Polak w kosmosie! Czy naprawdę zarobimy na tej inwestycji? Te spółki rosną jak szalone! [Polskie spółki kosmiczne]

Polski sektor kosmiczny i szanse na zyski

Czy inwestycje w polski sektor kosmiczny to szansa na zyski?

Ten film analizuje potencjał inwestycyjny polskich spółek związanych z sektorem kosmicznym. Omawia udział Polski w misjach kosmicznych, takie jak lot Sławosza Uznańskiego, oraz inwestycje w technologie satelitarne i eksplorację kosmosu. Dowiedz się, jak firmy takie jak Creotech Instruments i Scanway mogą wpłynąć na przyszłość giełdy.

  • Wydatki Polski na sektor kosmiczny: Ile Polska inwestuje w rozwój technologii kosmicznych?
  • Creotech, Scanway i inne: Jakie polskie spółki kosmiczne są notowane na giełdzie i jakie są ich perspektywy?
  • Przyszłość giełdy: Czy sektor kosmiczny to przyszłość inwestycji giełdowych?

Film omawia również współpracę Polski z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA) i jej wpływ na rozwój polskiego sektora kosmicznego. Analiza obejmuje korzyści wynikające z członkostwa w ESA, takie jak kontrakty dla polskich firm, dostęp do programów technologicznych i udział w lotach załogowych.

Inwestowanie w sektor kosmiczny

Film porusza temat inwestowania w sektor kosmiczny i omawia możliwości inwestycyjne na polskiej giełdzie. Przedstawia spółki Creotech Instruments i Scanway, ich działalność oraz perspektywy rozwoju. Zachęca do śledzenia trendów w sektorze kosmicznym i rozważenia inwestycji w spółki związane z tą branżą.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Drugi Polak w historii poleciał w kosmos i to naprawdę nie jest tylko historyjka o spełnianiu marzeń i machaniu sobie flagą w przestrzeni kosmicznej. Za lotem stoją grube setki milionów strategiczne interesy i nowa kosmiczna gałąź polskiej gospodarki. Bo 25 czerwca o 8:31 naszego czasu na pokładzie Falcon 9 nie poleciał jedynie Sławosz Uznański, Wiśniewski. poleciało coś znacznie ważniejszego. 13 polskich eksperymentów i technologii, które mają dać naszym firmom kopa do przyszłego rozwoju. Czy na tym historycznym locie da się w takim razie zarobić? Czy polskie spółki kosmiczne, te notowane na giełdzie, to przyszli zdobywcy orbity, czy tylko jacyś mali gracze w grze dla tych największych? Sprawdźmy, co ten lot naprawdę oznacza dla naszej gospodarki i naprawdę oznacza dla twojego portfela. Partnerem odcinka jest XTB, polski dom maklerski, gdzie możesz inwestować całkowicie bez prowizji do nawet 100 000 € obrotu miesięcznie. Dzięki XT możesz również odebrać bezpłatnie pełny kurs dla początkujących o inwestowaniu. Jak to zrobić opowiem ci w trakcie odcinka. Dołącz do ponad 2300 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dzięki za wszystkie wasze ponad 72000 już subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Udział Polski w tej misji to nie tylko wydarzenie symboliczne, ale realny krok do umocnienia pozycji w kraju w całym globalnym sektorze kosmicznym. Zacznijmy od rozłożenia tej kosmicznej układanki na trochę czynniki pierwsze. Mamy taką firmę jak Axiom Space, prywatną amerykańską firmę z Teksasu, która działa trochę jak taki kosmiczny operator charterowy. Wynajmują miejsce w kapsule Dragon. koordynują cały lot, szkolą załogę i ogarniają logistykę. To właśnie od nich Europejska Agencja Kosmiczna, czyli ESA wykupiła miejsce dla polskiego astronauty i prawo do przeprowadzenia na międzynarodowej stacji kosmicznej tych 13 polskich eksperymentów. Kto za to wszystko zapłacił? No oczywiście, że my, polskie państwo reprezentowane przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii oraz Polską Agencję Kosmiczną wyłożyło na stół tutaj w