Polskie Rynki: Obligacje i GPW w Krytycznej Pętli
Polskie obligacje notowane na historii z rentownością przekraczającą 6%, co oznacza skuteczne zlikwidowanie nadziei na obniżki stóp procentowych przez NBP. W tym samym czasie, spółki notowane na GPW, takie jak Vercom, Apator i Kognor, notują wynikami finansowymi, które przecstraszają oczekiwania rynkowe.
Analiza rynku obligacji: Wzrost rentowności polskich obligacji skarbowych (10letnich) do 6,045% to najwyższy poziom od 2025 roku. Stan ten wynika z zwiększonej niepewności geopolitycznej (wojna na Bliskim Wschodzie), inflacyjnych presji i lokalnych czynników, takich jak rosnący deficyt fiskalny. Inwestycje dłużne tracą atrakcyjność, wpływając na strategię inwestycyjną.
- NBP i polityka monetarna: Eksperti stają się sceptyczni wobec obniżek stóp w 2026, co może wpłynąć na koszty kredytów dla gospodarstw domowych i firm.
- GPW kontra obligacje: Silne wyniki firm jak Vercom (23% zysku netto), Apator (65% wzrost zysku) i Kognor (24% wzrost kursu) podkreślają zdolność sektora aktywów realnych do radzenia sobie z turbulencjami na rynku długów.
- Technologia i AI: Integracja sztucznej inteligencji w usługach Vercom (np. autoryzacja klientów, personalizowane kampanie marketingowe) ilustruje innowacyjność polskiego sektora technologicznego.
Przyszłość polskiego długu: Rynki oceniają scenariusz bez obniżek stóp, ale przyszłość zależy od stabilizacji makroekonomicznych wskaźników i globalnych trendów. Długoterminowi inwestorzy muszą rozważyć zróżnicowanie portfela, łącząc papiery skarbowe z aktywami realnymi. Odważne plany Żabki: Ambitne plany przedsiębiorstwa na podbojevezet procjenęw eCuastiens w Europie budują spekulacje o jego roli w kształtowaniu rynku retailowego.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Pierwszy raz od 16 miesięcy rentowności polskich obligacji przekroczyły 6%. I tak to jest ważna i poważna wiadomość. To realnie komunikat też dla każdego z was, że dalszych obniżek stóp procentowych w tym roku w Polsce już nie będzie najprawdopodobniej, ale dalej mamy się z czego cieszyć i do czego uśmiechać. To nie tak, że od razu tutaj o i po prostu trzeba płakać i zalewać się się kawą się trzeba. Mamy się z czego cieszyć i uśmiechać. Na GPW polskie spółki naprawdę dalej pokazują pazur. Vercom plus 23% zysku netto, Apator plus 65% zysku netto. Kognor wielki powrót z głębokich strat do zysków. Akcje zaliczają plus 24% w dni. Do tego Żabka ogłasza plany podboju całego europejskiego segmentu Convenience i zamierza stać się naszym własnym odpowiednikiem 7-Eleven. I to byłoby naprawdę super. Swoją drogą, e, wy tam co Żabkę prowadzicie. W 7-Eleven w Japonii są takie podgrzewacze do buteleczek i można sobie pić nie tylko zimną herbatę, ale też ciepłą herbatę w butelce. To jest naprawdę zajebiste. Możecie odpalić mi za ten pomysł, ale jakby wprowadźcie to serio. To jest dziś, moi drodzy, polski rynek. Z jednej strony obligacje na poziomach kojarzonych z rynkami wschodzącymi totalną padaką, a z drugiej strony spółki technologiczne i przemysłowe pokazują wyniki naprawdę światowej klasy. W tym gospodarczym przeglądzie wydarzeń rozkładam wszystkie te wątki na kawałki. Lecimy >> kochani, lecimy. Odlot. A partnerem odcinka jest XTB, dzięki któremu możecie inwestować w polskie akcje również i w zagraniczne akcje i w ETFY i wszystko bez prowizji, bo w akcje i ETFY bez prowizji do 100 000 EUR obrotu obrotu miesięcznie jest. A jeśli jest bezpłatnie to warto, bo jak za darmo to tym lepiej. Wszystko co darmowe jest fajne. Link w opisie. Link w opisie to kod będzie. Jak użyjecie kodu też DNA rynków to będzie specjalne tam do do nauki webinary edukacyjne także też za darmo. No ogólnie dużo rzeczy za darmo więc zakładajcie konta w XTB i link w opisie. Tak. Partnerem kanału jest EFTOR. Firma dzięki której każdy biznes szybko odzyska płynność. Jeśli prowadzisz firmę i wystawiasz faktury z terminem płatności to eftor zamieni je na gotówkę nawet w 24 godziny do 15 milionów złot dla każdej branży i bez zbędnej biurokracji. Szybko, prosto i efektywnie. Wejdź na efaktor.com.pl pl i zobacz sam jak to działa. Inwestuj skuteczniej, mądrzej i z większym spokojem. Domasz do strefy premium DNA podobnie jak już ponad 5000100 innych inwestorów. To najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Dzięki za już 110 000 ponad waszych subskrypcji dla tego kanału. To dla nas wiele w zespole znaczy. Jeśli jeszcze nie jesteście z nami, to kliknijcie suba teraz i pomóżcie nam dalej się rozwijać. Zaczynamy od tego, co wiele masowych mediów przemilcza, a co powinno być dla nas wszystkich naprawdę ważne. Po roku i czterech miesiącach przerwy rentowności polskich 10letnich obligacji skarbowych ponownie przekroczyły psychologiczną barierę 6%. Dokładnie 19 maja krajowe notowania zakończyły dzień na poziomie 6,045%, a w kolejnych dniach rano utrzymywały się w tych samych okolicach. To są poziomy najwyższe od stycznia 2025. Dla osób lokujących kapitał w funduszach obligacji skarbowych o stałym kuponie, zwłaszcza tych długoterminowych, ten ruch no niestety będzie oznaczać chwilowe straty. Cena obligacji porusza się zawsze przeciwnie do ich rentowności, więc jeśli kupiliście obligacje na początku roku, to złapaliście się na solidną korektę. Ja nie mówię teraz o detalicznych obligacjach, te których nie są notowane. Mówię o obligacjach normalnych, notowanych. Podobnie zresztą będą mieli ten problem wszyscy ci, którzy kupili polskie fundusze dłużne albo ETF na polskie obligacje Treasury Bonds Pod Poland ETF. Z drugiej strony oczywiście inwestor kupujący obligacje przy rentowności na poziomie 6% niby gwarantuje sobie średnioroczny zwrot na tym poziomie w ciągu 10 lat. Pod warunkiem, że utrzyma ten papier przez te 10 lat. Ale no jednak to jest dość drogo już. Wzrost rentowności nie jest tu odosobnionym zjawiskiem w Polsce. Wpisuje się w szerszą przecenę długu na świecie, która trwa już też od wielu, wielu lat. Amerykańskie obligacje 10letnie oscylują też na poziomie 4, niemieckie na 316, japońskie w pobliżu 2,76. W Stanach Zjednoczonych papiery 30letnie testowały nawet poziom 5,2% i już tu wszyscy w jeszcze zagłady krzyczeli, jaka to wielka katastrofa się dzieje. Ale to ja wam powiem, że na 30letnich papierach to praktycznie nikt nie handluje. Tam nie ma płynności. To taki obligacyjny New Connect. Więc z powściągliwością do tego, jeśli ktoś kuma rynek obligacji. Tak czy inaczej, globalne rentowności w ogóle reagują głównie na obawy związane z wyższą inflacją, które częściowo są generowane przez wojnę na Bliskim Wschodzie i podwyższone ceny ropy. Konsekwencją jest wycenianie wyższych stóp procentowych. No bo skoro inflacja może wzrosnąć, to rynek już szykuje się do tego, że banki centralne mogą w przyszłości może nawet podnieść stopy procentowe, a rentowności to odzwierciedlają, bo mają wyprzedzać takie ruchy. Taka rynkowa wycena tego, na co rynek się szykuje. Tak jak akcje czasem starają się dyskontować dobrze albo źle fundamenty spółek i gospodarkę, tak rentowności wyprzedzają, starają się wyprzedzać ruchy banków centralnych i różnych innych czynników, które na obligacje wpływają. Oczywiście podobnie jak na rynku akcji te wyceny nie zawsze robią to dobrze i zawsze można to szukać jakichś okazji. W obecnym otoczeniu jednak faktycznie trudno liczyć na już szybkie obniżki stóp procentowych. Nawet prezes NB Adam Glapiński po majowym posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej przyznał, że prawdopodobieństwo podwyżki stóp wzrosło, a ich obniżenie jest dziś bardzo mało prawdopodobne. W przypadku Polski presje na obligacje mocno wzmacniają też lokalne czynniki, tak jak chociażby awersja do ryzyka związana z byciem dalej rynkiem wschodzącym czy też bliskość ciągła konfliktu na Ukrainie. Swoje trzy grosze dołożył też rosnący deficyt fiskalny, który znacznie ostatnio urósł w ostatnich latach i to też dokłada jakąś tam premię za ryzyko, jaką wymagają od naszych obligacji inwestorzy. I czy to wszystko oznacza katastrofę? Nie. W ogóle jakby to huu daleko jeszcze do tego. O Boże, jak daleko. >> Daleko jeszcze? >> Tak, >> daleko jeszcze. >> Tak, daleko. >> Daleko jeszcze. >> Tak. Ale oznacza, że prawdopodobieństwo powrotu do obniżek stóp w tym roku spadło już praktycznie do zera. Więc jeśli liczyliście na jeszcze tańsze kredyty, to w tym roku raczej przestańcie na to liczyć. Ale cieszmy się czymś innym. Cieszmy się świetnymi wynikami polskich spółek zamiast przejmować się jakimiś dziaderskimi obligacjami dla boomerów. W ostatnim tygodniu pokazała te wyniki chociażby cała rodzina Cyberfolks. I samego Cyberfolksa ani Shoopera nie będę w tym materiale poruszał, bo na kanale znajdziecie moją długą rozmowę z zarządem tych dwóch spółek publikowaną w czwartek, świeżo po wynikach. Do tej rodziny jednak należy też Werkcom i skupimy się tutaj na Wercomie, bo wyniki też były zaskakująco silne. Na pierwszy plan wysuwa się marża brutto na sprzedaży. Ta wzrosła i to był najszybszy wzrost od 2024 roku. Przypominam, że zysk brutto WKomu dużo lepiej oddaje realną skalę biznesu niż przychody. A to ze względu na pewne niskomarżowe usługi, które w konkretnych okresach mogą generować kolosalne przychody, ale w ogóle nie będą przekładać się na żadne zyski. Te opublikowane wyniki WRKomu zrównały się niemal z tymi, które są tradycyjnie toż same z najsilniejszym czwartym kwartałem roku. No a przecież mamy pierwszy. Ebidna odnotowała wzrost o 21%, skorygowany zysk netto wzrósł o 23%. Sukcesy finansowe też idą w parze z rosnącą bazą klientów. Na koniec kwartału to było już 131 000, a to oznacza wzrost o ponad 34% w skali roku. W samym pierwszym kwartale spółka pozyskała ponad 8000 dodatkowych podmiotów. Poprawiła się też efektywność zarabiania na obecnej bazie klientów, co odzwierciedla wskaźnik net expansion rate, czyli tak zwany NER. Mówi o tym, o ile więcej w danym roku wydają w WKomie ci sami klienci niż rok wcześniej. Taki LFL udlaus suksasowych. Ten wzrósł do 118%, co oznacza, że klienci, którzy rok temu płacili na przykład 100 zł, dziś płacą 118. I ten wskaźnik od dwóch kwartałów zaczął rosnąć mniej więcej od momentu, kiedy Werkcom zaczął chwalić się wprowadzonymi automatyzacjami i nowymi funkcjonalnościami gdzie osiągniętymi dzięki sztucznej inteligencji. A rosnący ner pokazuje, że te nowe narzędzia przekonują klientów i chcą oni za nie dopłacać. W kontekście tego ile płacą ci sami klienci, Vercom też potwierdził, że pracuje nad podniesieniem cennika swoich usług. No i może będzie ku temu dobra okazja, bo te nowe funkcjonalności naprawdę dynamicznie się rozwijają. W ramach platformy Mailer Light rozwiązania AI zautomatyzowały proces onboardingu i obsługi klientów, a to pozwoliło zwiększyć bazę o 1/3 przy zachowaniu tej samej liczby pracowników. Przełomem było też udostępnienie protokołu MCP, czyli model context protocol, który umożliwia Gentom AI naturalną interakcję z systemami spółki. Użytkownik może więc opisać swoje intencje w języku naturalnym, a bot samodzielnie przygotuje newsletter albo kampanię. Dodatkowo AI obniży też bariery wejścia przy usłudze email API, pomagając mniejszym firmom generować kod i integrować systemy transakcyjne. Chodzi o to, żeby agenci AI nie tylko generowali treści dla klientów, ale też przygotowywali całe kampanie marketingowe, pomagając odnaleźć się w tych procesach technicznych, tym mniej technicznym klientom. No i dane operacyjne jednoznacznie udowadniają, że te nowe narzędzia działają. Liczba nowych rejestracji w Mailer Light podskoczyła o 34% rok do roku, z czego część kontak zakładana jest już całkowicie autonomicznie przez boty, takie jak chociażby OpenCloud. Co więcej, w kwietniu odnotowano lawinowy niemal trzykrotny wzrost zapytań do protokołu MCP w Mailer Light z poziomu 100 000 do prawie 300 000 operacji dziennie. Pewna niespodzianka była z kolei w narracji zarządu na temat wyczekiwanych akwizycji, bo zarząd doszedł do wniosku, że obecna rewolucja technologiczna stwarza na tyle dużo okazji do organicznego wzrostu, że temat akwizycji schodzi na dalszy plan. Nie znikam, ale poszukiwanie firm do przejęcia traci w WKomie obecnie priorytet. No i ostatni filar wzrostu w ostatnim kwartale to bezpośrednia umowa z metą. Ten strategiczny deal otwiera drogę do pełnego wdrożenia kanału WhatsApp w ramach flagowej usługi Message Flow. WhatsApp jest jednym z najbardziej oczekiwanych narzędzi przez klientów enterprise z uwagi na popularność i w Europie i w Stanach Zjednoczonych. Do tego wpisuje się to w rynkowy trend ewolucji komunikacji marketingowej, czyli dwustronnej konwersacji. Chodzi o sytuację, w której możecie jako klienci coraz częściej odpowiadać za komunikaty reklamowe przychodzące na wasz telefon, a nie tylko je biernie odbierać i czytać. No i w WhatsAppie jest to możliwe już dziś niektóre rozwiązania umożliwiają odbiorcom komunikatów odpowiadanie na nie i czasem można w ten sposób zmienić termin dostawy, czasem można sfinalizować zakup, ale a to będzie się już tylko rozwijać, to będzie generować coraz większy ruch na platformach CPAS takich jak Wcom. A więcej komunikatów to więcej kasy dla Wcomu, co działa w tak prosty sposób. Naprawdę pozostaje tylko przyklasnąć i serio warto się cieszyć, że mamy takie podmioty na parkiecie. W tym konkretnym przypadku polecam też naszą rozmowę z Jurkiem i Krzysztofem Szyszką, szefem Werkcomu, też przeprowadzono jakieś d trzy miesiące temu. No jak się okazuje miał rację mówiąc, że on się AI nie boi. A solidne wyniki pokazał też toruński Apator, producent urządzeń pomiarowych takie jak liczniki prądu, gazu, wody i ciepła, który zamknął kwartał tego roku, pierwszy kwartał wyjątkowo dobrymi wynikami. Przychody wzrosły o 17%, zysk netto wystrzelił 65%, osiągając ponad 20 milionów zł. W efekcie bardzo mocno wzrosła też Ebidda o 35%, a dzięki temu marża Ebidda skoczyła z 12,3 do 14,2%. Głównym motorem tych świetnych wyników okazał się segment gazowy, który urósł aż o 57%, a to zasługa dużego krajowego kontraktu na inteligentne gazomierze, który jest związany z modernizacją całej polskiej sieci gazowej. Ten sukces z nawiązką zrekompensował słabszą sprzedaż, która była w tym momencie za granicą. Z kolei sprzedaż liczników prądu zwiększyła się o solidne 13%. Gorzej zachował się obszar wody i ciepła, a to ze względu na mroźną zimę, która ograniczyła pracę przy wodociągach. Mimo wszystko wyniki okazały się lepsze od oczekiwań. Kurs wystrzelił po nich nawet 7% do góry. Przed spółką oczywiście są jakieś wyzwania, które wynikają z modelu działalności, bo Apator nie sprzedaje swoich produktów osobom prywatnym, tylko dostarcza je wielkim zmonopolizowanym spółkom infrastrukturalnym, takim jak chociażby PGE czy na. A kontrakty z takimi podmiotami zdobywa się w dużych przetargach. Ceny są w nich ustalane z góry na długi czas, a koszty produkcji ponosi firma na bieżąco przez cały czas trwania umowy. To z kolei sprawia, że Apator jest mocno narażony na potencjalne zmiany cen surowców. Obecnie na rynkach mocno drożeją surowce niezbędne do produkcji takiej aparatury, jaką oferuje Apator, zwłaszcza miedź i srebro. I firma do tej pory broniła się przed wzrostem tych cen dzięki kontraktom terminowym, czyli wcześniejszemu zabezpieczeniu cen dostaw surowców. No ale te ochronne kontrakty w końcu powygasają, a wtedy Apator będzie musiał kupować surowce po dużo wyższych cenach, co może ograniczyć marżę. Dodatkowym problemem są też drożające komponenty elektroniczne, których ceny rosną przez bum na budowę centrów danych. Zarząd otwarcie przyznaje, że nie będzie w stanie w pełni przenieść rosnących kosztów na klientów i nawet jeśli umowy zawierają klauzurę waloryzacyjne, które pozwalają na korektę cen, to one nie są tak skonstruowane, żeby podnosić ceny w skali 1 do1. A taka sytuacja podnosi ryzyko, że marża spółki w drugiej połowie roku ulegnie pogorszeniu. Ale za wcześnie napanikowanie, no ceny surowców do tego czasu mogą spaść. To po pierwsze. A po drugie do tego czasu może być też szereg nowych umów, które obronią kurs Apatora. Apator jest w końcu jedną ze spółek, która jest cichym beneficjentem całej transformacji energetycznej, o której nagrywałem dla was niedawno pełen materiał na kanale. Również was do niego odsyłam. Ostatnio dostaliście też w ogóle masę materiałów, których się, które jak się okazuje świetnie pasują do tego co się dzieje, więc trzeba oglądać na bieżąco wszystkie. Dostaliście też materiał rynku stali i jego potencjalnych polskich beneficjentach. No i cyk, cym, cyk. Nie trzeba było wiele czekać. Kognor, krajowy przetwórca złomu i producent stali, ma za sobą bardzo wymagający okres w poprzednim roku, bo tamten przyniósł wyraźny spadek przychodów o 9%, a dodatkowo była strata operacyjna. Wtedy w tamtym roku europejscy producenci stali musieli mierzyć się z bardzo słabym otoczeniem cenowym, dodatkowo dumpingowym eksportem z Chin, wysokimi cenami energii w Unii Europejskiej, które też utrudniały rentowną produkcję, ale tamto już było i mamy najnowsze dane za pierwszy kwartał 2026. I puf, kurs Kognoru rośnie 24% w 2 dni i znajduje się najwyżej od listopada ubiegłego roku. Przychody spółki wzrosły w pierwszym kwartale o prawie 9%, a co ważniejsze, firma zanotowała 12 milionów złot zysku operacyjnego, co trzykrotnie przewyższało rynkowe prognozy. Strata netto wyniosła 1,1 miliona złot, a rynek oczekiwał 7 milionów złotych straty. Przedstawiciele zarządu przewidują już, że w drugim kwartale spółka osiągnie zysk netto, czyli wróci do rentowności, a trend tej poprawy będzie trwały. Pozornie może się wydawać, że ten wzrost rentowności to efekt wyższych cen stali i wyższych spreadów z początku 2026 roku. W tym miały pomóc unijne mechanizmy obrony rynku, które weszły w życie 1 stycznia. I tu główną rolę odegrał system CBAM polegający na doliczaniu kosztów emisji dwutlenku węgla do cen towarów importowanych spoza Unii Europejskiej. O tym w dużym stopniu było w materiale o rynku stali. To jest taki system, który nakłada dodatkowe cła na tani zagraniczny import. W przyszłości ma również pomóc mechanizm Safeguard wprowadzający limity sprzedaży dla zagranicznych dostawców, co jednocześnie ma chronić lokalnych chutników. Dzięki tym regulacjom wzrosły wspomniane spready, czyli marże stanowiące różnic między ceną gotowych produktów, a ceną złomu używanego do produkcji. I to właśnie na tej różnicy w dużym stopniu zarabia hutnik. Ale jak mówi CFO Hognoru, w pierwszym kwartale sprey w Ferrostalu były wypadkową kontraktów zawieranych jeszcze pod koniec 2025. Tu nie widać jeszcze odzwierciedlenia wyższych marsz. są widoczne za to wyższe wolumeny, a to oznacza, że efekty nowych ceł i ochrony lokalnego rynku będą widoczne w wynikach dopiero w kolejnych kwartałach 2026 roku. No cóż, przemyślcie to i zastanówcie się, co z tym zrobić. Ważnym impulsem dla nastrojów są też informacje z programu Save, bo Polska podpisała umowę na pożyczkę do 43,7 miliardów euro na zakupy zbrojeniowe, z czego około 20 miliardów złotych ma trafić do kraju w formie zaliczek. A Kognor obok Kreotechu i Lubawy znalazły się na liście beneficjentów. Sej, co tylko dodatkowo napędziło wystrzał kursu po wynikach. Zarząd studzi tutaj ten nadmierny optymizm rynkowy wskazując na wyzwania organizacyjne po stronie państwowego koncernu PGZ, który jest głównym zleceniodawcą. Na wydanie tych miliardów zostało 4,5 roku tylko 4,5 roku. Tymczasem zaawansowanie wielu projektów w spółkach skarbu państwa jest bardzo niskie i czasem znajduje się na etapie na razie rozpoznawania. Zdaniem zarządu spółki pełne wykorzystanie tej puli może wymagać albo specustawy, albo prywatyzacji PGZU. No mimo sceptycyzmu dla samego Hognoru program Safe oznacza ogromne możliwości, a spółka jest jedynym w Polsce producentem stali do wytwarzania amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm. A to właśnie te projekty są obecnie najbardziej zaawansowane. Do tego dochodzi dostarczanie blach do pojazdów wojskowych i współpraca z innymi krajami Unii Europejskiej. A połączenie mocy produkcyjnych, ochrony europejskiego rynku i zamówień obronnych, no to jest miks, który może pozwolić Kognorowi wrócić do bardzo dobrych wyników finansowych sprzed lat. I na sam koniec zostaje nam jeszcze, moi drodzy, Żabka i jej nowe ambitne cele, bo dyrektor generalnej grupy Żabka, Tomasz Blicarski, który przejmie stery firmy od 1 stycznia 2027, postawił jasny cel. Chcę, żeby spółka stała się europejskim liderem wśród sklepów typu convenience, czyli placówek nastawionych na szybkie i wygodne zakupy. Wykorzystując doświadczenia z polskiego rynku, Żabka zamierza wejść w lukę na podzielonym europejskim rynku, gdzie globalni graczy tacy jak właściciel sieci 7-Eleven nie prowadzą działalności we wszystkich krajach. Blicicharski, obecny szef do spraw strategii, zastąpi na stanowisku Tomasza Suchańskiego, który przekształcił Żabkę w obecną nowoczesną sieć ze sporą ofertą gotowych posiłków. Obecnie Żabka posiada blisko 13 000 sklepów w Polsce, a w 2024 rozpoczęła dodatkową ekspansję w Rumunii, gdzie jest już 200 ponad sklepów. Dalszy kierunek rozwoju nie został jeszcze ostatecznie wybrany, bo zarówno rynki wschodnie, jak i zachodnie mają swoje plusy i minusy. No i trzeba najpierw na coś się zdecydować. Europa Wschodnia oferuje silniejszy wzrost konsumpcji i niższe bariery wejścia, ale tamtejsze rynki są zazwyczaj mniejsze. Z kolei rozwinięty zachód to większe gospodarki, szansa na większe przychody, ale też bardziej skomplikowana konkurencja i konieczność zbudowania od nowa relacji z dostawcami. Ekspansja ma więc przebiegać stopniowo i przynieść widoczne efekty do 2030 dopiero roku. Firma chce skupić się na budowaniu realnej wartości, a nie tylko na zwiększaniu samych przychodów, co będzie wymagało i wzmocnienia logistyki, i technologii, i obszaru zakupów. Na krajowym podwórku Żabka kontroluje około 11% całego handlu spożywczego. Mimo niesprzyjających zmian demograficznych dalej widać tu przestrzeń do rozwoju. Bicharski zauważa, że niepokoje wokół polskich konsumentów wynikają głównie z ostrej rywalizacji między sieciami dyskontowymi. A Żabka działa jednak w trochę innym segmencie, co w pewnym stopniu chroni ją przed wojnami cenowymi. Te doświadczenia zdobyte podczas rozwoju na jednym z najtrudniejszych bądź co bądź rynków mają być głównym atutem do wchodzenia do innych krajów i budowania na tym przewagi. Może te plany dadzą dodatkowego kopa do wzrostu na rynku. Dziś Żabka wecjana jest na 6,5 miliarda dolarów, debiutując na giełdzie w październiku 2024. Od tamtego czasu jej akcje zyskały zaledwie 11%, co jest wynikiem słabszym, istotnie słabszym od warszawskiego WIGu 20, który w tym samym czasie wzrósł prawie 60%. Chociaż trzeba otwarcie przyznać, że akurat kurs Żabki bardzo mocno jest jeszcze obciążony. Tym samym, czym kiedyś było obciążone Allegro, czyli ABB. Fundusz CVC Capital Partners zmniejszał w tym okresie swoje udziały z 67 do 38%, a z tego względu kurs jest naturalnie trzymany czasem w ryzach. No ale z każdym kolejnym ABb to ryzyko i ten problem dla Żabki będzie mijał. To już wszystko moi drodzy w tym gospodarczym przeglądzie wydarzeń. Jeśli chcecie wiedzieć jeszcze więcej o gospodarce, o rynku, o konkretnych spółkach, po prostu dołączcie do wersji premium portalu dna do już ponad 5100 innych inwestorów, którzy dostają codziennie różne analizy, przemyślenia o rynkach, o gospodarce, o spółkach ode mnie i całego naszego zespołu DNA. Także mają możliwość podglądania, jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach łącznej wartości ponad 8,5 miliona złot. Duże pieniądze, dużo emocji, ale przede wszystkim masa nauki. Więcej na ten temat znajie na stronie premiumdarynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego materiału. W tym to już wszystko. Do zarobienia. Cześć.









