Giełda ignoruje wojnę Izraela! Niemcy chcą zdominować AI, a mój portfel wygrywa z rynkiem! [AI, Niemcy, wojna, portfel]

Odcinek omawia:

Czy wojna Izraela z Iranem wpływa na giełdę? Jak Niemcy stają się liderem w dziedzinie AI? Czy portfel inwestycyjny pokonuje rynek?

  • Wpływ wojny na Bliskim Wschodzie na rynki finansowe i ceny ropy
  • Rozwój sztucznej inteligencji w Niemczech i inwestycje w infrastrukturę AI
  • Wpływ narzędzi reklamowych opartych na AI na tradycyjne agencje reklamowe
  • Analizę portfela inwestycyjnego i strategię inwestycyjną
  • Krach akcji Boeinga po wypadku lotniczym w Indiach
  • Sukces chińskiego producenta zabawek Pop Mart
  • Politykę Chin dotyczącą utrzymywania nierentownych firm
  • Wzrost akcji Oracle dzięki rozwojowi usług chmurowych dla AI

Dodatkowo:

  • Informacje o Freedom24 i możliwości otrzymania darmowych akcji
  • Dostęp do portfela publicznego
  • Omówienie innych ciekawych nagrań i analiz

Ten film to kompleksowe spojrzenie na najważniejsze wydarzenia gospodarcze i giełdowe, a także analizę trendów inwestycyjnych.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Izrael atakuje Iran, a ceny ropy rosły o nawet 11% w jeden dzień. Tylko co rynki na to? Rynki wyrównęły okiem i poszły dalej, jakby nic się nie wydarzyło. W tym samym czasie Niemcy budują autostradę AI z pomocą Nvidia, a Chińczycy zarabiają miliony na plastikowych zabawkach. Co z tego naprawdę ma znaczenie dla twoich inwestycji i czy świat naprawdę się wali, czy może tylko znowu udaje? Może właśnie wielka okazja inwestycyjna leci ci przed nosem, bo wszyscy patrzą sobie na coś innego i na coś tak naprawdę mało istotnego. W tym filmiku opowiem wam o wojnie, o ropie, o sztucznej inteligencji, o pop marcie, spadających beingach i czymś, co może zmienić wasze podejście do rynku. Zaczynamy. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Naszdaq. Załóż konto i odbierz do 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $ar każda. Dołącz do prawie 2300 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie ponad 70 000 już waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Nowa albo stara wojna Izraela z Iranem podbiła ostatnio napięcia w tym regionie, ale to naprawdę, moi drodzy, nie ma dla rynku i giełdy żadnego długoterminowego znaczenia. W piątkowy poranek w ubiegłym tygodniu Izrael przeprowadził serię nalotów na cele w Iranie, w tym na obiekty związane z programem nuklearnym. Eksplozje miały miejsce między innymi w Teheranie i w Natans. To jedne z kluczowych ośrodków wzbogacania uranu w Ianie. Według doniesień irańskich mediów w wyniku ataku zginęli najwyżsi rango wojskowi, w tym szef korpusu strażników rewolucji islamskiej oraz szef sztabu irańskiej armii. Izraelski premier Netaniahuchu z kolei oświadczył, że działania wojskowe miały na celu uderzenie w serce programu nuklearnego Iranu. Według niego użyto około 200 samolotów, a uderzenia objęły około 100 celów i jednocześnie zapowiedział kontynuację tej operacji, dopóki zagrożenie nie zostanie wyeliminowane. Izrael tłumaczy oczywiście ten atak obawami o pracę Iranu nad bronią nuklearną. No i jasno twierdzi, że nie zamierza ryzykować ewentualnego sukcesu tych prac Iran. Zapowiedział z kolei oczywiście Odwet, który rzekomo miałby też objąć nawet cele amerykańskie w regionie. Ta, na pewno. A w tym samym czasie Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej poinformowała, że nie stwierdzono podwyższonych poziomów promieniowania w Natans, co też sugeruje, że izraelskie ataki nie naruszyły zabezpieczeń chorujących zasoby nuklearne Iranu, albo że y po prostu nic tam nie było. W każdym razie reakcje międzynarodowe