tym wypadku konkretną kasę. I w sumie, w sumie to już tutaj powinniśmy bić oklaski, niezależnie od waszych sympatii politycznych, bo ktoś realnie doszedł do wniosku, że warto postawić sporą kasę na rozwój nauki. Nie wierzę. Zwłaszcza, że w Polsce funkcjonują już firmy i instytucje, które mają konkretne zaawansowane eksperymenty i technologie do przetestowania na orbicie. Współpraca z Europejską Agencją Kosmiczną nie jest wcale czymś oczywistym. Nie wszystkie kraje z nią współpracują. No i na pewno nie jest to darmowe. Polska jest członkiem SY dopiero od 2012 roku i za tę obecność jesteśmy zobligowani co roku płacić około 30 milionów euro obowiązkowej składki. Te środki trafiają głównie na wspólne ogólnoeuropejskie programy i istnieją oczywiście też składki opcjonalne, które kraje mogą dodatkowo płacić, jeśli chcą brać udział w bardziej zaawansowanych niszowych programach. Tylko co w zasadzie dostajemy jako państwo za to członkostwo w SA? Pierwszy element to w sumie zwrot tej składki w postaci konkretnych kontraktów. Działa tu tak zwana zasada geo return. ESA zobowiązuje się, że niemal 100% wpłaconej przez dany kraj składki wraca do niego w postaci kontraktów dla jego firm, instytutów i uczelni. Czyli mówiąc wprost, nasza składka, upraszczając to oczywiście trochę, ale jest takim jakby bezpośrednim pośrednim zleceniem dla rodzimych firm i instytucji z sektora kosmicznego. Więc im większa składka, tym więcej kontraktów Odessa mogą zgarnąć polskie firmy. A drugi element to dostęp do unikalnych programów technologicznych i badawczych, bo nasze firmy i uczelnie mogą dzięki temu brać udział w zaawansowanych projektach, jak na przykład budowa europejskich satelitów. A to z kolei jest coś, co podnosi kompetencje i podnosi knoow całego krajowego sektora kosmicznego. I trzeci element to ten co prawda najbardziej medialny, ale co do zasady najmniej istotny, możliwość realnego udziału w lotach załogowych, a w konsekwencji samodzielnego prowadzenia unikalnych badań w warunkach mikrograwitacji. To wszystko sprawia, że polski sektor kosmiczny w ogóle ma szansę się rozwijać i konkurować z kimś na arenie międzynarodowej. Czy polskie spółki kosmiczne, które są akurat notowane naszej giełdzie, albo jakieś inne, zyskają na tym locie bezpośrednio tu i teraz? Nie. Bezpośrednio raczej nie, bo akurat te 13 eksperymentów realizują konkretne prywatne firmy, instytuty, które nie są na giełdzie, no i też nie stanowią całego spektrum branży. Minister Finansów jednak z wyjątkowo tym razem trafnie zauważył, że i tu cytuję, misja umożliwia realizację eksperymentów polskich firm i uczelni z potencjałem rozwoju całego sektora. Każde 1 €o zainwestowane w sektor kosmiczny to 3 do6 € zwrotu dla polskiej gospodarki. I w tym akurat wypadku minister Domański ma absolutną rację. Oczywiście to nie jest przypadek klasycznego biznesu, gdzie można sobie wziąć do ręki kalkulator, policzyć backlock zamówień i wyjdzie nam ile firma X albo ile Polska zarobi na tym w przyszłym roku albo w 2027. To inwestycja znacznie szersza pod cały globalny mega trend podboju kosmosu, w którym Polska jak widać chce mieć i też słusznie coraz większy swój udział. A słusznie, bo branża kosmiczna w kolejnych dekadach ma być jedną z najszybciej rozwijających się, co też potwierdzają różne branżowe raporty. Polska nie kupiła więc sobie po prostu drogiego biletu lotniczego dla swojego astronauty, żeby móc się poklepać wzajemnie po plecach i odtrąbić prowy sukces. Polska zapisała się do najwyższego poziomu udziału i wpływu w ESA. Zresztą Polska nie jest tylko w załogowym programie ESA. Jest również częścią Artemis Accords, czyli globalnego programu