Analiza globalnych dynamicznych rynków finansowych i technologicznych
W ostatnich miesiącach rynek finansowy przechodzi przez złożony okres, w którym zderzające się sygnały gospodarcze i technologiczne tworzą niepewność. Film oferuje szczegółowy wykaz zmian, w tym: podwyżka inflacji produkcyjnej (PPI) w USA, która przyspieszyła o 0,7% w lutym, oraz niestabilne reakcje giełdy na wyniki technologicznych spółek, takich jak NVIDIA czy Micron. Analiza obejmuje również konflikty korporacyjne (np. Microsoft vs. OpenAI) i ich wpływ na rynek, wraz z rosnącą konkurencją Chin w sektorze jachtowym i zmianami w polityce monetarnej w Australii.
Z analizą wyjaśnionym jest, dlaczego banki centralne mogą odsłońić podwyżki stóp procentowych, jak AI rewolucjonizuje rynek półprzewodników i dlaczego inwestorzy powinni zwracać uwagę na wskaźniki fundamentalne, takie jak cash flow, a nie tylko krótkoterminowe zyski. Film zawiera również Q&A, w którym ekspert odpowiada na pytania o strategie inwestycyjne i złożoność portfela, który składa się z 25% aktywów z GPW i kontraktów terminowych.
Kluczowe tematy:
- Związek między inflacją a polityką stóp procentowych.
- Wpływ NVIDIA i AI na rynek.
- Świat korporacyjny i konflikty technologiczne.
- Zmiany w polityce monetarnej i jej konsekwencje.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Rynek w ostatnim czasie robi coś, co na pierwszy rzut oka znowu kompletnie się nie klei. To tak jak ja trochę z tym ketlem tutaj. To nie spokie. Ja się nie chwalę, ja mam talent. >> Z jednej strony inflacja znowu na świecie przyspiesza i to zanim nawet ropa jeszcze wybiła powyżej 100 dolarów za baryłkę. Więc wygląda to trochę tak, jakby banki centralne miały problem z powrotem do szybkich obniżek stóp. Ale z drugiej strony spółki technologiczne pokazują wyniki tak dobre, tak dobre, że jeszcze kilka kwartałów temu byłyby traktowane jak absurdalne. To tak jak ja z tym ketlem, ale mimo to rynek na te wyniki reaguje spadkami. A do tego dochodzi jeszcze geopolityka, AI, konflikty gigantów i coraz większy chaos. Chaos w systemie finansowym. Czy to wszystko po prostu szum, który nic nie znaczy i występuje po trzech latach hossy, kiedy każ zadaje sobie pytanie, czy to jeszcze potrwa, czy może jednak rynek zaczyna wysyłać sygnały, że coś się zmienia. Sporo jest niedomówień, ale właśnie po to jest ten filmek. Zapraszam, bo wszystko stanie się jasne. Zgarnij nawet 20 darmowych akcji o wartości do kilkuset dolarów każd. Załóż konto Freon 24 broker notowanym na amerykańskiej giełdzie Nazdach i zacznij budować swój portfel od darmowych akcji. A partnerem energetycznym tego kanału jest Kafe Jezu, jak to się sypie. Cafe Delmondo, moi drodzy. Cafe del Mondo to jest polska palarnia kawy, dzięki której możecie sobie wydzierżawić ekspres do biura, ale nawet jak nie chcecie dzierżawić ekspresu, możecie sobie kupić po prostu kawę i ją pić. Z kodem cymcyk 20% tanie jest na bardzo dużo różnych kaw i możecie je sobie proszę bardzo, jak nie chcecie pić kawy, bo na przykład nie lubicie, bo niektórzy nie lubią, głupi ludzie, to możecie sobie proszę bardzo masować rączki ziarnami. Bierzecie i masujemy sobie rączki. O, i nawet [parsknięcie] jak śmierdzi to w sensie w domu to potem już nie śmierdzi, bo rozsypaliście kawkę i możecie sobie niuchnąć kawulca. [muzyka] Z kodem cymcyk 20% taniej na wszystkie kawki, blendy, także klikajcie, kupujcie. Inwestuj skuteczniej, mądrzej i z większym spokojem. Dołącz do strefy premena. Podobnie jak już ponad 4900 innych inwestorów to najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Dzięki za już prawie 105 000 waszych subskrypcji. To dla nas naprawdę wiele znaczy w zespole. Jeśli jeszcze nie jesteście z nami, to kliknijcie suba teraz i pozwólcie temu kanałowi dalej się rozwijać, żeby było z was więcej niż tych ziarenek, ziarenek kawy. [muzyka] A zaczniemy ten filmik od tego, co pewnie dla wielu osób budzi pewne powody do obaw, bo inflacja mierzona wśród amerykańskich producentów niespodziewanie przyspieszyła i stało się to jeszcze zanim świat odczuł skutki wojnie wieranie i gwałtowny skok cen ropy. Najnowsze dane o wskaźniku PPI za luty pokazały, że presja cenowa w łańcuchach dostaw głównie była silna już wcześniej. A to stawia bankierów centralnych też w dość trudnej sytuacji. PI taki miernik inflacji, która jest blisko fabryk i produkcji. Pokazuje o ile drożej producenci muszą płacić za surowce, za półprodukty, za usługi potrzebne do prowadzenia biznesu. PI często jest uznawany za taki wyprzedzający dla CPI, no bo producenci są przecież pierwsi w łańcuchu wartości. Jeśli te koszty rosną, to zazwyczaj po jakimś czasie trafiają one jednak do kieszeni zwykłych konsumentów w postaci po prostu wyższych cen na półkach w sklepie. I z najnowszych danych ze Stanów Zjednoczonych wynika, że ceny producentów wzrosły w lutym o 0,7% w porównaniu do poprzedniego miesiąca. To jest wynik i wyższy niż styczniowe 0,5% i jednocześnie wyższy niż spodziewali się analitycy. Nawet jeśli wyłączymy z tego zestawienia te najbardziej zmienne kategorie, czyli żywność i energię, dostając inflację bazową, to wzrost wyniósł 0,5% i również był wyższy od prognoz. Co dokładnie podbiło ten wynik? No bo nie ropa, bo to jeszcze nie był ten czas. Za ponad połowę wzrostu odpowiadały drożejące usługi. Więcej ich trzeba było zapłacić za noclegi w hotelach, za usługi inwestycyjne, za hurtową też sprzedaż żywności. Same ceny żywności w ogóle zaliczyły największy skok od połowy 2021 roku, głównie przez niemal 49% wystrzał cen warzyw. Ale to są trochę pierdoły, bo najważniejszy wniosek płynący z tego raportu jest trochę inny. Te gorące dane, no bo jednak były podwyższone, pochodzą z okresu sprzed wybuchu wojny w Iranie, co oznacza, że już wtedy nasilała się lekka presja inflacyjna wśród producentów. I już w tym systemie siedziała, zanim ropa przebiła poziom 100 do$arów za baryłkę. Teraz, gdy ceny energii poszybowały w górę, to sytuacja może stać się jeszcze trudniejsza. Dla amerykańskiego banku centralnego to będzie i jest trochę twardy orzech do zgryzienia, bo składowe PPI wchodzą w skład wskaźnika PC, czyli ulubionej miary inflacyjnej, na której Fed opiera swoje decyzje o wysokości stóp procentowych. Jeśli koszty produkcji rosną tak szybko, no to szanse na szybkie poluzowanie polityki pieniężnej maleją. I to zresztą było już słychać w ostatnich wypowiedziach członków Fedu i wypowiedziach jeszcze przewodniczącego Jeromein Powela na ostatniej konferencji, zwłaszcza już po utrzymaniu stóp na obecnym poziomie. Tym bardziej, że Fed potem do tej układanki będzie musiał dodać wzrost cen ropy. Jeśli ta utrzyma się na obecnym poziomie dłużej niż miesiąc, to naturalnie wywoła jednorazowe podbicie miesiąc do miesiąca dla kolejnego PPI o kolejne 0,7 punktu procentowego, tylko wynikające ze wzrostu cen ropy. I tak szoki cenowe dla ropy naftowej zawsze są relatywnie krótkie, a sama ropa nie jest strukturalnie zdolna do długoterminowego wzrostu cen, bo ma mechanizm samoregulujący, jeśli chodzi o podaż i popyt, ale szoki takie jak ten w zupełności wystarczają do tymczasowego usztywnienia się banków centralnych w redukowaniu stóp procentowych. I efekt jest taki, że konsensus na obniżki stóp procentowych na ten rok zmalał do jednej, gdy jeszcze niedawno dywagowano nawet o trzech. Ale zanim zaczniecie panikować to pamiętajcie, że dla rynków akcji i są na to dane, które teraz widać przed wami, co do zasady wolne obniżki stóp procentowych są tożsame z rynkowymi wzrostami. W przeciwieństwie do tych szybkich i mocnych obniżek, które najczęściej nie są po prostu efektem dostosowania się polityki do gospodarki, ale reakcją defensywną na to, że coś w gospodarce dzieje się złego. No teraz nic takiego jeszcze się nie dzieje. Dzieją się jednak za to bardzo ciekawe rzeczy w świecie technologii. O wiele ciekawsze niż jakieś tam inflacje. Coroczna konferencja GTC od Nvidia, gdzie Jensen Huang postawił na stole bilion dolarów. Dokładnie tak, 1000 miliardów dolarów przychodów. Jeszcze raz podkreślam dobrze słyszycie. NVIDIA spodziewa się wygenerować łącznie bilion dolarów przychodu ze sprzedaży procesorów AI do 2027 roku. Uczulam na słowo łącznie, bo to nie są przychody do osiągnięcia w jeden rok, ale łącznie z konkretnych linii produktowych i mimo wszystko to jest jednak abstrakcyjna prognoza. Obecnie roczne przychody Nvidia sięgają 216 miliardów dolarów, ale w to wchodzi również wszystko inne, co Nvidia produkuje, również sektory gamingowe na przykład. Tymczasem Jensen Hang wprost mówi, że spodziewa się osiągać przychody liczone w skali ponad pół biliona dolarów rocznie, jeszcze w 2029 roku. Jensen niezmiennie twierdzi, że popyt na moc obliczeniową nie słabnie ani trochę. NVIDIA pokazała konkretną mapę drogową, gdzie nowy prognozowany bilion dolarów przychodu to przedłużenie i podwojenie wcześniejszych założeń, które mówiły o 500 miliardach łącznie do końca 2026 roku. Napędzać mają to głównie zamówienia na obecne układy Blackwell oraz nadchodząca nowość, platforma Vera Rubin, która zadebiutuje w drugiej połowie 2026 roku. Po niej ma przyjść jeszcze czas na generację Fainem wyposażoną w jeszcze szybszą, specjalnie dostosowaną pamięć o wysokiej przepustowości. Jedną z najciekawszych nowości jest tu włączenie do oferty układu Grock 3 LPU. I żeby zrozumieć wagę tego, trzeba rozróżnić dwa procesy w świecie AI. Pierwszy to jest trenowanie modeli, w czym akurat Nvidia dominuje od dawna. Drugi to wnioskowanie, czyli inferencja. To jest moment, w którym AI faktycznie generuje odpowiedź na nasze pytanie. LPU, czyli language processing unit, to jest układ wyspecjalizowany w tym drugim kroku. Dzięki wbudowanej bardzo szybkiej pamięci ma pozwalać generować tekst niemal natychmiastowo. NVIDIA zamierza oferować go jako coprocesor, który odciąży główne jednostki od tych prostszych tekstowych zadań, pozwalając im skupiać się na tych bardziej złożonych operacjach. Układy mają być oparte na technologii przejętego niemal w całości startupu Grock i będą produkowane przez Samsunga w technologii 4 nanomet. NVIDIA ewidentnie nie chce już być wyłącznie kojarzona w świecie AI z GPU i zaczyna chcieć mocniej wchodzić w segment jednostek centralnych CPU, czyli na teren, który od lat był domeną Intela i AMD, gdzie AMD i Intel mają akurat spore przewagi nad Nvidią. Po co to Nvidia? A no po to, że wraz z rosnącą złożonością systemów AI coraz trudniej jest zarządzać pracą tysięcy połączonych układów, a CPU pełni to trochę rolę takiego dyrygenta, który będzie przekierowywał odpowiednie punkty w odpowiednie miejsca. Sama konferencja pokazała przede wszystkim, że Nvidia staje się dostawcą coraz bardziej kompletnych ekosystemów i coraz bardziej stara się uzależniać klientów od swoich produktów. A to wszystko dzieje się przy stałej z ciągle cenie kursu akcji niezmiennej od niemalśmiu miesięcy. Efektywnie doprowadziło to do tego, że jedna z największych firm świata prognozuje jedną z największych dalej w historii ścieżek wzrostu i jest dziś paradoksalnie na jednych z najniższych wskaźników wyceny w całej swojej ostatniej niemal pięcioletniej hossie. No sprawny inwestor i myślący inwestor wie co w takich wypadkach należy zrobić. A tak dynamiczny rozwój biznesu Nvidia pociąga za sobą też rozwój pozostałych sektorów, w tym również segment pamięci komputerowej, która stała się ostatnio jednym z najgorętszych towarów na świecie. A firmy takie jak SK HNix czy Mikron wyciskają z tego trendu każdą kropelkę zysku. Po prostu jak cytryny tam biorą i wyciskają. I świeżo opublikowane wyniki mikrona są naprawdę wystarczającym dowodem na to, że też wyciszkanie to jak cytrynkę po prostu jest non stop te zyski i przychody. Amerykański producent pokazał przychody, które się potroiły, skacząc z 8 miliardów dolarów rok temu do prawie 24 miliardów dolarów. Obecnie zysk netto z kolei wystrzelił z zaledwie 1,6 miliarda rok temu do 13,8 miliarda dolarów. Skąd taka kolosalna zmiana? I odpowiedź jest jedna i taka sama. Sztuczna inteligencja. Deweloperzy AI potrzebują ogromnych ilości pamięci, bo to ona pozwala modelom i agentom zapamiętywać informacje i uczyć się na podstawie przeszłych doświadczeń. Popyt jest tak wielki, że producenci nie nadążają z dostawami dosłownie. A to z kolei pozwoliło mikronowi na drastyczne podwyżki cen. Żeby zrozumieć ten fenomen, musimy spojrzeć sobie na dwa główne produkty firmy: Deram i NAD. Deram to jest pamięć operacyjna krótkotrwała, kluczowa dla szybkości działania systemów AI. Ceny tego typu chipów wzrosły o ponad 60%. ENand z kolei to jest pamięć trwała, służąca do przechowywania danych. Tu podwyżki były jeszcze większe i sięgnęły ponad 75%. Szczególną rolę odgrywa teraz też pamięć o wysokiej przepustowości, czyli HBM. Mikron produkuje obecnie masowo nową generację tej pamięci, a rynek zastanawia się teraz tylko głównie nad tym, czy Nvidia w swojej najnowszej linii produktów postawi właśnie na Mikrona, czy być może na jego azjatyckich konkurentów, na Samsunga czy SK. HX, ale nawet jak Nvidia nie postawi na Mikrona, to Mikron i tak sprzeda wszystko, bo nie ma żadnego problemu z popytem. Przy takich wynikach kurs akcji powinien logicznie nawet nie tyle rosnąć, co wypierdzielić sufitem. A tymczasem po publikacji akcje mikrona spadły o 5%. >> Ile >> Potą co prawda szybko odbiły, no ale jednak na początku spadły. Dlaczego? A no dlatego, że inwestorzy trochę sami nie wiedzą czego chcą. Chcą, żeby firma dalej potrajała przychody. Chcą wierzyć, że AI ma się świetnie, ale jednocześnie nie chcą, żeby te firmy powiększały swoje moce produkcyjne, bo to kosztuje pieniądze. Nie chcą, żeby wydawały pieniądze. Logiczne, nie? To jest ta właśnie efektywność rynku. Ja w każdym razie firma ogłosiła, że w tym roku chce wydać na inwestycję ponad 25 miliardów dolarów, a w 2027 te wydatki mają wzrosnąć o kolejnych 10 miliardów. Budowa nowoczesnych clean roomsów, czyli sterylnych hal produkcyjnych jest jednak niewyobrażalnie droga, a bez tego nie da się tego robić. Giełda więc boi się, że inwestycje mogą zjeść wypracowaną gotówkę, jeśli nagle koniunktura by siadła. Całość sprowadza się więc do tego, czy koniunktura siądzie. No jeśli wierzysz Denensonowi Huangowi, to wierzysz, że nie siądzie. Jeśli nie wierzysz Jensonowi Huangowi, tylko użytkowni na przykład Ciamciaram 3321 z Twittera, to wtedy wierzysz, że siądzie. Sam musisz wybrać komu wierzysz. Analitycy są jednak zgodni co do tego, że niedobory pamięci nie znikną szybko, a przewiduje się, że moce produkcyjne będą wyprzedane i tak na cały przyszły i jeszcze kolejny rok, a wysokie ceny utrzymają się przynajmniej do końca 2027. Ryzykiem pozostaje sytuacja polityczna, bo ewentualne problemy z dostawami Helu wywołane wojną w Iranie mogłyby uderzyć w cały sektor półprzewodników. Na ten moment mikron wydaje się jednak paradoksalnie tani na tle reszty branży technologicznej, bo spółka jest wyceniana na mniej niż 10okrotność przewidywalnych zysków, podczas gdy średnia dla Nasdaka, dla NZaka 100 jest ponad dwa razy wyższa. Tylko, że tu warto pamiętać, że tego typu wycena w przypadku spółek mocno jednak cyklicznych jak Mikron nigdy nie będzie taka prosta. W ich przypadku bardzo często wycena jest najniższa właśnie w czasie szczytu hossy, bo rynek wie, że jeśli przyjdzie gorszy okres, to te zyski nie tylko przestaną rosnąć, ale mogą nawet. spadać, a marża może kurczyć się do zera. Więc z tym porównywaniem akurat wycen w przypadku bardzo cyklicznych spółek, to trochę sobie daruje. >> No taki mikron pasowałby nawet idealnie do takiego agresywnego portfela Freedom 24, jaki dla was prowadzę, ale tam na razie nie ma pieniędzy więcej. Skończyły się pieniążki i czekamy do nowego miesiąca, aż nowa kasa wpadnie i wtedy będzie można coś w tym portfelu pozmieniać, a na pewno coś dokupić, bo jeśli mamy takie ceny i takie okazje na rynku, to ja chcę sobie dokupować. Tak patrzę sobie na ten portfel, y, co tam w nim mam i kurde AMD, Byczyńsko, Amazon, Byczyńsko, Akson, Byczyńsko, Mercado, Tesla Blog też Byczyńsko, Marathon Digital Byczyńsko i Nowon Nordisk też byczyńsko, więc nie chcę nic sprzedawać z portfela tylko po to, żeby sprzedać w tym portfelu. Każda ze spółek, które tam jest, jest dla mnie obecnie wyceniona na tyle dobrze i atrakcyjnie, że w tym portfelu zostają. Także te 600 € wpadnie długo na początku kwietnia, pewnie zostanie przeznaczone albo na dokupowanie tych podmiotów, co tu są, albo na może coś nowego. W każdym razie, jeśli chcecie odzwierciedlić ten portfel u siebie, to możecie to zrobić bezpośrednio w Freedom 24. A jeśli założycie sobie konto z linka w opisie, to do tego możecie odebrać nawet 20 darmowych akcji o wartości do kilkuset dolarów każda. I część z tych akcji, które być może wylosujecie, to są takie akcje, które tu są w tym portfelu, więc możecie dostać je i zacząć budować ten portfel bezpłatnie, czyli najlepiej jak się da. Takie akcje, które dostaniecie, możecie sobie zatrzymać albo sprzedać i wypłacić kasę, albo sprzedać i kupić sobie za nie coś innego. No może na przykład kupisz sobie akcję JDCOM, której założyciel wchodzi w sektor jachtów, więc być może Chiny celują w zjedzenie kolejnej europejskiej branży po OZE i po elektrykach. Richard Leu chce, żeby jacht przestał kojarzyć się wyłącznie z luksusem dla wybranych i stał się produktem dostępnych dla takiej zwykłej chińskiej rodzinki. To jest twórca JDCOM, który ogłosił, że powstaje niezależna marka Sea Expendary, która ma rewolucjonizować rynek jachtów. Liu na start wyłożył 5 miliardów yanów, czyli około 700 milionów dolarów. I sam przyznaje, że to jest co prawda ogromna kwota, ale jest niezbędna, jeśli chce się realnie rywalizować z globalną czołówką producentów, którzy dominują obecnie w branży jachtowej od dekad. Sea Expandary nie chce budować kolejnych pływających pałaców dla miliarderów. celuje raczej w jednostki w 100% ekologiczne, oparte na zielonych technologiach, a przy tym przystępne cenowo, takie w sam raz dla przeciętnego gospodarstwa domowego. Strategia firmy jest tu bardzo kompleksowa i przypomina model, który pozwolił właśnie Chinom zdominować rynek aut elektrycznych. Przecież tam słyszeliśmy dokładnie tą samą śpiewkę. C Expenderi chce więc kontrolować cały proces zaczynając od prac badawczo-rozwojowych przez produkcję w nowej bazie w ZUAI aż po sprzedaż i usługi serwisowe. Marka planuje też budowę i obsługę całych marin, czyli specjalnych portów dla jachtów. A to jest kluczowy ruch, bo Liu rozumie tu, że żeby sprzedać łódź, trzeba najpierw dać klientom miejsce, gdzie można ją sobie zaparkować i z niej potem korzystać. Tymczasem dane z chińskiego ministerstwa transportu pokazują, że grunt pod te inwestycje jest bardzo podatny. W ciągu zaledwie trzech lat liczba jachtów w Chinach wzrosła z 4500 sztuk do blisko 10 000 sztuk. Szybki wzrost gospodarczy tworzy bardzo liczną klasę średnią, która coraz chętniej wydaje pieniądze na różne nowocześniejsze formy spędzania wolnego czasu. I choć sam Richard Lew nie będzie zarządzał tą firmą na co dzień, bo dalej chce się skupiać na JDCOM, to strategiczne wsparcie sugeruje, że Ca Expendary to jest projekt w założeniu z globalną ekspansją. To też pokazuje coś ekstremalnie istotnego dla przyszłości światowej gospodarki. Po tym, jak Chińczycy zdominowali już takie branże jak panele fotowoltaiczne, jak drony, jak czujniki Lidar, jak samochody elektryczne, teraz przychodzi czas na coś nowego, na jachty. I to nie jest ich ostatnie słowo na pewno. A efekty skali połączone z agresywną polityką chińskiego rządu i trochę i tak apetytem na ekonomiczną rywalizację z Europą i z USA sprawiają, że dziś praktycznie żaden zaawansowany biznes, nawet taki ala hardwareowy na zachodzie, nie powinien czuć się bezpiecznie, bo mierzy się z chińskim konkurentem. Jeśli jeszcze się nie mierzy, to najprawdopodobniej będzie się mierzyć. I to oczywiście nie znaczy, że Chińczycy wszędzie wygrają, ale na pewno wszędzie albo prawie wszędzie będą chcieli powalczyć. No ale na przykład biznesy softwarowe nie są zagrożone przez Chińczyków, bo są zagrożone przez rozwój AI, więc więc jakby co to możecie bać się wtedy czegoś innego na przykład. I jak się okazuje, nawet Open AI, lider świata AI też nie jest bezpieczny. yyy tam z kolei jakby ktoś był akcjonariuszem, no jeszcze nie jest, bo nie jest to notowane y to bałby się na przykład tego, że dostanie pozew od Microsoftu. Jep, dobrze słyszycie. Open AI, który jest niemalże spleciony biznesowo z Microsoftem, teraz będzie miał wizję dostania pozwu od Microsoftu. To trochę małżeństwo z rozsądku między Microsoftem a Open AI właśnie przechodzi jeden z najpoważniejszych kryzysów w całej swojej historii. Obie firmy szły dotąd ramię w ramię, ale najnowsze doniesienia pokazują, że w tym związku zaczęło jednak brakować troszeczkę zaufania, a w grę weszły prawnicze groźby i miliardy dolarów. Zacznijmy od tego, co dzieje się wewnątrz Open AI. Firma, która stworzyła chata GPT przechodzi właśnie sporą zmianę całej strategii, a kierownictwo z samym Altmanem na czele ogłosiło pracownikom, że czas troszkę na porządki. Open AI zamierza uciąć poboczne projekty, które dotąd rozpraszały ich uwagę i zamiast eksperymentować na wielu polach, chcą rzucić wszystkie siły na to, co przynosi obecnie realne korzyści biznesowe, czyli narzędzia do kodowania i obsługę klientów korporacyjnych. A to też pewien sygnał, że ten startup zaczyna dojrzewać i zaczyna twardo liczyć koszty. Pewnie dlatego, że zaczyna to interesować inwestorów i nie zawsze będzie można sobie wyciągać po 110 miliardów dolarów w kolejnych rundach finansowania. A Open AI dalej potrzebuje ogromnych funduszy na finansowanie swoich modeli. Ale prawdziwa burza rozpętuje się gdzie indziej. na linii Open AI Microsoft, bo ten drugi rozważa realnie wejście na drogę sądową przeciwko swojemu partnerowi i przeciwko Amazonowi. Kością niezgody ma być nowa umowa Open AI z Amazonem warta 50 miliardów dolarów. Microsoft od lat był wyłącznym dostawcą chmury dla Open AI przez platformę Microsoft Azure i teraz uważa, że Open AI ich partner próbuje sprytnie ominąć warunki tego kontraktu, jaki sami podpisali z Microsoftem. O co dokładnie chodzi w tym sporze? Ale musimy tu wyjaśnić dwa techniczne pojęcia, które stały się takim zarzewiem całego konfliktu. Stateeless i stateful. Działanie modeli AI. Większość firm korzysta z technologii Open AI przez tak zwane API. To jest rodzaj cyfrowej wtyczki, która pozwala zewnętrznym programom łączyć się ze sztuczną inteligencją. Umowa z Microsoftem mówi jasno. Każda taka wtyczka musi przechodzić przez chmurę Ażel. Ale Open AI wraz z Amazonem chce oferować nowy produkt o nazwie Frontier, system niezależnych agentów AI, tylko że już przez platformę Amazona. Open AI twierdzi, że ich nowe rozwiązanie jest stateful, czyli posiada własną pamięć i własny kontekst działania, co według ich prawników sprawia, że nie jest to zwykłe API, więc można je oferować na konkurencyjnym AWSie. No ale Microsoft mówi, że trochę trochę naciągacie i łamiecie. te nasze porozumienie. Także troszkę naciągacie. A sprawa jest tak napięta, że nawet pracownicy Amazona dostali zakaz używania formułowań, że ich system daje dostęp do modeli Open AI, żeby dodatkowo nie prowokować tym prawników Microsoftu. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze trwający proces z Elonem Muskiem, który oskarża Open AI niezmiennie o porzucenie misji non profit i ostra konkurencja ze strony Antropica, który zaczął rosnąć już szybciej niż Open AI. No taki sądowy front z jednak pierwszym swoim partnerem to jest teraz ostatnia rzecz, której OpenI by potrzebowało. Ale wygląda na to, że w świecie wielkich technologii lojalność kończy się tam, gdzie zaczyna się walka, zwłaszcza walka o dziesiątki miliardów dolarów. No ale trzeba przyznać, że jak na razie sam Altman jest dość dobry w te rozgrywki korporacyjno-sądowe. >> Gdy już Openi AI będzie notowane na giełdzie, to dopiero będzie ciekawie. Tym bardziej, że inwestowanie niedługo stanie się na giełdzie najprawdopodobniej całodobowe, bo właściciel indeksu S&P 500, firma S&P Dow Jones Indices, oficjalnie udzieliła licencji na stworzenie pierwszego w historii uregulowanego kontraktu typu perpetual, który będzie dostępny na giełdzie kryptowalut Hyperliquid. Oznacza to w praktyce przede wszystkim to, że handlować największo amerykańskim indeksem będzie można 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. To jest część większego trendu na Wall Street, gdzie tradycyjne aktywa jak akcje czy obligacje są powoli przenoszone na blockchain i zamieniane w cyfrowe tokeny. Kluczowym pojęciem są tutaj kontrakty terminowe perpetual. W przeciwieństwie do zwykłych kontraktów, które znamy z tradycyjnej giełdy, te nie mają daty wygasania. Inwestor więc może trzymać taką pozycję w nieskończoność, a kontrakt nie będzie mieć sztywnej ceny wykonania. To co jednak najbardziej elektryzuje cały rynek i wszystkich to jest dostęp do kolosalnej dźwigni finansowej, bo firma stojąca za tym rozwiązaniem zapowiada lewar na poziomie nawet 50 do1. Więc mówiąc prościej, mając 1000 do$lar będziecie mogli obracać kapitałem rzędu 50 000 do$arów. No to jest przepotężne narzędzie do generowania dużych zysków i równie potężne do generowania kolosalnych strat i szybkiego zerowania całego rachunku. Dlaczego SNP 500 trafia na platformę kojarną z kryptowalutami? A no dlatego, że to jest odpowiedź na potrzeby nowoczesnych, jeśli można tak powiedzieć, inwestorów, którzy chcą reagować na wydarzenia ze świata natychmiast i ciułać na 1%owej zmienności, bo to jest przecież najlepsza zabawa w inwestowaniu. No nie jest, ale nie unikniemy tego i taki już będzie ten świat inwestowania w przyszłości. >> No ale poza tym jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę. Jeśli rynek jest zamknięty, to nie ma jak zarabiać na prowizjach. A wydarzenia ostatnie na Bliskim Wschodzie dobrze pokazały, że gdy te tradycyjne rynki były zamknięte w weekendy, to handel kontraktami na ropę na Hyperliquidzie tkwitł w najlepsze. Teraz ten sam mechanizm będzie obejmował amerykański rynek akcji. No a pewnie w przyszłości nawet wśród innych aktywów. A teraz jeszcze szybka zmiana geografii na sam koniec, bo lecimy do Australii, która niespodziewanie podniosła stowy procentowe stając się jedynym rozwiniętym państwem, które w 2026 zamiast ciąć koszty kredytu to zdecydowało się na kolejną podwyżkę stóp procentowy. Jeśli wyłączymy z tego Japonię, która jest innym światem w całej polityce monetarnej. Podczas gdy reszta świata jednak zastanawia się kiedy pieniądz będzie jeszcze tańszy to bank rezerw Australii poszedł pod prąd walcząc z wyjątkowo upartą jak na ich standardy inflacją. Ale ta decyzja nie była jednomyślna. Dziewięcioosobowy komitet podzielił się niemal po równo stosunkiem głosów 5 do4 i zdecydował o podniesieniu głównej stopy