Wzrost indeksów takich jak S&P 500 często budzi emocje i pytanie: czy czas sprzedać rosnące akcje? W tym materiale przedstawiono obiektywną analizę tego, kiedy warto rozważyć sprzedaż lub przycięcie pozycji w portfelu, a kiedy lepiej je utrzymać. Kluczowym elementem jest zrozumienie własnego horyzontu inwestycyjnego – czy zakładałeś krótkoterminową poprawę wyników, czy długoterminowy wzrost wartości firmy? Następnie analizuje się przyczyny wzrostu ceny: czy wynika z rzeczywistego wzrostu zysków i fundamentów, czy raczej z ekspansji mnożników wyceny bez pokrycia w wynikach. Trzecie pytanie dotyczy wagi pozycji w portfelu – nawet dobra spółka może stać się zagrożeniem dywersyfikacji, jeśli jej udział znacząco wzrósł bez Twojej ingerencji. Prezentowana jest koncepcja przycinania pozycji jako metody przywracania pierwotnej alokacji kapitału bez całkowitego wyjścia z inwestycji. Przykładem jest analiza Microsoftu, gdzie mimo bliskości ATH, wskaźniki wyceny takie jak P/E pozostają na poziomie z 2022 roku względem osiąganych zysków, co sugeruje, że wzrost kursu może być uzasadniony fundamentami. Materiał podkreśla znaczenie narzędzi takich jak Investing Pro i Trading View w pogłębionej analizie spółek oraz wskazuje, że niskie koszty transakcyjne (np. u XTB) umożliwiają elastyczne zarządzanie portfelem. To nie jest porada inwestycyjna, lecz ramy do świadomego podejmowania decyzji opartych na danych i własnej strategii.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
W zeszłym tygodniu S&P 500 zamknął się na poziomie ponad 7750 punktów, co oznacza kolejny rekord wszechczasów. I w tym roku był to mniej więcej 25 dzień zamykający się właśnie na ATH. No i jeśli masz w portfelu spółkę, która ostatnio mocno urosła, no to w twojej głowie pojawia się jedna myśl. >> Może warto sprzedać dopóki jest na plusie. >> Jest to temat całkiem ciekawy, no bo jedni mówią: "Wyrywaj chwasty z portfela i podlewaj to, co pięknie rośnie", a inni powiedzą, że trzeba brać zyski. No bo przecież od tego jeszcze nikt nie zbiedniał. Powiem od razu jak jest. Nie ma jednej dobrej odpowiedzi, która jest uniwersalna dla wszystkich, ale jest coś lepszego niż taka odpowiedź. Jest proces, który możesz przejść w odniesieniu do własnej sytuacji, żeby ocenić, czy warto sprzedać to, co urosło, czy może jednak jeszcze potrzymać. I żeby was też nie zostawiać samą teorią, to pokażę też moje podejście na przykładzie Microsoftu. Mam na imię Kacper, a to 49 odcinek z serii w Sam środek. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to są tylko i wyłącznie moje opinie i nie jest to porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. To polski broker, u którego możesz inwestować w akcje i w ETFY nie płacąc przy zakupie ani sprzedaży prowizji do 100 000 € miesięcznego obrotu. A rejestrując się z moim kodem dostajesz kurs dla początkujących totalnie za free. Link do XTB jak i do całej oferty znajdziesz oczywiście w opisie. Dlaczego cena nie jest sygnałem? Zacznijmy sobie od czegoś bardzo ważnego. No bo inwestorzy mają pewien powtarzalny nawyk. To znaczy za szybko sprzedajemy to, co rośnie i za długo trzymamy to, co spada. No nawet krążą takie żarty, że inwestycja długoterminowa to nieudana krótkoterminowa. Brzmi to pewnie trochę jak taka psychologiczna ciekawostka, gdzieś tam oderwana od rzeczywistości, ale zostało to policzone na konkretnych danych. No i tak na przykład Terence Odin, który jest autorem no kilku ciekawych naprawdę badań na temat zachowań inwestorów, na temat aktywnego inwestowania kontra inwestowania indeksowego. Przeprowadzając tutaj właśnie badania na ponad 10 000 rachunków, no doszedł do wniosku, że akcje sprzedane z zyskiem rosły przez następny rok jeszcze średnio o 3,4 punktu procentowego bardziej niż te, które były trzymane ze stratą. Innymi słowy, mamy tutaj jakby policzalny przykład tego, że to właśnie podlewanie tego, co pięknie rośnie i wyrywanie chwastów ma po