NASA zrzeszającego kraje, które będą współpracować przy kolonizacji Księżyca i przy kolonizacji Marsa. Nikt nie da nam kontraktów na projekty związane z Księżycem i Marsem, jeśli nie będziemy właśnie w takim gronie. Tu naprawdę działa prosta zasada. Płacisz to masz, nie płacisz to nie masz. Uczestnictwo w najwyższym progu badawczym stawia nas po prostu w lepszej pozycji. To naprawdę jest takie proste. Do tego do samej umowy zresztą na lot dorzucono dwuletnie staże w ESA dla 30 Polaków i nikt nie będzie tam sobie parzył kawy, bo to staże dotyczące inżynierii systemowej, testowania stacji Lunar Gateway, dotyczące gospodarki kosmicznej i tak dalej, i tak dalej. Tak wygląda po prostu rozwijanie się w tym sektorze. Płatne uczestnictwo w programach daje potem kontrakty, a jedne kontrakty dają kolejne kontrakty, bo firma zyskuje w portfolio, że robiła coś dla Europejskiej Agencji Kosmicznej i ma tak zwany Space Heritage, który jest w tym wypadku jednym z kluczowych elementów pozyskiwania nowych klientów, bo możemy pokazać, że nasze rozwiązania działają i były wykorzystywane faktycznie w kosmosie. Rosnące inwestycje w sektor kosmiczny doskonale łączą się też z podnoszeniem wydatków na obronność w całej Europie. W czerwcu na szczycie NATO w Hazze państwa członkowskie sojuszu zgodziły się znacznie zwiększyć te wydatki na obronność. Ustalono tam nowy cel wynoszący 5% PKB każdego kraju członkowskiego. Tylko, że ten budżet został sprytnie podzielony na dwie części. 3,5% PKB ma iść na typowe tradycyjne wydatki wojskowe, czyli nowy sprzęt na żołnierze, amunicję, ale pozostałe 1,5% ma być wykorzystane na znacznie szersze potrzeby związane z ogólnym bezpieczeństwem narodowym, w tym również na rozwój technologii kosmicznych. I w tej drugiej kategorii NATO otwiera zupełnie nową, szeroką drogę do finansowania tych wszystkich rzeczy, które jeszcze kilka lat temu w ogóle nie byłyby uznawane za typowo obronne. Na przykład wystrzeliwanie satelitów już się łapie, utrzymanie i rozwój systemów komunikacji kosmicznej już się łapie, ochrona własnych satelitów i stacji kosmicznych już się łapie, zaawansowana logistyka i bezpieczny przesył danych z orbity już się łapie. NATO przyjęło niedawno nawet specjalną dedykowaną strategię dotyczącą przestrzeni kosmicznej, która zawiera konkretne, wytyczne dla wszystkich krajów członkowskich. Jak powinny one rozwijać współpracę z prywatnymi firmami z sektora kosmicznego i jak efektywnie inwestować w systemy, które realnie wzmacniają bezpieczeństwo państwa właśnie z wykorzystaniem technologii kosmicznych. Wszystkie te elementy są w dzisiejszych czasach nieodłączną częścią każdej nowoczesnej wojny, której po prostu nie da się już prowadzić bez wykorzystania zaawansowanych technologii, danych pozyskiwania z kosmosu. Europejskie firmy z sektora mają w tym kontekście szczególny dodatkowy potencjał, bo to właśnie tutaj pieniędzy na ten cel może przybywać relatywnie najwięcej i najszybciej w najbliższych latach. Obecnie udział Europy w globalnych rządowych wydatkach na sektor kosmiczny to zaledwie około 11%. Dla porównania udział Stanów Zjednoczonych w tym torcie to 64%, więc Europa ma tutaj co gonić. Zresztą rosnące znaczenie wydatków obronnych w całym sektorze kosmicznym podkreśla też cała Europejska Agencja Kosmiczna w swoim raporcie z ubiegłego roku, gdzie możemy przeczytać: "W przeciwieństwie do innych głównych graczy na arenie światowej w Europie nadal dominuje finansowanie cywilne, które stanowi około 85% wszystkich wydatków, podczas gdy na całym świecie dynamicznie rośnie udział wydatków typowo obronnych". Tak czytamy w raporcie ESA z 2024 roku. Jak duże