Czego dowiesz się z tego materiału?
Rozpoczynasz swoją przygodę z inwestowaniem? Ten wykład to solidna dawka wiedzy, która pomoże Ci uniknąć najczęstszych i najbardziej kosztownych pomyłek. Dowiedz się, dlaczego największym wrogiem inwestora często jest on sam i jak świadomie budować strategię, która przetrwa rynkowe zawirowania.
- Kim jest beneficjent Twojego portfela? Zrozum, dlaczego kluczowe jest zdefiniowanie celu i horyzontu inwestycyjnego, myśląc o „przyszłym ja” lub swojej rodzinie.
- Jak radzić sobie z brakiem kontroli? Poznaj mechanizmy rynkowe, na które nie masz wpływu (kryzysy, kataklizmy, polityka) i naucz się skupiać na tym, co faktycznie możesz kontrolować.
- Pułapki psychologiczne na giełdzie: Odkryj, jak zazdrość, instynkt pesymizmu i szukanie winowajcy mogą zniszczyć nawet najlepszy plan inwestycyjny.
- Nie ufaj guru: Zobacz na przykładach, dlaczego ślepa wiara w medialnych ekspertów i „cudowne” strategie prowadzi najczęściej do strat.
- Prostota ponad komplikacją: Przekonaj się, że skuteczna psychologia inwestowania nie musi być skomplikowana i dlaczego warto oprzeć ją na zrozumiałych i powtarzalnych zasadach.
Materiał jest szczególnie polecany osobom, które stawiają pierwsze kroki na rynku kapitałowym, ale również tym, którzy chcą zweryfikować swoje dotychczasowe podejście. To esencja praktycznej wiedzy o psychologii inwestowania, która stanowi fundament sukcesu w długim terminie.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Za moment zobaczycie wykład z ubiegłorocznej konferencji Wakacje z inwestowaniem. To kawał solidnej treści dla początkujących inwestorów i mam nadzieję, że wam się spodoba. Ale to było w tamtym roku. A w tym roku możecie przyjść na salę notowań i zobaczyć kolejne wykłady już na żywo, bo w tym roku widzimy się 25 sierpnia na sali notowań Giełdy Papierów Wartościowych. I znowu jeśli nie możecie przyjść na wykłady, nie pasuje wam ta data w kalendarzu i po prostu nie możecie być osobiście, to zapiszcie się na dostęp. do wykładów online. Dostaniecie je zmontowane kilka dni po konferencji. Wszystkie linki do tegorocznej edycji zostawiam wam pod tym nagraniem, a ja zapraszam was już do obejrzenia materiału. [Muzyka] Zapowiadałem, zapowiadałem, chodziłem z mikrofonem i pytałem, kto ma jeszcze pytania. teraz ten trudniejszy kawałek, bo teraz ja muszę coś powiedzieć, a ja korzystając y sprawa tego wyboru tematu bardzo dokładnego, pomyślałem, że na sam koniec oprócz jakiś takich motywacyjnych rzeczy, jak tu pchnąć wszystkich dalej, żeby po prostu zacząć inwestować i zacząć uczyć się tego wszystkiego, warto jest wspomnieć o tym, jak bardzo łatwo jest wpaść w pewne pułapki, w które wpadamy wszyscy. Czy zaczęliśmy inwestować tydzień temu, czy 7 lat temu, czy lat temu. Jest duże prawdopodobieństwo, że każdy na tej sali się w jakimś slajdzie odnajdzie, bo coś już w ten sposób sknocił. Ja mam 15 lot doświadczenia w popełnianiu błędów inwestycyjnych i postarałem się zebrać wszystkie te możliwe i wybrałem taką pulę na dzisiaj, która moim zdaniem jest bardzo powszechna dla ludzi, którzy dopiero zaczynają, którzy są pierwsze lata na rynku czy którzy sobie dopiero to układają. Bo w temacie błędów inwestycyjnych, jak zapytamy doświadczonych inwestorów albo wszystkich poprzednich prelegentów z ostatnich dwóch miesięcy, każdy sobie znajdzie 5, 7, 10, 15. Żaden problem. To jest tak duża dziedzina, że o błędach możemy mówić godzinami i pisać duże prace o tym. Ale my dzisiaj spróbujemy wybrać sobie kilka. Kilka, które wydaje mi się są bardzo, bardzo łatwe do sklasyfikowania, łatwe do wyłapania, jeśli jeśli na nie traficie. Nie wiem na ile to będzie mocno przeszkadzać, ale zaraz zobaczymy. Ja zacząłem troszeczkę z taką analogią do nauki jazdy już na samym starcie i powód jest dosyć prosty, bo tak naprawdę my możemy chodzić na tego typu spotkania, czytać książki, robić kursy, możemy masę różnych rzeczy zrobić, ale tak do końca inwestować nas nikt nie nauczy, tak jak do końca nas jeździć nikt nie nauczy, jeśli nie wsiądziemy do tego samochodu i w końcu nie będziemy zasuwać po tych drogach i uczyć się też przez doświadczenie i jakoś te teorie przerabiać w pewnym momencie na praktykę. I ten samochód ma dużo wspólnego z inwestowaniem, bo też nie wszystko jest zależne od nas. Możemy być najlepszym kierowcą świata, ale może zepsuć się samochód. Możemy być najlepszym kierowcą świata, ale może się wydarzyć armagedon za oknem nawiązując do tego, co było w Warszawie w ostatnich dniach. Możemy być fantastycznym kierowcą, ale jakiś wariat jedzie po drugiej stronie i zdarzył się wypadek. rynki finansowe też takie są poniekąd i o tych ryzykach też trzeba oczywiście mówić i te ryzyka trzeba może tak zaakceptować i wkomponować je w swoją strategię inwestycyjną i w to czy ja je akceptuję czy nie, bo jak jakieś są za duże to może po prostu muszę coś zmienić i troszeczkę tym torem będziemy dzisiaj y o tym opowiadać. A ja korzystam z tego cytatu motywacyjnego. Motywacyjnego mówię, bo każdy sobie przepisuje ten cytat. Ja już widziałem chyba z 20 nazwisk przy nim. Yyy, z tego co mi wiadomo, Jim Ron powiedział yyy to po raz pierwszy w latach 50, jeden z najwybitniejszych mówców motywacyjnych. Hym, a później to już każdy do portfolio inwestycyjnego to dokleja. Ale generalnie jest to bardzo, bardzo istotne, jeśli myślimy o długoterminowym inwestowaniu, że ta skala roku, dwóch czy trzech, która z reguły jak zapytamy na przykład w bankowości o długi termin, to dostaniemy właśnie taką odpowiedź. coś na długi termin. Dobrze, 12 miesięcy jakby w polskich realiach finansowych jeszcze ten długi termin, na przykład takiej klasycznej bankowości raczej nie funkcjonuje. A w inwestowaniu musimy w ten sposób mówić. I zacząłem dodawać ten cytat prawie 6 lat temu, jak pierwszy raz poleciałem do Omacha zobaczyć to wielkie spotkanie z Warrenem Buffetem. To spotkanie, które w mediach możemy śledzić jako 40 000 inwestorów, którzy nagle ni stąd ni zowąd przelatują do jednego gościa w Nebrasce i każdy z nas może to oglądać. Żeby było jasne, to nie jest tak, że to jest jakieś super wydarzenie. Jakby każdy może włączyć całą transmisję online i oglądać, ale tam uderzyła mnie inna rzecz. Tam uderzyła mnie ta rzecz, że tam się stoi w wielkich kolejkach. 