KLUCZ DO SUKCESU w inwestowaniu MAŁYCH KWOT! Dwie najważniejsze ZASADY! #2 [Inwestowanie Małych Kwot]

Kluczowe zasady inwestowania małych kwot:

FXMAG 103 000 subskrybentów
6 936 347 15/05/2025

Chcesz zacząć inwestować małe kwoty, ale nie wiesz, jak się do tego zabrać? Ten film jest dla Ciebie! Dowiedz się, jak skutecznie inwestować małe kwoty i budować swój kapitał krok po kroku. Partnerem odcinka jest DM XTB.

  • Regularne wpłaty: Systematyczność to podstawa. Ustal kwotę i wpłacaj ją regularnie na rachunek inwestycyjny.
  • Unikanie dźwigni finansowej: Na początku swojej przygody inwestycyjnej unikaj instrumentów lewarowanych, aby zminimalizować ryzyko.

W tym filmie dowiesz się:

  • Jak wygląda pierwsza transakcja inwestycyjna?
  • Co determinuje sukces w inwestowaniu małych kwot?
  • W co inwestować małe kwoty (praktyczny przykład z ETF na MSCI ACWI)?
  • Jak radzić sobie z emocjami w inwestowaniu (krzywa satysfakcji)?
  • Jak utrzymać dyscyplinę i konsekwentnie budować kapitał?

Film omawia również praktyczne aspekty inwestowania, takie jak wybór odpowiednich instrumentów finansowych, zarządzanie emocjami oraz budowanie długoterminowej strategii. Nie przegap okazji, aby dowiedzieć się, jak zacząć inwestować małe kwoty i budować swoją finansową przyszłość!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

1000 zł. Tyle środków zdeponowałem na rachunku, który służy mi do inwestowania małych kwot i prezentowania tego, w jaki sposób te małe kwoty powinniśmy inwestować. W skrócie dokonałem dwóch wpłat po 500 zł w odstępie jednego miesiąca. W maju do rachunku wskoczy jeszcze kolejnych 500 zł zgodnie z założeniem z pierwszego wideo z cyklu Jak inwestować małe kwoty gdzie co miesiąc do rachunku dokładam wspomniane 5 stów i kwota oczywiście inwestuje. Chociaż trzeba przyznać przy takich kwotach słowo inwestowanie brzmi zdecydowanie dumniej niż prezentuje się sam rachunek. W tym odcinku opowiemy sobie o początkach, czyli o tym co determinować będzie nasz sukces. Będzie też o tym, jakim cudem mam plus na rachunku, skoro nie dokonałem żadnej transakcji. Porozmawiamy na temat wytrwania w procesie inwestycyjnym, żeby sobie krzywdy nie zrobić i nie zmarnować czasu, ale też będzie o czymś, o czym o dziwo mało się mówi, czyli o poruszaniu się po tak zwanej krzywej satysfakcji. A więc spróbujemy ujarzmić emocje w inwestowaniu i w końcu dokonamy pierwszej transakcji. Serdecznie zapraszam na drugi odcinek serii Jak inwestować małe kwoty. stałych widzów, proszę o łapkę w górę, a jeżeli jesteś tu nowy i chcesz śledzić moje poczynania, to śmiało możesz dołączyć do ponad 100 000 subskrybentów naszego kanału. Partnerem serii jest Dom Maklerski XTB, gdzie prowadzę wspomniane konto, a więc inwestuję bez prowizji do 100 000 € miesięcznego obrotu, a przy małych kwotach brak prowizji robi różnicę. Jeżeli nie masz jeszcze konta w XTB, to zakładając je wprowadź kod referencyjny FX Max i dzięki temu otrzymasz dodatkowe szkolenie dla początkujących. I uwaga, co ważne, to nic więcej nie będzie cię kosztować. Zaczynamy [Muzyka] odcinek. Każdy odcinek zaczynać będziemy od aktualizacji stanu konta. Na dzień nagrywania stan rachunku to 1001 zł i 87 gr. Jeżeli wpłaciłem łącznie 1000 zł i nie dokonałem żadnej transakcji, to skąd ten niewielki zarobek na rachunku? To efekt oprocentowania wolnych środków w domu maklerskim XTB. Osobiście rachunek w tym domu maklerskim mam dłużej niż 90 dni i w moim przypadku obowiązuje oprocentowanie na poziomie 2% rocznie, bo ten rachunek z małymi kwotami prowadzę w polskim złotym. Oprocentowanie