LIFTERO – Najciekawsza spółka kosmiczna na GPW?
W materiale omawiamy polską spółkę LIFTERO, która zadebiutowała na NewConnect w 2026 r. Przedstawiamy jej historię, przejście z modelu usługowego na produktowy oraz kluczowy produkt – booster chemiczny napęd przeznaczony dla małych satelitów. Analizujemy przewagi technologiczne: wyższy ciąg, krótszy czas manewrów, niewielkie zapotrzebowanie na energię, odporność na przegrzewanie oraz wykorzystanie nietoksycznego paliwa. Omówiono także uzyskanie flight heritage po udanych testach na orbicie w 2026 r., co zwiększyło wiarygodność przed klientami.
W części finansowej prezentujemy aktualny backlog przekraczający 700 tys. EUR oraz pipeline wart ponad 100 mln EUR, w tym dwa ogromne europejskie przetargi konstelacyjne. Przedstawiamy strukturę akcjonariatu, udział założycieli oraz obecność Jędrzeja Kowalewskiego (prezes Scanwaya) w radzie nadzorczej. Na koniec omawiamy własną wycenę prelegenta, strategię częściowego zakupu akcji oraz warunki, przy których warto rozważyć zwiększenie ekspozycji w spółce.
- Kluczowe zalety boostera chemicznego Liftero
- Znaczenie flight heritage dla pozyskiwania kontraktów
- Analiza backlog, pipeline i perspektyw finansowych
- Oena ryzyka i kryteria decyzji inwestycyjnej
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Jeszcze kilkanaście lat temu wystrzelenie satelity było sporym wydarzeniem. Dzisiaj Space X potrafi wynosić na orbitę kilkadziesiąt satelitów jedną rakietą. Średnio co d trzy dni odbywa się kolejny start Falcona 9. Starling liczy już tysiące satelitów. Amazon buduje własną konstelację Leo. Europa rozwija projekt Iris 2. Chiny budują własne mega konstelacje. A to dopiero początek. Według większości prognoz w ciągu najbliższych kilkunastu lat liczba aktywnych satelitów na orbicie wzrośnie wielokrotnie. Mówimy już nie o tysiącach, a nawet o dziesiątkach tysięcy satelitów. Branża kosmiczna ma przed sobą świetlaną przyszłość, dlatego jest to jedna z moich ulubionych branż do inwestowania. Stali bywalcy mojego kanału wiedzą, że mam już od jakiegoś czasu spory pakiet akcji Scanwaya. Teraz na debiucie doszedł do tego pakiet akcji drugiej kosmicznej spółki Liftero. Czym zajmuje się Liftero? Czy zastanawiałeś się co dzieje się z satelitą już po jego wystrzeleniu? Wiele osób myśli. Rakieta wyniosła satelitę. Satelita działa. Koniec historii. Tymczasem historia dopiero się zaczyna. Satelita musi ustawić się na właściwej orbicie, korygować swoją pozycję, unikać śmieci kosmicznych, kompensować opór atmosfery, wykonywać manewry, a po zakończeniu misji bezpiecznie opuścić orbitę. I do tego wszystkiego potrzebny jest napęd. Bez napędu nawet najbardziej zaawansowany satelita ma bardzo ograniczone możliwości. Właśnie dlatego wraz z gwałtownym wzrostem liczby satelitów rośnie również zapotrzebowanie na systemy napędowe. I tutaj właśnie pojawia się polska spółka Liftero. 30 czerwca spółka zadebiutowała na rynku New Connect. Sam zdecydowałem się kupić jej akcję tuż po otwarciu handlu w dniu debiutu. Ale nie dlatego, że to modny sektor. Nie dlatego, że kurs urósł o kilkadziesiąt procent i nie dlatego, że ktoś powiedział mi kupuj. Przed zakupem przeczytałem dokument informacyjny, przeanalizowałem technologię, konkurencję, rynek, klientów, zarząd, akcjonariat, perspektywy, a także wycenę spółki. W dzisiejszym materiale pokażę ci wszystko, co moim zdaniem jest najważniejsze. Zobaczymy, czym właściwie zajmuje się Liftero, jakie ma przewagi nad konkurencją, czy rzeczywiście może skorzystać na rozwoju rynku kosmicznego oraz odpowiemy sobie na najważniejsze pytanie. Czy przy obecnej cenie akcji nadal warto interesować się tą spółką? Zacznijmy od samej spółki. Liftero to młoda firma z Krakowa założona przez Tomasza Palacza i Przemysława Drożdża. Od początku działa w sektorze kosmicznym, ale