Czy technologie AI decydują o przyszłości rynku?
W najnowszym odcinku FinWeek, dostępny na kanale DNA Rynków, poruszamy najważniejsze tematy z rynków finansowych i technologii. Od potencjalnego IPO SpaceX na poziomie 1,7 biliona dolarów, przez wyroki Meta i Google za uzależniające mechanizmy social mediów, po strategie inwestycyjne i najnowsze zmiany w OpenAI. Materiał tego odcinka zawiera kompleksową analizę trendów, które mogą wpłynąć na Twoje decyzje inwestycyjne.
Kluczowe punkty treści:
- SpaceX: Możliwe IPO, które może zrewidować skalę inwestycji w sektorze technologii i defense.
- Regulacje dla Meta i Google: Wyroki są wysokie, ale ich wpływ na zyski może być marginalny. Co to oznacza dla sektorów IT?
- Pozycja AMD i Intela: Podwyżki cen CPU wskazują na rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową – trend, który warto śledzić.
- Sektory AI: Nowe algorytmy i ich rzeczywisty wpływ na rynek memory – analiza zagłębiająca tematy dyskusji.
- Relacje USA–Chiny: Jak transakcje chińskich gigantów Alibaba i JD.com mogą wpłynąć na globalny rynek?
- OpenAI: Zwrot strategii firmy – agenti AI jako kluczowy direction rozwoju technologii.
Film zawiera również praktyczne porady inwestorom, takie jak jak działać z gotówką w czasie krótkoterminowych spadków, czy dlaczego price targets analityków mogą być mylące. Materiał podkreśla znaczenie długoterminowego podejścia do technologii oraz wpływu geopolityki na rynek. Jeśli chcesz rozumieć rynek szerzej – nie tylko pojedyncze spółki, ale cały kontekst makro, technologiczny i geopolityczny – ten film jest narzędziem do głębszego kopania.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
To będzie materiał pełen emocji, czasem nie do końca pozytywnych, czasem wymagających przemyślenia, zamyślenia i chwili płaczu. Oby tylko płaczu. >> Ostry naciękiem dla pan doktor? Bardzo ostry, >> bo SNB 500 jest już poniżej 6,500 punktów, co prowadzi nas do klasycznego, standardowego pospolitego ze Srańska. Ale odkładając to trochę na bok, tak czy inaczej na rynku i na giełdzie działo się w ostatnim tygodniu ekstremalnie dużo ciekawych rzeczy. Największy debiut giełdowy w historii ludzkości może wydarzyć się w ciągu kilku dni i to pomimo tego, że tutaj byk hossy dogorywa. I nie chodzi tu nawet o jakąś tam spółeczkę, chodzi o spółkę, która z automatu wchodzi do top 10 największych spółek świata. Do tego sporo dzieje się też w świecie technologii. Mamy Mete i Google, które dostały pierwszy wyrok za uzależnienie kogoś od social mediów, a AMD i Intel zdecydowały o podniesieniu cen na CPU, które być może stoją przed analogicznym [odchrząknięcie] niedoborem jak niegdyś GPU i R Nvidia, a potem sektor pamięci i Ride Mikrona oraz SK Hix. Swoją drogą ten sam sektor pamięci w ostatnim tygodniu też dla inwestorów powinien przygotować trochę papieru, bo ci spanikowali przed nowym algorytmem, który paradoksalnie w praktyce może jeszcze bardziej napędzić popyt na cały ten sektor. Do tego dochodzi geopolityka, podejrzane transakcje na ropie, odce znajomych Trumpa i ofensywa chińskich gigantów technologicznych. Dzieje się naprawdę sporo i o tym wszystkim będzie w tym filmeku. Zapraszam na materiał. Zgarnij nawet 20 darmowych akcji o wartości do kilkuset dolarów każda. Załóż konto we Freom 24, brokerze notowanym na amerykańskiej giełdzie Nazdach i zacznij budować swój portfel od darmowych akcji. A partnerem energetycznym tego kanału, moi drodzy, jest Cafe Delmondo, który przygotował specjalne kawki wielkan specjalne kawki wielkanocne. Wesołych Świąt wielkanocnych. Proszę bardzo. Jest napisane kawa cafe Delmondo. 1 kg 50% robusta. I to jest kaweczka, którą ja nie wiem czy można ją kupić, ale na pewno można kupić takie. Można kupić całą masę kaweczek i kawulców i wszystko to z kodem cymcyk 20% taniej. Więc jak potrzebujecie sobie zrobić prezent na króliczka, króliczka wielkanocnego, to proszę bardzo. Kawkę kupujecie 20% taniej. Tutaj sobie możecie brać, wąchać. Wszystko się zgadza. Bierzecie i hajda już jest wasze. 20% taniej, link w opisie. Cymcyk, kod. Wesołych Świąt. Inwestuj skuteczniej, mądrzej i z większym spokojem. Dołącz do strefy premium DNA, podobnie jak już ponad 4900 innych inwestorów. To najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Dzięki za już prawie 105 000 waszych subskrypcji dla tego kanału. To dla nas wiele znaczy. Jeśli jeszcze nie jesteście z nami, to kliknijcie suba teraz i pomóżcie nam dalej się rozwijać. Zaczynamy, moi drodzy. Największy debiut giełdowy w historii ludzkości już w tym roku. Najnowsze doniesienia mówią, że proces IPO SpaceXu rusza już na dniach, a kosmiczne imperium Ilona Muska przygotowuje się do złożenia prospektu emisyjnego, co oficjalnie rozpocznie drogę spółki do notowań, które mają prawdopodobnie rozpocząć się w czerwcu. Skala tego debiutu może być naprawdę trudna do ogarnięcia. SpaceX zamierza pozyskać z rynku od 40 nawet 80 miliardów dolarów. Jeśli te plany wypalą, to firma zmiata. dotychczasowy rekord należący do saudyjskiego giganta naftowego Saudi Aramko, który w 2019 roku, o już jakiś czas temu, zebrał wtedy zaledwie niecałe 30 miliardów dolarów. Wycena SpaceXu ma oscylować w granicach od półtora do 1,75 biliona dolarów. I żeby złapać sobie trochę punkt odniesienia, to jest kwota, która stawia firmę w jednym rzędzie z już największymi firmami świata. Inwestorzy płacą tu jednak przede wszystkim za marzenia, głównie za marzenia o kolonizacji Marsa oraz rozbudowę sieci satelitarnej Starling. I oczywiście Elon Musk musi być Elonem Muskiem i nie byłby sobą, gdyby przeprowadził ten proces po prostu w tradycyjny sposób debiutów giełdowych. Zazwyczaj, gdy duża firma wchodzi na giełdę, jej szefowie jeżdżą po świecie, namawiają fundusze do zakupów akcji. To jest tak zwany road show. Musk odwraca ten schemat i mówi: "Przyjedźcie do mnie, przyjedźcie do fabryk w Los Angeles, przyjedźcie na platformy startowe na przylądku Canaveral i zobaczcie jak wygląda to wszystko z bliska, a nie zanudzajcie się jakimiś tabelkami z prezentacji. Rozważane jest też nagrodzenie tych, którzy wspierali Maska wcześniej. Inwestorzy posiadające akcje Tesli albo ci, którzy pomogli mu sfinansować przejęcie Platformy X, czyli dawnego Twittera, mają liczyć na preferencyjne traktowanie przy przydziale akcji. Aż 1/3 w ogóle to jest kosmos. 1/3 wszystkich oferowanych udziałów ma trafić w tym IPO do inwestorów indywidualnych. W standardowych debiutach drobni gracze i tak dostają zazwyczaj tylko około 10%. Przy tak kolosalnych debiutach rozdanie 33% to jest naprawdę duży ukłon strony inwestorów indywidualnych. Firma planuje też bardzo nietypowe podejście do tak zwanych lockupów, czyli okresów, w których pierwsi udziałowcy nie mogą sprzedawać swoich akcji. Część dużych graczy ma zostać zablokowana na dużo dłużej niż standardowe pół roku, żeby nagle wysyp akcji nie zbił cen niedługo po starcie notowań. Przy wycenie jednak na poziomie 1,75 biliona dolarów nie będzie potrzeba wiele do tego, żeby potencjalnie notowania spadły, kiedy coś pójdzie nie tak. Wskaźnik cenado z przychodów w takim układzie dla SpaceXu będzie wynosił 74 i to patrząc już na prognozy na przyszły rok. No to jest sporo. Dla porównania inna kosmiczna spółka. Rocketlab ma ten wskaźnik na poziomie 48 i to też już jest dużo. Nawet Tesla ma go teraz na poziomie 14. Ja nie chcę wchodzić tu w dywagację, czy SpaceX zasługuje na tyle czy nie. O tym będziemy sobie mówić, jak SpaceX faktycznie będzie debiutował, ale zwracam uwagę na to, że na rynku w ogóle jest sporo hypu na wszystko, co związane obecnie z obronnością i z kosmosem zwłaszcza. I oczywiście SpaceX ma w sobie sporo zaszytej premii Elona Muska. I nie ma też w tym nic złego ani dziwnego. Firmy Maska zasługują na tą premię. Firmy Maska zasługują na premię Foundera. Tylko trzeba pamiętać, że inwestorzy nie kupują SpaceXa dla obecnych zysków, tylko dla ogromnych obietnic przyszłości. Ale z tego samego powodu też kiedyś kupowali Teslę pod rozwój elektryków i tak teraz kupują Teslę pod rozwój autonomii i humanoidów. Do tej pory Musk dowoził jednak swoje obietnice. Jasne, z opóźnieniami, ale dowoził. Premia jest więc zasłużona. A czy okaże się również słuszna, nie tylko zasłużona? No co dopiero pokażą notowania co najmniej po roku pewnie od debiutu. Samo wejście na giełdę ma nastąpić prawdopodobnie w czerwcu tego roku, co też zbiega się z urodzinami Maska. Te są co prawda 28 czerwca w niedzielę, ale kto wie, może przeniesienie świętowania o jeden dzień na potencjalny debiut w poniedziałek 29 czerwca nie będzie nikomu przeszkadzać. [muzyka] Ja tak czy inaczej jestem tym debiutem ekstremalnie podekscytowany. No i wszystko wskazuje na to, że już niedługo będziemy mówić nie o Magnificent Sev, tylko o Magnificent 8. A skoro już przy okazji [muzyka] okazji Magnificent 7 jesteśmy, to Meta i Google dostały w ubiegłym tygodniu wyrok, który co prawda dla ich budżetów nic nie znaczy, ale rynkowi wystarczyło to, żeby potraktować te firmy jakby właśnie kończył się ich świat. Meta i Google uznane zostały za winnych w pierwszym procesie dotyczącym uzależnienia od mediów społecznościowych. To jest wyrok ławy przysięgłych z Los Angeles, który według niektórych zmienia zasady gry dla całego sektora mediów społecznościowych? No nie zmieni. Nie zmieni. Tak czy inaczej jednak ława przysięgłych uznała, że Meta i Google dokonali zaniedbania przy projektowaniu swoich platform. Sąd zasądził w efekcie odszkodowania na rzecz 20letniej Kaley, która twierdziła, że uzależnienie od tych serwisów zrujnowało jej zdrowie