Google w kłopotach! AI zabiera rynek. Akcje najtańsze od lat: Okazja czy Pułapka? [Przyszłość Google i AI]

Czy Google podzieli los Kodaka?

Google w tarapatach? Czy sztuczna inteligencja (AI) zagraża pozycji giganta wyszukiwania? W tym filmie analizujemy wpływ AI na przyszłość Google, omawiając m.in. spadek klikalności reklam, dylemat innowatora i potencjalne scenariusze rozwoju sytuacji.

Film porusza kwestię spadku liczby wyszukiwań w Google i rosnącej popularności narzędzi AI, takich jak ChatGPT. Omawiamy dylemat, przed którym stoi Google: inwestować w AI, ryzykując kanibalizację swojego głównego źródła przychodów, czy zwlekać, dając pole do popisu konkurencji.

Analiza finansowa i szanse dla inwestorów

Przyglądamy się wycenie akcji Google’a, która spadła do najniższego poziomu od lat. Czy to okazja inwestycyjna, czy pułapka? Analizujemy dane finansowe i perspektywy firmy, biorąc pod uwagę konkurencję ze strony AI i potencjał innych segmentów biznesu, takich jak Google Cloud.

  • Wpływ AI na rynek wyszukiwarek
  • Dylemat innowatora w Google
  • Analiza wyceny akcji Google
  • Perspektywy rozwoju firmy
  • Alternatywne źródła przychodów Google
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Każdego dnia Google przetwarza prawie 6 milionów zapytań na minutę. To daje 354 miliony wyszukiwań na godzinę, 8,5 miliarda dziennie i 3 biliony rocznie. Tylko co jeśli niedługo te googlowanie się skończy? Bo wraz z tym jak sztuczna inteligencja przekształca kolejne branże, to zmienia się też przyszłość wyszukiwarek internetowych. W zeszłym miesiącu, czyli w kwietniu, liczba wyszukiwań na urządzeniach Appla spadła po raz pierwszy od 20 lat i to na skutek popularyzacji właśnie modeli językowych. Więc czy całe to pozycjonowanie w sieci wymrze? A co jeśli Google też w efekcie zniknie? To może brzmi jak science fiction, ale nawet najwięksi czasem zostają zapomnieni. Czy więc obserwujemy początek końca Googlea i internetowych wyszukiwarek w ogóle w takiej formie jakie znamy i czy Google ma szansę zostać takim trochę kodakiem tej nowej rewolucji technologicznej. Partnerem odcinka jest Saksobank, duński bank inwestycyjny, w którym zyskujesz gwarancję depozytu aż do 100 000 € oraz praktycznie zerowe prowizje przez nawet trzy miesiące, a także możesz bezpłatnie za założenie konta odebrać nasz miesięcznik Stockcan. Dołącz do ponad 2100 inwestorów w Strefie Premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie niemal 70 000 już waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać. Zostawcie swoją już teraz. A na 70 000 równo zrobimy sobie specjalne wydanie, gdzie będziecie mogli zapytać mnie o [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] wszystko. Wyszukiwarki internetowe przeszły naprawdę niesamowitą drogę. No kiedyś liczyło się głównie precyzyjne dopasowanie słów kluczowych, liczb linków prowadzących do strony. Dziś rządzą tym zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji, które analizują nasze intencje, pozwalają firmom tworzyć treści idealnie trafiające w potrzeby i w oczekiwania. No i widać, że ta sztuczna inteligencja rewolucjonizuje wyszukiwanie tych informacji. Umożliwia firmom optymalizację treści, przewidywanie trendów, wyszukiwań, personalizację. Nawet takie narzędzia jak search generative experience SGE od samego Google już teraz potrafią dać gotowe związpowiedzi na wiele pytań. Nie trzeba się przeklikiwać przez dziesiątki linków, a ta informacja, której szukacie, ląduje prosto na tacy. Na pewno to ostatnio zauważyliście, że jak wpisujecie coś do Googlea, to w sumie na górze wyskakuje informacja od sztucznej inteligencji googlowej, a nie linki. Wyszukiwarki przeszły więc mega dużo zmian. Tylko co z tego wszystkiego wynika dla inwestorów? Jak na tym wszystkim zarabia Google? Google co do zasady zarabia na reklamach tekstowych, które widzicie obok i nad organicznymi wynikami wyszukiwania. Reklamodawcy płacą za każde kliknięcie. To tak zwany model CPC. Google dba o to, żeby te reklamy były jak najlepiej dopasowane do waszych zapytań. I tu pojawia się problem całego tego modelu biznesowego. No i ten problem trochę boli obecnie inwestorów, bo jeśli SGE, czyli w sumie ta odpowiedź o daje nam od razu gotową odpowiedź, to rzadziej klikamy w reklamy i same reklamy tekstowe stają się po prostu mniej widoczne, bo przecież są niżej. Reklamodawcy tworzą kampanie w Google Adsie. Wybierają słowa kluczowe, które aktywują te reklamy. Jak użytkownik już wpisze sobie jakieś coś, co go interesuje. System działa w modelu aukcyjnym, więc reklamodawcy licytują stawkę maksymalną za kliknięcie. No a o kolejności wyświetlania decyduje wynik tej aukcji. Efekt jest taki, że dzięki temu użytkownicy widzą reklamy dobrze dopasowane do zapytań, a Google dzięki temu maksymalizuje przychody z każdej interakcji. Tylko, że jak mamy mniejszą liczbę kliknięć w same reklamy, bo SGE od razu pokazuje użytkownikowi odpowiedź generowaną przez AI albo podsumowanie tego, co nas tak naprawdę interesuje bez konieczności jakiegokolwiek klikania w odnośniki, no to w praktyce oznacza, że użytkownicy w sumie mogą uzyskać to, czego szukają, nie przewijając dalej i nawet nie natrafiając na reklamy. A do tego jeszcze ta odpowiedź SG znajduje się wyżej, więc nawet jak chcemy dojechać do reklam, to zajmuje to więcej czasu, więc siłą rzeczy klikalność tych reklam spada i nawet pojawiają się dane, które potwierdzają zasadność tych obaw o model biznesowy wyszukiwarki Google, ale też każdej innej wyszukiwarki. Tylko czy te obawy są uzasadnione? No niestety pierwsze dane zdają się potwierdzać, że tak, bo badania przeprowadzone przez Achrews pokazują, że współczynnik klikalności linków znajdujących się na pierwszej pozycji w wynikach organicznych spadł o ponad 34% w tych przypadkach, gdzie Google wyświetlało podsumowania generowane przez sztuczną inteligencję. No to duży spadek. A efekt jest taki, że akcje Googlea od początku roku 2025 do momentu nagrywania tego materiału zanurkowały o 16%, podczas gdy szeroki rynek reprezentowany przez SNB 500 trzyma się gdzieś tam w okolicach zera. No i co więcej, wycena Google mierzona dość popularnym wskaźnikiem cena do zysku spadła do poziomów nienotowanych od co najmniej dekady i oscyluje teraz gdzieś w okolicach 16. No to jest prawie o połowę mniej niż wynosi średnia z ostatnich 10 lat, czyli koło 29,7. No ale jak mówi stare giełdowe porzekadło, to, że coś się stanie nie oznacza wcale, że nie będzie jeszcze tańsze. Więc pytanie fundamentalne brzmi: czy rynek ma rację panikując i wyprzedając akcje Googlea, czy może jednak rynek grubo przesadza? Okazja jest wtedy, jeśli rynek się myli albo mocno przesadza. Pułapka jest wtedy, kiedy to my się mylimy, a rynek jednak dobrze przewiduje przyszłość. Kto ma więc rację? No ostatecznie oczywiście nie wiemy, dopóki określony scenariusz się nie zrealizuje, ale można próbować ocenić prawdopodobieństwo tego, który scenariusz ma