Czy boom na AI to bańka czy początek nowej ery?
W materiale analizujemy sprzeczne sygnały płynące z rynku: ostrzeżenia przed możliwym pęknięciem bańki AI oraz masowe zwolnienia w gigantach takich jak Amazon, Block czy Oracle. Dzięki komentarzowi raportu Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) oraz opinii Warrena Buffetta i Raya Dalio pokazujemy, dlaczego obecne wydatki na infrastrukturę sztucznej inteligencji mogą utrzymać wzrost jeszcze przez kilka lat.
Film skupia się na trzech kluczowych frontach rywalizacji o dominację w AI:
- Zaawansowane półprzewodniki i procesory graficzne – rola Nvidii, AMD, TSMC i ASML.
- Pamięć o wysokiej przepustowości – dominacja Samsunga, SK Hynix i Microna oraz jej wpływ na ceny.
- Fotonika krzemowa – wykorzystanie światła w centrach danych, inwestycje Nvidii w Koherent i Lumentum.
Dowiesz się, jak przesunięcie kosztów z wynagrodzeń na infrastrukturę oraz emisja obligacji wpływają na bilanse największych firm technologicznych i dlaczego może to opóźnić ewentualne pęknięcie bańki. Materiał jest merytoryczny, obiektywny i stanowi solidną podstawę do dalszej analizy fundamentalnej spółek z sektora technologicznego.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Co tydzień czytamy dwie pozornie sprzeczne rzeczy. Z jednej strony, że sztuczna inteligencja to bańka, która zaraz pęknie. Z drugiej, że Amazon Block czy Oracle zwalniają tysiące osób właśnie przez rozwój AI. Tylko, że coś tu się nie zgadza. Albo w sztuczną inteligencję inwestuje się za dużo i rzeczywiście mamy bańkę, albo AI już naprawdę zastępuje część pracy wykonywanej przez ludzi. Trudno jednocześnie stwierdzić jedno i drugie. Dziś pokażę ci, co naprawdę stoi za tymi zwolnieniami, dlaczego ta bańka prawdopodobnie jeszcze nie pęknie i na jakich trzech obszarach toczy się dziś najważniejsza walka o dominację w sztucznej inteligencji. Witaj na kanale Rankia Polska. Partnerem dzisiejszego filmu jest XTB. Jeśli dopiero zaczynasz, wpisz kod rankia przy rejestracji, aby otrzymać materiały edukacyjne dla początkujących. Zacznijmy od obaw, bo są realne i stoją na nim konkretne instytucje. 28 czerwca Bank rozrachunków międzynarodowych opublikował swój roczny raport. To instytucja koordynująca współpracę banków centralnych z całego świata, jeden z najważniejszych obserwatorów globalnego systemu finansowego. Kiedy więc zabiera głos, warto słuchać. Tym razem nie owijał w bawełnę. W raporcie otwarcia pojawiło się ostrzeżenie przed możliwym załamaniem inwestycji w sztuczną inteligencję. Obecną sytuację porównywano do trzech historycznych przypadków, które kończyły się źle. Gorączki inwestycyjne związanej z budową kanału w latach 30. XIX wieku, brytyjskiej Manii Kolejowej z lat 40. XIX wieku oraz pęknięcia bańki internetowej w 2000 roku. Jako jeden z głównych argumentów wskazano wydatki pięciu największych firm rozwijających infrastrukturę chmurową Amazona, Microsoftu, Alfabetu, Mety i Oracle. W latach 2025-2026 ich łączne inwestycje mają przekroczyć bilion dolarów. Ta kwota wyższa niż generowane przez nie zyski i wolne przepływy pieniężne. Dlatego wiele z tych firm zaczyna emitować obligacje, żeby utrzymać obecne tempo inwestycji. Bank rozrachunków międzynarodowych nie jest jedynym, który ostrzega przed ryzykiem. Warren Buffett i Ridalio od miesięcy przypominają, że niemal każda wielka rewolucja technologiczna prowadzi do powstania bańki. Nikt nie potrafi dokładnie przewidzieć momentu przełomu, więc wszyscy inwestują, bo boją dostać się w tyle. Daliio zwraca jednak uwagę na coś szczególnie ważnego. Według niego o tym, kiedy bańka pęknie, nie decyduje jakość samego biznesu. Decyduje płynność, czyli to, czy za wzrostem wycen stoi realny pieniądz, czy wyłącznie wartość istniejąca na papierze. Zapamiętaj tą myśl, bo wrócimy do niej na końcu. To była pierwsza połowa obrazu. Wiesz już skąd biorą się obawy i dlaczego bardzo poważne osoby mówią o nich publicznie. Teraz czas na drugą połowę, czyli wyjaśnienie, dlaczego ta bańka nie musi pęknąć tak szybko i co naprawdę kryje się za falą zwolnień. Wyobraź sobie firmę zatrudniającą wysoko opłacanych inżynierów i specjalistów. Jednym z jej największych kosztów są wynagrodzenia. Teraz załóżmy, że ta sama firma potrzebuje ogromnych pieniędzy na centra danych, pamięć i procesory. Ograniczenie zatrudnienia i przesunięcie części środków z wynagrodzeń na infrastrukturę AI może pomniejszyć skalę przyszłego zadłużenia nawet o 10 czy 15%. Osoby pracujące w komunikacji dobrze wiedzą, że sztuczna inteligencja rzeczywiście zwiększa efektywność i ograniczyła już część pracy wykonywanej wcześniej przez ludzi. To fakt. Ale w tle dzieje się coś jeszcze ważniejszego. Firmy przenoszą pieniądze z kosztów zatrudnienia na infrastrukturę potrzebną do walki o dominację w sektorze sztucznej inteligencji, a skala tej walki jest ogromna. J Morgan szacuje, że w samym 2026 roku największe firmy technologiczne przeznaczają łącznie około 650 miliardów dolarów na rozwój infrastruktury. Do 2030 roku skumulowane wydatki mogą sięgnąć 5,5 biliona dolarów. Morgan Stanley przedstawił bardzo podobne prognozy. Problem w tym, że takich inwestycji nie da się już finansować wyłącznie z pieniędzy generowanych przez podstawową działalność. Oba banki przewidują, że sektor technologiczny będzie musiał wyemitować od jednego do półtora biliona dolarów nowego długu tylko po to, żeby sfinansować budowę infrastruktury. Potwierdza to także bank rozrachunków międzynarodowych. Firmy takie jak Alfabet, Amazon, Meta, Microsoft i Oracle coraz częściej odchodzą od finansowania rozwoju bieżących przepływów pieniężnych i zaczynają pozyskiwać środki przez emisję obligacji. Omówiliśmy już ryzyko pęknięcia bańki i to co może naprawdę stać ze zwolnieniami. Teraz przejdźmy do konkretów. Pokażę ci trzy obszary, na których firmy i państwa walczą dziś o kontrolę nad sztuczną inteligencją oraz spółki dominujące w każdym z nich. Pierwszy obszar to półprzewodniki i procesory graficzne. To najbardziej widoczna i jednocześnie najbardziej upolityczniona część całej rywalizacji. Stany Zjednoczone kontrolują projektowanie najbardziej zaawansowanych układów dzięki Nvidi i AMD. Te dwie firmy odpowiadają za około 90% światowych wydatków na akcelatory wykorzystywane w sztucznej inteligencji. Tajwan dominuje natomiast w produkcji najnowocześniejszych chipów dzięki TSMC. Holandia z kolei ma światowy monopol na najbardziej zaawansowane maszyny do litografii ultrafioletowej produkowane przez ASML. Bez tych urządzeń nie da się wytwarzać najnowocześniejszych procesorów. Chiny próbują odpowiedzieć próbując własny ekosystem oparty między innymi na Smits i Huawei. Ich zdolność do produkcji najbardziej zaawansowanych chipów wciąż jednak pozostaje znacznie mniejsza niż możliwości Stanów Zjednoczonych. Drugi obszar to pamięć. jest mniej widoczny, ale może okazać się jednym z najpoważniejszych ograniczeń całego rozwoju AI. Samsung, SK, Henix i Micron kontrolują ponad 90% rynku pamięci o wysokiej przepustowości niezbędnej do działania akceleratorów sztucznej inteligencji. Praktycznie cała ich zdolność produkcyjna jest już zarezerwowana do 2027 roku. Ma to również skutki uboczne. Ceny zwykłej pamięci wykorzystywanej w komputerach i telefonach podwoiły się w ciągu ostatniego roku. Analitycy przewidują, że mogą wzrosnąć jeszcze bardziej przed końcem 2026 roku. Trzeci obszar jest mniej znany, ale pod względem technicznym wyjątkowo interesujący. Kiedy w jednym centrum danych pracują tysiące procesorów graficznych, tradycyjne przewody miedziane przestają wystarczać do szybkiego i energooszczędnego przesyłania ogromnych ilości danych. Wtedy pojawia się fotonika krzemowa. Zamiast impulsów elektrycznych wykorzystuje światło do przesyłania informacji między układami. NVIDIA traktuje ten kierunek bardzo poważnie. W marcu 2026 roku zainwestowała łącznie 4 miliardy dolarów w dwie firmy specjalizujące się w laserach i podzespołach optycznych Koherent i Lumentum. Każda z nich otrzymała po 2 miliardy dolarów. Założyciel Nvidi Jensen Huang wyjaśnił, że dzięki współpracy z tymi firmami Nvidia rozwija najbardziej zaawansowane rozwiązania fotoniczne na świecie potrzebne do budowy nowej generacji centrów danych AI o mocy liczonej w gigawatach. Obie spółki mają już praktycznie całą produkcję laserów zarezerwowaną do 2027 roku. [parsknięcie] Jeśli chcesz, żebym przygotowała osobny film o inwestowaniu i fotonice i przeanalizowała więcej spółek specjalizujących się w tej technologii, daj znać w komentarzu, a przyjrzymy się temu tematowi bliżej. W opisie zostawiam też link do XTB, gdzie możesz inwestować w akcje ETF bez prowizji do 100 000 €. Za jego pośrednictwem możesz sprawdzać akcje firm omawianych w tym materiale, a także wiele innych spółek. To już wszystko na dziś. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia.








