Czy Big Techy utrzymają swoją pozycję, czy zostaną zdetronizowane przez nowe, rewolucyjne branże?
Zanurz się w fascynującą podróż w przyszłość inwestowania i odkryj, które sektory mogą zdominować rynek w 2125 roku!
W tym filmie analizujemy cztery potencjalne scenariusze przyszłości rynku, które mogą odmienić oblicze inwestowania:
- Bioinżynieria i projektowanie życia: Czy firmy takie jak Crisper Therapeutics i Editas Medicine zrewolucjonizują medycynę i przemysł?
- Kontrola klimatu i adaptacja: Jak technologie rodem z science-fiction, takie jak sztuczne wywoływanie deszczu czy pochłanianie CO2, wpłyną na gospodarkę?
- Przemysł kosmiczny: Czy wydobycie surowców z asteroid i orbitalne fabryki staną się rzeczywistością?
- Psychotechnologie i gospodarka wewnętrznych doświadczeń: Czy firmy takie jak Neuralink i Kernel pozwolą nam kontrolować nasze emocje i myśli?
Film analizuje długoterminowe trendy i zachęca do myślenia poza schematami. Przekonaj się, jak może wyglądać przyszłość inwestowania i przygotuj się na nadchodzące zmiany. Odbierz do 20 darmowych akcji dzięki Freedom24 (link w opisie filmu).
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Czy naprawdę wierzymy, że za 100 lat świat dalej będzie kręcić się wokół internetu, AI czy smartfonów, że najwięksi gracze indeksów to wciąż będą te same spółki z doliny Krzemowej? No jeśli tak, to przypomnijcie sobie co było 100 lat temu. Wtedy królowali na rynku giganci kolejowi. Nikt nie wyobrażał sobie, że sektor transportowy może zniknąć z czołówki, a jednak zniknął. Potem wszedł czas przemysłu ciężkiego, potem ropy, potem FMCEgów, a teraz mamy czas IT. Żaden sektor nie jest wiecznym liderem świata. Internet i sztuczna inteligencja z nami zostaną, tak jak z nami jest dalej kolej. Ale nie założyłbym się o to, że to właśnie ten sektor będzie liderem indeksów w 2012 roku. I w tym materiale nie będę typować spółek. Pokażę wam za to cztery całkiem realne według mnie kierunki, które mogą zastąpić kiedyś Bigtechę na miejscu lidera. od bioinżynierii przez kontrolę klimatu po kolonizację kosmosu i modyfikację naszych własnych mózgów. Zapraszam. Zgarnij nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ar każda. Załóż konto we Freedom 24, brokerze notowanym na amerykańskiej giełdzie NZDAQ i zacznij budować swój portfel od darmowych akcji. Chcesz inwestować lepiej, mądrze i z większym spokojem? Dołącz do strefy premium DNA, gdzie jest już ponad 2500 innych inwestorów. To najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i finansowej edukacji. Chcesz być tam, gdzie inwestycyjne decyzje nabierają prawdziwego tempa? DNA Investment Summit 2025. Konferencja inwestorska tylko dla użytkowników premium DNA. Liczba biletów mocno ograniczona. Sprawdź szczegóły i zapisz się jak najszybciej. Dzięki za już prawie 75000 waszych subskrypcji. Serio, to dla nas wszystkich ogromna sprawa. Jeśli jeszcze nie jesteście z nami, to kliknijcie suba i pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Jasne. Przewidywanie przyszłości w tak odległym horyzoncie jak 100 lat jest dość umowne i używając określenia 100 lat mam na myśli pewien dość wygodny skrót myślowy. Dla mnie chodzi przede wszystkim o szeroko pojętą daleką przyszłość. Niekoniecznie konkretny rok 2012, może być też 200 albo 145. Tylko przypomnijmy sobie na chwilę, co było 100 lat temu. Jak amerykański rynek ewoluował przez te wszystkie długie dekady. Zresztą nie tylko amerykański, każdy. Patrząc dziś na ranking największych spółek z indeksu S&P 500 trudno nam wyobrazić sobie czasy, w których w ścisłej czołówce tego rankingu nie było ani jednej dużej firmy technologicznej, a wszystkie największe i najważniejsze biznesy na świecie obracały się wokół logistyki i przewozu towarów. Od połowy XIX wieku do mniej więcej lat X. X wieku to właśnie sektor transportowy był niekwestionowanym filarem całego amerykańskiego rynku kapitałowego. Mówimy tu o takich gigantach kolejowych jak Union Pacific, Pennsylvania Railroad czy New York Central Railroad. Te potężne firmy nie tylko budowały całą niezbędną infrastrukturę transportową dla dynamicznie rozwijającego się wtedy kraju, ale też w pewnym sensie pełniły rolę dzisiejszych bigtechów. Były motorem napędowym całej gospodarki. pochłaniały gigantyczne prywatne inwestycje, a ich kursy na giełdzie wyznaczały ogólne nastroje na całym Wall Street. Tak jak dziś Bigtechów. W latach 1860-1920 udział samego tylko sektora transportowego w amerykańskim rynku akcji potrafił nawet przekraczać 60% całkowitej kapitalizacji tego rynku. To była historyczna dominacja całej kolei na rynku i nie była też przypadkiem. W tamtym czasie cała gospodarka Stanów Zjednoczonych opierała się na dynamicznej ekspansji terytorialnej. Na zachodzie kraju powstawały zupełnie nowe stany. Trwała masowa urbanizacja. Rosnąca w zawrotnym tempie produkcja przemysłowa wymagała sprawnej i wydajnej logistyki. Koleje i transport były dla XIX wieku tym, czym internet stał się dla wieku XX. Fundamentalnym, niezbędnym narzędziem, które lawinowo przyspieszało rozwój każdego innego sektora. I z perspektywy typowego XIXwiecznego inwestora sam pomysł, że jakikolwiek inny sektor gospodarki mógłby kiedykolwiek w przyszłości przebić potęgę kolei, no na pewno brzmiałby absurdalnie. To kolej była wtedy symbolem postępu, największym pracodawcą, największym bezpośrednim beneficjentem wzrostu gospodarki. Kolej była wszystkim. Wiele osób wyobrażało sobie, że nawet jeśli coś nowego, rewolucyjnego zdominuje w przyszłości gospodarkę, to prawdopodobnie będzie to po prostu jakiś nowy, szybszy, lepszy rodzaj transportu. W drugiej połowie XIX wieku i na początku XX wieku w powszechnej świadomości dominowało takie myślenie czysto fizyczne i infrastrukturalne. Ludzie i inwestorzy patrzyli na rozwój głównie w kategoriach właśnie przyspieszania transportu, zwiększania produkcji i poprawy logistyki. Ale przecież dzisiaj wiemy po tych st latach, że rozwój wcale nie musi się do tego ograniczać. I jak na ironię dzisiaj sektor transportowy jest jednym z najmniej istotnych i najmniejszych sektorów na całym amerykańskim rynku akcji. Jesteście sobie w stanie wyobrazić, że za 100 lat sektor IT też będzie ważyć na przykład 2% w indeksie S&P 500? No ja powiem szczerze, mi jest ciężko, ale to wcale nie znaczy, że tak nie będzie. Po blisko sześciu długich dekadach niemal dominacji całego sektora transportowego, amerykański rynek akcji w końcu zaczął przychodzić wyraźną fundamentalną zmianę. Okres, który rozpoczął się w latach X. XX wieku, a trwał do mniej więcej nawet roku 1980, to jest czas, w którym struktura całej amerykańskiej gospodarki uległa największej i najbardziej dynamicznej przebudowie w całym XX wieku. Koleje i ten cały szeroko pojęty transport stopniowo traciły na znaczeniu, a na ich miejsce z ogromnym impetem zaczęły wchodzić zupełnie nowe, dynamicznie rozwijające się branże. Najpierw przemysł i energia, potem sektor konsumencki, aż w końcu dzisiejszy lider, sektor IT. Ale na każdym etapie historii rynków przychodzi moment, w którym nawet najbardziej ekscytujący i perspektywiczny sektor przestaje być głównym motorem wzrostu. Nie dlatego, że nagle znika z rynku, tak jak koleje nie zniknęły, tylko dlatego, że osiąga swoją fazę dojrzałości. Dobrym punktem odniesienia jest też sektor naftowy. Przecież w latach 50 czy 60. ubiegłego wieku ropa naftowa była tym, czym dzisiaj są dla nas współprzewodniki czy chmury obliczeniowe. Dzisiaj sektor energetyczny, no to już jest taki klasyczny podręcznikowy przykład branży w pełni dojrzałej, wciąż ważnej dla globalnej gospodarki, ale już nie będący źródłem żadnej przełomowej rewolucji technologicznej. I dokładnie tak samo może być w dalekiej przyszłości z internetem czy z całą sztuczną inteligencją. Na pewnym nieuniknionym etapie rozwoju całej cyfrowej gospodarki dochodzi do naturalnego nasycenia rynku. Smartfony też już dziś zdecydowana większość ludzi ma na świecie smartfona, które spełniają 95% ich codziennych potrzeb. Kolejne nowe modele różnią się w zasadzie coraz mniej od siebie i rzadziej zachęcają do wymiany. Social Media, no też trudno już wymyślić nową rewolucyjną platformę, która nie będzie tylko jakąś wariacją na temat tego, co już dobrze znamy i co już istnieje. Cały sektor IT jest dziś zdominowany przez kilku największych globalnych graczy i charakteryzuje się coraz wyższymi, niemal zaporowymi barierami wejścia, a jednocześnie nie ma już w sobie takiej młodzieńczej dynamiki, takiej, która przypominała pierwsze ekscytujące lata jego rozwoju. Sama sztuczna inteligencja jest tu trochę na innym etapie, ma jeszcze sporo do pokazania, ale ten szeroko pojęty sektor IT ma już bardzo wiele za sobą. I swoją drogą to przecież też nie tak, że sztuczna inteligencja powstała dopiero przed chwilą z czatem GPT. Uczenie maszynowe i EAI są szeroko wykorzystywane w naszym codziennym życiu od bardzo, bardzo wielu lat. rekomendacje zakupowe, automatyczne tagowanie i rozpoznawanie twarzy na zdjęciach, algorytmy Netflixa do rekomendacji filmów i seriali, inteligentni asystenci głosowi jak Ciri czy Alexa czy wreszcie algorytmy do szukania najkrótszej trasy w Google Mapsie. AI jest z nami od dawna. Po prostu czat GPT był pewnym bardzo ważnym i bardzo medialnym przełomem w dalszym rozwoju sztucznej inteligencji. A skoro już o zmianach i w sektorach przyszłości mowa, to warto też mieć szansę w ogóle na tym zarobić, zanim powiemy sobie o tych sektorach. A to z kolei wymaga jak najszerszego dostępu do różnych rynków, gdzie te przyszłościowe spółki będą pojawiać się jako pierwsze. Ja sam korzystam między innymi z platformy Freedom 24. To broker notowany na NZDAQ, który daje dostęp do ponad miliona instrumentów z całego świata. Prowadzę tam też dla was publicznie portfel agresywny, który regularnie bije indeksy i zawsze możecie go sobie podejrzeć. Link dorzucam do opisu tego filmu. A przy okazji, jeśli dopiero zakładacie konto Freedom, to możecie odebrać nawet 20 darmowych akcji za samo założenie konta i zrobienie pierwszego depozytu. Link do szczegółów zostawiem w opisie nagrania. Warto skorzystać, zwłaszcza jeśli myślicie tak jak ja o inwestowaniu z odpowiednim wyprzedzeniem. Ale zostawmy na chwilę te konta inwestycyjne, bo teraz przed nami naprawdę cztery ekscytujące scenariusze przyszłości, które według mnie mają jakąś realną szansę, żeby zdetronizować dzisiejsze bigtechy. Tak jak kiedyś pociąg przestał być szczytem technologii transportowej, tak samo internet i sztuczza inteligencja nie będą wiecznie synonimem postępu. I w końcu przyjdzie pora na zupełnie nowe rewolucyjne sektory. Jakie? No to cztery możliwe drogi: bioinżynieria i projektowanie. życia. Wyobraźcie sobie gospodarkę, w której kluczowe, przełomowe innowacje nie polegają już na budowaniu coraz szybszych komputerów czy na pisaniu coraz bardziej złożonych komputerowych algorytmów, ale na świadomym, precyzyjnym projektowaniu organizmów żywych, które będą idealnie dopasowane do naszych ludzkich potrzeb. To jest kierunek, który coraz częściej w ogóle określa się jako tak zwany life design economy, czyli gospodarkę opartą na zaawansowanej bioinżynierii i na świadomym projektowaniu życia. W praktyce oznacza to tworzenie od podstaw zupełnie nowych żywych organizmów, które będą zdolne do realizacji niezwykle skomplikowanych zadań, które dziś na przykład wykonują maszyny, fabryki czy ludzie. Zamiast produkować beton w klasyczny energochłonny sposób, hodujemy specjalne organizmy, które nie tylko same go wytwarzają, ale też samodzielnie i automatycznie naprawiają na przykład wszelkie pęknięcia w strukturze danego budynku. Zamiast inwestować w gigantyczne, kosztowne laboratoria farmaceutyczne, projektujemy specjalne mikroorganizmy, które syntetyzują potrzebne leki bezpośrednio w ciele danego pacjenta. Zamiast walczyć z chorobami metabolicznymi za pomocą standardowych masowo produkowanych leków, stosujemy na przykład zaawansowane terapie genowe, które są idealnie dostosowane do indywidualnego DNA konkretnego pacjenta. Takie rewolucyjne rozwiązania już dzisiaj istnieją. Oczywiście w formie zalążków przyszłych potencjalnie przełomowych technologii. Mamy na przykład taką firmę jak Crisper Therapeutics czy Editas Medicine, które intensywnie rozwijają technologie precyzyjnej edycji genów. Firma Ginko Bioworks na przykład projektuje specjalne organizmy na potrzeby przemysłu, a firmy takie jak 20 Free and Me czy Helix na masową skalę badają ludzkie genotypy w celach komercyjnych. To wszystko jest dopiero początkiem. Bioinżynieria w przyszłości może być o wiele, wiele dalej. Może wyjść dalej, daleko poza samo tylko leczenie ludzi czy optymalizowanie produkcji przemysłowej. Może fundamentalnie zmienić całe nasze naturalne środowisko, tworząc na przykład rośliny, które będą odporne na długotrwałą suszę, specjalne mikroorganizmy, które będą skutecznie oczyszczać ocean z zalegającego plastiku albo nawet syntetyczne żywe tkanki, które będą stosowane na masową skalę w nowoczesnym budownictwie. Dlaczego ten fascynujący sektor miałby kiedyś potencjalnie móc zająć miejsce potężnych gdzieś bigtechów? Dlatego, że rozwiązuje fundamentalne egzystencjalne problemy, których zwykłe komputerowe algorytmy, czy nawet najbardziej zaawansowana sztuczna inteligencja po prostu nie jest w stanie rozwiązać. Duży model językowy zoptymalizuje twoją codzienną pracę, ale nie przedłuży twojego życia. Internet przyspieszy wymianę informacji, ale nie stworzy nowej rewolucyjnej rośliny, która będzie zdolna do przetrwania w ekstremalnych warunkach klimatycznych. Bioinżynieria i świadome projektowanie życia mają naprawdę wszelkie fundamentalne podstawy do tego, żeby stać się w przyszłości tym, czym dzisiaj dla inwestorów jest szeroko pojęty sektor IT. Wspomniana już szwajcarska spółka Crisprutics projektuje na przykład obecnie terapie, które w precyzyjny sposób modyfikują DNA pacjenta bezpośrednio w jego własnych komórkach. Celem tej terapii jest trwałe usuwanie albo naprawienie tych wadliwych sekwencji genetycznych, które powodują różnego rodzaju często nieuleczalne dotąd choroby. Firma pracuje między innymi nad terapiami na rzadkie choroby krwi, y nad nowymi rozwiązaniami w dziedzinie immunologii oraz nad tak zwanymi terapiami in vivo, czyli takimi, które działają bezpośrednio wewnątrz organizmu pacjenta. W tej chwili spółka, co zresztą jest typowe dla tej branży obecnie, nie jest oczywiście rentowna, przepala kolosalne ilości gotówki, którą regularnie podyskuje od inwestorów. No ale jej prace badawcze nieustannie trwają i w końcu być może doprowadzą do jakiegoś przełomu. Zresztą ja nie jestem osamotniony w tej wizji, że to właśnie technologie biologiczne będą w przyszłości kształtować globalną gospodarkę. Jest taki dość znany ekonomista i futurolog Jeremy Rifkin, który jest autorem dość ciekawej książki The Biotech Century czy The Third Industrial Revolution, który od dawna postrzega właśnie bioinżynierię jako główny motor kolejnej wielkiej zmiany cywilizacyjnej. W swojej książce The Biotech Century argumentuje, że to właśnie technologie genetyczne i biologiczne będą w przyszłości kształtować globalną gospodarkę. Podobnie jak kiedyś robił to przemysł i