40 000 ludzi oczywiście sprawia, że wszędzie ma się długą kolejkę i z tymi ludźmi się rozmawia, bo w Stanach wszyscy pytają co słychać, a jak mówicie, że jesteście z Polski, to już was nie puszczą i zaczyna się długa dyskusja i oni wszyscy są w szoku, jaka to młoda giełda, jaki to młody rynek, jacy to młodzi ludzie, po co oni tu przyjechali. Tam często średnia wieku jest 50 albo i więcej. Ja tam widziałem inwestorów, którzy przychodzili ze swoimi dziećmi i wnukami pokazywać jak w długim terminie buduje się kapitał. I wtedy trochę mnie oświeciło, że my jesteśmy na troszkę innym etapie jeszcze inwestycyjnym, biorąc pod uwagę, że giełda jest młodsza ode mnie. No nie mówiąc o wielu, wielu instrumentach, które dopiero od kilku lat mamy. Więc trochę patrzę na te wszystkie wykłady i te wszystkie rzeczy, które robię z innej perspektywy. Najpierw dogońmy do tej dekady. Jak sobie dzisiaj siebie wyobrazimy, zamkniemy oczy za 10 lat, jest to wyobrażalne. Nie, nie będziemy startować w buffetowe tematy. 94 urodziny ma Warren za parę dni, więc 10 lat na razie to jest termin, którego się będziemy tutaj trzymać. I takie pytanie, które bardzo często zadaje, dlaczego my możemy sobie pozwolić na więcej, jeśli chodzi o edukację, bo mamy przed sobą jeszcze dużo pracy, ale nie mogę się powstrzymać, zawsze na sali to robię. Kogo rodzice nauczyli inwestować? Będzie ktoś? Raz, dwa, trzy. Fajnie. A kto nauczy swoje dzieci inwestować? No i pokażcie czy popatrzcie po sali, ile osób podnosi rękę. Trzymajcie je spokojnie w górze. O, to jest to jest trochę ta zależność, która działa na polskim rynku kapitałowym, że my tutaj biorąc odpowiedzialność za przyszłe pokolenia, trochę musimy się narobić, żeby żeby ten rynek autentycznie sobie zbudować. I zawsze biorę to pod uwagę, kiedy rozmawiamy o rynkach finansowych i pokazujemy jak to fajnie jest w Stanach Zjednoczonych, które na przykład mają 200 lat giełdy i takiego Buffeta, który inwestuje 75 lat. My troszkę po prostu mamy inną skalę i trochę na nas jest ta odpowiedzialność. Ale przechodząc do tych błędów, to jest błąd, którego nie dostrzegałem przez dobrą pierwszą dekadę inwestowania, czyli to czy inwestuję ja, czy inwestuję przyszły ja, albo inaczej czy inwestuję ja, ale dla kogo ja inwestuję tak naprawdę, bo jak ja zaczynałem inwestować, dosłownie mając dowód osobisty w portfelu w wieku lat, zaraz dosłownie jak tylko po osiągnięciu 18 roku życia do konta maklerskiego i jakoś to będzie. Plan był bardzo prosty. Trzeba szybko zarobić duże pieniądze i przez pierwsze lata życia ten plan się nie zmieniał. Tylko jak już się szybko człowiek zreflektował, że rynki finansowe tak nie działają, to później zaczęły przychodzić inne refleksje i po latach się okazywało, że portfel budowany w młodości nijak ma się do portfela kilka lat później. Portfel budowany bez posiadania rodziny nijak się ma do portfela jak się posiada rodzinę. Bardzo często portfel budowany pod miejsce zamieszkania dzisiaj, a miejsce zamieszkania, które będzie za ileś tam, ileś tam lat, znowu trochę nie jak się ma. Więc jednym z takich głównych błędów, które ja zauważam i które już na starcie wszystkim sygnalizuje, bo wiem, że sam się na to złapałem wielokrotnie, jest trochę myślenie o przyszłym beneficencie waszego portfela. Czyli jeśli dzisiaj budujemy jakąś strategię inwestycyjną, jeśli zakładamy te ETFY, o których dzisiaj tyle mówiliśmy, IKE, XZE i tak dalej, to sobie pomyślmy o tym portfelu, kto i kiedy ma z niego korzystać. Czy to będę ja za 5 lat, bo będą mi potrzebne pieniądze, czy ja za 20 lat, czy ja serio na emeryturze, czy może ja i moja rodzina, może to w ogóle już nie jest dla mnie, bo ja mam wystarczająco dużo pieniędzy, to jest portfel dla moich dzieci. To też jest zupełnie inna bajka, bo jak nie wiemy za bardzo o co chodzi, to będą nas napędzać różnego rodzaju emocje. Charlie Manger wspominał wielokrotnie na przestrzeni lat, że to niechciwość, bo jak czytamy książki, to oczywiście jest strach i chciwość na giełdzie, ale on zawsze mówił, że jest zazdrość. Ta trzecia emocja, zazdrość diabelnie ważna. Tu przed chwilą w wykładzie padło Łukasi, że jest istotne ile ma pieniędzy względem naszego portfela sąsiad. To jest bardzo istotne i to naprawdę wychodzi w badaniach na całym świecie i jest bardzo istotne to jak my czasami startujemy do inwestowania albo zmieniamy swoje podejście na bardziej agresywne, bo znajomi zarobili. Jak się epicentrum hossy dosłownie już zachowuje tam na samym końcu dosłownie ten mityczny taksówkarz czy fryzjer, który pyta nas jakie mamy akcje w portfelu dlatego, że wcześniej iluś tam gości mówiło mu o akcjach w portfelu. To się w pewnym momencie samo napędza. Jeśli my w ogóle nie wiemy dla kogo my robimy ten portfel i po co my robimy ten portfel, jest duże prawdopodobieństwo, że te emocje nas trochę przytłoczą i zaczniemy pędzić. I ja nauczyłem się fantastycznego przykładu, jak wydawaliśmy książkę o dywidendach. Wydawaliśmy taką książkę z B fortune na dywidendzie, na dywidendach i jak tam no były założenia typu 20letniego portfela, 25letniego portfela i spotykałem się z taką odpowiedzią, że to jest taki abstrakcyjny portfel trochę. Tak ja sobie pomyślę ile dzisiaj mam lat i że za 20 lat będą te dywidendy wypłacane i i to jest wszystko pokazane jak one będą rosnąć te spółki które zwiększają wartość dywidendy, jak to się optymalizuje podatkowo w różnego rodzaju produktach. No ale mimo wszystko to było dosyć abstrakcyjne i w trakcie promocji tej książki zacząłem rozmawiać z ludźmi o portfelach budowanych dla swoich dzieci. I ten sam portfel pokazany tylko i wyłącznie w tym ujęciu był absolutnie zrozumiały i rozsądny. Jeśli rodzi mi się dziecko i zaczynam budować ten portfel, to 20 lat jest totalnie zrozumiałe. To jest do rozpisania strategia. Ludzie odpalają komputery, włączają Excele. Tak jakby to jest świetny pomysł. Dzieciak będzie miał punkt startowy na podstawie zbudowanych 20 lat historii spółek, które wypłacają dywidendy. To jest kosmiczny start. To jest taki poziom, że w wieku 30 paru lat w zasadzie przy dobrze zbudowanym portfelu można już sobie pomyśleć o dodatkowej ekstra wypłacie. Tak jakby ten kapitał jest naprawdę ogromny. po 20 paru czy 30 latach, ale jeśli myślimy o tych samych 20 latach, ale że my będziemy beneficjentami tego, to robi się trochę abstrakcyjnie. Dlatego też między innymi zapytałem o przyszłe pokolenia i czy będziemy uczyć inwestować i tak dalej. To jest diabelnie ważne, kto będzie faktycznie tym beneficjentem na koniec. Dlatego takich kilka prostych