Kluczowe zagadnienia:
W tym filmie Kacper Snela przeprowadza dogłębną analizę sytuacji na rynkach finansowych z uwzględnieniem potencjalnego kryzysu długu Stanów Zjednoczonych. Film skupia się na kluczowych wskaźnikach takich jak rentowność obligacji, krzywa rentowności, term premium oraz kto kupuje dług USA. Przedstawione są trzy scenariusze rozwoju wydarzeń: pozytywny, neutralny i negatywny, z uwzględnieniem wpływu konfliktu geopolitycznego na rynek. Film zawiera praktyczne porady dotyczące zarządzania portfelem inwestycyjnym w warunkach niepewności gospodarczej.
- Analiza sytuacji długu publicznego USA i jego implikacji dla gospodarki światowej.
- Rentowność obligacji i krzywa rentowności jako wskaźniki zbliżającego się kryzysu.
- Term premium i zmiany zachowań zagranicznych inwestorów wobec długu USA.
- Wpływ konfliktu geopolitycznego na ceny surowców i rynek obligacji.
- Strategie inwestycyjne w obliczu potencjalnego spowolnienia gospodarczego.
Film jest przeznaczony dla inwestorów, którzy chcą zrozumieć głębsze mechanizmy rynku i przygotować się na ewentualne zmiany na giełdzie. Prezentowane dane i wykresy umożliwiają samodzielną ocenę ryzyka i podejmowanie świadomych decyzji inwestycyjnych.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
10 bilionów dolarów. Tyle długu rząd Stanów Zjednoczonych musi spłacić i pożyczyć od nowa. Nie w ciągu dekady, nie w ciągu pięciu lat, w ciągu 12 miesięcy. 34%, 1/3 całego długu publicznego USA zapada właśnie teraz. Każdego miesiąca rząd musi znaleźć chętnych do kupienia obligacji za 830 miliardów dolarów. i robi to dokładnie w tym momencie, w którym mamy spore napięcia geopolityczne i wielu zagranicznych inwestorów powoli odwraca się do Stanów Zjednoczonych plecami, a sam rynek obligacji wart jakieś 27 bilionów dolarów, no wysyła poważne sygnały ostrzegawcze, których nie można ignorować. W tym filmie przejdę z tobą przez dane wykres po wykresie i postaram się je wytłumaczyć prostym językiem. Będą to konkretne liczby, tak żebyście wyciągnęli z tego coś dla siebie i przedstawię wam także różne scenariusze, które moim zdaniem mogą się urzeczywistnić w najbliższym czasie. Także jak zawsze szykujcie się na sporą ilość mięcha w tym właśnie filmie. Mam na imię Kacper, a to 29 odcinek z serii w Sam środek. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to nie jest porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. Jeżeli chcesz zacząć inwestować w akcje ETFY, założyć konto IKE czy XE i w dodatku kupować aktywa bez prowizji do 100 000 euro obrotu miesięcznie, no to jesteś we właściwym miejscu. XTB to polski broker, który jest partnerem tego kanału. Jeżeli założysz tam konto z moim kodem Snella, to dostajesz za darmo kurs dla początkujących inwestorów. Myślę, że warto skorzystać. I teraz zanim jeszcze przejdziemy do samych wykresów, to trzeba by tutaj zrobić pewne wytłumaczenie. Mówiłem, że będzie prosto, więc to zrobię. Jeżeli tego nie wytłumaczę, to reszta może nie mieć sensu. Jak sam widzisz, obligacja skarbowa jest taką pożyczką tak naprawdę dla rządu. Wyobraź sobie, że rząd Stanów Zjednoczonych potrzebuje pieniędzy. No i ty wtedy mówisz: "Dobra, pożyczę wam 100 $ar." Tylko, że rząd gdyby powiedzmy za 5 lat oddał ci z powrotem 100 $ar, no to żaden w tym interes. Więc rząd musi ci do tego dopłacić odsetki. Zatem pożyczam wam 100, a wy oddacie mi 100 plus odsetki. Obligacja, sama nazwa wynika z tego, że rząd jest zobligowany oddać pieniądze swoim pożyczkodawcom. To jest po prostu dług. Pożyczasz pieniądze, oni chcą oddać, a raczej nie tyle chcą, co powinni. No i żeby mieć jakiś gwarant tego, że oddadzą ci pieniądze, to wystawiają ci taki papier dłużny, czyli właśnie obligację. Masz kartkę, z którą jak pójdziesz do banku centralnego, no oczywiście fizycznie nie pójdziesz, bo dzisiaj dzieje się to elektronicznie, no to ten bank będzie ci po prostu zwracał twoje zainwestowane czy pożyczone pieniądze wraz z odsetkami. No i obligacje są skonstruowane w taki sposób, żeby w każdej sytuacji ich podaż spotkała się z równym popytem. Jeżeli wyemitujemy powiedzmy 100 milionów, no to musimy znaleźć chętnych, którzy pożyczą nam te 100 milionów. Jeżeli rząd wyda 100 milionów takich papierkach, obligacjach, no to musi znaleźć chętnych, którzy kupią je właśnie za te 100 milionów. I teraz bardzo ważna zasada, którą musisz zapamiętać. Cena obligacji i jej rentowność poruszają się w przeciwnych kierunkach. W Polsce nasze obligacje zawsze kosztują 100 zł, ale w Stanach mogą kosztować więcej. Więcej lub mniej może się to zmieniać. To co widzisz na wykresie to jest właśnie yield, czyli ten procent, który płacą nam obligacje. No i jak widzisz w ostatnim czasie ten yiild bardzo mocno nam urósł i w tym momencie rentowność obligacji jest dość wysoka. Patrzymy tu w perspektywie ostatnich 10 lat. I dlaczego to jest takie ważne? Ponieważ masa pieniędzy jest dzisiaj zainwestowana w obligację. I teraz jak sami widzicie ceny obligacji idą jakby w odwrotnym kierunku. Ceny spadają, rentowność rośnie. Z czego to wynika? no właśnie z tej z tego popytu i podaży. No bo jeżeli nie ma chętnych do kupowania, no to produkt staje się tańszy, jednocześnie oferuje większy procent. Tak działa właśnie ten mechanizm, czyli obligacje stają się coraz tańsze, jeżeli nie ma chętnych do kupienia i oferują coraz większe zwroty. I jak tutaj sami widzicie, te wykresy są dokładnie ze sobą skorelowane. No i problem w tym, że fundusze emerytalne, różnego rodzaju banki inwestycyjne, jeśli rentowności gwałtownie wzrosną, to wszystkie ich portfele stracą na wartości, bo kiedy rosną rentowności spada cena. I to jest ryzyko, o którym właśnie będę mówił w tym filmie. W tym momencie to, co widzicie na wykresie, no to jest rentowność 10oletnich obligacji USA. I tu już przechodzimy bardziej do mięcha. To jest taki wskaźnik numer jeden tak naprawdę na rynku finansowym, bo niemalże wszystkie inne wyceny, totalnie wszystko co dzieje się w Stanach idzie właśnie w parze z tym jak wyglądają rentowności obligacji, akcje, nieruchomości, kredyty hipoteczne, no wszystko jest od tego uzależnione i ten jeden wykres tak naprawdę wpływa na twoje życie dużo bardziej niż myślisz. I tak jak od szczytu w latach 80 mieliśmy praktycznie cały czas coraz niższe rentowności obligacji, co niejako dmuchało w żagle jeżeli chodzi o giełdę. Tak w ostatnim czasie mamy wyraźny wzrost tych rentowności. Tak naprawdę mieliśmy 40 lat systematycznego spadku. Czyli przez całe życie zawodowe, powiedzmy millenialsów czy osób nawet jeszcze trochę starszych, wskaźnik ten szedł w dół. banki na tym zarabiały, giełda na tym korzystała, no bo pożyczanie pieniądza było coraz tańsze. Im więcej kredytu pompujemy do obiegu, tym bardziej przyspiesza rozwój gospodarki. No im jest to tańsze, tym siłą rzeczy pompujemy go więcej, ale no do pewnego momentu. W pewnym momencie inflacja jest tak duża, że właśnie wchodzi bank centralny, który zaczyna podnosić na przykład stopy procentowe, tak jak w 2022. W każdym razie cały dobrobyt ostatnich kilkudziesięciu lat był w jakimś stopniu finansowany tym, że mieliśmy coraz tańszy pieniądz. No i właśnie potem mieliśmy rok 2022, kiedy to Fed podniósł stopy procentowe w najszybszym tempie od 40 lat i rentowności poszły nam z poziomów naprawdę rekordowo niskich z czasów COVIDu, gdzie tu mieliśmy poniżej nawet 1% do poziomu ponad 4%. No i teraz przechodzimy sobie do czegoś, co nazywa się krzywą rentowności. I niektórzy na giełdzie śmieją się, że to jest taki horoskop po prostu inwestycyjny, który pokazuje co się będzie działo na rynkach. Skąd wzięło się takie twierdzenie? Aon stąd, że ten wskaźnik ma bardzo dużą skuteczność i dodatkowo ta skuteczność jest jakby wyprzedzająca fakty. Jeżeli chodzi o ten wskaźnik to on pokazuje nam jaka jest różnica pomiędzy rentownością 10oletnich i dwuletnich obligacji. I za każdym razem kiedy ta różnica rentowności schodziła na wartości ujemne i wracała do wartości dodatnich to po tym przejściu z minusa na plus rozpoczynały się kryzysy. I z czego to wynika? Mamy 10oletnie obligacje i dwuletnie. Standardowo w takim powiedzmy w takiej normalnej sytuacji raczej za 10letnieą obligację, za dłuższą pożyczkę powinieneś zarobić lepiej, bo podejmując jakby ryzyko na dłuższy czas niż za obligacje dwuletnie. I tak jest przez większość czasu. Czyli przykładowo, nie wiem, 10letnie płacą 5%, dwuletnie płacą cter. Natomiast kiedy dwuletnie zaczynają płacić więcej niż 10oletnie, no to jest to trochę dziwna sytuacja i zawsze po odwróceniu, po takim powrocie do normalności, z opóźnieniem przychodziły właśnie kryzysy. No i gdzieś od połowy 2022 mamy to przebicie tego poziomu. Tak naprawdę jedynym razem, kiedy nie było widać tego wskaźnika, no to był właśnie rok 202122, kiedy zaczynaliśmy spadki. To był jeden jedyny raz, kiedy ten wskaźnik się nie sprawdził. Natomiast teraz no wyszliśmy z wartości bardzo ujemnych z powrotem na wartości powyżej zera, czyli rentowność 10olatek przebiła dwulatki. No i w tym momencie statystycznie od 6 do 18 miesięcy trwało, od momentu przecięcia do rozpoczęcia się bessy. I teraz przechodzimy do czegoś kolejnego, bo mamy coś takiego jak term premium. To jest y taki wskaźnik, który jest myślę mniej znany, zdecydowanie mniej znany niż ten poprzedni, ale moim zdaniem bardzo ważny, szczególnie dziś. Jest on obliczany przez ekonomistów z Nowego Jorku, z samego w sumie Fedu. Wyobraź sobie, że masz do dyspozycji milion złotych i możesz pożyczać ten milion co miesiąc różnym osobom. No tak, jak sobie powiedzmy wybierzesz. Są to krótkie pożyczki, a ty reagujesz na bieżąco na to, co się dzieje. No i teraz tak, możesz pożyczyć komuś na 10 lat i wtedy przez 10 lat, no nie masz kontroli nad tym swoim milionem. Więc za to, że je, że ich nie masz tak długo, no to musisz mieć jakiś wyższy kupon, wyższy zwrot. naturalnie chcesz dostawać więcej odsetek. No i to jest właśnie term premium, czyli ten dodatkowy procent ponad to, co normalnie oferuje taki krótkoterminowy dług. Historycznie ten term premium był dosyć niski, natomiast kiedy popatrzymy sobie na to w szerszej skali, oddalimy jeszcze bardziej ten wykres, to widzimy, że w ostatnim czasie mocno mocno wzrósł term premium i czym on jest? Im