NAJWIĘKSZY SZOK NAFTOWY OD LAT. Oto co stanie się z cenami paliw [Konflikt w Zatoce Perskiej]

Kluczowe czynniki wpływające na ceny ropy

FXMAG 113 000 subskrybentów
7 584 225 02/03/2026

Sytuacja na rynku ropy naftowej staje się coraz bardziej napięta w związku z konfliktem w Zatoce Perskiej. Transkrypcja filmu ukazuje, jak ataki na Iran i jego sojuszników mogą doprowadzić do największego szoku naftowego od lat. Blokada cieśniny Ormus, która stanowi ścieżkę światowego handlu ropą, spowodowała już niemal zerowy ruch statków i znaczne podwyższenie cen transportu.

Analiza podkreśla kilka czynników decydujących o dalszym losie cen paliw:

  • możliwość dalszych działań odwetowych ze strony Iranu,
  • reakcja krajów regionu (Arabia Saudyjska, Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie),
  • możliwość zablokowania alternatywnych tras transportu ropy,
  • reagowanie kartelu OPEC na spadki produkcji,
  • ryzyko dalszych eskalacji konfliktu i zmiany reżimu w Iranie.

Specjaliści szacują, że w najgorszym scenariuszu cena ropy może wzrosnąć do poziomu 120-130 $/barylka, co oznaczałoby znaczne podwyżki cen paliw także w Polsce.

Wpływ na polskie ceny paliw

Film omawia także potencjalne skutki dla Polski. W przypadku trwałej blokady cieśniny Ormus i wzrostu cen ropy naftowej, ceny benzyny i diesela na polskich stacjach mogą znacznie wzrosnć, osiągnąć poziom 6,50-7 zł za litr. Sytuacja pozostaje dynamiczna i niepewna, dlatego prognozy mogą ulec istotnej rewizji w najbliższych dniach.

Portal FXMAG zachęca do analizy rynkowej i śledzenia aktualnych wydarzeń, aby podejmować świadome decyzje inwestycyjne.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Konflikt w I może spowodować największy szok naftowy od lat. On już przybrał szeroką skalę. Iran straszy zamknięciem cieśniny Ormus, ale ta blokada tak naprawdę już trwa, bo dane satelitarne pokazują, że ruch przez ten wąski przesmyk zerowy. Jeśli sytuacja będzie się utrzymywać przez kilka dni, a Iran i jego sojusznicy będą podejmować działania odwetowe w pełnym zakresie, możemy spodziewać się najgorszego scenariusza dla rynku ropy, w tym poważnych zakłóceń w dostawach ropy przez Bliski Wschód. A to oznacza, że ceny paliw mogą gwałtownie wzrosnąć również w Polsce. Jeszcze w styczniu, czyli miesiąc temu, sygnalizowałem w obszernym materiale, że atak na Iran nastąpi. W innym nagraniu pokazywałem jak będzie on wyglądał. Te przewidywania się niestety sprawdziły. Z kolei w zeszłym tygodniu tuż przed konfliktem pokazywałem jakie skutki będzie miała blokada Cieśniny Ormus dla całego świata, w tym Polski. Nie chciałbym, żeby te konsekwencje, o których mówiłem w tamtym materiale, tak naprawdę się wydarzyły. Niestety zanosi się na to, że one nadejdą, przynajmniej częściowo. Ta interaktywna mapa pokazuje, dlaczego sytuacja na rynku naftowym jest obecnie naprawdę poważna. Tak wyglądał ruch statków w sobotę 28 lutego. Widzimy, że tankowce i gazowce licznie przepływają przez cieśninę Ormus. To jest aorta światowego handlu ropą. Tam codziennie przepływa od 15 do 20% światowej produkcji ropy. W najwęższym miejscu pas dostępny do transportu ma ledwie 3 do 4 km. To teraz zobaczmy jak to wyglądało w niedzielę. Ruch tankowców wiozących ropę wartą miliardy dolarów stopniowo zamierał, aż po prostu ustał. Teraz media rozważają o tym, że Iran może realnie zablokować cieśninę Ormus. Jak to zrobi i dlaczego. Mowa o tym, że Teheran wysyła groźby, ale ta blokada już de facto trwa. Ruch w niedzielę spadł tak naprawdę do zera i rynki naftowe czuły pismo nosem i były nerwowe już przed weekendem. W piątek na koniec sesji handlowej, czyli zanim jeszcze atak na Iran nastąpił, cena ropy podskoczyła do 67 $ar. To pokazuje ta zielona świeca. To najwyższy poziom od ponad pół roku, czyli od lipca. I to już wtedy było o około 10 $arów powyżej poziomu, jaki wynikałby z relacji popytu czy podaży, jak szacuje firma analityczna Argus Media. Zresztą jeszcze na początku roku wielu analityków spodziewało się nadmiarowej produkcji ropy, bo właśnie w Zatoce perskiej produkcja była szczególnie rozpędzona i międzynarodowa agencja energii szacowała, że w tym roku nadwyżka miała wynieść 4%. Dla rynku ropy to jest bardzo dużo i jeśli żadnego konfliktu by nie było, to szacowano średnią cenę ropy po 55 $ za baryłkę w tym roku. A zamiast tego mamy ropę o ponad 30% droższą niż oczekiwano na początku roku. W poniedziałek w pierwszej sesji po ataku na Iran cena ropy wystrzeliła o 8% i jest o 26% droższa niż w pierwszych dniach stycznia. Po sobotnim ataku USA i Izraela na Iran ruch w cieśnienie Ormus niemal ustał, a od niedzielnego wieczoru Stany Zjednoczone otwarcie zalecają statkom omijanie tego przesmyku. W swojej analizie z 2025 roku amerykański bank inwestycyjny JP Morgan taki scenariusz opisywał jako najgorszy wariant wówczas potencjalnej wojny między Izraelem a Iranem. Wtedy według szacunków JP Morgan zamknięcie cieśniny Ormus mogłoby spowodować wzrost cen ropy to od 120 do 130 $ar za baryłkę. Partnerem odcinka jest XTB, gdzie transakcji możesz dokonywać na parach walutowych. Do 100 000 € miesięcznego obrotu handel odbywa się bez prowizji. Link do XTB znajdziesz w opisie. Przypominam, teraz w momencie nagrywania tego materiału mamy ropę brand po 73 $ za baryłkę. Prognozowany poziom 120-130 $ar to około od 65 do blisko 80% więcej. Oczywiście teraz odruchowo patrzymy na