o 25 punktów bazowych z 3,85% do 4,1%. I to już jest druga podwyżka z rzędu, co w praktyce oznacza, że bank centralny wycofał się z większości swoich ubiegłorocznych obniżek. Szefowa RBA Michelle Bullock wskazała przede wszystkim na rosnące ceny energii wywołane konfliktem na Bliskim Wschodzie i głównie wskazywała tu na potencjalne efekty drugiej rundy. W prostych słowach oznacza to, że nie chodzi o to, że paliwo na stacjach będzie chwilowo droższe, tylko że wysokie koszty transportu i energii przeniosą się potem na ceny chleba, usług czy materiałów budowlanych. utrwalając drożyznę w gospodarce. Ale Australia znajduje się w dużo trudniejszym położeniu niż na przykład Stany Zjednoczone, bo wystartowała z poziomu dużo wyższego popytu. Innymi słowy, tamta gospodarka była dużo bardziej rozgrzana. Ludzie kupowali więcej niż system był w stanie dostarczać i obecne prognozy inflacji tam faktycznie są niepokojące dużo bardziej niż gdziekolwiek indziej, bo już ostrzega się o tym, że inflacja może wrócić ponad 4,5%, a niektórzy ekonomiści spodziewają się nawet 5%. No to już jest wynik dużo powyżej celu banku na poziomie 2 do 3%. Reakcja rynku była więc oczywiście natychmiastowa. Australijski dolar wyraźnie się umocnił stając się najlepiej radzącą sobie walutą spośród 10 najważniejszych gospodarek świata w tym roku. No bo inwestorzy już teraz obstawiają, że to raczej nie jest koniec i w maju stopy w Australii mogą wzrosnąć nawet do 435%. Ani to jeszcze dobrze, ani źle, ale na pewno Australia pokazuje, że walka z inflacją to jest maraton, gdzie nie ma miejsca na przedwczesne ogłaszanie zwycięstwa. No dobrze, moi drodzy, teraz jest czas na Q&A. Jak w każdym filmiku, możecie sobie zadawać pytania pod filmem w komentarzach, a my będziemy sobie wybierać trzy, cztery ileś tam tych ciekawych, które akurat wpadły nam w oko i będziemy na nie odpowiadać. Ja będę na nie odpowiadać, więc jedziemy. Jesteś byczo, nastawiony do technologii blockchain i stable coinów, zwłaszcza do stable coinów. Tu chciałbym zaznaczyć od siebie. Czy masz w portfelu spółkę Circle? A może jakieś inne, czy raczej ETF na blockchain? Nie znaczy nie mam tego akurat w portfelu. Moja ekspozycja na stable coiny zaczęła być budowana jakoś od czasu tego materiału. No tutaj o stable coinach to nie pamiętam kiedy to było, ale to gdzieś s miesięcy temu coś takiego. >> Który to już rok się [muzyka] przesuwa w kalendarzu czas od melasu do melasu >> i zaczęła być budowana głównie na bazie konkretnych kryptowalut. Głównie na bazie kryptowalut, które tam zostały podane na bazie Etherum i na bazie Trona. To są sieci, które będą według mnie jednymi z największych beneficjentów tego, że stable coiny będą się rozwijać jako w ogóle forma wykorzystania świata krypto w gospodarce. Przy czym jeśli szukalibyśmy faktycznie konkretnej spółki pod tego typu ekspozycje, to Circle wydaje się być jedną z najlepszych i najlepiej pod to spozycjonowanych. Fakt, że obecnie ona strasznie dużo urosła. Okej, no to urosła ta spółka. Bardzo szybko będzie bardzo dużo rosła i bardzo szybko będzie bardzo dużo spadała. Trzeba być na to przygotowanym, jeśli faktycznie chcecie ją do swojego portfela dodawać. Kolejne pytanie to jaka jest realna szansa na to, że Apple będzie uczestniczyć w obecnej hossie na AI? Czy nie jest to już spółka value zamiast Techno? No bo tak, ani nie robi najlepszych telefonów, ani nie posiada własnej infrastruktury. AI. No nie wiem, czy nie robi najlepszych telefonów. To wydaje się być bardzo subiektywną twoją oceną, a na pewno nie jest obiektywną oceną, ale odłóżmy to gdzieś tam na bok. Paradoksalnie myślę, że AI może wpłynąć na wzrost kursu i wyników Apple, ale inaczej niż u wszystkich. Apple stoi trochę z boku. Apple nie rzuca nie wiadomo jak wielkiego kapexu na uczestniczenie w tej gorączce AI. Być może to przespali, być może tego nie chcą, nie wiem, nie jestem prezesem Apple. Ale te podejście, które obrali teraz nie jest skazane na porażkę. Apple trochę zaczyna się pozycjonować jako firma, która nie jest zainteresowana rozwojem nie wiadomo jakiego AI ze swojej stajni. Ona jest zainteresowana dystrybucją innych AI. A jeśli chodzi o dystrybucję bezpośrednio do klienta indywidualnego i do konsumenta finalnego, nie ma lepszej firmy niż Apple. nie ma firmy, która tak mocno rozlała po świecie zachodnim swoje produkty i która ma tak łatwy dostęp do tych klientów i konsumentów. Więc paradoksalnie może okazać się tak, że Apple mimo, że nie zainwestowało kapexowo kolosalnych multimiliardów dolarów w rozwój infrastruktury, to i tak będzie takim dystrybutorem AI i będzie sobie po prostu pobierało opłaty od każdego za taką dystrybucję, czyli będą mieli kasę przy bardzo niskich kosztach. W tym wypadku, no jeśli to się tak rozwinie, to Apple paradoksalnie może być jednym z większych beneficjentów rozwoju AI. To się jeszcze nie rozwija w tą stronę, ale to wygląda jakby był plan Apple. Czy się uda, czy nie uda, to zobaczymy po czasie. Kolejne pytanie to czy jest jakiś wskaźnik istotny dla ciebie w fundamentach, który skreśla spółkę na start? Otóż nie ma żadnego wskaźnika fundamentalnego, który skreśla spółkę na start. Z jednego prostego powodu. Każda spółka jest inna. Ale jest kilka wskaźników, które sprawiają, że spółka jest dla mnie ponadprzeciętnie interesująca. na przykład dynamiczny, odpuśćmy z tym dynamicznym regularny, konsekwentny na dobrym poziomie wzrost przychodów przy w miarę stabilnej marży. Jeśli do tego w tym udziale tych dwóch elementów spółka dodatkowo jest w stanie generować pozytywny cash flow, który jest dla mnie 1000 razy ważniejszy niż zysk netto i nawet niż EBIT czy Ebidda, po prostu generuje cashfow, generuje żywą gotówkę. To jeśli mam trzy takie elementy, które się ze sobą zgrywają, to ta spółka już jest na silnym radarze do tego, żeby faktycznie w nią zainwestować. Ale to nie znaczy, że jak jakiegoś nie ma, to wszystko idzie w kibel i w piach, bo powstaje wtedy pytanie, dlaczego tego akurat nie ma. No idźmy po najprostszym przykładzie. Yyy, Mercado Libre y ostatnio jasno poinformowało, że będzie zmniejszać swoje marże, że marże nie będą dla nich aż tak istotne. No i wtedy inwestor może podejść do tego w stylu: "O, to nie marże nie są istotne, to nie chcę w to inwestować". A ja pytam, dlaczego? Dlaczego nie chcecie tych marsz? No i jak widzę odpowiedź w stylu >> teraz nie jesteśmy zainteresowani marżami, mamy duże kapsy w utrzymanie rynku i jednocześnie w to, żeby potem przychody były większe, >> to widzę, że brak marżowości albo niższa marżowość jest w danym momencie decyzją spółki. A jeśli coś jest decyzją spółki, to nie jest automatycznie skreślające, jeśli chodzi o inwestycje. Więc raczej w tym, w tą stronę skupiam się szukając odpowiedzi na takie pytania. I jeszcze jedno pytanko. Pytanie do kolejnego Q&A. Jaka część twojego portfela, jaką część twojego portfela stanowi GPW i jakie są twoje top pi spółki z GPW? >> Daj. No nie podam wam swoich top pi spółek z GPW, ale mogę wam powiedzieć ile GPW obecnie w portfelu stanowi udziału. Chociaż to będzie trochę naciągane, bo ja akurat w dużym stopniu ekspozycję na GPW jak mam, to mam często przez kontrakty terminowe. No więc to nie da się tego wprost przeliczyć i powiedzieć, że GPW ma u mnie tyle i tyle procent portfela. Chyba, żebyśmy liczyli pełną ekspozycję, którą uzyskuje na rynek dzięki kontraktom terminowym. No to jeśli podejdziemy do tego w ten sposób to A czekajcie sprawdzę to. Tu wychodzi 20, tu wychodzi G jest% 30 mniej zostaje to. No dobra, to mniej więcej 25% jest udział GPW we wszystkich portfelach zbiorczo, ale ponownie podkreślam, że spora część tej ekspozycji jest przez kontrakty terminowe. No więc jakby ekspozycja jest duża, ale włożona kasa nie jest aż taka duża. No co po to są zresztą kontrakty terminowe. Nie podam wam top pięć spółek z GPW, na które mam ekspozycję, ale mogę wam podać tą, na którą mam największą obecnie ekspozycję, licząc te, które są na kontraktach terminowych. No bo ekspozycja to ekspozycja. To, że akurat nie musiałem zainwestować aż tyle, żeby mieć taką ekspozycję jest drugorzędne. To po prostu sensowne wykorzystanie narzędzia. I chyba, jeśli dobrze patrzę, to tak, to CD Projekt ma obecnie największą ekspozycję. >> No >> jeśli masz wątpliwości, to rób to, co podpowiada ci instynkt. Nawet jeśli podpowie ci źle i wpadniesz w gówno, to wpadniesz w zgodzie z samym sobą. A jeśli macie jakieś inne pytania to w komentarzach filmiku. Hej, to już wszystko moi drodzy w tym filmiku, który powstał dzięki partnerowi tego odcinka Freedom 24. A jeśli uważacie go za wartościowy to pomóżcie znaleźć go innym. Kliknijcie łapkę w górę, zostawcie suba i pamiętajcie też, że na innych naszych social mediach często pojawiają się treści, których nigdy nie ma i nie będzie nawet na YouTubie, więc również warto je śledzić. Linki do wszystkiego oczywiście w opisie tego materiału. W tym to już wszystko. Do zarobienia. Cześć.