rzeczy, zanim w ogóle zaczniemy inwestować albo jak będziemy się przyglądać może swoim portfelom po tym spotkaniu. Czego ja będę potrzebował po tym portfelu? Po co on w ogóle jest? Czy on jest dlatego, że ja chcę mieć dużo pieniędzy szybciej czy właśnie później? A może czy ja planuję mieszkać tu gdzie mieszkam? Tutaj zapytałem na początku kto jest z Warszawy, kto jest spoza. Różnica kosztów może być tak duża, że jeśli myślimy o tym żeby żyć z portfela, to w zasadzie nie tyle co w portfelu coś musi się zadziać, a w naszym życiu, czyli przeprowadzka z jednego miasta do drugiego będzie zmieniać całkowicie parametry potrzebnych nam kwot tak naprawdę do życia. Tu mówię przede wszystkim o tym ruchu faer, czyli o tych, którzy chcą żyć ze swojego kapitału. Czasami nie tu jest haczyk, wystarczy zmienić miejsce zamieszkania. Czy będę miał wtedy rodzinę? Ile będę wtedy zarabiał? Ja wiem, że to są ciężkie pytania ogólnie, ale takie dobre zdiagnozowanie po co ja robię ten portfel i kto będzie tym przyszłym beneficjentem tego portfela? Kto z niego będzie w ogóle wypłacał, tak? Czy to będzie mi w tym momencie potrzebne? To jest diabelnie ważne, szczególnie kiedy używamy różnego rodzaju produktów, na przykład emerytalnych i tak dalej. Ja skreślam często to słowo emerytalne, żeby po prostu patrzeć na to jako produkty, ale do tego też dojdziemy. O kontroli też już kilka słów dzisiaj było i wydaje mi się, że to jest błąd, który popadamy diabelnie często. To jest ten błąd, że my bardzo chcemy mieć kontrolę na rynku i szukać tej naszej przewagi i nie jesteśmy w stanie zaakceptować, że my jej możemy nigdy nie znaleźć albo zawsze będzie coś, nad czym nie będziemy mieć absolutnie żadnej kontroli. Więc nie wiem na ile to jest błąd kontroli, na ile to jest błąd akceptacji tego, ale to są kryzysy mniej więcej od mojego urodzenia do 2022. Tak to wyglądało na rynkach finansowych. Natomiast na tym niebieskim tle jest po prostu indeks MSCI Country War, czyli przepiękny indeks, który tam gromadzi największe akcje z całego świata. jak on pięknie sobie urósł i czego my po drodze nie mieliśmy. Kilka wojen, kryzys kilku walut, recesja, World Trade Center, grypa, kolejna grypa, COVID, Rosjanie, Brexit, SARS. Jakby za każdym razem jest to wydarzenie tak abstrakcyjne, że nie mamy nad nim żadnej kontroli. Ono będzie bujać rynkami straszliwie. Ono będzie wprowadzać absurdalną zmienność i część z tych rzeczy w ogóle nawet się nie powtarza. No bardzo dobrze się nie powtarzają, bo są straszliwe, ale jak patrzymy na jakieś takie ewenement typu Brexit, do którego wiele osób miało podejście, to się nie może zadziać jak ataki terrorystyczne, no wiadomo, że 91 największej skali czy czy tego typu rzeczy. Widzimy jak reagowały rynki w krótkim terminie i widzimy jak to nas może trochę zgubić, bo jest kilka rzeczy, które się na to nakładają. Jest instynkt pesymizmu. Świetnie w książce Factfulness to było omówione, czyli skupiamy się na krótkoterminowych problemach. długoterminowy postęp nam ucieka. Ja pokazałem wam wielki wykres, ale tak naprawdę gdyby teraz za oknem był jakiś Tajfun, kataklizm i inna rzecz, no w krótkim terminie ten Tajfun jest ważniejszy niż ten wykres i trochę nam się gubi długo długoterminowa perspektywa. A instynkt pesymizmu działa generalnie w bardzo wielu kwestiach, nie tylko w inwestowaniu. Możemy przegapić długoterminowy progres skupiając się na wąskim wycinku. Ja zawsze się śmieję, moja mama jest idealnym przykładem instynktu pesymizmu, pracująca w służbie zdrowia, pielęgniarka na ortopedii, ratująca życia na dyżurach. Ale jeśli zadzwonię dzisiaj i zapytam jak było w pracy, to było strasznie. Było strasznie. Było zawsze ciężka praca, walka i tak dalej. Zawsze to będą na maksa negatywne rzeczy, negatywne emocje i ten pesymizm będzie przemawiał. No bo to jest walka o życie pacjenta y codziennie, ale jakbyśmy popatrzyli na to jak się rozwinęła medycyna, służba zdrowia w skali 10, 20 czy 30 lat, no to te wyniki są fantastyczne. Więcej pacjentów zdrowych, wesołych z tego oddziału wychodzi, więcej jest zabiegów. Takby wszystkie dane są na plus. Ale jakbyśmy teraz zadzwonili do mojej mamy, czego nie będziemy robić, to byśmy potwierdzili tę zasadę spokojnie. Na giełdzie też to będzie mocno działać, szczególnie gdy zaczynamy. I będzie jeszcze instynkt szukania winowajcy prawdopodobnie, czyli my bardzo szybko chcemy sobie zracjonalizować, że coś się stało. No już nie mówię o teoriach spiskowych, które z tego wyrastają, ale jest nam bardzo ciężko zaakceptować, że coś się w jakiś głupi sposób zadziało tak po prostu, że jakiś kataklizm tak po prostu się zadział. czy czy jakaś wojna wybuchła, ale tam na pewno to było super zaplanowane. Ktoś jeden jedyny musiał zdecydować o tym. Więc ten instynkt szukania winowajcy, on się będzie też składał na te wszystkie rzeczy wcześniej i będzie nas wybijał z tego poczucia kontroli. My bardzo byśmy chcieli wiedzieć, co się tutaj dzieje, ale niestety jak inwestujemy, to musimy zaakceptować to, że tej kontroli mieć nie będziemy przy bardzo wielu tematach. i być może jakiś pierwszy tego typu kryzys, no już nie będę robił tej ankiety, czasami robię ankietę kryzysową, czyli pytam, kto przeżył, jaki kryzys? I w ten sposób wychodzi, kto ile lat jest na giełdzie. Yyy, ale jeśli ktoś już na przykład w 2022 był na rynku, no to widział kryzys polskiego punktu widzenia ekstremalny. No bo zagraniczne fundusze dostawały często czerwone światło na cały nasz rejon. No bo przecież jest wojna obok. Tak jakby to był z naszego punktu widzenia z najbardziej ekstremalnych kryzysów, jakie mogliśmy zobaczyć na giełdzie. był raptem 2 lata temu i wtedy możemy sprawdzić jak my się zachowujemy, czy ten portfel, który my mamy nie jest przypadkiem za agresywny, bo nie jesteśmy w stanie takiego kryzysu dźwignąć, a może w ogóle nas nosi, bo tu jakieś obligacje sobie nakupowaliśmy, a tu się dzieje i nie jesteśmy w stanie z tym wytrzymać. Ja mam zawsze na to bardzo prostą radę, czyli podzielić sobie inwestycyjne tematy na rzeczy, na które mamy wpływ i na które nie mamy wpływu. I zaczynając od tyłu, nie mamy absolutnie wpływu na to, jak jutro otworzą się notowania, co tu będzie się wyświetlać. No nie ma opcji. Nikt tego nie przewidzi. Nie mamy wpływu na stopy procentowe, choćbyśmy taniec deszczu odtańczyli przed Narodowym Bankiem Polskim. Nie od nas zależy ja, czy będą te stopy w górę, czy w