Kluczowe kwestie:
W filmie przedstawiono walkę czołowych liderów USA o otwarcie rynku chińskiego w ramach najważniejszego szczytu handlowego w historii. Analiza dotyczy strategijnych konfrontacji między prezydentem Donaldem Trumpem i Xi Jinpingiem, koncentrując się na negocjacjach o dostawie broni do Tajwanu oraz przyszłości technologii AI. Omówiono też rolę strategicznych zasobów Chin w globalnym układzie sił i ich wpływ na rynek finansowy.
- Negocjacje o broni US dla Tajwanu: Trump po 50 latach rozpoczął publiczne rozmowy z Chinami na temat sprzedaży broni, co może oznaczać zmianę polityki USA w kwestii bezpieczeństwa wyspy.
- AI i migracje technologiczne: Chiny asynuują metale ziem rzadkich, które są kluczowe dla produkcji chipów, dawując im przewagę nad USA.
- Strategiczne zasoby: Chińska kontrola nad TTIP i rynkami energetycznymi (np. wodorem) staje się kluczowym punktem garnęciaSSION.
Oprócz tego analizowano zaangażowanie liderów biznesu (Nvidia, Boeing, Tesla) oraz role Wall Street w likwidacji barier kapitałowych.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Donald Trump powiedział kilka dni temu coś, czego żaden amerykański prezydent nie powiedział od 50 lat. Powiedział, że będzie negocjował z Krisijing Pingiem sprawy amerykańskiej sprzedaży broni dla Tajwanu. I cytat dosłowny to: "Prezydent Xi nie chce, żebyśmy to robili. Przeprowadzę z nim taką rozmowę. Jak to nie zatrzymało waszej uwagi, to posłuchajcie jeszcze raz. Amerykański prezydent leci do Pekinu i mówi publicznie, że zamierza rozmawiać o sprzedaży amerykańskiej broni do Tajwanu, do sojusznika, który jest dla Stanów strategicznym bastionem na całym zachodnim Pacyfiku. sojusznika, który kontroluje 90% globalnej produkcji najnowocześniejszych chipów. Przez 50 lat takie sprawy nie były z nikim konsultowane. To była domena amerykańskiej polityki bezpieczeństwa, a teraz nagle stają się przedmiotem negocjacji. Sekretarz obrony USA Pil Hexet zapytany przez senatora Micha McConella, czy może zapewnić Tajwan, Japonię, Filipiny, że ich bezpieczeństwo nie jest na stole podczas rozmów w Pekinie, odmówił udzielenia takiej gwarancji. Tak wygląda nowy świat. Trump w czwartek 14 maja ląduje w Pekinie z najpotężniejszą delegacją biznesową w całej historii spotkań wszelakich. Elon Musk, Tim Cook, Ortberg, Schwarzman, Solomon. W ostatniej chwili dosiadł się nawet Jensen Huang z Nvidia. Razem reprezentują 10 bilionów dolarów kapitalizacji ponad i wszyscy lecą po deal, który ma otworzyć Chiny dla amerykańskiego biznesu. Tylko, że tym razem cena tego dealu może być dużo wyższa niż wcześniej przyznawano. I w tym materiale chcę rozłożyć dla was całą tę gierkę polityczną. Pokazać co jest na stole z obu stron, co Stany mogą otrzymać, a co być może muszą oddać, kto na tym realnie zarobi, a kto być może straci. I dlaczego eksperci po raz pierwszy od dawna mówią, że to Chiny mają dziś naprawdę mocne karty? Inwestuj z Etoro, platformą oferującą dostęp do ponad 10 000 aktywów na 20 ponadwiatowych giełdach. Głaszczę byczka, bo Etoro. Ale ważniejsze jest to, że można tam inwestować w ETFy z 0% prowizji, w akcje ułamkowe, w kryptoaktywa. Albo możecie sobie skorzystać z gotowców, z gotowców w postaci smart portfolios, które są tworzone we współpracy z Black Rockiem. Jak na przykład nic nie kumacie albo nic wam się nie chce, to klikacie i macie gotowca. A teraz Etoro przygotował też dla was specjalną ofertę, gdzie można otrzymać sobie aktywo o wartości 50 dolców, jak tylko spełnicie warunki promocji. Także wystarczy wejść w linka, spełnić warunki i 50 dolców jest do odebrania. A jak wiadomo, kto 50 dolców odbiera, ten ma 50 dolców więcej. Także link w opisie. Strasznie głupi rym to był. To nie był rym nawet. Muszę jeszcze raz to z czat z z czato GPDować. Inwestuj skuteczniej, mądrzej i z większym spokojem. Dołącz do strefy premium DNA, podobnie jak już prawie 5100 innych inwestorów. To najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Dzięki za już 109 000 waszych subskrypcji dla tego kanału. To dla nas wiele znaczy. Jeśli jeszcze nie jesteście z nami, to kliknijcie suba teraz i pomóżcie nam dalej się rozwijać. To teraz zanim przejdziemy do tego co konkretnie jest na stole to najpierw jedna kluczowa rzecz, której polskie media kompletnie nie pokazują, a która determinuje wszystko, co wydarzy się w Pekinie. Trump nie leci tam paradoksalnie z pozycji siły. Po raz pierwszy od wielu, wielu lat Chiny mają mocne karty. Pamiętacie kwiecień 2025? Trump nałożył wtedy 145% cła na chiński import, oczekując, że Pekin pójdzie na kolana. A Chińczycy po prostu zamknęli eksport metali ziemżackich do USA. Tych samych, bez których nie da się produkować chipów, magnesów do silników elektrycznych, telefonów ani sprzętu wojskowego. W ciągu sześciu tygodni amerykański przemysł obronny miał zapasy na trzy miesiące produkcji. No więc Trump w październiku 2025 podpisał z Krsi rozejm. Sła zostały odwołane. Chińczycy odkręcili kurek minerałów. Waszyngton jednak zrozumiał, że to nie jest takie proste jak kiedyś i to jest fundamentalna zmiana. Trump leci do Pekinu, bo wie, że eskalacja nie służy nikomu. A fakt, że Chiny są słabsze gospodarczo niż 5 lat temu, to też fakt, nie oznacza, że są słabsze negocjacyjnie, bo mają na stole strategiczne zasoby, od których Stany są na dziś uzależnione. Więc Chiny mają teraz naprawdę o wiele więcej narzędzi w swojej skrzynce niż w 2018 przy okazji poprzedniego deala z Trumpem. To zmienia absolutnie wszystko, bo Trump nie leci do Pekinu wymuszać, leci negocjować, a negocjacje mają to do siebie, że zawsze będą oznaczać kompromis. Pierwszą kartą przetargową, jaką przywozi Trump do Pekinu jest Iran. Cieśnina Ormus jest blokowana od miesięcy. Ceny ropy są trochę poza kontrolą Trumpa. Inflacja, którą banki centralne uznawały za pokonaną, w efekcie trochę rośnie, więc Trump potrzebuje rozwiązać ten problem przed sezonem wakacyjnym, bo wysokie ceny benzyny to jest polityczna misja samobójcza. przed wyborami połówkowymi, które są w listopadzie tego roku w Stanach i Chiny są tu kluczem, bo są największym odbiorcą irańskiej ropy i obecnie jedynym sensownym dyplomatycznym obrońcą Teheranu. Co więcej, w tym cichym sygnale, który rynek już wycenia, chiński regulator finansowy zaczął doradzać państwowym bankom, żeby wstrzymały finansowanie rafinerii kupujących ropy od Iranu. Duże państwowe banki w Chinach są tak głęboko zintegrowane z globalnym obiegiem pieniądza, że gdyby kontynuowały finansowanie rafinerii z czarnej listy, to ryzykowałyby na kolejne sankcje i konsekwencje. A w najgorszym scenariuszu nawet odcięcie od rozliczeń w dolarach i systemu Swift. To jest za wysoka cena. Chiny ewidentnie wyżej cenią stabilność własnego systemu niż tanie surowce z Iranu. Pekin jest tu bardzo pragmatyczny i pod stołem stosuje się do amerykańskich reguł, żeby chronić swoje instytucje. Ale to otwiera Trumpowi pole do negocjacji, bo skoro chiński regulator już teraz po cichu ogranicza wsparcie dla Iranu pośrednio przez to odcięcie finansowania dla rafinerii kupujących ropę od Iranu, to oznacza, żeing jest gotowy na ustępstwa. Wystarczy dostanie za to odpowiednią cenę, na przykład w postaci poluzowania ceł albo poluzowania restrykcji technologicznych. Te spotkanie to jest więc szansa na ostrą i szybką deeskalację konfliktu z Iranem, bo widać, że obie strony panicznie boją się prawdziwego