psychiczne. Meta w tym wyroku ma zapłacić 4 miliony dolarów około Google ma zapłacić około 1,8 miliona dolarów. Dla kontekstu finansowego, żebyśmy poznali skalę tych pieniędzy, ta kara to jest jakieś 0,007% zysku netto mety za 2025 rok, >> więc żadne pieniądze, ale warto wyjaśnić mechanizm tej kary, bo połowa kwoty to tak zwane odszkodowanie kompensacyjne, czyli zwrot realnych strat, na przykład kosztów terapii. Druga połowa to odszkodowanie retorsyjne, czyli karne. Druga część kwoty nie ma naprawiać szkody, tylko ukarać firmę i zniechęcić do podobnych działań w przyszłości. Jakich działań jednak? No z perspektywy inwestorów ta sprawa jest traktowana trochę jak modelowa. To stąd te spadki na kursach, bo to jest traktowane jak taki próbny balon, który pokazuje jak sądy mogą podchodzić do podobnych pozwów w przyszłości. Jeśli kolejne wyroki będą niekorzystne, no to firmy mogą zostać zmuszone do gigantycznych ugód, które są obecnie porównywalne z tymi, jakie przed laty niemal pogrzebały cały przemysł tytoniowy. Prawnicy tutaj nie atakowali bowiem treści, ani zdjęć, ani filmów. skupiali się na funkcjach oprogramowania, takich jak na przykład niekończący się scroll, yyy, takich jak powiadomienia, które odwracają uwagę i przyciski lubię to, takich jak filtry upiększające, które mają wpływać na postrzeganie własnego ciała. Argumentowano, że te funkcje działają jak w kasynie i mają wywoływać w mózgu wyrzuty dopaminy, tworząc tak zwane pętle nagrody, które uzależniają potem młodych użytkowników od tego, żeby ciągle w mediach społecznościowych być obecnymi. Ale firmy się bronią. To jest dopiero pierwszy wyrok, który można jeszcze odwołać apelacjami. Google twierdzi, że YouTube to przede wszystkim serwis streamingowy, a nie społecznościowy, więc nie bardzo rozumie swój wyrok. A meta też twierdzi, że na stan psychiczny dziewczyny wpływały przede wszystkim problemy w domu czy w szkole, a nie to, że akurat siedziała sobie na fejsie. Ale przyjmijmy, że ten wyroki zostaną utrzymane i popuśćmy wodze fantazji. Po pierwsze, dla takich spółek losowe kary rzędu kilku milionów dolarów to błąd statystyczny. Nawet w skali masowych ugód liczonych w miliardach dolarów to dalej jest kropla w morzu zysków i mety i Google. Prawnicy mety słusznie zauważyli, że na zdrowie psychiczne wpływa mnóstwo czynników. Sytuacja w domu, relacje z rówieśnikami i tak dalej, i tak dalej. Więc w masowej skali tysięcy pozwów udowodnienie bezpośredniego i wyłącznego związku między konkretną funkcją aplikacji a depresją konkretnego użytkownika będzie nierealne. Nawet zakładając więc masowe wieloletnie pozwy, które są lawinowo wygrywane, to już są dwa skrajne scenariusze, to i tak kwoty odszkodowań byłyby znacznie niższe niż proste przeskalowanie sobie 3 milionów dolarów razy x ileś tam pozwów. Poza tym branża technologiczna ma za sobą szereg naprawdę podobnych batali regulacyjnoprawnych. niedawno przechodziła przez wojny o prywatność danych, co też miało zabić reklamy. No i nie zabiło. Meta dostosowała po prostu swoje algorytmy i wyszła z tego jeszcze silniejsza. Jeśli sąd nakaże zmianę funkcji takich jak na przykład niekończący się scroll, to po prostu wprowadzi się inne mechanizmy angażowania użytkownika. Takie sytuacje to dla firm tego typu naprawdę najmniejszy z problemów. Zresztą serio, ktoś porównuje produkt cyfrowy o marży 90% z byciem tak uzależniającym jak papierosy. A wy jako inwestorzy chcecie się tym przejmować. Serio, no jeśli produkt jest faktycznie tak uzależniający jak papierosy, to o przyszłość tego produktu naprawdę się nie boję. Ale dobra, ciśnijmy jeszcze te wydarzenia ze świata technologii, bo sporo zadziało się też w świecie AMD i Intela, które zaliczyły solidny dzień wzrostów po informacji o podniesieniu cen CPU. Tak, CPU, nie GPU, gdzie liderem jest Nvidia. No więc kto wie, kto wie, >> kto z was >> może po szalonym rajdzie na kartach graficznych i pamięciach potem, potem jeszcze optyce przyszedł czas na szalony rajd na CPU. AMD i Intel zapowiedziały podwyżki w tym segmencie o około 15%. Wyścig zbrojeń w dziedzinie sztucznej inteligencji wymaga ogromnej mocy do samych obliczeń, ale też wymaga mocy do zarządzania ruchem danych w centrach serwerowych. AI stworzyło tak wielki głód na chipy, że teraz producenci laptopów i serwerów stracili siłę przebicia i muszą płacić tyle, ile ktokolwiek zażąda. Dla AMD takie podwyżki to jest po prostu czysty zysk, który wzmacnia ich pozycję. Ich procesory serwerowe już skutecznie odebrały udziały konkurencji i obecnie dominują na rynku CPU. Przychody z tego segmentu wzrosły w firmie ostatnio o ponad 39%, a dzięki wyższym marżom brutto, te wynosiły 51%, no to praktycznie wszystko, co będzie po tych podwyżkach zostanie w kieszeni firmy. Więc AMD zyskuje dodatkowo środki na walkę z Nvidią rynek akceleratorów AI na rynku GPU. Droższe procesory bezpośrednio będą finansować ofensywy na nowym froncie. Dla Intela z kolei to też sporo znaczy, bo zdolność do narzucenia wyższych cen dla nich z kolejny ratunek. Firma realizuje właśnie plan IDM2, gigantyczną i kosztowną inwestycję w budowę własnych fabryk, żeby częściowo konkurować z tajwańskim TSMC. Dodatkowe pieniądze z marży to dla nich też kluczowe paliwo, które pozwala finansować te transformacje bez konieczności szukania kapitału inwestora zewnętrznego. A to pokazuje też, że Intel akurat w tym segmencie, w segmencie CPU, wciąż ma na tyle silną markę, żeby rynek był w stanie zaakceptować ich nowe cenniki. Już nie tak silną jak kiedyś, już wyprzedzoną przez AMD, ale dalej bardzo silną. Dlatego też bardzo cieszy mnie dalej obecność AMD w publicznym portfelu agresywnym Freedom 24, który dla was prowadzę już od dawna. Ostatnio co prawda trochę tak jak mówiłem redukowaliśmy AMD na rzecz Oracle, ale znowu tak jak mówiłem to ten sam świat technologii powiązany głównie z kondycją ekosystem Open AI. Dalej mam przeświadczenie, że ten taktyczny chwilowy ruch na lekką zmianę części AMD na Oracle się opłaci, a potem co najwyżej sobie do AMD pewnie całą parą wrócę. Ale co tam w portfelu w ogóle słychać? No przede wszystkim dalej trwa walka z rynkiem, które w ciągu ostatnich dwóch miesięcy z hakiem nie rozpieszcza, co by nie mówić inwestorów technologicznych, którym jestem. Ale coś za coś, kochani, zmienność działa w obie strony, więc jeszcze raz twierdzę, że proszę powstrzymać się od tak zwanego zesrańska. >> Umyć kupę, [muzyka] umyć upę musi każdy z nas. >> Lub jeśli nie potraficie go mentalnie przeżyć, to wychillować sobie przy grillu. >> Przyszła pora na kiełbasy i inne fryka. Bo sam portfel wydaje się też, że najgorsze ma za sobą i dalej utrzymuje mi od tych spadków solidną przewagę nad S&P 500. Czy to jest stresujące? Niespecjalnie. Segment technologiczny ma to do siebie, że gdy rynek zawraca, to on zawraca ze zdwojoną siłą. Tym bardziej, że technologia jest dziś na rynku wyceniana tak samo jak w dołku kwietnia 2025 roku. Więc jakoś daleko mi od stresu. W każdym razie cały taki portfel możecie sobie bez problemu podglądać już na portalu Fundstat, a nie Myfund. Jeśli uznacie, że chcecie się nim zainspirować, to możecie na pewno wszystkie wykorzystane do jego budowy aktywa znaleźć właśnie u brokera Freedom 24, który jest partnerem i tego materiału i całej w ogóle serii Fin Week. A jak założycie tam konto z linka w opisie, który jest tutaj, o gdzieś tam w opisie, to dodatkowo możecie odebrać do 20 darmowych akcji o wartości do kilkuset dolarów każda. Takie akcje możecie sobie trzymać i potem na nich zarobić więcej, jak jak podrosną. Możecie sobie je sprzedać od razu i wypłacić pieniądze, albo sprzedać od razu i kupić sobie jakieś inne akcje. Także wszystko można z tym zrobić. A jak akcje dostajecie bezpłatnie, to już w ogóle bajando i mucha nie siada. Może na przykład w ramach tych akcji trafi wam się do portfela jakaś z ostatnio przecenionych spółek z sektora pamięci, bo panikę w sektorze pamięci wywołał z kolei nowy algorytm od Google, co też jest takim kolejnym podręcznikowym niemalże przykładem tego, jak strach przed technologicznym przełomem potrafia przyćmić logikę. Turbo quant, tak się to nazywa. okrzyknięty został przez niektórych jako zabójca popytu na pamięci. Y, no bo ma sprawić rzekomo, że serwerowni będą potrzebować sześciokrotnie mniej podzespołów. A to posłało kursy Micron Technology i SK Hix o kilkanaście% w dół. Ale to jest czysta iluzja. Niemal identycznie jak taka, którą przerabialiśmy już ponad rok temu modelem Deepsek. Wtedy wieszczono koniec dominacji Nvidia, bo można robić modele i uczyć je taniej. A rzeczywistość pokazała, że efektywniejsze modele napędzają popyt na chipy. Dokładnie tak samo będzie w tym wypadku, bo Turbo Quant zamiast uderzyć w producentów paradoksalnie może napędzić im nowych klientów. Kluczem do zrozumienia tego całego zamieszania jest fakt, że nowy algorytm uderza jedynie w bardzo wąski wycinek infrastruktury, tak zwane cash ki, czyli key value, czyli tymczasowy schowek na dane, który rośnie wraz z długością rozmowy, jakie prowadzicie z AI. Turbo Quant faktycznie potrafi to skompresować, co pozwala na obsługę znacznie dłuższych zapytań na tym samym sprzęcie, ale kompletnie nie dotyka wagi samych modeli ani procesów ich trenowania. Co oznacza, że zapotrzebowanie na najdroższą i najbardziej zyskowną pamięć HBM montowaną bezpośrednio w akceleratorach od Nvidia zostaje nienaruszone, się nic nie zmienia. Mniejsi gracze produkujące pamięci Flash yyy tacy jak SanDisk czy Kyokia faktycznie mogą odczuć pewne zawirowania, ale dla gigantów rynku deam cała ta rewolucja jest w najgorszym razie neutralna, a w najlepszym bardzo obiecująca, bo w ekonomii istnieje pojęcie znane jako paradoks Jevonsa, który idealnie tłumaczy, dlaczego inwestorzy uciekający teraz z rynku z tego powodu są w błędzie. Głosi on, że im bardziej efektywnie wykorzystujemy dany zasób, tym bardziej potrafi rosnąć na niego popyt, bo staje się on po prostu bardziej dostępny i bardziej potrzebny. Od samochody czy komputery osobiste, najlepszy tego przykład, jak były drogie i skomplikowane, to był jeden na całe miasto. Dziś każda osoba ma jeden, a czasem nawet kilka. Jeśli dzięki Turboquantowi koszt pojedynczego zapytania do AI spadnie, to firmy zaczną wdrażać sztuczną inteligencję na jeszcze bardziej masową skalę, zwłaszcza tam, gdzie wcześniej było to mniej opłacalne. Większa liczba użytkowników, bardziej złożone aplikacje, wszystko to oznacza, że serwerow i tak będą musiały kupować coraz więcej pamięci, żeby nadążyć za lawiną nowych zapytań. Więc ten cały krótkoterminowy szół wokół algorytmu Google to tylko giełdowy hałas, który dla osób myślących trzeźwo stanowi raczej okazję niż powód do ewakuacji z sektora. Spory szum kręci też ciągle Donald Trump, który raz twierdzi, że negocjuje z Iranem, potem że nie negocjuje z Iranem, potem, że jednak negocjuje z Iranem, a potem, że nie negocjuje z Iranem. A w tle jest Ian, który ciągle postuje, że on nie negocjuje, ale niektórzy twierdzą, że negocjuje i tak dalej, i tak dalej. I obie strony grają pod swoją publikę i naciągają fakty. Oficjalnych spotkań jednak na razie nie było, a działają bezpośrednio tam pośrednicy z Egiptu, Turcji czy Arabii Saudyjskiej, którzy tworzą kanały komunikacji. Prawda więc leży gdzieś pośrodku. Trump ogłosił jednak, że USA nie będą bombardowały infrastruktury energetycznej Iranu przez kolejne 10 dni. A amerykańskie banki inwestycyjne, co chyba ważniejsze, wypluwają notki, z których twierdzą, że zmieniają swoje pozycjonowanie z taktycznego niedźwiedzia, czyli nastawienia chwilowo spadkowego na neutralne już albo nawet bycze, wieszcząc, że Ameryce raczej spieszy się z końcem tej wojny. Izraelskie pociski AO3 w większości się wyczerpały, a w zaledwie 16 dni wojny koalicja wystrzelała uzbrojenie za 26 miliardów dolarów. No to nie są zapasy, które da się uzupełnić w tydzień, y, bo ich odtworzenie zajmuje jednak trochę miesięcy, jeśli nie lat. W tle tego wszystkiego mamy też szereg podejrzanych transakcji giełdowych, co jest jeszcze śmieszniejsze, które jasno kierują podejrzenia na ludzi z otoczenia prezydenta Trumpa. Zaledwie 16 minut przed tym, jak Trump ogłosił wstrzymanie ataków na irańskiej elektrownie, zawarto transakcje na spadek cen ropy z ekspozycją na 580 milionów dolarów. Podobne schematy widać też na platformach do obstawiania wyników jak na polimarkecie i widoczne były też przy decyzjach odnośnie ceł. Schemat ten naprawdę insider tradingu powtarza się od dawna. Oczywiście biały Dom temu zaprzecza, ale fakty są takie, że struktury mające ścigać korupcję zostały tam bardzo mocno ograniczone. Zespół prokuratorów od spraw korupcji politycznej stopniał z 36 osób do dwóch. [śmiech] W tym samym czasie rodzina prezydenta i bliscy współpracownicy jak Jared Kushner czy synowie Trumpa prowadzą interesy w regionach bezpośrednio dotkniętych wojną albo inwestują w firmy produkujące drony dla Pentagonu. To wszystko jednak nie odbywa się w próżni, bo ocena wyborców tego jak Trump obecnie zarządza gospodarką spadła do najniższego poziomu od czasów jego prezydentury. Nawet licząc pierwszą prezydenturę i jest nawet niżej niż oceniano Joe Bidena, kiedy było spowolnienie gospodarcze i kolosalna inflacja. No jeśli administracja planuje wygrać wybory połówkowe do Kongresu, to czas najwyższy wyciągnąć królika z kapelusza. Nierealne. No, Trump robił to już dwa razy, więc nie mówmy hop. Zwłaszcza, że za pasem mamy zbliżające się spotkanie Trumpa z Krisijing Pingiem. A to właśnie wielka umowa handlowa Chiny USA jest tym, na czym podobno najbardziej zależy administracji Stanów Zjednoczonych. Dlatego czuję się dość spokojnie na razie ze swoją prognozą omawianą w tym filmie z S&P na 7600 punktów jeszcze w tym roku. Odsyłam tego filmu, naprawdę ciekawy. A w każdym razie te spotkanie Trumpa z Kijing Pingiem może być też jednym z powodów, dla których chińscy giganci technologiczni przechodzą obecnie do ofensywy. Ten rynek przez ostatnie miesiące walczył ze sporą niepewnością. Najnowsze dane i ruchy strategiczne jednak z Alibaby i JDCOM sugerują, że sektor może szykować się do pewnego odbicia. No i te wspomniane spotkanie może być do tego dodatkowym paliwem. Na pierwszy ogień spójrzmy sobie na Alibabę i jej krzemową niezależność. Alibaba nie chce już tylko polegać na zachodnich technologiach. Ich ramię badawcze Damo Academy zaprezentowało właśnie procesor Xuanti C950, jednostkę opartą na architekturze Risk V. Brzmi może to skomplikowanie, ale w uproszczeniu to po prostu otwarty standard projektowania chipów, który pozwala Chinom omijać patenty i ograniczenia narzucane przez gigantów takich jak Intel czy Arm Holdings. Co potrafi ten nowy chip? Przede wszystkim jest ponad trzy razy szybszy od swojego poprzednika i został zoptymalizowany pod kątem tak zwanego agenti. Alibaba nie ogranicza się tylko do projektowania już sprzętu, ale też drastycznie zmienia całą swoją strukturę. Powstała nowa jednostka Alibaba Tokenhub, którą kieruje sam prezes grupy Ediwo. Nazwa nie jest przypadkowa i odnosi się do tokenów, czyli jednostek obliczeniowych, za które firmy płacą korzystając z A ja. To jest jasny sygnał, że Alibaba kończy z darmowymi testami i zaczyna monetyzować, czyli zaczyna zarabiać realne pieniądze na swoich modelach językowych. Quen. Przykładem tego podejścia jest też usługa Wukong, nazwana na cześć mitycznego małpiego króla, która ma pomagać przedsiębiorcom prowadzić firmy niemal w pojedynkę, automatyzując zadania prawnicze, projektowe czy restauracyjne. I na tle tych wszystkich newsów cena akcji Alibabe znajduje się obecnie poniżej 35% od swoich szczytów z października ubiegłego roku. A fundamentalnie firma bardzo się poprawiła. No więc niech wam to da do myślenia. Z kolei podczas gdy Alibaba walczy o dominację w chmurze to JDCom wyruszył na podbój Europy i ta firma z kolei właśnie uruchomiła platformę Joyby w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji i krajach Beneluxu. A plan jest naprawdę bardzo ambitny. Chcą pokonać Amazona ich własną bronią. JDCom oferuje dostawę tego samego dnia dla zamówień złożonych do godziny 11:00 i obejmuje to już 15 milionów gospodarstw domowych w Europie. Żeby skrócić drogę do klienta, Chińczycy przyjęli niemieckiego giganta elektroniki, czyli właściciela Media Marku i Saturna za 2,2 miliarda euro. Już dziś JDCom jest znane w Chinach ze swojej bardzo dobrej logistyki, więc to też nie jest nowy pomysł, tylko rozszerzenie sprawdzonej strategii na nowy region geograficzny. JD na chwilę obecną obiektywnie trzeba stwierdzić, że jest tani. Wyprzedzający mnożnik enterprise value do sprzedaży pokazuje wycenę na poziomie zaledwie 0,14. Podczas gdy ten sam mnożnik do Alibabe jest na poziomie 1.8, a dla Amazona na poziomie 2,9. Jasne, te firmy nie są porównywalne, bo tam jest jeszcze cały sektor chmurowy. No ale tak czy inaczej, jeśli wyciągnęlibyśmy tylko e-commerce z Alibaby i z Amazona, to dalej JD jest na tym tle bardzo tanio. Jak na razie w marcu cena akcji JD zaczęła już lekko odbijać i od dołka wzrosła o ponad 20%. No ale mimo tych planów sytuacja jeszcze nie jest taka różowa na każdym froncie. JD odnotowało też swoją pierwszą stratę netto od czterech lat, co jest efektem kosztownej wojny cenowej na rynku dostaw jedzenia. Firma chce tam zwiększyć swój dział rynku z 15 do 30%, a dodatkowo sprzedaż sprzętu AGD w Chinach spadła w czwartym kwartale aż o 18%, co też pokazuje, że chiński konsument dalej oszczędza. Więcej o JD mówiłem w filmie o potencjalnych Tyrn Around Stories, gdzie też do niego was odsyłam. No ale właśnie dlatego też spotkanie Xi i Trumpa jest do pewnego stopnia kluczowe, bo jeśli rozmowy przyniosą choćby cień szansy na poprawę relacji, to chiński sektor technologiczny i chiński konsument może stać się naprawdę ciekawym miejscem dla kapitału. Dobra, zmieniamy temat na coś bardziej przyziemnego i coś, co wszyscy lubią. Nie kawę tym razem, ale coś podobnego. Energole w świecie wielkiego biznesu. Jak wiemy, lojalność kończy się tam, gdzie zaczyna się o połowę niższa cena. I przekonała się o tym firma od Energoli, Celsius Holdings, której akcje bardzo mocno straciły po tym, jak sieć Kostko, jej kluczowy dystrybutor wprowadziła do sprzedaży własny energetyk pod marką Kirkland Signature. Dla kontekstu Celsius to jest producent napojów w puszce, a Kostko to sieć sklepu, która sprzedaje między innymi napoje Celsius. wydarzenia z zeszłego tygodnia. To jest taki klasyczny scenariusz walki o portfel. Marka własna, czyli produkty tworzone bezpośrednio dla danej sieci sklepów często naśladują liderów rynku, ale kosztują dużo mniej. Znamy to zresztą z naszych własnych dyskontów, gdzie produkty na przykład nie wiem jakiegoś Kauflandu albo Biedronki często są o wiele tańsze niż markowe odpowiedniki. Napój od Kirkland wygląda niemal identycznie jak ten od Celsjusa. biała puszka, owocowe grafiki, te same 200 mg kofeiny, ale dużo tańsze. W Kostko za 24 puszki Celsiusa trzeba zapłacić 38 $L. Podczas dywersja od Kirkland kosztuje 17 $LC. No dla inwestorów to jest jednak pewien sygnał alarmowy, bo aż 11% ubiegłorocznej sprzedaży Celsjusa pochodziło właśnie z półek od Costco. Akcje spółki więc spadły w tym tygodniu o około 13%. Ale analitycy są tu podzieleni. Przedstawiciele Celsiusa też uspokajają, że w kategorii napojów energetycznych to marka i lojalność budują długofalowy sukces, a nie tylko niska cena. Wskazują też na dotychczasowe próby innych gigantów, jak na przykład marka Solimu od Amazona, które nie pobiły rynku. Tylko, że z drugiej strony Kostko to jest potężny gracz, a Kirkland ma trafić do wszystkich lokalizacji tych sklepów do maja tego roku, co może przyciągać bardziej oszczędnych konsumentów. Celsius oczywiście na tym nie zginie, ale firma już miała bardzo solidną premię za dynamiczny wzrost przychodów wcześniej. No a teraz ten wzrost przychodów na pewno przynajmniej częściowo spowolni. I na sam koniec jeszcze, moi drodzy, ciekawostka zmian od Open AI, które kończy wsparcie dla generatora wideo Sora i wstrzymuje rozwój erotycznego chatbota. No to szkoda. Open AI nacisnęło przycisk reset. Zrezygnowało z projektów, które jeszcze niedawno miały być ich największymi przebojami. To jest wyraźny sygnał, że ten gigant AI labowy kończy z pobocznymi misjami i stawia wszystko na jedną kartę. Narzędzia do pracy i agenci AI. Największym zaskoczeniem dla rynku może być porzucenie Sorry zamiast erotycznego chatbota, bo zaledwie kilka miesięcy po głośnym debiucie Open AI tym samym i zamyka projekt i wycofuje się z partnerstwa z Disneyem. A ta współpraca miała być gigantyczna. Disney planował zainwestować miliard dolarów w formie warantów w zamian za ożywienie na ekranie postaci tak jak Myszka Miki czy Kopciuszek. Dlaczego Opena A odpuszcza wideo? Powód jest prozaiczny. Pieniądze i moc obliczeniowa. Generowanie realistycznych filmów zjada potężne ilości zasobów procesorów, których brakuje Open AI na ważniejsze cele. Zespół pracujący nad Sorą nie idzie oczywiście w odstawkę. teraz mają zająć się badaniami nad robotyką i tego jak radzić sobie z fizycznymi zadaniami robotów w prawdziwym świecie. Wstrzymano też pracę nad trybem adult, roboczo nazywanym Citron, który miał być chatbotem pozwalającym na intymne rozmowy, ale opór pracowników i inwestorów okazał się tutaj za duży. Obawiano się, że ludzie zaczną się zbyt mocno emocjonalnie przywiązywać do maszyn czy w sumie do czatów, a co gorsza, że do takich treści dotrą dzieci. Problemem okazała się też technologia, bo Open AI przyznało, że ich system przewidywania wieku użytkowników mylił się w ponad 10% przypadków, no co przy tej skali firmy i tego produkcie byłoby jednak niedopuszczalne. Dodatkowo trudno było wytrenować model tak, aby potrafił prowadzić pikantne rozmowy, ale jednocześnie skutecznie blokował treści nielegalne czy szkodliwe. Co to oznacza dla inwestorów? A no to, że Open AI wraca do korzeni i będzie skupiało się na tym, co chyba naprawdę dużo ważniejsze. Fundamentem tych wszystkich zmian i przejścia trochę w stronę Agenti ma być nowy model o nazwie SPAD, którego premiera zapowiadana jest na najbliższe tygodnie. Sam Altman chce teraz poświęcić swój czas na zdobywanie kapitału i budowę infrastruktury, żeby wszystkie te plany, nowe plany mogły stawać się rzeczywistością. A warto, żeby się stały zwłaszcza dla Open AI, bo dziś w zakresie Agent KI przoduje główny rywal Open AI, czyli Antropic. I to jest chyba ostatni moment na to, żeby zawrócić tą rzechę kijem. Czas jeszcze na Q&A, moi drodzy. Jak co filmik możecie zadawać jakieś pytania w komentarzach i my sobie potem wybieramy ze trzy, cztery ileś tam tych pytań z tych komentarzy i po prostu sobie na nie tutaj ja odpowiadam. No tylko zadawajcie te pytania, które są takie, co da się odpowiedzieć w Q&Au. No ktoś pyta parę słów o fundacji rodzinnej, to jest temat na osobny odcinek, a nie na parę słów w Q&A. W każdym razie oto te ciekawsze moi drodzy, co myślisz o prognozach analityków dla cen akcji za 12 miesięcy? Czy mają jakąś skuteczność, czy są do kitu? No to [odchrząknięcie] [westchnienie][wciągnięcie powietrza] no niestety muszę zrzucić na was tutaj y bombę prawdy, bo wszystkie i wszelkie prognozy konsensusowe dla cen akcji, mówimy o tym dla cen akcji, czyli price targety na kolejne 12 miesięcy są o kant dupy potłuc. Jeśli ktoś kieruje się tym co do decyzji do kupna albo do decyzji o sprzedaży, to sam sobie robi krzywdę. Price targety w przypadku prognoz analitycznych mają to do siebie, że po pierwsze a obowiązują na 12 miesięcy, czyli w terminie doza 12 miesięcy, bą bardzo często rewidowane i nie ma w tym nic złego. Jakby to dobrze, że są rewidowane, ale nie taki jest ich cel. Głównym celem Cellsideu, czyli między innymi domów maklerskich, które wydają rekomendacje, jest dbanie o własny biznes. A dbanie o własny biznes oznacza generowanie obrotu. Price targety praktycznie zawsze podążają za cenami na rynku. Naprawdę bardzo rzadko zdarza się ktoś na tyle twardy i kontrariański, żeby dać coś, co kompletnie nie spina się z rynkiem i z tym, jaka jest obecnie rynkowa narracja. wtedy faktycznie może warto przeczytać taką rekomendację, przeczytać dlaczego została podjęta taka, a nie inna decyzja, ale naprawdę nie skupiać się na price targecie. Na rynku narracja śledzi cenę. Zawsze tak było, tak jest i pewnie zawsze tak będzie. narracja podąża za ceną. Więc jeśli cena na rynku rośnie, to price targety są podnoszone. Jak cena na rynku spada, to price targety są obniżane. Dlatego nie traktujcie prognoz analityków i price targetów w nich tych prognozach, zwłaszcza jako coś wiążącego i wartościowego. Rekomendacja, założenia, jakby fundamenty, opis biznesu, jasne, to ma wielką wartość w tych prognozach, ale nie sam price target. Celem price targetu jest głównie rozkręcanie obrotu na rynku. Dobra, dalej. [odchrząknięcie] Dalsze pytanie to w sumie nie wiem czy to jest pytanie czy stwierdzenie, ale był znak zapytania na końcu, więc zakładam, że chyba jednak pytanie. Spółki technologiczne o tylko pod inwestowanie na maksę kwartałów. Kurde [śmiech] no spoko. No możesz tak myśleć. Zroem, że to wynika z tego, że spółki technologiczne są bardzo zmienne, więc raz rosną bardzo szybko, potem spadają, rosną, spadają, więc stąd ktoś może odnieść wrażenie, że są na parę kwartałów. No niestety prawda jest taka, że nigdy nie wiesz ile kwartału będą rosły, ile kwartału będą spadały, a w długim terminie, w długim horyzoncie to one dają najlepszą stopę zwrotu. Więc nie, nie uważam, że spółki technologiczne są na parę kwartałów do inwestowania. Są do inwestowania na długie okresy. Tylko trzeba zaakceptować podkręconą zmienność i to, że czasem pobuja. Raz pobuja w górę, raz pobuja w dół. Celem inwestora nie jest łapanie górek i łapanie dołków. jest znalezienie dobrych, fajnych podmiotów, dorzucenie ich do portfela i obserwowanie i reagowanie, jeśli coś złego się dzieje. Sama zmiana kursu to nie jest dzianie się czegoś złego, ani też dzianie się czegoś dobrego. Dobra, to jeszcze jedno fajne. Co zrobić, kiedy gotówka parzy? Kiedy każdy spadek traktuje się jak okazję życia, na którą trzeba wydać całą rezerwę gotówkową? Jak nauczyć się w tej kwestii cierpliwości? No to jest oczywiście indywidualna kwestia do indywidualnego podejścia. Mogę powiedzieć jak ja to robię. Yyy, oczywiście są takie momenty, kiedy nie mam żadnej gotówki, kiedy jakby już się wypstrykałem ze wszystkiego i nic nie mogę zrobić. No ewentualnie mogę poczekać, nie wiem, się zacznie nowy miesiąc i coś tam dostanę. Przy czym jeśli faktycznie zbudowaliście sobie jakąś poduszkę, bo oczekiwaliście spadków, bo akurat nie wiem sprzedaliście coś i macie wolną wolną kasę, a rynek zaczął trochę spadać, no to odpowiedź na to jest bardzo prosta. Przynajmniej ja nie wydaję całej gotówki od razu. Wyobraźmy sobie sytuację, że mamy nie wiem 10% wolnej gotówki w portfelu. Rynek spada o 5% na przykład już cały rynek, no pewnie konkretne spółki obsunąły się bardziej inny mniej, ale cały rynek spada o 5%. No to wtedy uaktywnij sobie trochę tej gotówki. Uaktywnij sobie z tych 10% wolnej gotówki 20% tej gotówki. Rynek spadnie trochę dalej. Kolejne 1 2%. Spoko. Uaktywnij kolejne 20%. Co do zasady, rynek bardzo rzadko spada, bardziej niż te 15%. Bardzo rzadko. Takie sytuacje oczywiście się zdarzają, ale zdarzają się rzadko. Więc czekanie teraz z całą gotówką, aż rynek faktycznie spadnie 15% albo 20%, no trochę skazywanie się na porażkę. To się może wydarzyć, jasne, ale prawdopodobieństwo tego, że to się wydarzy jest na tyle niewielkie, że czekanie do tego często spowoduje, że masa tych mniejszych spadków nam odjedzie. Dlatego ja aktywizuję gotówkę partiami i akceptuję fakt, że mogę się nie załapać na miejsce, gdzie jest ostateczny dołek, bo wtedy na przykład już nic nie mam, że rynek spadnie 17 18%, a ja wydałem ostatnią partię gotówki przy 14 15% spadku. Spoko, to dalej nie ma znaczenia, bo dalej kupowałem dobre podmioty w coraz lepszych cenach. W każdym razie odpowiedzią jest aktywizowanie gotówki partiami. No tylko na to musisz mieć konkretną strategię, którą sam sobie wcześniej ustalisz i będziesz się jej trzymać. Jeśli macie jakieś pytania, moi drodzy, to do komentarzy odsyłam. To wszystko, moi drodzy, w tym filmiku, który powstał dzięki partnerowi tego odcinka Freedom 24. Jeśli uważacie go za wartościowy, to pomóżcie znaleźć go innym. Kliknijcie łapkę w górę, zostawcie suba i pamiętajcie, że na innych naszych social mediach często pojawiały się treści, których nigdy nie ma i nie będzie nawet na YouTubie, więc też warto je śledzić. Linki do wszystkiego oczywiście w opisie tego materiału. W tym to już wszystko. Do zarobienia.