większe szanse na to, żeby zaistnieć. No jeśli jesteście w tym dobrzy, to macie jedną z cech do zostania bardzo dobrymi inwestorami. Więc jak jest w przypadku Googlea? Napięcie wokół Googlea dodatkowo wzrosło w kwietniu 2025, kiedy pojawiły się informacje, że Apple odnotował właśnie pierwszy w swojej historii spadek liczby zapytań w przeglądarce Safari. Wygląda więc trochę na to, że użytkownicy coraz chętniej i śmielej uciekają do dedykowanych aplikacji sztucznej inteligencji, jak Chat GPT czy chociażby Perplexity. Swoją drogą Perplexity jest naprawdę super do wyszukiwania czegokolwiek w sieci. Polecam. Samo Apple oficjalnie przyznało też, że prowadzi rozmowy zarówno z Open AI, jak i z Perplexity na temat potencjalnego włączenia ich jako domyślnych opcji wyszukiwania w swoich urządzeniach. A pamiętajmy, że Google płaci Appleowi kolosalną, wręcz sumę 20 miliardów dolarów rocznie za to, żeby być domyślną wyszukiwarką na iPhonach i innych sprzętach, które są w ich ekosystemie. No ten lukratywny monopol dla każdej strony trochę trzeszczy w szwach tak naprawdę ostatnio. I co prawda pojawiły się też głosy, że wprowadzenie odpowiedzi sztucznej inteligencji bezpośrednio w wynikach wyszukiwania Google, mimo że zmniejszyło liczbę kliknięć w tradycyjne linki, to podobno zwiększyło konwersję, czyli na przykład liczbę zakupów czy zapisów na usługi po interakcji już z wynikiem wyszukiwania. No ale chyba to nie wszystkich do końca przekonało, bo Google wyraźnie ociąga się z szerokim i agresywnym wdrożeniem sztucznej inteligencji w swoich flagowych produktach. Firma nie wdrożyła wyszukiwania na szeroką skalę przez sztuczną inteligencję ani w wyszukiwarce, ani na YouTubie, ani w Gmailu, ani w Google Calendar i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Dlaczego tego nie zrobili? Chyba dlatego, że trochę się boją kanibalizacji swojego głównego i bardzo dochodowego źródła przychodów. No więc trochę stoją na rozdrożu. Ryzykować utratę części obecnych zysków, dynamicznie wdrażając szczutną inteligencję, czy może jednak opóźniać te integracje i ryzykować tym samym, no że konkurencja ich wyprzedzi i odbierze kawałek tortu. No to jest podręcznikowy przykład, podręcznikowy przykład czegoś, co nazywa się dylematem innatora, zjawiskiem opisanym przez Claytona Christensena w jego naprawdę przełomowej i niezłej książce The Innovators Dilema. Chodzi o sytuację, w której duża dominująca firma taka jak Google w tym wypadku stoi przed bardzo trudnym wyborem. Albo zainwestować w nową przełomową technologię. Tutaj generatywna sztuczna inteligencja, która może z czasem całkowicie zmienić reguły gry, ale jednocześnie bardzo naruszyć dotychczasowy i bardzo dochodowy model biznesowy. Albo z obawy przed stratą bieżących zysków zwlekać z jej wdrożeniem, co też może dać przestrzeń konkurentom, żeby ich wyprzedzili i sami wywrócili ten stolik. W przypadku Google stawka jest ogromna. Klasyczna wyszukiwarka z reklamami przy wynikach w Searchu generuje miliardy dolarów rocznie zysku. Ale sztuczna inteligencja, która potrafi dać gotową odpowiedź bez potrzeby klikania w [Muzyka] linki, w sumie no podważa sens istnienia całego modelu biznesowego wyszukiwarki. Google wie, że przyszłość to sztuczna inteligencja, ale jednocześnie boi się uruchomić proces, który zje własny ogon. No tak właśnie działa ten dylemat innowatora w praktyce. Paradoks, w którym sukces z przeszłości staje się największym hamulcem przyszłego rozwoju. Tylko, że