to, co stało się w zeszłym roku w czerwcu 2025 w trakcie operacji Midnight Hammer, gdy Izrael i Stany Zjednoczone zaatakowały irańskie obiekty nuklearne. I wtedy interwencja wojsk amerykańskich była krótka i miała mniejszą skalę, a reakcja Iranu była symboliczna. Już teraz wiadomo, że obecny konflikt raczej będzie większy. Nie można więc porównywać jednego do drugiego, bo już teraz Trump mówi, że tutaj cytuję intensywne i precyzyjne bombardowania będą kontynuowane nieprzerwanie przez cały tydzień lub tak długo, jak będzie to konieczne do osiągnięcia naszego celu. Amerykański prezydent zapowiedział nawet, że konflikt potrwa około cztery tygodnie i teraz odwet Iranu jest znacznie poważniejszy. W ciągu ostatnich dwóch dni na Izrael, jego arabskich sąsiadów i amerykańskie bazy w regionie spadła lawina rakiet. Zaatakowano bazy amerykańskie w sojuszniczych krajach regionu, na przykład w Katarze czy Emiratach. Irańskie drony uderzyły też w rafinerie i pola naftowe w zatoce perskiej, między innymi w saudyjską rafinerię ropy Aramko w Rast Tanura, która została obecnie zamknięta. Jest to jedna z największych i najstarszych rafinerii ropy naftowej w regionie Zatoki Perskiej, przetwarzająca ponad 550 000 baryłek ropy dziennie. Trzy tankowce zostały uszkodzone wskutek odwetu Iranu. To donosi akurat Reuters. I na rynku ropy zapanował chaos. Inwestorzy są na skraju paniki. To jak bardzo długo będą spanikowani, nie jest jeszcze jasne, a kolejne dni będą tutaj kluczowe. Jest kilka zasadniczych czynników, od których zależy co stanie się z cenami ropy, a w rezultacie z cenami paliw i to również w Polsce. I im się teraz przyjrzymy dokładniej, a także nowym prognozom, bo chyba wszyscy przyzwyczailiśmy się już do tego, że jak cena ropy rośnie, to ceny na polskich stacjach reagują błyskawicznie i od razu są podnoszone. Co innego, jak spadają, wtedy zwykle trochę czekamy na te obniżki. Ale tak czy siak, jak ropa drożeje na międzynarodowym rynku, to podwyżki na polskich stacjach są natychmiastowe. W tej całej sprawie przede wszystkim kluczowe jest to, co Iran jeszcze wybierze jako następny cel w zatoce perskiej, bo najpierw był odwet, który Iran określił jako samoobronę i uderzał tylko w amerykańskie bazy wojskowe, choć na terytorium innych państw, na przykład Kataru. Ale teraz dotarły te uderzenia również do portów, lotnisk i innych obiektów infrastruktury cywilnej w całym regionie Zatoki Perskiej. Mamy też uszkodzenia kilku tankowców, a także ataki na rafinerię w Kuwejcie czy Arabii Saudyjskiej. O tym przed chwilą mówiłem. Dlaczego Iran to robi? Bo chce wciągnąć do wojny inne kraje tego regionu. Już miesiąc temu przekazywałem informacje o tym, że Arabia Saudyjska, Oman czy Qatar sprzeciwiały się wówczas atakowi USA i Izraela na Iran. Więc Iran prowokuje te kraje poprzez ataki, próbując wciągnąć je w konflikt i kryzys. To jest jeden z niewielu sposobów, jakimi Teheran dysponuje do zmuszenia Ameryki do poprotu do negocjacji. Pola naftowe w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Kuwejcie znajdują się w zasięgu irańskich rakiet i dronów. Są one rozległe i trudne do obrony. I na pewno Iran liczy się z odwotowym uderzeniem ze strony sąsiadów, gdyby zaatakował te lokacje. I w sumie to na tym Iranowi chyba zależy, na takim wciągnięciu w kryzys, który jest kosztowny i zagraża intratnym interesom Kataru, Emiratów czy Arabii Saudyjskiej. Spójrzmy bowiem na ten wykres. Iran wcale nie jest największym eksporterem ropy przez cieśninę Ormus. to tylko półtorej miliona baryłek irańskich dziennie wobec 5,3 miliona Arabii Saudyjskiej, ponad 3 miliony Iraku czy blisko 2 miliony Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a jest jeszcze Kuwejt czy Katar. Więc kryzys w regionie to cios głównie w tych największych eksporterów, więc zależy im na tym, żeby w Zatoce perskiej trwał spokój, a niewielkie zamieszanie, jakim jest wojna USA i Izraela z Iranem. Wracając do samej cieśniny, bo jest ona obecnie niemal niedrożna dla transportu ropy, nie jest ona oficjalnie zamknięta i jeszcze nigdy taka nie była dla ruchu morskiego, nawet podczas wojny irańsko-irackiej w latach 80. Iran wydaje się być zdecydowany na formalne zamknięcie cieśniny. Padły już słowa ze strony korpusu strażników rewolucji islamskiej, że przepłynięcie przez cieśninę jest niedozwolone. Nie jest to jednak jeszcze zbrojna blokada. Wcześniej, w połowie lutego, Iran tymczasowo na jeden dzień zamknął ten przesmyk, aby przeprowadzić ćwiczenia morskie z użyciem ostrej amunicji. Oficjalnie Teheran mówił, że to tylko manewry, kwestia kontroli i zapewnienia bezpieczeństwa, ale to była też i demonstracja możliwości. Wykonanie groźby blokady Ormuzu będzie trudne. Siły amerykańskie prawdopodobnie zlikwidowałyby blokadę w ciągu kilku godzin. Jednak cieśnina Orm i tak stałaby się na pewien czas nieprzejezdna i niebezpieczna dla newralgicznych tankowców. Zakłócenia satelitarne mogłyby zaburzyć sygnały statków, zwiększając ryzyko kolizji. Iran mógłby również też rozmieścić miny, aby jeszcze bardziej utrudnić żeglugę. Już teraz w obliczu tego zagrożenia ubezpieczyciele podnoszą stawki lub całkowicie anulują polisy dla statków próbujących przebić się przez cieśninę Ormus. I przez to ruch stoi. Niewiele firm chce ryzykować przepłynięcie przez ciśninę, gdy latają nad nią drony i rakiety. Już trzy tankowce stanęły w ogniu. Wynika z dostępnych informacji. Więc po obu stronach cieśniny tworzą się ogromne skupiska tankowców, które nie chcą przepływać przez strefę wojny. Świat jest w dużym stopniu uzależniony od transportu morskiego ropy naftowej, a Iran doskonale o tym wie. Rynki ropy naftowej już częściowo uwzględniły te sytuacje w cenach jeszcze w zeszłym tygodniu i wcześniej. Koszt transportu 2 milionów baryłek ropy naftowej z Bliskiego Wschodu do Chin wynosi obecnie około 200 000 doarów dziennie, co stanowi najwyższy poziom od czasu pandemii w 2020 roku. To blisko siedem razy więcej niż na początku stycznia. Warto też zwrócić uwagę, kto jest największym odbiorcą ropy z zatoki perskiej, bo tym krajem są Chiny. To właśnie do państwa środka trafia aż 1/3 ropy przepływającej przez Orbus. I to Chiny kupują 80-90% irańskiej ropy. To co w takim razie, gdy cieśnina Ormus zostanie zamknięta na długo? Chaos, bo przez jakiś czas tankowce mogą poczekać, ale długotrwała blokada lub ograniczony przepływ to mniej ropy trafiającej na rynek. To czy można wybrać jakąś inną trasę, inny szlak handlowy niż przez tę wąską cieśninę? Dlaczego to musi być akurat ona? Są oczywiście pewne alternatywne trasy, ale mają one ograniczone zastosowanie. Teraz na ekranie widzisz na zielono linę rurociągów w regionie Zatoki Perskiej. Arabia Saudyjska może przekierować baryłki przez swój rurociąg na zachód. Zjednoczone Emiraty Arabskie mają też rurociąg omijający cieśninę. Szacunki Rystat Energy pokazują, że około 8 do 10 milionów baryłek dziennie można by przekierować rurociągami. A to w scenariuszu blokady cieśniny oznacza niedobór aż kilku milionów baryłek, czyli spadek produkcji o około 2/3, a to mniej więcej kilkanaście% światowej podaży. Ormus jest też jedynym wyjściem morskim dla krajów produkujących ropę takich jak Kuwejt, Katar i Bachrain. Oznacza to, że te państwa nie mają innej bezpośredniej drogi transportu niż rurociągi, które mają ograniczoną przepustowość. Kartel OPEC już teraz szykuje się na pewne ograniczenia, bo 1 marca zwiększył plany produkcyjne. Mowa o związku, który zrzesza dużych producentów ropy i gdy w jednym państwie z tej grupy spada produkcja, to często jest podkręcana w innych, żeby stabilizować ceny. Więc jeśli produkcja spadłaby w krajach zatoki perskiej, to inne kraje OPEC będą starały się podbić wydobycie w innych regionach. Jednak już teraz szacuje się, że