Nowy podatek uderzy w polskie banki! Polska traci inwestorów, a Scanway podbija kosmos! [Podatek bankowy, Scanway, GPW]

Scanway podbija kosmos

Nowy podatek bankowy w Polsce – jakie będą konsekwencje dla sektora finansowego i inwestorów? Czy to początek problemów dla banków na GPW? Omawiamy wpływ nowego podatku na rentowność i atrakcyjność inwestycyjną polskich banków.

Polska spółka technologiczna Scanway odnosi sukcesy na rynku kosmicznym. Analizujemy jej dynamiczny wzrost, innowacyjne technologie i perspektywy rozwoju. Czy Scanway to nowy lider sektora space-tech?

Przegląd wydarzeń na GPW

  • Sytuacja na polskim rynku akcji.
  • Analiza działań Allegro.
  • Nieoczekiwane zmiany strategii Mercator Medical.
  • Problemy Pure Biologics.

Oglądaj film, aby dowiedzieć się więcej o sytuacji na GPW i perspektywach dla inwestorów.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Rząd jednak postanawia uderzyć w zyski polskich banków. Ma je to kosztować około 5% całego rocznego zysku. Czy to poprawi naszą konkurencyjność do inwestowania w Polsce? Nie wiem, choć się domyślam. Wątpię. A to na pewno by się przydało, bo po latach zaczynają nas w tym zakresie doganiać kraje południa. wolno rosnące tam latami płace w zestawieniu z tymi dynamicznie rosnącymi u nas zaburzyły naszą ostatnią przewagę i czas postawić w końcu na innowacje. Tym bardziej, że mamy się tutaj czym chwalić. Polska jest jednym na przykład z liderów jeśli chodzi o rozwój branży kosmicznej i najnowszy przykład Scanway. Notowana firma na New Connec, który to podpisuje kontrakty większe obecnie niż jej całoroczne dotychczasowe przychody. Ale GPW to nie tylko taki Scanway, to też niezmiennie miejsce absurdów, gdzie na przykład producent lateksowych rękawiczek agresywnie zaczyna wchodzić w deweloperkę nieruchomości. To wszystko w tym najnowszym odcinku giełdowego przeglądu wydarzeń. Zapraszam. Partnerem odcinka jest XTB, polski dom maklerski, gdzie możesz inwestować całkowicie bez prowizji do nawet 100 000 € obrotu miesięcznie. Dzięki XTB możesz także odebrać bezpłatnie pełny kurs dla początkujących o inwestowaniu. Jak to zrobić pokażę ci na końcu tego materiału. Dołącz do ponad 2300 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dzięki za wszystkie ponad 72 000 już waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. Minister finansów Andrzej Domański zapowiedział nowy podatek dla sektora bankowego. Twierdzi, że nie ma co prawda zamiaru karać złych banków, mimo że część koalicjantów, między innymi Polska 2050, domaga się takiego rozwiązania. A o tym, dlaczego to bez sensu tłumaczyłem już zresztą w innym materiale. W każdym razie zamiast tego resort planuje wprowadzenie podatku od odsetek, które to banki zarabiają na rezerwach obowiązkowych trzymanych w Narodowym Banku Polskim. Windfall Tax, czyli ten podatek od nadmiarowych zysków zdaniem Domańskiego jest zbyt agresywną formą opodatkowania, która to uderzyłaby w banki niezależnie od struktury ich zysków. No w końcu ktoś to ogarnął. Takie podejście w każdym razie byłoby ryzykowne i trudne do uzasadnienia. Zgadza się. Tym bardziej, że banki już płacą w Polsce podatki takie jak CIT czy dodatkowy podatek bankowy od aktywów. A jeszcze niedawno zresztą ten sam minister podkreślał, że dalsze obciążanie banków nie ma sensu. No ale sytuacja budżetowa się chyba zmieniła, więc i część poglądów ministra się zmieniła. Potrzeby wydatkowe państwa rosną. Tegoroczny deficyt budżetu ma sięgnąć prawie 300 miliardów złotych, a dodatkowe wydatki, na przykład na obronność dodatkowo ten budżet obciążają. Więc ministerstwo szuka nowych źródeł gotówki, ale w sposób, który będzie łatwiejszy do obrony politycznie i ekonomicznie. Ten nowy podatek ma dotyczyć odsetek, jakie banki otrzymują od NBP za środki zdeponowane jako rezerwa obowiązkowa. No a chodzi tu też o niemałe jednak pieniądze, bo przy obecnych stopach procentowych banki mogą zarabiać w ten sposób nawet 4 do 5 miliardów złotych rocznie. Całościowo jako sektor. Minister uznaje to za nieefektywność, bo w większości krajów Unii Europejskiej rezerwy obowiązkowe w ogóle nie są oprocentowane. No a w Polsce są. Ale jeśli chcemy być tak precyzyjni, to w większości krajów Unii Europejskiej nie ma podatku bankowego, a w Polsce jest podatek. Ten, choć jeszcze nie wiadomo dokładnie w jakiej stawce, mówi się nawet o 50%, miałby przynosić budżetowi od 1 do 2 miliardów złotych rocznie, co stanowi około 5% rocznego zysku całego sektora bankowego. Rynek początkowo oczywiście zareagował na to lekkimi spadkami notowań banków, ale ta reakcja nie była gwałtowna i nie aż tak mocna. No bo ewidentnie inwestorzy uznali, że lepiej opodatkować odsetki od rezerw, niż całe nadzwyczajne nadzwyczajne zyski. To też nie tylko mniej bolesne rozwiązanie, ale i bardziej przewidywalne. A w efekcie ostatecznie banki odbiły i cały tydzień zamknęły na plusie. Mimo wszystko ingerencje w opodatkowanie konkretnych branż są zawsze groźne dla stabilności systemu. O wiele lepszym kierunkiem strategicznym byłaby zmiana po prostu konstrukcji istniejącego podatku bankowego, tak aby bardziej wspierać rozwój akcji kredytowej, zamiast tworzyć jakieś nowe sektorowe daniny, które tylko komplikują cały system i pogarszają zaufanie do polskiego rynku kapitałowego, bo nowe podatki takiego typu zawsze przekładają się na wysokość dywidendy, jakie polskie banki mogą wypłacać polskim inwestorom, polskim funduszom emerytalnym, czyli znowu wam i jakie dają do budżetu. Im więcej będzie u nas przejrzystości, tym łatwiej będzie z kolei też przyciągać kapitał, a Polska ostatnio minimalnie, ale jednak zaczyna tracić tutaj swoją przewagę. Wartość ogłoszonych bezpośrednich inwestycji zagranicznych typu Greenfield, czyli takich realizowanych od podstaw na niezagospodarowanych w ogóle terenach w Polsce spada. Podczas gdy Włochy i Hiszpania notują dynamiczny ich wzrost. co może oznaczać spadek atrakcyjności naszej gospodarki, ale też może być jakimś impulsem do potencjalnego wzmocnienia inwestycji Krajowego Kapitału. W 2024 roku zagraniczne firmy ogłosiły projekty inwestycyjne o wartości 38,7 miliarda dolarów w Hiszpanii i 38,6 miliarda dolarów we Włoszech. To bardzo duży wzrost wobec poprzednich lat. Dla porównania w Polsce było to zaledwie 14,4 miliarda dolarów o ponad 8 miliardów mniej niż rok wcześniej. Jeśli chodzi o liczbę projektów z kolei anie ich wartość, no to tutaj nadal wyprzedzamy Włochy, ustępujemy Hiszpanii, ale wiadomo, że nie ilość się liczy, tylko całościowa wartość tego wszystkiego. Przyczyny tej dość dużej zmiany są przeróżne. Po pierwsze, kraje Europy Południowej poprawiły swoją konkurencyjność kosztową dzięki temu, że przez wiele lat ich płace po prostu stały w miejscu po kryzysie zadłużeniowym z 2008 roku, choć nie mogli oni zdeprecjonować swojej waluty jak Polska w czasie kryzysu 2008-2010, no to stagnacja płat przyniosła tu bardzo podobny efekt i w efekcie dystans kosztowy między Polską a krajem południa zaczął się zmniejszać. Nasza przewaga w relacji do produktywności, w relacji produktywności do kosztów pracy nadal co prawda istnieje, ale jest coraz mniej wyraźna, a na dodatek rosnące ceny energii w Polsce dodatkowo pogarszają naszą konkurencyjność. Drugi z kolei możliwy powód to spadek postrzeganej stabilności instytucjonalnej Polski. W rankingach jakości prawa, efektywności rządu, praworządności cofamy się dość szybciej niż Włochy czy Hiszpania. I choć tego typu wskaźniki mają oczywiście swoje ograniczenia, to w jakimś stopniu mogą wpływać na decyzję inwestorów. Tylko czy to wszystko jest powód do jakiegoś wielkiego niepokoju? No bo do niepokoju na pewno trochę tak, ale czy do wielkiego niepokoju? Raczej nie. Niekoniecznie. Po pierwsze, produktywność, kluczowy wskaźnik dobrobytu i atrakcyjności inwestycyjnej, w Polsce rośnie znacznie szybciej niż w Europie Południowej. Między 2019 a 2024 rokiem wydajność pracy na godzinę wzrosła u nas o 12,2%, podczas gdy na przykład w Portugalii o 4 zaledwie procent. A po drugie, mniejszy udział zagranicznego kapitału może być szansą na zmianę modelu rozwoju. Polska gospodarka powinna w większym stopniu opierać się na inwestycjach firm krajowych, przechodząc od modelu imitacyjnego do tworzenia własnych rozwiązań i technologii. Zwłaszcza, że naprawdę mamy do tego kapitał intelektualny, tylko trzeba zacząć go wspierać pieniędzmi. I dobrym przykładem jednego i drugiego posiadania kapitału i braku wsparcia jest tutaj chociażby nasza aktywność w sektorze kosmicznym, gdzie niewiele odstajemy od najlepszych. Wrocławska spółka Scanway notowana na New Conekcie notuje w efekcie tego wszystkiego dalej imponujący wzrost wartości, bo jej akcje podrożały w ciągu roku o ponad 140%, a kapitalizacja przekroczyła już 120 milionów złot. Za tym wzrostem nie stoją spekulacje, tylko konkretne umowy i globalny popyt na technologie, które ta firma rozwija od lat. Niedawny hype na akcje spółek kosmicznych był też niewątpliwie wspierany częściowo przez pierwszy lot polskiego astronauty na międzynarodową stację kosmiczną. Ale tak czy inaczej, w ostatnich dniach Scanway ma się czym chwalić. Ogłosił podpisanie kontraktu z azjatyckim partnerem na dostawę serii wysokorozdzielczych teleskopów optycznych, które zostaną wykorzystane do budowy konstelacji satelitarnej obserwującej ziemię. Wartość tej umowy wynosi prawie 38,5 miliona zł, czyli ponad trzykrotność przychodów firmy z 2024 roku. Umowa zakłada też dużą płatność zaliczkową, co zabezpiecza część finansowania i całego projektu już teraz, niemalże w momencie jej podpisania. Skanway specjalizuje się w projektowaniu i produkcji zaawansowanych systemów optycznych, tak jak teleskopy, kamery czy głowice obserwacyjne, które są wykorzystywane w satelitach obserwacyjnych, sądach badawczych czy chociażby w dronach wojskowych. Firma działa w dwóch kluczowych segmentach. Jeden to segment kosmiczny, drugi to segment przemysłowy. No ale to ten kosmiczny jest teraz o wiele bardziej ekscytujący. Zresztą w kosmosie dostarczają oni technologi dla misji europejskiej agencji kosmicznych firm takich jak Flightronic czy południowo-koreańskiej Naraspace. Na Ziemi wdrażają systemy wizyjne do kontroli jakości w przemyśle. No i to wszystko składa się w naprawdę fajną układankę. Spółka osiągnęła tak zwane Flight Heritage, co oznacza, że jej instrumenty z powodzeniem działają już w przestrzeni kosmicznej. a daje dużego kopa do potencjalnych nowych projektów. No bo mamy proof of work, coś co faktycznie działa. Dzięki temu coraz więcej klientów, czy to ze Stanów Zjednoczonych, czy z Azji zgłasza się ze swoimi zapytaniami ofertowymi również do Scanwaya. I w związku z tym rosnącym portfelem zamówień Scanway zdecydował się ostatnio na pozyskanie kapitału. Przeprowadzono przyspieszoną sprzedaż ponad 12% akcji, w której to spółka uzyskała 11,5 miliona złot w ramach planowanej emisji. Te środki mają być przeznaczone przede wszystkim na rozbudowę infrastruktury produkcyjnej oraz zatrudnienie specjalistów, żeby firma mogła realizować większe i bardziej wymagające kontrakty. Scanway planuje przejście na główny parkiet GPW jeszcze w 2025 roku, a jesienią zaprezentuje zaktualizowaną strategię średnioterminową, która to zakłada między innymi ekspansję w sektorze obronnym i dalszy rozwój instrumentów tym razem do eksploracji Księżyca. Ale firma nie ukrywa, że w Polsce brakuje systemowego wsparcia dla tych najbardziej innowacyjnych projektów. Zresztą na jej własnym przykładzie w ostatnich dwóch latach bezskutecznie ubiegała się ona o dotacje z NCBRU Parpu i Horyzont Europa i dlatego właśnie finansowanie opiera się głównie na inwestorach prywatnych i na kontraktach komercyjnych. No ale wymusza też zmiany w strukturze właścicielskiej właśnie przez coś takiego jak ABB. Ale zmiany w strukturze właścicielskiej dotknął też Allegro, które chce odkupić od inwestorów do 46 milionów własnych akcji, czyli prawie 4,4% wszystkich udziałów w spółce. Cena za jedną akcję ma się mieścić w przedziale od 30,3 do 36,2 zł. Na ten cel spółka ma przeznaczyć maksymalnie 1,4 miliarda złot. Oferty sprzedaży można składać od 2 do 31 lipca 2025 roku. Allegro poda ostateczną cenę odkupu, najpóźniej 4 sierpnia, a rozliczenie i wypłata nastąpi 5 sierpnia. Każdy akcjonariusz, który chce sprzedać te akcje, musi podać minimalną cenę, za jaką gotowy jest to zrobić i musi to być kwota mieszcząca się w podanym przedziale z dokładnością do 5 groszy. odkupione akcje zostaną umorzone, czyli trwale wycofane z obrotu. A to z kolei oznacza, że całkowita liczba akcji Allegro się zmniejszy. No i naturalnie zysk na jedną akcję wzrośnie. Y to bardzo dobre rozwiązanie z perspektywy budowania długoterminowej wartości dla akcjonariuszy. Aktualnie cena giełdowa Allegro to około 33 zł, więc ten proponowany przedział mieści się blisko rynku. A co też oznacza, że spółka nie chce przepłacać, żeby wynagrodzić największych akcjonariuszy za swoją sprzedaż. To bardziej okazja do płynnego wyjścia z jakiegoś większego pakietu poza rynkiem. Im szybciej, im mocniej taki instytucjonalny nawiz podażowy będzie znikać z rynku, tym też lepiej dla innych akcjonariuszy, bo tym szybciej kurs akcji zostanie uwolniony spod tego problemu. Miło widzieć, że największe polskie spółki robią ten krok w lepszą stronę. No w przeciwieństwie do niedawnych, w sumie już dawnych, bo to prawie 5 lat, covidowych grzanek, Mercator Medical, znany z produkcji rękawic medycznych coraz mocniej angażuje się w rynek nieruchomości. Spółka zależna Mercator States nabyła w Krakowie działkę o powierzchni 1,25 hekar za 65 milionów złoto. Na tym terenie jest planowana budowa osiedla mieszkaniowego. No i co to ma wspólnego z biznesem spółki? Możecie mnie zapytać, a ja wam odpowiem, że absolutnie nic. Od taka głupia zabawa. To kolejny krok w realizacji zapowiedzi spółki, która już pod koniec 2024 ogłosiła zamiar przeznaczenia około 150 milionów złotych na inwestycje deweloperskie. Wcześniej Mercator zainwestował w zakup dwóch kamienic w Krakowie, które mają zostać odrestaurowane i przekształcone w mieszkania premium. No, no, komicznie, komicznie to wygląda naprawdę. Mercator Medical to była jedna z największych giełdowych sensacji podczas pandemii koronawirusa w 2020 roku. Zamiast utrwalić jednak zdobytą pozycję albo zainwestować w rozwój biznesu, to spółka długo nie miała jasnej strategii i roztrwoniła cały swój potencjał. Teraz próbuję wchodzić na modny i gorący rynek nieruchomości, nie mając tam absolutnie żadnego doświadczenia. No to ja zadam jedno pytanie. No skoro spółka nie potrafiła dobrze wykorzystać pandemii w swoim biznesie, pandemii podanej na tacy, to jakie ma szanse odnaleźć się w całkowicie nowej branży? Nie wiem, ale się domyślam. Podobnie nie najlepiej wygląda też dalsza sytuacja Pure Biologics, które to złożyło wniosek o upadłość, a teraz liczy na ratunek w emisji akcji. Zarząd złożył wniosek o ogłoszenie upadłości, powołując się na utratę płynności finansowej. Na piątkowej sesji inwestorzy natychmiast zareagowali na tą informację wyprzedażą akcji, bo kurs spadł o niemal 25%. W komunikacie spółka tłumaczy, że znalazła się w stanie niewypłacalności z powodu braku środków na spłatę swoich zobowiązań i jednoczesnej utraty możliwości finansowania działalności z dotychczasowych źródeł, czyli ze źródeł sprzedaży, z dotacji, z pożyczek i z wcześniejszych jakżeby inaczej emisji akcji. No to dość typowe dla biotechnologii. Pure Biologics to wrocławska firma biotechnologiczna właśnie, która specjalizuje się w opracowywaniu innowacyjnych terapii biologicznych, w szczególności przeciwciał i leków biologicznych ukierunkowanych na jakieś immunoterapie nowotworów oraz choroby autoimmunologiczne. Model biznesowy zakładał sprzedaż licencji większym firmom farmaceutycznym po uzyskaniu obiecujących wyników badań. No ale branża jest na tyle nieprzewidywalna, że nigdy nie wiadomo kiedy do czegoś dojdzie, jak często osiągnie się przełom w badaniach i jak obiecujący on będzie albo czy ktoś by nie chciał w ogóle za niego zapłacić. Tymczasem dofinansowania jakiekolwiek by nie były, w końcu się kończą, a inwestorzy w końcu tracą cierpliwość i nie chcą kupować kolejnych ratunkowych emisji akcji. Tym trudniej niestety będzie spółce przeżyć. A sama firma podkreśla, że jeśli uda się pozyskać kapitał, no to wniosek o upadłość zostanie wycofany. Tylko kto do cholery miałby chcieć tam teraz włożyć gotówkę? Problemy Pure Biologics to nie są nowe. Narastają dłuższego czasu, a ostatnio kluczowy cios przyszedł z zagranicy, bo amerykańska firma Promitence Corporation miała odkupić od Pure Biologic prawa do dwóch projektów lekowych. Ta transakcja miała sięgać 8 do 9 milionów dolarów płatności początkowej i potencjalne dalsze wypłaty w zależności od postępów projektów. Ale Promiten nie wywiązał się z umowy, nie dokonał płatności w terminie i w efekcie spółka tę umowę rozwiązała i rozpoczęła poszukiwanie potencjalnych innych nabywców oraz inwestorów. Zarząd podjął też rozmowy z ACRX Investments o przesunięcie spłaty 12 milionów złotych pożyczki, ale mimo wszystko no naprawdę niewiele się zmienia. Nadrzędnym celem pozostaje pozyskanie środków z emisji akcji, które miałyby pozwolić jakoś spółce przeżyć kolejne kwartały. Ale nawet jeśli przeżyje, to dalej nic jeszcze nie znaczy. No więc teraz rozumiecie, dlaczego ja tak bardzo, tak bardzo nie lubię inwestowania w biotechnologiczne firmy, ale pojedyncze wtopy spółek nie mogą blokować was przed inwestowaniem, bo to naprawdę jest jedyny sposób i jedyna sensowna ochrona waszych pieniędzy i sposób na budowanie waszego majątku. Inwestować, inwestować i jeszcze raz inwestować, zwłaszcza jeśli można to robić bez prowizji. A w XTB nie zapłacicie prowizji do 100 000 € obrotu miesięcznie. I do tego, jeśli w trakcie zakładania swojego konta wykorzystacie kod DNA rynku, teraz widoczne jest na ekranie jak to zrobić, a kod podany w opisie, to otrzymujecie dostęp do specjalnie przygotowanych materiałów dla początkujących inwestorów. No i dzięki temu dowiecie się też jak najlepiej można zaczynać tę swoją inwestycyjną przygodę. Dowiecie się czegoś więcej o akcjach, czegoś więcej o dywidendach. Dowiecie się bardzo dużo podstawowych i fundamentalnie istotnych rzeczy. A jeśli też chcecie być bardziej na bieżąco z sytuacją omawianych tu spółek i jednocześnie dowiedzieć się czegoś bardziej zaawansowanego, to pamiętajcie też, żeby sprawdzać wersję premium portalu DNA, gdzie można dołączyć do ponad 2300 inwestorów, którzy dostają tam prawie codziennie różne analizy, różne przemyślenia o rynkach, o gospodarce, o spółkach ode mnie i całego naszego zespołu DNA rynków, a także jest tam możliwość obserwowania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości ponad 4,3 miliona zł. to duże pieniądze, dają duże emocje, ale gwarantuję wam, że dają przede wszystkim jeszcze więcej nauki i to naukę jestem wam w stanie zagwarantować. Więcej na ten temat znajdziecie na stronie premium naynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego nagrania. W tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry