Europa w coraz trudniejszej sytuacji | „Co w rynku piszczy?” [Analiza banków i obligacji]

Analiza wpływu rosnących rentowności obligacji na sektor bankowy

W najnowszym materiale omówiono, jak historycznie wysokie poziomy rentowności 10‑letnich i 30‑letnich obligacji USA (ponad 5 %) zmieniają równowagę między ryzykiem a zwrotem, zmuszając inwestorów do rewizji wycen akcji.

  • Wyjaśnienie pojęcia krótkiego i długiego końca krzywej rentowności oraz dlaczego długie końce osiągnęły poziomy niewidziane od 2002 r.
  • Analiza skutków dla banków: spadki wartości papierów dłużnych w bilansach, rosnące rezerwy na złe długi, presja na marżę odsetkową i odpływ depozytów.
  • Omówienie problemu „zombie” firm oraz ich wpływ na sektory kredytowy i Russel 2000.
  • Różnice między systemami bankowymi USA i Europy – rola regulacji, złotej pętli oraz elastyczności kapitału.
  • Wskazówki dotyczące sektorów defensywnych (spółki użyteczności publicznej, energetyka) jako alternatywy w okresie wysokich stóp.

Materiał kończy się refleksją nad październikową zmiennością na rynkach i znaczeniem monitorowania wskaźników makroekonomicznych przed nadchodzącymi publikacjami wyników kwartalnych.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Dzień dobry. Witam was serdecznie, kochani. Nie chcę, żeby mnie okrzyknięto pierwszym niedźwiedziem Rzeczpospolitej. Ostatnio wiele mówiłem. o rynkach obligacji. Dzisiaj przyjrzymy się, przyjrzymy się elementowi, który do tej pory był takim kołem napędowym poza oczywiście sztuczną inteligencją, czyli bankami. banki przecież one powinny zarabiać potężne pieniądze w momencie gdy mamy wyższe stopy procentowe, wyższe rentowności obligacji. Dlaczego tak nie jest? Mimo że wsparcie broniło, ja sprzedawałem banki europejskie. Dzisiaj rano szybciutki zjazd na Russelu na D Jonesie. Przecież rynek pracy pokazał, że będziemy, że Fed nie będzie obniżał, podwyżał sztuk procentowych, czy południu powtórzenie szorta na Raselu. Ale skąd taka sytuacja? To co pokazywałem przed chwileczką to my sobie dyskutujemy na takiej stronie spekulator.pl. Jak ktoś jest chętny zapraszam. Dlaczego banki? Co do tego mają wybory Brazylii? Co do tego mają wybory w Hiszpanii? Dzisiaj premier Szanz ogłosił przedterminowe wybory właśnie w tym kraju. Przecież tutaj nic takiego złego się na razie nie dzieje. Na razie, na razie tak. Poza technologią, która sobie rośnie i cały czas inwestorzy wyceniają fenomenalne zyski. Fenomenalne zyski w najbliższych kwartałach, a wręcz latach. Według Goldmana. Zobaczymy jak to pójdzie, ale według badań Goldman ZX Research zapotrzebowanie na energię w Stanach do do 2030 roku wzrośnie o 170%. Żebyśmy mieli obraz, to sztuczna inteligencja, centra danych zużyją tyle energii, ile zużywa cała Japonia. do tego, dlaczego ten sektor bankowy. Wróćmy do rynku długu, co się dzieje. No i mamy 10oletnie amerykańskie obligacje, które po takim piątkowym, delikatnym cofnięciu jadą na coraz wyższe poziomy. Jesteśmy na Jesteśmy na w momencie, gdy są to najwyższe poziomy od marca 2002 roku. To samo z 30letnimi obligacjami amerykańskimi, ale to już nie tylko nie tylko Stany. To nie tylko Stany, bo ten rynek długu uderza we wszystko. Jeżeli popatrzymy sobie na francuskie 10letnie obligacje, one się zachowują ponownie. Podobnie. Mamy w tej chwili jakiś kryzys społeczny we Francji, ale francuskie przedsiębiorstwa radzą sobie dość słabo. Te rentowności bardzo mocno gonią. One w piątek osiągnęły 5% przy znacznie niższej inflacji niż w Stanach. Czy włoskie obligacje dokładnie dzieje się to samo. One bardzo mocno i dynamicznie rosną i nie widać tutaj jakiegoś specjalnego spowolnienia. Zatem te 30, ponad 35 lat mojej obecności na rynkach pokazuje pewne rzeczy, że coś wisi w powietrzu, to się nic nie dzieje jeszcze. Obligacje po raz kolejny przypominają giełdzie, że to papier dłużny dyktuje warunki gry w całej globalnej gospodarce. ten obserwowany skok długo rentowności na długim końcu. Jak ktoś nie wie co to jest krótki koniec, długi koniec już wyjaśniam, bo to często ekonomiści tak mówią na długim końcu. Na krótkim końcu, na krótkim końcu to są te krótkoterminowe obligacje do dwóch lat. Na długim końcu 10 30letnie papiery. To jest ten długi koniec rzentowności. Te poziomy niewidziane od dekad, czyli z poziomów sprzed kryzysu 2008 roku stanowią, spędza to sen z powied inwestorom, którzy zdają sobie sprawę, że koszt długoterminowego pieniądza stanowi fundament wyceny wszystkich klas aktywów. Te długotrwałe utrzymywanie się rentowności papierów wartościowych na wieloletnich szczytach drastycznie podnosi poprzeczkę dla rynku akcji. No w momencie, gdy inwestorzy mogą uzyskać, dlaczego tak się dzieje? No gdy inwestorzy mogą uzyskać wysoki pozbawiony ryzyka zwrot z rządowego długu, utrata apetytu na ryzykowne walory staje się naturalną reakcją kapitału. Wymusza to rewizję dotychczasowych wycen spółek giełdowych, no i wszelkich wskaźników ceny do zysku. ten wzrost rentowności obligacji do tych historycznych szczytów, może nie