trzeba pamiętać jako inwestor, że alfabet, czyli spółka matka Googlea, to jest prawdziwy technologiczny gigant i nie tylko wyszukiwarka. jest dynamicznie rosnący Google Cloud, są subskrypcje YouTube Premium, są subskrypcje innych usług, jest Waymo z autonomicznymi pojazdami. Nawet gdyby raptem wyszukiwarka zniknęła całkowicie, to pozostałe biznesy, firmy z obecnym tempem ich rozwoju bardzo szybko zasypałyby tę lukę. I rynek zdaje się trochę o tym zapominać, ale według mnie dość szybko sobie o tym przypomni. I zaraz sobie pokażemy trochę to na kilku cyferkach, ale między innymi dlatego Google niezmiennie pozostaje składnikiem portfela spółek defensywnych, które prowadzę dla was u partnera tego odcinka w Saaksobanku. Poza akcjami Googlea w tym portfelu są takie akcje jak Ferrari, Taiwan Sumiiconductor Manufacturing, New Holdings Autodesk czy argentyński gigant energetyczny YPF. Na razie nie zamierzam nic z tego portfela redukować, a na kolejne ewentualne zakupy muszę trochę poczekać do początku nowego miesiąca, kiedy pojawi się nowa dopłata 2500 zł. Ale sam portfel radzi sobie całkiem nieźle od początku marca 2025, kiedy w ogóle dla was powstał, zrobił już prawie 20% zysku. Przy obecnej wycenie na rynku, pierwsze co bym zrobił w tym portfelu, gdybym teraz miał za co, to powiększył pozycję właśnie w Google. Dlatego nie zrozumcie mnie źle, jeśli jesteście akcjonariuszami Googlea, ale życzę wam, żeby ceny tych akcji przez chwilę jeszcze trochę spadły. Ożez ty Najlepiej niech spadają do początku czerwca 2025. W każdym razie też jeśli chcecie się takim portfelem inspirować to możecie go zobaczyć w linku, który jest gdzieś tam w opisie nagrania i możecie go na pewno odzwierciedlić w całości dzięki rachunkowi w Saaksoanku, a także możecie to robić w zasadzie bezpłatnie, bo otwierając konto z linka też w Saksobanku w opisie tego materiału otrzymujecie 250 € bonusu do wykorzystania na prowizję do handlowania sobie przez trzy miesiące bez żadnych kosztów. A do tego możecie odebrać bezpłatnie najbliższe wydanie naszego miesięcznika Stockcan, czyli szczegółowego omówienia sytuacji w ponad 190 spółkach. Połowa jest z GPW, połowa jest z zagranicy. Więcej szczegółów czym jest Stockcan znajdziecie też w linku w opisie nagrania, więc klik, zakładacie konto i wszyscy się cieszycie, że odbieracie Stock Scana. Jest tam też zawsze opisywany Google. Google, który myślę, że tak łatwo jednak nie umrze. I znowu wracając trochę do tematu, jasne, wyszukiwarka w 2024 odpowiadała za 57% wszystkich przychodów firmy. To też jeden z najbardziej rentownych segmentów całej firmy, który obecnie w sporym stopniu finansuje rozwój innych projektów, więc odpowiada też za spory procent zysków, ale sukcesywnie udział wyszukiwarki, chociaż bardzo powoli to jednak spada. Sytuacja na pierwszy rzut oka może wygląda nieciekawie, no ale czy rzeczywiście jest aż tak poważna, jak sugeruje obecna bardzo mocno zdołowana wycena Googlea. W kwietniu 2025 roku globalny udział Google na rynku wyszukiwarek podobno spadł do niecałych 90% po raz pierwszy przekraczając te 90% od dekady. Dla firmy, która przez lata funkcjonowała jak monopolista, no to teoretycznie jest niepokojący sygnał. Według danych Stat Countera to spadło do 89,66%. Szacuje się, że każdy jeden punkt procentowy utraconego udziału na rynku to dla Google potencjalna strata przychodów rzędu 2,2 do 2,5 miliarda dolarów. Tylko, że kilka razy już w swojej historii Google miał wachnięcia