nie będą w stanie pokryć tej różnicy. Więc dochodzimy do sytuacji, w której spada produkcja. Ale światowy popyt pozostaje ten sam. I tu działa prawo popytu i podaży. Efekt: presja na wzrost cen. Jak wysokie mogą być ceny? Michał Stajniak, wicedyrektor działu analiz XTB, w poniedziałkowej nocie badawczej napisał, że rynek ropy stoi przed największym szokiem podażowym od lat. Dodał też, że teoretycznie taki wzrost cen może na stałe przywrócić ceny na stacjach paliw powyżej 6 zł za litr. Michał Staniak szacuje, że jeśli Iran faktycznie zablokuje cieśninę Ormus, to cena ropy może błyskawicznie przebić barierę 100 do$arów. Taki scenariusz mógłby z kolei zbliżyć ceny na stacjach nawet do poziomu 6,50 czy 7 zł za litr. Niemniej uważa on, że nie powinniśmy oczekiwać powtórki z 2022 roku, kiedy Rosja napadła na Ukrainę i cena benzyny skoczyła do zakresu nawet 78 zł za litr. To, co stanie się z cenami w dłuższej perspektywie zależy od największej niewiadomej, od tego czy Trump zdoła osiągnąć swój deklarowany cel jakim jest zmiana reżimu w Iranie. Wiemy już, że Ayatollach Hamenei został zabity, ale na jego miejsce pojawił się już pełniący obowiązki zastępca, a za kilka dni ma zostać wybrany nowy Ayatollach. Podobnie będzie zapewne z dowódcami wojskowymi. A co jeśli do zmiany reżimu w Ianie faktycznie by doszło, a system uległby szybkiej transformacji, czyli cel USA, który jest na ten moment deklarowany, zostałby osiągnięty. Wówczas Iran przestałby być źródłem niestabilności w regionie. Mógłby też liczyć na złagodzenie sankcji obowiązujących od lat, które ograniczają jego udział w rynkach światowych. Wtedy eksport Iranu podskoczyłby. O blokadzie Ormuzu nie byłoby mowy. Wzrosłaby podaż ropy na światowy rynek i nadszedłby spadek cen ropy, czyli spadek cen paliw także w Polsce. Jest jednak jedno bardzo poważne, ale na ten moment operacja Izraela i USA to atak z użyciem lotnictwa i to całkiem skuteczna, bo Izrael ogłosił, że ma już pełną przewagę powietrzną i może swobodnie poruszać się po przestrzeni powietrznej Iranu. Jednak i to bardzo ważne, jeszcze żadne państwo w historii świata nie zostało wyzwolone spod tyranii wyłącznie dzięki przewadze i operacjach powietrznych. Niemniej sytuacja jest na tyle niepewna, że nie można wykluczyć takiego zakończenia. Alternatywnym scenariuszem jest utrzymanie się irańskiego reżimu przy władzy. Teheran w takim przypadku będzie zmuszony do odwetu, demonstracji siły, a najmocniej wybrzmiewa w tym blokada cieśniny Ormus. Oczywiście w takim scenariuszu wchodzą też kolejne surowe sankcje na Iran i to utrzymałoby podwyższone ceny ropy, czyli pewnie szóstka z przodu w przypadku benzyny 95 stałaby się normą na polskich stacjach, a może i siódemka. Na ten moment wszystko jest niepewne i prognozy mogą ulegać, a raczej na pewno ulegną rewizji w ciągu kolejnych kilku dni. Sytuacja w zatoce perskiej no jest bowiem no bardzo dynamiczna. Ta niepewność wywołana wojną w Iranie może utrzymywać się znacznie dłużej. A niepewność to coś, czego rynek ropy nie lubi. Nie da się obecnie dać jednej konkretnej prognozy dla ceny ropy czy ceny w paliw w Polsce na resztę roku. Dzieje się po prostu zbyt wiele. Pokazałem kilka głównych scenariuszy i starałem się w uproszczeniu nakreślić sprawę, ale prawda jest taka, że jedną liczbą tego wszystkiego po prostu nie da się ująć. A ty jak myślisz, czy wiranie dojdzie do obalenia obecnego systemu i transformacji ustroju? Kto wygra tę wojnę? Daj znać w komentarzu. A jeśli na ten temat chcesz dowiedzieć się więcej, to zaraz na ekranie końcowym pokaże się plansza z dwoma nagraniami, gdzie jeszcze przed startem konfliktu tłumaczyłem szerzej kluczowe znaczenie dziecieśniny Ormus, a także wyjaśniałem dlaczego ten moment był dla USA idealny do ataku. Tyle na dziś. Dzięki za uwagę. Do zobaczenia. Spotkamy się w kolejnym materiale na FX Mag.

Przewijanie do góry