finansowego wstrząsu. A to znaczy, że Xi może być gotowy nacisnąć na Iran tylko pytanie, co chce za to dostać. Więc o co toczy się gra z perspektywy Stanów Zjednoczonych? Trump pierwotnie chciał po pierwsze przywrócenia sprawiedliwych zasad w handlu międzynarodowym. I kluczowym punktem rozmów w Pekinie jest propozycja powołania nowej stałej instytucji, Board of Trade, czyli specjalnej rady do spraw handlu. Najważniejszą funkcją tej rady miało być wprowadzenie ścisłej kategoryzacji towarów. Rada miałaby zarządzać wymianą dóbr, tak zwanych niesentytywnych, czyli takich, które nie niosą za sobą żadnego ryzyka szpiegowskiego albo militarnego. I do tej grupy zaliczono przede wszystkim rolnictwo. To po pierwsze soja, kukurydza, wieprzowina. Tu Trump liczy na gigantyczne, regularne zakupy ze strony Chin. Zaliczono też energetykę, dostrzawy amerykańskiego gazu, yyy, dostawy amerykańskich technologii energetycznych, co może być kluczowe w jakiejkolwiek dobie kryzysu paliwowego. Zaliczono też Aerospace i to tutaj mają zapadać decyzje o finalizacji takich kontraktów jak chociażby sprzedaż 500 Boeingów 737 Max do Chin. Dzięki temu podziałowi handel tymi produktami miałby odbywać się bez zakłóceń, nawet jeśli w tle byłaby wielka walka o AI czy mikroprocesory. W efekcie ten układ miałby doprowadzić do tego, że nawet gdy powstała jakaś druga odsłona zimnej wojny, to część bardziej przyziemnej wymiany handlowej przebiegałaby bez zakłóceń i nie podcinała skrzydeł tym starszym częściom gospodarki. Dla rynków powstania takiej rady to byłby sygnał, że nadchodzi próba mocnego ucywilizowania relacji między Chinami i Stanami, bo zamiast nagłych nocnych wpisów w mediach społecznościowych o nakładaniu nowych ceł nie wiadomo na co i za co, te spory miały być rozwiązywane w ramach konkretnych procedur i Trump dąży tu do zasady wzajemności. W praktyce oznaczałoby to, że amerykańskie firmy miałyby mieć w Chinach takie same prawa i łatwość prowadzenia biznesu, jakie chińskie podmioty mają w Stanach Zjednoczonych. A to jest szansa na powrót do bardziej przewidywalnych łańcuchów dostaw dla całego sektora produkcyjnego i rolniczego w USA. To jest dla nich najważniejszy element tej wizyty. Tylko pytanie, co Trump może oddać, żeby to uzyskać? I najbardziej kontrowersyjna karta, jaką Stany mogą włożyć na stół to Tajwan. Pamiętacie cytat z otwarcia? Trump publicznie powiedział, że będzie z Kijing Kingiem rozmawiał o amerykańskiej sprzedaży broń do Tajwanu. To jest bezprecedensowe. Przez 50 lat takie sprawy nie były z Pekinem w ogóle konsultowane. Mira Raphooper, była dyrektor East Asia w radzie bezpieczeństwa narodowego administracji Bidena, powiedziała, że jeśli Trump ugnie się przed żądaniem krzy w sprawie opóźnienia dostaw broni dla Tajwanu, to nie tylko da Pekinowi wet bezpieczeństwa całej wyspy, tylko pokaże, że każdy sojusznik USA jest na sprzedaż za odpowiednią cenę. I faktycznie tym razem to nie jest tylko hipoteza. To jest pewne realne ryzyko, bo Trump już w lutym tego roku opóźnił notyfikację Kongresu o pakiecie zbrojeniowym dla Tajwanu po naciskach z Pekinu. Pakiet wart 14 miliardów dolarów. Wisi gotowy do podpisania, aleing pink prawdopodobnie poprosi o jego dalsze opóźnienie albo nawet o wywalenie do kosza. Pekin chce też, żeby Stany zmieniły język. z dzisiejszego nie wspiera jednostronnej zmiany status quo. No na przykład sprzeciwia się niepodległości Tajwanu. Niuans słowny. Ktoś powie. Jasne. No ale w geopolityce to jest fundamentalna zmiana stanowiska. To by oznaczało, że Stany Zjednoczone przyznają Pekinowi prawo do narzucania własnej narracji o Tajwanie. Dla rynków krótkoterminowo oznacza to, że jeśli Trump pójdzie na ustępstwa w tej sprawie, to dostaniemy pewnie jakąś euforyczną reakcję, bo akcje konsumenckie, lotnicze, finansowe, wszystko to wystrzeli, ale długoterminowo jakieś ryzyko będzie się tliło. TSMC, czyli fabryka, w której powstaje 90% najnowocześniejszych chipów świata, jest właśnie przecież na Tajwanie. Jeśli Pekin uzna, że USA przestało gwarantować bezpieczeństwo Wyspy, to presja polityczna będzie z czasem rosła. No a jeśli kiedyś jakimś cudem doprowadzi to do scenariusza blokady na przykład, tylko tym razem Tajwanu, a nie Cieśniny Ormus, to wszystkie spółki półprzewodnikowe na świecie i większość elektronicznych spadnie o 30% w jeden dzień bez żadnego problemu. Trzeba być na to gotowym. Jasne, szanse są niewielkie. To taki czarny łabędź, ale to zawsze ma większe prawdopodobieństwo niż 0%, bo nic na rynku nie ma zera i 100% prawdopodobieństwa. Zwłaszcza, że Stany same dolewają tutaj trochę tej oliwy do ognia. Jak Mitch McConell na przesłuchaniu zapytał sekretarza obrony Heeta, czy może zapewnić Tajwan, Japonię i Filipiny, że bezpieczeństwo nie jest na stole, to Hexet odmówił takiej gwarancji. A to rutynowe pytanie, na które normalnie po prostu odpowiada się tak, gwarantuję. A tu odpowiedź nie padła. I Trump oczywiście nie odda żadnego Tajwanu w jednym ruchu na tacy dla Shingpinga, ale każdy mały sygnał opóźnienia pakietu broni, zmiana słownictwa, brak jakiejś reakcji w kluczowym momencie to są elementy, które rynek będzie wyceniać i może nawet znajdą odzwierciedlenie w wycenie Taiwan Semiconductor Manufacturing. No ale Amerykanów pewnie nie obchodzą aż tak bardzo kursy akcji Taiwan Semiconductor. Dla wielu inwestorów jednak w takie spółki jak Tesla Bank czy Apple istotne jest też to, że Donald Trump zabrał ze sobą do Pekinu konkretną grupę przedstawicieli biznesu. Obecność prezesów tych firm obok prezesów największych banków z Wall Street to jest znak, że ten szczyt ma przynieść bardzo konkretną kasę, którą potem będzie można zobaczyć w raportach wynikowych, ale amerykańskich spółek. Każda z tych osób ma swój własny precyzyjny cel w Chinach. Kelly Ortberg na przykład, szef Beinga jedzie po kontrakt, o którym mówiliśmy już. i który może trochę stać się symbolem całej tej wizyty. Zamówienie 500 samolotów 737 max. Dla Beinga to jest kluczowy moment, bo firma musi odzyskać rynek chiński, jeśli chce przetrwać, a ten rynek był dla nich niemal przez lata zamknięty z powodu napięć politycznych. Dla amerykańskiej gospodarki to też będzie potężny zastrzygówki, który realnie zmniejszy deficyt handlowy z Chinami, czyli znowu Trump będzie mógł odtrąbić sukces i zapełni też pracę w amerykańskich fabrykach na lata. I to będzie sukces i firmy Being, i sukces polityczny Trumpa, że kto wie, może Bing jako akcje pod takie zagranie mają sens. Elon Musk z kolei walczy o coś zupełnie innego, bo dla Tesli Chiny to nie jest tylko ogromny rynek zbytu, ale głównie poligon doświadczalny dla technologii. Mask potrzebuje zgody chińskich regulatorów na szerokie wdrożenie systemu FSD, czyli Fulls driving, technologia autonomicznej jazdy. Musi wynegocjować do tego kwestię przesyłania i przechowywania danych chińskich użytkowników. A sukces w tej sprawie pozwoli Tesli utrzymać przewagę nad konkurentem BYD. Bez tego może być trudno. Team Cook z kolei z Apple gra o bezpieczeństwo łańcucha dostaw. Apple jest w unikalnej sytuacji, bo Chiny to dla nich jednocześnie główna hala produkcyjna i jeden z najważniejszych rynków do sprzedaży. Cook potrzebuje gwarancji, że iPhony nie będą zakładnikiem w cłach i ta stabilność, którą być może zapewni w przyszłości Rada do spraw handlu, pozwoli Apple unikać miliardowych kosztów przenoszenia produkcji do innych krajów. W takich momentach w ogóle jak ten szczyt w Pekinie pojawia się u inwestora, słusznie bardzo praktyczne pytanie. jak sobie zbudować na ekspozycję, na te wszystkie spółki, które realnie mogą na takim dealu zarobić. No bo Bang Bank, Tesla, Apple, za chwilę też Nvidia, o której będę mówił, która chyba jest jeszcze ważniejsza. To wszystko są firmy, które można i mieć w swoim portfelu. Nie ma z tym żadnego problemu. I kłania się tu, moi drodzy, platforma Etoro, w której jest pod ręką 10 000 ponad różnych aktywów do kupienia z 20 światowych giełd. Możecie sobie kupić ETF na przykład i nie zapłacić prowizji, 0% prowizji. Możecie sobie kupić akcje ułamkowe, czyli takie pół akcji. Możecie sobie kupić. Możecie sobie dorzucić krypto do tego jeszcze albo korzystać z gotowych smart portfolios, które są budowane razem z Black Rockiem, jak nie chce wam się składać portfela samodzielnie. I na dokładkę Etoro, Etoro przygotowało specjalną ofertę. Jak spełnicie warunki, to dostajecie bezpłatnie aktywy o wartości 50 dolców. Jak mówiłem na początku, 50 dolców lepiej mieć niż nie mieć. mieć czy nie mieć 50 dolców? No wiadomo, że mieć. Chcecie mieć 50 dolców, to klikacie linka w opisie, zakładacie konto i macie 50 dolców. I możecie sobie wtedy robić ten swój portfel, dokładać tam wszystkie te spółeczki, o których przed chwilą powiedzieliśmy i nie tylko, bo giganci technologiczni to nie są jedyni gracze, którzy lecą na negocjacje w Pekinie. Tam są też najważniejsi gracze finansów z Wall Street i chyba oni mają nawet bardziej skomplikowaną listę żądań z całej tej delegacji. Stephen Schwarzman z Blackstone czy David Solomon z Goldman Zachs to są ludzie, których celem jest doprecyzowanie zasad działania innej rady. Board of investment, rady do spraw inwestycji, drugiego organu rady do spraw handlu, który ma powstać. chcą jasnych reguł, które pozwolą im bezpiecznie inwestować w Chinach, a co ważniejsze swobodnie wycofywać wypracowane tam zyski. Bo obecnie chiński rynek kapitałowy jest trochę ulicą jednokierunkową. Bardzo łatwo tam pieniądze wprowadzić, dużo trudniej stamtąd pieniądze wyprowadzić. Wall Street walczy tu z dwoma głównymi barierami, które Board of Investment ma znieść albo przynajmniej mocno ograniczyć. Po pierwsze, Chiny stosują bardzo rygorystyczne kontrole kapitałowe. Wszystko po to, żeby chronić kurs Juana przed gwałtownymi wahaniami. I dla firmy takich jak Blackstone czy Goldman Zachs to oznacza, że ich wypracowane w Chinach zyski często są tam uwięzione. A proces transferu do USA to jest biurokratyczny koszmar, który wymaga licznych zgód, organów nadzoru, dowodów podatkowych. to wszystko ciągnie się często miesiącami. Jeśli nowa rada wypracuje jakiś korytarz do przesuwania tych zysków, to sporo zmieni w kontekście inwestowania w Chinach. Jasny mechanizm, który pozwoli na automatyczne i przewidywalne transferowanie, na przykład dywidend albo kapitału ogółem z powrotem do USA bez każdorazowej walki z chińską biurokracją, to jest coś na czym zależy wielu firmom finansowym w Stanach Zjednoczonych. Do tego w ostatnich latach Pekin drastycznie rozszerzył też pojęcie bezpieczeństwa narodowego, a to też uderzyło w sektor finansowy. Nowe przepisy o ochronie danych na przykład sprawiły, że amerykańskie banki mają ogromny problem z przesyłaniem informacji o swoich chińskich operacjach do centrali w Nowym Jorku. Każda większa transakcja może zostać uznana za zagrożenie dla stabilności Chin i zablokowana bez żadnego jasnego uzasadnienia. Bo ofestment ma to rozwiązać. Ma też wprowadzić negatywną listę sektorów. Czyli zamiast zgadywać co wolno, a czego nie wolno, bankierzy chcą twardych zapisów. Na przykład coś w stylu bezpieczeństwo narodowe dotyczy AI i technologii wojskowych, ale sektor usług finansowych, bankowość detaliczna, zarządzanie aktywami, wszystko to jest od tego zwolnione. Oczekujemy jasnych wytycznych. Dla Stefena Schzwarzmana i Dawida Solomona to jest walka o przede wszystkim przewidywalność. Inwestycja w Chinach ma się stać inwestycją nie o wysokim ryzyku politycznym, tylko standardową operacją biznesową. Jeśli Board of Investment zapewni taką ochronę i uswobodni trochę przepływ kapitału, to Wall Street będzie mogło dużo śmielej angażować się w chiński rynek. A to na pewno wpłynie pozytywnie na wyceny chińskich spółek, bo to daje mniejsze ryzyko polityczne i większą przewidywalność, a to w biznesie i inwestycjach często jest na wagę złota. I w tym kontekście warto zauważyć, że obecnie chiński indeks Shanghai Composite ma cenę do zysku na poziomie 17. Potencjał na rerating wskaźników w górę jest tu bardzo duży, jeśli tylko to ryzyko geopolityczne zostanie zluzowane. Cała ta delegacja to dla rynków finansowych jest dowód na to, że mimo ostrej retoryki politycznej największy biznes chce współpracować z Chinami. Jeśli tym prezesom uda się dopiąć swoje cele, to z wycen wielu spółek na giełdzie zniknie premia za ryzyko, a to popchnie cenę akcji wyżej. Najciekawsza historia w ogóle w całej tej delegacji to historia Jensena Huanga z Nvidia. W oryginalnym briefingu białego Domu jego nazwisko nie pojawiło się na liście. No więc lista była zamknięta. Elon Musk, Tim Cook, Ortberg, prezesowie Wall Street. AI miało być poza dyskusją. Komentatorzy w Waszyngtonie spekulowali, że to jest bardzo mocny komunikat. USA i Chiny pogodzą się może w soi, samolotach i finansach, ale w sprawie AI trwała izolacja obustronna. A potem nagle we wtorek Air Force One wylądował na Alasce na tankowanie i tam na Alasce na płycie lotniska do delegacji dosiadł się Jensen Juang. Niezapowiedziany last minute ticket. Co to oznacza? No na przykład Trump w ostatniej chwili być może zdecydował, że AI jednak musi być na stole, bo bez tego nie będzie dealu. Ale być może Jensen Huang sam wynegocjował sobie miejsce oferując coś bardzo konkretnego. Albo być może to jakaś demonstracja siły, pokazanie Krzying Queenowi, że Trump trzyma kartę Joker całego ekosystemu AI i może jej sobie używać jako lewara. W każdym z tych scenariuszy Jensen Huang zmienia dynamikę negocjacji, bo temat dostępu Chin do amerykańskich chipów AI, który wcześniej uznawano za zamknięty, znowu jest na stole. A to ma fundamentalne znaczenie nie tylko dla Nvidia, ale dla całego sektora półprzewodników na giełdzie. Jeśli Trump otworzy choćby ułamek chińskiego rynku dla Nvidii, to mowa o potencjalnie 30, 50 miliardach dolarów rocznie przychodów więcej. NVIDIA ma szansę być jednym z największych beneficjentów całego ewentualnego dealu. Tylko, że oczywiście to dość odważny scenariusz. Dostęp dla Nvidia do chińskiego rynku nieograniczony, pełny, szeroki. Realnie obie strony wiedzą, że pełne otwarcie technologii AI dla Chin jest bardzo trudne politycznie. Więc w równoległej rozmowie cichszej niż te negocjacje o Beingach czy SOI, Trumping She będą raczej poruszać temat nie czym handlować w kontekście AI, tylko czym na pewno nie handlować i gdzie postawić pewne granice, żeby konflikt technologiczny nie wymknął się spod kontroli. W sektorze półprzewodników zamiast o handlu można więc rozmawiać o pewnym zestawie czerwonych linii, których nie można przekraczać. Trochę taka próba ustalenia pewnych granic. Już w 2024 roku podczas spotkania Krzying Pinga z Joe Bidenem z kolei obie strony wstępnie zgodziły się na fundamentalną zasadę, że sztuczna inteligencja nigdy nie otrzyma autonomii w kwestii użycia broni jądrowej. Trump i She mają teraz ten nuklearny bezpiecznik oficjalnie odświeżyć i sformalizować. Do tego dochodzi kwestia tak zwanego human. Jedna z najważniejszych czerwonych linii, która może być omawiana. Twardy zapis, że żadne algorytmy bez względu na ich zaawansowanie nie mogą samodzielnie podejmować decyzji o ataku. Wszystko, żeby uniknąć sytuacji, w której błąd algorytmu po jednej stronie zostanie zinterpretowany przez drugi algorytm po drugiej stronie jako celowy atak. No a to doprowadzi do kaskady i błyskawicznej eskalacji. Do tego dochodziłby zakaz ataków na infrastrukturę krytyczną i finansową. A tu pojawia się też wątek modelu Mytosropic, bo skoro ten system potrafił w krótkim czasie znajdować tysiące luk w zabezpieczeniach, to stał się realną bronią w sektorze finansowym. Chiny i USA mogą więc uzgodnić, że nie będą wykorzystywać takich narzędzi do przeprowadzenia zmasowanych ataków na systemy płatnicze, na giełdy czy cyfrowe waluty przeciwnika. I do tego dochodzi jeszcze deeskalacja technologiczna. Trump chce powołania stałej, gorącej linii, ale nie tylko dla generałów, tylko też dla ekspertów od sztucznej inteligencji. W razie wykrycia jakiejś podejrzanej aktywności w sieci, na przykład próby włamania do sieci energetycznej, specjaliści obu stron mają mieć możliwość błyskawicznego kontaktu, żeby wyjaśnić czy to działanie państwowe, czy może robota jakiś niezależnych grup. Wszystko, żeby zapobiec tak naprawdę nieporozumieniom, które w tym kontekście mogą eskalować faktycznie bardzo szybko. To naprawdę będzie niezwykle ciekawe spotkanie. Trump tuż przed wylotem do Pekinu napisał na swoim True Social, że oczekuje od Krising Pinga Big Fat Hug, czyli wielkiego tłustego, serdecznego uścisku, jeśli faktycznie pomoże odblokować cieśnę Ormus. Tylko jest jeden problem. Kring Pink jest jednym z najbardziej powściągliwych przywódców na świecie. nie macha rękami, nie obejmuje sojuszników, nie uśmiecha się przed kamerami. Według dziennikarzy Financial Times jedyna osoba, którą Shing Ping obejmuje publicznie w ostatnich latach to Władimir Putin. I to mówi wszystko o tym, co realnie wydarzy się w Pekinie. To mega ważne spotkanie, ale Trump leci po dramatyczne momenty i publiczne sukcesy, po nagłówki, po przytulasy. Siedzing Pink nie da mu tego. Zakończy się uściskiem dłoni, komunikatem i listą deklaracji, których realizacja zajmie dekadę. Po drodze rynki mogą wystrzelić o kilka procent na euforii. Mogą też spaść o kilka procent na rozczarowaniu różnymi detalami, ale niezależnie od tego co podpiszą Trumpichi, to powstaje nowy układ handlowy i sporo różnych sektorów zarobi na tym kolosalne pieniądze. I to jest moment, w którym inwestor powinien uważnie słuchać i uważnie wszystko śledzić, bo takie momenty jak ten tworzą na rynku długoterminową Alfę i przewagę nad indeksami. Więc naprawdę bądźcie czujni przez te najbliższe trzy c dni. A jeśli interesują was bardziej pogłębione już analizy takich wydarzeń i danych spływających z całego świata, to zachęcam do sprawdzenia wersji premium portalu DNA, której regularnie korzysta już prawie 5100 innych inwestorów. dostają jeszcze bardziej bieżący wgląd na to, co naprawdę ważne na rynkach, w gospodarce, w różnych spółkach ode mnie i całego naszego zespołu DNA, a także mają możliwość obserwowania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach łącznej wartości ponad 8,5 miliona złot. Duże pieniądze, duże emocje, ale przede wszystkim masa nauki i to naukę mogę wam obiecać i zagwarantować. Więcej na ten temat znajcie na stronie premiumdnarynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego nagrania. W tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć.