udziału w dół i niczym specjalnym się to nie skończyło. Ucieczka użytkowników od takiej tradycyjnej wyszukiwarki Google do wyspecjalizowanych narzędzi sztucznej inteligencji przebiega na razie jednak dalej stosunkowo powoli. Mimo że w 2025 roku już ponad 70% internautów deklaruje, że korzysta z jakichś narzędzi opartych na sztucznej inteligencji, to tylko 14% robi to codziennie. A badania pokazują, że do ogólnych szybkich zapytań wciąż preferujemy stare, dobre Google. Narzędzia AI częściej służą nam do bardziej złożonych zadań, takich jak porównanie produktów, poszukanie szczegółowych rekomendacji, tego typu rzeczy. Największą adaptację AI widać, jak można się domyśleć, wśród najmłodszych użytkowników w tej grupie wiekowej 1826. To podobno aż 82%, ale nawet oni deklarują, że wciąż używają Google do sprawdzania faktów czy szukania informacji o bieżących wydarzeniach. Chatboty AI służą im raczej do przetwarzania bardziej skomplikowanych zapytań i generowania bardziej obszernych, wyczerpujących wyjaśnień. Z kolei według badania Higher Visibility również wychodzi, że użytkownicy wybierają różne platformy w zależności od rodzaju swoich potrzeb. Jeśli mamy potrzeby ogólnego wyszukania produktów, to wybieramy dalej tradycyjną wyszukiwarkę. W przypadku konkretnych produktów użytkownicy często od razu przychodzą i tak na strony detalistów jak Amazon czy Allegro, a narzędzia AI są używane do rekomendowania i do porównywania. I oczywiście ten 80% yyy wskaźnik adaptacji wśród młodych, którzy będą w przyszłości główną grupą konsumentów może niepokoić, bo Google o ile nie zacznie działać, to powoli będzie traciło nawyki konsumenta, ale te nawyki nie zmienią się z miesiąca na miesiąc. Na razie te dwa światy, tradycyjne wyszukiwarki i narzędzia AI całkiem nieźle współistnieją. I oczywiście Google Search będzie odczuwać coraz większą presję ze strony nowych technologii, ale to będzie stopniowy i ewolucyjny, a nie rewolucyjny proces. To powinno dać Googleowi naprawdę cenny czas na adaptację, na powolne stopniowe wdrażanie nowych metod monetyzacji swoich usług i na dalszy dynamiczny rozwój innych dochodowych gałęzi jak te wspomniane Google Cloud, WMO czy YouTube. Trudno tu o jeden prosty argument oczywiście, który całkowicie obala tezy o fundamentalnych zagrożeniach dla przyszłości Googlea w segmencie searchowym. Nie ma takiego, ale możemy spekulować na temat tempa i skali nadchodzących zmian na rynku wyszukiwarek. Wszystko rozchodzi się o to, czy ten proces będzie na tyle wolny i stopniowy, że obecna spora bądź co bądź przecena akcji Googlea jest po prostu nieadekwatna do skali realnych wyzwań. No i popatrzmy sobie na fakty. Czat GPT funkcjonuje na rynku od końcówki 2022 roku. Odpowiedzi AI w wyszukiwarce Googlea zostały testowo uruchomione w Stanach Zjednoczonych już rok temu, w maju 2024. No i co? No i od tamtej pory przychody Googlea z segmentu wyszukiwarek cały czas rosną. Średnia dynamika wzrostu rok do roku to naprawdę imponujące. 