Co zrobić po sprzedaży firmy za miliony? Strategie inwestycyjne Lecha Kaniuka
Wiele osób marzy o sprzedaży firmy i zabezpieczeniu swojej przyszłości finansowej. Ale co zrobić z pieniędzmi po tzw. „exicie”? W tym odcinku poznasz przemyślenia i strategie Lecha Kaniuka, który dzieli się swoim doświadczeniem po sprzedaży firmy za 120 milionów złotych.
Kluczowe zagadnienia poruszane w filmie:
- Inwestycje w nieruchomości: Dlaczego nieruchomości na wynajem mogą być bezpieczną przystanią dla kapitału i źródłem stałego przepływu gotówki.
- Finansowanie startupów z cashflow: Jak wykorzystać dochody z nieruchomości do finansowania nowych przedsięwzięć i minimalizować ryzyko utraty kapitału.
- Rebalancing portfolio: Strategia utrzymywania proporcji między inwestycjami w startupy, nieruchomości i aktywa płynne, dostosowana do twojej tolerancji na ryzyko.
- Pieniądze jako narzędzie: Refleksje na temat prawdziwego szczęścia i roli pieniędzy w realizacji pasji i celów życiowych.
Dla kogo jest ten film?
Ten materiał jest skierowany do przedsiębiorców, startupowców i inwestorów, którzy myślą o przyszłości swojego kapitału po sukcesie finansowym. Dowiedz się, jak mądrze inwestować i budować niezależność finansową, aby móc poświęcić się temu, co naprawdę ważne.
Obejrzyj film i dowiedz się:
- Jak ochronić majątek po sprzedaży firmy?
- W jakie aktywa warto inwestować?
- Jak znaleźć balans między ryzykiem a bezpieczeństwem?
Nie czekaj, sprawdź praktyczne wskazówki Lecha Kaniuka i zabezpiecz swoją przyszłość finansową!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
13. Co zrobić z gotówką? Kiedy odnosi się sukces biznesowy, integralną jego część stanowi również sukces finansowy. Dlatego jeśli zakłada się firmę, nie mając dużego zaplecza finansowego lub własnego kapitału zgromadzonego przed rozpoczęciem tego biznesu, to po osiągnięciu sukcesu nasz majątek przypomina wylewanie ketzupu ze starych szklanych butelek hańsa. Odwracamy butelkę do góry dnem. Próbujemy go trochę wydobyć na talerz. Szturchamy butelkę. Klepiemy spód, ale nic z niej nie leci. Nie poddajemy się i klepiemy więcej, mocniej, aż keetzapu wylewa się tak dużo, że przykrywa cały talerz. Kiedy prowadzimy dynamicznie rozwijający się startup, zazwyczaj przez długie lata jesteśmy dla siebie ostatnią osobą, której dajemy podwyżkę i wypłacamy pieniądze choćby zbliżone do rynkowego wynagrodzenia. Co więcej, często jest jeszcze tak, że raczej przynosimy do firmy to, co udało się nam wcześniej zgromadzić w postaci komputera, drukarki i mebli. Ostatecznie, gdy sobie to wszystko podliczymy, wychodzi nam, że zarabiamy mniej niż pracując dla kogoś lub w korporacji. Zawsze możemy pocieszać się tym, że na papierze nasz majątek stale rośnie, ale to nie jest głównym celem ani motywatorem przy rundach inwestycyjnych oraz przy kalkulacjach wycen spółki. W dodatku, kiedy pieniądze są tylko wirtualne, to trudno myśleć o tym, jak je wydawać. Przecież nie zakładasz firmy z myślą o jej sprzedaży, a w wielu przypadkach startupów tak właśnie się to kończy. Dlatego nie myśl już dziś o tym, jak zrobić exit, tylko zastanów się nad tym, jak dalej rozwijać firmę. Bo nawet kiedy odniesiesz sukces i pojawi się okazja, żeby sprzedać biznes, to ilość pracy nie zmniejszy się i nie będziesz miał czasu na głębsze refleksje. A nawet jeśli mentalnie szykujesz się na to od początku, to bieżącej pracy zwykle jest tak dużo, że gdy nadchodzi dzień transakcji, to mimo wszystko pojawia się w nas zaskoczenie mieszane z niedowierzaniem. Dzień po tym, jak w Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł o sprzedaży naszej firmy za 120 milionów złotych, otrzymałem tajemniczą paczkę na adres biura. Otworzyłem opakowanie, a w nim zobaczyłem płaskie, szerokie i głębokie pudełko. Zamki były na magnesy, ale otwierała się cała góra pudełka. Po bokach trzymały ją dwie wstążki, a pod spodem wieczka znajdowało się duże logo firmy samolotowej. Zawartość pudełka składała się z oferty zakupu samolotu, nośnika USB, wizytówki oraz folderu z proponowanym dla mnie modelem i dedykowanym listem. Każda rzecz miała swoją przegródkę, więc wszystkie znajdowały się w osobnych kieszonkach, pokryte przyjemnym w dotyku materiałem. Kiedy oglądałem tę ofertę, zrozumiałem, że poszło nam bardzo dobrze. Potem zacząłem zastanawiać się i szukać informacji, co najlepiej należy zrobić z majątkiem, który zgromadziłem. Niestety nie znalazłem zbyt wielu wskazówek, a te, na które natrafiłem, sprowadzały się do ogólnych rad dotyczących inwestowania. Pytałem się swoich wspólników, co zamierzają robić oraz innych ludzi, którzy tak jak ja odnieśli duży sukces wychodząc ze spółki. Jednak nikt nie miał dobrego pomysłu, co dalej. Dlatego po tych wszystkich wydarzeniach postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami, pomysłami i doświadczeniem. Oczywiście każdy sam musi dostosować moje rady do własnego życia. Ja mając około 30 lat, a przed sobą perspektywę co najmniej 40 lat aktywności zawodowej, chcę minimalizować ryzyko tego, co robię, ale jednocześnie mam potrzebę testowania nowych pomysłów, a przez to angażowania się w kolejne startupy. Postanowiłem więc przyjąć następującą strategię. W celu chronienia części zgromadzonego kapitału zainwestowałem go w nieruchomości. na wynajem. Z bieżącego cashflow, czyli z dochodów z wynajętych nieruchomości, mogę finansować własne pomysły lub inwestować pieniądze w startupy. Dzięki temu mogę podejmować wysokie ryzyko z nowym kapitałem, jednocześnie utrzymując małe ryzyko dla już zgromadzonego kapitału. Jeśli zainwestowałbym zgromadzony kapitał w startupy i nic by z nich nie wyszło, a większość nie wychodzi albo wychodzi dopiero po wielu latach, a w międzyczasie nie generuje dochodu dla inwestora, to ryzykowałbym całkowitą jego utratę. Dlatego moja najlepsza rada jest taka, żeby inwestować w nieruchomości, które generują stały przepływ gotówki, który nie tylko asekuruje ciebie i twoją rodzinę, ale też finansuje twoje następne przedsięwzięcia. To jaki wybierzesz stosunek pieniędzy posiadanych na koncie, w nieruchomościach, a zainwestowanych w akcje firm i startupów zależy od twoich osobistych preferencji i gotowości do podejmowania ryzyka. Jeśli jesteś gotów stracić 50%, to trzymaj połowę w startupach, a resztę w nieruchomościach i na koncie. Kiedy spieniężysz inwestycje w startupie, to znów przesuń część kapitału tak, żebyś utrzymywał 50 na 50, tak zwany rebalancing portfolio. Takim sposobem twój komfort życia na pewno mocno się poprawi i będziesz mógł poświęcać się w życiu temu, co uznasz za ważne i interesujące. Pamiętaj, że pieniądze są jedynie narzędziem do tego, co chcesz realizować. Drogie rzeczy nie uszczęśliwiają. Poczucie kontroli, niezależność, progres w swoim rozwoju i robienie czegoś dobrego nie tylko dla siebie są źródłami prawdziwego i trwałego szczęścia. Yeah.