podobnie jak teraz dalej robi to rewolucja informatyczna. Bill Gates podczas swojego wykładu na uniwersytecie w Cambridge w 2019 roku wyraził też głębokie przekonanie, że dzięki innowacją naukowym właśnie w dziedzinie technologii edytowania genów będzie na przykład można w pełni skutecznie dość niedługo kontrolować globalną populację komarów, które przenoszą malarię. Jego zdaniem może się to odbywać na przykład przez celowe wprowadzenie do populacji dzikich komarów, specjalnego genu, który uniemożliwi im przenoszenie tej choroby, albo alternatywnie przez genetyczne upośledzenie zdolności do reprodukcji tych konkretnych komarów, co z kolei sprawi, że te, które roznoszą malarie, po prostu z czasem przestaną móc się rozmnażać. Przerażające? być może dla niektórych tak, ale dla niektórych na pewno też fascynujące. Zresztą wiele technologii, które dziś w pełni opanowaliśmy, kiedyś też budziło grozę i społeczne obawy. Kiedyś ludzie panicznie obawiali się też masowej elektryfikacji miast i instalowania tysięcy niebezpiecznych przewodów elektrycznych na każdym kroku. Sądzili, że doprowadzi to do gigantycznego wzrostu śmiertelności i gigantycznego wzrostu liczby tragicznych wypadków. Nawet w 1889 roku popularny magazyn Judge opublikował na ten temat taką oto niezwykle wymowną grafikę, którą teraz widzicie na ekranie. No czy coś takiego się wydarzyło? Nie. Czy coś takiego wydarzy się w przypadku bioingżynierii? Wątpię. a na pewno może się wydarzyć wiele dobrego. No dobra, ale czas iść dalej, bo kolejny niezwykle ciekawy sektor, który również jest naprawdę bardzo młody i dalej stawia dopiero pierwsze nieśmiałe kroki, to świadoma kontrola nad środowiskiem i zaawansowana adaptacja klimatu. Jeśli spojrzeć na świat z perspektywy czysto fizycznej, no to największym egzystencjalnym wyzwaniem XX i XX wieku nie będzie budowa jeszcze szybszych urządzeń ani tworzenie nowych cyfrowych gadżetów. będzie skuteczna ochrona i aktywne, świadome sterowanie środowiskiem, w którym żyjemy. Chodzi o takie przejście z fazy biernego reagowania na zmianę klimatu do etapu świadomego, aktywnego zarządzania zjawiskami naturalnymi, pogodą, zasobami wody, składem atmosfery czy całymi globalnymi ekosystemami. I nie mówimy tu o panelach fotowoltaicznych czy o wiatrakach. Nie mówimy o korzystaniu z tego. Mówimy o potężnych globalnych rozwiązaniach systemowych, których skala może przypominać największe historyczne inwestycje w budowę autostrad czy sieci energetycznych w XX wieku. I teraz uwaga, wszyscy klimatyczni bojownicy, to nie ma znaczenia, czy myślicie z jakiego to powodu zmienia się klimat. Czy z powodu zanieczyszczeń środowiska, czy z powodu krów, czy z powodu wulkanów. Wszystko jedno, bo fakt jest taki, że się zmienia. Powód tej zmiany nie ma tu żadnego znaczenia. to na samą zmianę, która niezależnie od tego, dlaczego się wydarza, będziemy musieli nauczyć się reagować. No i wyobraźmy sobie kilka takich potencjalnych rozwiązań. Te sztuczne, precyzyjne sterowanie opadami deszczu w miastach i regionach zagrożonych suszą i to nie raz na jakiś czas, tylko jako stały regularny element funkcjonowania większości nowoczesnych metropolii. Świetna sprawa, prawda? Zresztą w Dubaju takie projekty już z powodzeniem działają. Tamtejsze służby wykonują setki lotów rocznie, w trakcie których specjalne samoloty sieją chmury substancjami chemicznymi, które w sztuczny sposób wywołują opady deszczu. Do tego ogromne zautomatyzowane farmy maszyn, które na przykład będą na masową skalę pochłaniać dwutlenek węgla z atmosfery, co może przypominać wyglądem na przykład dzisiejsze wieże telekomunikacyjne, ale rozmieszczone co kilka kilometrów wzdłuż autostrad na granicach miast czy w pobliżu stref przemysłowych. Firmy takie jak Climworks czy Carbon Engineering już teraz testują takie rozwiązania. No tylko dzisiaj to dalej jest kolosalna wręcz nisza. W przyszłości takie systemy mogą działać na setkach, a nawet na tysącach km kwat w każdym miejscu na świecie. Do tego na przykład w pełni zautomatyzowane sieci wodne dla tych regionów świata, w których dostęp do słodkiej wody już jest problematyczny. W Izraelu już dzisiaj 60% wody pitnej pochodzi z odsalania wody morskiej, a tamtejsze zaawansowane systemy irygacyjne są oparte na precyzyjnym mikrozarządzaniu przepływem wody do każdego pojedynczego pola uprawnego. Takie rozwiązania mogą stać się podstawą w ogóle istnienia w Afryce Północnej, w Indiach czy w Kalifornii już za kilkadziesiąt lat. Do tego możemy mieć próby kontrolowania ilości światła słonecznego, które docierają do powierzchni planety, czyli tak zwany solar radiation management. W praktyce rozpylenie w stratosferze specjalnych cząstek siarki albo innych podobnych substancji może prowadzić do skutecznego odbijania części promieniowania słonecznego z powrotem w kosmos. Takie badania prowadzi na przykład obecnie Uniwersytet Harvarda w ramach projektu Sopex. W dalszej jeszcze bardziej odległej perspektywie specjalne platformy orbitalne albo całe konstelacje satelitów mogą emitować albo odbijać promieniowanie w sposób ultra precyzyjny. na przykład na potrzeby bieżącej regulacji temperatury w jakiejś danej konkretnie wybranej strefie klimatycznej. Dlaczego to właśnie ten sektor może zdominować globalną gospodarkę za na przykład 100 lat? Bo będzie koniecznością, a nie tylko opcją. Wszystko się zmieni, jeśli globalna średnia temperatura z dowolnych powodów wzrośnie o kolejne 2 trupnie. Wszystko się zmieni, jeśli powszechny dostęp do wody pitnej czy do czystego powietrza zacznie być równie kluczowy i równie cenny jak dostęp do prądu czy do internetu dzisiaj. To świadome zarządzanie środowiskiem nie będzie już tylko usługą luksusową, tylko będzie usługą podstawową. A w takim otoczeniu wszystkie tego typu niezwykle ambitne i kosztowne projekty zaczną być bardzo hojnie dotowane przez rządy na całym świecie, które za wszelką cenę będą chciały, żeby się w tym wyścigu nie spóźnić. I wystarczy jedno koszmarnie upalne lato i jakaś fala niszczycielskich pożarów. żeby raptem budżety największych państw świata puf szeroko otworzyły się na tego typu innowacyjne projekty. No to również ma potencjał. Czas na trzeciego potencjalnego lidera giełdowych indeksów za 100 lat. Przemysł kosmiczny. W perspektywie kolejnych nadchodzących dekad przemysł kosmiczny może przestać być traktowany wyłącznie jako obszar związany z bardzo kosztownymi misjami naukowymi czy wojskowymi. Zamiast tego może stać się bardzo pełnoprawnym i niezwykle dochodowym sektorem globalnej gospodarki, w którym będą funkcjonować firmy oferujące i produkty, i usługi, równie równie powszechne, jak dzisiaj energia, transport czy budownictwo. Przemysł kosmiczny to już nie są tylko rakiety i satelity. Chodzi tu o tworzenie całych bardzo złożonych łańcuchów wartości w całej przestrzeni kosmicznej, od wydobycia cennych surowców na asteroidach przez produkcję czystej energii w kosmosie aż po budowę zaawansowanej infrastruktury orbitalnej, która będzie służyć na przykład komunikacji, ale też przemysłowi, rolnictwu, medycynie czy nawet rekreacji. Najbardziej naszą wyobraźnię mogą pobudzać tu trzy główne obszary potencjalnych przyszłych zastosowań. Po pierwsze, wydobycie surowców z asteroid. Asteroidy tak zwanego typu Mogą zawierać ogromne ilości metali szlachetnych, metali ziemadkich, a nawet wody, która może być wykorzystywana do produkcji paliwa kosmicznego lub do podtrzymania życia na stacjach orbitalnych. W teorii jeden średniej wielkości obiekt tego typu może zawierać więcej platyny niż wszystkie znane nam ziemskie złoża tego metalu. No wyobraźcie sobie co może się wydarzyć na kursach wyceny takich surowców jeśli dojdzie do pierwszego potwierdzonego odkrycia tego typu i do możliwości korzystania z tego odkrycia. Do tego dochodzi potencjalna produkcja energii w kosmosie. na przykład za pomocą gigantycznych orbitalnych satelitów, które będą wyposażone w ogromne panele słoneczne i które będą przekazywać zgromadzoną energię na Ziemię w formie bezpiecznych mikrofol. A do tego wszystkiego wpada też budowa orbitalnych habitatów i fabryk, bo w warunkach mikrograwitacji możliwe jest wytwarzanie bardzo unikalnych materiałów, których nie da się wyprodukować na Ziemi. Tak jak na przykład ultra czyste kryształy, specjalistyczne, niezwykle wytrzymałe stopy metali czy zaawansowane produkty biologiczne. W przyszłości na orbicie mogą powstawać całe samowystarczalne kolonie mieszkalne, które będą produkować coś dla mieszkańców Ziemi. A oprócz tego jest też szereg mniejszych, ale też niezwykle istotnych i perspektywicznych kierunków rozwoju w całym sektorze. Serwisowanie i modernizacja satelitów bezpośrednio na orbicie, gospodarka tak zwanego kosmicznego złomu, czyli usuwanie niebezpiecznych fragmentów starych satelitów, przemysł rekreacyjny i turystyka kosmiczna, czy wreszcie zaawansowane prywatne systemy obronne i prywatne systemy monitoringowe, na przykład do monitoringu meteorów i tego, czemu akurat zagrażają. I choć dzisiaj większość z tych wszystkich koncepcji wydaje się być bardzo odległa, no to pierwsze innowacyjne firmy już teraz zaczynają zarabiać realne pieniądze w tym sektorze. Mamy takie firmy jak SpaceX, mamy Rocketlab, a to dopiero początek. No w ciągu najbliższych 50 do 100 lat to co dzisiaj jest dla nas jedynie technologicznym eksperymentem w kosmosie może być fundamentem zupełnie nowej, potężnej gałęzi globalnej gospodarki, która jest oparta nie tylko na tym, co mamy pod ziemią, ale też na tym, co mamy daleko nad ziemią. Zresztą całkiem niedawno nagrywałem też dla was osobny, bardziej szczegółowy materiał o sektorze kosmicznym i o jego nielicznych, ale jednak bardzo ciekawych przedstawicielach na naszej nawet polskiej giełdzie. A nam zostaje czwarty, też ciekawy, choć może i najbardziej kontrowersyjny kierunek dalszego rozwoju. Psychotechnologie i tak zwana gospodarka wewnętrznych doświadczeń. Psychotechnologia to sektor, który będzie skupiony nie na dostarczaniu nam dóbr materialnych czy energii, tylko na bezpośrednim i świadomym kształtowaniu naszego stanu psychicznego i naszych emocji. Chodzi tu o zaawansowane technologiczne rozwiązania, które pozwolą nam w pewien sposób w pełni kontrolować i powtarzalnie zarządzać tym, jak się w danym momencie czujemy, co myślimy, a nawet co pamiętamy. Wyobraźcie sobie bezpośrednie neurointerfejsy, które pozwalają na bieżąco i w czasie rzeczywistym regulować nasz poziom stresu, regulować nasz poziom koncentracji czy regulować naszą motywację. W praktyce specjalne nieinwazyjne urządzenie, na przykład w jakiejś formie wygodnej opaski albo w bardziej zaawansowanej wersji, jakiś niewielki implant, który może precyzyjnie dopasować falę w naszym mózgu do określonych pożądanych przez nas stanów psychicznych. W zależności od tego, jaką akurat mamy potrzebę. Na przykład yyy, może będziemy mogli szybko wejść w stan pełnego skupienia tuż przed ważnym wystąpieniem. Albo przeciwnie, może będziemy chcieli błyskawicznie, głęboko wyciszyć organizm tuż przed snem. To brzmi pewnie jak coś wyjętego z powieści science fiction. być może, ale tak samo brzmiałby internet 100 lat temu. Na świecie są już firmy, które intensywnie pracują nad podobnymi rozwiązaniami. Neuralink, słynna firma Elona Maska, która intensywnie rozwija specjalne medyczne implanty pozwalające na precyzyjne monitorowanie i potencjalnie na modyfikowanie aktywności poszczególnych neuronów w mózgu. W 2024 roku ta firma ogłosiła pierwsze udane wszczepienie takiego implantu u człowieka w ramach oficjalnych medycznych badań klinicznych. Noland Arbound był pierwszą osobą na świecie, której wszczepiono właśnie implant mózgowy od neuralinka, czyli tak zwany interfejs mózg komputer. Ten implant ma na celu przede wszystkim pomóc osobom z paraliżem w bezproblemowej obsłudze urządzeń zewnętrznych, tak jak komputery i smartfony za pomocą samych myśli. Głównym oficjalnym celem firmy na dziś jest kontrola urządzeń za pomocą myśli, ale techniczna możliwość precyzyjnej regulacji nastroju czy poziomu stresu jest przez ekspertów traktowana jako potencjalne naturalne rozwinięcie tych implantów w dość niedalekiej przyszłości. A inną niezwykle ciekawą firmą z tej samej innowacyjnej branży jest chociażby amerykański startup o nazwie kernel, który rozwija specjalne nieinwazyjne kaski mające służyć do precyzyjnego mapowania aktywności mózgu bez jakiejkolwiek chirurgicznej konieczności wszczepiania w niego czegokolwiek. Takie urządzenia jak kernel flow czy kernel flx pozwalają już dzisiaj na bardzo precyzyjne śledzenie tego, jak nasz mózg reaguje na różnego rodzaju zewnętrzne bodźce. Na przykład na muzykę, na przykład na stres, na przykład na intensywny wysiłek intelektualny. W dalszej perspektywie celem firmy może być właśnie to świadome, precyzyjne dostrazych stanów psychicznych. Tak jak dzisiaj za pomocą jednego pokrętła regulujemy sobie głośność w naszych słuchawkach. W dłuższym horyzoncie psychotechnologie mogą stać się jednym z kluczowych i największych rynków na świecie, bo od momentu, w którym większość naszych podstawowych potrzeb materialnych zostanie w pełni zaspokojona, to właśnie sfera wewnętrznych przeżyć i naszego samopoczucia stanie się głównym i najważniejszym obszarem, w którym ludzie będą w przyszłości szukać dodatkowej wartości i pola do poprawy jakości swojego życia. Czy zatem za 100 lat indeksy będą zdominowane przez bioinżynierię, kontrolę klimatu, przemysł kosmiczny albo technologie regulujące emocje? Nie wiem, ale wiem jedno. Każda z tych rewolucji będzie kiedyś za 100 lat, za 200 lat wyglądała jak oczywistość. Tak jak dziś oczywiste są dla nas smartfony, które 20 lat temu, tylko 20 lat temu, były bardziej ciekawostką dla różnego rodzaju geeków. Dlatego najgorsze, co może zrobić inwestor to zakładać, że obecny stan potrwa wiecznie. Nie potrwa. Jeśli ten materiał dał wam trochę do myślenia, to może to jest dobry moment, żeby zadbać o swoje własne inwestycje z szerszą perspektywą i zacząć budować częściowo portfel z myślą nie tylko o tym, co dziś jest modne, ale o tym, co dopiero kiedyś w przyszłości nadejdzie. Jeśli nie macie jeszcze konta inwestycyjnego, to od tego na pewno warto zacząć i zrobić to przez Freedom 24. To jedyny broker z dostępem do ponad miliona instrumentów notowany na amerykańskim rynku Nasdaq, gdzie możecie zgarnąć nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ każda. Link jak to zrobić zostawiam w opisie tego nagrania. A jeśli z kolei też chcecie szybciej znaleźć takich przyszłych wygranych i przyszłe wygrane sektory, to koniecznie sprawdźcie też wersję premium portalu DNA, gdzie można dołączyć do ponad 2500 obecnie inwestorów. Dostajecie tam przeróżne analizy przemyślenia o rynkach, gospodarce i o spółkach ode mnie i całego naszego zespołu. A także macie możliwość obserwowania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach łącznej wartości ponad 4,5 miliona złot. To duże pieniądze, które dają dużo emocji, ale gwarantuję, że dają przede wszystkim masę nauki i tą naukę mogę wam obiecać. Więcej na temat znaj stronie premiumdnarynków.pl. Link jest również w opisie tego nagrania, jak wszystkie inne. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