on jest wyższy, tym znaczy, że więcej ktoś chce dostać dodatkowo za to, że podejmie ryzyko kupienia obligacji. Po prostu nie ma chętnych, żeby je kupić. No i kiedy Stany Zjednoczone mają w tym momencie zapadalność właśnie tych dwu, trzyletnich obligacji wyemitowanych w 223 roku, nie ma chętnych do kupowania. Trzeba im oferować coraz więcej procent, coraz większy procent za to, że kupią obligację. A siłą rzeczy, no to kosztuje rząd. I okazuje się, że ten rząd Stanów Zjednoczonych nie do końca ma kasę na to, żeby takie odsetki płacić. Teraz musimy przejść do takiej sekcji, w której sobie wytłumaczymy, kto w ogóle kupuje dług USA. Co to znaczy w ogóle kupić dług? Kiedy rząd Stanów Zjednoczonych emituje obligacje, no to muszą się na nie znaleźć kupujący. I w tym momencie najwięksi posiadacze długu Stanów Zjednoczonych, no to jest Japonia, Wielka Brytania, Chiny i potem mamy kraje Europy, potem mamy Indię, Brazylię, Koreę Południową, Arabię Saudyjską. W każdym razie mamy kilku takich kluczowych graczy. Zawsze kiedy było powiedzmy trochę gorzej, no to oni byli chętni do tego, żeby te obligacje gdzieś tam skupić. Ale w tym momencie przy obecnych napięciach geopolitycznych i takim spadku zaufania do dolara te kraje niekoniecznie chcą się pakować w amerykańskie obligacje. Mamy taki wskaźnik, który pokazuje nam ile długu trzymają zagraniczni inwestorzy długu Stanów Zjednoczonych. No i jak sami widzicie, mamy tutaj do czynienia z jakimś wzrostem, więc cały czas ci zagraniczni inwestorzy kupują te obligacje, natomiast nie jest to jakieś szalone tempo. No w tym momencie 9 bilionów z 27 jest trzymane przez zagranicznych inwestorów, więc jest to jakieś spora część, mniej więcej 1/3 długu, natomiast nie jest to jakoś dużo. I teraz to, co tutaj widzicie, to jest federal surplus or deficit, czyli no nadwyżka albo dziura budżetowa, mówiąc w uproszczeniu. I teraz tak, widzieliśmy już term premium, że inwestorzy domagają się coraz wyższych odsetek za zaryzykowanie i kupienie obligacji. Dodatkowo rząd Stanów Zjednoczonych ma już obecne obligacje, których rentowności cały czas rosną, więc koszt obsługi tego długu, czyli ile pieniędzy potrzeba, żeby ludziom zapłacić odsetki, jest coraz większy. I tak jak powiedziałem 830 miliardów dolarów miesięcznie. A tutaj mamy pokazane, że Fed właściwie jest cały czas na minusie i to coraz bardziej. I to jest sytuacja, w której nie mają w budżecie pieniędzy na to, żeby zapłacić odsetki. I żeby pozyskać pieniądze na zapłacenie odsetek, muszą zaciągnąć kolejny kredyt. Innymi słowy, spłacają dług kolejnym długiem. No i taka spirala nie może trwać w nieskończoność. No i teraz mieliśmy taką sytuację, że w 2025 roku rząd Stanów Zjednoczonych zebrał podatki, wpływy, prawie 2 biliony dolarów wydał więcej niż zarobił. No i właśnie te różnice trzeba pożyczyć wystawiając nowe obligacje. Teraz kiedy popatrzymy sobie jaka jest różnica w przyroście długu, a tym jak chętnie jest on skupowany przez zagranicę, no to owszem widzimy, że dług Stanów Zjednoczonych wzrósł o 100% z tym, że ilość długu skupionego przez zagranicznych inwestorów wzrosła o 50. Innymi słowy, dług Stanów Zjednoczonych rośnie dużo szybciej niż ci zagraniczni inwestorzy chcą kupować. I w takich sytuacjach rozwiązanie jest tak naprawdę jedno, no bo całego długu nie kupią obywatele USA, nie kupią go też korporacje. Całego nie są w stanie. I w takich sytuacjach wkracza Fed. Fed, który skupuje dług własnego rządu. Na tym wykresie mamy pokazane tak jakby obecne saldo powiedzmy Fedów w dużym uproszczeniu. To nam pokazuje ile mają kasy na to, żeby płacić, opłacać wszystkie bieżące rachunki, wydatki i tak dalej. No i w tym momencie to saldo Fedu jest gdzieś na poziomie 800 miliardów z kawałkiem i tak naprawdę to saldo wystarcza zaledwie na to, żeby pokryć koszt obsługi długu, który został w potężnych ilościach wyemitowany właśnie po roku 2020, gdzie to chwilowo ten balance sheet pięknie urósł, pojawiło się dużo gotówki, no ale ta gotówka pojawiła się na kredyt i w tym momencie miesięczny koszt obsługi długu kosztuje de facto tyle, ile oni mają na koncie, a do tego dochodzą jeszcze inne wydatki i teraz musimy to zestawić z wynikami giełdy. No bo kiedy popatrzymy sobie na S&P 500 to widzimy właściwie same dobre wiadomości. Jasne, w ostatnim czasie mieliśmy tam jakiś spadek, ale patrząc z szerszej perspektywy, no to jesteśmy na potężnych wzrostach. W samym tylko zeszłym roku mieliśmy plus 17% i tak naprawdę hossa nieprzetrwanie nieprzerwanie trwa od 2009 roku. Jesteśmy de facto trzeci rząd, trzeci rok z rzędu na plusie po 2022 roku w tym miejscu. Więc jeżeli masz ETF na S&P 500, to zapewne twój portfel wygląda świetnie, o ile masz go dłużej niż powiedzmy rok. Tylko, że wynik całego indeksu to nie jest wynik całej gospodarki. I tu pojawia się prawdziwy problem, ponieważ ten indeks jest ważony. To znaczy kilka firm ma większościowy udział w całym indeksie i teraz jedna firma może być warta 4 biliony dolarów, a kilkadziesiąt innych firm razem może nie być tyle warte. Siedem największych firm technologicznych, czyli Apple, Microsoft, Nvidia, Alphabet, Amazon, Meta i Tesla, mają dziś 36% tego indeksu. Co to znaczy? To znaczy, że tak naprawdę siedem firm tworzy ten indeks. A te 493 pozostałe to jest de facto jakieś tło. Firmy, które nie mają aż takiego znaczenia. I te siedem firm na papierze wygląda pięknie. Prognozy świetne, zyski świetne, ale kiedy zejdziemy sobie niżej, to wcale nie jest tak znakomicie. Zaraz powiemy sobie dokładnie, co to znaczy, że nie jest znakomicie, ale jeszcze chcę wam tylko pokazać taki wskaźnik, który pokazuje nam, jak bardzo potencjalnie przewartościowana lub niedowartościowana jest giełda w danym momencie. Jest to tak zwane Sheiller PE ratio. Niektórzy mówią na to Cape Ratio. Jest to taki wskaźnik, który bierze dochody spółek z ostatnich 10 lat, uśrednia je, poprawia o inflację i zestawia z obecną ceną. Czyli jeżeli firma średnio przez ostatnie 10 lat coś tam zarobiła, to zestawiamy to z jej ceną. No i im wyższy wychodzi nam ten wskaźnik, tym droższa jest ta firma. Na przykład dzisiaj patrząc na cały indeks to płacimy 38 razy tyle niż uśrednione zyski z ostatnich 10 lat. Czyli na przykład płacimy 380 $ za jakąś jednostkę i to dawałoby nam na przykład yyy 10 $ar zysku rocznie. Oczywiście są to wartości uśrednione, no zyski rosną w czasie. Niemniej jest to wartość zbliżona do tego, co widzieliśmy w roku 2000 i tak wysokich poziomów dawno nie było. W roku 21 po tym poziomie mieliśmy dość poważną korektę. I jest jeszcze coś takiego jak wskaźnik Buffeta. Zaraz wam powiem dokładnie o tych małych firmach, o których zacząłem, ale po kolei. Wskaźnik Buffetta to jest taki, który bierze pod uwagę całkowitą wartość rynku akcji Stanów Zjednoczonych i roczne GDP, czyli PKB Stanów Zjednoczonych. No i okazuje się, że w tym momencie wartość akcji jest ponad dwukrotnie większa niż roczne PKB Stanów Zjednoczonych. I ten wskaźnik Buffeta jest nanoszony na taki wykres od lat bodajże 50 i pokazuje nam jak bardzo odchylone od normy są wyceny na giełdzie. No i jak sami widzicie po roku 2009 po tym mega intensywnym dodruku, te ceny odjechały nam bardzo, bardzo daleko. Natomiast odjechały one za sprawą głównie kilku, kilkunastu firm, które przodują w indeksie. Przodują w indeksie, a siłą rzeczy swoją kapitalizacją tak naprawdę przodują w całym rynku. Widzimy, że w tym momencie nawet jesteśmy wyżej niż podwójne odchylenie standardowe, czyli jesteśmy bardzo, bardzo powyżej normy. No i teraz schodzimy do tego, od czego zacząłem. To co widzicie na tym wykresie, to są wydatki inwestycyjne względem całkowitych aktywów danych firm. No i jeżeli na to popatrzymy, to okazuje się, że owszem spółki top 7, czyli ta wielka siódemka wydają na inwestycje coraz więcej pieniędzy względem tego, ile mają aktywów. Natomiast te firmy mniejsze, które no nie są spółkami technologicznymi, często są firmami, które po prostu coś produkują, tworzą, wnoszą jakąś fizyczną wartość do świata, tutaj te wydatki inwestycyjne względem posiadanych aktywów tak naprawdę cały czas spadają. Innymi słowy, dzisiaj motorem napędowym inwestycji w Stanach są spółki tylko i wyłącznie top 7, czyli de facto sama technologia. I dlaczego wam to pokazuję? Pokazuję wam to dlatego, że spółki technologiczne nie wyremontują dróg. Spółki technologiczne nie wyprodukują żywności. Spółki technologiczne nie są odpowiedzialne za transport. Spółki technologiczne nie są odpowiedzialne za budowę domów. Nie są odpowiedzialne za, nie wiem, budowę przyłączy i tak dalej. Chodzi o to, że ta cała fizyczna gospodarka, tak, której doświadczamy na co dzień, to nie jest Magnificent Seven, tylko cała reszta. i cała reszta ma się mocno średnio. Kiedy popatrzymy sobie na coś takiego jak ISM Manufacturing Purchasing Managers Index, czyli tak zwane PMI, to są takie ankiety, gdzie po prostu pytani są przedsiębiorcy różnych firm, jak oceniają obecną sytuację, jak im się, że tak powiem, podoba albo nie podoba. No i kiedy odczyty są poniżej 50, to znaczy, że jest średnio, a jeżeli jest powyżej, to znaczy, że jest dość optymistycznie. No i przez bardzo, bardzo długi czas tak naprawdę byliśmy poniżej wartości 50. Co oznacza, że przez ostatnie lata, mimo wzrostów na giełdzie, te firmy, które są podstawą tak naprawdę całego świata, bo Nvidia nie zrobi wam jedzenia, nie wybuduje wam domu, miały się tak bez szału. Ostatnie dwa odczyty są nieco wyższe. Zobaczymy jak to się będzie kształtowało, ale chcę wam pokazać, że obecne wzrosty totalnie nie dotyczyły tych biznesów takich bardziej przyziemnych. Ten wykres z kolei pokazuje nam capacity utilization, czyli taki indeks, który pokazuje nam ile jesteśmy w stanie wykorzystać tego, ile mamy w tym momencie na przykład maszyn do produkcji. Przykładowo, jeżeli masz jakąś nie wiem fabrykę i na masz w tej fabryce 1000 pieców i ten wskaźnik jest na poziomie 1076, no to wykorzystujesz 760 z nich. Więc w takiej sytuacji nie będziesz dokupować kolejnych, no bo po co? nie jest ci to do niczego potrzebne i tym sposobem wydatki inwestycyjne takich firm siłą rzeczy będą coraz mniejsze. No i historycznie firmy inwestują w rozbudowę przeważnie wtedy, kiedy ten wskaźnik przekraczał poziomy 80 lub był nawet jeszcze wyżej. Dopiero wtedy czuję się taką presję, przynajmniej uśredniając, że kurczę, no muszę coś doinwestować, muszę dobudować więcej, bo już nie wyrabiam z produkcją, za chwilę zabraknie mi mocy przerobowych. Natomiast kiedy ten wskaźnik jest poniżej 80, poniżej 70, to oznacza, że firmy mają zdolności produkcyjne, ale nie ma na to zamówień. I takie podstawowe firmy najczęściej swoimi zamówieniami koniec końców docierają do konsumentów. Owszem, będą po drodze jacyś pośrednicy, ale to nam pokazuje, że skoro takie firmy produkcyjne nie mają za bardzo zamówień, to znaczy, że konsument sam w sobie też nie do końca wydaje pieniądze. Kiedy konsument przestaje wydawać pieniądze, no to automatycznie ktoś inny traci dochody. Tu Reidalio się kłania. Jego właśnie teoria cykliczności rynków. Jeżeli ja przestaję wydawać, ty przestajesz wydawać, wszyscy przestają wydawać, to w tym samym czasie każdy inny przestaje też zarabiać. A kiedy przestaje zarabiać, to nie będzie inwestował, nie skupi na przykład obligacji, czyli długu Stanów Zjednoczonych. Prędzej czy później taką sytuację takiej powiedzmy zadłużenych firm, które nie są w stanie produkować, bo nikt nie zamawia, no kończy się tak, że te firmy bankrutują. Kiedy te firmy bankrutują, to rząd będzie musiał prędzej czy później zacząć wprowadzać coraz niższe stopy procentowe, coraz tańszy kredyt, na co póki co się nie zanosi. I dopiero z jakichś już czeluści, gdzie wszyscy padli i rynek został przetrzepany, zaczyna się z powrotem faza wzrostowa, bo jest tani kredyt i wszystko zaczyna się napędzać od nowa, dopóki znów nie walnie. Wniosek tego wszystkiego jest taki, że realnie gospodarka kuleje. Giełda nam nie mówi tej historii, bo wykresy indeksów wyglądają przepięknie. To co przeczytasz w mediach, że S&P 500 urosło, no to dotyczy głównie indeksu, a indeks to jest siedem firm, a nie cała gospodarka. I do tej pory mówiłem głównie o tym, jakie są ryzyka. I teraz pokażę wam wskaźniki, za pomocą których możecie sami ocenić, jak bardzo blisko jesteśmy jakiegoś kryzysowego scenariusza. Oczywiście te wskaźniki nie pokażą wam co do dnia, kiedy będzie źle, ale no jesteście w stanie dzięki nim jakkolwiek przewidywać czy spodziewać się czegoś, co może się wydarzyć. Mamy coś takiego jak credit spreads. To jest różnica pomiędzy tym, co płacą w odsetkach takie ryzykowne firmy korporacyjne, czyli takie firmy korporacyjne, które są zadłużone, emitują obligację, a tym co płaci rząd Stanów Zjednoczonych. Jeżeli te różnice są małe, tak jak tu w 25 czy na początku nawet 26 roku, no to jest spoko. To oznacza, że rynek wierzy, że firmy będą spłacać swoje długi. Ale jeżeli to rośnie, no to znaczy, że rynek boi się bankructw. I dzisiaj ten spred wynosi 3,17%. I co jest ważne, każdorazowy skok tego spreadu w górę prędzej czy później wywoływał nam jakieś spadki. Nie ma tutaj jakby jakiegoś konkretnego poziomu, przy którym się to dzieje, ale to jest tak jak z ropą. Kiedy rośnie cena ropy gwałtownie, to potem w trakcie jej spadku następuje spowolnienie jakieś gospodarcze. Tak samo tutaj, kiedy ten kredit spread rośnie, ta różnica między odsetkami, które płacą korporacje a rząd Stanów Zjednoczonych, to po takim wzroście bardzo często mamy spadki, co jest generalnie bardzo logiczne. No bo teraz tak, jeżeli korporacje są już zadłużone i nikt nie chce kupić ich obligacji, muszą podnosić rentowność tych obligacji, czyli płacić więcej odsetek, to siłą rzeczy mają jeszcze mniej pieniędzy. No i jak będą to robić w kółko i w kółko i w kółko, to w pewnym momencie bankrutują i dopiero po tym, jak zbankrutują, to mogą się pojawić ewentualnie jakieś nowe firmy, które będą emitowały kolejne obligacje. Rząd Stanów Zjednoczonych czy ogólnie gospodarki, banki centralne mogą na to zareagować obniżając stopy procentowe, zastrzyg pieniędzy, widzieliśmy to w covidzie i ratować te biznesy, które poupadały. Więc to jest taki nasz pierwszy powiedzmy termometr. Kolejny to jest sam rule. On jest bardzo prosty. Pokazuje nam jak rośnie bezrobocie. Jeśli rośnie o pó pół punktu procentowego w ciągu roku, no to według tego wskaźnika jesteśmy w recesji. Niekoniecznie jestem faworytem, ale jest cała religia wokół tego wskaźnika, więc wolałem wam pokazać. Mamy coś takiego jak yyy taki indeks, który pokazuje nam jak duża jest zmienność obligacji. I kiedy ta zmienność jest duża, wtedy kiedy dzieje się źle. Kiedy na przykład nie ma chętnych na kupowanie obligacji albo jest już tak źle, że musimy je drastycznie obniżać, albo dopiero zaczyna się dziać źle i zaczynamy je podnosić. Niezależnie od tego, czy podnosimy rentowność, czy obniżamy rentowność, oznacza to po prostu zmienność w jedną czy w drugą stronę. No i okazuje się, że ten wskaźnik bardzo dobrze trafia w punkty, w których y są bardzo dobre momenty na zakup spółek, bo chociażby szczyt tego wskaźnika był w 2009, w 2020 czy w 2023. Innymi słowy, kiedy jest duża zmienność na rynku obligacji, jest duża niepewność na giełdzie, to przeważnie wtedy są takie lepsze momenty do kupowania, więc jakieś wystrzały na takich wskaźnikach mogą być