dół. decyzje instytucji, decyzje polityków, chociaż tu możemy sobie pośrednio głosować, ale to też nie do końca załatwia sprawę. No i kataklizmy, epidemie z pominięciem teorii spiskowych. Zakładamy, że one się po prostu dzieją. Na to nie mamy wpływu. Jeśli będziemy inwestować, to to i tak będzie z nami towarzyszyć nam calutki czas. Ale mamy wpływ na wysokość wpłat. Taka prosta rzecz. Czy my miesięcznie przeznaczamy 100 zł na rynki finansowe, 1500, jaki to jest procent oszczędności? Wiele osób nie zwiększa wpłat na rynki finansowe, kiedy rosną ich zarobki. A to jest jedna z pierwszych rzeczy, które możemy zrobić. Nauczyliśmy się budować portfel na ETfach odkładając 200 zł miesięcznie. Jak dostaliśmy awans i dużo więcej zarabiamy, ten sam portfel może zyskać dużo więcej wpłat. Prosta rzecz. Wybór rachunku. Dzisiaj bazując na samym IKE XZ tych produktach emerytalnych, których zaraz jeszcze jeden slajd będzie, możemy pozbyć się problemu opodatkowania zysków i skreślamy słowo emerytura, skupiamy się tylko i wyłącznie na podatkach. Sam wybór produktu, czy my kupujemy jakiś instrument dużo taniej niż ten, który pierwszy lepszy z Googlea nam wskakuje, już buduje 1000 zł oszczędności. No i oczywiście strategia, edukacja, to, że tutaj jesteśmy, to jest nasz wybór. Mogliśmy oglądać jakiś serial na Netflixie i nic się kompletnie nie nauczyć. Więc to zawsze są rzeczy, na które mamy wpływ. No i to jest ten ogromny wpływ. To jest w ogóle trzeci filar. Ja przestałem od dwóch lat ponad mówić o emeryturze. Zacząłem mówić o przyszłości. Nikt nie lubi emerytur, ale przyszłość każdy chce mieć fajną. I tu was mam wszystkich. Nie skreślamy po prostu te emerytalne tematy. PPK może być fajne nie dlatego, że jest na emeryturę, ale dlatego, że możemy bardzo szybko po prostu budować nasz portfel ze wsparciem pracodawcy i takby obiektywnie ciężko będzie znaleźć argument przeciwko, chociaż wiem, że wiele osób tutaj na zaufaniu się wykłada, ale to jest temat na oddzielny zupełnie wykład. Alternatywa do PPK to jest oczywiście PPE. Jeśli nie wiemy o co chodzi, to praca domowa jest taka, żeby dobrze sprawdzić i sprawdzić czy nasz pracodawca nam to oferuje. To już może sprawić, że zarobimy po tym wykładzie naprawdę tysiące złotych w skali roku. No i oczywiście samodzielnie mamy Ikę, mamy Xze. Dwa konta emerytalne, które dzisiaj naprawdę ponad 30 000 rocznie można wkładać na rynki finansowe, gdzie później nie będzie podatku od zysków kapitałowych, jeśli utrzymamy do odpowiedniego wieku ten portfel. I to oczywiście wracamy do samego początku, kto będzie beneficjentem tego naszego portfela? Czy ten portfel ma szansę do 60 roku życia wytrzymać? Czy w ogóle to jest nie ten temat i bo założyć IKE, żeby je za rok skasować, to jest zły pomysł. No nie mógł, nie byłbym sobą, gdybym tego nie powiedział, ale ogromnym błędem początkujących jest wiara w to, że są ludzie, którzy wiedzą dużo więcej i chętnie publikują w internecie i wszystkim doradzają jak wygrać z rynkiem. Oczywiście wiara w guru yyy to jest jakaś wiara, która zakłada, że ktoś ma jakąś tajemną wiedzę, którą się podzieli, ale nie będę tu mówił o nawet mojej branży blogerskiej czy o tych wszystkich ludziach, którzy dzielą się swoimi portfelami i cudownymi sposobami na zarabianie. Ale przejdźmy do skali międzynarodowej. Doktor Dum amerykański, czyli Nuriel Rubini, wybitny ekonomista. Kilka lat temu sprawdzałem ile kosztuje zaproszenie go do Polski. Tam się wahało w okolicach 100 000 dolarów zaproszenie, żeby do nas na taki wykład przyjechał. Dlatego tyle to kosztuje, bo jest to facet, który przewidział kryzys w 2008. Fajnie, tylko przewidział kilka wcześniej. I tak sprawdzając jeszcze wszystkie jego prognozy po mediach, to w 2004, 5, szóm również miał stanowcze zdanie, że za moment w Stanach będzie recesja. No ale w 2008 siadło, nie być nie patrzeć. Wszyscy myśleli, że kończy się sektor bankowy w Stanach Zjednoczonych. No i całkiem dobrze z tego wykręcił yyy można powiedzieć swój bardziej PR niż wynik, bo my tu nie mówimy o inwestorze, mówimy o osobie, która tylko i wyłącznie o rynkach finansowych mówi. Jakbyśmy dobrze pogooglowali, to w kilku kolejnych latach znowu się pomylił. Więc ten doktor Doom i częste komentarze w mediach wynikają tylko z tego 2008 roku. Ale jeśli bazujemy tylko na tym, co mówią nam media w kontekście inwestycji, to możemy trafić na takich geniuszy inwestycyjnych. No i pan Rubini później chyba jeszcze w 2011 i 12 się machnął, a teraz już nie wiem, chyba ceny spadły trochę wykładów. O, ale ten pan jest dużo ciekawszy. To jest Michael Berry. Czy ktoś oglądał Big Shorta film? Kto oglądał Big Shorta? To jest ten pan. To jest ten pan. To jest ten pan. Jak ktoś nie oglądał Big Shorta, to niech obejrzy. Nie na darmo ten film dostał Oskara. To jest fantastyczny film. Nawet jak o rynkach finansowych nie lubimy słuchać. To jest prawdziwy Michael Berry, bo w filmie Christian Bale się w niego wciela. Ymm, to jest facet, który yyy uwielbia twórczość Benamina Grahama. Yyy, też czytał inteligentnego inwestora i nie tyle co się skupiał na szukaniu tanich aktywów, co skupiał się na tej drugiej części, czyli kiedy wszyscy zwariowali i kiedy wszyscy widzieli, że rynek jest przegrzany, to on tak jak Benjamin Graham w latach 50 chciał to wyczuć. Udało mu się w okolicach bańki docomowej 20 parę lat temu i fantastycznie mu się udało na rynku subprime w 2008. zarobił wtedy naprawdę potężne kwoty, ale a propos tej wiary w guru, dwa razy zarobił duże pieniądze, a teraz regularnie się myli. I wszystkie media cały czas patrzą, co Berry ma w portfelu, o czym Berry zatweetował, bo ma Twittera, co jakiś czas go kasuje. Jak się pomyli, to go kasuje i przywraca go z powrotem, cały profil. Ale generalnie co jakiś czas publikuje, że to już jest chyba koniec amerykańskich bigtechów. Rok temu to powiedział. Nie wiem czy patrzyliście ile NZDAQ urósł od tamtego roku, ale pana Michaela dobrze wyczyściło jeśli chodzi o ten rachunek i kilka razy już się pomylił w ostatnich dwóch, trzech latach. Więc tak jakby on próbuje powielić ten sukces, a media próbują co jakiś czas przywołać tak bardzo medialną postać, więc trzeba bardzo mocno uważać, jeśli bazujemy na tego typu sytuacjach. No i nie byłbym z tobą jako były dziennikarz, gdybym nie dodał tego wykresu. Ten sam cytat Easy Money Has Beade, wypowiedziany w latach 2009 do 2017 przez najważniejsze media ekonomiczne. Oczywiście indeksy giełdowe są jeszcze dwa razy wyżej niż tutaj się kończy, więc już prawie tam na suficie. Generalnie w mediach zawsze negatywne informacje będą sprzedawać z 10 razy lepiej niż te pozytywne. Więc jako początkujący inwestorzy musimy na to bardzo, bardzo mocno uważać. Nie jedna hossa została przegapiona. No przecież nikt nie będzie pisał, że jest hossa i wszyscy zarobili. No przecież to jest taka nuda, że tego nikt nie kliknie. Ale w ostatnich latach tak było. 2022 był straszny pod względem proporcji akcji i obligacji. Ostatni raz było tak źle w latach 30. ubiegłego wieku. Jeśli spojrzymy na amerykańskie portfele, te które omawialiśmy, te, które Artur tu między innymi omawiał, 6040. Ostatni raz było tak źle, chyba w 1929, jeśli pamięć nie myli. No i to było zaledwie d lata temu. No ale poprzedni rok był fantastyczny. Nikt o tym nie pisze jak to był fantastyczny rok, bo to jest nudne. A dlaczego o tym wszystkim mówię? Ten wykres mnie przeraża. Social media jako źródło informacji. Ten wykres pokazuje jak często sięgamy po to i jak bardzo uważamy, że social media są dobrym źródłem informacji. Tam na końcu najwyżej jest Grecja, a na drugim miejscu jest Polska. Na drugim miejscu jest Polska. Więc jeśli sprawdzamy informacje giełdowe tylko i wyłącznie na Xie i Facebooku, to niedobrze. Musimy trochę zmienić zarządzanie naszą polityką informacyjną w spółkach. To jest bardzo niebezpieczny wykres. Średnia to 34% światowa. My mamy prawie 53% jako Polacy. No i poziom skomplikowania. Nam się wydaje, że inwestowanie musi być skomplikowane. No bo jak ktoś prosto mówi o inwestycjach i pokazuje jeden instrument, który się w kółko kupuje i że to się zarobi, to nam nie pasuje do wizerunku właśnie tych wszystkich ubranych w garnitury ludzi, którzy pokazywali przez lata wiele wykresów. I ma być trudno, ma być skomplikowanie, bo za tym stoi wielka wiedza. No nie byłoby wielu, wielu ekonomistów amerykańskich i wielkich tych modeli, gdyby za tym nie stała wiedza. Ale Benjamin Graham tu też wspomniany raz zawsze mówił, że największym problemem czy raczej wrogiem inwestora jest on sam. Dlaczego to skomplikowanie jest takie ważne? Czy my w ogóle wiemy jaką mamy strategię? Tak na samym początku. Ja miałem nie jedną strategię i czasami one się wykluczały jak tylko zaczynałem. No myślę, że każdy na początku jak zaczął w ogóle myśleć o tym jak działa giełda, co tutaj się dzieje, znaczy pierwsze większe zaskoczenie na rynku i nagle nasza strategia jest poddana prostej weryfikacji. Czy my to naprawdę przemyśleliśmy, bo zakładaliśmy, że ta zmienność nie będzie duża na przykład i nagle siadamy do tego, że czy my mamy na pewno strategię, czy tylko coś kupiliśmy i wydaje nam się, że to już tak pójdzie samo. Jak często te strategie zmieniamy? To jest niestety w tych czasach dużej zmienności. To brokerzy Forexowi nigdy nie chcą tego powiedzieć. na głos, ale te pozycje, które się zmieniają o 180 stopni i próbują złapać ten trend, a tak naprawdę bardzo często zerują sobie w ten sposób portfele. Czy my spontanicznie zmieniamy decyzję i w ogóle rozumiemy, co my robimy? Te wszystkie straszne rzeczy, które pokazałem z ostatniego 30lecia, na pewno jakieś będą. jak się tu spotkamy za rok czy za dwa, za trzy, pewnie już jakiś katakryzm rynkowy będzie po prostu, bo tak to mniej więcej działa. Więc pytanie, czy nasza strategia jest w stanie przetrwać w ogóle coś takiego. Y, no i później czy faktycznie jesteśmy w stanie poświęcić się tej analizie, czy to co robimy ma sens, bo wiele osób siada do analizy fundamentalnej i ona jest taka fajna i one uwielbiamy ją, tylko tam trzeba przeczytać kilka książek, zrobić pewnie kilka kursów i po kilku latach zaczyna nam świtać o co chodzi i tak do końca nie wiemy co jest w tej spółce, bo to wie tylko księgowy tej spółki. Więc i tak zakładamy, że wszystkie dane są jak najbardziej okej i i no można powiedzieć, że musimy mieć drugi zawód. Tak samo jest z analizą techniczną i z paroma innymi rzeczami. Ja na przykład to są przykład dwóch branż, kosmiczna i biotechnologiczna. Po latach analiz, chodzenia na różne spotkania, poznawania prezesów tych spółek, analityków, doszedłem do wniosku, że ja nigdy nie będę w stanie racjonalnie analizować tych dwóch branż, bo one są tak trudne, że po prostu je wykreśliłem. Mogę je mieć w jakimś ETFie, mogę dobrać sobie to, ale jakby ja nie będę sam siebie oszukiwał i nie będę do lustra mł, że ja to rozumiem. Nie zrozumiem tego. Ja nie nie przeskoczę momentu, kiedy jest cały proces wymyślania leku, który będzie się tam sprzedawał 20 lat i tak dalej. Jest to branża tak trudna, że wiele, większość inwestorów, która przeczyta trzy artykuły i uważa, że wie co ta spółka robi, nie ma absolutnie pojęcia co spółka robi, nie? To fajnie brzmi, że jak się ten lek uda zrobić, to to uratuje świat, bo to prawda, ale nie oszukujmy się, że zrozumiemy cały ten proces. Więc ja postawiłem mocno na szczerość w analizach wielu rzeczy i po prostu branżę skreślam. Tak samo największym sukcesem w zarabianiu na rynku ropy jest to, że przestałem ją ruszać. W ogóle nie dotykam tego instrumentu, nie dotykam ropy całkowicie, nigdy mi na tym dobrze nie szło, więc po prostu przestałem. A propos tego jak skomplikowany jest rynek, ten obrazek pokazuje jak bardzo ten rynek jest prosty. Oczywiście 200 lat historii amerykańskiej giełdy, z Polski jeszcze nie mamy takiego obrazka. To są te roczniki, kiedy powtarza nam się wynik 0 do 10 na plusie 10 20 30 40% rośnie indeks. Jaka to jest pula? Nie 30 40 a tu się kończy na uwaga -10- 20. Te skrajne wyniki to jest tylko ta końcóweczka. 1931, 37, 2008. No i szaleństwo w ogóle 1954, znowu jakieś odbicie 28, 33, że to są skrajne roczniki, ale generalnie jak myślimy o pasywnym inwestowaniu, patrzymy na te rynki amerykańskie czy w ogóle globalne, to jest dosyć mocno wszystko powtarzalne, tylko musimy sobie to uzmysłowić, że to wcale nie jest takie skomplikowane. Ale to to rozwala nas emocjonalnie. To jest to, co powiedzieliśmy. To są te drawdowny tak zwane, czyli trochę sobie nakładamy yyy w poszczególnych latach, to jest 1950 do 2022, jak mocno nam spadał indeks? Czyli czy jesteśmy w stanie dźwignąć -44, -42, -23, bo to jest to samo, o czym wcześniej rozmawialiśmy i to to dalej obowiązuje, że to się tak skończy, ale trzeba przetrwać to, nie? Przez zakładając, że portfel będziemy prowadzić przez wiele lat i historia lubi się powtarzać, przez większość czasu będziemy w tej dużej puli i będzie fajnie, o ile przetrwamy to, a to strasznie wygląda, ale to jest bardzo prosta zasada, którą po prostu wytłumaczę. To jest kwestia posiadania akcji, obligacji i tego miksu, o którym już wspominali przedmówcy, czyli to, że musimy mieć trochę obligacji nie po to, żeby one jakoś super zarobiły, tylko po to, żebyśmy nie spanikowali na akcjach. Po to wymyślono te portfele mieszane, bo one nie są po to, że te obligacje są cudowne, tylko te obligacje sprawią, że nie uciekniemy w popłochu z własnego portfela i nie wyrzucimy tej strategii do kosza. Więc im bardziej sobie zmiksujemy akcje z obligacjami i im dłuższy termin wybierzemy, no i oczywiście w tym przykładzie dla Stanów Zjednoczonych, tym spokojniej będziemy spać w super dużym uproszczeniu, ale na danych z kilkudziesięciu lat z największego rynku. Jak wspomniałem o takiej, wspomniałem już trochę o tej szczerości, to z takich błędów jest często niezrozumienie tego, czy my mieliśmy szczęście na rynku, czy nie. To jest ten trochę taki brak pokory rynkowej, kiedy nam się wydaje, że my jesteśmy fantastycznymi inwestorami. Teraz w Polsce wiele osób jest fantastycznym inwestorem, bo kupiło mieszkanie kiedyś i kupiło to z myślą o na przykład rodzącym się dziecku, o rodzinie i tak dalej, ale dzisiaj ma już 100% na mieszkaniu, więc można powiedzieć, że jest się inwestorem. No jakby trzeba sobie szczerze przyznać, kiedy zainwestowaliśmy, a kiedy po prostu mieliśmy szczęście, czy gdzieś tam rynek dopisał. Więc z mojego punktu widzenia, im szybciej dojdzie do nas ten wykres, to jest dokładnie z pewnej teorii, o której zaraz powiem, czyli na początku nam się wydaje, że jak coś nam się udało, to jesteśmy po prostu super, a czasami po prostu mamy szczęście. Wielu posiadaczy kryptowalut ma to szczęście, że zgubiło na jakiś czas portfel albo w ogóle o tym zapomniało i te wyniki są fantastyczne. No bo ciężko jest utrzymać 500, 600, 700% zysku. W praktyce po 100, 200 niejeden inwestor po prostu klika przycisk i koniec. Później jest taki etap, że wydaje nam się, że nic nie wiemy, a później już wiemy, że sporo rzeczy jest zależnych od nas, ale bardzo dużo niezależnych. znamy swoje ograniczenia i to jest kawał drogi. W analizie technicznej to jest bardzo popularne, jeśli będziecie zaczynać analizę techniczną na początku te wszystkie obrazki będą jak w Matrixie i będziecie myśleć, że jutro znajdziecie świętego Grala, będziecie wiedzieć jak to się poukłada. Po jakimś czasie już czar pryśnie, ale może coś wam się z tego przyda. Taka jest moja opinia po latach. Ja korzystam z jednej rzeczy, z analizy technicznej, chyba która się z analizą fundamentalną może dosyć połączyć, czyli jak duże instytucje wychodzą lub wchodzą na rynek. Ale generalnie to jest ten efekt, to jest nic innego, który dotyczy nas w każdej dziedzinie w inwestowaniu. Także im bardziej zdamy sobie z tego sprawę, tym łatwiej będzie to zaakceptować. Czyli jak nie mamy wiedzy i kompetencji w danej dziedzinie, to czasami myślimy o sobie szybciej jako eksperci, że już się czegoś nauczyliśmy, ogarnęliśmy, a im bardziej jesteśmy ekspertami, tym czasami zaniżamy swoje kompetencje, bo wiemy jak wielu rzeczy jeszcze nie wiemy, czy jak na wiele rzeczy nie mamy absolutnie wpływu. I to jest błąd, który możemy popełnić. Ale jak już mówimy o samym błędzie, to brak akceptacji błędów jest dużym błędem, chociaż trochę mogłem się tu zamieszać. Rachunek bez zrealizowanych strat. Znaczy generalnie strata liczy się wtedy, kiedy klikniemy sprzedaj. Jeśli mamy na rachunku maklerskim pozycję -90, to dopóki ona nie jest zamknięta, ona technicznie rzecz biorąc nie jest stratą. I zdarza się między innymi na takich konferencjach, jak rozmawiam z wieloma osobami, że są takie straty w portfelu, które czekają na jakiś lepszy rok, żeby to zoptymalizować podatkowo tam sobie jakoś to tłumaczymy, ale nie wyciągamy z nich żadnych wniosków i po prostu trzymamy je trochę pod dywan. tam następna transakcja będzie lepsza. Zapomnijmy już o tej. I kró jest taki, że i tak będziemy popełniać błędy. Będziemy popełniać błędy inwestycyjne na bank. I no wystarczy już znowu powiedziałem trochę o Buffecie, ale przecież co chwilę Buffet też zalicza jakąś wtopę i po prostu jest to publikowane. Tylko tyle, że jak się ma tak dużo pieniędzy, to jest to dosyć wybaczalny błąd, że się gdzieś na jakiejś akcji człowiek pomylił, czy w zasadzie jego już zespół. Yyy, więc i tak będziemy mieć różnego rodzaju błędy na rachunkach inwestycyjnych. Natomiast możemy wpadać w takie brak akceptacji, jak się nałoży z tym, to może prowadzić do tego, że będziemy mieć akcje, w które wręcz będziemy wierzyć już jak poznamy zarząd, pojedziemy na walne zgromadzenie, będziemy wierzyć tym ludziom, że oni osiągną cudowny sukces, tylko tylko czasem nie spojrzymy na po prostu realne dane i nie przyznamy się, że trochę przesadziliśmy. Efekt posiadania to jest to, że oceniamy wyżej towary, które już posiadamy. Czyli jak patrzę na któreś z tych akcji, które tutaj są, to może cieplej myślę o tych akcjach, które już posiadam na swoim koncie maklerskim. I tak przez różowe okulary widzę wizję prezesa zarządu tej spółki. Inaczej czytam ten raport, jak już jestem zapakowany dużą kwotą w tym. Zresztą co tu dużo mówić, na pewno znacie kogoś, kto kupił CD Projekt po 400 zł i dalej uważa, to jest super decyzja, kibicujemy, to jest w portfelu, kiedyś będzie za 500 i tak dalej, nie? Tak jakby trzeba po prostu zdać sobie sprawę z tego na ile gdzieś popełniliśmy błąd przyznać się do tego i dlaczego to mówię. To jest przykład znowu amerykański. Microsoft kupiony w złym momencie to jest przedział 87 do prawie 2019. Dzisiaj te akcje już za 400 ponad dolarów. Ale co chciałem powiedzieć? Microsoft w momencie bańki.comowej kupiony na samym szczycie tej euforii, że sąsiad, fryzjer, wszyscy mówią, że trzeba kupować akcje. Jeśli posłuchaliście tego fryzjera w 1999 i nakupowaliście na szczycie Microsoftu, to 15 lat potrzebowaliście, żeby wyjść na zero. To nie wlicza inflacji. Tak, jakieś nie mam jak mikrofonu już podać w drugą stronę. Chcesz powiedzieć, że Getback kupiony dwa tygodnie po debiucie może zrobić coś takiego? No Getback to w ogóle jest taki przykład, o którym tu nie wiem czy byśmy musieli całą historię mógłbym zapytać, kto pamięta Getback, bo co jakiś czas też się zdarza taka spółka, która która no powiedzmy pada cieniem na lata właściwie inwestowania, ale jesteśmy w stanie po prostu jednym momentem złego kupna zostać z taką historią na długo w portfelu. I pytanie czy wyciągniemy z tego serio jakiekolwiek wnioski, nie? Bo bo ta akceptacja tych własnych błędów jest diabelnie trudna i tu już wykład Kasi się bardziej tego przyda, bo te historie z nami zostają. jakby realizując jakąś transakcję kolejną, możemy mieć z tyłu głowy tego Getbacka, ten CD Projekt, ten Microsoft. No przeróżne rzeczy nam zostają w głowie, co może doprowadzić do tego, że po prostu kolejne transakcje będą też nieudane. No i dzisiaj mówiliśmy o długoterminowych portfelach z fajnymi rozwiązaniami, ale mam wrażenie, że wszyscy prelegenci mieli ten sam wniosek, że trudniejsze jest utrzymanie tego portfela niż faktycznie zbudowanie go, dowiedzenie się jakie instrumenty, jak to poskładać, jakby wytrzymanie z tym portfelem jest dużo, dużo trudniejsze. I cytat pana, o którym już nieeraz wspomniałem. może będziecie mogli o nim poczytać, czyli nie musimy być wcale mądrzejsi od innych, tylko bardziej zdyscyplinowani. I na koniec wybrałem pokazywany ostatnio najczęściej chyba tweet, który sobie zapisałem. To jest z 2017, jeśli mnie pamięć nie myli sam tweet. Morgan Hausel napisał taką książkę Psychologia pieniędzy. Fantastyczny człowiek, jeśli chodzi o publicystykę taką zrozumienia tego, jak działają rynki finansowe i generalnie tego, jak działa psychologia pieniędzy już wspomniana. yyy w tytule ym książka nazywa się Zamknij się i czekaj. Każda strona to jest nic innego jak ten wykres. Tak brzmi ten tweet. To jest oczywiście indeks S&P yy 500. I na czym cała sztuka polega? Ten tweet tutaj był zamieszczony mniej więcej, więc będzie pewnie jeszcze aktualny przez wiele, wiele lat. Ja oczywiście wiem, że historia może nie powtarzać się jeden do jednego i tu te wykresy będą wyglądać w prawo zupełnie, zupełnie inaczej. Ale jakby nie patrzeć przy 200 latach amerykańskiej giełdy i tych wynikach, które Mateusz Mucha pokazywał przy polskich indeksach i tym, że jeśli chcemy w ogóle inwestować, to raczej ten optymizm tylko pomaga, bo jeśli jesteśmy pesymistami, to rynek kapitałowy trochę może nie mieć sensu, mówiąc wprost, jeśli zakładamy jakąś katastrofę i tylko trzymamy kciuki, żeby za moment się jakiś szort zadział. Wszystkie te błędy i wszystkie te rzeczy, o których wspomniałem, one będą nawiedzać każdego z nas, kto dopiero zaczął, kto już jest na jakiejś tej drodze, kto mniej więcej zapoznał się ze swoim portfelem, ale jeszcze nie przeżył jakiegoś wielkiego zjazdu, jakiejś wielkiej zmienności. Jak ktoś zaczął w tym roku, to jest fajnie, zieloniutko, przyjemnie. Ostatnio było trochę strasznie, bo tam parę procent spadło, ale generalnie 2024 jest bardzo fajny. 23 też był bardzo fajny, więc jeśli zaczęliście dopiero teraz, no to ten wykład poprzedni Kasi jest bardzo do przerobienia i te rzeczy, które tutaj mówiliśmy, bo prędzej czy później ta duża zmienność zweryfikuje po prostu to, co sobie tutaj ustaliliśmy i to, co faktycznie jest w naszych portfelach. Tych błędów jest tyle, że mógłbym jeszcze tu wymieniać i wymieniać, ale to nie tędy droga, bo jest bardzo późna pora i kawy już dodatkowej nam nie zrobią, więc dziękuję ślicznie. Jeśli są pytania, to jestem oczywiście do dyspozycji. Pewnie będę drzwi zamykał tutaj dosłownie. O, już mikrofon idzie, to swojego nie będę oddawał. Krótkie pytanie. Bardzo dziękuję za te dwa, dwie konferencje. Kiedy będzie następna konferencja i gdzie? To był eksperyment wakacyjny, więc dopiero będziemy wyciągać wnioski i tak wnioski są super, że w wakacje dwa razy się udało tak licznie zapełnić te salę. Mi się marzy, żebyśmy pojechali w Polskę, bo rynek kapitałowy się musi zbudować i wiem, że giełda jest w Warszawie, ale generalnie ludzi, inwestorów jest pełno też w innych miastach, więc mam cichą nadzieję, że uda się trochę pojeździć po Polsce jeszcze z takimi wykładami, ale zobaczymy. Na razie nie wiem, na razie przychodzi ten etap oceny wyników portfela i tego wszystkiego, co inwestycyjnie się ocenia na koniec. Więc najpierw to, ale to ja się włączę, bo jeśli nic się innego nie zadzieje, to możecie też usłyszeć Tomka na dniu edukacji finansowej, o którym mówiła pani wiceprezes 23 października. Także będziemy się przypominać, kto odklikał zgodę na mailing, to na pewno dostanie też zaproszenie. Kolejne pytanie. Ja też bardzo dziękuję za interesujący wykład i mam takie pytanie przykładowo, jeśli chodzi o Ikke i Xę, jak to ma się do ruchu Fire? Jakbyś mógł jakby swoje zdanie na ten temat wyrazić? ma się do ruchu fire fantastycznie, bo są to rachunki, które są w stanie nam optymalizować podatki, czyli te 19% znika z naszego patrzenia na świat. A zakładam, że zbieramy pieniądze nie tylko na rachunku IKE, XZ, tylko jeśli myślimy o FIRE, to te limity są zdecydowanie dla nas za małe. Tak docelowo, prawda? Bo dzisiaj mówimy o łącznie 30 paru tysiącach złotych, więc zakładam, że jeśli ktoś mocno idzie w fire, to będzie maksymalizował te oszczędności i po prostu poza limitami będą też inne rachunki i w pierwszej kolejności pewnie te pieniądze będą brane z innych rachunków. No bo Fire jakby łączy, tak dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi, Fire to jest taki ruch, że wcześniej odchodzimy na emeryturę, odkładamy ogromną część naszej aktualnej wypłaty po to, żeby relatywnie szybko pożegnać się z pracą i tylko móc pracować, ale niekoniecznie nie musimy. Chcemy, ale nie musimy. Czyli możemy bardzo dużo pieniędzy odłożyć i na przykład, nie wiem, w wieku 42 lat żyć tylko z kapitału. Ale to wymaga odkładania czasami 30, 40, 60% naszej wypłaty przez wiele, wiele lat. I zakładam, że IKE i XE mimo wszystko są w tej układance, bo one i tak później będą pracować przez wiele lat i dopiero po prostu podanym wieku będą rozkładane. Pewnie to indywidualnie jest do policzenia, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś budujący fire zrezygnował z IKE czy XE. Z IKE szczególnie, bo mamy taką matematyczną przewagę w kontekście IKE. Nawet jeśli ja przez IKE będę inwestował przez nie wiem 10, 20, 20 parę lat, ale w wieku 50 lat stwierdzam, nie czekam jeszcze dekadę, rozwalam je, to i tak matematycznie przez te wszystkie lata miałem przewagę, bo reinwestowałem bez podatku, nie? Tak jakby dalej na koniec go płacę, ale de facto obracałem większym kapitałem przez te wszystkie lata, więc matematycznie to nadal ma sens. Z X nie dam sobie ręki uciąć, bo to rozliczenie z urzędem skarbowym przedwczesne jest czymś, co mnie przeraża. Tak jakby nie wiem, w wieku 50 lat likwidacja XZ, czyli nie wiem, 30 lat wstecz pitów. Dla mnie trailer horroru ciężkiego. Nie wiem jak to działa w praktyce, więc nie chcę się wypowiedzieć, ale Ike na pewno matematycznie i tak daje nam dużą przewagę, więc pewnie w ruchu Fire bym IKE miał. Tomek, mówisz bardzo dużo o właśnie konsekwencji, o zaakceptowaniu błędów. A co jeśli tych błędów typu Microsoft jest u nas w portfelu już trochę i trochę czasu już czeka na to właśnie 15 lat odbicia się. Czy jesteś zwolennikiem tego, żeby jednak zaakceptować te straty i przerzucić je gdzieś indziej, gdzie można je odrobić, czy jednak mimo wszystko czekać? Ja bym się w ogóle zastanowił, czy ten sposób inwestowania, który generuje tak dużo strat i jakoś powtarzający się model, czy to nie jest coś z nami nie tak? W sensie nie, że my źle analizujemy, tylko my jakieś mamy nieodpowiednie podejście i i wybór tej strategii, bo może jeśli ta selekcja jest tak trudna, tak obciążająca, my nie umiemy tej zrobić analizy fundamentalnej i nie chcemy się poświęcić, chodzi o czas i tak dalej, albo mamy jakieś złe proporcje w portfelu, to możemy serio, nie powinniśmy tak kompletnie inwestować i gdzieś do jakiejś optymalizacji podatkowej te straty trzeba będzie zrealizować, sensownie to rozliczyć, ale na przykład budować portfel pasywny. Więc to znowu jest taka nie lubię tej odpowiedzi, to zależy, ale ale faktycznie to zależy od tego, jakie były przyczyny tych transakcji. Ja miałem takie w życiu moment z tych mega mega starszych inwestycji już to Petrol Invest, nie wiem czy ktoś jeszcze pamięta, ale nawet potrafiłem sobie zostawić dwie akcje symboliczne, żeby miały minus 99% straty, żebym pamiętał, że to jest możliwe, że to nie jest takie science fiction, to się zdarza. Więc zostawiałem je, logowałem się na rachunek i ta mnie pozycja straszyła - 99%, że jak źle analizujesz i nie ogarniasz strat, to tak to się może powtórzyć. Więc ja bym chyba sięgnął po prostu takiej dobrej analizy. Może poprosił kogoś z zewnątrz w ogóle m żeby jeszcze pomógł ocenić skąd się te błędy gdzieś tam po drodze wzięły. I od razu nie mogę nie skorzystać i nie dodać tej rzeczy, że jak robimy jakikolwiek dziennik inwestycyjny, to to super pomaga później w tej analizie. Ja tego przez lata nie robiłem, czyli kupiłem jakąś spółkę, ona trochę spadła, trochę później się z nią rozstałem, ale dlaczego ja to zrobiłem po tylu latach? Nie mam pojęcia, a ja mam naprawdę złą pamięć do takich rzeczy, więc później się widzi po prostu wszedł po tej cenie, wyszedł po tej cenie, dlaczego to zrobił, nie wiem. Więc przy aktywnym inwestowaniu fajnie jest dodać dla samego siebie malutką notatkę. Po co, dlaczego, dlaczego w tej proporcji, jak jest scenariusz na później, bo jeśli to mamy, to wiemy, dlaczego się pomyliliśmy. Jesteśmy w stanie później, nie wiem, za dwa, trzy lata ocenić, że faktycznie to był błąd, czy może po prostu zn już wspomniany get back, może to inny temat zupełnie, nie? Więc dobrze jest mieć notatkę, dlaczego to zrobiliśmy. Nie wiem, czy to w pełni wyczerpuje, ale ja bym chyba tak zrobił. Na koniec prezentacji pokazałeś zdjęcie Warena Buffetta i właśnie moje pytanie jest związane z nim. Czy mógłby mógłbyś coś powiedzieć o osobistym doświadczeniu spotkania z nim? No jest to takie doświadczenie, że ja i 40 000 ludzi w sali słuchaliśmy tego samego, więc generalnie mam świadomość, że fajnie jest tam być, żeby porozmawiać z amerykańskimi inwestorami i ludźmi, którzy żyją kulturą Berkshire Hatway, tak jak my nie jesteśmy w stanie. No gdybym pojechał jakieś 6 s lat wcześniej to była opcja przybicia piątki, bo jeszcze mało osób się interesowało aż tak Buffetem, że można było później pobiec, pomacha i on w ogóle wychodził do ludzi. No ale przez dokument HBO, który wszystkim polecam, na HBO jest dokument o Warenie, Buffecie fantastyczny. Przez ten dokument są takie tłumy w Omacha, że już się nawet budka z ochroniarzem pojawiła przy domu i już niestety nie można tak zbliżyć się do Buffeta. Yyy, ale generalnie no dzisiaj przy sztucznej inteligencji można se fajnie streszczenie tego spotkania zrobić, ale jak ktoś jest wkręcony w te tematy, to ja ja zawsze polecam słuchać tych wszystkich spotkań i czytać te listy, bo to są ostatnie lata, kiedy po prostu możemy, nie? To tak drugiej osoby nie będzie już raczej takiej, która się tak będzie dzielić wiedzą i i i pokazywać ten przykład. Ale jeśli ktoś chce lecieć, no to to jedna z ostatnich szans. Bardziej żeby zrozumieć kulturę amerykańskiego inwestowania w tym duchu Berkshire Hataway, bo mówiąc wprost, my takiego ewenementu w ogóle w Europie nie mamy. Więc jeśli byśmy chcieli coś takiego zobaczyć, to jedna z ostatnich szans pewnie w najbliższych latach. No i nie taka trudna sprawa, nie taka trudna sprawa do zrobienia. Ten dokument o nim jest na na YouTube. Tak, znaczy na YouTubie to jest tylko mój film o nim, więc ale taki pełny to jest na HBO, czyli teraz już platforma Max. Tak, to się powinien znaleźć. Jak wpiszecie Warren Buffett, to jest taki półtorej godziny dokument, jak on sobie zasuwa tego McDonalda, jak on tam mieszka w tym swoim domu tym samym od lat 50, jak on inwestuje. To jest absolutnie wszystko prawda. Przejechałem całą trasę z tego filmu po Stanach Zjednoczonych i rozmawiałem z jego sąsiadami, którzy tam nas oprowadzali. To jest naprawdę 100% prawda. On jest takim dziwnym gościem, który siedzi w McDonaldzie, jest hamburgerem za pi dolców i przerzuca te miliardy na giełdzie. Tak, to tak działa. Tak, tak. Może kiedyś nie. Najważniejsze co mało Renbffet, czego my nigdy chyba nie zrozumiemy, to jest ten horyzont inwestycyjny. To jest ta abstrakcja. I dlatego mówię, że nikt nie dogoni go inwestycyjnie, bo większość ludzi skończy inwestowanie na 20, 30, 40 latach, a on po 50 tylko się rozkręcał i tak jakby ten procent składany masakruje wszystkich, więc tego wyniku nie da się pobić, bo on po prostu to jest 78 rok budowania portfela. Ciężko to sobie w ogóle wyobrazić, że tak abstrakcyjne. U nas GZ puka już w tym wieku, więc 78 lat budowania portfela to jest to jest naprawdę coś. No. No, ale nic, jeśli w takim razie pytań już nie ma, bo przeniesiemy sobie do kularuarów, to ja jedyne co mogę powiedzieć to w imieniu swoim, wszy








