Czy inwesotrzy boją się czegokolwiek? | „Co w rynku piszczy?” [Wysokie stopy a sektor finansowy]

Opis odcinka „Co w rynku piszczy?”

Autor analizuje wpływ rosnących stóp procentowych i wzrostu rentowności obligacji na sektor bankowy, wskazując na spadki akcji finansowych mimo wyższych marż odsetkowych. Przedstawia przyczyny: obawy o jakość portfeli kredytowych, odpływ depozytów na wysokoprocentowe rachunki oraz potencjalne straty z posiadanych papierów dłużnych.

Omówiono również rozbieżność między słabością banków a siłą sektora technologicznego, gdzie inwestorzy szukają bezpiecznych przystani w spółkach o stabilnych bilansach i silnych przepływach gotówkowych. Wskazano na dane inflacyjne z Niemiec, Francji i Włoch oraz decyzje EBC i Fedu związane z rynkiem pracy.

W części geopolitycznej poruszono napięcia USA‑Iran, działania Huti w Arabii Saudyjskiej oraz ich wpływ na ceny ropy i związane z tym presje na rynkach surowcowych.

Szczególną uwagę poświęcono interwencji walutowej Japonii, potencjalnemu „krzyżowi śmierci” na wykresie USD/JPY oraz konsekwencjom dla globalnego finansowania długu USA.

Na koniec porównano podejście Stanów i Chin do sztucznej inteligencji: konsumenckie vs przemysłowo‑użytkowe, oraz wskazano, jak różne modele AI mogą wpływać na zyski tradycyjnych sektorów takich jak detalistyka czy produkcja.

Materiał kończy się refleksją nad fazą dystrybucji rynku, asymetrią płynności oraz znaczeniem monitorowania wskaźników takich jak VIX, rentowności 10‑letnich obligacji i wskaźników sentymentu.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Dzień dobry. Witam was bardzo serdecznie. Dzisiaj taki przewrotny tytuł, chociaż niekoniecznie do końca przewrotny. Optymiści ciągle będą optymistami. Trzeba troszeczkę realizmu przynieść, no bo tak, wyniki spółek ciągle wyglądają na mocne, czyli paniki do wyprzedaży akcji nie powinno być. Co prawda ciągnie tylko sztuczna inteligencja i nic poza tym. Głosy nawet Billa Gatesa, który twierdzi, że naprawdę trzeba mocno zastanowić się nad tym jak i wprowadzić regulację w tej dziedzinie. Kongres też coś zapowiada, że będzie pracował nad regulacją sztucznej inteligencji. Dokąd pójdzie? W zeszłym tygodniu Antropik w porozumieniu z Open AI powiedział, że ich agent włamie się do Open AI, coś tam namiesza. sam sobie stworzył, nie wiem jak to nazwać, nie jestem informatykiem, oprogramowanie czy czy model, który pozwolił złamać wszystkie zabezpieczenia Open AI, wlazł sobie tam i narobił zamieszania. Czyli to co kontroli się dzieje, to się to się ciągle dzieje. Do tego mamy rosnącą inflację. W tym tygodniu z Europy Niemcy, Włosi, Francuzi oczekiwania pokazują, że inflacja w tych największych gospodarkach Europy wzrośnie. Czyli kolejny sygnał dla Europejskiego Banku Centralnego. Podnosimy koszt pieniądza. Bank Australii w ponied jutro rano 6:30, o ile dobrze pamiętam w kalendarzu praktycznie podniesie stopy procentowe na bardzo wysoki już poziom. I tutaj dane z rynku pracy w tym tygodniu, jeżeli one wypadną dobrze, znowuż będzie to sygnał dla Fedu. Skoro drugi nasz mandat, dbałość o rynek pracy wygląda dobrze. Już we wtorek Jolsy, w środę raport ADP, w piątek payrollsy. No skoro rynek pracy wygląda dobrze, no to chulaj dusza diabła nie ma. Podnosimy dalej stopy procentowe, bo musimy sobie poradzić poradzić z inflacją. Do tego rentowności obligacji kredyt i hipoteczny na historycznie wysokich praktycznie poziomach załamany rynek rynek nieruchomości spłaty przeterminowane spłaty gospodarstw domowych zarówno na kartach kredytowych przeterminowane spłaty za samochody gdzie Amerykanie potrzebują tego do pracy najnormalniej w świecie nie do wycieczki nad jeziorko w weekend ropa Wszystkie te czynniki wpływają, napięcia polityczne i militarne, wszystko to wpływają na to, że wokół rynku dzieje się bardzo źle. No to będę dzisiaj nie będę miał wyjścia, będę musiał być nieco pesymistyczny, chociaż na wykresach tego jeszcze tak do końca nie widać. Poza tym stany, które wydawały się, że są hegemonem, nikt im nie podskoczy. No i okazuje się, że w rozmowach w rozmowach na szczycie ONZU pomiędzy Trumpem a Iranem, Iran postawił twarde warunki, powiedział Trumpowi: "Nie zgadzasz się, to spadaj, nie masz z czym walczyć z nami, boś się wystrzelał z amunicji i robimy swoje." Huti atakują w dalszym ciągu Arabię Saudyjską i instalacje instalacje rafineryjne, naftowe i przesyłowe. Także z Trumpem sobie pogrywają jak sobie chcą. Wcześniej Trump chciał z Europą pogrywać z Hiszpanią, z Francuzami, z bryłą lodu. Też dostał to, co chciał, czyli obojętność z każdej strony. Jedynie nasz prezydent uwielbia go pod niebiosa, no ale to jego prywatna sprawa. Także tych sygnałów z rynków płynie pełno. Banki amerykańskie, które przecież do połowy sierpnia rosły. Goldman, Wels Fargo, banki pod JP Morgan, Morgan Stanley. Także te wszystkie Goldmany, banki inwestycyjne, które zarabiają masę pieniędzy nawet nie na oszczędnościach ludzi, ale na wprowadzaniu spółek na giełdę, na IPO, na sami są spekulantami. Co się z tymi bankami dzieje? Przecież nisztą niż dowąd od połowy sierpnia banki znalazły się pod solidną presją. Akcje spółek finansowych. Dlaczego spadają? Bo spadają wraz ze wzrostem sztuk procentowych i to może być problem dla całego szerokiego rynku. Ta rozbieżność między zachowaniem się sektora finansowego a rosnącymi rentownościami obligacji staje się na razie tylko, tylko na razie źródłem niepokoju dla inwestorów, dla inwestorów na Wall Street. Historycznie wyższe stopy procentowe, rosnące rentowności długoterminowych papierów skarbowych są sprzyjającym otoczeniem dla banków. Pozwala im to poszerzyć marżę odsetkową, generować wyższe zyski z działalności pożyczkowej. Tym razem jednak akcje spółek finansowych odnotowują spadek wartości, a sygnalizuje to nic innego tylko tylko tyle, że rynek zaczyna obawiać się negatywnych konsekwencji długotrwale utrzymujących się wysokich kosztów pieniądza. Co ciekawe, analitycy zwracają uwagę, że presja na wyceny banków wynika z rosnących obaw o jakość portfela kredytowego, spadek popytu na nowe pożyczki do tego dochodzi oraz potencjalne straty na posiadanym portfelu obligacji. Mamy trzy prawdy, znaczy trzy kłamstwa. Prawd jest więcej. zależy od partii politycznej, ale trzy kłamstwa. Małe kłamstwo, wielkie kłamstwo i statystykę. Dane o kondycji konsumentów nie napawają pesymizmem. One są dobre. Nie powinno się tu nic dziać. Instytut Michigen pokazuje, dobra, konsument jest w miarę super, tylko że mamy rozbieżność. Mamy tego konsumenta, który zarobił sporo na czteroletniej hoście, pracuje w dobrych firmach, gdzie już podwyżek nie ma, ale zarabia nieźle oraz tego pracownika, który jedzie na najniższej pensji krajowej bądź ciut poniżej pensji, jest to znacząca, znaczący odsedek amerykańskiego społeczeństwa i oni to co mówili sobie Ostatnio przestali chodzić do fastfoodów. McDonald miliardy na szkolenia i zmianę funkcjonowania restauracji. No bo hamburgerownie pustkami świecą, żywią się w domu, nie wychodzą na imprezy i odkładają pieniądze na złe czasy. Mimo że pieniądze z pandemii zostały przejedzone. Bon Obamy oraz bony Trumpa. Te zaszczyki gotówkowe zostały przejedzone i przychodzi nam żyć z pensji goludkiej. Ale średnia konsument jest świetny. Grośnie zadłużenie powyżej trzech miesiącach spłat na kartach kredytowych. To wszystko uderza na razie w sektor finansowy. Ten słabość sektora finansowego jest szczególnie niebezpiecznym sygnałem dla całego rynku akcji. Dlaczego? Ponieważ banki są uznawane za papierek lakmusowy kondycji całej gospodarki. Co prawda dane z gospodarki nie są jeszcze złe, no ale taki papierek lakusowy pokazuje coś złego się dzieje. Gdy instytucje finansowe zmagają się ze spadkiem wycen. Zazwyczaj prowadzi to do zaostrzenia kryteriów przyznawania kredytów, co z kolei ogranicza płynność dostępną dla przedsiębiorstw, no i dla zwykłych kowalskich. Taki mechanizm hamujący może bezpośrednio przełożyć się na spowolnienie wzrostu gospodarczego, obniżenie zysku spółek z innych sektorów, w tym dotychczasowych liderów hossy. W efekcie mamy ignorowanie problemów branży finansowej przez inwestorów. Dlaczego? Bo oni się skupiają na spółkach technologicznych. A to może okazać się bardzo krótkowzroczne, gdyż bez stabilnego fundamentu bankowego dalsza hossa na szerokim rynku stoi pod solidnym znakiem zapytania. Właśnie to zjawisko odkrywa dość ciekawy mechanizm, który rzadko pojawia się w klasycznych podręcznikach ekonomii. Dlaczego wysokie stopy przestały pomagać bankom? W teorii przecież wyższe stopy to są wyższe odsetki od kredytów i większy zysk banku. Ale w praktyce, jeśli stopy rosną zbyt szybko i utrzymują się wysoko, zbyt długo, klienci przestają brać kredyty. Zarówno kredyty hipoteczne. Mamy wzrost powyżej 7% w zeszłym tygodniu, czyli rynek nieruchomości umiera. No i kredyty inwestycyjne, a dotychczasowi dłużnicy mają problem ze spłatą. Bank wolny od zysku z wyższej marży zaczyna tracić przede wszystkim na wolumenie i musi tworzyć rezerwy na złe długi. Zagrożeniem są też potencjalne straty na obligacjach. Banki trzymają gigantyczne ilości państwowych obligacji. One były zakupione w czasach zerowych sztuk procentowych. Gdy rentowności obligacji rosną, ich rynkowa cena rynkowa cena obligacji spada. Dopóki punkt nie musi ich sprzedawać, strata jest tylko na papierze. Okej. Jeśli jednak klienci zaczynają wycofywać depozyty, banki są zmuszone realizować te straty w sposób fizyczny, co bezpośrednio uderza w ich kapitał. A sektar finansowy co prawda rzadko przewodzi hoście, ale bardzo często jako pierwszy sygnalizuje zbliżającą się recesję. O recesji nie ma co na razie mówić nawet, bo to robiłbym siebie głupka. raczej zbliżające się problemy. Jeśli giganci technologiczni wciąż rosną, banki ciągną indeksy w dół, oznacza to, że w w krwioobiegu gospodarki jakim jest system bankowy, zaczynają się tworzyć zatory, które z opóźnieniem dotną inne branże. Wiele mówimy o indeksie strachu, ale mamy coś takiego jak indeks mów. Co to tak? Co to za wynalazek? Zmienność. No to zadaję sobie kolejne pytanie. No dlaczego zmienność na rynku obligacji nie rozlała się, jeszcze się nie rozlała na rynek akcji? Mimo że rynek długu zmaga się ze skokowym wzrostem rentowności, z wyższą zmiennością, giełdy papierów wartościowych w Stanach zachowują zaskakujący spokój. Trochę kłamie, tylko sektor AI zachowuje spokój na razie pomimo presji na rosnących stopach procentowych. Podczas gdy ten wskaźnik mówierzący poziom niepewności na rynku obligacji skarbowych, on gwałtownie wzrósł po skoku rentowności 10letnich papierów do poziomów niespotykanych od lat, od 17 lat można, mogę spokojnie powiedzieć, określają zmienność. Ten indeks Wix określający zmienność akcji spada. poniżej wieloletniej średniej, czyli na giełdach dalej optymistycznie. Główną przyczyną tej rozbieżności jest potężny wzrost wycen właśnie w sektorze technologicznym oraz spółkach o gigantycznej kapitalizacji. Inwestorzy szukając schronienia przed rosnącym kosztem pieniądza dokonują rotacji kapitału w stronę podmiotów o stabilnych bilansach, które wykazują odporność na wyższe stopy i same generują silne strumienie gotówkowe. To co eksperci podkreślają, że rynki akcji traktują obecne podwyżki rentowności inaczej niż we wcześniejszych fazach cyklu, część inwestorów wskazuje, że rosnące stopy są obecnie postrzegane jako efekt silnych fundamentów amerykańskiej gospodarki plus normalizacja otoczenia odsetkowego, a nie jako bezpośredni rezultat agresywnego zacieśniania polityki pieniężnej. przez Fed w walce z wymykającą się spod kontroli inflacją. Solidne wyniki finansowe przedsiębiorstw, odporność popytu sprawiają, że inwestorzy nie decydują się na masową wyprzedaż portfeli akcyjnych. Dopóki skok rentowności długu nie zacznie bezpośrednio zagrażać prognozą zysków spółek lub nie wywoła równoległo takiego równoległego wystrzału indeksu strachu tego indeksu wix giełdy nadal mogą absorbować zawirowania z rynku obligacji polegając na technologicznym filarze rynkowej hossy jak sobie tutaj Popatrzymy jak to nie tu tylko tutaj jak to się dzieje. 10letnie obligacje, które jeszcze w piątek spadały. Dzisiaj kolejny najwyższy rekord od lat. Wystrzeliliśmy powyżej 526. To co Iran pokazał Trumpowi. A nie podskakuj starszy panie, bo możesz nam zrobić kuku i nic więcej. Chodziło propozycja Iranu polegała na otwarciu na tydzień cieśniny Orbó, na którą Trump się nie zgodził. 30letnie papiery są jeszcze wyżej, a to w sposób bezpośredni przekładać się będzie na koszty kredytów hipotecznych, koszty pożyczek, spłatę zadłużeń, bo to nie stopy procentowe, ale właśnie rentowności obligacji będą decydować o kondycji przeciętnego Amerykanina i firm. Zwracam uwagę na firmy, bo jeżeli taki AI dobrze sprzeda swój, będą sprzedawać swoje modele, będą realizować zyski większe niż 5% rocznie, to takie defensywne biznesy jak choćby Walmart, inni detaliści, skoro ich roczny zysk jest na poziomie 5% to po jakiego grzyba mam kupować akcje ryzykowne akcje jak mogę sobie kupić obligację i mieć wszystko w nosie do tego agent ma szkodzi bankom dlaczego szkodzi bankom w sposób automatyczny bez wiedzy znaczy inaczej za zgodą klienta banku będzie przesuwał wolne środki na wysoko oprocentowane rachunki zamiast 0,1% będzie przesywał na 5%, co automatycznie przełoży się na na zmniejszenie zysku bank. Zysku banku. Impulsu do wyprzedaży nie ma nijakiego. No bo jeżeli tutaj popatrzymy sobie, banki amerykańskie są już wyprzedawane, ale banki europejskie jeszcze mają się dobrze. Podobnie jak i banki amerykańskie. W sierpniu, w połowie sierpnia robiliśmy ATH, ale jesteśmy w tej chwili na wsparciu. Dwa dni temu to wsparcie, dwie sesje temu, nie dwa dni temu to wsparcie było testowane. Jeżeli ono pęknie, dotknie to z powrotem y przynajmniej korektę, jaką mieliśmy w lutym roku, trwającą od lutego do marca przez miesiąc. dość solidna korekta. Co prawda w tym ostatnim ruchu wzrostowym technicznie jesteśmy jeszcze w bardzo ładnym trendzie wzrostym wzrostowym. No ale o dziwo to wsparcie to zmiana biegunów wcześniej opór później wsparcie. To wsparcie jeżeli zostanie chociażby naruszone zostanie pokonana linia trendu wzrostowego i tutaj kolejne dołki z szansą na testowanie. Podobnie banki eur banki z Wielkiej Brytanii, które od początku sierpnia ta linia trendu wzrostowego, nie będę malował została już wyłamana. Jesteśmy w takim trendzie bocznym. Czekamy na podwyżki stóp w Wielkiej Brytanii. Będą nieuniknione. Jesteśmy od 1 września. Te dołki są bronione, opory są również bronione. Jeżeli postawimy sobie alarmy, wyjdziemy z tego trendu bocznego lub drugi schemat na wsparciu kupować, na oporze sprzedawać, ale jeżeli wyjdziemy dołem, kolejne poziomy też łatwo sobie wyznaczyć jest do których następne impulsy, w tym przypadku impulsy spadkowe będą będą dochodziły. Na razie póki co czekamy. Czekamy, bo mimo że pewne oznaki cykorii się pojawiły, ale na impuls do wyprzedaży jeszcze za daleko. To oznacza jedno, dziś bogaci na papierze, jeszcze wysokie wyceny portfeli akcji, jutro mogą obudzić się z ręką w nocniku. A najbardziej wierzący w cud ciągłych wzrostów, no cóż, ostatni gaszą światło. Dokładnie tak działa psychologia cyklu rynkowego. W klasycznej teorii finansów i analizie rynkowej określa to mianem fazy dystrybucji. Czy jesteśmy teraz w fazie dystrybucji? Każdy z nas musi sobie sam na to odpowiedzieć. A po fazie dystrybucji następuje reakcja łańcuchowa, panika na szczycie lub gwałtowna korekta. Jak to ten mechanizm działa od strony twardej fizyki na rynku? No zyski papierowe. No ciągle trzymamy akcje Nvidii, Microna, Mety czy innych, bo będzie świetnie. Są to oczywiście zyski papierowe. Wycena portfela na ekranie komputera to jest tylko iluzja płynności. Dopóki pozycja nie zostanie zamknięta, zysk istnieje tylko w naszych głowach. Gdy na rynku pojawi się nagły impuls, na przykład drastyczny skok rentowności obligacji, załamanie wyników jednego z liderów czy kryzys geopolityczny, drzwi do wyjścia, czyli ta płynność nagle stają się bardzo wąskie. Kto próbuje sprzedać akcj jako pierwszy, ten realizuje zysk. Kto czeka na powrót do wzrostów, czym się staje? Tą, czego rynki potrzebują dostawcą kapitału. Akcie spadły o 50% to teraz odrobię. Spadły o 50%, ale musisz odrobić 100% i może to trwać lata. Jest to asymetria płynności. wyjścia. No i jest taki był gość Miński. On rzucił swoją teorię. Hejman Miński, ekonomista. Długie okresy dobrobytu i stabilności na rynkach paradoksalnie prowadzą do powstania największych kryzysów. No mamy 4 lata hossy. Zaczynamy chyba powoli przymierzać się do matematyki strat. No to w bankach już to powoli się dzieje. Ja wspomniałem przed chwilą na tym co się dzieje i tutaj brat Pitt słusznie zauważył. To jest klasyczne FOMO. Inwestorzy boją się być poza rynkiem bez akcji. Oczywiście, że tak. Stracę okazję. Stracę okazję. Nikt nie patrzy na Warena Buffeta, który przez miesiące siedzi na miliardach dolarów i kupuje krótkoterminowe papiery skarbowe tylko po to, żeby wyczekać i kupić akcje, ale z sektora, na których się zna. On nie kupuje spółek technologicznych. Ja też się na tym nie znam. Nie mam bladego pojęcia o sztucznej inteligencji. Ja wiem, że coś takiego jest, ale jak to działa? Komu to po co? Dawniej za kilkanaście lat temu, przepraszam dziewczyny, sztuczna inteligencja mówiono o blondynce. Przepraszam, to taka tylko dygresja i nic więcej. I mamy mamy ten to, o czym wspominałem. Gdzież mi się ten Walmart schował? Mamy gigant sieciowy, znowuż przeceniony o 24%. No to porówn, no powiedzmy taka amerykańska biedronka. Dlaczego mamy taką paniczną ucieczkę od maja? No właśnie dlatego, że nie będę ryzykował i kupował stabilnej spółki, która generuje zyski rok w rok, w kwartał do kwartału, ale te zyski to jest 5% rocznie. No to sorry, winę tu, kupuję obligacje i jestem spokojniutki. I mamy takich spółek dość sporo. Taki gigant jak Pepsio, dlaczego jest wyprzedawany? No przecież wszyscy piją kole i inne pierdoły. Ile straciliśmy od szczytu? To są te spółki, które w normalnym czasie, gdy rynek jest proś fajny, 26% przecena, wszyscy zwracają uwagę na gigantów typu Metapat Platforms, czy Microsoft czy inni, ale nikt nie patrzy, że taki, że takie Pepsico jest najtańsze od 21 roku. Przecież to nie jest zła spółka. Czyli to co wspominałem, te spółki stabilne tak jak Protoken Gumbell, Colgate Palmolif czy inne rzucają światło na to, że coś niebezpiecznego wisi w powietrzu takim Przypatrzmy się, co dzieje się na amerykańskich indeksach. Co prawda, znaczy nie tylko na amerykańskich, co prawda rentowności ceny obligacji gwałtownie spadają, one są odwrotnie skorelowane. Inaczej jeżeli cena obligacji spada, to znaczy ich rentowności rosną. Ale jak popatrzymy sobie, przypatrzymy się na poszczególne giełdy, Europa, no jeszcze tutaj wsparcia, te ostatnie dołeczki się bronią również od końca sierpnia, gdzie pojawiają się te problemy, niemiecki DAX radzi sobie coraz gorzej. Co prawda jest to tylko i wyłącznie korekta od historycznych szczytów, ale czy aby tylko korekta, czy próba ucieczki? No będziemy mieli w tym tygodniu dane o inflacji EBC, jeżeli zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych, mój target to jest 24000 punktów. Dlaczego tak śmiesznie? Bo jest to poziom, który od maja 25 roku wokół tego poziomu trwała walka pobytu z podażą. Każda próba wyjścia wyżej spowodowała to, że odbicie było jeszcze głębsze. No i ten rajd, który ostatni był od marca, tutaj znowu stręt został wyłamany i czeka nas pewnie jakaś głębsza korekta. Dzisiejsza sesja niewiele, niewiele mówi. Ona jest bardzo chaotyczna, bo jak popatrzymy na 15, na wykres 15 minutowy, to przecież jakieś solidne podwyżki indeksu, później realizacja zysków, sprzedajemy dalej, znowuż jakieś ciągnięcie w górę, sztuczne ciągnięcie w górę, znowuż realizacja do wsparcia i to wszędzie te wsparcia na każdym interwale widać bardzo dokładnie, że na tych wsparciach jeszcze działamy. Brytyjska giełda zachowuje się dokładnie tak samo. No bardzo silny zrzut, próba odreagowania. No i w całym tym obszarze nic się nie dzieje. Od 22 września wieje nudą. Dystrybucja raczej nie. Natomiast uważałbym z kupowaniem, bo jak popatrzymy sobie to te ostatnie sesje w tym prostokącie to nic ciekawego. Dwie sesje spadkowe, jakieś próby podbicia, wsparcie do testów, wsparcie na 10 580. No a jak wyjdziemy górą 10860. bardzo solidny opór. Słabiutko radząca sobie giełda francuska, która jeszcze w sierpniu radziła sobie dobrze. Za to ten indeks już został przeceniony o 8%. Czyli Europa w miarę stabilna radzi sobie świetnie. Do Japonii za chwileczkę przejdziemy. Do Japonii za chwileczkę przejdziemy, która y ma kolejny poważny problem rozdrożejący jen. Opór 67400 trzyma. Ta próba wymuszonego do sierpnia rajdu. No spotyka się z poważnym problemem jego jego kontynuacji. No i rynek w tej chwili jest w zawieszeniu. Krótkoterminowo dołki sprzed dwóch dni utrzymane jako wsparcie. Pokonanie tego wsparcia schodzimy na niższe poziomy. Kolejny kolejna zapora 69600. Ale jak popatrzymy sobie teraz co giełda kanadyjska takim rozjechał mi się trochę ten klin takim klinem schodzimy nie klinem co ja opowiadam kanałem schodzimy na niższe poziomy ale maluchy amerykańskie S&P i NASDAQ radzą sobie świetnie ze względu na technologię. No to mamy szczyty jeszcze w sierpniu, gdzie na zasadzie FOMO kupuj, bo okazję stracisz. Spół indeks może do naszego takiego New Connectu przyrównać. 40% spółek jest trwale nierentownych. Reszta to po części też spółki zombie. Ale nawet jeżeli są to dobre spółki, no to przecież wyższe koszty finansowania, one wszystkie finansowane są kredytem bankowym, ich działalność. Wyższe koszty finansowania, no to oznacza spadek parametrów zysków, o ile zyski są. Czyli jest to indeks, który w tym momencie najwięcej traci. No ale są amerykańskie blue chipy. No to co się dzieje z tymi blue chipami, że od sierpnia, kluczowa data, ten miesiąc sierpień taki jakiś dziwny, od sierpnia zjeżdżamy i w tej chwili testujemy wsparcia, które z trzeciej dekady czerwca jeszcze trzym trzymają wyłamanie tego spadki na niższe poziomy. Amerykańskie blue chipy, te stabilne spółki, które mają biznesy zaprogramowane na lata, gdzie rentowności, gdzie zyski kwartalne czy roczne można z góry prognozować, bo taki katepilar nie sprzedaje swoich maszyn na giełdzie gdzieś pod Warszawą czy w jakimś innym mieście. Tylko ktoś kontraktuje dostawy maszyn na określony czas. Czyli w tych kontraktach można wyczytać jakie zyski będą generowane w najbliższych kwartałach. Jedynie co to jest NP 500, który napędzany jest ciągle spółkami technologicznymi. No i NZDA, który z tego samego powodu rośnie. Giełda w Australii. W poniedziałek zobaczymy, nie poniedziałek, dzisiaj jutro rano zobaczymy wyższe stopy procentowe, zejście na niższe poziomy. Giełda, która wydawała się, że jest odporna na wszystko, na wszystko co złe. Pierwiastki ziem rzadkich. Giganci międzynarodowi. No gdzież oni mi się schowali już? Sekundkę. Gdzie oni mi się schowali? Schowali mi się, ale pokażę tutaj to później miałem pokazać to, co sobie na Discordzie robimy i rozgrywamy rzeczy. Giełda w południowej Afryce z miesiąc z dnia na dzień biła rekordy wszech czasów. A co tu się dzieje? Coż to taka wyprzedaż potężna. Prądu nie ma. Kopalnie stoją. Co z tego, że mają wszystko, że giganci tak jak jak British American Tabaco są w tym indeksie, mają surowce. No tylko, że właściciel kopalni dzwoni do ministerstwa: "Kedy włączycie nam prąd? A to nie macie dynama swojego?" Nie wiemy, kiedy wam włączymy. Zobaczymy. Jak będzie to się dowiecie, to wam się zapali lampka, że jest już prąd. Gospodarka całkowicie rozłożona. A przecież oni bili z dnia na dzień historyczne historyczne poziomy na rynku surowcowym. Kolega pytał o złoto. Znaczy nie pytał o złoto, czy na H4 realizuje się RGR. No realizuje się ten RGR, ale ja bym technicznie do tego też specjalnie wagi nie przykładał. Złoto, czysto spekulacyjny surowiec. Z racji jakiej? No skoro rentowności obligacji rosną, no to jedziemy z cenami złota niżej. w złoto, to co mówiłem wcześniej, nie przynosi mi żadnych profitów typu odsetki, a wręcz koszt przechowywania jest bardzo wysoki. Jedyne co to w obronie własnych walut banki centralne posiadają rezerwy w złocie, ale one dużo wcześniej już kupowali. To samo dotyczy na ten moment srebra, gdzie schodzimy poniżej tego wsparcia 63 dolarów. Tutaj ceny surowców przemysłowych jeszcze szansą na wyższe poziomy z racji słabą za chwilę słabnącego towaru. Dolara, nie słabnącego towaru. Słabnącego dolara. No ale takie rzeczy jak takie surowce jak platyna, które testują w tej chwili wsparcia w okolicy 1700 doarów. Metal nikomu do niczego niepotrzebny poza przemysłem motoryzacyjnym jako katalizator do dyli. No i drugi pallat. Jaka cena godziwa? Cena godziwa dla platyny to jest 1200 $arów. Oni wyskoczyli dość mocno po tym, jak eksport platyny z Rosji miał być zagrożony. Spekulacyjnie ten metal wyszedł bardzo mocno w górę. Niemniej tutaj perspektywy wzrostu są mocno ograniczone. No i ropa, ropa, która dzisiaj znowuż rosła w stronę 99 dolarów z racji tej, że no czy wspominałem na początku, Trump nie dogadał się z Iranem. Rosyjska ropa na razie póki co nie może trafić na rynki, bo jest wysyłana głównie do Chin i do Indii i w tamtych rafineriach przetwarzana jest na paliwa, których nie ma na na ruskich stacjach benzynowych. Co ciekawe w weekend Trump zapowiedział, że trzeba będzie, co z tego, że Amerykanie mają wpiorony ropy surowej, że trzeba będzie wprowadzić zakaz eksportu diesla. żeby im na stacjach benzynowych nie zabrakło. Podobnie sytuacja jest w większości krajów, gdzie no nasze rafinerie Orlenu i sam Orlen importuje 1/3 diesla. Czyli tutaj bardzo delikatna polityka rządu musi być. Co zrobić z cenami? Czy trzeba ograniczyć marżę? Orlenu i innych firm po to, żeby obniżyć ceny dla konsumenta. No za obajtka mieliśmy już ten schemat, obniżono marżę i nagle na dystrybutorach pojawiły się napisy awaria dystrybutora. Po prostu importerom nie opłacało się sprzedawać diesla na lokalnym rynku. Importowany diesel był zaraz reeksportowany. Także tutaj w Stanach pojawia się ta sama sytuacja. Ceny benzyny również bardzo wysokie. To są najwyższe poziomy, gdzie w okresie przy którym w którym jesteśmy do zimy ceny benzyny powinny historycznie spadać. Tak było. Tak było na początku jeszcze w maju, gdzie spadamy. Mamy początek sezonu wakacyjnego, ceny benzyny spadają, dopiero w zimie zaczynają rosnąć, gdy są kontraktowane na sezon wakacyjny. I ten cykl powtarza się co roku. No niestety jest bardzo drogo. To samo dotyczy oleju opałowego, oleju napędowego. Jesteśmy na bardzo wysokich poziomach. diesel kosztuje już potężne pieniądze. To są historycznie wysokie poziomy. Na rynku walutowym dzieje się bardzo ciekawa sytuacja. Mamy kurs USDNA. Ojoj, coś mi się tutaj pochrzaniło. O, już wróciło do normy. Chyba mamy kurs USDNa, który zaczyna malować krzyż śmierci. Japonia bardzo sprytnie rozegrała Scota Besenta i cały Departament Skarbu. Cóż sobie porobili to umocnienie Jena kto wspiera? No wspierają Amerykanie, bo nie mają wyjścia. Bank Japonii potrzebuje na interwencję niemalże pociągu towarowego z wypełnionego po brzegi dolarami. Jedyne jak mogą pozyskać dolary to sprzedać amerykańskie obligacje. A co by to oznaczało? Ceny w górę, rentowności w górę. Politycy w Stanach są świadomi konsekwencji tąpnięcia na rynku długu i stoją pod ścianą. Tym razem to nie USA. A Japonia ma wszystkie asy w rękawie. Dotyka to samego rdzenia współczesnej geofinansowej układanki. To trafia w punkt. Japonia jest największym zagranicznym wierzycielem USA. posiada amerykańskie obligacje skarbowe o wartości ponad tryliona dolarów i to daje jej unikalny niemal nuklearny lewar na amerykański rynek długu. To jest taka broń, która może rozwalić amerykański rynek długu. Reserwę federalną i Departament Skarbu w absolutnym klinczu. Samoobsługa obrony Jena. Ministerstwo Finansów Japonii i Bank Japonii decydują się na bezpośrednią interwencję walutową, by chronić walczącą o utrzymanie siły swojej waluty. Oni potrzebują fizycznych dolarów. Najprostszym i najszybszym sposobem na ich zbycie, na ich zdobycie jest rzucenie na rynek rezerw. w postaci amerykańskich obligacji skarbowych. Co by to było? Dolanie oliwy do ognia na rynku długu. Jeśli Japonia zacznie masowo wyprzedawać amerykańskie obligacje po to, żeby skupować własną walutę, doprowadzi do gwałtownego spadku cen tych obligacji. A spadek cen obligacji oznacza automatyczny bezwzględny skok ich rentowności. dla Waszyngtonu, który i tak zmaga się z rekordowym deficytem budżetowym, rosnącymi kosztami obsługi długu, skogrentowności 10olatek w kierunku 5,5% 6% to nie jest wypadek przy pracy, to jest katastrofa. I mamy cichą zgodę Waszyngtonu i z tego powodu politycy i bankierze amerykańscy wolą po cichutku pod stolikiem pozwolić Japonii na podwyżki stóp procentowych, pozwolić na umocnienie jena, a nawet wspierać działania koordynowane na rynku walutowym. wolą to niż ryzykować, że Bank Japonii zdetonuje rynek amerykańskiego długu. To idealnie pokazuje jak globalizacja odwróciła tradycyjny układ sił na korzyść azjatyckich wierzycieli. ten finansowy strach przed friendly fire. Amerykanie przez lata traktowali azjatyckie rezerwy w dolarach jako darmowe finansowanie własnego długu. Nie przewidzieli jednak takiej sytuacji, w której Japonia, najbliższy sojusznik w Azji, zostanie zmuszona przez własną inflację do użycia tych obligacji jako takiego taranu. To jest klasyczny przypadek, w którym broń, jaką były amerykańskie papiery dłużne, staje się zagrożeniem dla samego emitenta. I koniec Eryjena jako taniej benzyny wzrostu globalnego globalnego wzrostu rynku akcji. Przez 20 lat cały świat traktował japoński system bankowy jak darmową wypożyczalnię kapitału. Zrozumienie tego, że Japonia przestała być bezbronnym tłem i ma obecnie asy w rękawie zmienia zasady gry dla całego globalnego rynku akcji, no i przede wszystkim tego rynku aristokratycznego, rynku obligacji. Dlatego szorty na Europę, szorty na Nikea wydawać się powinno, że mają sens. Jeśli Japonia będzie zmuszona umacniać dziena nawet kosztem interwencji walutowych, podwyżki i podwyżkami stóp, kapitał z całego świata zacznie gwałtownie wracać do Tokio, likwidując pozycje w Europie i w Stanach. A wyższy, a wyższy, droższy jen drastycznie obniży konkurencyjność japońskiego eksportu, takich gigantów jak Toyota, Sony i tym podobnym, uderzając bezpośrednio wcony spółek wchodzących w skład indeksu Nike 225. Wygląda na to, że ta układanka szortowa może mieć bardzo solidne fundamenty makroekonomiczne. Szachmat na rynku długu może rzeczywiście przyspieszyć moment, w którym rynek zacznie mówić sprawdza. Jak to działało do tej pory? W sposób bardzo prosty. Zerowe przez 30 lat zerowe stopy procentowe w Stanach. Zadłużamy bierzemy dług w jenach praktycznie zerowo oprocentowany. Kupujemy za to dobre europejskie spółki, amerykańskie akcje i przez lata rośniemy. Napędzamy hossę darmowym pieniądzem z Japonii. To zaczyna się, to już się skończyło, a nie zaczyna się kończyć. Fundusze lewarowane już muszą uzupełniać depozyty, muszą wyprzedawać akcje po to, żeby spłacić dług w Japonii. I to co na wykresie ciekawego się dzieje. Te interwencje, które mamy od początku z końca lipca, one się coraz bardziej pogłębiają. Na wykresie rysuje nam się krzyż śmierci, który zsygnalizować może dalsze umocnienie japońskiej waluty. Przecięcie średniej ruchomej w dół nie jest jedynym sygnałem na wykresie. sugerującym odwrócenie tego trendu wzrostowego i że interwencja rządu może faktycznie zadziałać. Nie, sprawdzimy teraz czy on się faktycznie utworzy, bo pewnie utworzy się dopiero gdzieś pod koniec tego tygodnia. Może na początek na początku przyszłego, ale istnieją pewne przesłanki techniczne, by sądzić, że sekretarz USA Scott Besent miał dwa tygodnie temu rację, gdy oświadczył rynkom finansowym, dosłownie powiedział tak: "Teraz to ja jestem kasynem". Nie tylko wzrostowy impet najwyraźniej przeszunął się w stronę japońskiego jena, odwracając się od dolara amerykańskiego, ale na wykresie rozwija się złowieszczy wzór zwany właśnie krzyżem śmierci. Prawdopodobnie potwierdzi on na początku przyszłego tygodnia, że gwałtowny trend wzrostowy kursu dolara do jena, który zagrażał gospodarce Japonii i jest niepożądany przez administrację Trumpa, właśnie to się mogło odwrócić wszystko. Krzyże śmierci niekoniecznie są dobrymi sygnałami do wyczucia rynku, ale wzmacniają przekonanie, że właśnie rozpoczyna się nowy trend. I to tyle o krzyżach śmierci. Jeszcze chciałbym na chwileczkę wrócić do sztucznej inteligencji. Dokąd ta sztuczna inteligencja sobie jedzie? Alibaba, która jest przeceniona dość solidnie. Mamy układ różnego spojrzenia na sztuczną inteligencję. Chińczycy Shin Ping spotkał się przecież z Trumpem na forum ONZU, grają w zupełnie inną grę, jeśli chodzi o sztuczną inteligencję. Ta powszechna narracja o wyścigu technologicznym, ona sugeruje, że Stany i Chiny rywalizują w tej samej konkurencji. Walczą o tytuł lidera w dziedzinie sztucznej inteligencji. Jednak zdaniem ekspertów oba mocarstwa realizują zupełnie odmienne cele, co sprawia, że klasyczna koncepcja wyścigu o dominację nie oddaje w pełni istoty tych tarć. No Trump sobie wprowadzał zakazy eksportu chipów do Chin. No i gdy Dolina Krzemowa i amerykańscy giganci technologiczni pompują miliardy dolarów w tworzenie coraz potężniejszych ogólnych modeli takich językowych oraz dążenie do osiągnięcia sztucznej inteligencji, ogólnej sztucznej inteligencji, Pekin przyjmuje znacznie bardziej pragmatyczne i ukierunkowane podejście. Chińska strategia opiera się na masowym wdrażaniu sztucznej inteligencji w przemyśle, automatyzacji procesów produkcyjnych, w logistyce, usługach publicznych, przedkładając tą natychmiastową użyteczność i efektywność nad spektakularne, ale kosztowne innowacje konsumenckie. Czy podejście wy takie podejście wynika po części z amerykańskich sankcji i ograniczeń w dostępie do najnowocześniejszych chipów, które zmusiały chińskie firmy do optymalizacji istniejących zasobów i rozwijania bardziej wydajnego oprogramowania. Zamiast budować wielkie energożerne centra danych na potrzeby abstrakcyjnych zadań. do abstrakcyjnych zadań. No po co mi sztuczna inteligencja do tego, żebym zamówił w Amazonie skarpetki? Nie potrzebuję do tego sztucznej inteligencji. Wystarczy, że chcę kupić skarpetki, sobie wybiorę i kupię. Chiny skupiają się na integracji sztucznej inteligencji z realną gospodarką, z robotyką, z całą infrastrukturą. Dodatkowo Pekin aktywnie promuje swoje rozwiązania typu open source w krajach rozwijających się. budując cyfrowe strefy wpływu w ramach inicjatywy pasa i szlaku. W efekcie gdy stany budują, inwestują w jakieś wyceny giełdowe, w przełomy technologiczne, Chiny cicho budują przewagę w praktycznej informatyzacji przemysłu, co w długim okresie może okazać się trwa trwałym fundamentem gospodarczym. Ten podział w Stanach na cel konsumenckaukowy, a w Chinach na przemysłowo-użytkowy świetnie obrazuje podejście do sztucznej inteligencji. Podczas gdy amerykańskie modele są genialne w pisaniu programów, tworzeniu obrazków czy filmików na rynek konsumencki, co generuje zresztą bańkę wycen na Wall Street. Chińskie podejście sprowadza się do pytania, jak dzięki sztucznej inteligencji wyprodukować silnik 2% taniej i 4% 4% zużywający mniej energii czy paliwa. Jak zautomatyzować port handlowy? Chiny stawiają na robotykę i przemysł, czyli na to, co jest namacalne i wspiera gospodarkę. Ważnym czynnikiem rozwoju są też wąskie, jest też wąskie gardło w postaci energii. Budowa wielkich modeli, tych ogólnych modeli amerykańskich wymaga nieograniczonych wręcz ilości energii elektrycznej do tego stopnia, że firmy WSA rozważają podobne uruchamianie elektrowni atomowych tylko i wyłącznie na potrzeby centrów danych i swoich i swoich serwerowni. Chiny kontrolując większość łańcucha dostaw metali rzadkich, posiadając rozbudowaną sieć energetyczną, wykorzystują bardzo zoptymalizowane, mniejsze modele sztucznej inteligencji, które działają bezpośrednio na urządzeniach w fabrykach, oszczędzając prąd i wszystko inne. Historia pokazuje, że w rewolucjach technologicznych rzadko zarabiają ci, którzy tworzą najbardziej skomplikowane zabawki. Najwięcej zyskują ci, którzy potrafią wdrożyć nową technologię w tradycyjnym przemyśle, obniżyć koszty produkcji. Zamiast szukać takiej magii w czurze, w chmurze, zachwyceni jesteśmy, jak to gemini, pięknie działa wszystko. Chiny traktują sztuczną inteligencję po prostu jak lepsze narzędzie w fabryce. Zamiast młotka ręcznego mam młotek pneumatyczny. I tak do tego podchodzą Chińczycy. Przykłady wcześniejsze, Tesla, prekurs prekursor na rynku samochodów elektrycznych. Dzisiaj na całym świecie, poza China, poza Stanami, bo tam cła strasznie są potężne cła na chińskie samochody. Wszędzie chińskie samochody. Teszla, Tesla. Robotaksi miało być. nie ma. Za to w każdym większym chińskim mieście jeżdżą robotaksówki. To jest ten pragmatyzm chiński, który nie patrzy na to, jacy jesteśmy wspaniali, tylko jak wykorzystać to w realnym świecie, w przemyśle, jak za komuny mówiono, by ludziom żyło się lepiej. Kochani, miałem dzisiaj jeszcze powiedzieć o tym do to, co obiecywałem o rynku kosmicznym następnym razem, dlatego że tych zagrożeń pojawia się strasznie dużo. Tutaj koleżanka albo kolega poniku trudno rozpoznać. A co jeśli kryzys energetyczny zmusi banki do obniżki stóp? Na razie nie ma szans na obniżki, bo inflacja na całym świecie, inflacja na całym świecie no urywa no ucieka spod kontroli, spod kontroli banków. Niestety tutaj perspektywy na najbliższe d trzy lata to są perspektywy Fedu. Mówią o tym, że będzie sukces, jeżeli utrzymamy utrzymamy inflację na tym poziomie, który jest do 2030 roku. Fed nie spodziewa się spadku inflacji. Co dalej ze złotem? Złoto w mojej ocenie, jeżeli banki centralne przestały kupować, tworzyć rezerwy w złocie, złoto jest na ten moment tym metalem, który nie przynosi żadnych odsetek, a wręcz powoduje wysokie koszty, wysokie koszty przechowywania. Z drugiej strony do tego dochodzi, kto miałby w sposób inwestycyjny kupować złoto poza bankami centralnymi. No nowożeńcy sobie kupią pierścionek, ale to nie wpływa nie wpłynie na na ceny surowca. Poza tym złota jako takiego nie brakuje. No a w przemyśle złoto, oczywiście złoto wykorzystywane. W przemyśle jednak ono wykorzystywane jest w stosunkowo niewielkich ilościach do tego, ile tego złota jest ulokowanych na giełdach towarowych. Kochani, dzięki wam za dzisiaj. Trzymajcie się cieplutko. Aha, jeszcze jedno, zauważcie na bardzo ważną korelację. Ostatnio rentowności obligacji rosną wtedy, gdy ceny ropy rosną i odwrotnie. Także tutaj rynek ropy również jest znaczącym czynnikiem na to, jak zachowuje się rynek długu. Trzymajcie się. Do spotkania za tydzień. Hejka. M.

Przewijanie do góry