Relacyjny data SpaceKit SpaceKit data relacji SpaceKit SpaceKit financial relacji SpaceKit SpaceKit data relations SpaceKit
Relacyjny SpaceKit SpaceKit data relacji SpaceKit SpaceKit data relacji SpaceKit financial data SpaceKit;
- Relacją data SpaceKit;
Relacyjny SpaceKit SpaceKit data SpaceKiń data relacji SpaceKit Spacekit data financial data;
Zobacz pełną transkrypcję filmu
7%. Dokładnie tyle przychodów SpaceXa pochodzi dziś od NASA. Reszta 93% to pieniądze z totalnie innych źródeł. Przez 60 lat NASA była synonimem amerykańskiego programu kosmicznego. Saturn 5, lądowanie na Księżycu. Chociaż tutaj pewnie znalaz zlecą się jacyś, co będą pisać, że to nieprawda. To tu mam mem dla was. Do tego promy kosmiczne, międzynarodowe stacje kosmiczne, wszystko to było amerykańskie i wszystko było rządowe. A dziś jest inaczej. Dziś NASA bez SpaceX nie poleci na międzynarodową stację, nie wyniesie astronautów na orbitę, nie wykona większości swoich misji naukowych. Tymczasem SpaceX bez NASA straci 7% przychodów i pójdzie sobie dalej. To kto tu jest od kogo tak naprawdę zależny? Mask od NASA czy jednak NASA od Maska? To jest dziś jedno z najciekawszych chyba pytań w całym globalnym biznesie technologicznym. A odpowiedź na to pytanie zaskoczy nawet ludzi, którzy myśleli, że są na bieżąco. W tym materiale rozłożę to dla was dokładnie na czynniki pierwsze. A partnerem tego odcinka jest Freedom 24, broker notowany na amerykańskim rynku NZDAQ, dzięki któremu możecie mieć dostęp do naprawdę masy przeróżnych rynków i jełd, na przykład do greckiej, a tam są bardzo ciekawe rzeczy do kupowania i nawet zrobimy o tym osobny materiał. A jeśli założycie też konto z linka, który jest w opisie, który wam tam podsyłam, to możecie odebrać nawet 20 od 1nej do 20 darmowych akcji o wartości, do nawet kilkuset doarów każda. No to nie ma na co czekać. Zakładajcie i kupujcie akcje. Serio, kupujcie akcje, inwestujcie. Ja robię to do 16 lat i daje to dobre efekty. Inwestuj skuteczniej, mądrzej i z większym spokojem. Dołącz do strefy premium DNA, podobnie jak już ponad 5000 innych inwestorów. to najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Dzięki za już 108 000 waszych subskrypcji do tego kanału. Prawie to wiele dla nas znaczy, ale więcej będzie dla was znaczyć, jeśli będzie was 200 000 albo 300 albo milion. Więc wiem, że oglądacie, nie subujecie. Nic was to nie kosztuje. Po prostu kliknijcie suba. Teraz, żeby zrozumieć moi drodzy dzisiejszą sytuację NASA versus SpaceX, trzeba się cofnąć najpierw o 15 lat. NASA przez pół wieku robiła wszystko sama. Miała własne rakiety, własne kapsuły, własnych astronautów Apollo, Shuttle, IS. Model działał dopóki była kasa. Ale po zimnej wojnie budżet agencji jako procent federalnego budżetu USA spadł kilkukrotnie. No a koszty a koszty rosły jak wszędzie. Program promów kosmicznych, który miał czynić loty rutynowymi, okazał się jednym z najdroższych eksperymentów w historii inżynierii. Dwie katastrofy Challenger w 1986 i Kolumbia 2003 do tego dobiły ten program politycznie. W 2011 ostatni shuttle wylądował i pojechał do muzeum. Od tamtego momentu przez 9 lat Stany Zjednoczone kraj, który wysłał człowieka na Księżyc, nie miał ani jednej własnej rakiety zdolnej zabrać astronautę na orbitę. Amerykanie latali na ISS rosyjskimi sojuzami i płacili Putinowi 90 milionów dolarów za fotel. To trwało aż do maja 2020 roku, kiedy do gry wszedł SpaceX. Wtedy NASA zaczęła realnie zmieniać sposób działania. Wcześniej współpraca z prywatnymi firmami była tylko dodatkiem, trochę testowym, czy ktoś z zewnątrz w ogóle jest w stanie dowodzić tego typu misje. No ale potem stała się codziennością. Jednym z kluczowych powodów tej zmiany były oczywiście pieniądze. Udział NASA w budżecie federalnym od dekad spadał, a po epoce Apollo program ustabilizował się na dużo, dużo niższym poziomie. Więc ambicje co prawda pozostały, no ale możliwości finansowe już się skończyły i to właśnie ta presja