Czy dolar straci status światowej waluty rezerwowej?
GOSPODARCZE PROBLEMY USA. Dolar przestanie być najważniejszą walutą świata? Buffett ma pomysł na cła
W tym materiale Piotr Żółkiewicz, zarządzający funduszem Zolkiewicz & Partners, dyskutuje z Dawidem Augustynem, redaktorem naczelnym FXMAG, o problemach gospodarczych USA, koncentrując się na deficycie handlowym i budżetowym. Omawiają wpływ tych czynników na status dolara jako waluty rezerwowej, rozważając scenariusze, w których dolar mógłby stracić swoją dominującą pozycję. W materiale poruszony zostaje też temat ceł i ich wpływu na gospodarkę, a także alternatywne rozwiązania proponowane przez Warrena Buffetta.
Długoterminowe inwestowanie i pułapki krótkoterminowego myślenia
Goście programu poruszają kwestię wpływu polityki na rynki finansowe, podkreślając znaczenie długoterminowego inwestowania i unikania panicznych reakcji na krótkoterminowe wahania. Omawiają również strategie inwestowania, zwracając uwagę na różnice między funduszami aktywnie i pasywnie zarządzanymi.
- Problemy gospodarcze USA
- Deficyt handlowy i budżetowy
- Wpływ polityki na rynki
- Długoterminowe inwestowanie
- Alternatywy dla ceł
- Fundusze inwestycyjne
Partnerem materiału jest XTB.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Tam Lutnik Besent i pozostali próbują jednych rzeczy i działają dynamicznie. Jedne rzeczy się udają, inne nie. Jak się coś udaje czy nie, to następny krok planu jest na na bieżąco modyfikowany. Paniki rynkowe, spadki, zmiany sentymentu związane z działaniami polityków w dowolnym kraju generalnie nie są czymś groźnym. Partia Republikanów bardzo trafnie zidentyfikowała kilka największych problemów gospodarki Stanów Zjednoczonych i trzy są największe problemy. Dwa topowe to jest deficyt budżetowy i deficyt handlowy. Za 30 czy 50 lat dolar nie będzie walutą rezerwową, jeśli gospodarka Stanów Zjednoczonych nie będzie jedną z dwóch, trzech najsilniejszych gospodarek na świecie. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Jeżeli nie chcesz, żeby omijały cię ważne wiadomości ze świata finansów, to koniecznie dołącz do ponad 100 000 subskrybentów naszego kanału. Partnerem odcinka jest Dom Maklerski XTB, gdzie osobiście handluje do 100 000 € miesięcznego obrotu. Rejestrując się w XTB koniecznie wprowadź kod referencyjny FX Mac, dzięki czemu zgarniesz jeszcze dodatkowe bezpłatne szkolenie. Link do partnera znajdziesz w opisie. Piotr Żyłkiewicz, Wolkiewicz and Partners zarządzający tym funduszem jest moim i państwa gościem. Piotrze, witaj serdecznie na naszym youtubowym kanale. Cześć, witam cię serdecznie. Witam wszystkich i miło mi być pierwszy raz u was w studio fizycznie. W końcu fizycznie w końcu fizycznie się spotykamy. Mamy czas na spokojną rozmowę w odróżnieniu od tego, że na rynku spokojnie wcale nie jest, w szczególności przez ostatnie tygodnie. Czy patrząc na to, co wydarzyło się na początku kwietnia, przychodzi ci do głowy jakikolwiek scenariusz, który mógłby się wydarzyć, który mógłby wywołać na rynku podobną panikę? No nie trzeba fantazjować. Jak się cofniemy wstecz kilka, kilkanaście lat, to już nie pierwsza tego typu panika. Mieliśmy pandemię, gdzie była jeszcze większa wojna na Ukrainie. mieliśmy 20089 rok i w zasadzie w poszczególnych branżach w 15, 18 roku też podobne spadki o podobnej dynamice. Więc jak jesteśmy inwestorem giełdowym, finansowym, nieważne czy osobą indywidualną, czy instytucjonalną, to trzeba przyzwyczaić się do tego i trzeba założyć, że w każdej dekadzie dwa, trzy, cztery razy takie sytuacje się zdarzają, kiedy w miesiąc, w kwartał rynek czy poszczególne branży spółki spadają parędziesiąt procent. Czasem bez powodu, czasem jakiś powód jest. bez powodów w sensie, że powodem jest są jedynie emocje. Mimo wszystko rynek jest co parę lat wyżej, przynajmniej te indeksy, które są sensownie skonstruowane, tak jak S&P czy częściowo NASDAQ i pewnie ciężko o tyle kataklizmów ile ile było w ostatnich latach pandemia to włączając, a giełdy są najwyżej w historii prawie że. biorąc pod uwagę chyba statystykę tą tych tych dekad, no to wygląda na to, że czekają nas najbliższe pięć spokojnych lat, bo 20202 też mieliśmy perturbacje, ostatnio perturbacje związane z Donaldem Trumpem, ale nawet bardziej myślę o tym, czy przychodzi ci do głowy jakiś scenariusz, który mógłby na który mógłby wpaść Donald Trump, który mógłby takie taką rynkową panikę wywołać, czy my już jesteśmy na takim etapie, Jesteśmy ponad 140 dni od momentu zaprzysiężenia Donalda Trumpa, że inwestorzy się go nauczyli. Mieliśmy dwa takie fajne przykłady. Najpierw temat ceł tych wyższych na Europę, które później w weekend zostały zdjęte, ale inwestorzy już wyciągali podczas tej sesji spadkowej piątkowej, że liczyli pewnie na to, że za lada moment się w weekend może dogadają, bo jest to znowu solidna jaka solidny jakiś straszak, ale poniekąd już inwestorzy trochę bardziej no nauczyli się tego jak Donald Trump funkcjonuje. Myślę, że warto tu szerzej na ten problem spojrzeć. Ja patrzę na to tak, że paniki rynkowe, spadki, zmiany sentymentu związane z działaniami polityków w dowolnym kraju generalnie nie są czymś y groźnym w ogóle i nie należy się tym przejmować, ponieważ one mogą być w każdej chwili odkręcone, jeśli zajdzie taka potrzeba. Tak jakby i widzieliśmy, że to się stało, przynajmniej jeśli chodzi o cła. I to nigdy nie jest problem, ponieważ na świecie, w ekonomii, w polityce, geopolityce jest bardzo dużo mechanizmów tak zwanych autodostosowawczych. Czyli jak jakiś y lider czy liderzy zawędrują myślami, działaniami za daleko, to mamy ogromną jakby sprzążenie zwrotne i ogromny feedback o przeciwwska przeciwskaźnym zwrocie, który no siły polityczne czy nawet wyborcze, demokratyczne mówią politykom stop. Nie, nie, nie, nie popieramy tego, nie będziecie wybrani na kolejną kadencję. musicie się cofnąć i politycy się cofają i tak było wielokrotnie nie tylko w Stanach Zjednoczonych i nie tylko z Trumpem, ale w każdym innym kraju, który jest demokratyczny. Oczywiście w krajach z dyktatorami to takie mechanizmy troszkę inaczej działają, ale też działają. W Chinach widać, że ten mechanizm przerzenia zwrotnego między niezadowoleniem a zadowoleniem obywateli a tym co robi prezydent Xi i partia też to tam dość wyraźnie działa. Więc ja bym się nie obawiał tego, że rynki gdzieś tam w przepaść na dłużej spadną przez działania polityków, bo politycy potrafią bardzo szybko zmienić zdanie. To czego się należy obawiać to, że będziemy mieli jakieś rzeczy, które jest ciężko odkręcić typu kiedyś jeszcze jeden kryzys finansowo bankowy czy po prostu jakąś bańkę spekulacyjną na rynkach finansowych, która y później tak dużo potem jak pęknie tak dużo płynności z systemu finansowego wyssa, że że będzie sama gospodarka miała problemy przez przez wiele kwartałów czy czy lat. No w tej chwili y chyba nie jesteśmy na skraju tych tych scenariuszy. Tak. I na pewno nasz sektor bankowy nie jest w żaden sposób zagrożony tego typu tego typu sytuacją. Wspominałeś o tych rzeczach, którymi ludzie też poniekąd głosują, no bo głosują też kupując bądź sprzedając obligacje skarbowe i dzięki temu oczywiście zmieniają nam się rentowności. Ty uwierzyłeś, albo przynajmniej wierzyłeś w to, że Donald Trump rzeczywiście tymi swoimi działaniami chce te rentowności zbić, żeby taniej udało się zrolować amerykański dług, bo takie plotki i takie teorie trochę spiskowe pojawiły się pojawiały się w sieci od momentu zaprzysiężenia. Wiemy jak rentowności 10olatek wyglądają. No wcale zbić się ich nie udało, ale był taki moment, kiedy one rzeczywiście zaczynały mocno spadać i wtedy zwolennicy oczywiście polityki realizowanej przez Trumpa mówili: "Tak, to jest ten master plan, ten Art of the Deal, którego druga strona, czyli oczywiście demokraci w żaden sposób nie rozumieją". Tak. Mam wrażenie, że mało kto rozumie to, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych jeśli chodzi o politykę i gospodarkę w ostatnich miesiącach. Mimo że wydaje się to wszystko bardzo przewidywalne, tak? To nie jest tak, że jest jakiś master plan, tylko jest jeden kierunek i tacy ludzie jak Trump, Lutnik Besent i pozostali próbują jednych rzeczy i działają dynamicznie. Jedne rzeczy się udają, inne nie. Jak się coś udaje czy nie, to następny krok planu jest na na bieżąco modyfikowany i zmieniany. Więc to nie jest tak, że są zacietrzewieni na na jakiś jeden konkretny plan spisany na kartce osiem punktów, starają się je zrealizować, tylko patrzą co się co się da, co nie w aby działać w interesie Stanów Zjednoczonych i i to jest jak się to zrozumie ich tok myślenia, to jest całkiem przewidywalne. Natomiast tych teorii spiskowych jest bardzo dużo, ale to właśnie przytoczyłeś to, jak rentowności obligacji rządowych amerykańskich reagowały na działania polityków. I to jeszcze raz jest ten mechanizm, o którym o którym wspomnieliśmy, czyli mechanizm autodostosowawczy, że że nawet rynek obligacji zadłużonym rządom potrafi powiedzieć: "Nie, tutaj przesadziliście w swoich działaniach i potrafi polityków wystraszyć". A faktycznie rząd Stanów Zjednoczonych jest potwornie zadłużony. Oczywiście nie tak jak Japonia, ale y ale ale bardzo y i jest czuły na to, co inwestorzy i rynek obligacji yyy mówi. A poruszyłeś też temat y ceł? Generalnie partia Republikanów bardzo trafnie zidentyfikowała kilka największych problemów gospodarki Stanów Zjednoczonych i trzy są największe problemy, ale takie dwa topowe to jest deficyt budżetowy i deficyt handlowy. I w wielu krajach łącznie z Polską nikt się takimi rzeczami nie przejmuje. Polska aż nie ma aż tak y tak złego bilansu handlowego. Yyy natomiast ma duży duży deficyt budżetowy. Y a w Stanach w końcu jakaś partia polityczna uświadomiła sobie i też częściowo to był to była obietnica wyborcza, że trzeba tym problemem się prędzej czy później zająć i próbują coś z tym zrobić. To oczywiście nie jest łatwe i też nie wszyscy rozumieją jak to jest pilny i jak to jest duży problem i dlatego tyle krytyki spada na na działania związane z budżetem czy słami. Natomiast to jest to jest nieuniknione, bo Buffet to w 2003 albo c roku napisał do magazynu Fortune taki kilkustronnicowy artykuł, gdzie na przykładzie dwóch wysp, które handlują ze sobą, wyjaśniał jak działa długotrwały deficyt handlowy i czym się kończy. Yyy i yyy w skrócie yyy to jest tak, że jeśli Stany Zjednoczone yyy mają yyy na przykład deficyt rzędu handlowy, rzędu 1% PKB yyy zresztą świata, yy no to tak jakby oddają jedn swojego kraju innym co roku i po 50 latach okazuje się, że większość ziemi budynków, biurowców, firm już nie jest posiadana przez Amerykanów, tylko posiadana przez na przykład Azjatów. I Amerykanie stają się niewolnikiem we własnym kraju, którzy narodem, który nie posiada budynków, ulic, infrastruktury, w której żyje i w której mieszka. Tak, bo jeśli na przykład kraje azjatyckie mają nadwyżkę handlową, no to co to oznacza? Że że oni mają po prostu za dużo dolarów, tak? Bo sprzedają swoje dobra. Amerykanom za dolary amerykańskie i później coś z tymi dolarami muszą zrobić. Generalnie waluty się nie da pozbyć. Da się ją jedynie zamienić i zamienić się ją da w zasadzie głównie na rzeczy w Stanach Zjednoczonych. Zaraz ci powiem, dlaczego to nie jest intuicyjne. Czyli Chińczycy otrzymując dużo dolarów mogą co mogą z nimi zrobić? Mogą albo kupić ziemię, budynki i firmy w Stanach Zjednoczonych, albo mogą ewentualnie pohandlować z jakimś innym krajem, na przykład z Francją, gdzie od Francji coś kupią, zapłacą za to dolarami. No ale wtedy Francja ma z kolei za dużo dolarów, nie ma co z nimi zrobić. I znowu albo Francuzi wtedy mogą kupić w Stanach ziemie, budynki, firmy, albo mogą pohandlować z innym krajem, który znowu będzie miał za dużo dolarów i tak w kółko. Nie da się tych dolarów pozbyć z obiegu. K ktoś je ma i ostatecznie musi je wydać głównie w Stanach Zjednoczonych albo skonwertować na dług kupując obligacje skarbowe Stanów Zjednoczonych czyli za dolary kupujemy dług ale to jak gdyby nie zmienia sytuacji Stanów Zjednoczonych czyli ostatecznie brak eliminacji i zapanowania nad takim takim deficytem handlowym to w skali dwóch trzech pokoleń to jest po prostu oddanie kontroli nad nad krajem i to jest stanie się narodem niewolniczym no dobrze ale czy w aktualnej sytuacji bo To wydaje się, że nie jest aż tak taki prosty problem jak przedstawiłeś, bo z drugiej strony to, że Stany mają deficyt handlowy w zasadzie w stosunku do reszty świata stawia amerykańską walutę na tym walutowym piedestale, na którym opiera się w zasadzie cały ten system, w którym my funkcjonujemy, a nad którym piecze i kontrole ma mają jednak Stany Zjednoczone. ma amerykański Fed dostosowując za pomocą różnych mechanizmów chociażby mechanizm stóp procentowych tą aktualną sytuację. Więc oddajemy i jak gdyby to na tym polegały też też temat samej globalizacji, bo Stany przecież nie były w stanie produkować tak tanio jak produkowała Azja. Więc pytanie czy czy gdyby nie ten deficyt handlowy, to czy Stany Zjednoczone byłyby w tym miejscu, w którym aktualnie są, czy ich rola na mapie świata byłaby dalej znacząca. No bo wiadomo, że ona byłaby znacząca, ale jednak mniejsza niż aktualnie. To jest ciekawa teza, ale nie do końca to, że dolar jest globalną walutą rezerwową wynika z deficytu handlowego. Bo zobacz na przykład na tylko tak na Szwajcarię, gdzie Szwajcaria przez to, że jest to mały rynek wewnętrzny, to te duże firmy musiały i nawet średnio musiały się nauczyć eksportować i Szwajcar nadwyżkę handlową. Tak, wszyscy znamy y szwajcarskie czekoladki, zegarki i tak dalej. są globalne firmy i mimo, że ma nadwyżka, nie deficyt, no to jakby to frank szwajcarski jest jakimś rodzajem waluty rezerwowej, mimo że to jest to malusieńki bardzo kraj, bo jest stabilnie i właśnie dolar jest walutą rezerwową, bo to była jedna z największych gospodarek na świecie, bo nie była zbyt zadłużona i miała bardzo silne wojsko i siły militarne. I teraz jakby wiemy, że pozycja wojskowa jest Stanów Zjednoczonych nie do utrzymania, bo to jest po prostu zbyt kosztowne przy ich zadłużeniu. No i widzieliśmy, że prezydent Trump z wiceprezydentem Wansem, no w zasadzie zmusili Europejczyków do tego, aby trochę więcej wydawali na zbrojenia i uświadomili, to nie powinno dziwić jak gdyby, no tak, ale uświadomili światu, że Stany Zjednoczone militarnie oczywiście wciąż będą silne, ale będą na tyle silne, aby bronić siebie, a nie żeby bronić wszystkich możliwych sojuszników na wszystkich możliwych kontynentach I ta sytuacja, która doprowadziła do tego, że dolar jest walutą rezerwową, czyli siła militarna, brak zadłużenia i silna gospodarka, no wszystkie te trzy elementy troszkę słabną. I to jest tak, że za 30 czy 50 lat dolar nie będzie walutą rezerwową, jeśli gospodarka Stanów Zjednoczonych nie będzie jedną z dwóch, trzech najsilniejszych gospodarek na świecie. to niestety yyy tak działa. Niezależnie od tego jaki tam będzie deficyt, czy czy nadwyżka, to po prostu musi być duża silna gospodarka. Inaczej yyy inaczej to przeminie. Yyy, natomiast z drugiej strony nie do koń na korzyść Stanów Zjednoczonych działa to, że nie do końca są alternatywy, bo jak ktoś ma jakieś tam family office i ma te dziesiątki czy setki miliardów do przesuwania i ticket inwestycyjny na poziomie 10 20 miliardów, to tak naprawdę nie ma za dużo alternatyw na świecie, gdzie takie pieniądze można ulokować. yyy i poza yyy Unią Europejską yyy gdzie też nie nie za bardzo jest dużo wad i Stanami Zjednoczonymi yyy no to to nie ma gdzie tak. Chiny się do tego jeszcze nie nadają z wielu powodów yyy i gospodarczych i politycznych. Yyy a takie kraje, takie kraje jak Wielka Brytania czy Kanada są po prostu za małe, jeśli chodzi o gospodarki. Tam są znacznie mniejsze tikety transakcji. No, no i też tam jakby y sytuacja polityczna nie można powiedzieć, że jest stabilna. No bo w ostatnich paru miesiącach mamy premiera Kanady, który w zasadzie o 180 stopni w innym kierunku działa niż niż poprzednich, ale w tej samej partii co poprzednik. Tak więc to jest w ogóle pokazuje jak jak elastyczni potrafią być politycy, jak grozi im utrata władzy, tak że potrafią nagle coś zupełnie przeciwnego ogłosić i wystawić kandydata odwrotnego do poprzedniego. To proszę, czy w takim razie, bo skoro mamy zdiagnozowany problem, który trapi yyy gospodarkę Stanów Zjednoczonych i uznajemy, powiedzmy, że uznajemy, że on jest prawidłowo zdiagnozowany, że to jest ten deficyt handlowy, to czy remedium na problemy Stanów Zjednoczonych są cła? Hm. No i właśnie w tym słynnym felietonie z Fortune Buffett zaproponował rozwiązanie, które było znacznie lepsze niż cła. Ono opierało się na takich powiedzmy kwitach czy po no można powiedzieć, że że kwitach importowo-eksportowych. Coś na kształt świadectw do emisji CO2, które są handlowane na na na taki mały system ETS, tak? Taki taki mały standard i on ma tą zaletę w stosunku do ceł, że tam on nie dyskryminuje żadnej branży, tylko każdy kto potrzebuje zaimportować, wyeksportować może sobie po prostu certyfikaty importowe, eksportowe kupić bądź sprzedać na giełdzie i to rynek decyduje wtedy w której branży się to opłaca. Natomiast z cłami no to niestety jest zawsze tak, że są te branże y czy nawet konkretne grupy produktów z cłami nałożonymi przez polityków, które są no po prostu arbitralne i nie uwzględniają sytuacji gospodarczej, politycznej poszczególnych branż i to wtedy jest zawsze dość duża ingerencja w siły rynkowe, a to zawsze jest niezdrowe. Więc cła są oczywiście mają dużo wad, ale mają też zalety. są takie, że są bardzo proste do wprowadzenia w jeden dzień, w jeden tydzień i są bardzo łatwe do zmiany, dostosowania, podniesienia, obniżenia. Jest dużo oczywiście też takich przesądów związanych z Cłami, jak na przykład, no tam większość polityków z Partii Demokratycznej na przykład teraz wierzy, że cła sprawiają, że produkty są droższe i że ludzie więcej płacą za produkty w sklepach i że to powoduje inflację. Tak. No ale to jest jakby no widzę tylko połowę układanki. Druga połowa układanki jest taka, że przeciętny Amerykanin ma 106 000 doarów długu na poziomie rządowym. Yyy, czyli jeśli dany Amerykanin w danym roku kalendarzowym przez Cła zapłaci na przykład 6000 więcej yyy ceł w kosztach y produktów w sklepie, yyy no to idzie do budżetu i akurat w tym wypadku te pieniądze idą na zmniejszenie czy spłatę tego zadłużenia i zadłużenie tego Amerykanina spada ze 106 do 100 000, co sprawia, że płaci później mniejsze odsetki, że ma więcej pieniędzy. zapłaci mniejsze podatki, są niższe stopy procentowe i tak dalej. Tak tylko, że jest inny poziom, zupełnie inny poziom pod kątem tego, jak ten przeciętny Amerykanin odczuwa w swoim budżecie taką sytuację, bo tutaj jednak znikają pieniądze z jego kieszeni, a przy tym zadłużeniu to jest takie pewnie przez większość traktowane, cytując Wilka z Wall Street, it's Fugazi, Suazi doesn't exist. W sensie gdzieś to jest zapisane, to są jest tyle zer, kwota jest tak abstrakcyjna dla większości, jeżeli chodzi o wielkość zadłużenia, że my, że ten przeciętny obywatel i tak tego nie odczuwa. Większość problemów w finansach, w polityce, w inwestowaniu czy nawet w dbaniu o nasze zdrowie sprowadza się do tego, że różni ludzie mają różnej długości horyzonty myślenia i działania. Tak. Jedni patrzą na to, co jest tu i teraz albo za miesiąc i tam po to jest zależne od poduszki finansowej, którą się ma bardzo często. No bo jak ktoś żyje z miesiąca, też, ale nawet jak masz nie masz oszczędności, no to no to nie chciałbyś, a masz na przykład 36 lat, no to nie chciałbyś, żeby żeby za 10 lat twoje twoje życie gdzieś tam było wścieku, bo się gospodarka twojego kraju rozpadnie i podatki będą wysokie, a zarobki małe. Tak to nawet jak nie masz tej poduszki finansowej, to mimo wszystko myślenie długoterminowe, jeśli chodzi o siebie i swój kraj też jest na miejscu. Tak. Natomiast no niestety, ale część społeczeństwa i duża część polityków myśli raczej w kategoriach krótkoterminowych i to sprawia, że myśląc działając w takich kategoriach większości problemów tych naprawdę poważnych poważnych, które już narosły przez dekady nie da się odwiązać. Tak na przykład służba zdrowia w Stanach Zjednoczonych, tak jest problem narosły przez dekady, nie da się go rozwiązać nie wprowadzając bolesnych zmian. Tak, tylko że my mówimy tutaj o sytuacji, w której konstrukcja systemu, w którym my funkcjonujemy, nie jest dostosowana do tego, żebyśmy i nasza klasa polityczna myślała o długoterminowym bogactwie, jak trzeba walczyć od wyborów do wyborów o utrzymanie władzy, bo wystarczy jedna zmiana z Republikanów na demokratów i o 180 stopni, tak jak Trump przyszedł i to co Biden podpisywał na koniec swojej kadencji, praktycznie wszystko wyrzucił do kosza i ciężko myśleć długoterminowo, tym bardziej, że bogactwa bogactwo buduje się najczęściej też przez bardzo trudne decyzje, które nie są akceptowalne publicznie. To prawda. No demokracja ma swoje wady, jak wiemy i to właśnie za bardzo może na politykę zboczyliśmy, ale zobacz, że dokładnie ten sam mechanizm tak samo działa w inwestowaniu. Tak, czyli z jednej strony codziennie mamy jakieś tam wydania gazet finansowych i innych mediów wideofinansowych i codziennie się wałkuje te stopy procentowe, giełda spadła, wzrosła i tak dalej. Natomiast no sam wiesz, że w inwestowaniu jak ktoś myśli naprawdę długoterminowo, no to on bije na głowę indeksy, bo te spółki, których nawet Polacy po prostu używają ich usług, tak? Czyli oglądają Netflixa, płacą kartą Mastercarda czy wizy, używają produktów Apple. Jeśli taki Polak zobaczy, których produktów i usług firm ze Stanów używa, no to przez ostatnie 10, 20 lat te firmy dały niesamowicie dużo zarobić. Wielokrotnie przebiły indeksy giełdowe. Tylko był jeden warunek. Nie można było ich sprzedać w trakcie w trakcie pandemii, w trakcie wojny, w trakcie epizodów inflacji i innych epizodów paniki giełdowych. Tak, bo to jest to, o czym mówił partner Buffeta, czyli Charlie Manger i o czym mówią matematycy, że podstawowe prawo finansów i podstawowe prawo procentu składanego to jest to, że nie można nigdy przerywać jego działania bez naprawdę uzasadnionego powodu. Tak. I to jest chyba w inwestowaniu najważniejsze. Ja do dzisiaj mam na swoim rachunku inwestycyjnym jakieś instrumenty, na których mam po paręnaście parędziesiąt tysięcy% zysku, ale ja po prostu nie sprzedałem ich przez y bardzo, bardzo, bardzo długi okres i też nie łatwo się mówi, ciężej w tej pozycji, zdecydowanie ciężej w tej pozycji wytrzymać. podniosłeś bardzo ważną rzecz, która tutaj dla wielu może być takim drogowskazem, bo mówiąc o tym, że żeby nie pozbywać się akcji spółek wtedy, kiedy tak naprawdę to czynniki i to otoczenie jest niesprzyjające, a nie jest wina w samym biznesie spółki. No bo pandemia to nie jest wina w biznesie spółki, bo te przykłady, o których ty mówiłeś, to nie jest jakiś problem strukturalny, wewnętrzny zadłużenia jakiejś spółki, która musi być restrukturyzowana i nie wiadomo jak ta, jak jej losy się potoczą. Czyli tutaj już jest też taki pierwszy drogowskaz, że jeżeli generalnie rynek spada, bo nastroje są pesymistyczne, to nie jest to argument do tego, żeby z portfela wyrzucać wyrzucać spółki. Ale powiem ci dlaczego to jest trudniejsze niż się wydaje. Bo jak rynek spada, czy nawet konkretna spółka spada najpierw 20, później 60, później 80% no to nawet jeśli miałeś jako inwestor indywidualny kowalski takie takie przekonanie, że że nie sprzedasz jej bez dobrego powodu, no to wtedy nawet jeśli w finansach tej spółki się nic nie dzieje, jeśli w jej przyszłości nic nie zagraża, to niestety, ale wtedy otoczenie medialne takiej spółki, czyli prasa, felietony, nawet analitycy inwestycyjni pokrywający taką spółkę, banki inwestycyjne, no niestety im się udziela ten pesymizm rynkowy i nawet jak nie ma faktycznych powodów ku temu, to oni wydają rekomendacje sprzedaj, a nawet potrafią grozić bankructwem. Podam ci takie dwa przykłady, o których pewnie większość Polaków słyszała, które dobrze to pokazują. No mieliśmy bardzo niedawno temu, bo pod koniec 2022 y akcje mety dawnego Facebooka po 80 parę dolarów, a dzisiaj kosztują 2 lata później prawie 700. No i jakbyś dzisiaj cofnął się do finansów mety 2 lata temu, to tam absolutnie nie było widać żadnego pogorszenia w finansach. Tam świetnie przychody rosły jak od linijki co kwartał. Liczba użytkowników aplikacji rosła co kwartał jak od linijki. prezes bardzo rozsądny. Natomiast no inwestorzy, analitycy ubzdurali sobie jakąś tam nieprawdziwą tezę na temat spółki i niestety ten pesymizm się wszystkim uczestnikom rynku czy prawie wszystkim udzielił. Tak. Czy czy Karwana to jest taka spółka w tej chwili 60 na 60 kilka miliardów dolarów na Nasagu wyceniana, czyli już bardzo duża. To jest spółka, która w 2022 roku spadła o więcej niż 99%. E, i też jej obligacje były tak wycenione jak jak bankruta, bo były notowane po około 30% wartości nominalnej na giełdzie. No to tak, takie sytuacje są już tylko w wypadku bankrutów. Bank inwestycyjny z dużą reputacją, szanowane ich analitycy wręcz pisali o bankructwie w swoich rekomendacjach, podczas gdy fakty były zupełnie inne. Spółka miała całkiem przyzwoitą sytuację finansową. yyy miała kilka miliardów nadpłynności w nieruchomościach, które mogła oddać w listing zwrotny, a prezes i i ojciec prezesa i też najwięksi akcjonariusze mieli kilka miliardów w gotówce leżące, które w każdej chwili byli skłonni spółce pożyczyć, więc tam jakby nie było żadnego zagrożenia, ale rynek sopie takie zagrożenie ubzdurał. No i to jest też spółka, która za ostatnie 2 lata urosła najwięcej ze wszystkich spółek na całym świecie i w krajach rozwiniętych, nierozwiniętych, więcej niż jakakolwiek spółka AI. I myślę, że to mógł być w okresie dwóch lat największy wzrost w ogóle w historii giełd światowych, bo urosła z 3,70 dolara za akcję do 300 kilkudziesięciu dolarów, czyli ponad 100 razy w osiem kwartałów. Więc to pokazuje, że bardzo trudno nie dać się wyrzucić z rynku czy wyrzucić z konkretnych spółek, bo jeśli jest jakieś zawirowanie, to presja emocjonalna otoczenia także od tej części profesjonalnej otoczenia jest bardzo duża, kuriozalna. Ciężko się od tego, no ciężko, żebyś na przykład ty jako zarządzający tłumaczył się, dlaczego trzymasz pozycję na 90% stracie albo w ogóle jakim cudem doprowadziłeś do sytuacji, że w portfelu taka pozycja w ogóle jest, bo to jednak mimo wszystko trochę przeczy takim ogólnym zasadom zarządzania ryzykiem. No dokładnie. Ale jeśli jakieś fundusze w ostat w Stanach na przykład nie miały mety czy karwany w portfelu i tego typu spółek o tej o tak dużej szalonej zmienności, no to raczej nie pobiły indeksu typu Nastag. Tak. I to pokazuje właśnie, że jak masz y fundusz zarządzany przez dużą instytucję typu bank, gdzie tam no niestety jest jakiś duży komitet inwestycyjny i komisja i oni głosują czy coś tołożyć do portfela, czy czy nie głosować, no to to zawsze takie decyzje zawsze są zgniłym kompromisem. Poza interesem uczestników funduszu jeszcze jest interes reputacyjny banku. Bank oczywiście nie chce, żeby jego fundusz się zachował zupełnie inaczej niż niż giełda. No bo będzie się musiał tłumaczyć, bo bo bo straci reputację. Więc nawet duża część tych aktywnie zarządza tak zwanych aktywnie zarządzanych funduszy na świecie i w Polsce to mówi się, że to są tacy index huggers, tak? czyli przytulacze indeksów, czyli niby to są fundusze aktywnie zarządzane, ale tak naprawdę starają się w portfelu mieć takie spółki, żeby się za bardzo od tego indeksu nie różnić. No bo jak się będą różnić w danym roku bardzo negatywnie, no to co bank ma zrobić z takim jednym z 30 funduszy? zamknąć go, zmienić mu nazwę, zwolnić zarządzającego. No nie za bardzo wiadomo co zrobić, więc wolą unikać tak takich sytuacji. Więc jak zobaczysz sobie na powiedzmy listę 10, 20, 30 najlepszych funduszy inwestycyjnych na świecie w ostatnich dwóch, trzech, czterech dekadach, to tam nie ma ani jednego zarządzanego przez komisję czy czy zespół, czy czy bank. To są wyłącznie fundusze zarządzane zawsze przez jedną osobę. Tak, ona czasem może mieć jakiś tam swoich analityków, ale bardzo rzadko jest tam dwóch zarządzających. To zazwyczaj jest jeden zarządzający, który podejmuje decyzj i to tak jak zarząd otoczone analitykami, a czasem nawet nie. Tak zresztą no w Berway też nie było żadnych komisji, komitetów. Tak czasem Warren Buffett dzwonił do Charliego skonsultować jakąś decyzję, ale jak bardzo coś chciał kupić, to nawet nie dzwonił, tylko tylko kupował. Mało tego, Rada Nadzorcza Berkshire w zasadzie też też nie wiedziała, że Berkshire dokonuje jakiejś gigantycznej inwestycji, tylko dowiadywała się po fakcie. No ale dzięki temu to jest inwestor, którego stawiamy w panteonie tych tych najlepszych inwestorów. Tak, czyli poniekąd ten taki autorytaryzm yy, który nie ma nic wspólnego z demokracją, y, no jest w stanie generować wyśmienite, dużo lepsze niż ja to tak porównuję politycznie, bo ciężko tego nie porównać politycznie, bo to jest też idealny przykład, nie wiem, zestawienia nawet Stanów Zjednoczonych i Chin, gdzie ten sposób zarządzania, funkcjonowania tych gospodarek jest totalnie od siebie odrębny. To to wiadomo, że oświecona monarchia czy oświecony autorytarzym jest lepszy niż demokracja. Tak tylko problem jest tymi tak zwanymi bezpiecznikami, że demokracja w autorytaryzmie oświeconym, jak trafisz prędzej czy później na tego niezbyt oświeconego władcę, no to wszystko się rozsypuje, tak? A w demokracji powiedzmy, że są te mechanizmy zabezpieczające. No ale kosztem jest tego, że to kolektywne podejmowanie decyzji jest suboptymalne i jest krótkoterminowe, tak więc zawsze coś za coś. Ewentualnie Singapur jest to chyba jedynym krajem, który się jakoś pozytywnie na przestrzeni wielu, wielu dekad czy w zasadzie od powstania wyróżnia bo to przecież Liquan Jung czy Lian to jest założyciel założyciel Singapuru. On stworzył ten kraj w zasadzie na bagnach. parędziesiąt lat y temu tam nic nie było. Teraz jest to najbardziej rozwinięty, jeśli chodzi o komfort i bezpieczeństwo życia kraj na świecie. Oni eksperymentowali też z demokracją trochę, no mają teraz parlament, ale ograniczyli jego prawa, bo im się nie spodobała ta demokracja aż tak bardzo jak podejrzewali. Po tym jak ten premier autorytarny, który parę dekad tam rządził, zmarł, no to wtedy zaeksperymentowali z parlamentem. y po czym na premiera powołali syna tego tego gościa, który tam par się nadrządził i i on świetnie sobie sobie radził, więc to jest tak. No ale to wyjątki potwierdzają regułę. Tak, tak, zdecydowanie. Tym bardziej, że jak popatrzymy też na takich zarządzających, którzy odnieśli gigantyczny sukces i który sukces dał im taką łatkę rynkowego guru jak na przykład Michael Berry, któremu udało się przewidzieć. Mhm. krach nieruchomości, gdzie do bankructwa tam naprawdę niewiele brakowało jego równie dobrze ta pozycja mogła się okazać fatalnym, że wywracam oczami, bo no to jest fatalny zarządzający, bardzo bardzo zły. Tak, on miał jedną jeden udany rok, jedną udaną transakcję. Zresztą jego sprowadzenia F13, jego funduszu, gdzie własne wyjątki zarządza są dostępne i można śledzić, on od 2008 roku w zasadzie non stop traci pieniądze co roku na absurdalnie głupich y decyzjach i inwestycjach. Bardzo niewiele mu próbuje przewidzieć takie ekstremalne rzeczy. że niewiele mu tych pieniędzy już zostało i paradoksalnie też jakby z filmu Big Short znamy znamy takich zarządzających jak John Poon, który tam był jednym z bohaterów i jak zobaczymy na jego portfel to on faktycznie zarobił w 2008 roku wiele wiele miliardów. Dzisiaj jego majątek jest chyba mniejszy nawet niż w 2008 roku. Jego fundusz w ostatnich parunastu latach to co roku był albo na minusie, albo na zero i miał jakieś bardzo bardzo dziwne inwestycje, które czasem też były niszowe, ale częściej upadały niż niż jakieś zyski przynosiły. Więc to takie gwiazdy jednego roku, jednej sytuacji rynkowej, więc to raczej rola statystyki niż niż umiejętności jakichś powtarzalnych. Natomiast są oczywiście ludzie, którzy potrafią przez wiele dekad wyciągać rezultaty znacznie lepsze niż indeksy. I problem jest taki, że część tych ludzi traktuje to jak zawód, a nie jak pasję. I po 10, 15, 20 latach się wypala i po prostu przychodzi na emeryturę. I ciężej mi jest takich ludzi docenić. Natomiast no do dzisiaj chociażby pan Hon z Londynu, który funduszem TCI zarządza, to są w zasadzie instytucja quazi charytatywna, bo bo na w samej naz rozwinięcie tej nazwy to to mówi o o wspieraniu jakichś tam organizacji dziecięcych CS od Children. Yyy, no to on na kwotach bardzo dużych, bo to jest fundusz, który po 5 10 miliardów yyy funtów jedną yyy giełdową inwestycję lokuje. Łącznie ma tam dziesiątki miliardów funtów pod zarządzaniem. On od wielu, wielu dekad yyy no to 15 18% rocznie wyciąga. Tak. I takich takich ludzi jest znacznie więcej. E, no ja znam przynajmniej osiem osób, które od trzech dekad te powiedzmy 18 20% rocznie w swoich funduszach zarabiają. Oczywiście koszty jakieś smienności, mają czasem bardzo złe lata, ale średniorocznie tyle wychodzi. To za każdym razem jest pojedyncza osoba. Tak. Tak. Ale to też jest taka informacja dla osób inwestujących, żeby nie skupiać się ani na kwartałach, ani na półroczach, tylko patrzeć właśnie w tych takich odstępach, interwałach co najmniej rocznych, a i tak nic złego się nie dzieje, jak mamy rok czy dwa lata z rzędu stratne, bo to nie znaczy, że nasza i to jest chyba najtrudniejsze, bo to nie znaczy, że nasza strategia jest do niczego. Tak, ale wiesz co, ja nawet na to jeszcze inaczej patrzę, bo paradoksalnie być może najlepszymi inwestorami na świecie no to są ludzie typu typu Bezos, typu Bolmer, typu rodzina yyy yyy posiadająca Walmart od tam trzech pokoleń. No bo oni mają większość majątków w jednej firmie giełdowej y jakoś tam stabilnej w tym sensie, że się nie wyzeruje ulokowane. Jeśli chodzi o stopy zwrotu, no to wyprzedzili wszystkich innych na naszym grobie i weszli do listy najbogatszych osób y na świecie. Tak. A potomkowi rodziny Walmartów, wielu z nich wciąż ma 8090% majątku w akcjach Walmartu. Tak. I paradoksalnie prezesi firm właściwie to też są inwestorzy giełdowi, tak? Tyler, że są bardziej skoncentrowani, mniejersyfikowani dywersyfikowani, ale na przykład oglądałem podcast znany ci pewnie i warty polecenia zagraniczny acquired, gdzie w ostatnich dwóch tygodniach był odcinek z byłym prezesem Microsoftu Stevem Bolmerem i on ma w tej chwili w akcjach Microsoftu kwotę chyba około 130 miliardów dolarów i jego pakiet akcji Microsoftu jest większy niż pakiet Bill Gatesa, dlatego że Bill Bill Gates przez lata po tym jak odszedł. Po pierwsze przeznaczał dużo na filantropię, ale po drugie też miał swoje family office, gdzie kupował po prostu spółki giełdowe, indeksy i takie raczej stabilne jak tam wywóz śmieci, waste connections, tego typu spółki. przez to, że się dywersyfikował poza Microsoft, no to jego majątek w tej chwili spadł poniżej majątku po prostu najemnego menadżera, byłego prezesa, który nie sprzedał y w ogóle swoich y, ale któremu Microsoft też mimo wszystko wiele zawdzięcza, bo to tak jest. Tak, oczywiście, bo Bolmer przez 10 lat był prezesem i wtedy jak jak był to bardzo taki żywy, y ekstrawertyczny bym bardziej powiedział niż ekscentryczny. Natomiast wtedy jak był prezesem to no niestety kurs jakoś się za dobrze nie zachowywał. Tam więcej ku temu jest powodów. Akurat po źle trafił. Też się zmieniły standardy księgowania. wtedy bardzo za czasów Balmera wynagrodzenia płacone pracownikom w akcjach, tak zwane teraz SS SBC, musiało zostać dołączone do rachunku zysków i strat, co bardzo zaniżyło zyski versus początek kariery Bolmera. natomiast no dużo podwalin i i stylu zarządzania Microsoftem faktycznie faktycznie to jest jego dzieło. Ale to to pokazuje i on po odejściu popatrz, ja nawet ciekawym elementem tej rozmowy, tego podcastu były była jego bitwa z emocjami. Bo wyobraź sobie, że odchodzisz z rady nadzorczej, nawet już nie jesteś ani w prezesem, ani w radzie nadzorczej i masz 99% majątku w jakiejś firmie, nie masz żadnego wpływu, masz ograniczoną wiedzę y i jaki to jest koszt emocjonalny. On troszkę o tym opowiadał, tak, że co on musiał zrobić, żeby się z tym zacząć dobrze czuć, żeby móc spokojnie spać. I to nie jest takie proste jak się wydaje. Tak tylko kwota jest na tyle abstrakcyjna, że równie dobrze nie musi mieć tych tych pieniędzy w akcjach Microsoftu cały czas, nie? Bo tutaj jesteśmy sobie w stanie oczywiście. No teraz on ma już tam sklub sportowy, jakąś tam arenę i tak dalej, więc to to jest inna sytuacja, ale no u mnie by to się nie sprawdziło, tak? Bo ja byłem w paru tam zarządach nadzorczych spółek giełdowych i to zawsze była ta sama sytuacja, że jak dołączałem do jakiejś spółki to ona jakby rozkwitała i wartość bardzo rosła, a później jak odchodziłem to prawie zawsze po dwóch, trzech latach te spółki się rozsypywały zupełnie. Tak. Tak było. Tu masz kilka debiutów giełdowych na warszawskim parkiecie zaliczonych. To był bardzo ciekawe przeżycie, tak? Bo to z jednej strony ja współtworzyłem jako wiceprezes zarządu taki od wszystkiego, bo byłem od finansów, od zarządzania operacyjnego giełdowę medic Algorithmics. No i to wtedy była duża spółka, bo pamiętam, że jak odchodziłem z zarządu, to to było tam miliard, kilkaset milionów kapitalizacji. mieliśmy parędziesiąt milionów zysku netto rocznego. Mieli mieliśmy zero długu i prawie 100 milionów gotówki. Natomiast no ja i właściciele pozostali sprzedawaliśmy trochę co jakiś czas naszych akcji i OFE TFI odkupiły od nas te akcje i jak zaczęły mieć kontrolę no to zaczęły swoich kolegów różnych czasem byłych z pracy czy czy jakiś innych wsadzać do rady nadzorczej ludzie ludzi którzy no nigdy nie mieli nic z branżą medyczną wspólnego. No i spółka bardzo szybko zrobiła szereg absurdalnie głupich kroków, głupie przejęcie, za które przepłaciła, zaniedbała innowacji R&D, głupie decyzje finansowe podjęła jeśli chodzi o lokowanie kapitałów i no i wszystko się rozsypało bardzo szybko. Tak. Tak samo w molekur byłem przewodniczącym rady nadzorczej dawnego Oncory, a w tym tygodniu przeczytałem w prasie, że molekul zwolnienia grupowe planuje. Tak jak odchodziłem tam była czy czy jak byłem przewodniczącem to była dobra sytuacja. Sprzedaliśmy cząsteczkę za granicę do do spółki notowanej w Amsterdamie Galapagos. Mieliśmy mnóstwo gotówki, sporo pracowników, ciekawy pipeline, a później yyy wszystko się rozsypało znowu przez postawę y czy to głównego inwestora, czy czy funduszy. Tak, bo ja na przykład byłem jedynym w moim odczuciu niezależnym członkiem rady nadzorczej, który miał pilnować, żeby to wszystko na przykład nie zostało rozkradzione. Tak. I mnie w pewnym momencie siłą fundusze polskie odwołały. Między innymi nie wszystkie, bo faktycznie tam jakiś Goldman Sax czy czy i po prostu pieniądze miały się rozejść. Goldman Sax czy chyba Bank Norwegii chciały, żebym został, ale niektóre inne fundusze polskie nie chciały. Tak. I no i później to już szybko szybko poszło. Tak. spółka teraz jest jakieś jakieś spirali, kurs jest 80 90% niżej i no to smutno się na to patrzy. Tak więc to też nie jest tak łatwo zostawić swój majątek w jakiejś spółce, w której się odchodzi, tak jak to Bolmer zrobił, to jednak trzeba też wyjątkowej spółki do tego wyjątkowych ludzi. Tylko ciężko sobie wyobrazić na poziomie Microsoftu, że tutaj osoba dedykowana od jakiegoś funduszu w radzie nadzorczej byłaby w stanie tak mocno namieszać, bo tu jednak mówimy o naprawdę ogromnej spółce. No przede wszystkim mówimy o tym, że Bill Gates mimo, że miał coraz mniej udziałów, no to miał chyba też akcją przywilowaną co do głosu i cały czas decydującą pozycję. I to jest to na co czasem fundusze narzekają, że o jakiś tam funder ma akcje uprzywidowane co do głosu, to my takie no nie podoba nam się to. No ale to to jest właśnie ta wartość. Tak jak ja na przykład w moim funduszu, którym zarządzam, mam w tej chwili na y 17 inwestycji. 15 to są firmy, gdzie founder cały czas jest w zarządzie i zarządza, albo już jest powiedzmy troszkę bardziej wiekowy, wiekowy i i starszy i jest w radzie nadzorczej, ale nie takiej zasadzie, że tam się raz na miesiąc czy kwartał wdzwania na wideokonferencję, żeby spytać co słychać. Nie, to taki funder mnie nie interesuje. To są tacy funderzy, którzy nawet jak przeszli na emeryturę, to mają normalnie biuro naprzeciwko prezesa czy czy w korytarzu tym samym i codziennie przychodzą do pracy na te 8, 12 godzin i normalnie pracują, spotykają się z klientami, latają po świecie, to jest wciąż ich pasja, tak? I cały czas starają się tą kulturę korporacyjną, którą stworzyli podtrzymać. I mnie w zasadzie tylko takie firmy interesują. No dobrze, Piosze, ale to w tak z perspektywy małego inwestora indywidualnego, jak sobie poradzić z natłokiem wiadomości i nie mówię tutaj o tym, że coś rośnie, coś spada, bo my mówimy tutaj o konkretnych przypadkach biznesowej analizy, takich aspektach, których nie da się wyłapać w czytając takie pobieżne, najważniejsze newsy i najważniejsze, najpopularniejsze media. Mówię tutaj nie tylko o polskich mediach, ale też głównie Stanów Zjednoczonych. Możemy czytać Wall Street Journal, Baronsa, Market Watch. Możemy sobie to wrzucać do głowy, ale to i tak nam nic nie da, bo nie będziemy mieć takiej przewagi. Tak jak mówiłeś i podawałeś przykłady spółek giełdowych, które ty sam na giełdowy parkiet wprowadziłeś, no to masz potężny knoow z tego, jak ta spółka funkcjonowała, ale też jak i co może się wydarzyć w temacie samej rady nadzorczej i kto w tej radzie nadzorczej jest. No tak, ale popatrz to to właśnie też pokazuje różnice w standardach między Polską a a Zachodem. Czy czy to dobrze zobrazować to jest coś na czym nam powinno zależeć, bo na przykład w Stanach Zjednocz normalnie to jest tak, że akcjonariusze wybierają radę nadzorczą i rada nadzorcza wybiera zarząd. Więc jeśli akcjonariusze chcą porozmawiać o wynagrodzeniu zarządu albo o tym jak motywować zarząd, to z kim powinni twoim zdaniem porozmawiać? Jeżeli akcjonariusze chcą motywować zarząd, tak? No porozmawiać o strategii, jak wynagradzać w danej branży czy spółkę zarząd tej spółki, to z kim powinien porozmawiać? Z prezesem zarządu czy z radą nadzorczą? Moim zdaniem bardziej z radą nadzorczą. No moim zdaniem też. I w cywilizowanym świecie tak jest. W Stanach Zjednoczonych duże spółki jak na przykład Amazon czy inne mają z rady nadzorczej wydelegowaną osobę, a czasem grupę osób do spotykania się z inwestorami, z funduszami, żeby zebrać feedback odnośnie tego, jak to nie są WZA. To nie są WZA, to są spotkania poza poza WZA, gdzie Rada Nadzorcza zbiera od akcjonariuszy feedback odnośnie tego, jak motywować zarząd, jak wynagradzać, jak myśleć o strategii spółki i co z poziomu rady nadzorczej można zmienić. I ja próbowałem coś takiego na przykład zrobić w Polsce, będąc przewodniczącym rady nadzorczej molecur, miałem w każdym tygodniu dyżur, w którym mogłem się spotkać z akcjonariuszami, żeby porozmawiać o takich rzeczach. No i wyobraź sobie, że paru indywidualnych inwestorów ze mną porozmawiało za mojej kadencji. Natomiast te fundusze, które się pojawiły w akcjonariacie, które kupiły za duże kwoty akcje czy obejmowe emisje, nigdy się nie pofatygowały, żeby ze mną porozmawiać jako przewodniczącym rady i z innymi członkami rady też wiem, że nie porozmawiały. Tak więc jakby ich to zupełnie nie interesowało. kupują zarządzający polskimi funduszami to, co tam zarząd nawija na uszy, a zarząd zawsze jest jakby pro sprzedażowy i nie interesuje ich więcej, tak? Bo zarządzają nie swoimi pieniędzmi, tak? Ile masz i to czuć, ile masz w Polsce funduszy, gdzie zarządzający ma gdzie kilkadziesiąt procent funduszu to jest majątek zarządzającego? To są pojedyncze przypadki, to są chyba no myślę, że może ze dwa albo trzy takie fundusze, tak w Polsce by się znalazły, gdzie inni jeszcze mogą dołączyć. Tylko, że to nie jest też tak, że akurat polskie przepisy prawne powodują, że nie do końca ta struktura funduszu jest opłacalną strukturą. No tak, tak. A a druga rzecz, bo to mówisz, że Kowalski nie ma nie ma dostępu do do informacji i to jest wielka bolączka. Albo musi się mocno wysilić, żeby doć do jakościowej. Tak. I teraz popatrzcie, w Stanach Zjednoczonych każda spółka nie dość, że musi nagrywać konferencje wynikowej i te nagrania muszą tam przez te minimum powiedzmy 90 dni być na stronie internetowej. W archiwach internetu są na zawsze. Można sobie przeglądnąć sprzed wielu lat. To też nie ma czegoś takiego jak spotkania takie w 100% kowe, gdzie się można czegoś dowiedzieć, czy to w domach maklerskich na konferencjach, bo tam nawet jak spółka idzie do tam nie wiem na konferencje nowe technologie do Goldman Sa Morgan Stanley, to zgodnie z przepisami ta konferencja musi być nagrana i nagranie z tej konferencji i to co przedstawiciel spółki mówił musi być zamieszczone na stronach internetowych spółki I jest tam jeszcze a jako informacja publiczna jako informacja publiczna nagrania z tych konferencji, nawet jak nie jesteś klientem Goldman Saxu, to na stronach spółek czy w jakiś tam aplikacjach nawet darmowych typu quuter.com masz dostęp do tych konferencji wszystkich z domów maklerskich. A w Polsce mamy taką sytuację, że polskie domy maklerskie co chwilę yyy robią tak zwane tajne spotkania yyy z przedstawicielami spółek giełdowych. I to jest jakby niezgodne z przepisami, bo przedstawiciele spółek giełdowych mówią bardzo dużo o strategii i o swoich planach na tych spotkaniach i mówią to funduszom inwestycyjnym i kowalscy nie mają do tych spotkań dostępu. Te spotkania nie są nagrywane. To jest jakby wprost łamanie przepisów, bo to jest jakby nierówny dostęp do informacji. I teraz przez dekady kolejnym władzom KNF-u to zupełnie nie przeszkadza. kolejnym prezesom GPW z różnych opcji politycznych partii to zupełnie nie przeszkadza przecież. No. No jak można dopuścić, żeby jakbyś ty był prezesem giełdy i by jakaś spółka zrobiła tajne spotkanie, gdzie jednym inwestorom coś mówi, a drugim nie? No, no to jakbyś miał jaja, to byś po prostu zdelistował taką spółkę, bo kary tak nakładał na tych ludzi, ażby otrzeźwieli. A niestety większość spółek z GPW tak robi. Większość domów maklerskich te spotkania w każdym tygodniu organizuje. To jest taki trochę przestępczy proceder. Nikomu on w Polsce nie przeszkadza. Tak, to jest straszne. I to jest poruszyłeś bardzo ciekawą ciekawy przypadek, bo ja akurat No i to jeszcze powiem jedną rzecz. Ja jestem na te wszystkie spotkania zapraszany. Ja codziennie na mailu mam 70 50 takich zaproszeń, szczególnie w sezonie wyników. Tak więc ja ja też z większością domów makerskich w Polsce jako fundusz podpisaną umowę i ja po prostu w tym staram się nie uczestniczyć, bo mnie to obrzydza i i mierzi, więc ja ten proceder krytykuję, mimo że teoretycznie jestem jego beneficjentem. Tak. No ale nie bierzesz w nim udziału, więc mógłbyś być jego beneficjentem, a nie do końca jesteś. Ja byłem niecałe dwa tygodnie temu w Bydgoszczy na spotkaniu WZD GK Immobile i rzeczywiście jak pomyślę o tym, że tam padały konkretne, bardzo mocne często pytania związane z różnymi aspektami finansowymi, fenomenalni fachowcy, bo Przemek Staniszewski czy Paweł Malik byli na tych na WZA i byli w stanie też zadawać bardzo merytoryczne pytania, no to tak naprawdę to dotarła ta informacja do tych kilkudziesięciu osób na sali. To nie było też 200 300 osób. No bo powiedzmy na polskie warunki kto jeździ na wzd mając nie wiem 5 czy 100 000 zł w portfelu na daną pozycję, bo to jest strata pieniędzy. Ale akurat wymieniłeś spółkę, grupę kapitałową Immobile prowadzoną przez rodzinę Jerzych, która no bardzo się dobrze komunikuje zazwyczaj z akcjonariuszami i akurat oni takie wal to chyba wydaje mi się, że nagrywają, czy jest duża szansa na to, że że ono jest nagrywane? Q&A nie nagrywają, bo ja miałem się spóźnić na to i niestety tutaj. Natomiast w tym tygodniu na polskim Twitterze finansowym była afera związana ze spółką Dadeło, gdzie właśnie paru inwestorom dział relacji inwestorskich tej spółki obiecał, że będą zaproszeni na najbliższe spotkania. Yyy, no a później się okazało, że że nie, że to były tylko spotkania dla funduszy i że jednak tych inwestorów indywidualnych, mimo że im obiecano, to ich tam nie zaproszono. Yyy i zrobiono spotkania tylko dla funduszy, więc no to to jest słabo bardzo. Ja tutaj absolutnie nie krytykuję GK Immobile, bo generalnie fajnie, że w ogóle, bo takich spółek, gdzie rzeczywiście zapraszają na swoje walne, chcą z akcjonariuszami porozmawiać bez względu na to też jaka jest koniunktura rynkowa, ale po prostu jest to jasne pokazanie, że się szanuje akcjonariusza mniejszościowego, który w porównaniu do instytucji w Polsce traktowany jest bardzo często jak piąte koło uwozu, które może sprawiać problemy. też ewentualnej natury wizerunkowej, czy że będzie będzie niepotrzebnie i głupio dyskutował. No ale to też jest, powiedzmy sobie jasno, wina też tego, jak niektóre rzeczy prowadzi giełda i jak o ten rynek w trochę zły sposób walczy. No pamiętajmy, że w ustawie czy w statucie jest przewidziane w radzie nadroczej giełdy dla przedstawiciela chyba inwestorów indywidualnych. Przemek Gerszman był bodajże za poprzedniej kadencji. No ale z tego co pamiętam to właśnie ta inicjatywa jest torpedowana od wielu wielu lat przez różne opcje polityczne i różne władze. Chyba Przemka zapytać jak to wyglądało od od środka. Ter teraz wydaje mi się chyba, że nie ma w ob o ile byłby w stanie w ogóle cokolwiek powiedzieć w tym temacie, bo pewnie wszystkie klauzule NDkii są tak dobrze podpisane, że zdziwiłbym się jakby tutaj okazało się, że bez problemu może opowiadać o tym jak na przykład te spotkania wyglądały i jak one jak one przebiegały, bo to raczej ciężko sobie wyobrazić, żeby taki scenariusz miał miejsce. No bo tu jednak informacyjnie widać olbrzymie dysproporcje w zależności od tego, kto jakim kapitałem dysponuje. Tak. Tak. No ja czasem mam spotkania z z ludźmi, którzy byli czy są we władzach y giełdy w ostatnich dekadach. No oni wszyscy bardzo bardzo narzekają na na całą jakby instytucję GPW, że że ona jest jakby była i jest systemowo yyy schowana do takiej szuflady, że że sami nie wierzą, że kiedyś się coś poprawi. Czyli utarte schematy, w których funkcjonujemy te 30 lat. Nie ma nie ma nie ma i nie było woli politycznej, żeby Polska miała dobry, mocny, zdrowy rynek kapitałowy, który szanuje inwestorów. Zresztą pamiętamy, że chyba dwa, trzy tygodnie temu premier Tusk powiedział, że mamy za mało państwa w gospodarce i że spółki giełdowe skarbu państwa powinny przestać myśleć o zysku, a zacząć myśleć więcej o o państwie. Cokolwiek to ide. No. No i w momencie, kiedy mamy w WIGu 20 wciąż chyba więcej spółek skarbu państwa niż innych, więc y no to no to jest jakby zarzynanie i giełdy i też całej gospodarki. No bo nawet jakiś inwestor y strategiczny planuje w Polsce, nie wiem, fabrykę wybudować po pro








