Kluczowe zagadnienia z raportu WEF:
Czy rynki czekają trudne czasy? Analizujemy raport Światowego Forum Ekonomicznego i sprawdzamy prognozy ekonomistów na 2026 rok. Co czeka inwestorów i światową gospodarkę? Czy grozi nam kryzys? Odpowiadamy na te pytania, analizując kluczowe wnioski raportu.
- Perspektywy dla światowej gospodarki: Negatywne prognozy i czujne oczekiwanie na gwałtowne zmiany. podsumowanie dnia.
- Bańka na rynku akcji: Obawy dotyczące korekty na akcjach amerykańskich spółek technologicznych.
- Kryptowaluty: Pesymistyczne prognozy dla kursów kryptowalut w 2026 roku. analiza techniczna.
- Wzrost gospodarczy: Sceptycyzm wobec wzrostu gospodarczego w Europie.
- Sztuczna inteligencja: Redukcja etatów na rynku pracy w przeciągu dwóch najbliższych lat.
- Kryzysy makroekonomiczne: Niskie prawdopodobieństwo kryzysu zadłużenia państw, kryzysu walutowego i kryzysu zadłużenia gospodarstw domowych.
- Inflacja: Oczekiwania niskiej inflacji w Europie i wysokiej w USA.
W materiale omówiono również kondycję rynków akcji, sytuację złota oraz wpływ polityki monetarnej USA na globalną gospodarkę. Eksperci dzielą się swoimi przewidywaniami dotyczącymi przyszłości rynków i potencjalnych zagrożeń.
Zapraszamy do obejrzenia szczegółowej analizy i przygotowania się na nadchodzące zmiany w 2026 roku!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Jak będą wyglądały rynki w 2026 roku? Czego powinni spodziewać się inwestorzy, a także ci, którzy inwestowaniem się nie zajmują? Odpowiedzi na te pytania przybliża najnowszy raport Światowego Forum Ekonomicznego, który sporządzony został na podstawie ankiet przeprowadzonych wśród głównych ekonomistów z całego świata, zarówno tych z sektora prywatnego, jak i publicznego. Już na jego samym wstępie dostajemy jednak po twarzy z tudzącymi optymizm zdaniami takimi jak: "Perspektywy dla światowej gospodarki w nadchodzącym roku skłaniają się ku negatywnym lub dominujący nastrój to czujne oczekiwanie przy nieustannej możliwości gwałtownych zmian sentymentu." Nie brzmi zachęcająco, ale tak prawdopodobnie przez najbliższe 12 miesięcy będzie wyglądała rzeczywistość, w której przyjdzie nam funkcjonować. Czego konkretnie powinniśmy się spodziewać? Podobnie jak w poprzednim roku wiszącej nad naszymi głowami obawy dotyczącej bańki na rynku akcji. Ponad połowa ankietowanych w badaniu ekspertów spodziewa się korekty na akcjach amerykańskich spółek z sektora technologicznego. W raporcie czytamy o obawach dotyczących zawyżonych cen aktywów. Co więcej, aż trzech na czterech z tych fachowców uważa, że jeśli już dojdzie do znaczącej korekty, odciśnie ona wyraźne piętno na w zasadzie całej globalnej gospodarce. Dokument nie przedstawia też dobrych wieści dla tych, którzy wyglądając za okno zastanawiają się, kiedy wreszcie przyjdzie ten alt season na rynku krypto. Niestety prawie dwóch na trzech fachowców uważa, że w tym roku kursy kryptowalut będą pikowały, kontynuując nieciekawą końcówkę z ubiegłego roku. Eksperci są też mocno sceptyczni w kwestii wzrostu gospodarczego w Europie. bardziej optymistycznie patrzą nawet na rozwój gospodarek z krajów regionu Afryki subsaharyjskiej. Według raportu w dalszym ciągu wyraźnie rozwijać ma się sztuczna inteligencja oraz jej wpływ na gospodarki i przede wszystkim nasze życia. Niestety ponad 70% fachowców jest zdania, że zjawisko to doprowadzi do mniejszej lub większej redukcji etatów na rynku pracy w przeciągu dwóch najbliższych lat. Raport nie jest jednak wyłącznie ponury, bo znajdziemy w nim także wnioski, które nieco zrzucają kamień z serca. Gdy fachowców zapytano o możliwość wystąpienia kryzysów makroekonomicznych, takich jak kryzys zadłużenia państw, kryzys walutowy oraz kryzys zadłużenia gospodarstw domowych, to żaden z nich nie został uznany za prawdopodobny przez większość ankietowanych głównych ekonomistów. Pozytywów można doszukiwać się także w oczekiwaniach dotyczących inflacji na 2026 rok. 44% respondentów uważa bowiem, że w całej Europie będzie ona niska. Zoła czego innego pod względem inflacji powinni za to spodziewać się przedstawiciele amerykańskiej Polonii. Ani jeden fachowiec nie wskazał, że w tym roku inflacja w USA będzie utrzymywała się na niskich poziomach. Ci spodziewają się wysokich, w najlepszym wypadku umiarkowanych wzrostów cen. To tylko wstępne zajawki najważniejszych wątków poruszanych w raporcie. Ich rozwój będzie miał wpływ na życie nas wszystkich, również twoje, drogi widzu, i to niezależnie od tego, czy jesteś inwestorem czy też nie. W dalszej części materiału opowiem o nich więcej. Jeśli chcesz czuć się lepiej przygotowany na 2026 rok, zachęcam, byś został ze mną do końca. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Jeżeli nie chcesz, żeby ominęły cię rzeczy ważne dla twoich finansów, to koniecznie dołącz do grona ponad 100 000 subskrybentów naszego kanału. Partnerem tego materiału jest broker Axi, gdzie możesz handlować ponad 220 aktywami, w tym parami walutowymi. Link do oferty znajdziesz w opisie. Czego w takim razie według raportu możemy spodziewać się po rynkach akcji przez najbliższe 12 miesięcy? Jego kondycja w ubiegłym roku była pod każdym możliwym kątem porównywana z tą, którą obserwowano ćwierć wieku temu, tuż przed pęknięciem bańki internetowej. Takie porównanie znajdziemy też w omawianym raporcie. Jego autorzy zwracają uwagę szczególnie na tak zwaną wspaniałą siódemkę, czyli czołówkę sektora technologicznego, do której zalicza się Microsoft, Alphabet, Teslę, Mete, Nvidę, Apple i Amazon. Zauważają oni, że ich wyceny znalazły się obecnie w najwyższych 10% swoich historycznych rozkładów. Mało tego, eksperci wskazują również na ich rosnący, jak na drożdżach, udział w całym indeksie S&P 500. Jeszcze 4 lata temu spółki te były odpowiedzialne za 20% całej kapitalizacji indeksu. Teraz ich udział to już 35%. Dodatkowo w raporcie podkreślono, że zgodnie z badaniami banku rozrachunków międzynarodowych amerykańskie akcje oraz złoto wykazują wzorce historycznie kojarzone z epizodami baniek, rosnąc równolegle po raz pierwszy od 50 lat. Z tych powodów potencjalny krach na akcjach tych spółek mógłby doprowadzić do konsekwencji, które odczuwalne byłyby nie tylko na całej giełdzie, ale również na innych rynkach. Widać to także po odpowiedziach ankietowanych ekspertów. Ci w kontekście każdego potencjalnego krachu dotyczącego danych aktywów mieli odpowiedzieć, czy ich zdaniem konsekwencje takiego zdarzenia będą szeroko odczuwalne, czy raczej dotkną wąskie grono. Aż 74% respondentów przy okazji rozważania krachu na spółkach technologicznych z USA wskazało, że problem byłby szeroko odczuwalny. Jak widać na tej grafice po słupku w kolorze żółtawym, fachowcy nie byli tak zgodni co do dużej rozległości konsekwencji w przypadku żadnego innego krachu. A jakie ich zdaniem są na to szanse? Co prawda fachowców nie pytano bezpośrednio o krach, a raczej o zmianę wartości danego aktywa. Ni mniej 9% respondentów wskazało, że ich zdaniem ceny akcji spółek technologicznych z USA spadną znacząco. Z kolei aż 43% ankietowanych uważa, że ceny te spadną, ale nie w sposób drastyczny. Łącznie ponad połowa fachowców uważa, że czeka nas mniejsza lub większa korekta na akcjach sektora technologicznego. Jednocześnie autorzy raportu starają się tonować niepokój, wskazując na argumenty sugerujące, że obecny bum na AI nie jest powtórką z bańki internetowej. Jednym z nich jest choćby to, że dzisiejsi liderzy sektora sztucznej inteligencji już są wysoce rentowni w przeciwieństwie do głównych aktorów bańki.com sprzedć wieku. Silny wzrost ich zysków wspiera rosnące ceny akcji. Dodatkowo autorzy zaznaczają, że wskaźniki cena zysk dla czołowych spółek AI zakładają kilka lat nieprzerwanego wzrostu, lecz pozostają poniżej niektórych poziomów osiągniętych w czasie bańki internetowej. Co ciekawe, dużo mniejsze ryzyko korekty fachowcy widzą w przypadku amerykańskich spółek z innych sektorów. Tylko 29% ankietowanych spodziewa się spadku cen ich akcji. Dużo większe oczekiwania eksperci mają za to wobec spółek europejskich i przede wszystkim chińskich z sektora sztucznej inteligencji. Szczególnie te drugie są ich zdaniem skazane na wzrost. W ich przypadku aż 65% specjalistów spodziewa się pewnego wzrostu, a dodatkowe 3% wieszczy znaczący wzrost. Jeśli zaś chodzi o europejskie akcje, to wzrostu ich cen spodziewa się 59% ankietowanych wobec 21% sceptyków, którym wydaje się, że ceny te spadną. Co więcej, warto zwrócić też uwagę na to, że nawet gdyby doszło do krachu na jednej z tych dwóch grup spółek, to zdaniem wyraźnej większości specjalistów konsekwencje tego stanu rzeczy nie byłyby szeroko odczuwalne. A jak zdaniem ekonomistów będą radziły sobie inne aktywa? Cóż, raport nie dostarcza zbyt dobrych wieści dla miłośników kryptowalut. Zdaniem w większości fachowców te będą w tym roku głównie traciły na wartości. Aż 12% z nich uważa, że korekta na rynku krypto będzie znacząca. A przecież już zeszły rok był dosyć nieciekawy pod tym względem. Co prawda przez cały 2025 rok Bitcoin stracił tylko około 5% swojej wartości, ale ten roczny wynik nie wygląda aż tak źle z uwagi na wzrosty, które miały miejsce między kwietniem a lipcem. Końcówka roku była już za to kiepska. Od początku października, kiedy to Bitcoin osiągnął swoją rekordową cenę na poziomie 126 000 doarów, do końca roku stracił prawie 30% swojej wartości. A co ze złotem? To zaliczyło jeden z największych wzrostów spośród głównych aktywów w całym 2025 roku. Kruszec przez minione 12 miesięcy podrożał bowiem o około 65%. W jego wypadku opinie ekonomistów są dosyć podzielone. Nie brakuje tych, którzy uważają, że dojdzie do korekty. Za nią odpowiada się 31% fachowców. Jednocześnie aż 43% z nich uważa, że złoto dalej będzie drożało, a dodatkowe 3% ankietowanych uważa, że wzrost ten będzie wyraźny. Jak podsumowują autorzy raportu, ten metal szlachetny tradycyjnie pełni funkcję dywersyfikacji portfela i może nadal odgrywać tę rolę w nadchodzącym roku. A czego specjaliści spodziewają się po globalnej gospodarce w najbliższych 12 miesiącach? Cóż, ponad połowa z nich uważa, że jej kondycja będzie słabsza. Tak naprawdę tylko 19% ekonomistów wierzy, że się ona wzmocni. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że ich pogląd na tę sprawę i tak poprawił się z biegiem miesięcy. Na to pytanie fachowcy odpowiadali bowiem także we wrześniu i w maju ubiegłego roku. We wrześniu mieliśmy do czynienia tylko z 3% optymistów wobec ponad 70% pesymistów. A wiosną było jeszcze gorzej. Wówczas żaden zankietowanych nie spodziewał się poprawy kondycji globalnej gospodarki w przeciągu roku. Nikt też nawet nie wskazał, że pozostanie ona bez zmian. Wszyscy, niczym jeden mąż, uznali, że się ona pogorszy, aż 39% respondentów wierzyło, że pogorszy się znacząco. Tak pesymistyczne nastawienie było jednak wówczas zupełnie zrozumiałe. Warto bowiem przypomnieć, że ankietowali, udzielali swoich odpowiedzi w okolicach niesławnego Dnia Wyzwolenia zarządzonego przez Donalda Trumpa. To właśnie wtedy prezydent USA nałożył tak zwane cła wzajemne na niemal wszystkie państwa świata. niemal, bo na liście nie znalazły się chociażby Rosja, Białoruś czy Korea Północna. Za to uwzględniono na niej wyspy Hert i McDonald, które są Antarktycznym terytorium zależnym Australii. Co najciekawsze nie zamieszkałym przez ludzi. Magazyn Politico opisał te działania jako najbardziej zdecydowane protekcjonistyczne działania handlowe od lat 30. ubiegłego wieku. Wielu ekspertów zauważało, że choć taka decyzja ze strony Trumpa była prawdopodobna, to zaskoczyła ich jej skala. Takiego rozmachu poza najbliższym gronem prezydenta USA nie spodziewał się w zasadzie nikt. Przez to wojna handlowa rozpoczęła się na dobre, co widać właśnie po nastrojach ankietowanych z tamtego okresu. Niewykluczone, że gdyby ostatnią edycję badania przeprowadzano nieco później, odpowiedzi wyrażałyby większy pesymizm. Ankietowani odpowiadali bowiem pod koniec ubiegłego roku, gdy wojna handlowa zdawała się wygasać. Jak wiemy, przed kilkoma dniami Donald Trump znów ją rozniecił, nakładając dodatkowe cła na kilka krajów europejskich w związku z ich oporem w sprawie przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Prawdopodobnie inaczej wyglądałyby też odpowiedzi dotyczące pytań o międzynarodowy handel. Jak widać eksperci byli przekonani, że ilość umów handlowych będzie tylko rosła. Tylko około co piąty fachowiec spodziewał się podwyżek ceł między Chinami a USA. Podwyżek dotyczących handlu z Europą nawet nie brano pod uwagę. Ni mniej nawet bez podwyższonych ceł fachowcy spodziewali się, że najwolniej w tym roku będą rozwijały się właśnie gospodarki ze starego kontynentu. Ponad połowa respondentów wskazała, że wzrost gospodarczy w naszym regionie będzie słaby. Dla porównania w przypadku gospodarek z regionu Afryki subsaharyjskiej, który uchodzi za jeden z najuboższych na świecie, pesymistów było o 13 punktów procentowych mniej. Zgoła inaczej fachowcy patrzą za to na kraje Azji południowej, Wschodniej i Pacyfiku. W ich przypadku prawie nikt nie spodziewa się słabego wzrostu, a spore grono fachowców oczekuje, że będzie on przynajmniej silny. Teraz skupmy się na chyba najbardziej przyziemnej kwestii omawianej w raporcie, takiej, która dotyczy bezpośrednio każdego z nas, czyli inflacji. W tym wypadku Europejczycy mogą się uśmiechnąć. Aż 44% specjalistów spodziewa się, że będzie ona względnie niska, a dokładnie połowa oczekuje, że będzie umiarkowana. Fachowcy nie rozdrabniali sprawy na poszczególne kraje. Dlatego mówiąc o polskich oczekiwaniach inflacyjnych posłużę się najświeższą listopadową projekcją Narodowego Banku Polskiego. Ten spodziewa się, że średnia roczna inflacja w 2026 roku wyniesie 2,9%. Dla porównania zeszłoroczny średni wynik to 3,7%. Obawy co do wzrostu cen powinni mieć za to Amerykanie. To właśnie tamtejsza inflacja została bowiem oceniona zdecydowanie najbardziej pesymistycznie. Aż 44% ekonomistów uważa, że będzie wysoka. Ani jeden nie wskazał, że będzie niska. Jak wiemy, jej wartości mają bezpośredni wpływ na politykę monetarną Fed, a co za tym idzie także na kursy walut oraz rentowność obligacji. Jeśli już przy polityce monetarnej w USA jesteśmy, to warto rzucić okiem również na odpowiedzi ankietowanych dotyczące tej kwestii, bo są to jedne z najbardziej jednostronnych odpowiedzi w całym raporcie. Aż 91% ekonomistów spodziewa się, że będzie ona luźniejsza i to pomimo wysokich oczekiwań inflacyjnych. Może to wynikać z faktu, że fachowcy, podobnie zresztą jak duża część inwestorów, już wyceniają wpływ nowego przewodniczącego Fed, który może przedstawiać bardzo gołębią postawę. Dokładnie takiej oczekuje bowiem Donald Trump, który mianuje kandydata na to stanowisko. Prezydent USA od miesięcy nawołuje do wyraźnych obniżek stóp procentowych. Coraz więcej wskazuje na to, że rolę przewodniczącego Fed powierzy on Kevinowi Hasetowi, który przez rynek uznawany jest za zdecydowanie najbardziej gołębiego ze wszystkich kandydatów. Inna sprawa, która bezpośrednio dotyczy ciebie, drogi widzu, niezależnie od tego, czy inwestujesz czy nie, to rynek pracy. Przez cały ubiegły rok słyszeliśmy, że sztuczna inteligencja już zabiera te najprostsze etaty, na czym cierpieć mieli szczególnie podstawowi pracownicy. A jak rozwój tego zjawiska widzą ekonomiści? Niestety nie mają zbyt dobrych wieści. Ich zdaniem przez najbliższe 2 lata sztuczna inteligencja będzie głównie zabierała miejsca pracy. Aż 66% ankietowanych uważa, że zjawisko to będzie widoczne, ale skromne. Dodatkowo 6% fachowców twierdzi, że wcale takie skromne nie będzie. Na koniec, by zakończyć materiał jakimś pozytywem, zerknijmy na oczekiwania ekonomistów związane z kryzysami makroekonomicznymi różnych rodzajów. Dobra wiadomość jest taka, że żaden z nich nie został uznany za prawdopodobny przez większość respondentów. Największe szanse przypisuje się jednak kryzysowi zadłużenia w państwach rozwijających się. Taki rozwój zdarzeń wyobraża sobie 47% ankietowanych. Co istotne dla każdego z nas, najmniej spodziewanym kryzysem w oczach fachowców jest ten dotyczący zadłużenia gospodarstw domowych. Jestem ciekaw, drogi widzu, jak ty patrzysz na te kwestie. Daj znać w komentarzu, z którym poglądem ekspertów nie zgadzasz się w największym stopniu. A jeśli ten materiał przypadł ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. Do usłyszenia. >> [muzyka]
