Czy Bitcoin i altcoiny odrobią straty? W najnowszej analizie Arek Jóźwiak omawia wpływ polityki i działań Donalda Trumpa na rynki finansowe, w tym kryptowaluty. Posłuchaj o taryfach celnych, ich wpływie na gospodarkę, a także o tym, czy obecne spadki to okazja do zakupu. W odcinku poruszono również kwestie:
- Analiza techniczna Bitcoina: omówienie kluczowych poziomów wsparcia i oporu, potencjalnych scenariuszy.
- Wpływ polityki na rynki: jak działania Donalda Trumpa i polityka wpływają na nastroje inwestorów.
- Psychologia inwestowania: jak radzić sobie ze spadkami i emocjami na rynku.
- Strategie inwestycyjne: budowanie portfela w czasie spadków, długoterminowe podejście do inwestycji.
Dowiedz się, jak wykorzystać obecną sytuację na rynkach i jakie strategie inwestycyjne warto rozważyć. Nie przegap tej analizy!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
bitcoin.pl największy polski serwis poświęcony kryptowalutom i technologii [Muzyka] blockchain. Cześć. Witam was wszystkich bardzo serdecznie w kolejnym odcinku analizy rynków. rynków, które to wy zaproponowaliście w komentarzach pod naszymi ubiegłotygodniowymi materiałami. Tak więc jeżeli już teraz chcielibyście, abym w przyszłym tygodniu przyjrzał się notowaniom jakiś konkretnych coinów, to dajcie proszę znać w komentarzu pod tym dzisiejszym odcinkiem. Ja nazywam się Arek Jóźwiak i zapraszam oczywiście w imieniu własnym oraz w imieniu naszego partnera, czyli ARITEN. na ARITEN, gdzie zakupicie nowe kryptowaluty albo sprzedacie już posiadane kryptowaluty. A po odświeżeniu wyglądu strony internetowej ARI jest teraz jeszcze bardziej przystępne właśnie dla tych, którzy chcą kupować bądź sprzedawać kryptowaluty przez internet. I ja oczywiście przypominam, że w opisie pod tym materiałem znajdziecie kody rabatowe, dzięki którym możecie kupować bądź sprzedawać kryptowaluty w Ait Exchange jeszcze taniej, więc zachęcam zerknąć sobie tam do opisu pod tym materiałem. A my tymczasem myślę, że bez zbędnego gadania możemy przejść do tego, co dziś najistotniejsze, więc do analizy. No i patrzymy sobie na Bitcoina. Bitcoina, którego kurs jeszcze w poniedziałek o poranku zahaczał o granicę 74000 doarów. 74 500 arów mniej więcej tyle trzeba było zapłacić przedwczoraj o poranku za jednego bitcoina. Później on doświadczył wzrostowego odbicia. Wczoraj spadł o 2900 $ar niespełna. Dziś o poranku nieznacznie odbija. No i zdaje się, że ta reakcja jest taką reakcją dość normalną w sytuacji, w której kurs jakiegoś instrumentu finansowego zbliża się do naprawdę istotnego technicznego wsparcia. to takie wyhamowanie często się pojawia. No a my zbliżamy się do bariery 73000 $arów. Być może ona nie zostanie dotknięta, być może zostanie przełamana. Tak jak mówiłem w poniedziałek, w mojej ocenie jest to granica, która jest jednym z najważniejszych wsparć, jeżeli chodzi o te takie bliskie pułapy cenowe, na które warto będzie zwracać uwagę. Natomiast absolutnie nie przekreślam scenariusza zakładającego możliwy spadek poniżej 73000 $ar i zjazd nawet w kierunku 61 000 $ar, gdzie przebiega aktualnie linia tendencji wyznaczająca górne ograniczenie tego obserwowanego w ubiegłym roku przez wiele miesięcy równoległego kanału spadkowego. Więc to też jest pułap cenowy, który biorę pod uwagę. to czy Bitcoin zatrzyma się tutaj, czy wyrysuje dołki, a być może już te dołki zostały i w poniedziałek i dziś wyrysowane i niżej nie spadniemy. Czy osunie się tutaj do tego miejsca albo jeszcze niżej, to w dużej mierze będzie zależne tak naprawdę od y sentymentu, od apetytu na ryzyko, a ten z kolei będzie warunkowany różnymi działaniami, głównie politycznymi można by powiedzieć. No bo nie oszukujmy się, dzisiaj rynkami finansowymi steruje polityka, sterują nastroje, obawy, strach, chciwość, no i bardzo duża niepewność związana z tym, co zrobi administracja Donalda Trumpa w kontekście oczywiście taryf celnych, które zostały bardzo szumnie zapowiedziane. Natomiast w jakim tonie to będzie przeprowadzone? Kiedy ewentualnie administracja się z tego będzie wycofywała, albo czy się będzie wycofywała, jak się będzie wycofywała, czy one będą w jakiś sposób zmniejszane, zawieszane. To jest temat w mojej ocenie, który teraz będzie wpływał bezpośrednio na rynki finansowe, bo są kraje takie jak Chiny, które już zadeklarowały nałożenie ceł odwietowych. No ale są też inne kraje, które powiedziały: "Dobra, dobra, panie Trump schowaj trochę tę szabelkę, my byśmy się chcieli dogadać. Może usiądźmy do stołu, porozmawiajmy, może będziemy w stanie osiągnąć jakieś porozumienie, tak żeby nas to tak bardzo nie zabolało." Oczywiście te taryfy celne Donald Trump wymierza w głównej mierze w Chiny, bo to Chiny tak naprawdę oberwą z tego tytułu najbardziej, no bo Chiny nie mają jakiejś gigantycznej konsumpcji wewnętrznej. bardzo dużo eksportują. No i teraz oczywiście ktoś powie, ale Chiny przecież nie eksportują tylko do Stanów Zjednoczonych, ale eksportują na cały świat. Oczywiście, że tak. No ale eksport do Stanów Zjednoczonych jest olbrzymi. Przecież mamy duże spółki amerykańskie, które produkują podzespoły do swoich sprzętów na przykład w Chinach. No więc jeżeli te sprzęty są sprowadzane z Chin, to automatycznie te taryfy celne będą obowiązywać. No i to uderzy bezpośrednio w chińską gospodarkę chyba. najbardziej. No i taki jest też cel Donalda Trumpa. Natomiast wydaje mi się, że na dłuższą metę to nie będzie miało racji bytu. to się nie obroni, bo Stany Zjedzone nie będą w stanie uruchomić takich fabryk, jakie są w Chinach w ciągu tygodnia, w ciągu miesiąca czy nawet w ciągu pół roku. Więc dalej będą musiały wspomagać się rzeczami sprowadzanymi z Chin i z innych krajów całego świata, bo po prostu niemożliwe jest przeniesienie produkcji wszystkiego do jednego kraju, żeby być niezależnym. Już pojawiły się nawet w przestrzeni internetowej memy, że gospodarka teraz będzie taka wielka, że Amerykanie będą sami sobie czyli mundurki do pracy. No bo nawet do takich podstawowych rzeczy to się będzie sprowadzało, że wszystko, cała produkcja będzie opierała się na Stanach Zjednoczonych, żeby ten poziom importu do Stanów był jak najmniejszy. W mojej ocenie to jest bardzo duży straszak. To jest coś, co doprowadziło do gigantycznej przeceny. Mniejszej chyba mimo wszystko paniki na rynku krypto, większej paniki na rynkach y akcji. To nawet poniekąd zrozumiałe, bo taryfy celne bezpośrednio uderzą w gospodarkę i bezpośrednio uderzą w wyniki finansowe wielu spółek notowanych na Wall Street i nie tylko na Wall Street. Więc te przeceny naprawdę są potężne. Natomiast czy jest to powód do obaw? Przeczytałem jeden komentarz. Uważam, że on był w żartobliwym, prześmiewczym tonie pisany. Przynajmniej trzymam kciuki, żeby autor tego komentarza nie pisał go na serio. Nie był to komentarz pod żadnym z moich materiałów, ale był bardzo ciekawy, bo autor zaznaczył, że on sprzedał wszystkie akcje, sprzedał cały swój portfel, wyszedł sobie do gotówki, żeby już się więcej nie stresować tymi spadkami i spokojnie jak rynek odbije, wróci do wzrostów, to on wtedy sobie wróci na ten rynek kupując akcje z powrotem. No i teraz dlaczego uważam, że w sensie mam nadzieję, że autor pisał to w prześmiewczym tonie, a nie na serio. Przede wszystkim dlatego, że to jest de facto podwójna strata, czyli sprzedaż aktywów po spadkach ze stratą i odkupienie ich jeszcze drożej po wzrostach, czyli tracimy teraz sprzedając je tanio i drugi raz tracimy kupując je y drożej. Więc gdybym ja miał cokolwiek robić, a właściwie inaczej, co ja robię, no bo ja de facto już podjąłem pewne działania i już pierwsze zakupy do swojego portfela wykonałem, kolejne zakupy czekają na zrealizowanie. Więc tak, ja jestem po stronie kupującego, nie po stronie sprzedającego. Ja uważam, że spadki, które teraz obserwujemy na wielu rynkach, mogą być okazją, mogą być podobne do spadków, które obserwowaliśmy po wybuchu pandemii, do spadków, które obserwowaliśmy po wybuchu wojny na Ukrainie. I oczywiście jak ktoś patrzy sobie z perspektywy czasu i cofnęlibyśmy się powiedzmy miesiąc wzbołowy stycznia mniej więcej, no to taki inwestor, który zaczynał swoją przygodę dopiero teraz z rynkami finansowymi może powiedzieć: "Kurczę, ale wy to mieliście dobrze. Były spadki po pandemii, mogliście kupić przecenione aktywa, później były spadki po wojnie, po wybuchu wojny de facto, bo ona dalej trwa. Mogliście kupić przecenione aktywa. No i de facto teraz znowu mamy sytuację, w której mamy przecenione aktywa. Problem jaki się pojawia w tej całej sytuacji jest taki, że jeżeli przeżywamy to w czasie rzeczywistym, a nie patrzymy na to z perspektywy roku, dwóch, trzech, kiedy rynki już zdążyły odbić i widzimy, że to był tylko chwilowy spadek, no to de facto bardzo często uruchamia nam się taka panika, że koniec świata, teraz już będzie załamanie, teraz to już lecimy do piachu, trzeba się pozbyć wszystkiego, stracę cały majątek i tak dalej. I oczywiście ja absolutnie nie chcę teraz mówić, że dołki zostały osiągnięte, że teraz już tylko czekamy na odbicie, najlepiej vkształtne i za dwa tygodnie to w ogóle już zapomnimy o tych spadkach. Będziemy cieszyć się jakąś kolejną szaloną hossą na Wall Street, na krypto, na GPW i tak dalej. Nie wiem tego, nie wiem tego gdzie jest dołek. Nie wiem tego, kiedy ten dołek zostanie wyrysowany, bo ciężko jest dzisiaj coś takiego prognozować, bo to w dużej mierze będzie zależne właśnie od działań podejmowanych przez administrację Donalda Trumpa. Jeżeli Donald Trump dalej będzie szedł uparcie w tym kierunku, w którym idzie, czyli będzie nakładał kolejne cła. Jeżeli Chiny nakładają cła odwetowe, to Donald Trump nakłada kolejne cła i potem znowu Chiny dokładają cła i Stany dokładają cła i tak dalej. będziemy się y bujać w ten sposób w to podnoszenie ceł, to oczywiście, że to będzie ciążyło na rynkach finansowych i to będzie doprowadzało potencjalnie do dalszej y przeceny tych aktywów ryzykownych i na coś takiego trzeba zwracać uwagę. Jeśli natomiast dojdzie do sytuacji, że administracja Donalda Trumpa za chwilę, choćby powoli, jakoś będzie sugerowała, że okej, może z częścią krajów się dogadajmy, może gdzieś te cła zawieźmy, obniżmy, cokolwiek, że to nie tak miało wyglądać, no to nagle rynki mogą wystrzelić w sekundę. Więc de facto dziś żyjemy w realiach gospodarczych, w których wielu nie spodziewało się, albo mało kto spodziewał się, że będziemy żyli jeszcze dwa miesiące temu, a za kolejne dwa miesiące możemy znowu żyć w realiach, o których dziś nie myślimy. Więc sytuacja jest bardzo dynamiczna. Piękno giełdy z drugiej strony. No że rzeczywiście takie sytuacje mają miejsce. Niektórzy uważają oczywiście, że to jest początek wielkiego kryzysu, który trwał będzie przez wiele, wiele, wiele miesięcy. Natomiast mimo wszystko ja przypomnę kolejną rzecz, rzecz o której bardzo często mówiliśmy sobie w okresie, na przykład po pandemii, bo to był taki idealny punkt, czyli sytuacja, w której gospodarka de facto się waliła, ciężko było znaleźć jakieś pozytywy dla perspektyw gospodarczych, a rynki akcji, rynek krypto, one wzrastały. I oczywiście ktoś może teraz powiedzieć, że to było napędzane chociażby tą stymulacją, pomocą na przykład socjalną, która była dystrybuowana bardzo szeroko, chociażby w Stanach Zjednoczonych, gdzie każdy Amerykanin dostawał pieniądze bez względu na to, czy był biedny, czy był multimilionerem, czy potrzebował, czy nie potrzebował, każdy dostawał. No i oczywiście, że jeżeli ktoś ma górkę pieniędzy i dostaje kolejną górkę pieniędzy, no to on sobie je zainwestuje, bo taka jest metoda. Więc to napychało, napędzało kapitał na rynki finansowe, które rosły do tego wszystkiego, obniżki 100%owe, więc ci, którzy mieli nadwyżki, to po prostu je inwestowali. Ale też jest ten inny aspekt, że rynki finansowe mimo wszystko wyceniają przyszłość, a nie teraźniejszość. Więc teraz oczywiście w momencie, w którym Donald Trump zapowiedział cła, to jeszcze nim one de facto weszły w życie, no to rynki już się załamały, bo wyceniły, że będzie coś złego. Teraz dochodzi do pewnego rodzaju takiej kalkulacji. Inwestorzy stają, starają się oszacować, okej, jak te cła realnie wpłyną na wyniki finansowe spółek, jak realnie wpłyną na gospodarkę. rynki finansowe starają się szacować jak długo to może potrwać, kiedy gospodarka może wyjść z tego kryzysu i zakładam, że nim de facto gospodarka zacznie z kryzysu jakiegokolwiek wychodzić, to rynki finansowe mogą zdążyć odbić i będziemy obserwowali znowu taką dziwną sytuację, w sensie dziwną do wytłumaczenia sytuację, w której patrzymy na stan gospodarki, mówimy: "Nie, no dobra, mamy kryzys i patrzymy na rynki finansowe, które rosną". No i jak to wytłumaczyć? Dlaczego rynki finansowe rosną, kiedy w gospodarce dzieje się źle? No dlatego, że inwestorzy wyceniają, że źle nie będzie działo się cały czas, że prędzej czy później sytuacja się unormuje, poprawi, a jeżeli dane aktywa są przecenione zbyt mocno, to po prostu są tanie, są atrakcyjne, y, atrakcyjne cenowo i w mojej ocenie na wielu aktywach właśnie teraz albo w najbliższej przyszłości będzie dobry moment do tego, żeby budować swoje portfele, bo lepiej jest budować portfel na przecenionych aktywach, niż budować portfel inwestycyjny na drogich aktywach. Czyli lepiej w przypadku krypto na przykład kupić z bitcoina po 75000 doarów niż po 105 000 doarów. To myślę, że jest proste do zrozumienia. Natomiast umysł młodego inwestora działa trochę inaczej. Umysł młodego inwestora mówi: "Kupuj, bo rośnie, no to będzie rosło zawsze, a jak zaczyna spadać, to uciekaj, bo świat się kończy". Zresztą myślę, że z podobnym problemem teraz mierzy się wielu inwestorów na rynku złota. No bo złoto jest aktywo, które bardzo dobrze radziło sobie w całym 2024 roku. Fenomenalnie rozpoczęło 2025 rok. No i teraz kiedy pojawiły się w ubiegły piątek i w miniony poniedziałek dość wyraźne spadki to myślę, że wielu inwestorów na rynku złota zaczęło zastanawiać się ej kurczę ale przecież to miało rosnąć. Mówili, że zaraz będzie po 4000 $arów, a tu taka wyprzedaż w ciągu dwóch dni. A myślę, że jeszcze y gorsze myśli mieli inwestorzy na rynku srebra. No bo jak tu spojrzycie, co działo się w czwartek i w piątek w poprzednim tygodniu, no to de facto w dwa dni srebro wymazało de facto trzymiesięczne wzrosty. Więc trzy miesiące sobie rosło, rosło, rosło, rosło i w dwa dni sobie spadło i zanegowało to wszystko. Więc tu dopiero musi być ból. Jeżeli ktoś patrzył na ten rynek od początku roku i mówił: "dobra złoto rośnie, srebro rośnie, fajnie, jesteśmy na granicy bardzo ważnego oporu. Jak go wybijemy, to już lecimy tak naprawdę potencjalnie nawet po szczyty bodajże z 2011 roku, a tu pik dni i wracamy do poziomu z początku roku." Więc no myślę, że to jest pewnego rodzaju ból, pewnego rodzaju wyzwanie dla głów młodych inwestorów. Natomiast z perspektywy jakiegoś takiego mojego kilkunastoletniego doświadczenia spójrzcie na rynki szerzej. Nie patrzcie na to, że on spada od kilku tygodni. Jak spadał w roku 2017, przepraszam, spadał przez rok. Jak spadał w roku 2022, spadał przez rok. I teraz wszystko tak naprawdę rozbija się o to, jaki jest nasz horyzont inwestycyjny i jakie jest nasze podejście. Bo z jednej strony oczywiście bardzo często jest tak, że wchodzimy na rynek po to, żeby zarobić dużo, szybko i łatwo. No niestety to tak nie wygląda. Najlepiej jest wybrać dwie z tych rzeczy. Albo zarobić dużo i szybko, ale to nie będzie łatwe. Albo zarobić dużo i łatwo, ale to nie będzie wtedy szybkie. Więc no albo zarobić jeszcze inaczej. Więc no konfigurować sobie to wszystko trzeba. Jeżeli chcemy dużo i szybko, no to narażamy się na bardzo duże ryzyko. Ja nawet kiedyś wystosowałem takie jedno zapytanie w kontekście webinarów, które czasem prowadziłem. To wynika z tego, że dawne dawne lata temu miałem takiego znajomego. Bardzo zamożna osoba. W sensie nie człowiek z listy top 100 najbogatszych Polaków, ale o wiele wiele zamożniejszy niż ja. Człowiek ustawiony finansowo. To już taka anegdotka, ale z życia wzięta, nie wyssana z palca. Gość, który prowadził kilka biznesów, a właściwie ciężko jest powiedzieć, że je prowadził, bo one prowadziły się same. Już były tak rozwinięte, że tam ludzie po prostu zarządzali wszystkim. On mógł być, mogło go nie być i właściwie to nie miało większego wpływu na biznes. Jego żona miała kolejny biznes. Więc w kwestii finansowej bardzo spokojny, bardzo dobrze ustawiony człowiek, który nagle w pewnym momencie uznał, że okej, rynek walutowy, nie krypto, tylko rynek walutowy to jest coś, co w sumie może go zainteresować, bo można tu zarobić duże pieniądze. I to był gość, który miał tego typu kapitał, że był w stanie inwestować w kantorach internetowych, czyli nawet nie u brokerów, bez dźwigni finansowej, po prostu w kantorach internetowych takie kwoty, że zmienność, która pojawiała się w ciągu nocy, dawała mu na przykład zysk na poziomie 20 000 zł, więc to nie były małe kwoty wcale. No i wszystko było super na początku, kiedy rzeczywiście on zarabiał po 10, 20, 30 000 dziennie nawet. No ale w pewnym momencie okazało się, że w ciągu tygodnia czy dwóch cały dwumiesięczny zysk wyparował, stracił. No i przyszedł do mnie zapytaniem, czy nie zrobimy sobie trading roomu na zasadzie, że on mi da kapitał, którego ja w tamtym momencie nie miałem. Zapytał mi się ile kasy bym potrzebował po to, żeby zwolnić się w tamtym okresie z pracy i móc utrzymywać się z rynku. Więc ja sobie przeliczyłem jaką mam mniej więcej miesięczną stopę zwrotu, ile kasy bym potrzebował. On by się na to zgodził. Natomiast ja finalnie się z tego wymiksowałem, ale chodziło o to, że on chciał po prostu, żebym ja trejdował przy nim, aby mógł się ode mnie uczyć. Ja się na to nie zgodziłem, a nie zgodziłem się z prostego powodu. On mi powiedział otwarcie, że jest człowiekiem, który nie ma czasu, żeby zarabiać mało. No i to mnie skłoniło do pewnej refleksji, bo część z was też może wyjść z takiego założenia, że nie macie czasu, żeby zarabiać mało pieniędzy. No to zadajcie sobie inne pytanie. Czy jeżeli nie masz czasu zarabiać mało, czy masz czas tracić dużo? Bo wysokość naszych zysków nie zawsze, ale w większości przypadków jest bezpośrednio skorelowana z poziomem naszego ryzyka. Bardzo rzadko mamy do czynienia z sytuacją, gdzie zainwestuję 1000 zł i wyciągnę 100 000 zł w perspektywie, nie wiem, dwóch, trzech miesięcy. Oczywiście na rynku krypto tego typu sytuacje zdarzają się raz na jakiś czas. One nie są żadną codziennością. To nie jest norma. Bardzo często jest tak, że żeby wyciągnąć 100 000, to na przykład musimy zainwestować 50 000. Czyli ta stopa zwrotu nie jest na poziomie 10x, 100x, że to nie jest bardzo proste, to nie jest bardzo szybke. Poziom naszych zysków jest skorelowany z poziomem naszego ryzyka. Jeżeli chcę zarobić dużo, muszę dużo zaryzykować. Jeżeli chcę zaryzykować mało, to muszę liczyć się z tym, że ten mój potencjalny zysk też nie będzie jakiś szczególnie spektakularny. I mam takie wrażenie, że osoby, które najwięcej zarabiają na rynku, to nie są osoby, które zarabiają w bardzo krótkim czasie, tylko są to osoby bardzo cierpliwe, które są w stanie kupić aktywa do swojego portfela w momencie, w którym te aktywa są przecenione i wytrzymać odpowiednio długo. I teraz obejrzyjcie się wśród swoich znajomych albo obejrzyjcie się po twórcach youtubowych, których śledzicie, których lubicie, których szanujecie albo zerknijcie sobie na osoby, które waszym zdaniem zarobiły na rynku duże pieniądze i później zastanówcie się albo sprawdźcie ile z tych osób to są day traderzy, którzy otwierają po 50 pozycji dziennie, a ile z tych osób to są po prostu ludzie, którzy weszli na rynek odpowiednio wcześnie, czyli kupili bitcoina w roku 2012, 13, 14, 15, 16 i go trzymają do dzisiaj albo trzymali go bardzo, bardzo długo i na wzroście kilkuletnim zarobili bardzo duże pieniądze. W większości przypadków tak to właśnie będzie wyglądało. Ale ja wiem, że teraz ktoś może stanąć, odbić piłeczkę i powiedzieć: "Hola, hola, ziomeczku, trochę głupio gadasz, bo fajnie jest mówić o tym, że ktoś sobie w roku 2012 czy 14 kupił bitcoina, kiedy on był śmiesznie tani i wytrzymał do teraz, ale teraz jest drogi i on już nie wzrośnie tak bardzo jak wzrósł przez te ostatnie lata. No i rzeczywiście zgodzę się z tym. Szanse na to, że Bitcoin wzrośnie razy 100 na przykład z obecnych pułapów cenowych są w mojej ocenie marginalne. To się prawdopodobnie nie wydarzy. Nigdy nie wydarzy, a nawet gdyby się miało wydarzyć, to nie wiem, za 100 lat. Więc nie doczekamy, yyy, nie doczekamy tego. No i to już jest pierwsza bolączka. Tylko są dwa aspekty, na które w tego typu kalkulacji nie zwraca się uwagi. Najpierw trzeba by się postawić na miejscu tej osoby, która w tym roku 2012 czy tego Bitcoina kupowała, albo nawet w 16, która go kupowała. i zastanowić się, czy gdybyśmy my kupili bitcoina na przykład na początku 2017 roku, czy wytrzymalibyśmy nie tykając tego bitcoina do dzisiaj, kiedy on kosztuje 76 000 $arów, bo być może kupując go po 1000 albo po 2000 w roku 2017, ktoś sprzedałby go po 5000 albo po 10 000 i później by go nie odkupił albo by go odkupił dużo drożej i miałby jakieś straty i patrzyłby na ten rynek, który rósł, który w 21 roku był notowany Bitcoin po 69000 doarów, a ktoś by go sprzedał na przykład po 20 i już by nie odkupił, bo by uważał, że że coś tam, że to już tak nie wzrośnie. I de facto z perspektywy czasu łatwo jest mówić. Oczywiście ja znam takie osoby, które kupowały w roku 2014 i trzymają do dzisiaj. Ja kupowałem w pierwszej połowie 2017 i też trzymam do dzisiaj, ale takich osób jest naprawdę niewiele. I powiem wam wprost, jak spotykam się czasami z różnymi osobami na konferencjach stacjonarnych i powiem komuś prosto w twarz, że ja kupiłem w pierwszej połowie 2017 i trzymam do dzisiaj, to w oczach y tej osoby, która stoi naprzeciwko widzę jakiś mindfuck, że ale jak to ty jesteś totalnym debilem, a dlaczego nie sprzedałeś na szczycie w 21 roku? Dlaczego nie sprzedałeś powyżej 100 000, tylko trzymasz dalej? No taka jest moja strategia inwestycyjna. Ja zdaję sobie sprawę z pewnych ułomności, które mam i obawiam się, że nie znalazłbym optymalnego punktu wyjścia, a później nie znalazłbym optymalnego punktu wejścia, żeby na rynek powrócić. Więc nie miałem potrzeby, żeby z tego rynku wychodzić. Jestem cierpliwy i sobie to to trzymam. No ale jest jeszcze drugi aspekt, no bo pomijając to, że już nie cofniemy się do roku 2012, 13, 14 i nie kupimy bitcoina tak tanio, to też trzeba brać pod uwagę jeszcze drugi czynnik, że zawsze jest jakaś okazja. Nie można patrzeć na rynki finansowe tylko z perspektywy czasu, bo jak będziemy patrzeć tylko wstecz na wykres, to obojętnie kiedy na ten rynek spojrzymy, czy spojrzymy na niego dziś, czy spojrzelibyśmy na niego 5 lat temu, czy spojrzymy na niego za 10 lat, zawsze będziemy w stanie powiedzieć: "Nie no, ci, którzy wchodzili 5 lat temu, to mieli dobrze, ci, którzy wchodzili 10 lat temu, to mieli w ogóle fenomenalnie, a ci, którzy byli na rynku 15 lat temu, to mieli tak tanie aktywa do kupienia. Dzisiaj już tak tanio nie jest, tylko że za 15 lat i za 20 lat nowe osoby będą mówić tak samo o nas, że kurczę, ale oni to w tym 2025 to mieli tanio. I oczywiście to nie tyczy się wszystkiego. To nie oznacza, że można zasłonić sobie oczy, kupić cokolwiek akurat nam wpadnie, kliknąć na ślepo i mamy gwarancję, że za 10 czy 15 lat będziemy mieli dobre zyski. to tak nie działa. Natomiast z perspektywy długoterminowego inwestora łatwiej jest osiągać dodatnie stopy zwrotu. No i tu znowu rozbijamy tą piłeczkę i się zastanawiamy, ale co to znaczy stopa zwrotu? Bo jak ja powiem, że chciałbym zarobić 20 30% w rok, to będę w ogóle przeszczęśliwy, że mi się udało taką stopę zwrotu wygenerować. Jak ktoś inny stanie obok i powie: "Jakie 30% w rok? Jak ja nie zarobię 30% w miesiąc, to jest kicha, a nie miesiąc tak naprawdę. No i teraz trzeba by się zastanowić, co tak naprawdę jest podejściem realistycznym, a co jest podejściem życzeniowym i ilu mamy takich inwestorów na świecie, którzy takie stopy zwrotu wykręcają, bo ich praktycznie nie ma. Bo nie chodzi o to, żeby zrobić stopę zwrotu na poziomie 30% w ciągu jednego miesiąca i później przez 5 miesięcy bujać się w okolicy zera albo nawet oddawać i tracić, tylko żeby to był wynik w miarę powtarzalny. No i teraz wynik na poziomie 20 30% w rok zrobienia. Trudno, bo to nie jest nic prostego, ale to jest jeszcze do zrobienia. Wynik na poziomie 100% rocznie jest ekstremalnie trudny do zrobienia. Kilku osobom się uda, ale żeby to powtarzać w okresie, nie wiem, 10 lat, 20 lat, to właściwie jest niewykonalne. Więc nie ma co nastawiać się na coś takiego. Lepiej ustalić sobie bardziej realistyczne założenia. No i teraz jest jedna rzecz, która mi przyświeca. Lepiej jest w mojej ocenie, wy możecie mieć inne zdanie, dajcie znać w komentarzu, lepiej jest zarobić 10 15% w rokć 5% w rok. Czyli lepszy jest czasami mniejszy zysk, ale zysk niż strata. No ale nie każdy będzie podzielał moje zdanie. No i ja zdaję sobie sprawę, że w momencie, w którym ktoś zaczyna i ma relatywnie mały budżet, mały kapitał, no i jeżeli ktoś wpłaci 10 000 zł i a on zarobi na przykład 10% w rok, czyli zarobi 1000 zł, no to on powie: "Nie, no to bez sensu, to szkoda tracić czasu." Prawda jest jednak taka, że na początkowym etapie budowania naszych portfeli inwestycyjnych do osiągnięcia pewnych kwot, niektórzy mówią, że kluczowe jest osiągnięcie 100 000 zł, inni mówią 100 000 dolarów, inni mówią o milionie złotych, inni o milionie dolarów, każdy może sobie spojrzeć tak naprawdę indywidualnie, ale na tym początkowym etapie budowania naszego portfela inwestycyjnego ten portfel nie rośnie w głównej mierze dlatego, że my na rynku zarabiamy tak ponadprzeciętnie duże pieniądze, tylko rośnie dlatego, że my te pieniądze zarabiamy z innych źródeł i na rynek dopłacamy, dopłacamy, dopłacamy, dopłacamy. Jak sobie już zbudujemy ten portfel odpowiednio duży, no to wtedy te relatywnie nieduże procenty dają duże wyniki nominalne. Czyli teoretycznie, jeżeli ktoś będzie w stanie osiągać stopę zwrotu na poziomie 10%, czy 15, czy 20% rocznie i będzie w stanie to robić z poziomu 10, 15, 20, 30 000 zł, to powinien się cieszyć, bo jeżeli z perspektywy czasu ten portfel mu urośnie poprzez na przykład regularne dopłaty, bo będzie inwestował środki, które zarobił gdziekolwiek indziej i reinwestował zyski, to on za chwilę z tego portfela, powiedzmy 20, 30 000, zrobi portfel na 100 000. Za jakiś czas będzie to portfel na pół miliona, na milion i wszystko jest tylko kwestią czasu. I dzisiaj ja wiem, że trochę trudno jest patrzeć wielu osobom z perspektywy tego, co będzie za 5 lat. Tylko zastanówcie się, co było 5 lat temu i jak te ostatnie 5 lat szybko minęło. To była pandemia, to było i jesteśmy dziś w 25 roku tak naprawdę i za chwilę będzie pstryg i będziemy w 30 roku. No i tylko od nas zależy, co my przez te najbliższe 5 lat zrobimy. I oczywiście ja życzę wszystkim, żebyście zarabiali jak największe pieniądze. No ale mimo wszystko jestem trochę realistą. Może dlatego, że na tym rynku siedzę długo i wiem, że tu się da zarobić pieniądze, duże pieniądze, ale to nie jest wcale proste i to niekoniecznie musi być szybkie i na pewno w osiągnięciu szybszych i większych zysków pomaga sytuacja, w której jesteśmy dzisiaj, bo lepiej jest kupić aktywa mocno przecenione. Wtedy mają większy potencjał do tego, żeby szybko odbić. Prosty przykład. Były spadki, spadki, spadki i bardzo dynamiczne wzrosty. Więc osoby, które weszły tutaj zarobiły szybko dużo. Prawda? Prawda. Osoby, które weszły tutaj też zarobiły, ale ten ich zysk był mniejszy i dłuższy. W sensie dłużej musiały czekać. No bo teraz jeżeli ktoś kupił sobie Bitcoina na początku września, no to on do połowy grudnia zarobił 100%. Jeżeli ktoś się pospieszył i tego samego Bitcoina kupił w marcu, w połowie marca, a nie we wrześniu, czyli kupił go de facto pół roku wcześniej, to jego stopa zwrotu to jest niespełna 50%, czyli trzymał pozycję pół roku dłużej i zarobił pół mniej. Ten przykład pokazuje, że poziom wejścia ma bardzo duże znaczenie, ale nie poziom wejścia na zasadzie, że im szybciej wejdziesz na rynek, tym lepiej, tylko im taniej wejdziesz na rynek, tym lepiej. I czasami warto jest poczekać, kupić aktywa pewne, taniej przecenione i nie dotyczy to rynku kryptowalut, ale jak już sobie tak gadamy, w sensie macie na timeline na pewno gdzie ja jadę dalej z analizą, więc jak was to nie interesuje to sobie przewińcie proszę. Natomiast co ja zrobiłem w poniedziałek? Zacznijmy od pierwszej spółki. Spółka Azbis to jest spółka, którą ja na radarze miałem, nie wiem, od połowy powiedzmy ubiegłego roku i obserwowałem sobie te spadki, spadki, spadki z założeniem, żeby kupić te akcje po 16 zł. Finalnie zmieniłem zdanie, nie kupiłem ich po 16 zł, kupiłem je po 16 zł i 50 gr. Czyli kupiłem je tutaj w tym miejscu, kupowałem te akcje. Czyli obserwowałem jak akcje spadały przez ileś miesięcy. Cierpliwie patrzyłem jak już leciał, leciał, leciał, leciał, ale jak wszedłem w pozycję to było 20 grudnia tutaj. Chyba, chyba tak. 20 grudnia to ja wszedłem i tego samego dnia już byłem w zysku i rynek nigdy później nie wrócił do poziomu, po którym ja te akcje nabywałem. I z poziomu 1650 w piku, jak byliśmy tutaj 25 marca, to ja miałem stopę zwrotu na poziomie prawie 69%, czyli bardzo ładnie, bardzo szybko, ale to nie oznacza, że moja inwestycja trwała de facto od połowy stycznia do połowy marca. Moja inwestycja trwała odtąd, kiedy ja już tę spółkę obserwowałem. mogłem kupić te akcje tutaj i wtedy stopa zwrotu by była bardzo mała. Ja uznaję, że cała inwestycja trwała stąd, tylko na tym etapie była to inwestycja gotówkowa, gdzie trzymałem wolne środki, które były przeznaczone na to, że ja te akcje chcę kupić, jak będą tańsze. I finalnie później je kupiłem. No i rzeczywiście ten zysk już potem przyszedł, y, przyszedł szybko. Mały pakiet akcji sprzedałem tutaj po 24 zł i 30 gr. Natomiast w tym miejscu po 20 zł w poniedziałek kupiłem akcję. Miałem zlecenie wystawione co prawda po 21 zł, ale był poślizg ksenowy i finalnie moje zlecenie zostało zrealizowane po 20 zł, czyli tutaj w poniedziałek dokupiłem te akcje po spadkach i teraz mam ich po prostu jeszcze więcej i trzymam sobie. To jest jedna sytuacja. Druga sytuacja to jest spółka Kęy, którą też kupiłem. Kiedyś miałem ją kupioną po 700 zł, później ją sprzedałem z jakimś tam zyskiem i liczyłem, że pojawi się korekta, dzięki której będę mógł sobie te akcje odkupić. Na przykład tam po 700 kilkadziesiąt złotych, taki był mój zamiar, teraz nie pamiętam, powiedzmy 740 zł, że za tyle chciałem te akcje, za tyle chciałem te akcje kupić, one tutaj sobie sięgnęły do poziomu 880 zł. Ja już mówię, nie no to teraz już bardzo mało prawdopodobne, żeby one tak nisko spadły, żebym mógł takie zlecenie zrealizować. No ale to moje zlecenie zakupu pod te 740 czy 741 zł, ono wisiało cały czas tutaj od końca stycznia czy od początku lutego, ono cały czas wisiało na rynku aż do poniedziałku, bo w poniedziałek mieliśmy lukę na otwarciu i finalnie te akcje udało się nabyć za chyba 730 zł, czyli jeszcze 11 zł taniej niż ja miałem wystawione zlecenie i też to zlecenie mam zrealizowane. Tylko znowu mogłem kupować tutaj i teraz mieć stratę i czekać. Nie wiadomo jak długo ażnego odbije, a mogłem kupić tutaj i ktoś powie: "No ale to jest bez sensu, łapiesz spadające noże". No to nie do końca w ten sposób wygląda, bo ja miałem w planach zakup akcji tej spółki na tym poziomie cenowym od dwóch miesięcy. Dla mnie to był atrakcyjny poziom cenowo, atrakcyjna spółka, a wydarzenia ostatnich dni tylko sprawiły, że akcje spadły do poziomu, który jest dla mnie wystarczająco atrakcyjny. Ale nie sprawiło to, że ja nagle zmieniłem zdanie i tydzień temu nie chciałem mieć tej spółki w portfelu, a teraz nagle chcę ją mieć w swoim portfelu. Ja ją chciałem mieć od dawna. Ba, ja ją kiedyś miałem w swoim portfelu. Sprzedałem zyskiem, chciałem odkupić po korekcie. No i teraz udało się w końcu to zrobić. Musiałem na to poczekać. No i podobny case dotyczy rynku kryptowalut. Ktoś mógł kupować bitcoina tutaj, a ktoś może kupić bitcoina tutaj. To nie jest gwarancją tego, że nie spadniemy niżej. To samo tyczy się spółek, które ja kupiłem w poniedziałek. to nie oznacza, że one nie mogą spaść niżej. Mogą spaść, ale jeżeli mamy aktywo, które zostało przecenione w przypadku Bitcoina o 32% de facto, to prawdopodobieństwo dalszego spadku z każdym kolejnym spadkiem jest coraz mniejsze. Nie oznacza, że nie spadniemy, że nie możemy spaść. możemy spaść, ale skala późniejszego spadku, przynajmniej statystycznie, może być coraz mniejsza, więc lepiej jest kupować aktywa przecenione, no bo lepiej jest kupić aktywo po 74 5 6000 doarów i poczekać na spadek, na przykład przetrzymać spadek do 60 niż kupić po 100 000 czy 107 i przetrzymać spadek do 60. Łatwiej. Poza tym, jeżeli ktoś kupi tutaj, no to jak rynek odbije, jeżeli Bitcoin spadł o 32%, no to powiedzmy ktoś nie złapał dołka, złapie tutaj, to jak Bitcoin wróci tylko do tych szczytów, to my już mamy stopę zwrotu na poziomie 40%. A jeżeli ktoś się pospieszył i kupił tutaj, to on de facto dopiero wyjdzie na zero. To jest ta różnica. Więc czasami timing ma bardzo duże znaczenie i nie zawsze pośpiech jest w cenie. Czasami warto poczekać. Ja na przykład dalej czekam, dalej mam zlecenie na poziomie 73200 $arów. Może wejdzie. Właściwie w poniedziałek rano już prawie otwierałem szampana. Już myślałem, że wchodzi, że już zaraz będzie. Nie weszło. Odbiliśmy i później miałem niemiły dzień, w sensie niemiły na rynku krypto, bo jak sobie spojrzałem na akcje, no to tam już było lepiej. W poniedziałek wczoraj to w ogóle miałem fenomenalną sesję na na GPW, na krypto dalej czekam z zakupami. Ale tak jak mówię, ja chcę kupić tutaj, ale to nie oznacza, że ja zakładam ekstremalny wzrost od razu wystrzał. biorę pod uwagę, że Bitcoin może spadać dalej, bo ja rozgrywam pewien scenariusz. Ja rozgrywam yyy tak naprawdę bet na to, że Donald Trump w pewnym momencie albo pójdzie negocjować z innymi krajami i w jakiś sposób będzie wycofywał się z taryw celnych, które zostały zapowiedziane, albo je zawiesi, albo je zmniejszy, albo cokolwiek. biorę pod uwagę ten scenariusz, że nie będzie chciał doprowadzić do gigantycznego kryzysu w amerykańskiej gospodarce, że to nie jest jego celem. Choćby Ameryka za 10 lat miała być dzięki temu wielka, no to mimo wszystko trzeba brać pod uwagę, że za chwilę będą kolejne wybory parlamentarne i tak dalej, później następne prezydenckie. No i to nie jest tak, że on może doprowadzić do kryzysu, który będzie trwał przez 5 lat, no bo jego partia też chciałaby w kolejnych wyborach wygrać. I teraz jeżeli ich prezydent doprowadza do kryzysu i ten kryzys będzie trwał przez d trzy lata, to kolejne wybory mają przegrane z automatu, bo Amerykanie im nie zaufają. Jeżeli to będzie tylko takie tąpnięcie i rynki szybko wrócą do wzrostów i Amerykanie jeszcze na tym zarobią potężne pieniądze, no to wtedy będzie to łatwe do obrony przed kolejnymi wyborami. Więc ja stawiam w Bet na to, że ta panika, która jest teraz nie będzie trwała przez kolejnych 5 lat. Ona może trwać przez kolejny tydzień, miesiąc, kwartał. To może się wydarzyć. Tylko mój horyzont inwestycyjny jest długoterminowy. Nie skupiam się na tym, że ja muszę zarobić dzisiaj czy za tydzień, czy za miesiąc. Jeżeli na koniec roku Bitcoin będzie w okolicy tych szczytów albo będzie wyżej, dla mnie jest to super. W jednym z komentarzy pod ubiegłotygodniowym materiałem pojawiło się takie zapytanie. Czyli linia tendencji, no to BN mam wyznaczoną, czyli linia tendencji prowadzona po wierzchołkach z roku 2017, 21, no i po tych z tego roku. Czy to jest wystarczający opór, żeby na jej podstawie prognozować, że szczyt tej hossy pod koniec tego roku, jak wielu prognozuje w tym, ja też trochę wypadnie w okolicy powiedzmy 120 000 doarów. No bo jeżeli weźmiemy sobie pod uwagę krzywiznę tej linii tendencji, zwrócimy sobie uwagę, że szczyt miałby wypaść powiedzmy w okolicy października, listopada, grudnia, no to ona plasowałaby się tutaj w okolicy 120 000 $arów. Więc de facto uwzględniając krzywiznę, postęp czasu i tak dalej, wszystko się spina. Czy to jest wystarczające? Nie, absolutnie, że nie, bo z poziomami oporu jest tak, że one nie definiują, który będzie ostatni. To są pułapy, przy których rynek może reagować, ale to nie oznacza, że one nim mogą zostać pokonane. To nie jest tak, że jeżeli Bitcoin zatrzymał się przy tej linii w 2017, zatrzymał się w 21 i zatrzymał się na początku tego roku, to ona już nigdy nie zostanie pokonana i szczyty każdej kolejnej hossy będą wyznaczane przez te linę tendencji. Czyli jeżeli w 25 mielibyśmy na przykład wierzchołek, później będziemy mieli spadki przez rok 2026, w 27, w 28 i na przykład w 29 będziemy mieli znowu wzrosty, no to szczyt w 29 wypadłby w okolicy 170 czy nieco poniżej 170 000 doarów. Czy na tak patrzeć na wykres? Nie, absolutnie nie patrzcie tak na wykres. Jedna linia nie definiuje tego, co się będzie działo na wykresie przez kolejnych 20 lat, tylko dlatego, że trzy razy była testowana. To jest po pierwsze zbyt mała próba statystyczna, a po drugie taka linia może być testowana pięć razy, a przy szóstym podejściu może zostać przełamana. Więc nie, ona jest istotnym oporem i warto zwracać na nią uwagę, ale nie traktować jej jako taki punkt krytyczny, że jak już do niej dotrzemy, to już potem Bitcoin się załamie i poleci do piachu. Więc ja bym w ten sposób do tego nie podchodził. Oczywiście jest to w mojej ocenie jeden z ciekawszych oporów, który warto będzie mieć wyznaczony. Natomiast patrząc szerzej to uważam, że te spadki są kolejną korektą. Tak jak tu powtarzałem, że to jest korekta i niektórzy z was już mnie w komentarzu tam zjadali, że jak zdarta płyta, ile można gadać, rynek spada, a ja mówię, że to korekta. Z perspektywy czasu była to korekta. Tu była konsolidacja jako korekta. to też ten spadek biorąc pod uwagę momentum na tle tego wzrostu nie wygląda ekstremalnie dynamicznie wcale. Dalej jest to spadek, który strukturalnie bardziej w mojej ocenie przypomina formę korekty. Ona może być głębsza, ale dalej ja uważam, że jeszcze wrócimy na ścieżkę wzrostów i że to niekoniecznie był szczyt, że jeszcze Bitcoin nie powiedział ostatniego słowa, jeżeli chodzi o ten cykl Hossy, o rok 2025. I uważam, że ci, którzy wytrzymają emocje, no to z tych spadków mogą naprawdę być za jakiś czas zadowoleni. Przynajmniej takie jest moje prywatne zdanie. Wy swoim podzielcie się proszę w komentarzu. Ja te komentarze czytam i bardzo sobie je cenię. Natomiast trochę się rozgadałem, więc przejdźmy może dalej do innych projektów, bo chyba za bardzo z tematu zboczyłem. No i mamy tak, mamy Etherium, które spada trzeci tydzień z rzędu. W tym tygodniu niespełna 7% od początku. Natomiast co się wydarzyło? Bariera 1740 $arów przełamana. O tym mówiliśmy już w poniedziałek. 1540 $arów to jest kolejne wsparcie. I od razu testujemy sobie następne 1425 $ar. Tu możemy sobie zerknąć na interwał tygodniowy. I teraz to co jest ciekawe, oczywiście zwróćcie uwagę, tu był jakiś test, tu tam jakieś wybicia w górę, w dół, w górę. Tu był jakiś niby test, tu się zatrzymaliśmy, ale ten poziom, który teraz testujemy, jak spojrzymy sobie nieco szerzej, szerzej, szerzej, no to zauważycie, że to był szczyt z początku 2018 roku, ten pułap, na którym teraz Etherium się znajduje. Więc de facto można powiedzieć, że Etherium cofnęło się do szczytów ze stycznia. No tak naprawdę nie, no bo tu byliśmy nawet niżej, tu byliśmy zdecydowanie wyżej, więc jesteśmy na poziomach, które ostatnio notowane były w marcu 23 roku, nawet nie 24, czyli de facto wymazaliśmy dwuletnie wzrosty. Dwuletnia historia notowań na Etherium została wymazana no w ciągu kilku czy kilkunastu de facto tygodni. Czy to oznacza, że mamy koniec spadków? Nie. Te spadki dalej mogą być kontynuowane. Póki co nie ma jeszcze przesłanek za wzrostami. Nie ma przesłanek za yyy wzrostami. No i teraz też ktoś może mieć error w głowie. No bo jeżeli ja mówię, że kupiłem jakieś akcje, jeżeli mówię, że planuję kupić bitcoina, jeżeli ostatnio wspominałem, że planuję kupić też dokupić, bo już mam, ale dokupić ETFY na S&P 500, no to de facto powinienem prognozować, że dołek został osiągnięty. No nie, tu wchodzi w grę jeszcze strategia inwestycyjna. Ja buduję pozycję. Ja nie wchodzę w pozycj all in typu tyle mam kapitału, za tyle chcę kupić te akcje i za wszystko kupuję. Tylko jak kupuję to robię to na raty, robię to transzami. Pokażę wam to na przykładzie yyy S&P 500, bo to będzie dość proste do wyrysowania właściwie ETFu na S&P 500, który kupowałem. I teraz tak chyba to jest to. Najpierw kupowałem ten ETF i na początku roku taką bardzo symboliczną pozycję otwierałem. Teraz nie pamiętam, chyba w lutym. Chyba w lutym otwierałem jakąś małą pozycję, ale to były okolice szczytów i otwierałem tę pozycję dlatego, że z jednej strony zakładałem, że rynek się załamie, że rynek spadnie, że będzie jakaś korekta spadkowa i będę mógł kupić te aktywa taniej, ETFY na S&P 500 taniej, ale z drugiej strony chciałem mieć choć mały pakiet tych ETFów na wypadek, gdyby jednak taki spadek się nie pojawił, gdyby rynek przez cały 25 rok miał rosnąć, to ja chciałem mieć choć mały pakiet zabezpieczony. Najwyżej kolejne kupowałbym wyżej. Później oczywiście pojawiły się spadki i wykorzystałem sobie inny ETF też na S&P 500 i ten ETF kupowałem tutaj mniej więcej w tym miejscu, czyli już byliśmy po spadkach liczonych od szczytu na poziomie powiedzmy 8% około. Mówię dobra kupię kolejny pakiet, ale nie za wszystkie środki, które miałem. Kupiłem kolejny pakiet ETFów. No i teraz wystawiłem znowu na tym ETFie kolejny pakiet. Okej, mamy otwarcie i i w tym momencie i w tym momencie moje zlecenie, jeżeli dobrze kojarzę, to weszło, bo po 85 € miałem wystawione zlecenie zakupu tych ETFów, więc ono w tym momencie, tak jak teraz nagrywam ten materiał, czyli 9:22, moje zlecenie, zaraz sobie spojrzę jak skończę nagrywać na rachunek maklerski, zostało zrealizowane. Zakupiłem kolejny pakiet ETFów na S&P 500. Czy to oznacza, że uważam, że już dołek został osiągnięty? Nie, ja buduję swoją pozycję i dalej mam środki, które są dwukrotnie większe niż ten pakiet, który w tym momencie się zrealizował. Czyli teraz kupiłem ETFY za 100 000 zł z groszem chyba i jeszcze mam pakiet środków przeznaczony na zakup tych konkretnych ETFów, w sensie tak naprawdę to tych konkretnych ETFów, bo to jest trochę inny ETF. kupuję dwa różne za 20 kilka tysięcy złotych, które chcę kupić, jeżeli ten rynek dalej będzie spadał. I to też nie będzie tak, że ja kupię za 20 000 od razu, tylko sobie to pewnie podzielę, tam chyba będą 23 000 czy ctery i podzielę sobie to po prostu na pół, czyli po jakiś kolejnych spadkach o x% kupię kolejną paczkę i jak rynek będzie spadał dalej, kupię sobie kolejną paczkę tych ETFów i w ten sposób będę sobie budował pozycję, bo ja nie wiem gdzie wypadnie dołek, ale uważam, że z perspektywy czasu ten spadek może być całkiem ciekawą okazją do budowania pozycji długoterminowej na wzrosty dla rynku akcji w Stanach Zjednoczonych, ale tu jest słowo kluczowe pozycji długoterminowej, nie krótkoterminowej, bo ja nie liczę, że za miesiąc będę w zysku. Ja może przez pół roku będę trzymał jakąś stratę, ale liczę, że jak spojrzę sobie na ten wykres za d tr c lat, to wtedy powiem fajnie, że zbudowałem tą pozycję na spadkach, a nie na a nie na wzrostach. Więc takie podejście wam polecam. jest o wiele wiele yyy spokojniej, jeżeli chodzi o budowanie pozycji. Okej, Bitcoina omówiliśmy, ETU mówiliśmy, przechodzimy do rynków, które to wy zaproponowaliście i teraz już lecimy szybciutko y do brzegu. Już się nie rozwodzę. Jeżeli macie jakieś pytania, coś miałbym rozwinąć, poruszyć, dajcie znać w komentarzu. Ja oczywiście do tego postaram się odnieść w kolejnych materiałach. Natomiast teraz już do brzegu. Piekt, którego kurs odbił no już tak naprawdę w drugiej połowie marca od technicznego oporu w rejonie 890 doaroshi. Tu było wsparcie, tu było wsparcie, tu był opór. Opór. No i wyrównaliśmy sobie teraz minima z marca, czyli okolice 570i. Póki co jakaś niewielka presja zakupowa nam się pojawiła. Malutka. Czy jest to powód do optymizmu? Krótkoterminowo być może tak. Natomiast z technicznego punktu widzenia trend nie uległ zmianie. Żaden opór nie został wybity, żaden wyższy wierzchołek nie został wybity. Nic się nie wydarzyło de facto, więc wciąż trzeba mieć na uwadze to, że jest ryzyko, iż to wsparcie po prostu zostanie przełamane. A gdyby tak się stało, to notowania PP mogłyby zmierzać do kolejnego wsparcia, które w tym przypadku zlokalizowane jest na szczęście nie jakoś bardzo nisko, czyli 470-480 Roshi. Poziom wyznaczony na podstawie minimów z połowy kwietnia ubiegłego roku. Kolejny projekt, który zaproponowaliście to Solana. No i w przypadku Solany widzimy też test technicznego wsparcia. Dołki z lutego ubiegłego roku. Bariera 99 $arów. Pewna presja zakupowa w poniedziałek. Dzisiaj też o poranku jakieś 2% odbicie. Natomiast zwróćcie uwagę na to, że taki jednosesyjny wzrost, dwusesyjny wzrost, on nie gwarantuje niczego. Zaraz wam pokażę to na przykładzie, bo równie prawdopodobne jest to, że przecież może być tylko korekta i znowu pojedziemy w dół. Więc czy w krótkim terminie można prognozować odbicie wzrostowe salony? Tak, można. Ale jaki jest teoretyczny zasięg dla tego podbicia? W pierwszej kolejności ostatnio pokonane wsparcie, czyli najbliższy opór rejon 117-1 $ar. Mamy tu dwa bardzo blisko dwa mierzenia Fibonaciego, czyli i 38,2 i 50% z tego ostatniego ruchu spadkowego. Więc może być tak, że mamy tylko chwilowe podbicie i nie można wykluczyć, że spadki jeszcze będą kontynuowane. No i teraz znowu zwróćmy sobie uwagę na te ETFy. O tego, bo tego kupowałem teraz tak ja swoje zlecenia zakupu wystawiałem w poniedziałek i ono nie weszło, bo jak ja je wystawiłem, to rynek ró rós rósł jak szalony. Wczoraj mieliśmy lukę na otwarciu i wzrost w trakcie sesji i teoretycznie mógłbym być spanikowany i powiedzieć: "Nie, no przecież teraz to już lecimy tylko na północ, moje zlecenie nie wejdzie, to trzeba kupować drożej". Ale to nie zawsze tak działa, bo przy tego typu ekstremalnych spadkach bardzo często pojawia się takie bardzo dynamiczne odreagowanie, ale ono nie zawsze oznacza, że to już jest koniec spadków. No i widzicie, że dzisiaj na otwarciu Europy, no bo Ameryka jeszcze nie otworzyła swoich rynków, ale to jest indeks notowany w Europie, więc on się otwiera na godzinach europejskich, rano u nas, no to już mamy lukę na otwarciu. Wróćmy do przykładu bardziej kryptowalutowego. Przypomnijcie sobie sytuację tutaj z 3 lutego. Etherium zanurkowało do poziomu 2100 $arów, po czym wzrosło w ciągu kilku godzin, jeżeli dobrze pamiętam, o 40% czy prawie 40% w kilka godzin. No i też de facto 37. W tamtym okresie byłem bardzo optymistycznie na Stawie. Mówię potężna presja zakupowa i też wam to wprost mówiłem, że potężna presja zakupowa, super, cieszmy się. Natomiast ten mój optymizm nie trwał szczególnie długo. W tamtym momencie, czyli w poniedziałek 3 lutego i później w piątek 5 lutego bardziej rozwijłem ten temat w ten sposób, że przy tak dużej presji zakupowej, zresztą zachęcam, kto nie widział, obejrzyjcie sobie moją analizę z 5 lutego, a później obejrzyjcie sobie materiały z drugiej połowy lutego. Zobaczycie zmianę narracji i argumenty za zmianą narracji, która w tym krótkim okresie się pojawiła tutaj, czyli piątego, 5 lutego. Mówiłem wam, że rynek może spadać po tak dynamicznym odbiciu. Bardzo często, nawet jeżeli później dojdzie do tego wzrostu, wyraźnego wzrostu, to rynek jeszcze robi sobie wycofanie na przykład do połowy zasięgu tej świecy. To się dzieje bardzo regularnie i ten spadek mnie nie przerażał w ogóle. Ja uważałem, że to jest normalna rzecz. On może się pojawić później mogą pojawić się bardziej dynamiczne wzrosty, więc ten spadek dla mnie był spoko. Było w porządku. Uważałem, że wszystko jest okej. Dalej jest potencjał do wielkich wzrostów, ale bardzo przerażał mnie ten wzrost, czyli ten spadek mnie nie przerażał. Przerażał mnie ten wzrost, bo on już był zbyt spokojny. To już sugerowało, że na tym etapie nie mieliśmy presji zakupowej takiej jaką mieliśmy tutaj. I w tym momencie już w drugiej połowie lutego już wam sugerowałem, że jest ryzyko, że nie nie będzie tych wzrostów, tylko będą jednak spadki. Jeżeli nie wierzycie, wszystko jest na YouTubie. Obejrzyjcie sobie te materiały, tak jak mówię, najpierw obejrzyjcie sobie materiał, przynajmniej ten wstęp albo analizę Etherium. Na timeline będzie z 5 lutego, a później sobie obejrzycie materiał na przykład z 21 albo z 24 lutego. On był nagrywany rano, wtedy Etherum było jeszcze tutaj i ja już wtedy mówiłem, że obawiam się spadków. No one później się oczywiście zmaterializowały, więc co my tutaj mieliśmy? Czekajcie, Solana była, więc odpalmy sobie tą naszą solanę, bo mi uciekł ten wykres. Okej, więc może być podbicie wzrostowe. Oczywiście, że tak, ale na tym etapie Solana znajduje się w trendzie spadkowym, który dalej może być kontynuowany. To nie jest wykluczone. Gdybym miał kreślić kolejne wsparcia, no to musielibyśmy sobie perspektywę oddalić. No i oczywiście mamy opór 117 121, wsparcie, które testujemy 99 $ar i następne w okolicy 80 $ar. Tu było wsparcie, czyli minima z drugiej połowy stycznia ubiegłego roku. No i tu jakiś taki lokalny lokalny opór. Więc okolice 80 $ar być może nieco poniżej. Więc fajnie. Krótkoterminowo Solana może odbić, ale absolutnie nie jest to moment, żeby otwierać szampana i mówić dołek został osiągnięty, bo kurs się zatrzymał. Tu też się zatrzymał, nawet rósł, ale już jesteśmy niżej. Tu też się zatrzymał, wyraźnie odbił. Później byliśmy niżej, odbił, jesteśmy niżej. Nie wiadomo czy nie ma odbicia i zaraz znów nie będziemy niżej. Trzeba brać coś takiego pod uwagę. Bądźcie po prostu świadomymi inwestorami. Idziemy dalej. EOS. Bardzo ładne wzrosty notowane na początku kwietnia. Pierwszego, drugiego, trzeciego. No i od czwartego mamy spadki. Wczoraj EOS spadł o prawie 13% przełamując horyzontalne wsparcie, notabenę, dość ciekawe wsparcie w rejonie 71,5 centa. Tu było wsparcie, tu był opór, tu było wsparcie, wsparcie, wsparcie, tu też jakieś testy były. Finalnie udało się te granice pokonać i w mojej ocenie kolejnym wsparciem, takim ciekawszym jest linia tendencji. Nie horyzontalny poziom, bo z nimi byłby problem, bo tu byśmy mogli kreślić jeden, tu drugi, tu trzeci, więc bardzo blisko tych poziomów byłoby ba