znaczenie mają te wydatki obronne na cały sektor kosmiczny? Bo być może ktoś z was sobie myśli, że to są jakieś ochłapy, które niczego nie zmieniają. No nie. Już w 2023 roku globalny udział wydatków obronnych w łącznym światowym budżecie kosmicznym przekroczył 50%. Dlatego inwestując dzisiaj w szeroko rozumiany kosmos, inwestujemy też w szeroko rozumianą obronność. I czy to wszystko oznacza, że inwestorzy już mogą zacząć sobie szukać ciekawych okazji inwestycyjnych? Na polskiej giełdzie mamy obecnie tak naprawdę jedynie dwie notowane publiczne spółki, które są stricty związane z sektorem kosmicznym. Creoch Instruments i Scanway. Ta pierwsza notowana jest na rynku głównym GPW, ta druga na New Connec. Czym one się dokładnie zajmują i jak sobie radzą? Zaczniemy od Creotech Instruments. Działalność tej firmy koncentruje się przede wszystkim na projektowaniu i produkcji zaawansowanych mikrosatelitów, do tego na rozwoju specjalistycznej elektroniki dla komputerów kwantowych i na tworzeniu rozwiązań z zakresu dronów i przetwarzania danych satelitarnych. Podstawą i fundamentem działalności Creotech jest rozwój własnej autorskiej modułowej platformy mikrosatelitarnej o nazwie Hypersat, która to jest przeznaczona dla satelitów o masie od 10 do 50 kg. Platforma ta już została z sukcesem przetestowana w ramach misji Eagle Eye, a kolejne znacznie większe projekty, takie jak na przykład budowa konstelacji satelitów wojskowych Piast czy Narodowego Systemu Obserwacji Ziemi Microglobawansowanej realizacji. Firma Creotech pełni w tych kluczowych państwowych projektach ważną rolę integratora całego systemu i dostawcy kluczowych strategicznych komponentów. Równolegle firma dynamicznie rozwija też segment związany z technologiami kwantowymi i aktywnie uczestniczy między innymi w prestiżowym ogólnoeuropejskim projekcie budowy pierwszego dużego europejskiego komputera kwantowego. A trzecim nieco mniejszym filarem działalności są technologie związane z automatycznymi dronami, które w 2025 roku Kreotech rozpoczął formalnie wydzielać do osobnej spółki zależnej, więc to funkcjonuje gdzieś tam sobie z boku. Kluczowy jest jednak wspomniany Hypersat, który nie jest gotowym satelitą. To ważne. To zaawansowana platforma satelitarna, czyli zestaw precyzyjnie dobranych komponentów technicznych i programowych, które mają stanowić takie ciało i mózg dla przyszłego satelity. Najważniejszym i najbardziej perspektywicznym projektem jest w tym wypadku też już wspomniany Microglob. Strategiczny element dla budowy całej polskiej niezależności w dziedzinie obserwacji satelitarnej. To taki nasz narodowy program obserwacji Ziemi z wykorzystaniem własnych satelitów, który to ma na celu stworzenie w Polsce kompletnej infrastruktury umożliwiającej samodzielne pozyskiwanie, przetwarzanie i zaawansowaną analizę danych na potrzeby zarówno cywilne, jak i wojskowe, bez konieczności kosztownego i często też no w skrajnych wypadkach ryzykownego polegania na zagranicznych komercyjnych dostawcach tych danych. System ma być wykorzystywany do monitorowania bieżącej sytuacji geopolitycznej, ochrony granic państwa, nadzorowania infrastruktury krytycznej czy chociażby jako wsparcie dla rolnictwa. Jeśli spojrzymy sobie na wyniki finansowe Creotechu, no to też zobaczymy coś bardzo fajnego, bo zobaczymy, że pierwszy kwartał 2,25 był dla firmy rekordowy pod względem osiągniętych przychodów. Te urosły 190% w ujęciu rok do roku, ale co ważniejsze to był pierwszy kwartał od wielu, wielu lat. tak naprawdę pierwszy, kiedy spółka ma odpowiednią masę, że Kreotech osiągnął w końcu dodatni wynik finansowy, czyli mówiąc wprost stał się wreszcie rentowny. I