prostu sens. Mówiąc prościej, inwestorzy systematycznie pozbywali się tego, co dalej rosło, mimo że Excel pokazuje, że nie powinni i zostawiali w portfelu to, co stało w miejscu i w ten sposób przeprowadzali raczej wyrywanie kwiatów i podlewanie chwastów, a nie na odwrót. No ale teraz przecież rynek jest na rekordzie, to może tym razem sprzedaż ma sens. No tutaj z kolei na danych od JP Morgan możemy dość łatwo zauważyć, że inwestowanie w indeks akurat w tym przypadku w totalnie losowym dniu dawało tak naprawdę gorsze wyniki w dłuższym terminie niż inwestowanie w dzień rekordu, co jest w ogóle trudne do do zrozumienia. To znaczy 83% przypadków w kupnie, w ramach kupna w losowy dzień dawało nam zyski, a w ramach kupna w dzień rekordu 88% przypadków wychodziło na plus. No i średni zwrot po 12 miesiącach również był wyższy, gdybyśmy kupowali podczas rekordu. Oczywiście to jest mowa o indeksie, a nie o pojedynczych spółkach, które pewnie masz w portfelu i dlatego też oglądasz ten film. Natomiast chcę pokazać, że w większości przypadków rynek kontynuuje wzrosty i sam wzrost ponad ATH no nie oznacza, że jutro będzie zawrotka. Kiedyś ta zawrotka będzie, ale przez większość, znaczną większość czasu rynek po prostu rośnie. I ja wiem, że powtarzam to już tyle razy, ale przy każdym, dosłownie przy każdym jednym ATH wracają w komentarzach na naszym Discordzie, gdzieś na moich social mediach po prostu dokładnie te same pytania, dokładnie te same obawy. A co jeśli teraz spadnie? A co jeśli po tym szczycie już będzie zawrotka? To jest temat wiecznie żywy, jak tylko indeksy zaczynają rosnąć. Pytanie pierwsze, na jaki czas w to wchodziłeś? Tak jak powiedziałem, weźmiemy sobie tutaj na tapet Microsofta, żeby pokazać jak można odnieść ten sposób myślenia do jakiejś konkretnej spółki, a nie tylko teoretyzować. Więc mamy tutaj spółkę, która jeszcze w 25 roku wybiła szczyt w okolicach 550 $ar. No i była wtedy wyceniana naprawdę po bardzo dużych mnożnikach. Następnie przyszedł pierwszy kwartał 26 i spadek o 25%. Okazuje się, że był to najgorszy od czasów kryzysu 2008 i było to między innymi spowodowane no dużymi obawami o wydatki na infrastrukturę AI, które wzrosły o 80% rok do roku. No i w tym roku również mają znacząco wzrosnąć, to znaczy do końca kolejnego roku obrotowego, czyli 27 w Microsofcie, no dalej mają rosnąć. No i już patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, no bo dołek to wiemy, że był dopiero po czasie, był 25 czerwca tego roku w okolicach gdzieś 350 $ar, co oznacza - 37% od szczytu. No i jesteśmy w tym momencie po wynikach z 29 lipca, kiedy to w tydzień zaledwie Microsoft zrobił 20 parę procent na plusie. Dziś w sierpniu kręci się w okolicach 500 $arów. nagrywam to chwilę przed publikacją, więc raczej do publikacji wiele się nie zmieni. No i tutaj między innymi było to spowodowane tym, że wyniki zaskoczyły pod takim względem, że mimo wysokich oczekiwań same wyniki były jeszcze wyższe niż te wysokie oczekiwania. I tak chociażby pobiły oczekiwania przychody, zysk na akcje, wzrost chmury, ale również wzrost liczby użytkowników Kopajota, również prognoza nieco niższego kapexu na kolejne kwartały niż się rynek spodziewał. Chociaż tutaj była trochę taka sztuczka księgowa, gdzie czas użytkowania nieruchomości został wydłużony z 15 na 25 lat, co sprawia, że nie będą one zaliczane do kosztów finansowych, tylko operacyjnych i tym samym Kapex będzie trochę niższy, więc jest to takie lekko naciągane. No w każdym razie było to dość pozytywne zaskoczenie i też wskazanie, że mimo takich kolosalnych inwestycji, no one całkiem szybko zaczynają się zwracać. No i teraz najważniejsze, no bo mamy już to tło historyczne, tak? Co się wydarzyło w Microsoftie? Chodzi o to, że ta jedna cena, którą mamy dziś, te 500 do$larów znaczy coś zupełnie innego dla czterech różnych osób. Bo jeżeli kupiłeś na dołku w czerwcu, no to masz plus 40% w 6 tygodni. To jest bardzo, bardzo duży wynik. I to jeszcze jak na BigTcha o tej skali co Microsoft. Jeżeli kupiłeś na szczycie rok temu, no bo to już rok od tego szczytu mija, no to jesteś wciąż minus 10% i zadajesz sobie raczej pytania, czy w ogóle wyjdę na swoje, a nie skaczesz z radości. Jeżeli kupowałeś regularnie w ramach tych spadków, co w sumie ja też robiłem, no u mnie akurat średnia wyszła tam koło 410, no ale faktem, byłeś w stanie tą średnią gdzieś tam ściągnąć sobie w dół. No i teraz jest całkiem fajny plus. No teraz by było około 25%. A jeżeli jesteś osobą, która trzyma Microsofta od 5 lat czy nawet od 10 lat, to jesteś przynajmniej kilkaset procent na plusie i tak naprawdę bardziej zadajesz sobie pytanie, czy to nie jest już za duży kawałek mojego portfela i czy nie jest już tak, że po prostu mam tę spółkę bardzo dużo, ona bardzo dużo pokazała i być może warto już trochę zmniejszyć jej udział w portfelu, bo już nie będzie w stanie tak dużo jeszcze od siebie do tego portfela dać. Jeżeli podchodzisz do spółki w sposób taki, że liczysz na poprawę wyników kwartalnych, czyli widzisz na przykład słaby kwartał i reakcję rynku, która twoim zdaniem jest przesadzona, no w Microsoftie w sumie można było tak stwierdzić, no i mówisz: "No nie, to to coś tu się nie zgadza, tak? No biznes dalej rośnie, akcje spadają i to bardzo mocno jak na taką firmę w porównaniu do jej historii i tak dalej. No to nie może trwać wiecznie. No i wchodzisz z myślą, że poprawią się wyniki w ciągu jednego czy w ciągu dwóch kwartałów. No to w takiej sytuacji twój horyzont no to będzie powiedzmy 6 miesięcy, może maksymalnie rok i nie będziesz tej spółki trzymać latami. Natomiast jeżeli twoja teza brzmi raczej tak, że liczysz na wzrost udziału tej spółki w danym sektorze, w danym rynku, liczysz na długoterminową poprawę efektywności tej firmy, no to twój horyzont to może być nawet 5 lat, bo taka teza nie jest w stanie się zrealizować w trzy miesiące. Zmierzam tutaj do tego, że jeżeli kupujesz jakąś spółkę, to powinieneś, powinnaś mieć przynajmniej znany, konkretny powód, dlaczego to zostało kupione. Bo jeżeli taki powód nie istnieje, to nigdy nie znajdziesz odpowiedzi na pytanie, czy warto sprzedać. I właśnie taki bardzo częsty błąd, który można zaobserwować, to zmiana horyzontu w trakcie. Czyli na przykład y wchodzimy na trzy miesiące, spółka spada, no i mówimy nagle, że to jest inwestycja długoterminowa, no bo spadła, tak? No to to trzeba dokupować, jak spada w końcu odbije. Albo odwrotnie. wchodzimy w spółkę na 10 lat, mega, mega długoterminowo. Rośnie o 40% i nagle odpalamy wykresy godzinowe i się zastanawiamy, czy to już nie urosło za dużo, czy może nie sprzedać. Mimo że liczyliśmy na nie 40% tylko powiedzmy 300% w ciągu tych następnych 10 lat. Także bardzo ważna rzecz, aby ustalić horyzont jeszcze przed wejściem albo w trakcie tworzenia tezy wokół danej inwestycji, tak żeby wiedzieć w jaki sposób nasz pomysł może się zrealizować. Czy on się może zrealizować szybko, czy raczej potrzeba na to czasu. Tak więc to jest pierwsze pytanie pomocnicze. Jaki mam horyzont? Na jak długo kupiłem tę spółkę do portfela? To może ci pomóc udzielić odpowiedzi na takie zadane właśnie sobie pytanie, czy powinienem sprzedać. Pytanie drugie, dlaczego to urosło? Cena akcji może rosnąć z naprawdę różnych powodów i żeby lepiej zrozumieć, dlaczego ten wzrost faktycznie się wydarzył, albo przynajmniej móc w miarę w przybliżeniu określić co wywołało taką reakcję rynku, no trzeba zajrzeć do spółki nieco głębiej. To co tutaj widzicie to jest taki raport z Investing Pro. Jest to takie narzędzie do analizy spółek. Jeżeli takie narzędzie jak Investing Pro chcecie wdrożyć do własnych analiz, chcecie wzbogacić sobie po prostu dostęp do narzędzi i jeszcze lepiej weryfikować to, czy wasze pomysły inwestycyjne są dobre, czy może niekoniecznie, zestawiać własne spółki z ich konkurencją, śledzić swoje portfolio, zobaczyć dokładne finanse, przedstawić je sobie na wykresach, to warto z takiego narzędzia skorzystać. Ja osobiście dziś nie wyobrażam sobie, żebym nie miał dostępu do takiego właśnie agregatora. No bo oczywiście dane znaleźć można, ale będziemy szukać danych ułamkowych, wyrywkowych trochę tu, trochę tam, trochę tam. Później by to trzeba wszystko pozbierać, posortować, odsiać dane, które są błędne. No i to zabiera czas. A takie narzędzie pozwala po prostu wszystko zebrać w jednym miejscu, przeanalizować, zweryfikować. Jeżeli chcecie mieć do niego dostęp, to z mojego linku albo po prostu z kodem Snella macie zniżkę na subskrypcję 15%, także myślę, że warto z tego skorzystać. Jak ktoś tak na poważniej chce podejść do inwestowania w pojedyncze spółki, no to to jest właśnie dobry pomysł. No i jak tutaj zajrzymy głębiej, no to jesteśmy w stanie popatrzeć chociażby w podsumowanie wyników kwartalnych i tutaj znaleźć już sporo informacji, skąd ta pozytywna reakcja i co się tak naprawdę zmieniło, albo doszukać się, że niewiele się zmieniło, a mimo to kurs rośnie i wtedy połączyć kropki, że coś tu jest nie tak. No wykres pompuje, a nie ma wzrostu, czy nie ma jakiegoś żadnego tak naprawdę bodźca zapalnika do tego, żeby rosło. Żeby być w stanie chociaż w przybliżeniu zrozumieć skąd ten wzrost, skąd pozytywna reakcja, no to trzeba też wiedzieć czym tak naprawdę jest ta firma, tak? Czym się zajmuje, jakie są jej kluczowe segmenty i tak dalej. Do tego za chwilę przejdziemy. W każdym razie to jest bardzo ważne, żeby spojrzeć dlaczego urosło. Czy urosło dlatego, że na przykład cały sektor ma teraz wiatr w żagle i ta spółka gdzieś tam rykoszetem też rośnie, czy może jednak urosło dlatego, że faktycznie wewnątrz samego biznesu jest ponadprzeciętny wzrost, lepszy niż u konkurencji. No i dlatego jest wzrost tego kursu. Ale jeżeli jest tak jak z Microsoftem, który naprawdę naprawdę pokazał świetne wyniki, no to nie mam jakiś wielkich obaw co do tego, że natychmiast trzeba sprzedać, bo to się napompowało bańka i tak dalej, bo cena akcji może rosnąć tak naprawdę z dwóch powodów i tylko jeden z tych powodów będzie taki w miarę trwały. To znaczy pierwszy powód, firma faktycznie zarabia coraz więcej i to jest coś, co może się utrzymać w dłuższym terminie, jeżeli ten biznes się rozwija. Rosną przychody, rosną zyski, rosną przepływy pieniężne, marże się dobrze trzymają. Widać całkiem efektywne ROE, widać dobry ROIK, czyli zwrot zainwestowanego kapitału. Musimy tutaj wiedzieć, czym ta firma się zajmuje, jakie metryki trzeba śledzić, ale możemy mieć też sytuację, w której po prostu rynek się rozgrzał i płaci więcej za ten sam zysk. I tak na przykład w 21 roku w sumie co by nie kupić to rosło. Mieliśmy taką hosszę, że rosło wszystko, ale nie wszystko miało pod spodem konkretne mocne fundamenty. No i później niektóre spółki po 21 roku srogo oberwały. I na przykład dla Microsoftu ten sam spór, który spowodował, że spadł, czyli te obawy o wielkie inwestycje AI w tym momencie troszeczkę się kończy, bo widzimy dość konkretną monetyzację tych wielkich wydatków i rosnący wykładniczo zwrot tych inwestycji. No i też dlatego ten kurs odbił, bo te wyniki po prostu nie dość, że były oczekiwane już bardzo optymistyczne, to zostały opublikowane jeszcze bardziej optymistyczne niż zakładano. I tu przechodzimy do kolejnej bardzo ważnej sprawy. To znaczy wyjaśnienie różnicy, mylonego pojęcia w inwestowaniu pomiędzy urosło a jest drogie, bo to są dwa zupełnie różne stwierdzenia. Dlaczego akcje mogą nam wzrosnąć o 50%, ale w tym samym czasie zyski mogą wzrosnąć o 70 i realnie mimo tego wzrostu kursu płacimy potem mniej za każdą złotówkę czy za każdego dolara zysku niż jeszcze przed tym wzrostem. Kolejna sprawa może nam spaść akcje mogą spaść o 20% a zyski spaść o na przykład 40. No i w takiej sytuacji mimo że kurs spadł to spółka jest relatywnie droższa. No i w ten sposób musimy przejść do dyskusji właśnie o mnożnikach wyceny, czyli o czymś, co pozwala określić jak mniej więcej jest wyceniana dana spółka. Czy jest bardzo droga, czy jest bardzo tania, czy może coś pośrodku. I to najlepiej jest zestawiać z historią samej spółki oraz też z tym jakie są branżowe wartości, czyli mniej więcej w tym sektorze jak to PE wygląda. No i możemy sobie właśnie w Investing Pro zejść w tym raporcie do peer benchmarks i tutaj możemy porównywać sobie wyniki naszej spółki do spółek o powiedzmy podobnym profilu działalności. Chociaż no nigdy nie będą one identyczne, ale jednak klasyfikowane tutaj te wszystkie trzy są jako software, tak? Czyli Microsoft Service Now i Sales Force. No i na przykład patrzymy sobie na PE ratio z ostatnich 12 miesięcy, no to widzimy, że Microsoft jest tańszy od Service Now, natomiast droższy od Sales Force. Kiedy popatrzymy sobie na przykład, porównując już jakość jednego i drugiego biznesu na prognozowany wzrost przychodów w ciągu pięciu następnych lat, no to widzimy, że w Microsoftie jest on dużo większy niż w Sales Force, co może nam tłumaczyć, dlaczego inwestorzy chcą płacić więcej za akcje Microsoftu, bo tu 27,8 jest mnożnik, a nie 197. Tak jak w Sales Force. Jak popatrzymy sobie na zyski netto prognozowane na następne 5 lat, no to widzimy, że tu bardzo wyróżnia się service Now, co może nam znów tłumaczyć, dlaczego aż 77,3 to jest ten mnożnik wyceny. Możemy patrzeć na przykład na return on equity i tutaj widzimy, że Microsoft no generuje dużo lepszy zwrot niż pozostałe spółki. Możemy też patrzeć na return on investment i tutaj również widzimy, że Microsoft radzi sobie znacznie lepiej. Możemy też porównać sobie y Total Assets do całkowitego zadłużenia i też sprawdzić, która ze spółek ma na przykład więcej długu, oczywiście proporcjonalnie do posiadanych aktywów. No i tutaj jak sobie to podzielimy, no to wygląda, że Microsoft ma mniej tego długu niż na przykład service now i jeszcze mniej niż sales force. To też znowu nam może tłumaczyć, dlaczego no ludzie mniej płacą za sales forcea, bo tutaj jednak ten dług to jest jakieś 40% całkowitych asetów, a w przypadku Microsoftu no to jest to wyraźnie mniej. Tak jak mówiłem, możemy też patrzeć na takie mnożniki w kontekście samej spółki. I tu na przykład na Trading View możemy sobie włączyć wskaźnik price to earnings. On nie jest forward, tylko na bazie tych raportowanych, czyli tych przeszłych tak naprawdę. Więc patrzymy jak w tym momencie jest wyceniana spółka, biorąc pod uwagę kurs akcji i wyniki zaraportowane w ostatnim kwartale. No i widzimy na przykład, że teraz jesteśmy przy cenie 500 $ar, czyli prawie przy ATH, ale wzrosły nam zyski, tak? bardzo, czyli ten mianownik w price to earnings wzrosły tak bardzo, że pod kątem właśnie tego mnożnika wciąż jesteśmy znacznie niżej niż jeszcze pod koniec 25 roku. Jak popatrzymy sobie w szerszej w skali, no to tak realnie to zestawiając, to dziś Microsoft kosztuje mniej więcej tyle co w 2022 roku pod kątem tego jakie zyski generuje w stosunku do ceny swoich akcji. Więc mimo, że spółka jest dziś procentowo na kursie jakieś 112% wyżej, to pod względem mnożników wyceny jest praktycznie w tym samym miejscu. Nawet jak tutaj sobie popatrzymy, no to jeszcze lepiej widać, że te dzisiejsze poziomy, czyli 27, 28 to jest mniej więcej to samo, co było w besie 22 23. To na co lubię też spojrzeć, chociaż nie patrzę na to jak na jakąś wyrocznię czy przepowiednię w przyszłości, to ceny docelowe analityków, bo prawdą jest, że te ceny podążają za kursem. To znaczy jak spółka zaczyna rosnąć i dowozić wzrost biznesu, no to te ceny docelowe są podnoszone coraz wyżej. Ale jest tak, że jak spółka przez dłuższy czas spada i dobija nam do poziomu tych cen docelowych, to niekoniecznie jest to najlepszy moment na zakup. Nie tyle nawet powód do sprzedaży, że dobiliśmy do ceny docelowej i trzeba sprzedać, ale jest to taki moment, w którym no widzimy, że większość tego optymizmu została już wyceniona. No i czekamy na jakąś ewentualną rewizję prognoz, podniesienie oczekiwań i tak dalej. Więc kiedy spółka dobija do tego właśnie progu tych cen docelowych, to raczej wstrzymałbym się z zakupami wtedy chociażby w moim portfelu. Strategie są różne, bo niektórzy kupują na wzrostach, niektórzy właśnie dokładają do spółek, które rosną najlepiej. Ja natomiast mam raczej takie podejście, że skupuję to, co się odkleja od fundamentów, czyli fundamenty rosną, a spółka spada. Kiedy dobija do takiego upsideu, to po prostu no nie dokładam, nie zawyżam sobie ceny wejścia. No i dobra, to jest przypadek jednej spółki Microsoftu, ale jak odnieść to do własnych inwestycji? Jeżeli na przykład masz nie wiem jakąkolwiek inną spółkę, która ostatnio urosła, na przykład Palantir, tak? Tam przecież wzrost był gigantyczny. Pierwsze co trzeba zrobić to wiedzieć czym dana firma się zajmuje i jakie segmenty jej biznesu stanowią większość tego biznesu po prostu. Czyli jeżeli spółka zajmuje się powiedzmy trzema, czterema takimi najważniejszymi segmentami, no to sprawdźmy, które są, które odpowiadają za największy udział w przychodach i sprawdźmy jakie są metryki, które pozwalają mierzyć czy ten segment rośnie, czy może spada, czy może stoi w miejscu i tak dalej. Kiedy mamy już taki zestaw, no to co kwartał po prostu sprawdzamy, czy te segmenty rosną, czy się rozwijają, jak wyglądały oczekiwania versus jaka jest rzeczywistość. To nam pozwoli jakkolwiek określić, czy kurs akcji się dobrze zachowuje względem fundamentów czy nie. Są też pewnego rodzaju metryki, które są uniwersalne i można je zastosować dla innych spółek. Tak jak powiedziałem, jeśli macie swoją w portfelu, musicie wiedzieć, czym się zajmuję i wiedzieć, co trzeba konkretnie monitorować. Ale są takie pewne uniwersalne, takie jak chociażby marże, z tym, że to trzeba zestawić z tym, tak powiedzmy, z branżową jakąś średnią. Yyy, generowana gotówka, czyli free cashflow, czy w ogóle taki jest, ile go jest. Y, ROE i ROI, czyli to co pokazywałem już w tym raporcie przed chwilą, czyli ile firma wyciąga z każdej zainwestowanej złotówki, czy dolara, czy jakakolwiek tam waluta jest w grze. Jaki jest wzrost przychodów i zysków? To nie jest żadna przepowiednia. To nie jest też uniwersalne kryterium do ocenienia wszystkiego. No ale marne są szanse na to, żeby biznes, który się kurczy od kilkunastu lat, nagle zaczął rosnąć. Kolejna sprawa, czyli mnożniki wyceny, czyli właśnie price to earnings, czyli cena do zysku oraz warto spojrzeć na zadłużenie, bo prędzej czy później jakaś bessa przyjdzie, prędzej czy później jakaś korekta przyjdzie, jakieś cięższe czasy przyjdą. No i przetrwają to spółki, które po prostu mają gotówkę i niskie zadłużenie, które mimo malejących przychodów, malejących zysków, trudnego czasu na rynku, mają kasę na to, żeby dalej funkcjonować. Jeżeli to zadłużenie jest bardzo duże, to rośnie ryzyko, że jak przyjdzie trochę gorszy czas, może wyższe stopy procentowe, to nawet jeżeli nasza teza długoterminowa jest okej, to spółka po prostu tego nie wytrzyma, bo zabraknie gotówki na to, żeby przeżyć jakiś kryzys. Pytanie trzecie. Ile tego masz? To jest moim zdaniem bardzo niedoceniane pytanie, no bo ono w ogóle nie pyta o to, czy spółka jest dobra, czy jest zła, tylko pyta jaki ma udział w portfelu. I spójrzmy sobie na to na liczbach, bo po policzeniu no robi wrażenie. Załóżmy, że na starcie masz portfel wart 100 000 zł i jedna spółka w tym portfelu to jest 10 000, reszta portfela 90 000. No i teraz tak powiedzmy, że twoja spółka rośnie razy trzeciągu tam kilku lat już nieważne ilu, a reszta portfela robi plus 60%. No i nagle okazuje się, że bez żadnych zakupów, rebalancingów, niczego udział tej jednej spółki wzrósł do 17,2%. Czyli no prawie że no trochę zabrakło, ale prawie że się podwoił udział tej spółki. I tu można popełnić błąd, no bo uważamy, że skoro no nic nie zrobiliśmy, to nie podjęliśmy ryzyka, nie można było popełnić błędu. No jest odwrotnie. Nieer robienie niczego to też jest decyzja. Na przykład decyzja o to, żeby w pewien sposób zwiększać zakład. No bo jeżeli rośnie nam udział tej pozycji w portfelu, no to cały portfel jest coraz większym zakładem właśnie na tę jedną pozycję. No dobrze, więc co z tym zrobić? Warto zauważyć, że przez cały film yyy niejako zakładaliśmy, że są tylko dwie opcje. Sprzedaj albo trzymaj. A to nie jest do końca prawidłowy wybór. No bo między nimi jest jeszcze trzecia droga, z której korzysta w sumie wielu inwestorów, czyli przycinanie pozycji. Zasada brzmi tak: nie sprzedajesz dlatego, że cena urosła, tylko dlatego, że urosła. Sprzedajesz tyle, żeby wrócić do wielkości pozycji, którą sam wcześniej uznałeś za rozsądną. Czyli nie podchodzisz do tego na zasadzie urosło 50% trzeba sprzedać, tylko raczej podchodzisz na zasadzie pozycja urosła do 17%, a zakładałem maksymalnie 10, więc wracam do 10. To jest coś nad czym masz kontrolę w 100%. Natomiast takie szarpane jakieś wzrosty, ruchy, ceny to nie jest coś nad czym byśmy mieli kontrolę. No i teraz przykładowo wracając do tego, co było przed chwilą. Jeżeli nasza pozycja urosła i yyy w tym momencie stanowi 17,2%, a było kiedyś 10, no to jej docelowa wielkość pozycji z takiego portfela 174 000 10%, no to musi musi musi kosztować być równowarta 17400 zł. A jeżeli urosła do 30, no to 12600 trzeba sprzedać, czyli trzeba przyciąć aż 42% pozycji. Zmierzam do tego, że nie trzeba wyprzedawać wszystkiego i kupować za wszystko. Można pozycję zmniejszać, zwiększać, a niekoniecznie z niej rezygnować całkowicie. I to właśnie przycinanie pozycji można próbować zestroić z takim lekkim timingiem. Timingiem, czyli na przykład spojrzeniem sobie na stosunek ceny do zysku, na jakiś wskaźnik taki nawet momentum jak RSI. To znaczy, jeżeli już uznamy, że pozycja nam za bardzo urosła procentowo i musimy wrócić do jakiegoś wyjściowego poziomu, to możemy spróbować w miarę sprzedać tę spółkę w okolicach szczytu czy w okolicach dołka dołożyć, niż po prostu widzimy, że jest 172, od razu wyrzucamy. Tak jak sobie popatrzycie sami nawet na kurs takiego Microsoftu, to rzadko kiedy jest tak, że ta spółka po prostu odbija się jak od ściany i nagle zmienia kierunek. Te momenty, kiedy to rynek na przykład ma bessę, no to one naprawdę trochę trwają. No tutaj są całe tygodnie mielenia tych samych cen. Kiedy rynek rośnie, to przed jakąś większą wyprzedażą jest zawsze jakaś forma konsolidacji. Szczególnie na takich dużych spółkach. Te ruchy nie są takie szarpane. Zawsze pojawia się jakaś konsolidacja w jedną, w drugą stronę. Jest po prostu czas na to, żeby w miarę możliwości złapać okolice jakiegoś dołka czy okolice jakiejś górki. Dlatego właśnie jeżeli spółka rośnie pionowo w górę tak jak rośnie Microsoft to ja bym jeszcze jej osobiście nie przycinał dlatego, że momentum może ją wyciągnąć dużo, dużo, dużo wyżej. I wszystko to, o czym dzisiaj mówię, czyli przycinanie pozycji, pilnowanie proporcji ma jeden praktyczny warunek. Musisz mieć rachunek maklerski, na którym w miarę możliwości takie ruchy nie zabiją cię kosztami. No bo jeśli za każde przycięcie płacisz prowizję, no to trzeba to robić rozsądnie. No i tu pojawia się partner dzisiejszego odcinka, czyli XTB, bo tu masz możliwość inwestowania w akcje i ETFY bez prowizji do 100 000 euro miesięcznego obrotu, co już jest całkiem ciekawym wyjściem dla kogoś, kto w tym portfelu jakiś rebalancing chce przeprowadzać. No jeżeli inwestujesz na spocie, no to ten limit jest naprawdę pokaźny. Jeśli masz aktywny portfel akcyjny, to myślę, że warto się tym zainteresować. Link oczywiście masz w opisie. Podsumowanie. Powiedziałem w tym filmie bardzo dużo i jeżeli jakieś fragmenty były lekko chaotyczne albo nie do końca zrozumiałe to wybaczcie, ale starałem się to skondensować i w miarę yyy sprawnie przedstawić. Takie trzy pytania najważniejsze, które wynikają z tego filmu, filmu i w miarę proste ścieżki decyzyjne. Co jeśli a, co jeśli b? Pierwsze pytanie. Na jaki czas wchodziłeś w daną pozycję? Jeśli była to pozycja na kilka miesięcy pod poprawę wyników w ciągu kilku miesięcy, to niezależnie od tego, czy się wyniki zrealizowały, czy się nie zrealizowały, no nie zmieniamy tego na trzymanie spółki przez, nie wiem 5 lat, bo nie taki był cel, nie taka była strategia. Jeżeli było to wejście na lata pod taką bardziej długoterminową tezę, to taki krótki ruch ceny po trzech miesiącach od zajęcia pozycji nie powinien niczego tak naprawdę wymuszać. To znaczy, no nie powinniśmy za bardzo nic z tą pozycją robić. ewentualnie troszeczkę przyciąć, jeżeli ten udział w portfelu robi się zbyt duży, ale nie tak, żeby z niej całkowicie rezygnować. Drugie pytanie, dlaczego to urosło? Udzielenie odpowiedzi na to pytanie wymaga zrozumienia w co w ogóle inwestujemy. Jeżeli kupiliśmy spółkę, bo kolega polecił albo gdzieś tam logo się pojawiło w internecie, yyy, na Instagramie wrzucili rolkę, że jest fajna spółka, no to nie odpowiemy na to pytanie. Ale jeżeli wiesz czym się zajmuje, jeżeli rozumiesz jakie są poszczególne segmenty, no możesz też do tego wykorzystać AI, zapytać, przeszukać internet, dowiedzieć się czym się firma zajmuje, jakie były ostatnie prognozy, co powiedział zarząd, jak się to zmienia. Możliwości są, żeby to w miarę szybko nawet sprawdzić. Jeżeli urosło dlatego, że jakaś taki wzrost wewnętrzny się realizuje, no to trzymamy dalej. Jeżeli urosło dlatego, że po prostu rosną mnożniki, bo na przykład cały sektor się podnosi, no to wtedy warto się zastanowić, czy nie przyciąć, bo jeżeli biznes nie urósł, a kurs urósł, no to jest coraz drożej, realnie coraz drożej. No i trzecie pytanie, czyli ile ta pozycja w tym momencie stanowi w twoim portfelu? Nawet jeszcze dodałbym do tego, że jeśli masz portfel core satellite tak jak ja i zakładasz konkretny udział ETFów w tym portfelu i konkretny udział spółek, no to w trakcie takich intensywnych wzrostów mi Microsoft bardzo urósł, bo on stanowi dużą część tego aktywnego portfela i w skali całego portfela to to jest już całkiem całkiem dużo. Jeżeli mamy taki aktywny portfel, on zaczyna rosnąć, to jego waga jako całości też zaczyna rosnąć względem tego, co jest w ETFie. No bo Microsoft zrobił mi 30%, ETF w tym czasie zrobił, no ile? Z trzy. Więc faktem Microsoft przewyższył te wyniki i w takiej sytuacji warto jest przyciąć z tego aktywnego portfela, żeby wrócić do tych wyjściowych proporcji między ETFami indeksowymi, a właśnie naszym aktywnym portfelem i na przykład to co zrealizujemy z Microsoftu, przenieść do ETFów czy poczekać z tym chwilę i na przykład dołożyć to do kolejnej wpłaty miesięcznej czy coś takiego. po prostu pilnować też w szerszej perspektywie jak ten pojedynczy wzrost pojedynczej spółki wpłynął na całe nasze portfolio, cały nasz majątek netto na przykład. To jest w ogóle też dobry test, tak? Czy kupiłbym tę spółkę dzisiaj przy obecnych realiach, przy obecnej cenie, po tym co się już wydarzyło, co już zostało wycenione, czy dziś ponownie bym tę spółkę kupił. To jest też bardzo dobre pytanie, które bardzo pomaga odpowiedzieć, czy prcinać, czy dokładać, czy może zostawić, może nie ruszać. Jeśli masz ETF indeksowy, to te powyższe pytania za bardzo cię nie dotyczą. Ja po prostu realizuję regularne wpłaty i zamierzam to jeszcze robić przez bardzo, bardzo długi czas, no bo te indeksy w długim terminie po prostu rosną. I to by było na tyle w tym filmie. Dajcie znać, czy pomógł, czy się przydał, czy było warto obejrzeć. Zapraszam też do dyskusji w komentarzach, co wy robicie, żeby określić, czy daną spółkę sprzedać, trzymać, zostawić, czy jak zarządzać tą pozycją właśnie w portfelu. Czy jest to coś bardziej mechanicznego na zasadzie jest tyle, tyle procent, to muszę przyciąć, czy może raczej ocena samego biznesu, że zrealizowała się teza, no to sprzedaję. Jestem ciekaw waszych opinii.









