Kryzys zadłużenia i Jackson Hole: co to oznacza dla Twojego portfela? [Dług USA i Jackson Hole]

Kryzys zadłużenia USA i jego wpływ na rynki

W materiale analizujemy, jak przekroczenie przez amerykański dług publiczny granicy 40 bilionów dolarów oraz wzrost kosztów obsługi długu do niemal 20% wpływów podatkowych kształtują sytuację na rynkach finansowych. Przedstawiamy działania Departamentu Skarbu – zwiększony odkup obligacji mający na celu poprawę płynności oraz ograniczenie presji na rentowność papierów dłużnych.

Omawiamy również nadchodzące sympozjum w Jackson Hole, gdzie nowy przewodniczący Rezerwy Federalnej Kevin Warsh przedstawił jastrzębi przekaz dotyczący inflacji i możliwej podwyżki stóp procentowych. W kontekście utrzymującej się inflacji (PCE 3,7% r/r), cen ropy WTI około 85 USD oraz napięć handlowych między USA a Kanadą, analizujemy, jak te czynniki mogą wpłynąć na decyzje FED i zachowanie aktywów takich jak akcje, indeksy czy towary.

Na koniec wskazujemy, na co warto zwrócić uwagę w najbliższych tygodniach: dynamika rentowności obligacji dwu‑ i dziesięcioletnich, reakcja rynku akcji na sygnały dotyczące stóp oraz rola dobrych wyników spółek w utrzymaniu względnego spokoju na giełdach.

  • Dług USA > 40 bln $, obsługa pochłania ~20% budżetu
  • Zwiększony odkup obligacji przez Departament Skarbu (od 9 września do 4 listopada)
  • Jackson Hole – wystąpienie Kevina Warsha, sygnał podwyżki stóp
  • Inflacja PCE 3,7%, ropa WTI ~85 USD, napięcia handlowe USA‑Kanada
  • Co obserwować: rentowności obligacji, reakcja S&P 500/NASDAQ, wyniki Q2 spółek
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Rząd Stanów Zjednoczonych wydaje dziś na same odsetki od długu publicznego niemal tyle, ile odpowiada 15 wszystkich wpływów podatkowych państwa. I nie jest to abstrakcyjna liczba z podręcznika do ekonomii. To problem, który może mieć bezpośredni wpływ na rynki, a więc również na portfele inwestorów. W tym materiale wyjaśnię, dlaczego amerykański dług stał się realnym problemem, co robi Departament Skarbu, żeby ograniczyć presję na rynek obligacji i co ostatnie wydarzenia w Jackson Hall mówią nam o tym, co może dziać się z rynkami w najbliższych miesiącach. Najprościej można porównać sytuację Stanów Zjednoczonych do karty kredytowej wykorzystanej niemal do limitu. Im wyższe jest oprocentowanie zadłużenia, tym większą część dochodów trzeba przeznaczać wyłącznie na odsetki, a mniej pieniędzy zostaje na pozostałe wydatki. Dokładnie z tym mierzy się dziś amerykański budżet. 19 sierpnia dług publiczny Stanów Zjednoczonych przekroczył 40 bilionów dolarów, a rentowność długoterminowych obligacji znalazły się na poziomach niewidzianych od niemal 20 lat. Połączenie większego zadłużenia i wysokich stóp procentowych sprawiło, że obsługa długu pochłania już blisko 20% wpływów państwa. Innymi słowy, mniej więcej co pią dolar wpływający do budżetu federalnego jest przeznaczany na odsetki, a nie na ochronę zdrowia, infrastrukturę czy obronność. I wszystko to dzieje się zaledwie kilka tygodni przed wyborami do Kongresu, czyli amerykańskie midterms. Problem z długiem, który zaczyna wymygać się spod kontroli, przestaje być więc wyłącznie tematem dla ekonomistów i staje się również problemem politycznym. Jeśli rentowność obligacji dalej będą rosły, Trump może wejść w kluczowy etap kampanii z narastającym napięciem na rynkach finansowych. A takiego scenariusza żadna administracja nie chce tuż przed wyborami. Dlatego Departament Skarbu nie pozostaje bierny. Od pewnego czasu prowadzi program odkupu obligacji, a teraz zapowiedział zwiększenie skali tych operacji, żeby poprawić płynność na rynku długu. Od 9 września maksymalna wartość odkupu niektórych długoterminowych obligacji ma wzrosnąć z dwóch do co najmniej 4 miliardów dolarów za jedną operację. Zwiększona skala programu ma obowiązywać do 4 listopada, a dzień wcześniej 3 listopada odbędą się wybory. Ta zbieżność terminów z pewnością przyciąga uwagę rynku. Problem jest taki, że kontrolowanie rentowności długu byłoby znacznie łatwiejsze, gdyby inflacja była już pod kontrolą. A nie jest, bo kilka czynników działa dokładnie w przeciwnym kierunku. Ruch przez cieśninę Ormus nadal pozostaje mocno ograniczony w porównaniu z poziomami sprzed konfliktu. A po kolejnej eskalacji napięć ceny ropy ponownie wzrosły. Brend znalazł się w powyżej 90 $ar za baryłkę, a amerykańska WTI w okolicach 85 $ar. Jednocześnie negocjacje handlowe między Kanadą a Stanami Zjednoczonymi zostały zawieszone. USA wprowadziły 50% cła na część kanadyjskich produktów, a Kanada odpowiedziała zapowiedzią własnych ceł odwetowych, które mają wejść w życie 8 września. Kiedy ropa nie tanieje, a handel staje się narzędziem politycznym, politycznej presji, walka z inflacją staje się znacznie trudniejsza i to stawia amerykańskie władze w bardzo niewygodnej sytuacji. Jeśli Fed podniesie stopy, może ograniczyć inflację, ale jednocześnie jeszcze bardziej zwiększyć koszt obsługi długu. Jeśli tego nie zrobi, inflacja może pozostać zbyt wysoka. Całe to napięcie sprawiło, że jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich dni było sympozjum w Jackson Hall, coroczne spotkanie najważniejszych bankierów centralnych świata, podczas którego rynek szuka wskazówek dotyczących kierunków polityki pieniężnej i przyszłego poziomu stóp procentowych. Największą uwagę przyciągnęło piątkowe wystąpienie Kevina Warsha, jego pierwsze w Jackson Hall jako przewodniczącego rezerwy federalnej. Worsch kieruje Fedem od maja i przed tym wystąpieniem inwestorzy nie wiedzieli jeszcze czy zaprezentuje bardziej restrykcyjne podejście do 100%ow czy przeciwnie zasugeruje możliwość ich obniżenia ostatecznie jego przekaz okazał się wyraźnie jastrzębi podkreślił że inflacja nadal jest zbyt wysoka i że Fed musi mieć pewność że zmierza ona wyraźnie w kierunku celu na poziomie 2% jeśli tak się nie stanie bank centralny nadal będzie miał pracę do wykonania rynek zareagował przede wszystkim wnaobligacjach. Rentowność amerykańskich obligacji dwuletnich wzrosła o około 4,2 do 4,35, a inwestorzy wyraźnie zwiększyli oczekiwania na podwyżkę stóp już na wrześniowym posiedzeniu Fed. Na rynku akcji reakcja była spokojniejsza. W piątek S&P 500 spadł o 0,2, NASDAQ o 0,5, a Dow Jones zakończył sesję praktycznie bez zmian. Poznaliśmy również dane, na które czekał cały rynek. Preferowany przez Fed wskaźnik inflacji PCE wzrósł w lipcu o 3,7% rok do roku, a bazowy PCE, czyli po wyłączeniu cen żywności energii o 3,3%, to nadal wyraźnie powyżej 2% celu Fel. Z kolei drugi szacunek wzrostu gospodarczego pokazał, że PKB Stanów Zjednoczonych w drugim kwartale wzrósł w tempie 1,5% w ujęciu annualizowanym. Mimo całej tej niepewności giełdy, jak dotąd zachowują się stosunkowo spokojnie. Ten względny spokój w dużej mierze podtrzymuje wyniki spółek za drugi kwartał, które jak dotąd okazują się lepsze niż wcześniej obawiali się inwestorzy. Pytanie brzmi jednak, jak długo wyniki firm będą w stanie równoważyć presję ze strony długu, inflacji i wysokich stóp procentowych, jeśli oczekiwania dotyczące dalszych podwyżek stóp będą rosły. Dlatego teraz warto obserwować przede wszystkim dwie rzeczy. Po pierwsze, co stanie się z rentownościami amerykańskich obligacji po jastrzębim w wystawieniu Warszaha i przed wrześniowym posiedzeniem Fed. Po drugie, zachowanie rynku akcji i to, czy dobre wyniki spółek wystarczą, żeby utrzymać obecny spokój, czy też perspektywa kolejnych podwyżek stóp zacznie coraz mocniej ciążyć giełdzie. To już wszystko na dziś. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia. Yeah.

Przewijanie do góry