nie od razu wyglądała tak jak dzisiaj. I właśnie to jest bardzo ciekawe. Historia zaczyna się w 2019 roku. Wtedy powstaje Progresja Space. Początkowo firma skupiała się głównie na projektach badawczo-rozwojowych oraz kontraktach realizowanych dla Europejskiej Agencji Kosmicznej. Pozyskiwała granty, budowała kompetencje i zdobywała doświadczenie. Ale w 2022 roku wydarzyło się coś, co moim zdaniem było najważniejszym momentem w historii całej spółki. Zarząd podjął decyzję o zmianie modelu biznesowego. Zamiast wykonywać kolejne projekty na zlecenie, postanowili stworzyć własny produkt i właśnie wtedy narodził się booster. Był to moment przejścia z modelu usługowego na produktowy, który stał się punktem zwrotnym w historii spółki. Booster jest chemicznym systemem napędowym przeznaczonym dla małych satelitów. Spółka opracowała ten napęd w rekordowo krótkim czasie kilkunastu miesięcy. Nie dość, że zrobili to szybko, to do tego ich napęd ma szereg przewag nad konkurencyjnymi rozwiązaniami. Napęd chemiczny stosowany przez Liftero oferuje kilka kluczowych przewag nad napędami elektrycznymi, które wynikają przede wszystkim z różnic w generowanym ciągu oraz zapotrzebowaniu na energię. Napędy chemiczne charakteryzują się znacznie wyższym ciągiem, co pozwala na przeprowadzenie manewrów nawet 10okrotnie szybciej. niż w przypadku napędów elektrycznych. Manewry, które napędowi elektrycznemu zajmują tygodnie lub miesiące, system chemiczny może wykonać w ciągu minut, godzin lub dni. Dzięki większej prędkości satelita może znacznie szybciej dotrzeć na swoją orbitę docelową po oddzieleniu się od rakiety. Na przykład w kilka dni zamiast kilku miesięcy. Pozwala to na maksymalizację czasu pracy operacyjnej urządzenia, co bezpośrednio przekłada się na generowanie zysków, zamiast tracić czas na powolne manewrowanie. Systemy chemiczne mają o rzędy wielkości niższe zapotrzebowanie na energię elektryczną w porównaniu do napędów elektrycznych. Ułatwia to integrację napędów na pokładzie satelity i ogranicza obciążenie jego systemów zasilania. W obliczu rosnącego zatłoczenia orbit czas reakcji staje się krytyczny. Napęd chemiczny pozwala na błyskawiczne manewry unikania kolizji, co jest znacznie trudniejsze i mniej przewidywalne przy użyciu powolnych napędów elektrycznych. Wraz ze wzrostem masy satelitów rośnie zapotrzebowanie na wyższy ciąg, co czyni napęd chemiczny naturalnym i domyślnym wyborem dla większych jednostek oraz misji wymagających dużej mobilności. Napędy chemiczne mają mniej restrykcji operacyjnych i są łatwiejsze w planowaniu dla skomplikowanych scenariuszu misji, szczególnie w zastosowaniach obronnych i serwisowaniu satelitów. Liftero podkreśla, że ich rozwiązanie wykorzystuje nietoksyczne paliwo, co eliminuje bariery regulacyjne i wysokie koszty operacyjne typowe dla tradycyjnych napędów chemicznych, łącząc zalety wysokiego ciągu z bezpieczeństwem użytkowania. Do tego ich napęd nie przegrzewa się tak szybko jak konkurencyjne rozwiązania. W porównaniu do bezpośredniej konkurencji oferującej napędy nietoksyczne, system Liftero charakteryzuje się do 25% wyższą wydajnością. Przekłada się to na mniejsze zużycie paliwa lub niższą masę własną całego systemu, co jest kluczowym parametrem dla operatorów satelitów. Przewagą boostera jest też lepsze zarządzanie ciepłem. Podczas gdy silniki konkurencji przegrzewają się po około 10 sekundach i wymagają wyłączenia, silnik Liftero zademonstrował zdolność do ciągłej pracy przez ponad 20 minut w warunkach próżni bez przegrzewania się. Ta przepaść technologiczna pozwala na znacznie bardziej elastyczne, intensywne manewrowanie na orbicie. To wszystko sprawia, że inwestycja w akcj na debiucie wydawała mi się bardzo ciekawa. Pojawił się też klient z Indii, który zakupił jeden moduł, ale niestety nie został on przetestowany w przestrzeni kosmicznej, ponieważ rakieta, która wynosiła satelitę eksplodowała podczas startu. Spółka postanowiła więc wysłać własnego satelitę i w 2025 roku wyniosła go na orbitę, a w 2026 roku przeprowadziła testy napędu, wykonując 99 udanych manewrów, zyskując tym samym Flight Heritage. I właśnie dlatego, kiedy czytałem dokument informacyjny, największe wrażenie robiły na mnie nie prognozy przychodów, nie obietnice, nie prezentacje, tylko fakt, że spółka bardzo szybko przeszła drogę od pomysłu do produktu, a następnie do jego sprawdzenia na orbicie. Moim zdaniem właśnie w tym miejscu kończy się etap startupowej opowieści, a zaczyna historia firmy, która ma szansę zbudować komercyjny biznes. Liftero od kilku lat realizuje kolejne projekty dla SA. obejmujące zarówno rozwój nowych napędów, jak i doskonalenie technologii produkcji. W dokumencie informacyjnym spółka wymieniła kilka realizowanych i zakończonych kontraktów dla tej instytucji. I tutaj warto coś wyjaśnić. Często słyszę komentarze, to tylko grant. Moim zdaniem to zbyt duże uproszczenie. ESA nie rozdaje pieniędzy przypadkowym startupom. Aby realizować projekty dla Europejskiej Agencji Kosmicznej, trzeba przejść bardzo wymagający proces kwalifikacji technicznej. To oczywiście nie gwarantuje sukcesu komercyjnego, ale jest mocnym potwierdzeniem kompetencji zespołu. Pojawiają się również pierwsi klienci z Azji. Warto również wspomnieć o podpisanej współpracy z Kreotech. Spółki planują wspólną integrację technologii napędowych z platformami satelitarnymi oraz udział w projektach kosmicznych. Informacja o tej współpracy znalazła się już w dokumencie informacyjnym jako jedno z ważnych wydarzeń z pierwszego kwartału 2026. Przejdźmy teraz do akcjonariatu i tutaj również znalazłem kilka rzeczy, które zwróciły moją uwagę. Oprócz współzałożycieli w radzie nadzorczej jest jeszcze jedno ciekawe nazwisko, które prawdopodobnie kojarzy większość osób interesujących się polskim sektorem kosmicznym. Jędrzej Kowalewski to założyciel i prezes Scanwaya. spółki, którą wielu z was doskonale zna z mojego kanału. Co ciekawe, pełni również funkcję członka rady nadzorczej Liftero i objął akcje spółki jeszcze przed debiutem. Chciałbym jednak bardzo wyraźnie podkreślić jedną rzecz. Nie uważam, że obecność Jędrzeja Kowalewskiego automatycznie oznacza sukces Liftero. Natomiast dla mnie jest to pozytywny sygnał jakościowy. Mówimy o osobie, która od wielu lat buduje jedną z najbardziej zaawansowanych spółek kosmicznych w Polsce. Fakt, że zdecydowała się zaangażować również w liftero odbieram jako element zwiększający wiarygodność projektu. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na dwie bardzo ważne wartości, które często pojawiają się przy spółkach technologicznych Backlock oraz Pipeline. Backlock to nic innego jak podpisane już kontrakty, które spółka ma realizować. Można powiedzieć, że są to przyszłe przychody, które już dziś w dużej mierze są w portfelu. W przypadku liftero Backlock przekracza obecnie 700 000 EUR i obejmuje między innymi komercyjną dostawę dwóch systemów Booster oraz finalizację dwóch projektów realizowanych dla europejskiej Agencji Kosmicznej. Co istotne, cały obecny backlock ma zostać zrealizowany jeszcze w 2026 roku. Jeszcze ciekawiej wygląda jednak pipeline, czyli wartość wszystkich zaawansowanych rozmów handlowych, złożonych ofert i projektów, które mogą w przyszłości zamienić się w podpisane kontrakty. Obecnie jego wartość przekracza 100 milionów euro, co oznacza ponad trzykrotny wzrost zaledwie w ciągu dwóch ostatnich kwartałów. Oczywiście chciałbym bardzo mocno podkreślić, że pipeline nie jest gwarancją przyszłych przychodów. To nie są podpisane umowy i część z tych projektów może ostatecznie nie dojść do skutku. Pokazuje on jednak skalę zainteresowania technologią Liftero oraz potencjał, z