będące podstawą do określenia kwoty odsetek obliczane jest codziennie. Dlaczego zatem w historii rachunku widnieją tylko dwa naliczenia tych odsetek? Bo same odsetki wypłacane są cyklicznie w trakcie pierwszych pięciu dni kolejnego miesiąca. Biorąc pod uwagę kwotę, to oczywiście nie jest dużo, ale lepiej to mieć niż tego nie mieć. I chyba z tym argumentem ciężko dyskutować. Nagrywając pierwsze wideo w ramach tego cyklu podkreślałem istotę pierwszych miesięcy. Pokazywałem ten oto wykres. Co robi na początku efekt? Oczywiście robią to wpłaty, to nie robi jakaś nadzwyczajna inwestycyjna umiejętność, tylko regularne comiesięczne wpłaty. W moim przypadku po sześciu miesiącach zdeponowanych będę miał 3000 zł plus oczywiście ten efekt odsetek naliczonych od XTB w sytuacji, gdy nie dokonałbym żadnej transakcji. Dla uproszczenia obliczeń przyjmijmy, że tych odsetek nie ma. Gdybym popisywał się niebotyczną skutecznością regularnych 5% generowanych w ujęciu miesięcznym, co miesiąc od każdej wpłaty, to na koniec sześciu miesięcy miałbym na rachunku 3571 zł, czyli 571 zł więcej niż wynosiłyby moje wpłaty. Gdybym natomiast okazał się beznadziejnym inwestorem i regularnie co miesiąc stracił 5% z każdej mojej wpłaty, to po sześciu miesiącach miałbym na rachunku 2516 zł i 60 gr. Te 5% miesięcznie brzmi niegroźnie, zarówno przy zyskach jak i stratach. Ale uwaga, w ujęciu rocznym zarabianie 5% miesięcznie oznacza generowanie stopy zwrotu na poziomie niemal 80%. Natomiast tracenie 5% miesięcznie oznacza obsunięcie roczne kapitału na poziomie 46%. To naprawdę są skrajne przypadki, o ile nie spekulujemy na na przykład instrumentach lewarowanych, ale w naszym przypadku chodzi o powtarzalność, a nie szczęście. Pomimo tego, że to są dwa skrajne przypadki, to po sześciu miesiącach w wariancie skrajnie optymistycznym jestem tak jakby jedną wpłatę do przodu, a w wariancie skrajnie pesymistycznym jestem niecałą jedną wpłatę, ale do tyłu. Więc spokojnie, na początku z dyscypliną wpłacamy i tę dyscyplinę utrzymujemy, bo najgorsze co możesz zrobić to nie dokonać wpłaty na rachunek, bo z automatu nie wpłacając ustalonej przez siebie kwoty lądujesz w tym skrajnie negatywnym odchyleniu wynikowym. Jak zatem utrzymać dyscyplinę? Dyscyplina to umiejętność kontrolowania swoich zachowań i przestrzegania zasad. To oznacza, że jeżeli nie masz ustalonych zasad, to ciężko się ich trzymać. I teraz zadasz sobie pytanie: "No dobrze, ale ja jestem na początku swojej drogi. Nie mam wiedzy, nie mam umiejętności, w jaki sposób ja mógłbym stworzyć swoje zasady, tak, żebym był przekonany, że są dobre." I to jest naprawdę słuszne pytanie, bo przecież jeżeli powiesz sobie: "Moje zasady inwestycyjne to tamto, siamto czy owamto". To ciężko będzie z dyscypliną trzymać się zasad tamtych, siamtych czy owamych. Jeżeli podświadomie będziesz zdawał sobie sprawę, że nie masz wystarczającej wiedzy, wiadomym jest, że będziesz ją sabotował. Więc co teraz? Do nauki i widzimy się za rok z większym bagażem wiedzy. Oj, nie, nie. To doprowadzi do sytuacji, w której nigdy nie zaczniesz, bo nigdy nie będziesz posiadał wystarczającej wiedzy, a to jest już autostrada donikąd. I tu uwaga, nie musisz na początku mieć 10 czy 15 zasad. Żeby efekt inwestowania małych kwot miał sens, na początek startujemy z dwoma zasadami, z którymi nie sposób dyskutować. Zasada numer jeden. Regularnie wpłacam środki na konto. Sam tę zasadę musisz doprecyzować, czyli jak często i jaką kwotę będziesz wpłacał. Dla każdego mała kwota to inna kwota. A też może się okazać, że jesteś w stanie oszczędzać co trzy, może sześć miesięcy, jak spłyną ci dodatkowe środki, bo normalnie żyjesz od pierwszego do pierwszego. Rozumiem to. W moim wydaniu ta zasada brzmi: "Co miesiąc na rachunek wpłacam 500 zł." I tutaj może pojawić się inna pokusa. Zaczynanie czegoś nowego wiąże się z wieloma emocjami, zarówno pozytywnymi, jak i negatywnymi. Możesz doświadczyć ekscytacji, nadziei, optymizmu, ale także niepokoju, obawy czy nawet strachu przed nieznanym. Najczęściej jednak jest tak, że przy inwestowaniu, w szczególności, gdy jesteś mężczyzną, to trochę zbyt szybko chcesz osiągnąć wybitne rezultaty. To może wiązać się z tym, że wystartujesz ze zbyt dużymi kwotami, co może rodzić dwa problemy. Pierwszy to taki, że nie będziesz w stanie utrzymać procesu wpłat na rachunek. Jeżeli powiesz sobie co miesiąc wpłacam 1000 zł i tak będziesz robił przez cztery miesiące, ale w piątym czy szóstym nie dasz rady tego tempa utrzymać, to w zasadzie zrujnujesz proces wyrabiania w sobie odpowiedniego nawyku. Drugi problem to taki, że jeżeli kwota comiesięcznego oszczędzania będzie dla ciebie zbyt duża, to na początku w tym procesie inwestycyjnym towarzyszyć ci będą mogły emocje, których nie będziesz w stanie opanować, bo ekscytacja będzie zbyt duża. Ja wiem, że co ty ich nie opanujesz. Jeżeli to twój początek, to tak, nie opanujesz ich i w rezultacie popłyniesz. I dlatego, żeby nie zrujnować procesu, w który chcemy wejść, który chcemy zbudować, walcząc o swoją wolność finansową, do tej pierwszej zasady potrzebujemy drugą. Zasada numer dwa, nie lokuje kapitału w instrumentach lewarowanych. Bez tej zasady w małych kwotach ani róż. Jeżeli będziesz dokonywał transakcji na instrumentach z dźwignią finansową na małych kwotach i to bez wiedzy, to będziesz wyśmienitym klientem brokerów, dla których twoja strata to ich zysk. Tego absolutnie nie chcemy. Chcę, żebyś w tym procesie stał się fatalnym klientem dla brokerów typu CFD. Generalnie im będziesz dla nich gorszym klientem, tym lepiej będzie ci szło finansowo. Ale to możemy sobie przy okazji kolejnego odcinka rozłożyć na czynniki pierwsze. O ile oczywiście będziesz tego chciał, daj znać w komentarzu. Jeżeli trzymać się będziesz tych dwóch zasad, to po pierwsze nie zrobisz w sobie wielkiej krzywdy. Po drugie zaczniesz zbierać doświadczenie. Po trzecie, twoje oszczędności będą rosły, a to na początku naszej drogi jest najważniejsze. Chcę w tym naszym cyklu, gdzie pokazuję praktyczną stronę walki z małymi kwotami, pokazać całą drogę ze wszystkimi dylematami, przed którymi stoisz. Dlatego od razu prośba, jeżeli masz jakieś to podziel się nimi w komentarzu, a co miesiąc będę, o ile mi moja wiedza pozwoli, omawiał te zagadnienia. W najgorszym przypadku przyjmę postawę, nie wiem, ale się dowiem. W tym procesie Quint Essencum jest wyrobienie w sobie nawyku, a nawyk to proces, który wymaga konsekwencji i cierpliwości. Dlatego zaczynamy od małych, realistycznych kroków i koncentrujemy się na konsekwentnym powtarzaniu działania. Warto zatem na przykład określić dokładny dzień miesiąca, w którym przerzucasz założoną przez siebie kwotę na rachunek małych kwot. I teraz zanim przejdziemy do pierwszej transakcji, musimy porozmawiać o emocjach, a dokładniej o tym, czym jest krzywa satysfakcji, jakie emocje będziesz odczuwał poruszając się po niej, bo to one mogą nas wyrzucić z tego inwestycyjnego siodła, a przecież tego nie chcemy. Krzywa satysfakcji to wyśmienity koncept opracowany przez Daniela Kanemana oraz Amosa Twerskiego. Obrazuje nam to, jaki ładunek emocjonalny otrzymujemy w zależności od tego, jaki wynik generuje nasza transakcja. A przecież jesteśmy przed dokonaniem tej naszej pierwszej i tu ważna dygresja. Dobre długoterminowe inwestowanie, gdzie rzeczywiście mamy przewagę nad pozostałymi uczestnikami rynku, nie posiadając przy tym wybitnej wiedzy, powinno wyglądać jak patrzenie czy oglądanie farby, która zasycha na ścianie. Powinno być wybitnie nudne, nie generujące olbrzymich ładunków emocjonalnych i takie w długim terminie może się stać, ale początek, nawet gdy będziesz zdyscyplinowany będzie jednak turbulentny, bo poruszać się będziemy po największych emocjonalnych krzywiznach. Rozszyfrujmy tą krzywą satysfakcji. Oś pionowa obrazuje nam wielkość ładunku emocjonalnego, który otrzymujemy. Nie jest to zerojedynkowy sposób mierzalne, ale ty sam po kilku miesiącach inwestowania będziesz w stanie je w miarę określić. Jakie emocje, jak silne emocje odczuwasz przy określonych kwotach. W oś pozioma to natomiast poruszanie się po efekcie pieniężnym naszej transakcji, czyli od straty pozysk. I zauważ, że krzywa ta inaczej wygląda po stronie strat, a inaczej kształtuje się po stronie zysków. I oto kilka najważniejszych wniosków, które z niej płyną. Największy skok ładunku emocjonalnego pojawiać się będzie na początku przy otwarciu transakcji, gdy zaczyna ona generować pierwszy zysk lub pierwszą stratę. Tam poruszanie się pokrzywej jest najbardziej strome i to też często powoduje, że zamiast zająć pozycję, następnie zamknąć platformę i zająć się na przykład pracą, to ślęczysz przed wykresami, patrząc jak skaczą ci te cyferki na rachunku. Z perspektywy inwestowania małych kwot to jest naprawdę strata czasu, ale rozumiem, że z perspektywy emocji ciężko się od konta oderwać, bo ładunek emocjonalny jest duży i to docelowo może prowadzić nawet do uzależnienia. Na początek omówmy wariant optymistyczny, czyli zaczynamy na naszej pozycji zarabiać. Zarabiamy, dajmy na to, 200 zł, czujemy się wyśmienicie, ale gdy zarabiać będziemy 400 zł na tej samej pozycji, to nie będziemy czuli się dwukrotnie lepiej. Ba, pod kątem maksymalizacji przyjemności lepszym będzie zainasowanie dwa razy po 200 zł niż jeden raz 400 zł. To zjawisko będzie budowało presję do tego, żeby księgować niewielkie zyski, które potęgować będą przyjemność. Ale powiedzmy sobie wprost, nie będą budowały naszego portfela. Wpaść możemy w overtrading, popłyniemy na spekulacji, bo szukać będziemy zamiast w maksymalizacji efektów finansowych, maksymalizacji wspomnianej przyjemności. To też jest powód, dla którego trzymanie się giełdowej maksymyską pozwala jej rosnąć jest emocjonalnie trudnym procesem. Ta krzywa tak się wypłaszcza, że w pewnym momencie kolejne 100 zł zarobionych na otwartej pozycji praktycznie nijak wpływać będzie na nasz nastrój. Inwestowanie wtedy z taką pozycją stanie się nudne, a o to przecież nam chodzi. Jak natomiast sytuacja wygląda po stronie strat? Tu niestety na początku poruszamy się trochę szybciej. To znaczy, że strata 100 zł będzie nas bolała bardziej niż cieszyć nas będzie zysk na poziomie 100 zł. I tu mamy znowu wyjaśnienie pewnego niebezpiecznego zjawiska. Bardziej pod kątem poziomu satysfakcji cieszyć nas będzie odrobienie 100 zł niż zarobienie 100 zł. Ta krzywa po stronie strat jest tutaj bardziej stroma. To też powód ucinania pozycji, która długo była stratna tylko jak wróci nam do poziomu zera. Emocjonalnie maksymalizujemy przyjemność, ale znowu nie maksymalizujemy najlepszego finansowo dla nas scenariusza. Poruszanie się po tych negatywnych emocjach nie jest na początku łatwym procesem, bo fakt tej dużej stromizmy świadczy o tym, że nawet przy relatywnie niewielkiej stracie w stosunku do kapitału rzecz jasna czuć się będziesz fatalnie. Czyli na przykład masz stratę 100 zł, a przy stracie na poziomie 200 zł wszystko zaczyna być ci obojętne. Stwierdzasz, że nikt mnie nie kocha, wyłączasz czy wręcz rzucasz laptopem i kwitujesz jeszcze na koniec. Najlepiej to konto niech mi wyzeruje. To jest bez sensu. Twój nastrój będzie tak fatalny, że nie będziesz czuł wielkiej różnicy między tym, czy tracisz 1000 zł, czy te wspomniane wcześniej śmieszne 200 zł. I tu świecić się powinna mocna czerwona lampka. Nawet nie lampka, tylko lampa. To jest powód, dla którego tak cholernie ciężko jest ciąć straty. I teraz gdy zlepimy w całość w jedno to trzymanie się giełdowego powiedzenia: "Tnij straty, a zyskom pozwalaj rosnąć". Z emocjonalnego punktu widzenia jest to niezwykle trudne do ogarnięcia. Więc w skrócie podsumowując krzywą satysfakcji. Emocjonalnie nie jesteśmy skonstruowani do zarabiania pieniędzy na rynkach finansowych. A dobry handel to nie jest handel hedonistyczny, gdzie maksymalizujesz przyjemności, ale taki, gdzie maksymalizujesz osiągane wyniki pomimo odczuwanych emocji. Po co się tutaj tak naprawdę rozwodzę nad tymi emocjami? Mam nadzieję, że po pierwsze nie zanudzam, a nie doszedłem nawet do pierwszej transakcji, bo chcę, żebyś wiedział, że żeby zarabiać nie musisz eliminować emocji, nie musisz ich tłamsić, bo jeżeli będziesz je tłamsił, to one prędzej czy później wybuchną w zły sposób, w złym miejscu, o złej porze. Po prostu wystarczy, że jesteś w stanie nazwać emocje, określić i rozpisać co one w tobie powodują i łatwiej będzie ci się trzymać planu. Możesz też zacząć określać swój taki finansowy termostat, czyli postaraj się jako pierwsze ćwiczenie po otwarciu pierwszej pozycji napisać przy jakiej kwocie, jakie emocje odczuwasz. Z miesiąca na miesiąc, jeżeli jesteś osobą początkującą rzecz jasna, to kwoty i reakcje na kwoty będą się po tych krzywych przesuwać. Ale znowu wracając do dwóch wyjściowych zasad, jeżeli ich będziemy się trzymać, to po prostu zwiększymy swoją szansę na osiągnięcie sukcesu na rynku. A ten sukces nie będzie przypadkowy. A o to przecież nam w tym wszystkim chodzi. Zresztą uwierz mi, jeżeli jeszcze słuchasz tego wideo, to jesteś w bardzo nielicznej grupie osób, które uważam, że mają szansę sobie z tym procesem poradzić. Odnośnie jeszcze procesu to podrzucam książkę, którą rekomendowałem przy pierwszym nagraniu, ale pewnie nic z tym nie zrobiłeś, więc atomowe nawyki. Naprawdę warto po nią sięgnąć, jeżeli chcesz zmienić coś w swoim życiu. No to szybkie podsumowanie. Mamy dwie zasady działania na rachunku. Mamy dwie wpłaty, a ty już wiesz co nieco na temat tego, czego się spodziewać, gdy po raz pierwszy klikniesz kupno wybranego instrumentu finansowego. A jeszcze jedna kwestia, bo przecież wytrzymałem dwa miesiące bez zajmowania pozycji, mając środki na koncie. Jak to jest możliwe? Czemu nie wykorzystałem spadków? Czemu od razu nie chciałem wskoczyć w sidła zyskowności? Dwa powody. Pierwszy zaczynając ten cykl, wiedziałem, że czasu na dodatkowy projekt mam jak na lekarstwo, ale zdawałem sobie sprawę z tego, że w tym procesie najważniejsze na początku są wpłaty, a nie od razu alokacyjne szaleństwo. Dlatego z nim wystartowałem pomimo braku czasu. A po drugie, wiem czym jest efekt pewności wstecznej. Daj znać czy ty też wiesz. I w sumie po trzecie, ja w swoim życiu ominąłem tyle okazji, że jedna więcej nie robi naprawdę różnicy. A jak mawia Winston Churchill, sukces to droga od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu. Tak totalnie na poważnie to nigkiem. Tutaj zależy mi na tym, żeby ta droga była drogą żółwia. Tylko to spowoduje, że za 5 lat spotkamy się na tym kanale, dalej w tym cyklu i okaże się, że mała kwota nie jest już taka mała. No dobra, to co z tą pierwszą transakcją? Na co ja postawiłem swoje małe pieniądze? Ważna uwaga. To nie jest żadna rekomendacja. Traktuj to wideo edukacyjnie. Daj łapkę w górę, jeżeli ten komunikat jest dla ciebie jasny. Nie będę tutaj w tym procesie nie wiadomo jak kreatywny i odbiegający od najpopularniejszych wyborów. Jeżeli chodzi o inwestowanie małych kwot, a trochę to co chcę zrobić zapowiadałem w pierwszym wideo. Chociaż nie ukrywam, że portfel będzie ewoluował i zmieniać się będzie chociażby kwestia dywersyfikacji. Nie chcę specjalnie mocno zastanawiać się nad regularnymi zakupami, dlatego skorzystam z, nie wiem czy dobrze wam znanych czy nie, planów inwestycyjnych od XTB. W aplikacji wchodzimy na plany inwestycyjne. Przechodzimy przez proces akceptacji między innymi ryzyka i dochodzimy do etapu wyboru funduszu. Wyskakują nam jedne z popularniejszych ETFów. Ja natomiast chcę mieć po prostu ekspozycję na MSCI ACWI, czyli na cały świat. A więc All Country World Index. Mamy tam 23 kraje rozwinięte, 24 rynki wschodzące, ale przede wszystkim ekspozycja też jest na spółki ze Stanów Zjednoczonych. Mamy też w nim spółki dywidendowe, te generalnie największe, dlatego nie zamierzam do tego portfela takich spółek dorzucać. Stock picking, czyli dobór pojedynczych spółek mam w przypadku konterentalnych i bez sensu ten proces powielać. Tym bardziej, że czas to pieniądz i poświęcanie mnóstwa czasu na zbudowanie obłędnej strategii inwestowania małych kwot w momencie, w którym teraz jesteśmy, jest bez sensu. To jest dopiero drugi odcinek z tej serii w tym celu, z tej serii. Dlatego oczywiście to nie ma większego sensu. Mamy 1000 zł na w portfelu. W tym celu, czyli już w celu już alokacji w wyszukiwarce wpisuje nazwę indeksu, na który chc mieć ekspozycję. Wyskakuje nam propozycja, a w zasadzie kilka propozycji. Widzimy, że pod kątem stopy zwrotu pierwsze trzy propozycje praktycznie niczym się nie różnią. Możemy kliknąć sobie w daną opcję, żeby zobaczyć szczegóły danego ETFu, a następnie wybieramy alokację. Ten ETF sam w sobie jest na tyle zdywersyfikowany, że nie zamierzam go jeszcze rozrzucać i dywersyfikować innymi ETFami. Dlatego ustawiam 100 100% alokację i klikam Utwórz plan. Kolejny etap to zasilenie tego planu, więc klikamy opcję zasil plan. Wybieramy zainwestuj jednorazowo, bo chcę przerzucić ten 1000 zł, który na tym rachunku mam. Wrzucamy wszystkie dostępne środki, potwierdzamy wpłatę i od razu dostajemy potwierdzenie, że pozycja została otwarta. Co robimy dalej? Jeżeli dobrze zrozumiałeś wywód tego odcinka, to zamykamy platformę, bo nie ma co patrzeć na to, jak nam skaczą na ekranie cyferki. Szkoda czasu, trzeba wziąć się za zarabianie pieniędzy. To, że teraz mam tak ustawione rzeczy w portfelu, nie znaczy, że portfel nie będzie się zmieniał. Chcę ci pokazać w tym cyklu jak może wyglądać ewolucja inwestora, jego rozwój i jak w tym czasie może zmieniać się jego portfel. Więc zostaw suba. Jeszcze w tym miesiącu kolejny odcinek z małymi kwotami, no bo mam jedną zaległość, więc za tydzień muszę dopłacić do tego rachunku kolejne 500 zł, żeby zasadę numer 1 tego portfela przestrzegać, czyli co miesiąc w równych odstępach do portfela dokładam 500 zł. udanych inwestycji. [Muzyka]

Przewijanie do góry