pozytywnym sygnałem po prostu. No i teraz trzeba to wszystko jeszcze zestawić z bieżącą sytuacją na świecie. I tutaj kilka cytatów od wielkiego stratega Donu, takie jak na przykład: "Zaskocz wroga swoim zaskoczeniem". Czy też wróg spodziewa się logiki, nie dawaj mu tej przewagi. Albo też im jesteś grubszy, tym trudniej cię okrążyć. Czy może też artyleria jest skuteczna szczególnie wtedy, gdy strzela we właściwą stronę? Albo lepiej mieć rację po klęsce niż wątpliwości przed bitwą. Pije tu oczywiście do tego, co dzieje się na świecie na Bliskim Wschodzie i jak bardzo niepewna jest ta sytuacja. Im dłużej to trwa, tym gorzej dla nas, ale to tłumaczyłem w poprzednim filmie, więc do niego was odsyłam. I teraz przejdźmy do scenariuszy, czyli już bez teorii bardziej co ja tutaj widzę. Konflikt z Iranem w takim pozytywnym scenariuszu, mało prawdopodobnym dobiega końca w miarę szybko. Ropa tanieje do 70 80 $arów, inflacja spada. Fed wraca do narracji obniżania stóp procentowych. Mamy lekkie spowolnienie, kilka, kilkanaście procent na indeksie, ale nic się wielkiego nie dzieje. Świat się nie kończy, BigTech się zatrzyma i idziemy w górę. To jest taki pozytywny scenariusz, w który patrząc na to, co tam się na Bliskim Wschodzie dzieje oraz patrząc na to, jak wygląda rynek kredytowy, o czym również mówiłem w poprzednim filmie. Jest raczej więcej wskaźników, które mówią, że będzie tak średnio. To jest taki scenariusz bazowy, moim zdaniem. Drugi scenariusz. Mianowicie, że konflikt w Iranie eskaluje, że ropa będzie drożała do poziomu 120, 150, może i więcej. To tylko takie widełki, żeby dać wam perspektywę, że jeszcze może urosnąć. że banki centralne nie mogą obniżać w takiej sytuacji stóp procentowych, że rentowności obligacji rosną i inflacja rośnie siłą rzeczy i z racji na wysoką ropę i wysoki koszt obsługi długu zyskują surowce, czyli na przykład y miedź, uran, surowce energetyczne, szczególnie teraz. Zawsze przy takich geopolitycznych napięciach surowce energetyczne radzą sobie dobrze. Do tego metale szlachetne, złoto, srebro. I w takiej sytuacji nakłada nam się nakładają nam się kolejne problemy, czyli private credit, właśnie to co mówiłem przed chwilą. I w takim scenariuszu widzimy raczej głębszą korektę gdzieś o 25, może 30%. I pod ten drugi scenariusz ja sam osobiście gram. Nie zamierzam sprzedawać indeksu S&P 500, dlatego że być może będzie jakaś korekta. Jest mnóstwo danych, które wskazują, że sprzedawanie indeksów nawet w trakcie Bessy czy próbując przewidzieć Bessę generalnie nie ma sensu. Jeśli chodzi o spółki technologiczne, nie dokładam do tej pozycji. Po prostu ją zostawiam tak jak jest. Ona i tak jest na fajnym plusie. A uważam, że po tym powiedzmy kryzysie technologia i sztuczna inteligencja to i tak jest przyszłość i że za 10 lat to i tak będzie wyżej. I mając taką perspektywę nie chcę tego po prostu sprzedawać. Jeżeli chodzi o moje dodatkowe zakupy to dokupiłem ETF na Copper Miners oraz ETF na spółki uranowe, spółki nuklearne. Tutaj na razie wagi tych ETFów nie są duże, no ale portfolio ETFowe buduje się bardzo długo i regularnymi dopłatami, więc ciężko jednorazowym zakupem jakoś podbić. W każdym razie no całkiem sporo dołożyłem właśnie do tych ETFów bardziej na spółki wokół surowców. Co można jeszcze rozważyć to chociażby gotowe portfele z Investing Pro na takie takie portfele jak Energy Elite. On jest dostępny w programie tutaj Pro Plus, czy chociażby spółki indonezyjskie yyy wokół właśnie towarów. Bardzo, bardzo ciekawie zachowuje się ten portfel, patrząc na to jak nieoczywistym rynkiem jest Indonezja. Też dostępny w ProLUS. W każdym razie no to są takie dwa gotowe portfele, które możecie śledzić i dzięki nim właśnie podpiąć się pod scenariusz, w którym to y napięcia geopolityczne rosną, no i surowce energetyczne, jak i ogólnie towary drożeją. I w takim scenariuszu trzeba też w miarę mądrze kupować na spadkach. To co jest tutaj na tej stronie, to co widzicie, to jest wynik poszczególnych sektorów w różnych latach. No i co się okazuje, kiedy popatrzymy na pojedyncze lata, tak z przypadku, to właściwie w każdym roku tę najlepszą stopę zwrotu dawało coś innego. Za każdym razem były to de facto inne spółki. Były takie lata, gdzie były to utilities, gdzie były to spółki finansowe. Czasami była to informacja information technology, czasem były to spółki energetyczne, czasem były to Telkomy. W każdym razie w tym momencie trzeba patrzeć na średnią, trzeba patrzeć na wyniki takie zebrane ogólnie. No i co się okazuje, że najlepszą średnioroczną stopę zwrotu przez te lata tak naprawdę dawało information technology index. Tutaj prawie 21% i co się okazuje wcale nie było tym sektorem, który obrywał najmocniej w trakcie spadku. Okazuje się, że to co teoretycznie w takich ciężkich czasach powinno być stabilne, no to takie chociażby consumer discretionary spadał o 37% w najgorszym wypadku. Średniorocznie 14% to i tak jest dobry wynik. natomiast radzą sobie wyraźnie gorzej niż chociażby information technology. Mamy też yyy communication services, tutaj aż - 40% i średnioroczna stopa później zwrotu 12%. Chodzi o to, że jeżeli coś spada, to mimo, że technologia jest tym, co spada dość mocno, to nie spada najmocniej i później jak odbija, to z dużo większym przytupem. I tu mamy dokładnie ten sam wykres podzielony nawet jeszcze na aset klasy. I tutaj widać już troszeczkę więcej prawidłowości, bo jak sami widzicie large cupy, czyli te wielkie spółki w większości przypadków są zawsze góry stawki. Dopiero w tym roku year to date są na samym dole, ale ogólnie rzecz biorąc są zawsze bliżej górnej części stawki. Co też oznacza, że jeśli large cupy spadają, czyli te duże spółki, no to może to być całkiem niezła okazja. No i linki do tych stron może zostawię nawet wam w opisie. Możecie sobie sami zajrzeć. Dlaczego wam to pokazuję? No bo chcę wam wytłumaczyć, co stoi za moimi decyzjami w portfelu. Jeszcze jest coś takiego jak Forwardpe PE, czyli prognozowana cena zysk dla różnych spółek. I okazuje się, że według tego wcale obecnie najdroższe nie są spółki technologiczne. Ba, nawet są jednymi z tańszych. Najdroższe są spółki yyy z sektora nieruchomości, consumer discretionery, z przemysłu, a technologia informacyjna jest tak naprawdę blisko średniej dla całego indeksu. Spółki energetyczne czy spółki z sektora materiałów również są dość tanie. W to też się pakuje. Nawet spółki Healthcare są bardzo nisko i jeżeli mamy się doszukiwać czegoś, co jest przewartościowane, no to bardziej dotyczy to nieruchomości, co swoją drogą spina się z problemem kredytów hipotecznych w Stanach, który znów nam rośnie. I dlatego u siebie w portfelu tym takim ryzykownym, który nie stanowi dużej części całego portfela, ale no mam takie swoje funny money, że tak powiem, tutaj trzymam gigantów technologicznych. Oracla, Microsofta, Nvidię, Teslę, Broadcom. No i Pagaja. To jest taka spółka już totalnie los na loterii, ale to za śmieszne pieniądze w skali wszystkiego co w portfelu. Tak czy inaczej, zwiększam ekspozycję na tych spółkach po trochu w ramach spadków. O tym, jak kupować na spadkach również nagrywałem film. Tak to wygląda od strony Investing Pro, jeśli chodzi o te moje spółki. Jeśli chodzi o ceny docelowe, no to wyglądają one bardzo atrakcyjnie. Natomiast co jeszcze bardziej przemawia za tym to są po prostu wyniki tych spółek, dalsze prognozy i ogólnie staram się inwestować w firmy, które mają potencjał na przyszłość, firmy, które realnie mogą być potrzebne za następne 5, 10 lat, które będą w tym świecie coś zmieniać i stąd też firmy w tym momencie głównie wokół technologii, wokół sztucznej inteligencji, bo czy tego chcemy, czy nie, to z nami zostanie i to będzie rynek rosnący. I do tego wszystkiego jeszcze jest portfel Quality Compounders, który po 1zy kwietnia, i to nie było Prima list, miał rebalancing, czyli dodane nowe spółki do portfela. W tym momencie widzicie screeny, bo ten portfel prowadzę właśnie na XTB, więc tam możecie sobie również taki portfel prowadzić, gdzie ja stwierdziłem, no dobra, sprawdzimy co tu się da wykręcić i naśladuję dokładnie ruchy tego portfela. To co mnie bardzo tutaj przekonało, no to rok 22, gdzie w trakcie bezsy portfel tak naprawdę stał w miejscu zamiast spadać i również teraz jest minus tam 3 4% gdzie rynek jako całość nawet na indeksie jest -7 -8 więc jest to całkiem fajny wynik. No i widzicie, że w długiej perspektywie potężnie wygrywa z indeksami, dlatego też zamierzam go trzymać długo. Jeżeli chcecie zgarnąć taki Investing Pro z dodatkową zniżką minus 15%, to link do tego macie w opisie i w przypiętym komentarzu. Z kodem Snella macie - 15% na subskrypcję. Jest to bardzo dobre narzędzie, więc polecam z niego skorzystać. I w obliczu rosnących niepewności, rosnących cen, materiałów, spodziewam się, ja osobiście, to nie jest porada, róbcie co chcecie, że inflacja może znowu do nas wrócić, że ten nieciekawy czas dla spółek, które będą bankrutować, może ponownie uruchomić drukarki. Znów będziemy mieli do druk pieniądza. Dlatego też w swoim portfelu rozważam po prostu dokupienie obligacji indeksowanych inflacją. Mimo że takie już posiadam, to po prostu zwiększenie trochę tej pozycji, bo chcę mieć jednak też takie poczucie, że nawet jak będzie na maksa źle, będzie po prostu chwo, to, że mam w portfelu coś, co w trakcie takich dużych spadków nie dość, że zachowa wartość, to jeszcze urośnie i jeszcze skorzysta na tym, że będzie duża inflacja. No i kontynuując, mamy jeszcze trzeci scenariusz, taki bardzo negatywny. Małe szanse, ale nie zerowe. Ktoś może powiedzieć: "Super, podajesz trzy scenariusze, że będzie dobrze, że będzie średnio i że będzie źle". No i co to za w ogóle podejście? No równie dobrze mógłbym podać komuś jeden scenariusz i wtedy ktoś się zafiksuje tylko na ten jeden i po prostu jak taki koń tutaj z zaślepkami na oczy będzie patrzył tylko w jedną stronę i nie będzie w ogóle zdawał sobie sprawy, że może być źle. A portfel trzeba tak przygotować, tak jak chociażby te obligacje, że gdyby było bardzo źle, to i tak jesteśmy na to gotowi. Dlatego mam ekspozycję na materiały, które w kryzysach drożeją i ekspozycje na chociażby takie obligacje, które w ramach wysokiej inflacji drożejących materiałów będą dawały po prostu lepsze stopy zwrotu. W takim negatywnym scenariuszu USA może przegrać tę wojnę w Iranie, wycofać się z podkulonym ogonem, stracić w oczach swoich sojuszników, na przykład w ogóle wycofać się na przykład z NATO. Tracą po prostu wiarygodność. będzie mniej chętnych na kupowanie tego długu. Ba, nawet ci zagraniczni inwestorzy mogą zacząć sprzedawać ten dług i to z dyskontem. Na przykład nie wiem, obligacje warte 100 sprzedawać po 95, tak jak to przy różnych kryzysach chociażby działo się w Grecji. I naprawdę Stany Zjednoczone mogą oberwać, jeżeli taką wojnę przegrają i wizerunkowo, i finansowo. No i w takiej sytuacji jedyne rozwiązanie to będzie Fed, który sam skupi wyemitowane obligacje przez rząd, co mieliśmy już widzieliśmy w 2009 i 2020 roku, ale to znów jest odwlekanie tego problemu w czasie. Ten dług i tak będzie cały czas rósł. jest rolowany, rolowany, rolowany, ale to musi w końcu pęknąć. I w takiej sytuacji po prostu zapytaj sam siebie, po pierwsze, jaki jest twój horyzont inwestycyjny? Bo jeżeli inwestujesz na 10, 15 lat, to raczej nie obawiałbym się tym, co wydarzy się za miesiąc, bo raz, że trudno to przewidzieć, a dwa, w skali 15 lat raczej nie będzie to miało znaczenia. Jeżeli inwestujesz długoterminowo, to raczej reagowałbym na to, co już się wydarzyło. Bo jeżeli będziemy mieli krach o 30%, no to już wiesz, że był krach i nawet niech sobie odbije o 5 czy 10% do góry i wiesz, że już jest po krachu, to i tak możesz złapać 90% tego ruchu w skali 15 lat. Nawet jeżeli ominie cię jakiś rok, po którym okazało się, że dobra już nie było, już już nie ma do już już nie jest źle, już jest dobrze, teraz rośniemy. To i tak można to wykorzystać. Jeżeli masz horyzont na najbliższe pół roku, no to rozważyłbym, czy przypadkiem nie masz w portfelu czegoś, co bardzo urosło i można by to sprzedać. Pytanie drugie. Czy jesteś skoncentrowany na Stanach Zjednoczonych? Jeżeli masz 100%ą ekspozycję tylko na USA, to też może być różnie. Dlatego mam w portfelu chociażby polskie obligacje skarbowe. Dlatego mam w portfelu chociażby kryptowaluty, które nie są przyklejone do żadnego rządu. No mam też ekspozycje na różne waluty, to znaczy mam ETFY w euro. Pytanie trzecie to jakie obligacje masz w portfelu? Jeżeli jakieś krótkoterminowe, dwu, trzyletnie, to przy takich rosnących rentownościach będą traciły mało. Natomiast długoterminowe, 10letnie, 30letnie, jeżeli masz obligacje Stanów Zjednoczonych w ogóle, to mogą spaść mocno na cenie. Tutaj wracamy do tego, co mówiłem na początku, że idzie w jedną stronę, rentowność do góry, no to cena w dół. Więc portfel może mimo tego, że obligacje niby zabezpieczają przed kryzysem, może de facto stracić. No tak, jak w 2022 roku. Więc te amerykańskie obligacje niekoniecznie mogą być dobrym zabezpieczeniem przed kryzysem, szczególnie takim, o jakim teraz mówimy. Czwarte pytanie. Czy robiłeś rebalancing? Czy sprzedałeś to, co już bardzo urosło i w tym momencie być może jest jednak przewartościowane i lepiej się tego pozbyć? No nikt nie zbiedniał jeszcze od brania profitów, ale też nikt nie wzbogacił się od sprzedawania wszystkiego w kółko, więc trzeba to robić z głową. trochę podebrać, trochę przenieść gdzieś, gdzie jest bezpieczniej, ale też nie wychodzić all out, bo może się okazać, że jutro Iran ze Stanami się dogadają i wszystko będzie okej. Może tak być, natomiast może też tak nie być, więc lepiej być przygotowanym i na to, i na to, niż obstawiać zerojedynkowo jeden scenariusz. I pytanie piąte, co w ogóle będziesz monitorować? Która z rzeczy, o których powiedziałem w tym filmie, ma dla ciebie w ogóle jakiekolwiek znaczenie? Czy będą to bardziej obligacje, czy bardziej akcje? Czy może bardziej będziesz szukał szortów na jakiś wrażliwych sektorach, na przykład na private credit. Wybierz po prostu to, co w ogóle dotyczy twojego portfela. Bo jeżeli przykładowo nie masz w portfelu żadnych obligacji, to generalnie nie powinno cię to obchodzić. No może poza tym, że obligacje wpływają również na wyceny wszystkiego innego, ale podaję to jako prostą analogię. Jeżeli mówiłem o czymś, czego ty w portfelu nie masz i za bardzo nie jest ci ta informacja do niczego potrzebna, no to nie musisz tego śledzić po prostu. I z tego miejsca jeszcze blisko końca przypominam, że możecie dołączyć do przystani inwestorów z tym pięknym ledowym logotypem. Jest to nasz serwer na Discordzie i na tym serwerze możecie się wymieniać opiniami, poglądami, pomysłami, też gadać z innymi inwestorami w trudniejszych sytuacjach, w których portfele są na czerwono. Mój portfel agresywny, ten z akcjami też jest na czerwono. Niesamowite. Jestem na minusie. No tak, każdy jest dzisiaj chyba na minusie, jeżeli siedzi w pojedynczych spółkach technologicznych. I nie ma co płakać, no taka jest kolej rzeczy. Tutaj będą spadki, będą wzrosty, po każdym kryzysie nieuchronnie przychodzą wzrosty, więc korzystanie z takich okazji teraz ma dużo sensu. Także mam nadzieję, że to chyba już wszystko powiedziałem. Dzięki za oglądanie. Zostawcie jakiś tam komentarz na dole i do zobaczenia w następnym.