którego spółka może czerpać kolejne kontrakty. Co więcej, ponad 3 miliony euro z tego pipelineu stanowią projekty, których rozstrzygnięcia spółka spodziewa się już w perspektywie najbliższych kilku miesięcy. Kolejne blisko 30 milionów euro to długoterminowe programy rozwijane z myślą o przyszłych misjach kosmicznych. Największą część stanowią jednak dwa ogromne europejskie przetargi konstelacyjne odpowiadające za około 70% całego pipelineu. Zarząd sam określa je mianem słonia w pokoju, ponieważ ich ewentualne wygranie mogłoby całkowicie zmienić skalę działalności spółki. Dodatkowo Liftero liczy jeszcze w tym roku na kolejne kontrakty z europejską Agencją Kosmiczną o wartości przekraczającej milion euro, a także ubiega się o granty SPARP o wartości ponad 7 milionów euro, które miałyby zostać przeznaczone na dalszy rozwój systemu booster oraz zwiększenie zdolności produkcyjnych. I tutaj dochodzimy do czegoś, co moim zdaniem jest najważniejsze. Prezes spółki podkreśla, że prawdziwym punktem zwrotnym było uzyskanie tak zwanego flight heritage, czyli potwierdzenia działania napędu w rzeczywistych warunkach kosmicznych. Dopiero od tego momentu zainteresowanie klientów zaczęło gwałtownie rosnąć, co bardzo dobrze widać po dynamicznym wzroście wartości pipelineu. To pokazuje, że w branży kosmicznej liczy się nie tylko dobra technologia, ale przede wszystkim udowodnienie, że rzeczywiście działa na orbicie. No dobrze, spółka pozyskała kapitał z giełdy. Pytanie brzmi: Co zamierza z nim zrobić? I tutaj odpowiedź bardzo mi się podoba. Nie widzę planów budowania reprezentacyjnej siedziby. Nie widzę wielkich przejęć, nie widzę przypadkowych inwestycji. Najważniejszy nacisk położono na zwiększenie mocy produkcyjnych, rozwój kolejnych produktów, dalsze prace badawczo-rozwojowe, rozbudowę zespołu oraz rozwój sprzedaży na rynkach zagranicznych. To dokładnie to, czego oczekiwałbym od młodej spółki technologicznej. I właśnie tutaj dochodzimy do najciekawszego pytania, bo technologia wygląda interesująco. Klienci zaczynają się pojawiać, rynek rośnie bardzo szybko. Ale czy to oznacza, że akcje warto kupić po każdej cenie? Moim zdaniem nie. I właśnie dlatego przed zakupem przygotowałem własną wycenę spółki. Za chwilę pokażę ci przy jakich poziomach uważałem Liftero za bardzo atrakcyjne, kiedy zdecydowałem się kupić pierwszą transzę i dlaczego mimo pozytywnej opinii o spółce nie zamierzam kupować jej po każdej cenie. I teraz dochodzimy do najważniejszego pytania. Czyli wtero jest świetną spółką. Moim zdaniem tak. Ale czy świetna spółka zawsze oznacza świetną inwestycję? Nie. I właśnie to bardzo często jest największym błędem inwestorów. Można kupić fantastyczną firmę po fatalnej cenie, a wtedy nawet jeśli biznes będzie rozwijał się zgodnie z oczekiwaniami, stopa zwrotu może okazać się rozczarowująca. Dlatego przed debiutem przygotowałem własną wycenę. Nie po to, żeby przewidzieć kurs z dokładnością co do złotówki, ale po to, żeby wiedzieć kiedy kupować, a kiedy po prostu cierpliwie czekać. Chciałbym podkreślić jedną rzecz. To nie jest żadna wartość godziwa. To nie jest model DCF. To jest moja własna ocena realizacji potencjału do ryzyka. Im wyżej znajduje się kurs, tym mniej miejsca pozostaje na błędy spółki. I właśnie dlatego zdecydowałem się zastosować bardzo prostą strategię. Nie kupować wszystkiego od razu. Moja pierwsza decyzja była bardzo prosta. Kupiłem akcję za około 5% wartości portfela już w dniu debiutu. Dlaczego? Bo uważałem, że Liftero może okazać się bardzo ciekawą spółką, ale jednocześnie wiedziałem, że po debiucie wszystko może się wydarzyć. Kurs równie dobrze mógł spaść o 30% jak i wzrosnąć o 50. Nie chciałem zgadywać. Na równoważeniu kurs przed otwarciem w dniu debiutu momentami skakał do 100 zł za akcję. Wtedy drapałem się w głowę i miałem żal, bo to była cena zbyt wysoka, aby zakupić akcję. Ale tuż przed startem notowań kurs oscylował w granicach 50 zł za akcję i wtedy wiedziałem, że wchodzę w to. Drugie dodatkowe 5% planowałem dokupić dopiero wtedy, gdy spółka zacznie potwierdzać moją tezę inwestycyjną, czyli kolejne kontrakty, kolejni klienci, zwiększany backlock, rozwój sprzedaży i oczywiście odpowiednia wycena, bo nawet najlepsze informacje nie oznaczają, że warto kupować akcje po każdej cenie. Docelowo moja wartość pakietu akcji Liftero nie przekroczy 10% wartości portfela. Od debiutu pojawiło się już kilka ciekawych informacji. Między innymi nowy kontrakt z klientem z Azji na system booster do misji Inorbit Servicing, a także kolejne raporty dotyczące transakcji osób powiązanych z radą nadzorczą. Po dokładniejszej analizie okazało się jednak, że osoby te sprzedawały jedynie niewielką część swoich pakietów, około 78% posiadanych akcji, zachowując zdecydowaną większość udziałów. Dlatego nie zmieniło to mojej długoterminowej oceny spółki. Obecnie nie planuję zwiększać pozycji. Dlaczego? Bo chcę zobaczyć, czy za obietnicami pójdą kolejne liczby. Interesują mnie przede wszystkim nowe kontrakty, wzrost backlogu, przychody oraz tempo komercjalizacji technologii. Jeżeli te elementy będą rozwijały się zgodnie z planem, zawsze będzie czas, aby zwiększyć zaangażowanie. Na zakończenie chciałbym powiedzieć jedną rzecz. Nie traktuję Liftero jako spółki, która za rok czy dwa będzie wypłacała wysokie dywidendy. To inwestycja typu GR, czyli inwestycja oparta przede wszystkim na potencjale wzrostu biznesu. Takie spółki potrafią przynieść bardzo wysokie stopy zwrotu, ale równie dobrze mogą rozczarować. Dlatego udział takich spółek w moim portfelu jest ograniczony i wynika z wcześniej ustalonego planu. Jeżeli w Tero będzie zdobywać kolejnych klientów, zwiększać sprzedaż, rozwijać technologię i realizować strategię przedstawione w dokumencie informacyjnym, to moim zdaniem ma szansę stać się jedną z najciekawszych polskich spółek technologicznych z sektora kosmicznego, a być może również stać się najbardziej dynamicznie rozwijającą się spółką na GPW. Czy tak będzie, tego oczywiście nikt nie wie. Ale właśnie dlatego inwestowanie jest tak ciekawe. Z drugiej strony nie przywiązuje się do żadnej spółki. Jeśli za pół roku okaże się, że Liftero nie realizuje swoich planów albo wycena stanie się całkowicie oderwana od fundamentów, nie będę miał problemu zmienić swojej opinii. Na giełdzie najważniejsze jest dostosowywanie się do nowych informacji, a nie bronienie ras postawionej tezy za wszelką cenę walcząc z rynkiem. To walka z wiatrakami. Rynek zawsze ma rację. Na koniec spojrzę na wykres. Obecnie trwa druga fala wzrostów ceny akcji. Na dzisiejszej sesji kurs otworzył się luką wzrostową i przebił psychologiczne 100 zł za akcje. Dla mnie to dużo, ponieważ nie było żadnych znaczących informacji ze spółki. Kapitalizacja natomiast przebiła 250 milionów złotych. Dla mnie to przejaw hajpu i spekulacji. Nie zdziwiłbym się, gdyby kurs zaliczył po tych dynamicznych wzrostach sporą korektę. Ja jednak zachowuję spokój i swój pakiet trzymam, a z dokupieniem drugiej transzy się wstrzymuję. Jeżeli dotrwałeś do końca filmu, napisz w komentarzu, czy ty zdecydowałbyś się kupić liftero przy obecnych poziomach cenowych. Jestem bardzo ciekaw twojej opinii. Jeżeli materiał był wartościowy, zostaw łapkę w górę i subskrybuj kanał, bo w kolejnych miesiącach na pewno będę wracał do tej spółki i analizował jej kolejne raporty oraz wyniki. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia w następnym materiale. Ten materiał ma charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny i nie jest rekomendacją inwestycyjną. Pamiętaj, że wszelkie inwestycje na rynku kapitałowym wiążą się z ryzykiem utraty części lub całości kapitału.