12,5% jak na tą skalę. I oczywiście nie wiemy jak rosłaby wyszukiwarka gdyby Czat GPT nigdy nie powstał, ale ta relatywna odporność i tak jest bardzo imponująca. Oczywiście póki co, ale jest imponująca. W pierwszym kwartale 2025 ten wzrost wyniósł prawie 10% i to wciąż znacznie więcej niż w czasie wyraźnego spowolnienia gospodarczego w 2022, kiedy to przychody z tego kluczowego segmentu dla Googlea potrafiły nawet w bardzo krótkim, przejściowym okresie spadać. Wygląda więc na to, że nawet po niemal trzech latach od debiutu Czata GPT i po roku od funkcjonowania własnych odpowiedzi AI, Google dalej potrafi generować solidne dwucyfrowe wzrosty na tym rzekomo według rynku bardzo zagrożonym segmencie biznesu. No więc czy klasyczne wyszukiwarki i całe SEO zniknie bezpowrotnie za 5 lub 10 lat? No moim zdaniem nie. Tradycyjne metody wyszukiwania informacji rzeczywiście będą stopniowo tracić na znaczeniu, ale to wcale nie oznacza, że już za chwilę wszyscy będziemy każde nawet najprostsze pytanie zadawać wyłącznie chatbotom sztucznej inteligencji. Dopóki sztuczna inteligencja nie zostanie jeszcze bardziej udoskonalona, a obecne modele językowe wciąż będą miały tą irytującą skłonność do no trochę halucynacji jednak czasem i podawania nieprawdziwych, niekompletnych albo no czasem nawet nierzetelnych informacji, to użytkownicy dalej będą z dużą dozą rezerwy podchodzić do tego, co tam jest napisane i z dużą dozą sięgać po sprawdzone klasyczne wyszukiwarki. A inną też ważną kwestią przecież są wieloletnie przyzwyczajenia już teraz trochę starszych użytkowników internetu, którzy mają naturalne trudności z adaptacją do zupełnie nowego narzędzia i jeśli obecne dobrze znane rozwiązania, te które daje Google w zupełności im wystarczają i spełniają ich potrzeby, no to po prostu nie mają jakiejś wybitnie silnej motywacji do rewolucyjnych zmian. I trudno dziś z pełnym przekonaniem ocenić jak szybko i w jakimś stopniu sztuczna inteligencja wyprze tradycyjne wyszukiwarki. Ale jakbym się miał pokusić o prognozę, to powiedziałbym, że choć sztuczna inteligencja rzeczywiście stanowi realne zagrożenie dla obecnego modelu biznesowego wyszukiwarek, to zmiany w tym zakresie, w tym akurat zakresie będą postępować na tyle wolno i stopniowo, że Google ma wystarczająco dużo czasu, żeby się do nich skutecznie dostosować, skutecznie stworzyć model monetyzacji tego, co już mają i co im działa i po prostu temu przeciwdziałać. Dlatego też uważam, że ta obecna historycznie niemalże niska wycena akcji Googlea jest dla mnie atrakcyjna i gdy cały ten medialny szum wokół końca Google trochę ucichnie, a firma zacznie przyciągać coraz większą uwagę inwestorów innymi dynamicznie rosnącymi i perspektywicznymi aspektami w całej swojej działalności, w całym swoim biznesie, to możemy zobaczyć naprawdę solidną i zasłużoną poprawę w wycenie tych akcji. Dajcie więc znać, jak wy widzicie Googlea dziś po tej przecenie i jak w ogóle widzicie rozwój wyszukiwarek internetowych. A jeśli chcecie być z tym inwestycyjno-technologicznym światem bardziej na bieżąco, to pamiętajcie też, że zawsze możecie dołączyć do wersji premium DNA, gdzie jest z nami ponad 2100 innych inwestorów. naprawdę wielka społeczność i ja jestem przekonany, że cała ta społeczność staje się każdego dnia dużo lepszymi inwestorami. Dostajecie tam masę materiałów edukacyjnych, masę analiz, masę przemyśleń o rynkach, o gospodarce, o spółkach i ode mnie od całego zresztą naszego zespołu. A także możecie oglądać jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości. Obecnie ponad 4 miliony złotych. To duże pieniądze, dają dużo emocji, ale przede wszystkim dają masę nauki dla was. I tą właśnie naukę jesteśmy wam w stanie zagwarantować. Więcej na ten temat znajdzie na stronie premiumdaryynków.pl. O tutaj. No i nie zapomnijcie skorzystać z oferty partnera odcinka w Saksobanku przez link w opisie. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry