KRYPTOWALUTOWE WETO KAROLA NAWROCKIEGO I KŁAMSTWA KOALICJI [Krypto afera i weto]

Kryptowaluty w Polsce: Afera i Weto Prezydenta

Phil Konieczny 391 000 subskrybentów
105 079 7 629 05/12/2025

Wnikliwa analiza sytuacji na polskim rynku kryptowalut po zawetowaniu ustawy o kryptoaktywach przez prezydenta. Co to oznacza dla inwestorów i przyszłości branży blockchain w Polsce? Czy rządzący rozumieją technologię, którą próbują regulować?

Prawo MIKA i jego konsekwencje

Szczegółowe omówienie rozporządzenia MIKA (Markets in Crypto Assets) i jego wpływu na europejski rynek kryptowalut. Dlaczego restrykcje wprowadzone przez Unię Europejską są tak kontrowersyjne? Czy faktycznie chronią inwestorów, czy jedynie utrudniają rozwój innowacyjnych firm?

Kłamstwa Koalicji Obywatelskiej?

Czy politycy Koalicji Obywatelskiej świadomie wprowadzają w błąd opinię publiczną w sprawie ustawy o kryptoaktywach? Jakie są argumenty za i przeciw regulacjom proponowanym przez rząd? Czy weto prezydenta rzeczywiście szkodzi polskim obywatelom?

1228 stron dodatkowych regulacji

Polska dopisała aż 1228 stron dodatkowych regulacji do prawa MIKA. Co to oznacza dla firm kryptowalutowych w Polsce? Czy to faktycznie ochrona przed oszustwami, czy może celowe działanie, by zniechęcić firmy do płacenia podatków w Polsce?

Co dalej z rynkiem kryptowalut w Polsce?

Podsumowanie aktualnej sytuacji i prognozy na przyszłość. Jakie kroki powinna podjąć społeczność kryptowalutowa, by wywrzeć presję na polityków i doprowadzić do powstania rozsądnych regulacji, które będą wspierać rozwój innowacji, a nie hamować go?

Najważniejsze zagadnienia omówione w materiale:

  • Weto prezydenta w sprawie ustawy o kryptoaktywach
  • Analiza rozporządzenia MIKA (Markets in Crypto Assets)
  • Ocena wpływu regulacji na polski rynek kryptowalut
  • Krytyka działań polityków Koalicji Obywatelskiej
  • Szczegółowe omówienie dodatkowych regulacji wprowadzonych przez Polskę
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Witam wszystkich z tej strony Filonieczny. W dzisiejszym filmie pomówimy o tak zwanej kryptoaferze, która ostatnio wybuchła w Polsce, jak to określił pan Donald Tusk po wecie prezydenta Polski w sprawie ustawy o kryptoaktywach. Ale standardowo, zanim zaczniemy to proszę pamiętajcie, że wszystko co usłyszycie w tym filmie to jest tylko i wyłącznie moje prywatne zdanie i nie jest to porada inwestycyjna. Jeżeli jesteście nowi na moim kanale, zaczynacie przygodę z kryptowalutami i chcecie kupić swoje pierwsze kryptowaluty, to pod filmem kliknijcie w nazwę mojego kanału YouTube. Po przeniesieniu na stronę profilową mojego kanału YouTube w prawym górnym rogu znajdziecie linki do giełd, które polecam i z których sam korzystam. Zapraszam was również do śledzenia mnie na Twitterze oraz Instagramie, gdzie często wrzucam różne aktualizacje, gdy nie mam czasu na nagrywanie. A więc zaczynamy. Dzisiejszy film nie jest filmem, który był planowany. jest filmem, który wynika z potrzeby, która ostatnio nam się tutaj pojawiła po tym, jak prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o kryptoaktywach. Po tym wecie, chyba już 17, którego dokonał prezydent Karol Nawrocki, wybuchła w Polsce wrżawa. Ludzie z Koalicji Obywatelskiej zaczęli wypisywać różnego rodzaju posty na temat rynku kryptowalut. A to także spowodowało, że zacząłem dostawać pytania od ludzi właśnie w związku z tą aferą. Czy to co zrobił prezydent Karol Nawrocki jest słuszne czy niesłuszne? Kto tutaj ma rację i o co w ogóle chodzi w tej ustawie? Ten film chcę nagrać całkowicie spokojnie, bez emocji, pokazując wszystkie za i przeciw i wszelkie problemy no tego wątku, który nam się pojawił, tak byście sami mogli ocenić, o co tutaj tak naprawdę chodzi. Dodatkowo ciekawą rzeczą jest to, że dzisiaj w piątek będzie głosowanie właśnie w sprawie odrzucenia prezydenckiego VETA dotyczącego rynku kryptowalut. Także uważam, że my jako społeczność kryptowalutowa tym bardziej powinniśmy wywierać presję na polityków, tym bardziej powinniśmy nagłośnić sprawę chociażby udostępniając taki film, udostępniając tego typu treści albo po prostu pisząc o tym, że to co no próbuje zrobić polski rząd jest kompletnym absurdem. Skoro prezydent Polski, tak jak zresztą obiecał, stanął po naszej stronie, no to wydaje mi się, że totalnie głupie by było, gdybyśmy my jako społeczność kryptowalutowa to odpuścili. Wszystko zaczęło się od nowego prawa MIKA, które zostało wprowadzone dla całej Unii Europejskiej. I jak chociażby możemy przeczytać w internecie, rozporządzenie Mika, czyli rozporządzenie Markets in Crypto Assets to kluczowy akt prawny Unii Europejskiej wprowadzający jednolite ramy regulacyjne dla rynku kryptoaktywów. Zatem generalnie chodzi tutaj o to, aby cała Unia Europejska miała jednolite prawo dotyczące rynku kryptowalut. Mika ma na celu zapewnienie prawnej pewności, zwiększenie przejrzystości, bezpieczeństwa i integralności. rynków kryptowalutowych w Unii Europejskiej. Czytając to brzmi to pięknie, brzmi to ładnie. Wygląda to tak, jakby Unia Europejska chciała mieć przejrzyste prawo dotyczące rynku kryptowalut. Chcę, żeby to wszystko było uczciwe. Chcę także, aby nie było oszustów. Gdy jednak przeczytamy te przepisy i zobaczymy jakie wymogi muszą spełnić firmy kryptowalutowe w Unii Europejskiej, okaże się, że porównując te wymogi do wymogów w innych państwach na świecie poza Unią Europejską, generalnie prowadzenie biznesu w branży blockchain, w branży kryptowalutowej w Unii Europejskiej jest całkowicie bez sensu. I jest to bez sensu chociażby z tego powodu, że internet nie ma granic tak jak państwa. I jeżeli chcielibyśmy prowadzić biznes w Polsce, to musimy odprowadzać podatki w Polsce i spełniać szereg różnego rodzaju nakazów, zakazów oraz restrykcji w Polsce. Jeżeli chodzi o internet i biznesy internetowe, a zwłaszcza te, które są zdecentralizowane na blockchainie, wystarczy, że zarejestrujemy firmę w jakimkolwiek kraju na świecie. No i oczywiście ta firma może funkcjonować w całym internecie, co no powiedzmy tak uogólniając oznacza, że każdy człowiek na świecie wchodząc na taką stronę internetową może z niej korzystać. Oczywiście z jakimiś tam wyjątkami, gdzie strony są blokowane. To oczywiście kojarzy mi się z takim bardzo starym memem kryptowalutowym, który to powstał, kiedy to Chiny chciały zdelegalizować Bitcoina. No i ten mem obrazuje furtkę na środku otwartego pola. Oczywiście tutaj Unia Europejska w żaden sposób nie chce zdelegalizować Bitcoina, nie chce zdelegalizować kryptowalut, ale wprowadzanie regulacji w jakimś rejonie na internet, gdzie nie trzeba tych regulacji spełniać gdzie indziej na świecie, no jest kompletnie bez sensu. No mógłbym to porównać do delegalizacji ziewania albo delegalizacji mrugania. No możemy pójść do swojego domu i zacząć ziewać i mrugać i nikt o tym nie będzie kompletnie wiedział. I dokładnie tak samo jest w przypadku chęci delegalizacji Bitcoina, chęci delegalizacji kryptowalut, gdyż no fizycznie ciężko jest to zrobić. O ile można wprowadzić takie prawo, które delegalizuje kryptowaluty, no to tak naprawdę będzie to puste prawo, gdyż kto będzie chciał z nich korzystać, dalej będzie mógł z nich korzystać. No to jest dokładnie tak samo jak chociażby delegalizacja narkotyków. No gdyby świat wyglądał tak pięknie, no oznaczałoby to, że delegalizacja narkotyków w Polsce oznacza, że w Polsce nie ma żadnych narkotyków. No wiadomo, że to tak nie wygląda, a w internecie, zwłaszcza przy czymś takim jak technologia blockchain, czyli coś, co jest programem i nie istnieje fizycznie. I już samo to pokazuje, że urzędnicy w Unii Europejskiej kompletnie nie rozumieją z czym pracują. Kompletnie nie rozumieją bitcoina, kryptowalut, technologii blockchain i chcą jakby wprowadzać nakazy, zakazy, które bardzo, bardzo prosto można obejść po prostu rejestrując firmy gdzieś indziej. Unia Europejska jednocześnie znana jest z tego, że od jakiegoś czasu wprowadza takie prawa, które no wyglądają tak, jakby były wprowadzane po to, aby Unię Europejską zniszczyć. Ostatnie regulacje, ostatnie prawa, ostatnie ruchy Unii Europejskiej są kompletnie bez sensu patrząc na to, co robi reszta świata. Chociażby takim przykładem może być no wprowadzanie zielonego ładu, gdzie reszta świata ma to kompletnie gdzieś i okazuje się, że Unia Europejska ma wpływ na poziomie około 2% na klimat, generalnie zając swoją gospodarkę, gdzie jednocześnie zamykając swoje biznesy dla dobra gospodarki, gdzie na przykład jednocześnie zamykając kopalnię dla dobra gospodarki, tak naprawdę robią oni przysługę innym państwom, które na przykład takiego zielonego ładu nie wprowadzają i te kopalnie otwierają i okazuje się, że na każdą zamkniętą kopalnię w Unii Europejskiej Chiny otwierają sześć czy siedem nowych na każdą zamkniętą fabrykę dla dobra klimatu Chiny otwierają trzy kolejne. Więc patrząc na to tak w bardzo, bardzo prosty sposób, no generalnie klimatowi to w żaden sposób nie pomaga. No bo jaką różnicą dla klimatu jest to, czy w Unii Europejskiej się go zanieczyszcza, czy w Chinach się go zanieczyszcza, czy w jakimś Bangladeszu. Więc to kto zanieczyszcza nie ma żadnego jakby znaczenia. Dalej ktoś zanieczyszcza. Jedyną różnicą jest to, że na przykład taka Unia Europejska, która coś produkowała, teraz już nie produkuje dla dobra klimatu, a jednocześnie produkuje to ktoś inny dla tej Unii Europejskiej, która to i tak kupuje. Ja tutaj nie chcę wchodzić jakby w aspekt, czy to jest słuszne, czy nie słuszne, czy należy ratować nasz klimat, czy nie należy go ratować i olać to wszystko. Kompletnie jakby nie chcę o tym mówić. pokazują jakby bezsens tego, że no jeżeli jedna osoba coś robi, a reszta nie, no to nie ma to żadnego wpływu, a zwłaszcza jeżeli reszta przejmuje dokładnie to, co robiła ta jedna osoba. Gdyby cały świat chciał na przykład zwalczać jakieś powiedzmy problemy klimatyczne, to kompletnie jest to zrozumiałe. Wszyscy gdzieś działają tutaj w jednym kierunku. Natomiast jeżeli ktoś się zamyka, a ktoś inny otworzy dokładnie to samo, no to jest to kompletnie bez sensu. I dlaczego o tym mówię? Mówią o tym dlatego, że dokładnie takim samym prawem jest prawo dotyczące rynku kryptowalut w Unii Europejskiej. Unia Europejska oczywiście dla dobra obywateli, dla naszego dobra wprowadziła tak restrykcyjne prawo dotyczące rynku kryptowalut, że firmy po prostu nie chcą się w Unii Europejskiej otwierać. Ale to nie znaczy, że one się nie otwierają. One po prostu wynoszą się do innych państw poza Unią Europejską, gdzie są mniejsze wymogi, gdzie są mniejsze restrykcje i po prostu tam płacą podatki. Inne kraje zarabiają podatki z branży kryptowalutowej, z branży z technologii blockchain, ale jednocześnie to w żaden sposób nie szkodzi mieszkańcom Unii Europejskiej, którzy mogą dalej z tej technologii korzystać. Znowu, żeby to w prosty sposób wytłumaczyć, to jest troszeczkę tak, jakby Unia Europejska zakazała Facebookowi yyy publikowanie zdjęć zielonych samochodów. No i teraz Facebook nie może otworzyć się w Unii Europejskiej, bo tam wtedy by musiał sprawdzać, czy jego klienci czasem nie publikują jakichś zdjęć zielonych samochodów, więc rejestruje swoją firmę poza Unią Europejską, żeby tych wymogów nie spełniać, gdzie nie ma wymogu zakazu publikowania zdjęć zielonych samochodów. No i jest po problemie. I czy to oznacza, że Polak nie może się zarejestrować na Facebooka? Nie może w dalszym ciągu go używać. Czy to oznacza, że Polak nie zobaczy zielonego samochodu? Zobaczy zielony samochód na Facebooku, ponieważ Facebook nie musi spełniać tych wymogów. Zatem tak naprawdę od strony powiedzmy biznesowej albo podatkowej jak to wygląda? No wygląda tak, że Unia Europejska wprowadzając jakieś prawo dotyczące zielonych samochodów spowodowała, że Facebook nie zarejestrował się w Unii Europejskiej i nie płaci tu podatków. I właśnie tak to wygląda. W przypadku tego prawa dotyczącego rynku kryptowalut jest ono tak restrykcyjne i tak ciężkie do spełnienia, że firmy z branży blockchain wynoszą się poza Unię Europejską, ale to ani nie dotyka tych firm, bo dalej funkcjonują. Po prostu tylko nie płacą podatków w Unii Europejskiej, ani nie dotyka to klientów, czyli użytkowników kryptowalutowych, bo dalej z tych serwisów mogą korzystać po prostu. Tylko te serwisy płacą podatki poza Unią Europejską. Więc znowu jest to trochę, no tak jak już powiedziałem, no wprowadzanie jakiś praw tak jakby komuś bardzo zależało na tym, żeby Unia Europejska się po prostu zwijała. No i właśnie tym jest to prawo Mika. pięknie brzmiące, pięknie opisane, jednolite prawo dla całej Unii Europejskiej, żeby wszystko było równe i uczciwe, yyy, przejrzyste, transparentne, ale tak naprawdę porównując do innych państw jest to tak rygorystyczne i restrykcyjne prawo, że zniechęca firmy, aby po prostu płaciły podatki w Unii Europejskiej. Po prostu jest to prawo, które no powoduje, że firmy chcą się z Unii Europejskiej wynosić, wynoszą się i otwierają i kontynuują swoje biznesy poza Unią Europejską. To prawo w Unii Europejskiej narzucone odgórnie na wszystkie państwa członkowskie zostało wprowadzone gdzieś w czerwcu 23 roku, wchodziło w na podstawie kilku faz. No i w tej chwili jesteśmy w takiej sytuacji, w której w poszczególnych krajach Unii Europejskiej musi ono zostać wprowadzone gdzieś do lipca 2026 roku. Państwa członkowskie Unii Europejskiej nie mogą negocjować tego prawa. Tak naprawdę ich jedynym zadaniem było wyznaczenie podmiotu, który będzie nadzorował to prawo, czyli jakiegoś urzędu, który będzie się tym zajmował, oraz wyznaczenie kar za nieprzestrzeganie tego prawa, czyli żeby politycy w danym kraju po prostu wyznaczyli adekwatne kary do tego prawa, jeżeli ktoś nie będzie go w tym konkretnym kraju przestrzegał, czy to ma być kara finansowa, czy to ma być kara więzienia. dostali oni tylko dwa zadania. Wypisać kary do nieprzestrzegania tego prawa, które już wymyśliła Unia Europejska i wyznaczyć urząd, który będzie to wszystko nadzorował. Tyle, dwa zadania. No zatem sprawa jest prosta. Prawo już jest napisane. Polska jako kraj nie musi go pisać od nowa. Nie musi nic wymyślać. Unia Europejska to prawo narzuciła. Jedyne co to wystarczy napisać, kto będzie nadzorował to prawo. Czy to będzie KNF, czy to będzie Ministerstwo Finansów, czy to będzie jakieś Ministerstwo yy Cyfryzacji, czy może stworzymy jakiś nowy urząd do tego, żeby yyy tym prawem się zajmowało. No i wymyślmy tylko jakieś kary do już tego prawa, które zostało napisane. No generalnie praca wydaje się, że jest na dzień, dwa, trzy dni roboty. No i tak do tego podeszły kraje Unii Europejskiej. Rumunia do tego prawa Mika z Unii Europejskiej dopisała 16 stron, stron A4, gdzie właśnie wyznaczyli urząd, wyznaczyli kary. Austria napisała 23 strony do tego Mika, żeby je wkleić jakby w swój system. Irlandia napisała 24 strony tego prawa Łotwa. Uwaga, pięć stron, czyli kto będzie zarządzał i jakie są kary. Czechy 11 stron, Słowacja siedem stron, Litwa 23 strony, czyli podobnie jak Irlandia czy też Austria. Francja, uwaga, no tutaj Francja, jak to Francuzi zresztą w Unii Europejskiej się popisali, 48 stron dopisali, żeby to prawo było zaimplementowane w ich kraju. No i teraz uwaga. Jak myślicie, ile napisała Polska? Wymyślcie sobie liczbę, strzelcie sobie w swojej głowie ile napisała do tego prawa stron dodatkowych Polska. Uwaga, jesteście gotowi? 334. Polska na to już restrykcyjne prawo, które zniechęca firmy do tego, aby otwierały się w Unii Europejskiej, dopisała jeszcze dodatkowe ponad 100 stron. dodatkowych zakazów i nakazów, tak aby się upewnić, że żadna firma w Polsce się nie otworzy. A oprócz tych 100 stron nowego prawa jest jeszcze ponad 200 dodatkowych stron rozporządzeń. I uwaga, to nie wszystko, ponieważ z przepisami łącznie wyszło 1228 stron. Taki cypr, którego chociażby przed chwilą nie wymieniłem, do prawa Mika dopisał dwie strony. Polska 1228. Przecież 1228 stron to jest gruba książka, a nawet dwa tomy zapisów, zakazów, nakazów, restrykcji, które są dodatkowymi zakazami, restrykcjami do już restrykcyjnego prawa, które wprowadziła Unia Europejska tego prawa Mika. Zatem prawo to jest napisane w taki sposób, aby żadna nowacyjna firma z branży blockchain, z branży kryptograficznej nie rozwijała się w Unii Europejskiej. Ale jak już jakiś kamikadze, jakaś firma powiedzmy będzie się mimo wszystko uprze się i będzie chciała spełnić te wszystkie wymogi Mika w Unii Europejskiej, no to już żeby na pewno spośród wszystkich państw Unii Europejskiej nie wybrała Polski i czasem tutaj nie płaciła swoich podatków. I tu zaczynają pojawiać się kłamstwa polskiego rządu, który twierdzi, że robi to wszystko dla dobra obywateli. I musicie wiedzieć, że prawo Mika działa w taki sposób, że jeżeli jakakolwiek firma kryptowalutowa dostanie licencję w jakimkolwiek kraju Unii Europejskiej, to może funkcjonować w całej Unii Europejskiej. Czyli dochodzimy tutaj do takiej sytuacji, że jakiś kraj może na przykład spełnić warunki tylko i wyłącznie Mika plus te dwie kartki A4. z Cypru, czy siedem kartek A4 lub 11 kartek A4 z innego państwa i dalej będzie mógł funkcjonować w Polsce, nie musząc spełniać wymogów z tych 1228 stron, które wprowadził y rząd polski. Jedyna różnica jest taka, że ta firma będzie zarejestrowana w tym kraju, który ma najmniej dodatkowych dopisanych kartek A4, czyli dla kraj, który którym politycy najmniej wymyślali kolejnych restrykcji i zakazów i tam będzie płaciła podatki, ale funkcjonować będzie mogła gdziekolwiek. Zatem samo tłumaczenie polityków, że jest coś robione dla dobra obywateli, no jest kompletnie bez sensu. Jest kompletnie bez sensu, dlatego że nie ma znaczenia w jakim kraju Unii Europejskiej dana firma się zarejestruje. i to tylko i wyłącznie, jeżeli będzie chciała być w ogóle w Unii Europejskiej, bo może w ogóle się nie rejestrować w Unii Europejskiej, zarejestrować się gdziekolwiek indziej poza Unią Europejską, a obywatele Unii Europejskiej dalej będą mogli w ten lub w inny sposób korzystać ze strony internetowej. No zadam wam pytanie, gdzie jest zarejestrowany Facebook? W Polsce. W Polsce płaci podatki? A jeżeli nie, to co? Nie możemy się na niego zarejestrować? Gdzie jest zarejestrowany YouTube? Gdzie płaci podatki YouTube? I teraz jeżeli nie płaci podatków w Polsce i nie jest zarejestrowany w Polsce to nie możemy z niego korzystać. No to jest totalnie głupie myślenie, tak jakby internet, a zwłaszcza technologia rozproszona blockchain była jakimś czymś fizycznym, jakimś krajem, który można ściśle kontrolować. Zatem mówienie tego, co mówią teraz politycy koalicji obywatelskiej, że jest to dla dobra obywateli i to, że prezydent Nawrocki odrzucił tą ustawę zaszkodzi polskim obywatelom jest kompletnym kłamstwem. Jest zwyczajnym kłamstwem. Dlatego, że to czy Polska ma to prawo, nie ma tego prawa, czy to jest 1000 stron, mogą nawet 3000 stron napisać, 5000 stron mogą nawet napisać, jeżeli chcą. Nie ma to żadnego znaczenia. Taka firma zarejestruje się w Czechach, na Słowacji, na Malcie, w Austrii, w Niemczech i dalej Polacy będą mogli z niej korzystać i będzie ona mogła spełnić o wiele wiele mniej wymogów. To jest troszeczkę tak, możemy sobie wyobrazić to i do realnego świata przenieść. Jakby na jakiejś małej wiosce były cztery sklepy spożywcze i właściciel jednego sklepu by postanowił, że przestanie sprzedawać alkohol oraz papierosy i dzięki temu cała wieś nie będzie spożywała alkoholu i y papierosów. Tylko, że trzy pozostałe sklepy dalej to sprzedają. Y, no i dokładnie to tak samo wygląda w przypadku MIIKI w Unii Europejskiej, gdzie spełniając wymogi z dwóch kartek y dostajemy licencję, możemy dalej operować w Polsce nie spełniając wymogów z 1228 kartek. I to o ile chcemy w ogóle operować w Unii Europejskiej, bo możemy w ogóle olać mikę i być poza Unią Europejską. I dalej użytkownicy z Unii Europejskiej, jeżeli będą chcieli, to dalej będą mogli z tych giełd w ten lub w inny sposób korzystać. Zatem pytanie jakie należy sobie zadać, no to po co to jest i dlaczego coś takiego zrobiono? >> Komu to potrzebne? >> Komu to potrzebne? Właśnie. >> A dlaczego? >> Dlaczego? >> I wygląda to tak, jakby jakieś lobby bardzo chciało, aby w Polsce nie rozwijał się rynek technologii blockchain, nie rozwijała się branża kryptowalutowa, tak by te firmy, które są jeszcze w Polsce płaciły podatki gdzieś indziej. Takich firm w Polsce w tej chwili jest około 1400. te firmy najprawdopodobniej z Polski się wyniosą i te 1400 firm giełd, kantorów, różnego rodzaju prowiderów nie będzie już w Polsce płaciło podatków. Ba, nawet w drugą stronę mógłbym powiedzieć, wręcz krajom z Unii Europejskiej powinno zależeć na tym, by wprowadzić jak najmniej tych zakazów i nakazów poza już tym, co y oferuje Mika, bo to spowoduje, że wszystkie firmy z Unii Europejskiej, no oczywiście będą wybierały ten jeden konkretny kraj, który będzie miał tylko i wyłącznie mikę bez żadnych dodatków, jak te wszystkie kraje, które zrobiły po dwie, s kartek czy 11 kartek, a nie 1228. No i dzięki temu te firmy przyjdą do tego kraju, tam się zarejestrują i tam będą płacić podatki. Więc w interesie kraju, który chce zarabiać z podatków i chce mieć coraz więcej pieniędzy w budżecie jest prowadzenie jak najprostszego prawa. Polska zrobiła najtrudniejsze dopisując 1228 stron. Tutaj bagno. >> Najśmieszniejsze jest to, w sumie nawet nie wiem czy to jest śmieszne, czy żałosne czy w sumie nawet smutne, że tym prawem zajmują się politycy, którzy nawet nie potrafią wymówić słowa blockchain. Zatem kryptoaktywa to cyfrowe reprezentacje wartości lub praw, które można przenosić i przechowywać elektronicznie za pomocą technologii rozproszonego rejestru takiej jak y blackchain, blackchain, blackchain. >> Nie potrafią wymówić słowa stable coiny. >> Regulacje dotyczące stablet coinów. Są to ludzie, którzy nawet nie rozumieją jaką wartość ma Bitcoin i na przykład wolą 100 000 zł niż jednego bitcoina, który kosztuje ponad 300 000 zł. >> Pan dostać 100 000 zł czy jednego bitcoina? >> A co to jest Bitcoin? >> Nie wie pan co to jest bitcoin? >> Nie wiem. >> To jest największa kryptowaluta. >> A y nie wiem jaka jest wartość tego, ale ja jednak uwielbiam polską walutę, także jestem za 10 000 przynajmniej wiem ile to jest. Czyli możemy być człowiekiem, który rozumie technologię, potem człowiekiem, który tego nie rozumie, ale chociaż umie to wymówić. To są ludzie, którzy no kompletnie nie mają o tym pojęcia. Oni pierwszy raz o tym słyszeli w ogóle jakkolwiek i na tej podstawie, czyli żadnej, decydują o tym, czy ta branża może się rozwijać w kraju, czy też nie i jakie w ogóle powinny być kary za przestrzeganie lub nieprzestrzeganie przepisówisji. Porządek dzienny posiedzenia przewiduje przede wszystkim rozpatrzenie informacji o strategii rozwoju branży kryptoaktywów i technologii Blockhein. Jeżeli chodzi o samą ustawę i o buble, które w niej się znajdują, to tutaj trzeba by było poświęcić, myślę, że grubo ponad pół godziny, aby dokładnie wymienić wszystkie buble zawarte w tych wszystkich stronach zakazów oraz nakazów. Yyy, ale z takich chociażby najciekawszych jest to, że urzędnicy dostają prawo, by wyłączyć każdą stronę internetową yyy bez jakichkolwiek konsekwencji. To jest po pierwsze, ale uwaga, bez możliwości właścicieli firmy na to, by się odwołać do sądu. Czyli jakiś urzędnik w jakimś tam urzędzie postanawia, że nagle wyłącza na przykład jakiś kantor, nagle wyłącza jakąś giełdę, nagle wyłącza jakąkolwiek firmę i właściciel tej firmy nie może nic zrobić. Jest koniec. Prawnie nie da się nic zrobić. Nie ma gdzie zadzwonić, nie ma gdzie się odwołać. Nie można nawet złożyć zażalenia do sądu, tak aby sąd rozpatrzył, czy to, że ta strona została zamknięta jest dobrą lub złą decyzją. Po prostu urzędnik podjął taką decyzję, koniec. Nie ma tego biznesu. Zatem jaka firma realnie będzie chciała spełniać warunki w Polsce, jeżeli może spełnić zupełnie inne warunki w innym kraju i urzędnik z Polski tej firmy już wyłączyć nie będzie mógł. No przenosząc to znowu do realnego świata, czy otwieralibyście sklep spożywczy, wiedząc, że w Polsce istnieje takie prawo, że każdy urzędnik może w każdej chwili przyjść, powiedzieć, że od jutra ten sklep jest nieczynny i my możemy tylko powiedzieć dobrze, okej i tyle. Nie można się odwołać, nie można zapytać, a dlaczego nie ma nie ma kontaktu z nikim, nie można pójść do sądu? Nie, po prostu przyszedł urzędnik w środę i powiedział, że od czwartku nasz spożywczak ma być zamknięty. Jeżeli byśmy stworzyli jakiś token y nawet na własne potrzeby, tam już są kary więzienia 2 lata, trzy lata więzienia, yyy, kary w wysokości wielu milionów złotych. A najlepsze jest to, że tym urzędem, który ma nadzorować właśnie całą branżę jest KNF. Kenf, który był od długiego czasu ogromnym przeciwnikiem rynku kryptowalut, który krytykował rynek kryptowalut, który wręcz można powiedzieć dławił polskie firmy kryptowalutowe, yy nawet, który y wypuszczał własne reklamy yyy przestrzegające ludzi przed rynkiem kryptowalut. Chociażby w roku 2018, kiedy to Bitcoin kosztował 7000 doarów za sztukę, nagrywano, co zrobisz, jak bańka pęknie. Od tego czasu Bitcoin urósł ponad 16okrotnie, czyli za każde zainwestowane 100 000 zł w bitcoina, gdy wyszła reklama KNFu, Polak mógł wyciągnąć 168 000 zł i na przykład spłacić sobie połowę kredytu za mieszkanie. Ten sam Kennef dzisiaj ma być urzędem nadzorującym rynek kryptowalut i mówiącym jaka firma w Polsce może funkcjonować. Więc poza tym, że polskie firmy mogą być narażone na chociażby błędne decyzje urzędników, którzy nie będą mieli żadnej konsekwencji, ale nawet mogą być narażone na jakieś sprawy korupcyjne konkurencji. Oczywiście w Polsce żaden urzędnik nie bierze żadnych pieniędzy pod stołem, ale czysto teoretycznie gdyby jakaś firma z zagranicy chciała na przykład zapłacić urzędnikowi milion złotych za to, żeby zamknął giełdę kryptowalutową w Polsce, no to oczywiście może to zrobić jednym kliknięciem bez poniesienia żadnych konsekwencji i chociażby taki zapis w tych 1200 stron się znajduje. Zatem prawo to napisane jest w taki sposób, aby upewnić się, by żadna firma z nowych technologii, z branży blockchain, z branży kryptograficznej nie mogła funkcjonować w Polsce i w Polsce płacić podatków, ale jednocześnie będzie mogła zarejestrować się gdzieś indziej, płacić gdzieś indziej podatki i dalej Polacy będą mogli z niej korzystać. Z drugiej strony, no może to wyglądać tak, jakby cała ta branża yyy i nowe technologie y wystraszyły polityków. Kompletnie tego nie rozumieją, nie wiedzą o co chodzi, nie wiedzą z czym to się je, więc woleli napisać takie prawo, by żadnej firmie, w ogóle żadna firma by nawet nie pomyślała przez sekundę o tym, by otwierać u nas jakąś swoją siedzibę, by się otwierać u nas i płacić podatki. No i z automatu, jak to prawo będzie tak restrykcyjne, no to nikt nawet żadnego podania o to nie wyśle. Zatem zatem taki KNF nawet nie będzie musiał żadnych wniosków rozpatrywać. Więc albo z jednej strony jest to interes innych państw, by tam płacić podatki, albo z drugiej strony no po prostu ten rynek całkowicie i ta cała branża, ta cała gałąź nowych technologii została wypchnięta z kraju, bo jest niezrozumiana przez polityków. I tutaj chyba to jest doradca prezydenta wytłumaczył dlaczego między innymi jest to weto. To weto w mojej ocenie jest słuszne, ale jeszcze za chwileczkę przejdziemy do tego, że i tak jest to problem, ponieważ ta ustawa musi być wprowadzona w jakiejś formie. No i teraz jesteśmy w takiej nieciekawej sytuacji jako kraj. Yyy, gdyż no jeżeli ktoś chciałby być patriotą yyy przedsiębiorcą y patriotycznym bym powiedział i chciałby płacić podatki w Polsce, no to w tej chwili y nie może tego robić, bo nie ma ustawy, na podstawie której mógłby to robić. Więc jesteśmy w takiej sytuacji, że jak jest ta ustawa, no to jest zła, bo nie dość, że sama mika jest restrykcyjna, to jeszcze plus 12200 stron, no to już jest w ogóle jakiś hardcore. No jak jej nie ma, no to też jest niedobrze, no bo jej nie ma, więc na tej podstawie nie można uzyskać licencji, no bo nie ma na jakiej podstawie uzyskać licencji, bo nie ma tego prawa, więc musi być jak najszybciej jakieś prawo wprowadzone. Ale kurczę, no nie w takiej formie, w jakiej tutaj próbował to forsować rząd koalicji obywatelskiej. No to tutaj pan Rafał Leśkiewicz wytłumaczył dlaczego jest to veto. I tak w wielkim skrócie, bo przewiduje możliwość wyłączenia przez rząd stron internetowych firm działających na rynku kryptoaktywów jednym kliknięciem. No jest to prawda, ale mało tego, nie dość, że można je wyłączyć, no to jeszcze nie wolno się od tego odwołać. Czyli po prostu pewnego dnia dowiadujemy się, że nasza strona internetowa nie działa. No i tyle. I i dziękuję. I jest po wszystkim. I teraz mało tego, jest to zakłamywane przez polityków, że jest to dla dobra yyy użytkowników. No i teraz moje pytanie brzmi yyy na jak z jakiego dobra i w jakiej formie jest to dob to dobro? Gdy no możemy sobie wyobrazić taką sytuację, że jesteśmy użytkownikiem giełdy kryptowalutowej i mamy na tej giełdzie swoje środki, mamy tam nasze pieniądze i teraz jakiś urzędnik jednym kliknięciem wyłącza tę stronę i my nie możemy się na nią zalogować. Nie mamy dostępu do naszych własnych środków, nie mamy dostępu do naszych własnych pieniędzy. Mało tego, podczas spekulacji i inwestycji, gdzie często ruchy szybkie są wymagane i trzeba szybko podejmować decyzję, te środki są całkowicie zblokowane. No i w sumie do kogo teraz się odzywać? Do kogo ja jako użytkownik giełdy XY Z mam się odezwać, jeżeli wpiszę xyz.pl czy jakąś inną nazwę i ta strona nie działa. Z kim mam się kontaktować? z panem Janem Kowalskim z urzędu w Pcimiu Dolnym, żeby mi te środki oddał. No jest to bubel, bubel prawny. No wyobraźcie sobie, że inwestujemy na tradycyjnej giełdzie, kupujemy jakieś akcje jakiejś firmy, chcemy je sprzedać, bo na przykład one spadają, albo chcemy dokupić, bo rosną albo cokolwiek chcemy z nimi zrobić, bo to jest nasza własność, to po prostu i nagle się okazuje, że nie możemy się na giełdę zalogować. Albo co gdyby istniało takie prawo, że urzędnik jednym kliknięciem może wyłączyć yyy stronę internetową banku. i bank nie może się odwołać. Czy to jest uczciwe prawo? Jeżeli na przykład nagle PKO czy jakiegoś Santandera nam wyłączają i my jako użytkownicy nie mamy dostępu do naszej bankowości internetowej, bo urzędnik podjął taką decyzję i teraz urzędnik nie ma żadnych konsekwencji podjęcia tej decyzji, a bank nie ma prawa się odwołać i nawet zapytać, dlaczego nas wyłączyliście, a klient znowu nie może się zalogować, bo strona nie działa. Czy jest to normalne prawo w waszej ocenie? No chyba raczej nie. Drugim problemem jest rozmiar tej regulacji, a tym samym brak przejrzystości i tak dalej, i tak dalej. No i tutaj jest napisane, że chociażby takie Czechy, Litwa, Malta zrobiły kilka stron. Polska ponad 100, ale do tych 100 jeszcze jest 200 dodatkowych różnego rodzaju rozporządzeń, a do tych 300 łącznie jest jeszcze 900 przypisów. Trzecia kwestia to wysokość opłat nadzorczych i to jest też prawda. No generalnie wszystkie nowe firmy, które chciałyby się założyć, otworzyć w Polsce, no nie mają szans. Wszystkie małe firmy, generalnie ustawa jest napisana tak, by tylko najwięksi mogli w tym kraju funkcjonować. Y no i generalnie nawet zabawne jest to, że największy polski broker akurat jest wyjątkowo za tą ustawą, gdzie wszyscy inni są przeciwni. Z drugiej strony też warto przeczytać wszelkie wypowiedzi, wpisy polityków, którzy wprowadzali tę ustawę, którzy są z koalicji obywatelskiej lub ogólnie, no powiedzmy z tych partii rządzących. No i tutaj mamy chociażby pana Adama Szlapkę, który napisał: "Prezydent zawytował ustawę o kryptoaktywach, która chroniła Polaków przed oszustwami i rosyjskim praniem pieniędzy. Jest to kompletne kłamstwo, kompletna bzdura, manipulacja i to taka naprawdę bardzo niskich lotów i chociażby, no już to tłumaczyłem, ustawę, która chroniła Polaków. W jaki sposób ta ustawa chroni Polaków? Jeżeli po pierwsze istnieje coś takiego jak decentralizacja, po drugie istnieje coś takiego jak deksy, czyli giełdy zdecentralizowane, za pomocą których oszuści mogą dalej funkcjonować i ta ustawa w ogóle tego nie obejmuje i nie jest w stanie nic z tym zrobić, bo właśnie tak działa technologia blockchain, czego wy nie rozumiecie. To jest tak, jakbyście chcieli zdelegalizować mruganie lub ziewanie. Po prostu nie rozumiecie tego, ale nawet patrząc już tak bardzo blisko tego wpisu, która chroniła Polaków przed oszustwami. W jaki sposób? Jeżeli mogę spełnić dwie kartki A4 wymogów z Czech, czy z Malty czy z Austrii i dalej Polacy będą mogli używać tej firmy, używać tej giełdy, używać tego prowidera, dalej będą mogli inwestować. Jaki jest sens pisania 1200 stron i w jaki sposób to chroni Polaków? Jeżeli ta sama firma, która nie chce spełniać 1200 stron wymogów, może spełnić dwie kartki i dalej Polacy, no tutaj używając słów pana Adama, nie będą chronieni według niego. No bo no bo skoro tylko dwie kartki, a nie 1228, no to pozostałe 1226 ich nie chroni. Jest to kompletna bzdura. A to, że mamy rosyjskie pranie pieniędzy, to już jest po prostu odjazd w kosmos. Co ma wspólnego funkcjonowanie polskich firm z rosyjskim praniem pieniędzy? No to jest tak, jakbyśmy chcieli zdelegalizować dolara, bo na Ukrainie za pomocą dolarów y jest korupcja i złapano kolejnego polityka, który miał dolary w szafce. No to zakażmy amerykańskich dolarów. Niech cały świat teraz zdelegalizuje amerykańskiego dolara, bo za pomocą tych dolarów albo zakażmy w Polsce dolarów, bo za pomocą tych dolarów Ukraińcy biorą łapówki. Zakaczmy euro czy funtów, ponieważ za ich pomocą w Unii Europejskiej dokonuje się nielegalnych transakcji. Zakażmy dolarów, bo za pomocą dolarów Rosja kupuje coś tam od od kogoś tam. Co ma wspólnego zakazanie dolarów w Polsce z korupcją w dolarach w Unii Europejskiej albo z korupcją w dolarach jakiegoś urzędasa z Ukrainy? Tak samo co ma wspólnego zakazanie w Polsce funkcjonowania firmy dla Polaków z praniem pieniędzy przez Rosjan? To jest po prostu żenada. To to jest żenada. Radosław Sikorski. Pan prezydent zawetował ustawę, która miała uregulować rynek kryptowalut. Gdy bańka pęknie i tysiące Polaków straci swoje oszczędności, przynajmniej będą wiedzieli komu podziękować. Co ma jedno z drugim wspólnego? Jakby co ma wspólnego wartość Bitcoina? czy to co spada czy rośnie z tym czy firma może w Polsce funkcjonować lub też nie. To jest napisane tak jakby, nie wiem był osobna wartość bitcoina dla Polaków, osobna dla Rosjan, osobna dla Amerykanów, osobna dla Ukraińców, osobna dla Anglików. No jest to wartość międzynarodowa i co ma wspólnego wartość Bitcoina czy innych kryptowalut od tego czy firma może się która jest dostarczycielem tego dostawczą dostawcą jakiś usług zarejestrować w Polsce to jeżeli na przykład teraz będzie pęknięcie bańki na tradycyjnej giełdzie i przyjdzie kryzys i na przykład akcje jakiegoś Amazona czy Facebooka mety spadną o kilkadziesiąt procent i Polacy, którzy zainwestowali w te akcje stracą pieniądze, to jest to wina tego, kto pozwolił Polakom inwestować gdzieś na świecie. Jak co ma piernik do wiatraka w tym wypadku? Kolejny Piotr Borys. Prezydent zawetował ustawę o kryptoaktywach. Zostajemy jako jedyni w Unii Europejskiej bez ochrony przed oszustami. Po pierwsze zostajemy jako jedyni, bo jako ostatni Polska wprowadziła lub chciała to ten bubel prawny wprowadzić. Tutaj Donald Tusk się tak jakby chwalił tym, że jesteśmy ostatni. Ostatni jesteśmy, którzy to wprawdzają. To jest żenada, że jesteśmy ostatni i jeszcze w takiej formie. Natomiast jako jedyni jesteśmy w Unii Europejskiej bez ochrony przed oszustami. No jest to kłamstwo. Jest to kompletne kłamstwo, dlatego że każda firma może się zarejestrować w każdym innym kraju Unii Europejskiej i dalej będzie funkcjonowała w całej Unii Europejskiej. Więc gdzie tutaj jest ochrona? U nas poszczególnie w naszym kraju przed przed oszustami. Ja przypominam, że w Polsce mamy już prawo dotyczące rynku kryptowalut. Płacimy od kryptowalut normalnie podatki. Są firmy, które muszą spełniać wymogi KYC, AML, muszą się rejestrować, a to co teraz jest wprowadzone to jest tylko i wyłącznie jeszcze dodatkowe restrykcje, jeszcze dodatkowe zakazy od Unii Europejskiej na to, co już jest. Ale to nie jest tak, że my nie mamy żadnego prawa dotyczącego rynku kryptowalut. A do tego, co zrobiła Unia Europejska, nasz rząd postanowił dopisać 1200 stron. Więc rozbijając to na takie powiedzmy stopnie, to po pierwsze nawet gdy to prawo będzie funkcjonowało, nie w żaden sposób nie ochroni to ludzi przed oszustami. Dlatego, że jest to technologia rozproszona, zdecentralizowana, istnieją deksy. Następnie nie ochroni to dlatego, że nie trzeba się rejestrować w ogóle w Unii Europejskiej. Czyli to jest jakby drugi stopień, dlaczego to nie ochroni. Po trzecie, nawet jak ktoś będzie chciał się rejestrować, to nie musi w Polsce, a dalej będzie w Polsce mógł funkcjonować. Więc jest to potrójnie głupi wpis. A to jest wpis powiedzmy numer jeden, jeżeli chodzi o debilizm niejakiego pana Pawła Olszewskiego. Swoim wetem Karol Nawrocki naraził Polki i Polaków na oszustwa oraz uwaga, umożliwił dalsze pranie pieniędzy przez Rosjan. Ja bym chciał, żeby pan Paweł Olszewski, skoro no wypowiada się na ten temat, to pewnie zna się na tym, żeby wytłumaczył w jaki sposób Rosja pierze pieniądze przez to, że nie jest wprowadzone w Unii Europejskiej. prawomika i jak zostanie wprowadzone, to w jaki sposób zblokuje tą Rosję przed praniem pieniędzy? To są takie dwa ważne pytania. No ten pan, skoro się wypowiedział, no to na pewno się na ten temat zna, wie na pewno o czym mówi. Bardzo dwa ważne pytania. W jaki sposób Mika spowoduje, że Rosja w Rosji na swoim rosyjskim internecie, używając technologii blockchain, już nie będzie prała brudnych pieniędzy? I to trochę pokazuje jak bardzo żenująca jest ta polityka, jak zakłamana jest ta polityka i jak robi się afery. No w sumie z niczego. A jeżeli mielibyśmy mieć afery, to w drugą stronę. No bo na jakie zlecenie działają ci politycy, którzy ewidentnie nie chcą, aby firmy w Polsce płaciły podatki. No w interesie Polski i Polaków jest to, żeby jak najwięcej tu było firm, jak najwięcej firm płaciło podatki. Więc aferą powinno być to, że ktoś napisał prawo w taki sposób, choć nie musiał, żeby nikt w Polsce nie mógł się otworzyć. To powinna być afera, a nie w drugą stronę, że ktoś kto rozsądnie podszedł do tematu i rozumie, że jest to bubel prawny, nie chce tego, za przeproszeniem, gówna podpisać. Politycy, którzy nawet nie potrafią wypowiedzieć słowa blockchain czy stable coin, politycy, którzy nie mają kompletnie pojęcia o tej technologii, piszą nam prawo, mówią co można, co nie można, jaka będzie kara. Jest to żenada, jest to kompletny absurd. A kolejni klakierzy, którzy gdzieś dopisują Rosję do w ogóle rynku blockchain w Polsce związanego z unijnym prawem Mika, to jest no kompletny odlot. Jest to po prostu smutne. Jest to smutne, jak ta polityka wygląda, yyy jakie to jest taplanie się w bagnie i za jakich idiotów mają politycy swoich wyborców. za jakiego idiotę trzeba mieć swojego wyborcę, żeby napisać chociażby taki tekst, że jakby to prawo było wprowadzone, to Rosjanie już by nie prali wtedy pieniędzy. Jakby co ma wspólnego piernik z wiatrakiem? No jest to żenujące. Więc no tutaj w tym wypadku prezydent Karol Nawrocki podjął bardzo dobrą decyzję. Samo prawo Mika jest no kompletnie bez sensu, a dopisywanie do niego jeszcze dodatkowych zakazów, nakazów yyy no całkowicie wyklucza branżę z Polski, branżę z Unii Europejskiej. Czy to spowoduje, że ona nie będzie istniała? Nie, dalej będzie istniała. Czy to spowoduje, że ludzie nie będą mogli z niej korzystać? Nie. Dalej będą mogli z niej korzystać. Jedyne co to Unia Europejska, a zwłaszcza Polska, nie będzie na tym zarabiała. Nie będzie miała pieniędzy z podatków. Firmom w żaden sposób nie sprawi to utrudnienia. Klientom od drugiej strony w żaden sposób nie nie nie utrudni to inwestowania. Czy to ochroni w jakiś sposób ludzi? Nie, w żaden sposób to nie uchroni ludzi. Ludzie, którzy będą chcieli dalej tracić na tym rynku, bo są hazardzistami i wchodzić w jakieś deksy, nie DEXY i memcoiny i różne dziwne projekty dalej będą mogli to robić. Yyy, tak jak zdelegalizowanie narkotyków nie zdelegalizowa nie nie spowodowały, że one w Polsce nie istnieją. Y tak jak zdelegalizowanie gry w pokera nie spowodowało, że Polacy w pokera nie grają. I to też trzeba yyy rozróżnić. Y, inwestowanie od spekulacji, spekulacje od hazardu, czego kompletnie politycy nie rozumieją. No i to tyle. Przypominam wam jeszcze o tym, że dzisiaj w piątek będzie odbywało się głosowanie w sprawie odrzucenia weta prezydenta. No i wydaje mi się, że naszym obowiązkiem jest wręcz tę sprawę nagłośnić i pokazać absurdy, głupotę, pokazać te 1200 stron, które zostało dopisane do już rygorystycznego prawa, gdyż tylko no wywierając presję na polityków możemy coś zdziałać. Dziękuję za wysłuchanie. Do następnego razu. Pozdrawiam. Cześć.

Przewijanie do góry