głównym powodem tych wyników był właśnie program Mikrogloby. W samym tylko pierwszym kwartale tego roku spółka otrzymała niemal 21 milionów złotych za realizację tak zwanego etapu B1, głównie za dostarczoną bardzo skomplikowaną dokumentację techniczną i osiągnięcie tym całym kluczowego kamienia milowego. A już po zakończeniu tego kwartału, ale jeszcze w bezpośrednim związku z tą samą fazą projektu zatwierdzono kolejny obszerny pakiet dokumentacji, co z kolei odpowiadało etapowi B2 i to przyniosło Kryotechowi kolejne 20,5 miliona złotych przychodu i otworzyło też drogę do formalnego rozpoczęcia następnej fazy C. W efekcie spółka wypracowała w pierwszym kwartale 2,25 zysk netto wysokości prawie półtora miliona złotych. No i okej, to może i nie robi takiego wrażenia, że to półtora miliona złotych zysku w kwartale, ale myślmy o tym trochę inaczej. Mamy tu do czynienia ze spółką, która wciąż działa jak typowy technologiczny startup. Produkuje bardzo nowatorskie, ale też perspektywiczne rozwiązania. Oczywiście ma problemy z regularnym i rentownym zarabianiem i żeby się utrzymać i funkcjonować musi w dużym stopniu opierać na różnego rodzaju grantach, dofinansowaniach i emisjach akcji. To tylko czy to jest coś złego? No nie, bo każda niewielka firma technologiczna i w Polsce i na zachodzie tak działa. Kluczem do sukcesu jest to, czy dostaje nowe kontrakty, akotek dostaje i czy zyskuje reputację w branży. Akotek zyskuje. Zresztą niedawno otrzymał też kontrakt od samej na 52 miliony euro. Także wydaje się, że te założenia są spełnione. Ale Krotech to mimo wszystko jak na polskie warunki nie jest już super mała spółka. Jak na polskie warunki. Kapitalizacja zbliża się tu do miliarda złotych, a na rynku New Connect kryje się inna, o wiele bardziej raczkująca w kosmicznym biznesie spółka z wyceną na poziomie zaledwie 120-130 milionów złot. Scanway firma, która specjalizuje się w zaawansowanych systemach optycznych i obserwacyjnych, zarówno dla przemysłu, jak i dla całego sektora kosmicznego. W obszarze kosmosu Scanway projektuje, buduje i integruje różne precyzyjne teleskopy dla satelitów, a także rozwija innowacyjne rozwiązania do autodiagnostyki satelitów na orbicie. Scan koncentruje się na dwóch głównych liniach produktów. Po pierwsze na systemach do obserwacji ziemi z orbity. Tu firma projektuje i dostarcza małe, ale bardzo precyzyjne teleskopy, które umożliwiają wykonywanie wysokiej jakości zdjęć powierzchni ziemi z niskiej orbity i są idealne dla mikrosatelitów wręcz. A po drugie skupia się na systemach do autodiagnostyki, czyli takich specjalnych zestawach kamer i zaawansowanych algorytmów sztucznej inteligencji, które pozwalają na bieżąco monitorować stan techniczny satelity w trakcie realizowania przez niego misji. Na przykład można sobie monitorować proces rozkładania paneli słonecznych, działanie różnych mechanizmów, wykrywanie kolizji z mikrometeorytami i tak dalej, i tak dalej. Podobnie jak Creotech, Scanway nie osiągnął jeszcze stabilnego progu rentowności i również w dużej mierze utrzymuje się z różnego rodzaju grantów i dofinansowań, które także pochodzą między innymi z Europejskiej Agencji Kosmicznej. W pierwszym kwartale 2,25 firma zwiększyła swoje przychody aż o 97%, a prawie 90% tych przychodów pochodziło już z rozwijającej się działalności kosmicznej. Jednym z absolutnie najważniejszych strategicznych projektów dla spółki jest obecnie Kamila, który jest szczególnie istotny w obszarze technologii kosmicznych. Kamila to największa cywilna konstelacja satelitów w całej historii polskiego sektora kosmicznego. Scanway ma w tym projekcie odegrać bardzo ważną rolę, bo