były ostrożne i ale chyba każdy już po prostu przywykł do napięć w tym regionie. Rządy państw arabskich takich jak Arabia, Katar Oman oczywiście skrytykowały Izrael, a Stany Zjednoczone oświadczyły, że nie brały udziału w operacji i wezwały do ogólnej deeskalacji i poklepania się po plecach. No i co to znaczy dla rynku i dla giełdy? Na rynkach pojawiła się oczywiście jakaś chwilowa reakcja, głównie widoczna w cenach ropy, która potrafiła rosnąć nawet 11%, ale połowa tych wzrostów szybko została już wymazana. kontrakty terminowe na S&P 500 najpierw spadły o prawie 2%, ale też również szybko odrobiły połowę tego spadku. No takie konflikty zbrojne, choć medialnie głośne i na pewno tragiczne w skutkach humanitarnych, zwykle mają jednak ograniczony wpływ na rynki akcji, zwłaszcza jeśli nie dotyczą one bezpośrednio największych gospodarek świata, a ten konflikt takiej nie dotyczy. Historia pokazuje, że większość takich napięć skutkuje tylko chwilową zmiennością, po której to rynek wraca do fundamentalnego trendu. Największe perturbacje zawsze w tym wypadku będą dotyczyć rynku ropy naftowej, ale i tak powinny one szybko osłabnąć. Tak, moi drodzy, Iran jest ważnym producentem ropy naftowej na świecie, ale wciąż jego produkcja nie przekracza 5% całej światowej produkcji. Największym potencjalnym straszakiem Iranu jest realnie blokada cieśniny Ormus, którą przekracza dziennie około 20 milionów baryłek ropy. Ale no to też są tylko puste słowa i gadanie. Zamknięcie tego szlaku jest w zasadzie nawet fizycznie niemożliwe, a do tego ekstremalnie nieopłacalne również dla samego Iranu. Każdy poważny wzrost cen ropy spowodowany zamknięciem takiej cieśniny wywołałby na Iranie naciski od ich największego klienta na ropę Chin. Głupio robić ruch, od którego bardziej zaboli twoich przyjaciół niż zaboli twoich wrogów. Prawda? Zamknięcie ormuzu to realnie też niemalże zagłodzenie przez Iran samych siebie, bo większość ich dziennej konsumpcji tamtędy dokładnie przechodzi. Cieślina ma do tego od 55 do nawet 95 km szerokości, a jej większość należy nawet do Omanu, a nie do Iranu. Wiele statków przepływa przez wody irańskie, ale statki naprawdę mogą sobie korzystać też z alternatywnych tras przez wody Omanu. Pewnie zajmie to trochę więcej czasu, ale realnie nic się nie zblokuje. A jeśli dołożymy do tego jeszcze obecność piątej floty Stanów Zjednoczonych w Bachrajnie, no to nie, żadnej blokady cieśniny nie będzie. W przypadku inwestorów długoterminowych nie ma żadnych racjonalnych podstaw, żeby podejmować decyzję o sprzedaży akcji wyłącznie na podstawie tego wydarzenia i tej właśnie wojny. To już większe podstawy są, żeby zacząć stawiać na Niemcy, bo Niemcy budują obecnie swoją autostradę sztucznej inteligencji z pomocą Nvidia i tym samym mocno przyspieszają rozwój sztucznej inteligencji u siebie. Inwestycje w infrastrukturę i współpracę z firmą Nvidia powoli robią z Niemiec jednego z liderów Europy w tej dziedzinie. W całym kraju powstają obecnie nowoczesne fabryki AI, czyli centra danych zasilane dziesiątkami tysięcy procesorów graficznych NVIDIA, które mają umożliwiać rozwój zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji. Największa z nich oparta na architekturze Nvidia Omniverse powstaje z myśl o europejskich firmach przemysłowych, oferując moc obliczeniową niezbędną do projektowania, symulacji i automatyzacji produkcji. W mieście Julich działa już superkomputer Jupowiter. Pierwszy w Europie system klasy skalowej, który ma wspierać badania w zakresie klimatu fizyki, języka oraz farmacji. Kolejny superkomputer Blue Lion ruszy w 2026 roku i będzie oparty właśnie na najnowszej architekturze Nvidia. Coraz więcej niemieckich firm wdraża też rozwiązania oparte na AI. DPL inwestuje w potężny klaster obliczeniowy Nvidia, żeby przyspieszyć tłumaczenia tekstów z internetu. A startupy jak Black Forest Labs rozwijają generatywne modele do tworzenia obrazów. Nawet w sektorze motoryzacyjnym Mercedes-Benz tworzy cyfrowe odwzorowanie fabryki za pomocą Nvidia Omniverse, a najnowsze modele aut wyposażone są już w oprogramowanie oparte na platformie Drive, które to wspomaga jazdę autonomiczną. Z tej technologii mają też korzystać BMW, Continental czy Sfler Group. Cyfrowe odwzorowanie takich fizycznych fabryk, czyli tak zwane cyfrowe bliźniaki, dają firmom motoryzacyjnym kolosalne korzyści, bo na przykład dzięki cyfrowej symulacji można sobie testować różne układy linii produkcyjnej, różne układy przepływu pracy i zmian w procesie bez faktycznego zatrzymywania albo zmieniania rzeczywistej produkcji. To też pozwala na szybsze wdrożenie innowacji, no bo można sobie takie rozwiązanie najpierw sprawdzić w środowisku wirtualnym, a to też mocno skraca czas jego potencjalnego wdrożenia w realnej fabryce. Równolegle trwa edukacja i szkolenia, zarówno w szkołach wyższych, jak i w ramach inicjatyw dla małych, średnich firm, na przykład przez program Applied AI, który też wspiera Nvidia i który ułatwia tym przedsiębiorstwom dostęp do tych nowoczesnych narzędzi i pomaga im trochę wdrażać różne systemy AI do samodzielnego działania. No dzięki tym wszystkim inicjatywom Niemcy naprawdę stopniowo zaczynają albo przynajmniej starają się gonić technologicznych liderów zza oceanu, a Europa choć z opóźnieniem zaczyna włączać się do globalnego wyścigu. AI. Tylko moje pytanie brzmi, gdzie w tym wszystkim do cholery jest Polska? W dupie na półce po lewej stronie. I odpowiadam: nigdzie, bo skąpimy na realne programy AI, kłócąc się o to, czy warto dawać na nie mało pieniędzy, czy mega mało pieniędzy. Powtórzę jeszcze raz, tak jak mówiłem w jednym z ostatnich odcinków, bez tego możecie sobie zapomnieć o podobnym tempie doganiania Europy Zachodniej, jak dotychczas. Możecie zapomnieć. A tymczasem skoro przy temacie AI jesteśmy, to okazuje się też, że nowe narzędzia reklamowe oparte na AI powoli zaczynają zagrażać tradycyjnym agencjom reklamowym. Technologiczne giganty takie jak Meta, Google, Amazon czy Comcast intensywnie rozwijają narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, które to mają całkowicie zautomatyzować tworzenie i publikację reklam. Dla dużych agencji reklamowych, które przez dekady dominowały w tej branży, to oznacza naprawdę pierwsze realne, poważne zagrożenie. Po doniesieniach o planach mety dotyczącej pełnej automatyzacji kampanii reklamowej do końca 2026 roku, notowania giełdowe firm takich jak Publis, WPP czy Omniom albo Interpublic spadły o 3 do 4%. Choć częściowo potem oczywiście odrobiły te straty, no to jednak inwestorzy mają tu powody do obaw i zaczynają powątpiewać w przyszłość takiego tradycyjnego modelu działania agencji reklamowej. Narzędzia od mety mają doprowadzić do sytuacji, w której klient jedynie będzie dostarczał zdjęcie produktu i opis i do tego budżet reklamowy, a sztuczna inteligencja zrobi sobie całą resztę nie tylko profesjonalnie, ale też kontekstowo, bo inaczej będzie wyglądać reklama wygenerowana dla kogoś, kto akurat leży na plaży, a inaczej dla kogoś, kto stoi pod parasolem i moknie w danym momencie. Obie osoby są oczywiście wtedy podatne na coś innego i otrzymają inną reklamę, która być może będzie dotyczyła dokładnie tego samego, ale będzie reklamą dostosowaną do ich aktualnej sytuacji. Nie tylko Meta zresztą pracuje nad takimi rozwiązaniami, bo Google i Amazon też udostępniają narzędzie automatyzujące tworzenie treści na swoich platformach, a Comcast zapowiedział darmowe narzędzie AI do produkcji reklam wideo na telewizję strumieniową. Tradycyjne agencje reklamowe zawsze rozliczały się z klientami za liczbę przepracowanych godzin, przynajmniej w większości. Ale w dobie automatyzacji i szybszej realizacji zadań dzięki AI, no ten model trochę przestaje mieć rację bytu. Coraz więcej firm będzie poszukiwało rozliczeń opartych na efektywności. Sztuczna inteligencja może znacząco zmniejszyć zapotrzebowanie więc na te zewnętrzne usługi kreatywne, zwłaszcza w przypadku mniejszych firm i startupów, które zyskają wtedy możliwość samodzielnego prowadzenia sobie kampanii reklamowych. AI jest szczególnie skuteczna w tak zwanym marketingu efektywnościowym, gdzie celem jest albo kliknięcie w link, albo pobranie aplikacji. No i z drugiej strony duże marki nadal przykładają dużą uwagę do spójności wizerunku, indywidualnego podejścia i tak dalej, więc w ich przypadku całkowita rezygnacja z jakiegoś molocha agencyjnego jest mniej prawdopodobna, przynajmniej na razie. Także ja nie chcę demonizować. To nie tak, że sztuczna inteligencja wyeliminuje jutro całkowicie agencje marketingowe, ale na pewno, na pewno zmusi je do przede swojej roli w świecie reklamy na nowo. Ja oczami wyobraźni naprawdę widzę też w przyszłości pewien trend, gdzie modne i pożądane stanie się tworzenie reklam i jakiś innych tworów z ludzkim pierwiastkiem. I największe marki zaczną przechwalać się tym, że ich kampanię to przygotowują prawdziwi ludzie, empatyczni i tak dalej, a nie tylko sztuczna inteligencja. Naprawdę myślę, że tak będzie. Taki znaczek human będzie dodatkowo płatny. Ale tak czy inaczej los tradycyjnych agencji reklamowych no nie prezentuje się dziś najlepiej, przynajmniej w kontekście ich dotychczasowego modelu biznesowego. I tym bardziej patrząc na to wszystko, trudno nie pozostać byczo, nastawionym do półprzewodników AI i całego tego technologicznego świata. Dlatego ja naprawdę bardzo dobrze czuję się niezmiennie ze swoim publicznym portfelem Freedom 24, który jak na razie na technologii pozostaje głównie oparty na sektorze technologicznym. Tylko w tym roku bije on na razie indeksy o solidne kilka punktów procentowych, a licząc od początku 2024, no ta przewaga będzie o wiele wiele większa. Publiczny portfel fir 24 to taki portfel, który ma agresywnie inwestować w indywidualne spółki zagraniczne, tylko w indywidualne spółki i pokazywać, że da się tym samym bić szerokie indeksy takim aktywnym inwestowaniem. w długim terminie jest jednym z trzech publicznie prowadzonych dla was portfeli. Wśród nich znajdziecie portfel kwartalny oparty o funduszach ETF i portfel aktywny również, ale oparty na spółkach defensywnych oraz właśnie ten portfel Freedom 24, czyli aktywny, ale agresywny. Po ostatniej dopłacie do tego portfela uzbierało się tam na razie 11400 € czystego kapitału, a w aktualizacji tydzień temu informowałem was, że jak tylko ta gotówka wpłynie na konto, to wjeżdżam z zakupami. Tak też zrobiłem. Tydzień temu dokupiłem wtedy nowoordisk oraz bloka, a w tym tygodniu, który za nami, nie pojawiła się żadna zmiana. Czasem, moi drodzy, po prostu trzeba poczekać, a wszystko, co obecnie widzę w tym portfelu wydaje mi się atrakcyjne. No więc nie bardzo jest powód, żeby kombinować na siłę. Pełen portfel możecie sobie za każdym razem, w każdym momencie na bieżąco obserwować na portalu Myfund. Gdzieś tutaj link jest w opisie nagrania, ale przestrzegam, że to ogólnie jest portfel bardzo ryzykowny. Jeśli ktoś z was ma niską tolerancję na ryzyko, to absolutnie nie powinien się nim nawet w żadnym stopniu inspirować. No ale jeśli ktoś jednak chce się nim inspirować, to pamiętajcie też, że zawsze można w całości ten portfel odzwierciedlić na koncie Freon 24. Tam na pewno znajdziecie wszystkie te instrumenty, a niektóre być może nawet dostaniecie bezpłatnie, bo zakładając konto 24 z linka w opisie, możecie dostać nawet 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $ każda. Jedną dostajecie już za depozyt zaledwie wynoszący 1000 €. No i oczywiście im ten depozyt większy, tym więcej akcji można odebrać. To może być 1 4 10 albo nawet 20 akcji. Wszystko zależy od tego, ile wpłacicie. Oczywiście no potem możecie sobie od razu sprzedać tą akcję i zrobić z kasą co tylko tam sobie chcecie. Tylko ważne, żeby użyć linka w opisie. A jak już sprzedacie i będziecie myśleć, co mu zrobić, to na przykład możecie kupić sobie za nie przecenione akcje Beinga, który to zaliczył solidny krach po tym, jak odnotowano kolejny wypadek z udziałem tych samolotów. Tym razem w Indiach. Samolot typu 787, na pokładzie którego znajdowały się 242 osoby, rozbił się wkrótce po starcie z lotniska w pobliżu Ahmedbabadu. W zachodnich Indiach zginęło 241 osób, przeżyła jedna. Przyczyna katastrofy nie jest jeszcze znana. śledczy biorą pod uwagę tu różne możliwości jak błędy załogi, usterki techniczne, czynniki zewnętrzne, wszystko jedno, bo wypadek i tak zaszkodzi staraniom Beinga o odzyskanie zaufaria zaufania po serii wcześniejszych kryzysów. Bing przecież od jakiegoś czasu zmaga się z opóźnieniami produkcji, stratami finansowymi, kontrolami regulacyjnymi i kontrowersjami wokół swoich modeli samolotów, głównie 737 Max. W 2024 odnotował niemal 12 miliardów dolarów straty netto, najwięcej od 2020 roku. Firma zresztą ogólnie nie jest rentowna już od ponad 6 lat. Nowy prezes Kelly Ortberg, który objął stanowisko w sierpniu 2024 zapewnił, że Bing współpracuje z R India i jest gotowy do wsparcia śledztwa. W związku z katastrofą Bin odwołał swój udział w zbliżających się targach lotniczych w Paryżu. A sam model 787 znany jako Dreamliner to najlepiej sprzedający się, przynajmniej dotychczas, szerokokadłowy samolot Beinga. Sprzedano niemal 1200 sztuk tego typu samolotu. Zyskał na popularności dzięki konstrukcji i nowoczesnym rozwiązaniom w kabinie, a do tej pory uchodził akurat za jeden z najbezpieczniejszych samolotów pasażerskich bez żadnych ofiar śmiertelnych od jego wprowadzenia w 2011 roku. Ale ta seria została już przerwana. Ale w ogóle sam program 787 Dreamlinera od początku miał swoje problemy. W3 doszło do pożarów baterii, które spowodowały czasowe uziemienie tej floty. W kolejnych latach pojawiały się kolejne przerwy w dostawach spowodowane kontrolą jakości. A w ostatnim czasie pojawiły się też anonimowe sygnały, że pracownicy byli zniechęcani do zgłaszania usterek. Being zapewniał wtedy o bezpieczeństwie maszyn i prezentował dane z testów technicznych. Tak się nie robi. Cała firma to trochę na dziś symbol pewnego upadku przemysłowego. Dawna gwiazda przemysłu, która dziś jest głównie obiektem drwienia. A nie jedna osoba przełyka ślinę, gdy na swoim pasie widzi Beinga, a nie francuskiego Airbasa. O wiele lepiej na rynku radzi sobie za to Pop Mart, chiński producent zabawek kolekcjonerskich, który od początku 2025 roku wzrósł o ponad 200% na kursie. Za tym spektakularnym rajdem stoi kombinacja kilku zjawisk. Eksplozja popularności jednego z kluczowych produktów firmy, silna obecność w mediach społecznościowych oraz naprawdę imponujące wyniki finansowe. Spółka specjalizuje się w tak zwanych Designer Toys, czyli małych figurkach sprzedawanych w Blind Boxach, czyli zamkniętych opakowaniach, które nie zdradzają swojej zawartości. Popmart buduje własne linie postaci współpracując z artystami i licencjonując znane marki jak Disney czy Harry Potter. Największym hitem ostatnich miesięcy stała się postać Labubu. Niepozorna, ale charakterystyczna, która osiągnęła status kultowy nie tylko w Indiach, ale również na rynkach zagranicznych. Limitowane wersje Labubu osiągają na rynku wtórnym ceny kilkadziesiąt razy wyższe niż cena wyjściowa, a jedna z wielkoformatowych figurek została niedawno sprzedana za ponad milion juanów. To właśnie ta popularność Labubu napędziła lawinowy wzrost zainteresowania produktami Popmartu. udział celebrytów też takich jak Lizas Blackpink czy Dual Lipa oraz ogromne zasięgi na TikToku i chińskiej platformie społecznościowej sprawiły, że figurki Popmarów stały się przedmiotem naprawdę kolosalnego wręcz pożądania i często będące bardzo trudnymi do zdobycia. A ten hype przekłada się bezpośrednio na sprzedaż, bo spółka odnotowała w 2024 roku wzrost przychodów o ponad 100%. Zysk netto wzrósł z kolei ponad dwukrotnie, a szczególnie imponująca jest ekspansja zagraniczna, bo już około 40% sprzedaży pochodzi spoza Chin, głównie z rynków Azji Południowschodniej, gdzie dynamika wzrostu przekracza nawet 400% rok do roku. No więc inwestorzy oczywiście reagują entuzjastycznie na coś takiego, ale też poza aktualnymi wynikami reagować mogą entuzjastycznie na długofalową strategię, bo Popmart rozwija własne kanały online, otwiera własne sklepy, własne automaty z figurkami, pracuje nad grami mobilnymi, animacjami i wydarzeniami fanowskimi. Marka coraz bardziej zaczyna przypominać takie globalne IP w stylu Funco czy japońskiego Sunano, które było omawiane w odcinku specjalnym o perełkach japońskiej giełdy, ale jednocześnie ma dużo większą kontrolę nad produktami niż tamte firmy. Rajd akcji w 2025 roku to efekt takiego kultowego połączenia trendu kulturowego, dobrej egzekucji i mega wykorzystania rynkowego momentum. I co więcej, zgodnie z prognozami analityków to nie jest koniec dynamicznego wzrostu, bo rynek oczekuje, że przychody będą rosnąć w tempie przekraczającym 80% w 2025 i prawie 40% w 2026. To naprawdę niesamowity przykład tego, że w dzisiejszym globalnym społecznościowym świecie w niemal każdej chwili może pojawić się życiowa okazja inwestycyjna i to w naprawdę najmniej oczekiwanych miejscach jak kolekcjonerskie figurki. A skoro jesteśmy przy okazji chińskich perwek inwestycyjnych, to trzeba też zerknąć na temat z drugiej strony. Chiny podtrzymują bowiem również nierentowne firmy, żeby tylko chronić miejsca pracy i unikać niepokojów społecznych. W miarę jak chińska gospodarka zwalnia, a liczba nierentownych firm osiąga najwyższy poziom od ponad dwóch dekad, to rząd Krzyingpinga staje przed trudnym wyborem. Albo pozwolić na naturalną selekcję i masowe upadłości, albo utrzymywać nieefektywne przedsiębiorstwa przy życiu, żeby tylko uniknąć bezrobocia i społecznych problemów. W latach 90 Chiny przeszły bolesne reformy. Zamknięto tysiące państwowych firm i zwolniono miliony pracowników, co z kolei przyspieszyło modernizację gospodarki i przekierowało siłę roboczą do bardziej wydajnych i efektywnych zajęć. Dziś sytuacja jest inna. Popyt wewnętrzny słabnie. Eksport jest ograniczany przez cła i napięcia handlowe ze Stanami Zjednoczonymi, a chińskie władze na pewno nie chcą powtórki z protestów, jakie wybuchały po pandemii. Przykładem problemu jest na przykład fabryka alkoholu. Siangik. Jedna z fabryk alkoholu, która od 2020 roku nie przynosi zysków, ale zatrudnia 300 osób. Wielu objętych jest programami pomocy społecznej. Takie zakłady funkcjonują tylko dzięki lokalnym dotacjom, ulgom podatkowym i wsparciu władz, które to boją się konsekwencji zwolnień. Według szacunków firmy konsultingowej AT Erni, aż 40% firm przemysłowych w niektórych regionach, jak na przykład ksianksi, notuje straty. Mimo to wiele z nich nadal działa, jak producent ciężarówek Don, który to otrzymywał hojne wsparcie od lokalnego samorządu. W Chinach rzadko dochodzi do oficjalnych upadłości. Nie tylko z powodu biurokracji, ale właśnie też z obawy przed protestami. Władze są rozliczane z utrzymania takiej społecznej stabilności, więc często blokują formalne postępowania likwidacyjne. Niestety bez systemowych reform, bez zmiany motywacji urzędników utrzymanie nierentownych firm będzie pogłębiać problemy gospodarcze kraju, który no nie znajduje się w najlepszej sytuacji, biorąc pod uwagę porównanie do swojej własnej przeszłości. W praktyce Chiny balansują między gospodarką rynkową a potrzebą utrzymania kontroli społecznej. No i póki co bezpieczeństwo społeczne przeważa nad tą efektywnością ekonomiczną, ale w długim terminie nie da się tego ciągnąć. A na sam koniec zmieniamy temat i skaczemy do Oracle, które jest na szczytach wszechczasów na kursie po wzroście o 13% na jednej sesji. Oracle to globalna firma technologiczna specjalizująca się w oprogramowaniu dla biznesu, bazach danych oraz usługach chmurowych. Akcje spółki zareagowały pozytywnie po tym, jak firma zapowiedziała 70% wzrost sprzedaży usług chmurowych w nowym roku obrotowym. Co więcej, w czwartym kwartale przychody wzrosły o 11%, co przewyższyło oczekiwania analityków. Oracul dotychczas był głównie kojarzony z oprogramowaniem, ale teraz coraz mocniej rozwija działalność w w obszarze usług chmurowych, głównie przez udostępnianie mocy obliczeniowej firmom pracującym nad rozwiązaniami opartymi na sztucznej inteligencji. I tu przykładem jest wspólne przedsięwzięcie Stargate, dzięki któremu Oracle dostarcza ogromne zasoby obliczeniowe dla Open AI, które to znacie z czata GPT. Yyy, coraz większe zapotrzebowanie na infrastrukturę dla AI pozwoliło Oracle znaleźć swoją niszę, zwłaszcza gdy konkurenci tacy jak Amazon zaczęli odczuwać ograniczenia wydajnościowe. Wśród klientów Oracle znajduje się między innymi Meta oraz firma XAI Elona Maska. Wspomniany wzrost ceny akcji o 13% to też największy jednodniowy skok tej firmy od ponad roku. Dyrektor generalna zapowiedziała, że przyszły rok obrotowy przyniesie znacznie wyższe tempo wzrostu przychodów. Jednocześnie firma poinformowała, że wartość zakontraktowanych usług osiągnie 138 miliardów dolarów, czyli o 8 miliardów więcej niż w poprzednim kwartale. Żeby sprostać temu rosnącemu poputowi, Oracle znacząco zwiększa też inwestycje w nowe centra danych. Jak można być niedźwiedzim na półprzewodniki? Nie wiem. A w minionym roku wydali na ten cel ponad 21 miliardów dolarów i w tym planują przekroczyć te wydatki na 25 miliardów dolarów. No to kolejna spółka, która nie zwalnia tempa inwestycji, a nawet je przyspiesza, co po raz kolejny potwierdza po raz 15, że bum na AI nie hamuje. Nie hamuje wręcz odwrotnie. To wszystko w tym filmiku, moi drodzy, który powstał. Jeszcze raz podkreślmy to dzięki partnerowie odcinka Freedom 24. Pamiętajcie o ich promocji na darmowe akcje i otwierajcie konto z linka w opisie. A jeśli uważacie ten materiał zawartościowy, to pomóżcie też go znaleźć innym. Kliknijcie łapkę w górę, zostawcie suba, napiszcie komentarz co was zaciekawiło najbardziej i pamiętajcie, że na innych naszych social mediach często pojawiają się treści, których nawet nie znajdziecie na YouTubie. Tutaj są wszystkie, a linki oczywiście w opisie tego nagrania. W tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry