcoina. I dlaczego mówimy o Bitcoinie? Generalnie rzadko jest tak, że w widokach zwierzę wspominamy o kryptowalutach. Pewnie dlatego, że To nie jest tak, że świat finansów w jakiś sposób, takich tradycyjnych finansów, jest niechętny kryptowalutom, bo się na niej obrazi, bo to jest jakaś konkurencja, powiedzmy, tylko tu raczej chodzi o to, że jeśli mamy do czynienia z akcjami czy z obligacjami, to są po prostu za tym pewne sprawdzone, nazwijmy to, przynajmniej w długim terminie, metody analizy na takiej zasadzie, że spółka na przykład, kupujemy jakieś akcje, to wiemy, że mamy prawo do jakichś przyszłych zysków tego przedsiębiorstwa. Jak mówimy o obligacjach, to wiemy, że mamy prawo do jakiegoś zobowiązania, które dana spółka czyni wobec obligatariuszy. A w przypadku kryptowalut to problem polega na tym, że to jest jakiś środek wartości, który opiera się na tym, że po prostu inwestorzy czy jak to by inaczej nazwać, wierzą w to, że ta wartość tam będzie. Trochę tak jak ze złotem. Czyli to może być świetna inwestycja, może być fatalna inwestycja, ale przede wszystkim z naszego punktu widzenia jest inwestycją bardzo trudną do wyceny. I na tym polega główny problem, dlaczego ten świat finansów ma właśnie jakieś opory przed tymi kryptoaktywami. Natomiast Warto pewnie od czasu wspomnieć, że takie coś istnieje, ponieważ, no właśnie, tak jak widać, to się nagle stał bardziej dochodowy produkt dla BlackRocka niż bardzo popularne ETF na S&P, a po drugie, też druga taka myślę, że dość epokowa zmiana, to jest to, że w Stanach Fannie Mae i Freddie Mac, czyli taka sponsorowana przez rząd agencja, która zajmuje się między innymi wyceną ryzyka przy kredytach hipotecznych, została poproszona o to, żeby przy tej ocenie ryzyka, jak bierze się pod uwagę, jakie aktywa ma dany kredytobiorca, brać też pod uwagę kryptoaktywa, więc to też jest jakaś tam epokowa zmiana, myślę, bo nagle trzeba będzie policzyć, ile na przykład Dogecoinów ktoś posiada i ile one są warte, więc to może być dość zabawne w tych analizach związanych z kredytami hipotecznymi. Ale też jak właśnie jesteśmy przy tym temacie kryptowalut, to pewnie też warto wspomnieć, że tam również są bardzo duże rozbieżności. Czyli jeśli spojrzymy sobie na przykład na Bitcoina w tym roku, od początku roku, to widzimy, że to jest bardzo dobry wynik, plus kilkanaście procent, porównywalny z akcjami globalnymi. Czyli są indeksy, które zarobiły więcej, na przykład niemiecki DAX w tym roku, ale są takie, które zarobiły mniej, na przykład S&P Ale jak sobie to porównamy z tą pomarańczową linią, która tu jest, czyli to jest powiedzmy w świecie zwykłych spółek, to jest odpowiednik małych spółek, czyli to są tak zwane altcoiny, czyli alternatywne kryptowaluty do Bitcoina, no to widzimy, że one są na poziomie minus sześćdziesięciu procent od początku roku. Więc krótko mówiąc, tutaj jest pełno zagrożeń, na pewno są też szanse, ale też jakby nie chcemy tego automatu zupełnie pomijać, bo jak widać na przykładzie tego w anime i Freddie Mac, to jest temat, który pewnie w świecie finansów w jakiś sposób nabiera na znaczeniu. Świat chyba nie oszalał jeszcze aż tak bardzo, ponieważ jeżeli chodzi o sumę aktywów, którą te ETF posiadają, to dalej ETF na SP-Pięćset jest dziesięć razy większy w swoich aktywach niż ETF na Bitcoina, tylko że po prostu opłata za zarządzanie tego ETF-a na SP-Pięćset to jest tam trzy setne procenta, a na Bitcoina zero dwadzieścia pięćsetnych procenta, także no po prostu trzy razy większa opłata za zarządzanie przy trzy razy mniej, przepraszam, dziesięć razy To jest dziesięć razy mniejsza opłata za zarządzanie, ale przy dziesięć razy większych aktywach daje porównywalne przychody. No ale akurat taka sytuacja jest, że już Bitcoin w tych przychodach wyprzedził tego ETF-a na SPF. Tak jest. No i to jest już wszystko, co przygotowaliśmy w tym tygodniu, więc bardzo Wam dziękujemy za wysłuchanie. Przypominamy, że jesteśmy w wakacyjnym trybie, więc najbliższy odcinek za dwa tygodnie, chyba że wydarzy się coś na tyle ważnego, że uznamy, że warto to wcześniej skomentować. Także bardzo dziękujemy i do usłyszenia.