został wskazany jako jeden z głównych partnerów technicznych w przetargu wybranym przez Europejską Agencję Kosmiczną. I choć na razie przychody z projektu Kamila nie są jeszcze formalnie uwzględnione w oficjalnym portfelu zamówień firmy, to zarząd spodziewa się, że projekt będzie miał duży i pozytywny wpływ na przyszłe wyniki finansowe. Kursy akcji zarówno Scanwaya jak i Creotechu doskonale pokazują, że rynek również oczekuje od całego polskiego sektora kosmicznego coraz więcej. Kreotech w ciągu ostatniego roku dał zarobić inwestorom ponad 40% a skanuje w tym samym czasie A skanuje w tym samym czasie około 140%. Obie spółki są notowane na giełdzie relatywnie niedługo, co też tylko potwierdza jak świeża to branża na naszym krajowym podwórku, bo Creotech zadebiutował w 2021, a Scanway w 2023 i dopiero przymierza się do przejścia na główny rynek. Czy to są dziś okazje inwestycyjne? tego ode mnie nie usłyszycie i nie dostaniecie takiej informacji, zwłaszcza, że spółki są stosunkowo mało płynne. Jeśli jednak chodzi o nowoczesną gospodarkę, to warto odnotować, że może i nie mamy na naszym rynku niczego związanego z współprzewodnikami, z AI czy z jazdą autonomiczną, ale już w przypadku sektora kosmicznego przedstawicieli jest aż dwóch i jeśli dobrze to rozegramy, to będzie ich o wiele więcej, bo to jeden z nielicznych nowoczesnych sektorów technologii, gdzie od największych odstajemy najmniej. Kosmos to nie jest już tylko odległa galaktyka. To coraz częściej miejsce, gdzie przesuwają się granice nowoczesnej gospodarki. I chociaż Polska dopiero stawia tam swoje pierwsze poważne kroki, to inwestorzy już dziś mogą i powinni przyglądać się temu uważnie, bo kto wie, może właśnie wśród tych mikrosatelitów, teleskopów i kontraktów z Są kryją się przyszłe gwiazdy technologiczne warszawskiej giełdy. A mając konto u partnera tego odcinka w XTB bez problemu możecie sobie zostać akcjonariuszami zarówno Kreotechu, jak i Scanwaya i uczestniczyć w tym trendzie własnymi środkami, własnymi oszczędnościami. A jeśli też wolicie bardziej doświadczone mimo wszystko spółki, no to bez problemu znajdziecie tam też reprezentantów sektora kosmicznego z zagranicy albo całe fundusze ETF, które są oparte na ten sektor. Do tego możecie kupić je całkowicie bez prowizji, bo za handel zarówno akcjami, jak i funduszami ETF w XTB nie zapłacicie żadnej prowizji aż do 100 000 EUR obrotu miesięcznie. Jeśli do tego w trakcie zakładania konta wykorzystacie kod DNA rynków, teraz widoczne jest na ekranie jak to zrobić, to otrzymujecie dostęp do specjalnie przygotowanych materiałów dla inwestorów. St dowiecie się sporo o innych technicznych aspektach inwestowania. No i też poznacie trochę lepiej całą platformę i to jak faktycznie korzystać y z niej do do inwestowania. A jeśli też chcecie być bardziej na bieżąco z sytuacją w omawianych tutaj spółkach albo w ogóle z sektorem kosmicznym i z innymi, to pamiętajcie też, żeby sprawdzić wersję premium portalu DNA, gdzie można dołączyć do ponad 2300 inwestorów, którzy codziennie dostają różne analizy, przemyślenia o rynkach, o gospodarce i o spółkach ode mnie i całego naszego zespołu DNA. także mają możliwość obserwowania, jak ja sam inwestuję własne osiągności w portfelach o łącznej wartości prawie 4,5 miliona złot. Tak to duże pieniądze, tak generują dużo emocji, ale przede wszystkim generują masę nauki, z której ty możesz czerpać wiele dla siebie, bo to naukę i edukację jestem wam w stanie zagwarantować. Więcej na ten temat znajdzie na stronie premiumdnarynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego nagrania. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry