Portfel mieszany [Budowa Portfela Mieszanego]

Portfel mieszany: Inwestowanie dla każdego

Portfel mieszany to strategia inwestycyjna, która łączy różne klasy aktywów, takie jak akcje i obligacje, w celu dywersyfikacji ryzyka i optymalizacji zysków. W długim terminie akcje oferują wysoki potencjał wzrostu, ale są bardziej zmienne. Obligacje z kolei stabilizują portfel, ograniczając spadki, ale zazwyczaj dają niższe stopy zwrotu.

Jak zbudować portfel mieszany? Można to zrobić za pomocą jednego instrumentu, takiego jak ETF typu Multiaset, który inwestuje jednocześnie w akcje i obligacje. Fundusze Multiaset automatycznie zarządzają proporcjami aktywów (np. 80/20, 60/40, 40/60, 20/80), co jest wygodne i efektywne kosztowo. Popularnym przykładem jest rodzina funduszy Vanguard Life Strategy.

Ile można zarobić na portfelu mieszanym? To zależy od proporcji akcji i obligacji oraz od okresu inwestycyjnego. Generalnie, im więcej akcji, tym wyższy potencjalny zysk, ale i większe ryzyko. Należy pamiętać o ryzyku walutowym, szczególnie przy inwestowaniu w obligacje zagraniczne. Dla inwestorów z Polski korzystne może być uwzględnienie polskich obligacji skarbowych, np. za pomocą ETF-ów lub detalicznych obligacji skarbowych.

Alternatywnie, portfel mieszany można zbudować z dwóch osobnych instrumentów na akcje i obligacje. Daje to większą elastyczność w wyborze aktywów, ale wymaga samodzielnego zarządzania portfelem i rebalancingu, co generuje koszty transakcyjne i podatkowe.

  • Dywersyfikacja: Portfel mieszany pozwala na dywersyfikację ryzyka poprzez łączenie różnych klas aktywów.
  • Elastyczność: Możliwość wyboru jednego lub dwóch instrumentów inwestycyjnych.
  • Dostępność: ETF-y i obligacje są dostępne dla szerokiego grona inwestorów.

Dowiedz się więcej o portfelach mieszanych i zacznij inwestować już dziś!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

W długim terminie akcje dają zarobić najwięcej, ale mają jedną nieznośną cechę. Strasznie nimi buja. Alternatywnie można wybrać obligacje. Z nimi głowa jest spokojniejsza, ale zyskać można niewiele. Można też wybrać drogę pośrednią i zbudować portfel mieszany. Biorąc pod uwagę, że przeciętny inwestor ma co najwyżej umiarkowaną tolerancję ryzyka, jest to dobry pomysł dla bardzo wielu osób. W tym materiale pokażę wam czym są portfele mieszane, jak taki portfel zbudować z zaledwie jednego składnika oraz kiedy warto zdecydować się na dwa. Link do wersji tekstowej znajdziecie pod nagraniem. Czym są portfele mieszane? To strategie inwestycyjne, które łączą różne klasy aktywów w celu dywersyfikacji ryzyka. Najczęściej składają się one z akcji i obligacji. Akcje oferują wysoki potencjał wzrostu, ale są też bardziej zmienne. Obligacje stabilizują portfel. Dzięki nim spadki są płytsze, ale ten komfort trzeba najczęściej okupić niższymi stopami zwrotu. Taki portfel może też zawierać inne klasy aktywów, na przykład surowce, nieruchomości czy nawet kryptowaluty, ale to temat na osobną okazję. W tym materiale skupimy się wyłącznie na akcjach i obligacjach. Ich udziały w portfelu mogą być różne. Klasyczne proporcje to 8020, 6040, 4060 i 2080. Przykładowo portfel 8020 składa się w 80% z akcji, a w 20% z obligacji, a portfel 4060 w 40% z akcji, a w 60 z obligacji. Jak zbudować portfel mieszany? Portfel globalne akcje i portfel Bezpieczna przystań mogą się składać z ledwie jednego funduszu. Portfel mieszany podobnie. Jest to możliwe dzięki ETFom typu Multiaset, które inwestują jednocześnie w akcje i obligacje. Niektóre inwestują też w inne aktywa, ale dziś się nimi nie zajmujemy. Dzięki tak zwanym multiasetom nie musimy się za bardzo znać na akcjach i obligacjach. Zarządzający wybiera je za nas i zarządza nimi. Wykonuje za nas rebalancing, co jest wygodne i efektywny kosztowo oraz podatkowo. Takie fundusze są powszechnie dostępne przez IKE i XE oraz rachunki zwykłe, czyli standardowo opodatkowane. Coraz łatwiej też zautomatyzować inwestowanie w nie. Pomagają w tym między innymi zlecenia cykliczne, które są dostępne na przykład w Interactive Brokers, ale nie tylko. Szczegóły znajdziecie w moich rankingach brokerów. Rodzina funduszy Multia, która jak na razie odniosła największy sukces to Vanguard Life Strategy. Tworzy ją osiem ETFów składających się z akcji obligacji globalnych w różnych proporcjach wersji akumulującej i dystrybucej dywidendy. Największy sukces, gdyby go mierzyć zebranymi aktywami, osiągnął jak na razie Vanguard Life Strategy 80, chociaż po piętach depczy mu Vanguard Life Strategy 60. O względy inwestorów w ostatnim czasie zabiega też ISERS, który stworzył podobną rodzinę funduszy. Chociaż póki co cieszą się one mniejszym powodzeniem. Tego typu produkty są też w palecie Xtrackers, Amundi czy VanegeG. Poszczegółowe porównanie. Zapraszam was do rankingu ETF Multiasset na stronie atlasetf.pl. Ile portfel mieszany może zarobić? To zależy od konkretnego przypadku. Historia ETFów Multiet jest niestety krótka, więc ciężko o sensowne analizy. ETF od Vanguarda przykładowo powstało raptem w 2020 roku. Możemy jedynie testować portfele o podobnym składzie na danych, które oferują dłuższą historię. Weźmy przykład portfeli składających się z akcji obligacji USA za ostatnie 100 lat. I spójrzmy na wyniki w dolarze amerykańskim w ujęciu nominalnym. Portfel 6040 zarabiał średniorocznie 8,9%, czyli mniej niż portfel czysto akcyjny 10,4%. Ale maksymalne obsunięcie kapitału było niższe - 64% zamiast -84. To oznacza, że ból, który inwestor musiał znieść podczas spadków był mniejszy. Jeżeli ten ból mimo wszystko byłby nie do zniesienia, można wybrać portfel z jeszcze większą ilością obligacji. Portfel 2080 potrafił zanurkować o jedynie -28%, czyli połowę płycej, ale trzeba było się też liczyć z jeszcze niższymi zyskami. Średniorocznie 6,3%. Jak wyglądają wyniki w złotych? Dopóki patrzymy na wyniki w dolarze, wszystko jest proste. Ogólna zasada, że im więcej obligacji w portfelu, tym mniejsze ryzyko sprawdza się bardzo dobrze. Ale z perspektywy inwestorów z Polski znaczenie mają wyniki w złotych, a one mogą się mocno różnić od tych w dolarze. We wpisie ryzyko walutowe, jak waluty wpływają na inwestycje WTF, mogliście się przekonać, że waluty mają ograniczony wpływ na akcje, bo te i tak są zmienne. Co więcej, waluty czasem potrafią poprawiać wyniki portfeli akcyjnych, natomiast obligacjami waluty potrafią mocno bujać. Jeżeli w portfelu jest ich dużo, wpływ na wyniki całego portfela może być istotny i niestety negatywny. Ponownie weźmy przykład portfeli składających się z akcji obligacji USA o różnych proporcjach. Ale skoro interesują nas wyniki w złotych, spójrzmy na krótszy okres 2001-2024. Porównując wyniki portfeli w dolarze i złotym, widać, że stopy zwrotu były zbliżone. Im mniej akcji tym portfele były mniej zyskowne, czyli jesteśmy w domu, mówiąc kolokwialnie. Ale reguła, im więcej obligacji, tym mniejsze ryzyko nie sprawdziła się. Jedynie portfel 8020 był najbardziej zyskowny i jednocześnie najbardziej zmienny, zarówno w dolarze, jak i w złotym. Natomiast portfele z większą ilością obligacji wcale nie były dużo mniej zmienne. Różnice w maksymalnym obsunięciu w dolarze i w złotym dla portfela 6040 można jeszcze przełknąć, ale spójrzcie na portfele 4060 i 2080, które składają się w większości z obligacji i powinny być spokojne. Maksymalna obsunięcie w dolarze wynosiła około -2% a w złotym prawie -40. To dwukrotna różnica. Różnice te wynikają właśnie z ryzyka walutowego, a konkretnie zmienności kursu złotego względem dolara. Wniosek płynie taki, że multiasety są dobrym rozwiązaniem, dopóki mówimy o portfelach, które w większości składają się z akcji, na przykład 8020. W ostateczności można też rozważyć 6040, zwłaszcza, że ETF Multizet część obligacyjną mają hedżowaną do euro, dzięki czemu zmienność wyrożona w złotych jest nieco mniejsza. bo euro i złoty zachowują się trochę podobnie. Natomiast dla ostrożnego inwestora z Polski, czyli takiego, który miałby mieć w większości obligacje, jeden ETF typu multia może się okazać złym pomysłem. W takim wypadku warto rozważyć inne opcje. Portfel składający się z jednego ETFU typu Multiet jest piękny w swojej prostocie. Jednak jak już wiecie, dla osób, które chciałyby mieć portfel składający się w dużej mierze z obligacji, są one nieefektywne. Aby uniknąć ryzyka walutowego, warto rozważyć portfel składujący się z dwóch osobnych instrumentów na akcje i obligacje, tak aby w części obligacyjnej móc sięgnąć po instrumenty bez ryzyka walutowego. Poza tym część osób chce samodzielnie wybrać aktywę do części akcyjnej. Niektórzy zamiast akcji całego świata wolą na przykład akcje amerykańskie. Ale w ten wątek nie będziemy się teraz zagłębiać. Skupimy się na części obligacyjnej. Od razu trzeba zaznaczyć, że swoboda wyboru aktywów do portfela ma swoją cenę. Decydując się na dwa osobne instrumenty, zyskujemy co prawda elastyczność, bo mamy bezpośredni dostęp do jednego i drugiego elementu i możemy przykładowo wypłacić pieniądze tylko z części obligacyjnej lub tylko akcyjnej, ale zarządzanie portfelem spoczywa na naszych barkach. Dużo trudniej automatyzować inwestowanie. Rebalancing najczęściej trzeba wykonywać samodzielnie, co generuje koszty transakcyjne i podatkowe. Wydaje wam się to zbędne? To spójrzcie na przykład portfela 5050 za ostatnie 20 lat. Gdyby nie był rebalansowany, to na koniec okresu przyjąłby proporcję 8020, a zmienność takiego portfela jest dużo większa. Mogłoby się okazać, że inwestor bez nim zwyczajnie nie wytrwał i rzucił ręcznikiem w jednym z kryzysowych momentów. A jeżeli rebalancing wykonuje się nieumiejętnie, można dużo stracić na podatkach. Po szczegóły odsyłam was na bloga System Trader do artykułu metody rebalancingu pasywnego portfela a podatki. Jakie instrumenty wybrać do części obligacyjnej, aby uniknąć ryzyka walutowego? Przede wszystkim wartoć polskie obligacje skarbowe. Można w nie wygodnie inwestować na przykład za pomocą ETFów. Dzięki temu oba instrumenty na akcje i na obligacje możemy mieć na jednym rachunku, co ułatwia pilnowanie proporcji. Warto przy tym wybrać brokera, który oferuje niskie prowizje. Szczegóły znajdziecie w moich rankingach brokerów. Aktualnie dostępne są dwa takie ETFy. Beta ETF TBSP na polskie obligacje o stałym oprocentowaniu oraz beta ETF obligacji 6M na polskie obligacje o zmiennym oprocentowaniu powiązane z wyborem sześciomiesięcznym. Są też na przykład detaliczne obligacje skarbowe, w tym moje ulubione, indeksowane inflacją. Tylko pamiętajmy, że zarządzanie nim jest mniej wygodne. Można je kupić tylko w PKOBP lub Pkosa. Jeżeli w część akcyjną inwestujecie gdzie indziej, czekają was przelewy między rachunkami. Są też opłaty umożniowe przy sprzedaż obligacji. A gdybyście chcieli realizować taką strategię przez rachunki emerytalne, jedyna opcja to IKEF PKOBP, które jak na razie nie bryluje w rankingach, a XZE nie jest tu w ogóle dostępne. Jak polskie obligacje sprawdzają się w portfelu. Weźmy przykład portfeli o tych samych proporcjach co wcześniej. W części akcyjnej pozostaniemy przy USA, natomiast obligacje amerykańskie zastąpimy polskimi. Aby uzyskać jak najdłuższy okres badania, zastosujemy 10letnie detaliczne obligacje indeksowane inflacją, czyli EDO. Ponownie startujemy w roku 2001, inwestujemy jednorazowo kwotę, kończymy w 24 i sprawdzamy wyniki w polskich złotych. Okazuje się, że w porównaniu z portfelem zawierającym obligacje amerykańskie stopy zwrotu były porównywalne, nawet nieco wyższe, ale nie o to nam chodziło. Natomiast w aspekcie poziomu ryzyka wróciliśmy z piekła do nieba. Dla portfela 8020 maksymalne obsunięcie było nadal wysokie, prawie - 40%, bo to portfel z dużą ilością akcji. Ale już na przykład dla portfela 2080 maksymalne obsunięcie wyniosło - 6,5% zamiast -38. Dzięki polskim obligacjom zysk znów idzie w parze z ryzykiem. A jaki byłby efekt, gdybyśmy Edo zamienili na ETF obligacyjny? Sensownej analizy nie da się zrobić, bo historia polskich ETFów jest krótka, ale możemy porównać EDO z indeksem polskich obligacji o stałym oprocentowaniu TBSP. A za tym indeksem podąża jeden z ETFów od bety. Jego historia sięga 2006 roku, więc tu zacznie się nasza analiza, a skończymy w 2024. W części akcyjnej pozostawiamy S&P 500, a wyniki porównamy w złotych. Co mówią liczby? Stopy zwrotu są podobne z lekką przewagą portfela wykorzystującego Edo. Poziom ryzyka też był bardzo zbliżony. Jedynie portfel 2080 oparty o Edo okazał się wyraźnie lepszy. Maksymalne obsunięcie wyniosło zaledwie -6,4% podczas gdy portfel oparty o TBSP zanurkował o -17. Wniosek, który się nasuwa jest taki, że EDO zrobiły wyraźną różnicę jedynie w przypadku portfela 2080. Dla pozostałych portfeli wyniki były podobne, może z nieznaczną przewagą tych, które zawierały Edo. Jednak weźcie pod uwagę dwie rzeczy. Po pierwsze, zarządzanie portfelem zawierającym EDO może oznaczać drogę przez mękę z powodu wspomnianych transferów, a inwestowanie przez konta emerytalne stoi w ogóle pod znakiem zapytania. Po drugie, historia nie jest gwarancją na przyszłość. W ostatnich kilkunastu latach przez większość czasu wyższe stopy zwrotu osiągał TBSP. Dopiero od 2022 roku Edo wyszło na prowadzenie. Co przyniesie przyszłość, tego nikt nie wie. Na koniec warto dodać, że decydując się na polskie obligacje skarbowe tracimy atut rozproszenia ryzyka emitenta, którym w tym przypadku jest skarb państwa. Co prawda aktualnie nic nie zapowiada, aby Polska miała mieć problemy z wypłacalnością, ale historia pokazuje, że nawet renomowanym agencją ratingowym nie zawsze udawało się przewidzieć problemy zadłużeniowe. Dlatego zawsze warto mieć z tyłu głowy, że wybierając polskie obligacje z jednej strony unikamy zmienności, ale z drugiej wpadamy w ryzyko emitenta. Wniosek jest taki, że jesteśmy skazani na jakieś ryzyko. Pytanie brzmi, które z nich jest nam łatwiej przełknąć? Podsumowując, portfele mieszane najczęściej zawierają akcje i obligacje. Dzięki temu można uzyskać portfel o umiarkowanym poziomie zysku i ryzyka. Biorąc pod uwagę profile inwestorów w Polsce, to może być świetne rozwiązanie dla całej masy osób. Finalne dobór proporcji aktywów to sprawa indywidualna. Jeżeli będzie trochę więcej akcji, będzie bujać trochę bardziej, a jeżeli więcej obligacji, to mniej. Portfel mieszany może się składać zaledwie jednego ETFU Multiet, czyli takiego, który inwestuje jednocześnie w akcje i obligacje. Jest on genialny w swojej prostocie. Możemy wybrać portfel o takich proporcjach, które nam pasują, ale wpływu na jego szczegółową zawartość już nie mamy. Dobrym wyborem są portfele składające się w większości z akcji jak 8020 czy 6040, które dedykowane są osobom o nieco większej tolerancji ryzyka. Ze względu na ryzyko walutowe portfele z dużą ilością obligacji, na przykład 2080 lub 4060, mogą okazać się nieefektywne. W takim przypadku ja osobiście rozważyłbym inne opcje. Jeżeli zależy wam na tym, aby w portfelu mieć inne aktywa niż te, które są umieszczone w gotowcu, jakim jest ETF Multiet, możecie wybrać dwa osobne instrumenty na akcje i obligacje. To może być dobry pomysł na przykład gdy ktoś chce mieć w części akcyjnej nie cały świat, ale na przykład USA albo gdy ktoś jest inwestorem konserwatywnym i w części obligacyjnej chce sięgnąć po instrumenty bez ryzyka walutowego. Można w tym celu wykorzystać detaliczne obligacje skarbowe czy na przykład ETF na polskie obligacje. Elastyczność takiego portfela jest większa, jednak pamiętajmy, że ciężej nim zarządzać. trudniej automatyzować zakupy, a rebalancing pozostaje na naszej głowie. To wszystko na dziś. Dajcie znać, co o tym sądzicie. Jeżeli wam się podobało, zostawcie suba i lajka po więcej takich treści. Do zobaczenia. Cześć. M.

Przewijanie do góry