historycznych szczytów, ale do tych wiel wielo letnich szczytów świetnie ilustruje pojęcie, które w teorii finansów nazywa się stopą wolną od ryzyka i to dobrze ilustruje rolę jako siły ciążenia dla wycen. Przez lata po kryzysie w 2008 roku obowiązywała zasada Tina. Taki skrót There is no alternative. Inwestorzy musieli kupować akcje, bo obligacje i depozyty dawały praktycznie zerowe odsetki. Gdy rentowność 10oletnich obligacji rośnie powyżej 5%, ta koncepcja Tina znika. Inwestor instytucjonalny zadaje sobie proste pytanie. Po co mam ryzykować kapitał w przewartościowanych akcjach, skoro rząd amerykański zapłaci mi 5% rocznie? Spółka musiałaby wypłacać mi dywidendę rok do roku powyżej 5%, żebym ja był zainteresowany tą spółką, niezależnie od tego, czy jej kurs w tym momencie spada, czy rośnie, bo to powiemy sobie dzisiaj o takich modelach spółek na złe czasy. W tych modelach wyceny spółek stopa rentowności obligacji skarbowych jest podstawą stopy dyskontowej. Im wyższa stopa dyskontowa, tym mniejsza jest dzisiejsza wartość przyszłych zysków spółki. A to mocno uderza właśnie w spółki wzrostowe, których wielkie zyski są dopiero planowane w odległej przyszłości. setki firm. Ja mówiłem, jestem sceptyczny do Russela 2000, bo setki firm z tak zwanej firmy zombie, które utrzymywały się na rynku tylko dzięki tanim kredytom z lat 2012-2021, w najbliższych miesiącach i latach staną przed koniecznością zrolowania swojego długu. Te spółki są finansowane z kredytu. One nie generują regularnych zysków. Przejście z długu oprocentowanego, gdzie mieliśmy ten dług oprocentowany na poziomie 23%. Teraz trzeba przejść na dług 79%. Skąd taki dług? No to bo to marża banku między 2 a 3% przy rentownościach 5%. Oznacza to natychmiastowe wyczyszczenie ich zysku operacyjnego i zmusza rynek do drenaży wycen. Sektor bankowy, którym się teraz będziemy przyglądać, bo on jest na ten moment chyba najciekawszym poza sektorem technologicznym, którego kompletnie nie rozumie i i sektorem i rynka i rynkiem ropy, którego kompletnie nie rozumie, bo to zależy, którą nogą stanie Trump. I co tam i co tam się podzieje? O Europie sobie powiemy za chwileczkę, ale ten sektor bankowy zarówno w Stanach jak i w Europie on znajduje się w bardzo trudnym położeniu i to chłodne nastawienie inwestorów ono ma twarde fundamentalne uzasadnienie, choć wyższe stopy procentowe początkowo pozwalały bankom poprawiać marżę odsetkową. Ten efekt dawno wyczerpał już swój potencjał i na wierzch wyszły głębokie strukturalne ryzyka. Po pierwsze, co to za ryzyka? A no topnienie portfeli obligacji i straty papierowe. Banki są największym posiadaczem rządowego długu. Gdy rentowności obligacji rosną do wieloletnich szczytów, ich rynkowa wartość wcześniej zakupionych papierów drastycznie spada. Choć są to często tylko straty niezrealizowane, trzymane one są do wykupów, to dramatycznie pogarszają one bilansse banków i tworzą ryzyko płynnościowe, co inwestorzy doskonale wiedzą. Mówimy o inwestorach dywidendowych. Nie dywidendowych, tylko instytucjonalnych cyf. Nastąpił wzrost złych długów, więc geometrycznie rośnie niespłacanie na kartach kredytowych powyżej 90 dni oraz firmy z Zombie nie mają pieniędzy, żeby spłacać swoje długi. Do tego dochodzi spadek popytu na kredyt. przy wysokim koszcie pieniądza, bo to nie stopy procentowe Fedu, ale właśnie rentowności obligacji kształtują wysokości kredytów, to spada liczba nowych kredytów, zarówno hipotecznych czy korporacyjnych. Jednocześnie rośnie ryzyko, że dotychczasowi kredytobiorcy od klientów detalicznych po firmy z sektora nieruchomości zaczynają mieć problemy ze spłatą rad. Banki muszą zawiązywać wyższe rezerwy na złe długi, co zwyczajnie bije w ich zyski. Zaczyna się walka o depozyty. Klient detaliczny i ten klient instytucjonalny przestał trzymać darmową gotówkę na rachunkach bieżących. Aby zapobiec odpływowi kapitału do funduszy rynku pieniężnego czy bezpośrednio w obligacje skarbowe, banki muszą podnosić oprocentowanie lokat. To drastycznie podnosi koszt ich własnego finansowania i ściąga marżę w dół. Europejska specyfika. Jeżeli banki amerykańskie i to wszystko dzieje się od połowy sierpnia, banki amerykańskie porządnie tąpnęły, to jest największa korekta w całym tym wzroście od kwietnia 25 roku. Wsparcie na wsparciu co prawda żeśmy się obronili, ale w tej chwili kolejny ważny poziom techniczny to co ten szczyt, który po rozbiciu stał się wsparciem, on jeszcze się bronił 24 września. No niestety łup i w tej chwili ten poziom okolice 6220 punktów jest miejscem, skąd znowuż pojawi się może pojawić się podaż. Banki europejskie znacznie mniejsza przecena, ale też zeszliśmy poniżej trendu wzrostowego. Te poziomy, które ostatni szczyt rozbity i on się stał wsparciem pokonany Luką. Dzisiaj próba jakiegoś takiego anemicznego odbicia. Niemniej nie wygląda to dobrze. Banki Wielka Brytania, ten koszyk akcji, opór stał się na ten moment wsparciem. Testowany najpierw w połowie czerwca, później wczoraj, dzisiaj podbicie, ale to podbicie do gdzie, dokąd? No tu mamy taką dość ważną strefę wsparć, która została rozbita jedną świecą i przetestowanie i pojawienie się podaży. Znowuż technicznie będziemy schodzić na niższe poziomy. Co z tymi bankami nie tak? Nie to chciałem pokazać. Za chwileczkę sobie powiemy o Brazylii, ale mamy banki. No skoro tacy gigansi. J Morgan dokładnie od połowy sierpnia. Te dołeczki wszystkie są rozbijane. Schodzimy na coraz niższe poziomy. Dzisiaj też taka jakaś w piątek mieliśmy taką próbę odreagowania. Dlaczego? No bo inwestorzy zareagowali na dane z rynku pracy, które na ten moment nie mają żadnego znaczenia. Czyli Goldman Sax, wielki bank inwestycyjny, gigant, który może sobie kupić, mógł sobie kupić niejeden, niewielki kraj i mieć go sobie na własność. Spada. praktycznie po równi pochyłej. Jp Morgan kolejny gigant, który znacznie mniej się cofnął, ale również od połowy sierpnia i dokładnie ta sama sytuacja, to co było oporem, zatrzymaliśmy się na wsparciu, te 324 do$ jest podbicie, ale nawet nie udało się ostatniego dołka pokonać. Co z tego, że w czwartek było lekkie nadbicie, ale już piątek i dzisiejsza świeczka nie pokazują nic szczególnego. Banki europejskie wyglądają może nieco lepiej. Jesteśmy teraz przy hiszpańskim banku Santander. Ten RGR straszy. Dzisiaj to podbicie jest dość sensowne, ale to co było wsparciem i zostało pięknie pokonane, za chwileczkę może stać się oporem. Kolejny europejski y europejski bank Deutsch Bank, który we wrześniu zaliczył fatalny miesiąc. Popatrzmy na dzisiaj na próbę odreagowania. Od razu chętni do sprzedawania ten cień. świadczy o sile podaży. No i pewnie tutaj stronę 30 pierwszy ruch stronę 32 euro zobaczymy. francuski bank od połowy sierpnia, czyli tutaj wydawałoby się, że niezagrożone niezagrożone banki mogą sobie pozwolić na dalsze wzrosty. No niestety to co wspomniałem spadek marży odsetkowej, problemy ze spłatą długów, nieruchomości komercyjne to jest taka cicha bomba w bilansach banków. Ten kryzys w sektorze nieruchomości komercyjnych, zwłaszcza biurowców, galerii handlowych. To jest podręcznikowy przykład tego, jak zmiana nawyków społecznych w połączeniu z drogim kredytem niszczy wyceny aktywów. Do tego praca zdalna, hybrydowa. Mówimy tutaj o nieruchomościach komercyjnych. Wskaźnik pustostanów w głównych metropoliach USA i Europy utrzymuje się na rekordowych poziomach. Mówimy o biurowcach, nie o mieszkaniach. Biurowce, które kiedyś generowały stabilne przepływy znajmu, dziś stoją częściowo puste, a ich rynkowa wartość spada w niektórych przypadkach o 30 do 50%. Ściana zapadalności długu, no to to jest największy problem, który polega na tym, że setki milionów miliardów, a nie milionów dolarów i setki miliardów euro w kredytach na nieruchomości komercyjne musi zostać zrolowana. Czyli co? po prostu odnowiona przy znacznie wyższych stopach procentowych. Deweloperzy i fundusze widząc niższe przychody z najmu i dwukrotnie wyższy koszt odsetek, po prostu oddają klucze bankom, nie będąc w stanie obsłużyć długu. Dlaczego Europa wygląda nieco lepiej niż Stany? To wynika z różnic w odporności systemowej. Choć oba systemy cierpią z powodu wysokich stóp, wysokich rentowności obligacji, mechanika ryzyka po obu stronach oceanu bardzo się różni. Po pierwsze, rola państwa. szybka i i agresywna interwencja w razie kryzysu, na przykład programy płynnościowe Fed, ale mniejsza kontrola nad małymi bankami. Ścisłe regulacje w Europie chronią przed nagłym upadkiem, ale paraliżują akcję kredytową i obniżają konkurencyjność. Kolejnym czynnikiem to jest elastyczność i rentowność. Wyższa rentowność kapitału w Stanach i szybsza zdolność do czyszczenia bilansów na złych długach. No niestety w Europie mamy bardzo niską rentowność, strukturalnie wysokie koszty operacyjne i przede wszystkim silne przeregulowanie. I mamy odpływ depozytów. Amerykańscy klienci błyskawicznie przenieśli kapitał do funduszy rynku pieniężnego. W Europie ten proces jest znacznie wolniejszy. Europejczycy są bardziej zachowawczy, ale depozyty i tak stopniowo drożeją. No i rola państwa i rola regulacji w Stanach. Szybka i agresywna interwencja w razie kryzysu. To są programy wszystkie programy płynnościowe Fed, ty Qi i te wszystkie inne cuda. Za to mniejsza kontrola nad małymi bankami. No i Europa, te ścisłe regulacje. Mamy problem tak zwanej złotej pętli. W Europie występuje dodatkowy unikalny mechanizm. Właśnie on jest zwany złotą pętlą pomiędzy bankami a rządami. Banki we Włoszech, w Hiszpanii czy we Francji trzymają ogromne ilości obligacji własnych rządów. Jeśli rentowności długu danego państwa rosną z powodu problemów budżetowych, bilans krajowych banków natychmiast ulega pogorszeniu, co zmniejsza ich zdolność dofinansowania gospodarki. A to z kolei jeszcze bardziej osłabia państwo. To właśnie dlatego inwestorzy wolą trzymać się z daleka od sektora bankowego. W Stanach boją się nagłych pęknięć na rynku długu i na rynku nieruchomości. Przecież rynek nieruchomości indywidualnych w Stanach umarł. Nikt nie sprzedaje domów, znaczy są chętni do sprzedawania, tylko nikt takiej cenie nie chce kupić i w takich kosztach kredytu, gdzie to jest, gdzie w tej chwili szacowany jest, około 50% wynosi miesięczna rata kredytu, 50% dochodu rozporządzalnego przez przez Amerykanina, tych normalnie średnio zarabiających, którzy chcą kupić pierwszy dom. w Europie tej powolniej przewlekłej stagnacji, zjadania zysków przez podatki, przez regulacje, przez wszystkie te inne cuda. W Stanach po upadku Silicon Wall Bank i Signature Bank rezerwa federalna utworzyła tymczasowy program płynnościowy Bank Term Founding Program, tak się ten program nazywa, który pozwoli bankom zastawiać spadające w cenie obligacje. One spadają w cenie, ale może zastawiać po wartości nominalnej. Program ten szybko wygasz. Ale fundamentalne problemy w bilansach banków średniej wielkości dalej pozostały nierozwiązane. No potencjalna reakcja Fedu, do tego jakieś koszty moralne, ponowne uruchomienie kroplówki płynnościowej podwójna to podkopuje. Dlaczego to jest takie fajne? A zrobimy QI, puścimy, damy bankom tym kroplóweczkę płynnościową. Ale to podkopuje walkę z inflacją i wysyła sygnał, że system jest permanentnie uzależniony od interwencji państwa. No i mamy wymuszoną konsolidację. Przyzwolenie na to, by giganci typu JP Morgan czy Bank of America przejmowali upadający upadające te podmioty za ułamek wartości. to jeszcze bardziej zacieśnia monopol największych graczy. Są zbyt duże, żeby upaść i stają się dzięki temu jeszcze większe. No i mamy bankowość cienia i rynek prywatnych kredytów. W ostatnich latach regulacje nakładane na tradycyjne banki, na przykład wymogi kapitałowe, to są procedury uzgodnione w Bazylei, sprawiły, że ogromna część ryzykownego finansowania przeniosła się poza tradycyjny system bankowy do funduszy private equity, funduszy hedgingowych oraz na dynamicznie rosnący rynek private credit to są te prywatne pożyczki udzielane firmom bezpośrednio przez fundusze. I tam mówiliśmy sobie kilka tygodni temu, że tam znowuż dzieje się bardzo źle. Regulatorzy tacy jak Fed, Europejski Bank Centralny czy SEC przez ostatnią dekadę dokładnie uszczelniali drzwi tradycyjnych banków komercyjnych. Co im zrobili? a narzucali im gigantyczne wymogi kapitałowe. W efekcie ryzykowne pożyczki i dźwignia finansowa po prostu przeskoczyły przez płot do nieregulowanej bankowości cienia. Ta bankowość cienia to właśnie prywatne kredyty, które finansują spółki z Zombie. Spółki technologiczne, te największe spółki technologiczne są finansowane z funduszy prywatnych. Banki, te wielkie banki nie wpychają, nie finansują, nie finansują tych największych gigantów. No jeżeli popatrzymy, mieliśmy na tych wielkich gigantów amerykańskich, ale popatrzmy co się dzieje z bankami regionalnymi, które nie są bankami inwestycyjnymi. U nich również od połowy sierpnia mamy takie dwa banki, które są notowane w indeksie SNP 500 i też dotarliśmy do wsparć, ale tutaj te odbicia są kiepskiej jakości. To jest region Financial Corporation czy drugi bank Bankorp, który również schodzi na niższe poziomy. Ten problem spółek zombie przekłada się bezpośrednio na Russel 2000. Rasel 2000, który tu mamy ceny obligacji, to co mówiliśmy sobie, że banki muszą w swoich bilansach pokazać te straty, ale mamy Russela 2000. Chodź tu chłopie. Przeceniony dzisiaj trzecia sesja podbicia. Przeceniono blisko 10% od historycznych szczytów z połowy sierpnia. Jest to bezpośrednia ofiara zacieśniania w bankach regionalnych. Spółki o małej i średniej kapitalizacji są najbardziej wrażliwym ogniwem amerykańskiego rynku akcji. W przeciwieństwie do gigantów ze ZNP 500 czy tych gigantów z Nasda spółki te nie posiadają potężnych poduszek finansowych ani bezpośredniego dostępu do rynku długu. Co to znaczy, że nie mają bezpośredniego dostępu do rynku długu? A żaden bank im kredytu nie udzieli. Nie mogą emitować tanich obligacji korporacyjnych. Te uzależnienie głównym źródłem finansowania ich działalności i przede wszystkim kapitału obrotowego dla małych firm są lokalne i regionalne banki. Gdy te banki wycofują się z ryzyka, zacieśniają swoje kryteria przyznawania kredytów. Po co? No po to, żeby chronić własne bilanse. One są mocno poranione na nieruchomościach. Małe firmy zderzają się zderzają się ze ścianą braku płynności. Szacuje się, że około 40% spółek wchodzących w skład tego indeksu nie generuje zysków. Ich przetrwanie zależy od ciągłego rolowania krótkoterminowego długu. Przejście z długu oprocentowanego na 3% na poziom 810% oznacza błyskawiczny spadek zdolności operacyjnych, konieczność redukcji zatrudnienia lub bankructwo. I mamy twarde aktywa. Gdy w systemie finansowym dochodzi do punktowego pęknięcia, rewolucja wycenach surowców i kruszców przebiega w dwóch fazach. I tutaj musimy dotknąć takich metali jak złoto czy srebro. złoto, które cały od końca sierpnia spada i tutaj poziom 4000 dolarów może być zagrożony. No skoro tak źle jest w bankach, to dlaczego złoto również traci? No po pierwsze złoto nie przynosi żadnych odsetek, ale złoto i inne surowce typu srebro, te twarde aktywa, jak się zachowują w scenariuszu tego pęknięcia w bankach, gdy w systemie finansowym dochodzi do takiego punktowego pęknięcia, ta zmiana w wycenach surowców przebiega w dwóch różnych fazach. Złoto i srebro. Faza pierwsza to jest szok i panika płynnościowa, ucieczka gotówki, czyli możliwa krótkoterminowa korekta, gdy instytucje ponoszą straty na długę, na akcjach, wyprzedają to, co jest płynne, czyli instytucje ponoszą straty i muszą wyprzedać, aby osiągnąć płynność. tym złoto złoto nawet papierowe tylko na papierze wyprzedać na terminach aby pokryć wymogi depozytowe. Muszą pokryć wymogi depozytowe. ropa i surowce przemysłowe takie jak miedź, srebro, no spadek cen, bo rynek natychmiast wycenia jakąś może nawet nie głęboką recesję, ale choćby nawet taką staklację, ten drastyczny spadek globalnego popytu na energię oraz na surowce produkcyjne. też srebro również w ostatnim czasie, mimo strukturalnego braku srebra ono zaczyna zaczyna być pod presją. I druga faza to jest interwencja banków centralnych po tej pierwszej fazie spadków i to możemy niedługo zobaczyć gwałtowny rajd w górę na złocie gdy Fed i Europejski Bank Centralny szykują płynność czyli musimy tutaj zwracać uwagę czy kiedy te banki będą szczekiwać płynność lub obniżą stopy co na razie się nie zanosi, by ratować system. A dlaczego to zrobią? Mimo że inflacja wysoka? Bo muszą ratować system bankowy. Papierowy pieniądz straci wiarygodność. Wtedy złoto rośnie jako jedyne aktywo wolne od ryzyka emitenta. Drukowanie pieniędzy w połączeniu z napięciami podażowymi. Ograniczenie wydobycia w przypadku surowców dych kopalnych sprawia, że surowce fizyczne stają się ucieczką przed utratą siły nabywczej walut. Scenariusz kolejnego pęknięcia bankowości odsłania fundamentalny fałsz współczesnych wycen rynkowych. Płynność na papierze to tylko iluzja, która szybko zniknie dokładnie wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Kiedy na rynku akcji i na rynku długu pojawi się panika, na razie na rynku długu ona jest umiarkowana. Na rynku akcji tego jeszcze nie widać. Inwestorzy odkrywają, że nie wszyscy mogą jednocześnie przejść przez takie wąskie drzwi, żeby uciec szybko z rynku. Cyfrowa aktywa, skomplikowane certyfikaty, jednostki funduszy, private credit. okazują się trudne do spieniężenia bez ogromnej straty. W tym samym momencie fizyczna aktywa sztabka złota, baryłka ropy, ziemia nie potrzebują niczyjej obietnicy wypłaty ani sprawnie działającego systemu bankowego, aby zachować swoją wartość, zarówno wartość użytkową, jak i wartość wymienną. W co warto w takich do czego uciekają fundusze w tak trudnych czasach? Do najbardziej nudnych na świecie spółek. Nudnych, które nigdy nie cieszą się popularnością Dwachossa. te podręcznikowe osłabienie na spółkach bankowych, na spółkach produkcyjnych jest mamy uosobienie w tej chwili strategii defensywnej. Dobre spółki na złe czasy. Ucieczka od skomplikowanej inżynierii finansowej. stronę spółek użyteczności publicznej. W teorii ekonomii nazywa się to przewagą aktywów o niskiej elastyczności cenowej popytu. Ludzie mogą zrezygnować z nowego smartfona, z wyjazdu na wakacje, z wyjścia do knajpy, ale nie przestaną spłukiwać wody w toalecie. włączać światła, a nie wystawiać kubów na śmieci. Model biznesowy tych nudnych przedsiębiorstw opiera się na super twardych fundamentach, które stają się niezwykle atrakcyjny w okresie rynkowych zawirowań. Dlaczego nudna spółka? Ona tutaj też ona sobie tej od końca sierpnia spada. Wrzesień był słaby, a nudna spółka, bo tutaj od 21 roku nic się nie dzieje. Za chwileczkę powiemy sobie, dlaczego one są tak atrakcyjne, bo mają skończoną konkurencję i właściwie naturalny monopol. Zbudowanie drugiej równoległej sieci wodociągowej w Nowym Jorku, w Los Angeles czy w San Francisco czy sieci przesyłowej energetycznej. jest fizycznie i ekonomicznie nieopłacalna w niektórych przypadkach wręcz niemożliwe. Spółki te często działają w warunkach lokalnego monopolu, co daje im przewagę, jakiej nie ma żaden podmiot z sektora technologicznego czy bankowego. Wiele z tych firm działa na podstawie wieloletnich rewaloryzowanych taryf na umowach z samorządami i rządami, które zawierają klauzulę indeksacji o poziomie inflacji. Jeśli rosną koszty operacyjne, spółka użyteczności publicznej po prostu podnosi rachunki końcowym odbiorcom, a odbiorca musi je zapłacić, bo inaczej się nie umyje. Przepływy pieniężne są jak w zegarku. Dla inwestora szukającego ochrony kapitału te spółki przypominają niemalże fizyczne obligacje zbudowanym takim turbooładowaniem inflacyjnym. Mamy przewidywalność przychodów. Pozwala im to na regularne wypłacanie dywidend, co stanowi regularną poduszkę w warunkach spadków na giełdach. Choć ten sektor defensywny wygląda jak idealny cichy port na czas sztormu, ma jeden słaby punkt, o którym wielu inwestorów zapomina w realiach wysokich stóp procentowych. ogromne zapotrzebowanie na kapitał i wysokie zadłużenie, bo infrastruktura kosztuje. Budowa oczyszczalni, sieci przesyłowych, elektrowni czy nowoczesnych spalarni śmieci wymaga gigantycznych nakładów, które niemal zawsze są finansowane długiem. Niemniej przejście na te spółki pozwala być na giełdzie i cieszyć się wysokimi zyskami. Taki American Water Company. Historia dywidendy sięga. Nie udało mi się wcześ dotrzeć do wcześniejszych danych. Od lat 80, czyli to jest ponad 40 lat, regularnie co roku wypłaca dywidendę i ją podnosi. California Water Company. Dokładnie to samo. Nudna spółka. 57 lat z rzędu wzrostu dywidend. spółki energetyczne. Jesteśmy tu blisko historycznych poziomów. Co prawda te cofnięcie mamy 52 lata kolejnych wzrostów dywidendy. Zapotrzebowanie na energię elektryczną w Stanach będzie ciągle rosło, czyli tutaj wzrosty jak najbardziej. Tak. I do tego, jeżeli popatrzymy sobie na inne spółki, które związane są z energetyką, choćby nawet gdzieś mi się to schowało, Bloom Energy, który po takim delikatnym cofnięciu w czerwcu zaczyna rosnąć siłę, dostarczają energię dla centrów danych czy Constellation energy też po cofnięciu zaczyna uklepywać dęko i wchodzi na wyższe na na wyższe poziomy. Witamy w październiku. Jest to dziwny miesiąc, najdziwniejszy miesiąc, bardzo ważny dla akcji, na co musimy zwrócić uwagę w tym roku. Historycznie październik cieszy się dość ponurą sławą na Wall Street, bo jest miesiącem, którym dochodzi do najbardziej, nie co roku, oczywiście najbardziej spektakularnych załamań rynkowych, w tym takich historycznych krachów jak z 87 roku czy z 2008 roku. Choć statystycznie nie jest to miesiąc o najgorszej średniej stopie zwrotu, charakteryzuje się on wyraźnie wyższą zmiennością. Według danych Goldman Sax te dane dotyczące notowań na indeksie SNP 500 w tym okresie średnio dochodziło do 20% większo zwiększonej zmienności niż na innych miesiącach roku. W tym roku inwestorzy wchodzą w październik ze szczególnym niepokojem zmuszeni do lawirowania w otoczeniu narastających napięć makroekonomicznych. dynamicznych zmian w polityce monetarnej czy zbliżających się kluczowych rozstrzygnięć politycznych i gospodarczych. Głównym czynnikiem tego podwyższonego ryzyka pozostaje wyprzedaż na rynku długu i gwałtowny wzrost rentowności długoterminowych obligacji, co bezpośrednio uderza w wyceny. Dodatkową niepewność wprowadzają zbliżające się publikacje wyników przedsiębiorstw za trzeci kwartał, które pokażą w jakim stopniu wysokie stopy procentowe i rosnące rentowno rosnące koszty operacyjne drenują marże tych firm. Inwestorzy muszą również śledzić napływające dane z rynku pracy oraz wskaźniki inflacyjne, które zdecydują o dalszych krokach nie tylko rezerwy federalnej, ale i Europejskiego Banku Centralnego, gdzie inflacja w Europie wzrosła do poziomu 3,8% a cel to 2%. Taka kumulacja potencjalnych zapalników. Ona sprawia, że rynki są niezwykle podatne na gwałtowne korekty, a ewentualna kontynuacja słabości z września, przecież wrzesień był fatalnym miesiącem dla giełd, może przenieść się na cały czwarty kwartał. Ta sezonowość październikowa to taki zawsze fenomen na Wall Street. Tutaj spotyka się katastrofizm ze statystyką. Jest to miesiąc krachów versus miesiąc dołków. Łapiemy dołki. Okazja. Super. Tak jest bardzo często. Październik jest. Pamiętamy głównie przez pryzmat paniki w trakcie kryzysu finansowego z 2008 roku. Jednak w rzeczywistości analitycy często nazywają go zabójcą niedźwiedzi. To w październiku właśnie skończyło się najwięcej z rynków niedźwiedzia od czasów II wojny światowej. I to tutaj wyznaczały swoje twarde dołki historyczne hossy, tak jak Hossa w 2002 roku czy Hossa 22 roku. Ważnym aspektem jest koniec roku podatkowego dla funduszy. Wyższa zmienność w październiku nie wynika z przesądów czy jakiegoś kalendarza finansowego. Dla większości amerykańskich funduszy inwestycyjnych rok podatkowy kończy się 31 października. Aby zoptymalizować podatki, fundusze masowo pozbywają się przynoszących straty pozycji i to właśnie czynią do końca tego miesiąca. Zjawisko to potęguje presję podażową na najsłabszych spółkach. Październik to też sezonowe czyszczenie przed czwartym kwartałem. Zanim inwestorzy zaplanują tradycyjny rajd Świętego Mikołaja przed końcem roku, rynek niemal zawsze musi przejść przez proces oczyszczenia. Z czego? z nadmiernej dźwigni, zbyt wygórowanych oczekiwań co do wyników spółek. W warunkach, gdy rentowności obligacji są albo najwyżej, albo najniżej od dekad, to coroczne przetasowanie w portfelach instytucjonalnych może przybrać wyjątkowo gwałtowny przebieg. Rozgadałem się dzisiaj o teorii, bo tak naprawdę ja nie bardzo wiem, znaczy nie bardzo wiem, w ogóle nie wiem w którą stronę pójdziemy. Jeżeli popatrzymy sobie na wykres Daxa, który w piątek po takim zjeździe zaczyna odbijać, tutaj też mieliśmy jednodniowe podbicie, dwudniowe podbicie. tej rentowności niemieckich obligacji nie wyglądają najgorzej. Ale jak popatrzymy sobie na taki wykres pięciominutowy, to gdzie tu jest sens i logika? Dzisiaj godzina 9:00, potężny zjazd, znaczy potężny jak na skalę dzisiejszego ruchu. Godzina 9:30 podjazd, godzina 10:20 zjazd. Fajne podbicie w wyczekiwaniu na Amerykę. 15:00 schodzimy niżej. 15:00 godzina 16:00 podbicie. I tak naprawdę ta dzisiejsza świeczka rozbiciu na pięciominutówkę pokazuje, że jakiś tu wielki chaos. O, może teraz na tym oporze, na tym szczycie będziemy sprzedawać i zarobimy kilka punktów. To nie tylko giełda giełdy niemieckiej. Jak popatrzymy na Dow Jonesa, na Dow Jonesa, który wczor w piątek dane z amerykańskiego rynku pracy hurwypadły słabo. No to pięknie w górę, pięknie w górę pojechaliśmy. Nabrali się ci, co chcieli kupować, bo Fed nie będzie podnosił stóp procentowy. No ci malutcy, którzy kupowali to może ucieszyli się, że Fed nie podniesie 100%, ale to koszty finansowania nie zależną od nie zależą od decyzji Fedu, od 100% rezerwy federalnej, tylko od rentowności obligacji, po czym w piątek od razu zjazd i dzisiaj praktycznie ruszamy się. Co prawda nieznaczny wzrost, ale jesteśmy poniżej maksimum z piątku, gdzie rynek pracy krzyknął hura fed nie podnie się stóp procentowych. jest na wszystkich indeksach. Wygląda to praktycznie tak samo. Francja, która w dniu dzisiejszym również jak popatrzymy sobie jak to wyglądało, godzina 9:00 zjazd 10:00 podbicie zjazd podbicie zjazd podbicie. Cóż tu można zaplanować? Czarujemy, czarujemy się na rynkach. Francuska giełda mocno w dół. Za to jak popatrzymy sobie na Japonię, też niewiele się tu dzieje, ale na wykresie czterogodzinnym czy wykresie dziennym wygląda to ten cały dynamiczny wzrost, który obserwujemy od końca września. Ta naj ta fala wzrostowa, gdzie ona się kończy? Być może te szczyty, szczyty widziane ostatnio 6 lipca powstrzymają apetyt kupujących. Jesteśmy na oporze i po tej takim dynamicznym podejściu ta dynamika zaczyna powoli siadać. Czy to też ten wykres pięciominutowy pokazuje hola hola na tych poziomach w okolicach 70200 punktów trzeba być bardzo ostrożnym mieliśmy te dynamiczne podejście ale od piątku wieje nudą może się okazać że wykres pięciominutowy niespecjalnie interesujący jest do tego, żeby podejmować jakiekolwiek ryzyko. Gdzie tu szukać wsparć? No jest wsparcie na tej pięciominutówce od dzisiaj od godziny 2:00 w nocy. To wsparcie jeszcze trzyma. No jeżeli to wsparcie to wsparcie pęknie, no to dzisiaj w nocy może sesja w Japonii pokaże kolejne zjazdy, kolejne wsparcie. Tutaj poziomy 6900. Czy jest to podbicie, które obserwujemy w aspekcie tego, co dzieje się na rynku rentowności? Wygląda zupełnie anemicznie. Nie ma tu jakiegoś super. Złapaliśmy dołek, jedziemy w górę. Raczej obserwujemy cały czas niepewność. Giełda w Kanadzie w jakimś takim próbujemy kanale spadkowym być główne największą wagę w tym indeksie mają banki. Co prawda piątkowe to odreagowanie było świetne, no ale dzisiaj jeszcze do końca sesji jeszcze daleko i tutaj nawet jeżeli to podbicie będzie miało miejsce to poziom 2100 punktów na ten moment stanie może być dość istotnym punktem oporu. Giełda w Hiszpanii. Gdzież ona mi się schowała? Dlaczego patrzę? No Eurostok to samo zatrzymane te spadki w okolicach wsparcia. Piątkowe podbicie dzisiaj nudą. O, mamy Hiszpanię. Dobra, również od wsparć podbicie. Dzisiaj po początkowych spadkach rośniemy, ale kolejne wsparcie po rozbiciu może stać się oporem. Dlaczego tutaj zwracam uwagę na tą giełdę? Hiszpania. Problemy z rynkiem nieruchomości. Fundusze wykupowały w największych miastach nieruchomości typu kamienice. Podnosili czynsze trzy czterokrotnie. Protesty masowe, eksmisje masowe. Ludzie wyszli na ulicę. No i dzisiaj premier Sanchez ogłosił przedterminowe wybory. W Hiszpanii wzrost znaczenia partii Vox. Co to znac? A skrajna prawica przełamał ten wieloletni taki podział dwupartyjny. Tak jak w Polsce powiedzmy o byłby tylko PiS i Platforma Obywatelska. To w Hiszpanii mieliśmy dwie partie. Zyskująca na popularności ta skrajna prawica wyciąga wnioski z powszechnych w Europie Zachodniej napięć społecznych. Po pierwsze, niezadowolenie z polityki migracyjnej. Ta narracja jest takim głównym paliwem wzrostu dla tych partii taka jak WOX Hiszpanii, AFD w Niemczech czy Zgromadzenie Narodowe we Francji. Są obawy społeczne związane z niekontrolowaną migracją, integracją kulturową, a przekłada się to na bezpieczeństwo, ale to we wszystkich krajach obserwujemy. U nas w Polsce też przecież rośnie, może nie rośnie, ale jest widoczna przez część społeczeństwa niechęć do Ukraińców. I to nie jest ewenement. To się dzieje w całej Europie. Kryzys kosztów życia w Hiszpanii, rosnące koszty energii, wysoka inflacja w ostatnich latach. Trudności młodych ludzi ze znalezieniem mieszkania tworzą podatny grunt pod krytykę obecnych elit rządowych. Mamy opór wobec zielonej transformacji. Rolnicy, sektor przemysłowy coraz częściej protestują przeciwko rygorystycznym normom unijnym. Tak zwany ten zielony ład. co skrajna prawica wykorzystuje obiecując ochronę lokalnej produkcji i tradycyjnych miejsc pracy. Najciekawszym zjawiskiem nie jest sam fakt zdobywania władzy przez te partie prawicowe, ale to jak wpływają one na cały scenariusz polityczny. Jest to tak zwane przesunięcie okna Overtona. Nawet jeśli partie skrajnie prawicowe nie wygrają wyborów lub nie wejdą do rządów, wymuszają na partiach umiarkowanych i centrowych przejmowanie ich haseł. W Europie partie hadeckie, socjaldemokratyczne coraz częściej zaoszczają kurs w kwestiach migracyjnych, w kwestiach granicznych czy klimatycznych. aby zatrzymać odpływ elektroratu. Po co? No chcę być poszłym, bo nic nie robię, tylko podnoszę rękę i mam super kasę za to. W efekcie cała debata publiczna przesuwa się w stronę nacjonalizmu gospodarczego, chociaż nie ma to żadnego uzasadnienia biznesowego, jakiś twardych granic, co sprawia, że postulaty uważane dekadę temu za głupie i skrajne, to jest 10 lat temu jeszcze tak było. Dziś stają się nowym, takim głównym nurtem w polityce. Nowe główne nurty w polityce. Patrzymy szybciutko na Brazylię. Brazylia w niedzielę wybory. Były w niedzielę wybory. Pierwsza tura. Wpływ amerykańskiego modelu politycznego. Brazylia, która kojarzy nam się głównie z kawą. w ostatnich latach wzrost poparcia właśnie dla polityki i w Brazylii ta polityka jest bardzo silnie spolaryzowana, a ruchy prawicowe skupione wokół byłego prezydenta czerpią inspiracje z amerykańskiego nurtu. Make America great again. Kogo to Nurt? Trumpa. Trump, jesteś cudowny. Brazylia będzie taka sama. Prawica w Brazylii opiera swoje poparcie na silnym wpływie kościołów ewangelickich, konserwatyzmie obyczajowym, narracji sprzeciwiającej się lewicowym rządom aktualnego prezydenta. Kluczowym argumentem dla wyborców pozostają bezpieczeństwo wewnętrzne, tam walka z yyy z przestępczością, wsparcie dla potężnego sektora rolniczego, ten cały agrobiznes, który sceptycznie podchodzi do do polityki tej ekologicznej i efekt dominujący. Zwycięstwo polityczne sił konserwatywnych w Stanach czy innych częściach świata daje brazylijskiej opozycji silny wiatr w żagle i poczucie, że ich agenda wpisuje się w globalny nurt. To nic dziwnego, że dzisiaj ETF na Brazylię tak mocno górę, ale to nie jest tylko i wyłącznie te efekty polityczne. Ten ETF skupia się na najbardziej płynnych spółkach notowanych na giełdzie w San Paulo. Kluczowe sektory, jest silnie zdominowany przez spółki surowcowe i finansowe. Największe udziały w portfelu ma gigant naftowy Petrobrasz. Koncern wydobywczy, jeden z największych producentów rudy żelaza na świecie, a także duże banki. Jest tu wrażliwość na cykle surowcowe. Ryzyko walutowe jest bardzo duże. Kurs reala brazylijskiego do dolara amerykańskiego. Ten ETF jest notowany dolarach amerykańskich, ale wycena jego aktywów zależy od kursu brazylijskiego Reala. Osłabienie lokalnej waluty uderza w wycenę funduszu, nawet jeśli spółki na lokalnej giełdzie rosną. Także cudów na rynku nie brakuje. Kochani, rozgadałem się dzisiaj bardzo dużo. Zupełnie może dla niektórych rozczarowująco, bo nie pokazuje kierunków, które się dzieją, bo naprawdę dzieje się niewiele. Złoty zaczyna tracić, znalazł się pod solidną presją, zarówno do euro, jak i do dolara. od półtora roku po dołku na 41250 jesteśmy z silnym impulsem wyjściowym w górę do dolara amerykańskiego również dołki ze stycznia tego roku. O nich można było zapomnieć. Poziom 34750. Cóż, szansa pod 4 zł chyba jak najbardziej tak. Natomiast na rynku walutowym ciekawie wygląda w tej chwili dalej co się będzie działo z japońskim jenem. Wyrysował się krzyż śmierci. Ten krzyż śmierci, on nie jest jakimś wielkim wielkim znaczeniem prognostycznym na już na szybko, ale on te krzyże, gdy 50 okresowa średnia przebija od góry 200 okresową, tak jak było to kilkukrotnie, generuje to jakiś dłuższy trend spadkowy poza podobnie jak i złoty krzyż, który działa w drugą stronę. Tutaj co wielokrotnie mówiłem, zarówno w interesie Amerykanów, Departamentu Skarbu, jak i samych Japończyków w interesie leży umocnienie japońskiej waluty, a dolar, który właśnie spotkał się z podażą na lokalnym podwójnym szczycie. Dzisiaj lekkie cofnięcie i być może z tego poziomu zobaczymy to, co Trumpa oczywiście ucieszy. Słabszy dolar i konkurencyjność amerykańskiej gospodarki. Niemniej chciałbym zobaczyć, zanim będę grał krótkie pozycje na dolarze, że ostatni dołek przed tym szczytem zostanie wybity. Może to oznaczać, że ten krótki trend wzrostowy od 9 września przez miesiąc bardzo ładnie dolar się umocnił. On zostanie wyhamowany i zobaczymy odwrócenie tendencji. Witamy w październiku. Wiem, że was dzisiaj zanudziłem, ale technicznie o rynkach niespecjalnie wiele można powiedzieć. Dolar się umacnia, bo ten ostatni szczyt został zamieniony we wsparcie, a jego pokonanie daje szansę na na odwrócenie tego ruchu spadkowego. Dziękuję wam za dzisiaj. Trzymajcie się. Obiecuję, że na przyszły tydzień będzie bardzo, bardzo technicznie, bez żadnych rozważań i fundamentów, bo musiałem poświęcić ten poniedziałek na to, żebyśmy byli ostrożni i zrozumieli prawa, które na ten moment rządzą rynkami. Trzymajcie się. Do spotkania za tydzień.

Przewijanie do góry