budżetowa zaczęła wymuszać zmianę modelu odbudowania wszystkiego samodzielnie do korzystania z usług zewnętrznych kontraktorów. Wtedy do gry wchodzi SpaceX, który potrafił się dostosować do tych warunków. NASA nie miała już własnego transportu na orbitę, a jednocześnie musiała przecież działać dalej w ograniczonym budżecie, jasne. No ale musiała działać, tylko że nie miała miejsca na budowę systemu od zera. Więc zamiast wracać do starego modelu, zaczęli kupować usługi i to był moment przełomowy. Sektor prywatny przestał być dodatkiem i stał się fundamentem całego systemu. Teraz jak to wyglądało z perspektywy SpaceXa? Musk założył SpaceXa w 2002 roku z dość prostą diagnozą. Dostęp do kosmosu jest absurdalnie drogi, bo działa w modelu zamkniętym zdominowanym przez państwowe agencje i kilku dużych wykonawców, więc problem nie leży w fizyce, tylko w ekonomii i strukturze rynku, którą Musk postanowił zmienić. No i cholera, udało mu się to jak cała reszta innych rzeczy. >> Pierwsze lata to nie była co prawda żadna rewolucja, tylko bardziej walka o przetrwanie, bo rakieta Falcon 1 trzy razy z rzędu kończyła lotnie powodzeniem. Każdy kolejny start był dla firmy próbą o wszystko i tu warto się na sekundę zatrzymać. To jest historia, którą chyba niewiele osób zna. W 2008 roku po trzeciej nieudanej próbie Musk był praktycznie bankrutem. Rozwód z pierwszą żoną też kosztował go sporo kasy. Tesla była technicznym bankrutem wtedy i wymagała kolejnych zastrzygów kapitału. A SpaceX miał jeszcze pieniądze na dokładnie jeden start po tamtych trzech. Jeden. Jeśli Falcon nie poleciałby ten czwarty raz z sukcesem, firma by upadła. Historia byłaby dziś zupełnie inna. A przecież SpaceX przygotowuje się teraz do debiutu giełdowego. W swoich późniejszych wywiadach Musk przyznawał, że w tamtym okresie po ćwiczeniach leżał w samochodzie, miał regularne ataki paniki, brał pożyczki od przyjaciół, żeby opłacać rachunki i sprzedał McLarena F1, którego miał od kilku lat jako swoją perełkę. Wszystko co miał, włożył wtedy w jedną rakietę. 28 września 2008 roku Falcon wryrował. Wszedł na orbitę. Udało się. >> Trzy miesiące później NASA podpisała ze Spaceexem kontrakt na 1,6 miliarda dolarów, a Mask powiedział po tym, że to była jedyna jego chwila w życiu, kiedy rozpłakał się ze szczęścia. I to jest moment, w którym amerykański program kosmiczny po cichu przestał być projektem rządowym. Od tego momentu firma zaczęła bardzo szybko budować swoje kompetencje i kluczowe było to, że SpaceX nie działał jak tradycyjni wykonawcy. Zamiast wieloletnich cykli projektowych postawili na szybkie iteracje, szybkie testy, szybkie poprawki. Kolejne systemy, rakiety Falcon, teraz już 9, Kapsuła Dragon. Wszystko było rozwijane z myślą o obniżeniu kosztów i zwiększeniu częstotliwości lotów. I to jest podejście, które zaczęło przynąść efekty dużo szybciej niż wiele osób się tego spodziewało. W 2012 roku kapsuła Dragon po raz pierwszy zadokowała się do międzynarodowej stacji kosmicznej. Formalnie to była misja cargo, ale w praktyce dowód, że prywatna firma jest w stanie nie tylko wynieść ładunki, ale też działać w ramach skomplikowanej infrastruktury na orbicie. I od tego momentu SpaceX zaczął przechodzić z etapu obiecującej firmy do roli tak naprawdę molocha operacji kosmicznych. Równolegle firma konsekwentnie też rozwijała swoją największą przewagę, rakiety wielokrotnego użytku. To zmieniło ekonomię całego sektora, bo starty mogły być częstsze, tańsze, bardziej przewidywalne. To był przełomowy moment i z perspektywy czasu widać, że SpaceX nie tyle wygrał jeden kontrakt, co zmienił formę myślenia o ekonomii kosmicznej, bo zamiast rzadkich kosztownych misji mógł pojawić się model częstych startów, ciągłego rozwoju technologii. I to właśnie ta zmiana, nie pojedyncze wydarzenie przesunęło sektor w nowym kierunku. Na początku zakres tej współpracy SpaceXa i NASA był dość ograniczony. Chodziło głównie o transport Cargo na te międzynarodowe stacje kosmiczne. I tu SpaceX udowadniał po kolei i powoli, że potrafi realizować to z sukcesem. Kolejny etap to było rozszerzenie współpracy na loty załogowe. NASA zaczęła finansować rozwój kapsuł zdolnych do transportu astronautów, a SpaceX stał się jednym z głównych wykonawców. I od tego momentu firma nie tylko dowoziła ładunki, ale też przejęła jedną z najbardziej wrażliwych funkcji, czyli transport ludzki. dziś zasadniczo uczestniczą w każdym etapie kreacji wartości tam oraz w najważniejszym projekcie dla NAS, a obecnie Artemis, programie, którego celem jest powrót ludzi na Księżyc. I nie w formie jednorazowej misji jak w czasach Apollo, tylko w formie budowy długoterminowej obecności. Chodzi nie tylko nawet o samo lądowanie, tylko o stworzenie infrastruktury, która pozwoli prowadzić regularne misje i przygotowywać się do kolejnego kroku, czyli do wypraw na Marsa. Artemis opiera się na kilku elementach. na rakiecie SLS, kapsule Orion i planowanej stacji Gateway na orbicie Księżyca. W praktyce to jest jednak projekt, który od początku powstaje we współpracy wielu firm. NASA pełni rolę integratora całego systemu. Już sama rakieta SLS nie jest produktem NASA w klasycznym sensie, bo jej kluczowe elementy powstawały przy udziale szeroko rozumianego przemysłu, w tym między innymi Beinga. Na szczycie jest kapsuła Orion, za którą odpowiada z kolei Lockhead Martin, a w kluczowym momencie samego lądowania pojawia się rola SpaceX, bo Orion nie jest przystosowany do lądowania, więc załoga musi przesiąść się na osobny lądownik. W najbliższych misjach to będzie system Starship HLS rozwijany właśnie przez SpaceXa, który ma zabierać astronautów na Księżyc i z powrotem i tak sobie latać. NASA nie chce się uzależniać co prawda od jednego dostawcy. Po tym mają się pojawiać takie firmy jak Blue Origin, firma wspierana chociażby przez Jeffa Bezosa, założyciela Amazona. Więc efekt jest taki, że jesteśmy w zupełnie innym modelu niż w czasach Apollo, gdzie większość technologii rozwijana była bezpośrednio przez agencję. A dla tych wszystkich firm to nie jest tylko jeden kontrakt. Rozwój infrastruktury wokół Księżyca. transportu, komunikacji, logistyki, może w dłuższym terminie i najpewniej to zrobi, stworzyć zupełnie nową gałąź gospodarki. I nic dziwnego, że Amerykanie tak bardzo o nią walczą, bo nie można tu pominąć kontekstu konkurencji. Cały ten wyścig USI sektora prywatnego ma też drugiego milczącego konkurenta. Chiny. >> Bo Pekin w ciągu ostatnich pięciu lat zbudował od zera własną stację kosmiczną Tiangong. wystrzeliwuje rakiety Long March w tempie, które zbliża się już do amerykańskiego. Planują załogową misję na Księżyc do 2030 roku, czyli dokładnie wtedy, kiedy Amerykanie chcą wrócić tam również w ramach Artemisu. Chińczycy też mają swoje konstelacje internetu satelitarnego. Głowang, Kianfan, które mają zbiorczo wystrzelić ponad 25 000 satelitów do końca dekady. Dla porównania dziś Starling nawet ma około 7000. I co ważniejsze, w Chinach nie ma żadnej dyskusji o tym, czy państwo zależy od jakiejkolwiek firmy. Tam wszystko wpada pod jeden parasol, pod komunistyczną partię Chin. China Airspace Science and Technology Corporation, państwowy gigant kosmiczny, robi po prostu to, co partia każe. Nie ma żadnych 7% przychodów gierek politycznych z prezydentem. To jest coś, co Amerykanie w Waszyngtonie zaczynają zauważać, bo jeśli Musk pewnego dnia stwierdzi, że nie chce współpracować z USA, to NASA ma problem. Jeśli chiński odpowiednik Maska w Pekinie to powie, to jutro nie będzie pracował. A skalę zależności NASA od SpaceXu bardzo dobrze pokazuje ten wykres, który macie przed sobą. W 2024 SpaceX zrealizował zdecydowaną większość startów, podczas gdy pozostali partnerzy jak United Launch Alliance, Rocket Laab czy Firefly Aerospace odpowiadali jedynie za pojedyncze misje. W praktyce oznacza to, że choć NASA formalnie współpracuje niby z kilkoma różnymi firmami, to operacyjnie opiera się głównie na jednym tylko wykonawcy. To tworzy sytuację, w której alternatywy co prawda istnieją, ale nie mają porównywalnej skali ani gotowości operacyjnej. Inni partnerzy są obecni w systemie, jasne, ale pełnią rolę uzupełniającą. Więc w efekcie NASA nie tyle wybiera SpaceX, co w wielu przypadkach po prostu nie ma żadnej realnej dostępnej alternatywy. To na tym polega dzisiejsze uzależnienie. Ono nie jest formalne, ale jest operacyjne. Agencja nadal kontroluje programy i finansowanie, ale realizacja w kluczowych obszarach opiera się na jednej tylko firmie. Dlatego powstają takie sytuacje jak ta w 2025, kiedy był chwilowy konflikt między Elonem Muskiem a Donaldem Trumpem i na moment wyszedł on nawet poza sferę politycznych przepychanych i dotknął czegoś dużo bardziej konkretnego, kontraktów rządowych. Trump publicznie zasugerował możliwość anulowania tych kontraktów, co w teorii mogłoby uderzyć w SpaceXa. Tyle że w praktyce taka decyzja byłaby super trudna do przeprowadzenia i jeszcze trudniejsza do udźwignięcia przez samą NASA. To był lipiec 2025. Ten spór eskalował na True Social i na Xie. Trump zaczął pisać w wielkich literach, że rozważa zerwanie wszystkich kontraktów rządowych ze SpaceXem. No i mask na to, że spoko. NASA to 7% przychodów SpaceXa, więc do dzieła. To była co prawda gierka polityczna, w której Musk pokazał, że nie ma czego stracić i w ciągu 24 godzin doradcy Trumpa zaczęli tonować wypowiedzi na temat zniknął z mediów, ale pojawiły się według Wall Street Journal wewnętrzne notatki w NASA, w których agencja w panice analizowała co by się stało, gdyby te kontrakty zostały zerwane. I wnioski są takie, że na przykład astronauci nie mogliby wrócić z międzynarodowej stacji kosmicznej, bo teraz z Rosją się nie dogadujemy, a mask przestałby latać. Do tego misja Artemis musiałaby zostać przesunięta o całe lata, a cały program księżycowy stanąły pod znakiem zapytania. To było niemal jak otwarte przyznanie się, że rząd USA stracił kontrolę nad własnym programem kosmicznym, więc nie ma już klasycznej relacji państwo i wykonawca. Przez ostatnie kilkanaście lat SpaceX stał się integralną częścią amerykańskiego programu kosmicznego. Zerwanie kontraktów nie oznaczałoby zmiany dostawcy, oznaczałoby faktycznie demontaż tych zdolności operacyjnych USA. Formalnie to rząd zleca usługi i płaci wykonawcy, więc powinien mieć przewagę, ale w praktyce ta relacja tutaj się kompletnie odwróciła. SpaceX ma dziś skalę, tempo i technologie, których nikt nie ma i nie jest w stanie zorganizować. Dlatego groźby Trumpa do Maska były strasznie asymetryczne. 7% przychodów. 7% przychodów. A Elon M do tego twierdzi, że ten odsetek kasy od NASA dla SpaceXa spadnie do 5% w 2026? No to jasno pokazuje, kto jest od kogo uzależniony. NASA straciłaby narzędzie, na którym opiera się cała jego działalność. SpaceX straciłby 5% kasy. Naprawdę to nie powinno zaskakiwać, że SpaceX przy swoim IPO na giełdzie, które będzie miał miejsce najprawdopodobniej w czerwcu tego roku, jest dziś wyceniany na kolosalnie wyższych mnożnikach niż Bin czy Lockhead Martin razem wzięte. Zatrudnia do tego wielokrotnie mniej ludzi, bo są niezbędnym elementem systemu. 70% przychodów Soxa generuje Starling, internet satelitarny, który ma 4 miliony klientów na całym świecie i rośnie w tempie kilkudziesięciu procent rocznie. Druga noga to komercyjne wynoszenie ładunków kod na orbitę. Klienci od Amazona przez europejskie agencje kosmiczne porządy innych państw, które kupują u Maska usługę podwózki na orbitę. I dopiero na trzecim miejscu jest NASA jako generator gotówki. Jest jeszcze jeden klient, o którym SpaceX mówi co prawda dość mało, a który też zmienia obraz strategiczny tej firmy. Pentagon, bo Departament Obrony USA podpisał ze SpaceXem wieloletnie kontrakty warte również miliard dolarów na program Starshield, czyli wojskową wersję Starlinka. Chodzi o to, żeby amerykańska armia, która używa dziś infrastruktury satelitarnej SpaceX do komunikacji, rozpoznania i przesyłu danych, mogła używać swojej infrastruktury. Bo Starling co prawda pokazał swój debiut bojowy na Ukrainie i pokazał, że się do tego świetnie nadaje, ale tam to Musk decydował, czy ukraińskie wojsko będzie mieć zasięg internetu satelitarnego w trakcie operacji. To Musk publicznie blokował wykorzystanie sieci do ataku na rosyjską flotę. Prywatny obywatel jednoosobowo wpływał na przebieg konfliktu zbrowajnego między dwoma krajami. To jak wyglądają częściowe operacje militarne na Ukrainie zależało od widzi mi się maska, bo armia ukraińska była uzależniona od jego sieci satelitarnej, a żaden inny operator nie byłby w stanie zapewnić podobnej zdolności w tak krótkim czasie. Pentagon to zobaczył, wyciągnął wnioski, podpisał kontrakty. Stąd Starshield, odpowiednik Starlinka, ale dedykowany wyłącznie wojsku, z gwarancją, że Mask nie wyłączy go w jakimś tam momencie. SpaceX nie jest już tylko prywatnym kontraktorem. Stał się strategiczną infrastrukturą krytyczną, która będzie debiutować na giełdzie. No i w takim układzie nic też dziwnego, że kosmos staje się coraz bardziej pełnoprawnym rynkiem, który przyciąga coraz większą kasę i ambicje też innych graczy, bo duże firmy technologiczne i duże firmy telekomunikacyjne inwestują we własne konstelacje i partnerstwa, chcąc zbudować jakąś alternatywę dla rozwiązania SpaceX. Chociażby Amazon jest tu dobrym przykładem, który postanowił przyspieszyć rozwój swojego segmentu kosmicznego przez przejęcie Global Stara. Tylko, że to dalej jest etap sporego nadrabiania. Amazon dopiero jest na etapie budowy własnej konstelacji satelitarnej i nie ma jakkolwiek porównywalnej skali działania. Wszystko to pokazuje jednak coś znacznie szerszego niż tylko dynamikę jednej branży. To jest historia o tym, jak duże państwo, hegemon technologiczny w ciągu 20 lat może w tak krytycznym sektorze stać się klientem swoich własnych obywateli. Apollo było projektem, w którym NASA wszystko stworzyła. Artemis jest projektem, w którym NASA jest co najwyżej integratorem i płatnikiem. A następny program księżycowy, jakkolwiek będzie się nazywać, albo program Marsa, może być projektem, w którym NASA będzie już tylko płatnikiem. I to jest też coś, o czym warto pomyśleć szerzej, bo SpaceX nie jest przecież jedyną taką firmę z taką dynamiką. Microsoft i Azure podobnie wpływają na Pentagon. Palantir podobnie wpływa na CIA, NVIDIA na laboratoria badawcze całego świata. Ta granica między państwem a sektorem prywatnym kiedyś była bardzo wyraźna, teraz się rozmywa. W kolejnej dekadzie będziemy się pytać nie o to, kto rządzi w białym Domu, tylko o to, czyje technologie podtrzymują te codzienne funkcjonowanie kraju. I tak tworzy się technokracja. Można to lubić, można nie lubić i krytykować, ale takie są fakty. I sygnałem tej zmiany jest właśnie SpaceX. Firma, której zamknięcie z dnia na dzień zatrzymałoby amerykański program kosmiczny, ale która zniknięcia NASA praktycznie by nie zauważyła. Kto od kogo jest zależny, to jest pytanie, które będziemy coraz częściej stawiać w nadchodzących latach. A tego typu firmy przy debiutach na giełdzie będą miały uzasadniony wysoki mnożnik, bo cały kraj od nich zależy. No i po więcej, moi drodzy, takich przemyśleń również ze świata technologii, giełdy, gospodarek, spółek zachęcam do sprawdzenia wersji premium portalu d na rynku, z której regularnie korzysta ponad 5000 osób. Tam jeszcze bardziej bieżący wgląd na to, co naprawdę ważne na rynkach, w gospodarkach. Y przeróżne przemyślenia codzienne ode mnie i całego naszego zespołu DNA, a także możliwość podglądania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach łącznej wartości ponad 8,5 miliona złot. Duże pieniądze, dużo emocji, ale gwarantuję, że jeszcze więcej nauki. Więcej na ten temat znaj stronie premiumdnarków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego nagrania. W tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć.









